I niech mi ktoś powie, że propagnada nie działa!

30.05.12, 15:34
LINK

Generalnie, to takie pitu, pitu. Ale w osłupienie wprawiło mnie to:

"Najnowsze ogólnopolskie badanie Millward Brown SMG/KRC przeprowadzone na zlecenie Michelin wykazało bowiem, że polska młodzież nie zdaje sobie sprawy z tego, że każdy z nas jest odpowiedzialny za bezpieczeństwo na drodze. Badanie zostało przeprowadzonego w kwietniu b.r. wśród uczniów w wieku 13 - 19 lat w ramach międzynarodowej akcji edukacyjnej Michelin - ROSYPE (ROad Safety for Young People in Europe), organizowanej pod hasłem "Nie daj się na drodze!".

Młodzież odpowiadając na pytanie "Kto jest odpowiedzialny za to, żeby nie dochodziło do wypadków na drogach?" w większości wskazała na kierowców i władze. Najwięcej uczniów (69 proc.) stwierdziło, że to kierowcy są odpowiedzialni za wypadki. W następnej kolejności (45 proc.) wskazało na przedstawicieli władzy takich jak policja, rząd, samorządy. Tylko niecała jedna piąta (24 proc.) uważa, że odpowiedzialność spoczywa na nich samych. Część młodzieży wskazała także niemal po równo na szkołę (18 proc.) i rodziców (17 proc.)

Jak się okazuje zdecydowana większość młodzieży nie czuje się odpowiedzialna za swoje bezpieczeństwo na drodze. A przecież do wypadków dochodzi także z powodu gry w piłkę na drodze, nieuwagi podczas przechodzenia przez jezdnię czy używania telefonu komórkowego w trakcie jazdy rowerem lub na rolkach.".


Ponad 2/3 uczniów uważa, że czego by nie zrobiła na drodze, to bezpieczeństwo ma im zapewnić kierowca... Ładnie, prawda?

Jak widać wszelkiej maści kampanio-nagonki skierowane w zasadzie wyłącznie do kierowców przynoszą skutek. Nie mam pewności czy zgodny z zamierzeniami...
    • jureek Re: I niech mi ktoś powie, że propagnada nie dzia 30.05.12, 16:01
      Tak, jak w młodym wieku, tak samo i później to wygląda, gdy już dostaną prawo jazdy. Potem też dla większości z nich odpowiedzialni za bezpieczeństwo nie są oni sami, tylko zawsze ktoś inny. Wystarczy poczytać to forum. Ile jest tu wątków typu, co ja mogę zrobić, żeby było bezpieczniej? Przecież nawet nie 75% ale dobrze ponad 90% wątków to wskazywanie palcem na innych winnych.
      Jura
      • erasms25 Re: I niech mi ktoś powie, że propagnada nie dzia 30.05.12, 16:07
        Bez punktów

        > Przecież nawet nie 75
        > % ale dobrze ponad 90% wątków to wskazywanie palcem na innych winnych.

        Według nowej mody i wytycznych top trendy jest niewskazywanie.

        forum.gazeta.pl/forum/w,510,136270752,136270752,sciagawka_oficjalnie_jak_uniknac_punktow.html
      • nazimno Kij, jak wiadomo, ma dwa konce. 30.05.12, 16:13
        Jeden koniec to warunki, w ktorych przyszlo Ci sie poruszac.
        Na te warunki NIE MASZ ZADNEGO WPLYWU, poza wyborem drogi.

        Na drugim koncu kija jest indywidualne zachowanie kierowcy.
        Jest ono stymulowane tak roznorodnymi czynnikami, ze ocena tych spraw wymagalaby
        napisania pracy habilitacyjnej i to MOCNO INTERDYSCYPLINARNEJ w swym charakterze.

        Tego typu badania nie moga byc skwitowane jakas prymitywna ankieta.
        I tyle.




      • edek40 Re: I niech mi ktoś powie, że propagnada nie dzia 30.05.12, 16:14
        > Tak, jak w młodym wieku, tak samo i później to wygląda, gdy już dostaną prawo j
        > azdy. Potem też dla większości z nich odpowiedzialni za bezpieczeństwo nie są o
        > ni sami, tylko zawsze ktoś inny.

        Powiedzmy, ze wzialem sobie do serca Twoje rady. Nie wyprzedzam, nie spiesze sie, jezdze bliziutko kraweznika i...(z reszta generalnie ja wlasnie tak robie!)

        Czy juz zapewnilem sobie bezpieczenstwo?
        • erasms25 Re: I niech mi ktoś powie, że propagnada nie dzia 30.05.12, 16:17
          > Powiedzmy, ze wzialem sobie do serca Twoje rady. Nie wyprzedzam, nie spiesze si
          > e, jezdze bliziutko kraweznika i...(z reszta generalnie ja wlasnie tak robie!)

          Rowerowi aktywiści domagają się byś jechał daleko od krawężnika by wygodniej mogli cię wyprzedzać z prawej strony.
          • erasms25 Re: I niech mi ktoś powie, że propagnada nie dzia 30.05.12, 16:18
            erasms25 napisała:

            > > Powiedzmy, ze wzialem sobie do serca Twoje rady. Nie wyprzedzam, nie spie
            > sze si
            > > e, jezdze bliziutko kraweznika i...(z reszta generalnie ja wlasnie tak ro
            > bie!)
            >
            > Rowerowi aktywiści domagają się byś jechał daleko od krawężnika by wygodniej mo
            > gli cię wyprzedzać z prawej strony.

            Aktywiści z Motocykle są Wszędzie domagają się byś jechał twardo przy prawym krawężniku nie zważając na dziury by mogli cię wygodnie wyprzedzać jadąc między pasami ruchu.
            • nazimno A ekolodzy wymagaja, abys samochod pozostawil 30.05.12, 16:22
              w domu, a do pracy udal sie publicznym transportem, aby zaoszczedzic na te ilosc CO2,
              ktora emituje (wraz z innymi gazami) jeden maly wulkan w ciagu ulamka sekundy.

        • nazimno Wg mojego prywatnego zdania: NIE. 30.05.12, 16:19
          Problem polega na tym, ze Was (Ty i Jureek) jest tylko dwoch, ktorzy tak robia.
          Mnie sie zdarza robic inaczej.

          • edek40 Re: Wg mojego prywatnego zdania: NIE. 30.05.12, 16:32
            > Problem polega na tym, ze Was (Ty i Jureek) jest tylko dwoch, ktorzy tak robia

            Jest raczej pewne, ze w Polsce debili jest za duzo. I maja za duzo drog, na ktorych moga swobodnie robic masakre.
            • nazimno Nie neguje. 30.05.12, 16:44
              Z duza doza prawdy mozna stwierdzic, iz niektore kuriozalne zachowania obserwuje osobiscie
              TYLKO w czasie pobytu na naszych krajowych drogach.

              Dlatego za kazdym razem w (PL) wlaczam moj maly prywatny AWACS, w ktory natura mnie
              wyposazyla.






        • jureek Re: I niech mi ktoś powie, że propagnada nie dzia 30.05.12, 16:56
          edek40 napisał:

          > Powiedzmy, ze wzialem sobie do serca Twoje rady. Nie wyprzedzam, nie spiesze si
          > e, jezdze bliziutko kraweznika i...(z reszta generalnie ja wlasnie tak robie!)
          >
          > Czy juz zapewnilem sobie bezpieczenstwo?

          Gdyby któryś z tych ankietowanych młodzieńców postawił taką kwestię:
          "nie gram w piłkę na ulicy, uważam przy przechodzeniu przez ulicę, nie używam komórki, gdy jadę rowerem - czy już zapewniłem sobie bezpieczeństwo?" - to pewnie bym się nie zdziwił. Jeżeli jednak takie pytanie stawia dorosły człowiek, to coś mi nie gra.
          Jura
          • edek40 Re: I niech mi ktoś powie, że propagnada nie dzia 30.05.12, 16:58
            > "nie gram w piłkę na ulicy, uważam przy przechodzeniu przez ulicę, nie używam k
            > omórki, gdy jadę rowerem - czy już zapewniłem sobie bezpieczeństwo?"

            Oczywiscie w zapale czepiania mnie sie umknal Ci fakt, ze wiekszosc tych Twoich mlodziencow nie widzialo niczego nadzwyczajnego w graniu w pilke na szosie...
            • jureek Re: I niech mi ktoś powie, że propagnada nie dzia 30.05.12, 19:06
              edek40 napisał:

              > Oczywiscie w zapale czepiania mnie sie umknal Ci fakt, ze wiekszosc tych Twoich
              > mlodziencow nie widzialo niczego nadzwyczajnego w graniu w pilke na szosie...

              Gdzie to wyczytałeś?
              Jura
      • emes-nju Re: I niech mi ktoś powie, że propagnada nie dzia 30.05.12, 17:37
        jureek napisał:

        > Tak, jak w młodym wieku, tak samo i później to wygląda, gdy już dostaną
        > prawo jazdy. Potem też dla większości z nich odpowiedzialni za bezpieczeństwo
        > nie są oni sami, tylko zawsze ktoś inny.

        Mam wrażenie, że przesadzasz. Nawet na tym forum nie spotkałem wypowiedzi zwalającej całą odpowiedzialność na "innych".

        Chyba wszyscy uważają, że bezpieczeństwo ruchu spoczywa w rękach kierowców.

        Różnimy się tylko w ocenia ile dla bezpieczeństwa ruchu musi zrobić waaadza, a ile kierowcy i czy to właśnie kierowcy są najlepszą grupą do "naprawy" (nie fizycznie) wszelkich fuszerek, którymi polskie drogi stoją* - od znakologii stosowanej, po katastrofalny stan techniczny niemałej części szlaków komunikacyjnych (że przypomnę zdjęcie, które wrzuciłem, po obejrzeniu którego "zarzuciłeś mi", że na pewno cisnąłem ile fabryka dała i teraz się żalę - jechałem ok. POŁOWY obowiązującego limitu i tylko los sprawił, że po wpadnięciu w dziurę, której na nieludzko połatanej nawierzchni po prostu nie zauważyłem, wystawiło mnie na pobocze, a nie pod TIRa, który na DK z trudem mieścił się na pasie ruchu).

        Niezależnie od pomstowań "bezpieczniaków" polscy kierowcy powodują zaskakująco mało wypadków. Ale ginie w nich zaskakująco dużo ludzi. "Winą" za ten stan rzeczy trudno do końca obarczać kierowców, bo niemały na to wpływ ma szalenie kolizyjna infrastruktura - skutki wypadku przy 200 km/h na bezkolizyjnej drodze mogą być mniej opłakane od skutków zderzenia bocznego czy czołowego przy 70-tce.

        I na koniec, wracając do tematu wątku. Jak kierowcy mają zapewnić bezpieczeństwo jeżeli niemała część pieszych W OGÓLE nie zauważa wpływu swojego zachowania na bezpieczeństwo?

        --
        * Można powiedzieć, że jak ktoś jest dobrym kierowcą, doświadczonym, dobrze wyszkolonym, świadomym, odpowiedzialnym itd, to wszędzie sobie poradzi. I są tacy kierowcy (sam siebie, niesłusznie oczywiście, do nich zaliczam :P )! Ale, jak WSZĘDZIE, stanowią niestety mniejszość. Reszta, to odzwierciedlająca przekrój społeczny, zbieranina. Od tłumoków, co to do pełnoletniości 4 klasy podstawówki skończyli, po świetnie wykształconych socjopatów (po jednych trudno spodziewać się wyobraźni i przewidywania, a po drugich trudno spodziewać się, żeby obchodziły ich skutki ich działań). Na nich w dziele zapewniania bezpieczeństwa nie można liczyć. I w krajach z normalnym podejściem do tematu się na nich nie liczy! Drogi projektuje, buduje i utrzymuje się tak, żeby były bezpieczne dla większości kierowców, również tłumoków z IQ niewiele wyższym od IQ rozwielitki. Nie dla mniejszości, co to zawsze (ważne jest to "zawsze" - nasze drogi są coraz mniej wybaczliwe) "dostosuje" i "się zastosuje".
        • jureek Re: I niech mi ktoś powie, że propagnada nie dzia 30.05.12, 19:05
          emes-nju napisał:

          > (że przypomnę zdjęcie, które wrzuciłem, po obejrzeniu którego "zarzuciłe
          > ś mi", że na pewno cisnąłem ile fabryka dała i teraz się żalę - jechałem ok. PO
          > ŁOWY obowiązującego limitu i tylko los sprawił, że po wpadnięciu w dziurę, któr
          > ej na nieludzko połatanej nawierzchni po prostu nie zauważyłem, wystawiło mnie
          > na pobocze, a nie pod TIRa, który na DK z trudem mieścił się na pasie ruchu).

          Po pierwsze. Na pewno nie zarzucałem Ci, a z cudzysłowem, ani bez, że cisnąłeś tam, ile fabryka dała. Ty czytasz jakieś rzeczy nienapisane.
          A po drugie - dlaczego w tamtym wątku nie napisałeś, że jechałeś tam o połowę poniżej limitu? Bo to takie niemęskie przyznać się do tego, że jeździ się wolno? Wręcz przeciwnie - zamiast właśnie zwrócić na to uwagę, że w złych warunkach warto zwolnić, to jeszcze kpiłeś z ograniczeń prędkości.
          Jura
          • misiu-1 Re: I niech mi ktoś powie, że propagnada nie dzia 31.05.12, 09:34
            Ja bym jednak z chęcią przeczytał twoją odpowiedź na pytanie Emesa: jak kierowcy mają zapewnić bezpieczeństwo jeżeli niemała część pieszych W OGÓLE nie zauważa wpływu swojego zachowania na bezpieczeństwo?
          • emes-nju Re: I niech mi ktoś powie, że propagnada nie dzia 31.05.12, 11:56
            jureek napisał:

            > Po pierwsze. Na pewno nie zarzucałem Ci, a z cudzysłowem, ani bez, że cisnąłeś
            > tam, ile fabryka dała.

            Napisałeś:

            "Ależ skąd! W żadnym wypadku nie zwalniać!"

            Wziąłem to do siebie ;)

            > A po drugie - dlaczego w tamtym wątku nie napisałeś, że jechałeś tam o
            > połowę poniżej limitu?

            SERIO?

            > zamiast właśnie zwrócić na to uwagę, że w złych warunkach warto zwolnić,
            > to jeszcze kpiłeś z ograniczeń prędkości.

            Tam JUŻ nie było ograniczenia prędkości. Można było śmigać 90-tką. Ja wlokłem sie poniżej 50-tki i jak wpadłem w dziursko (a w zasadzie niezwykle głęboki "wygniotek"), to przestawiło mi prawie 2 tonowy pojazd. Zadałem sobie wtedy pytanie czy moja 50-tka uratowałaby mi życie, gdyby przestawiło mnie w lewo, pod TIRa jadącego najprawdopodobniej sporo szybciej niż ja...

            Żadnych kpin z ograniczenia. Po prostu zwykłe pytanie, wynikające z tego, że na dopuszczonej do ruchu DK narżnąłem z zbroję.

            Nie otrzymałem odpowiedzi na pytanie przy pomocy jakich magicznych sztuczek kierowcy mają zapewniać bezpieczeństwo na drogach, których niemała część użytkowników nie widzi wpływu swojego zachowania na prawdopodobieństwo pozostania przy życiu.
    • bimota Re: I niech mi ktoś powie, że propagnada nie dzia 30.05.12, 16:43
      Wreszcie mamy ustalone: Obok predkosci, za wypadki odpowiada mlodziez. :P

      A tak powazniej... Jak ktos mnie spyta kto jest odpowiedzialny za wypadki, to mam odpowiedziec, ze ja, choc zadnego nie spowodowalem ?
      • jureek Re: I niech mi ktoś powie, że propagnada nie dzia 30.05.12, 16:57
        bimota napisał:

        > A tak powazniej... Jak ktos mnie spyta kto jest odpowiedzialny za wypadki, to m
        > am odpowiedziec, ze ja, choc zadnego nie spowodowalem ?

        Odpowiedziałbym zgodnie z prawdą, że na tak ogólnie postawione pytanie nie znam odpowiedzi.
        Jura
    • rysiekk111 władza z definicji odpowiada za całokształt 30.05.12, 17:53
      należy rozróżnić kwestie odpowiedzialności w sensie karnym za konkretne zdarzenia, od odpowiedzialności za całokształt tego co się wyprawia.
      To prawie w całości zależy od zarządzającego. Władza Oświecona powinna rozumieć, że czarne owce stanowią znaczny odsetek i ma obowiązek uwzględniać to w systemie aktywnego nadzoru/wymuszenia.
      oczywiście lepsza część społeczeństwa powinna aktywnie brać na siebie odpowiedzialność obywatelsko przeciwstawiając się tej gorszej, ale, jak dowodzą dyskusje, jeszcze do tego nie dorosła
      • staszek585 Re: władza z definicji odpowiada za całokształt 31.05.12, 09:25
        Warto przeczytać cały artykuł. Ogólne wrażenie - pomieszanie z poplątaniem.
        Bo:
        - niemieccy turyści nie pojmą "zielonej strzałki",
        - młodzież jest "niechronionym uczestnikiem ruchu",
        - gra w piłkę na drodze MOŻE być niebezpieczna.
        Wniosek ? Uważaj, bo autor artykułu też bywa uczestnikiem ruchu drogowego !!!
      • nazimno Krotko: "Władzy Oświeconej" nie bylo, nie ma, nie 31.05.12, 09:26
        bedzie.

        Jesli na "cos takiego" liczysz, to "nadzieja..." ( i tak dalej).
        • rysiekk111 nie ma ale trzeba definiować jaka powinna byc 31.05.12, 09:31
          tylko w tym celu ma sens sprzępienie piór, jezyków i klawiatur
          lud musi dostać jasną wskazówkę do jakiego celu ma dążyć
          • nazimno Nadzieja taka? 31.05.12, 09:39
            Traktuj to na zimno.


        • misiu-1 Re: Krotko: "Władzy Oświeconej" nie bylo, nie ma, 31.05.12, 09:38
          Władza oświecona była i może jeszcze będzie. A że jej nie ma obecnie, jest wynikiem demokracji. Jak może być oświecony ustrój, w którym dwóch meneli spod budki z piwem zawsze przegłosuje profesora uniwersytetu?
          • nazimno ...racja... racja... 31.05.12, 09:43
            Dzisiejsza "demokracja" jest w znacznym stopniu oparta na takich samych mechanizmach jak reklama proszku do prania albo reklamy podpasek.

            Jeden proszek jest lepszy od drugiego proszku.
            Nie mowiac juz o podpaskach.

            Problem polega na tym, ze:

            ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
            OBA PROSZKI SLUZA DO PRANIA MOZGOW
            ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

            I , najwyzszy czas,

            TRZEBA TO WRESZCIE ZROZUMIEC.
            =============================

            • staszek585 Re: ...racja... racja... 31.05.12, 10:45
              Wymyśl nowy ustrój :-)
              Od dawna do władzy pchają się ludzie, których do domu byś nie wpuścił. I jakoś to działa. Dziwne ?
              • nazimno Nowy ustroj? 31.05.12, 10:53
                A po co, do cholery, po co...?

                Mam dosc wszystkich "starych" ustrojow, obecnego tez, to jeszcze mam wymyslac calkiem nowy?

                A po co, do cholery, po co...?

                Ja sobie probuje to tak wytlumaczyc:
                tylu idiotow zajmuje sie polityka, ze dla rozumnej czesci spoleczenstwa jest to w zasadzie
                rodzaj WYBAWIENIA, poniewaz idioci maja 100% zajecie, a spoleczenstwo rozumne i tak zrobi to, co dla niego jest optymalne.

                Gdyby ci sami idioci zaczeli np. projektowac samochody bylby HORROR.
                Wiec niech sobie tam siedza, gdzie siedza.






                • staszek585 Re: Nowy ustroj? 31.05.12, 14:18
                  Niby masz rację. Ale tylko niby.
                  Zasygnalizuję tylko dwa problemy:
                  1.Tych cwaniaków (wcale nie idiotów) trzeba utrzymać. Bez problemu gdy dziesięciu utrzymuje jednego. Ale gdy proporcje są odwrotne ?
                  2.Oni tworzą prawo. I aby inni mogli zrobić coś sensownego muszą dużo energii stracić na obejście istniejącego prawa.
                  czyli kosztowni i utrudniający.
                  PS:
                  Jakby projektowali samochody byłoby prościej i taniej, część uległaby samozagładzie.
                  • nazimno Tez masz racje. 31.05.12, 14:23
                    Mnie juz rece opadaja, gdy o politykach slysze.

                • rysiekk111 aut nie projektują, ale zadają warunki wejściowe 31.05.12, 18:35
                  nazimno napisał:

                  > Gdyby ci sami idioci zaczeli np. projektowac samochody bylby HORROR.
                  > Wiec niech sobie tam siedza, gdzie siedza.

                  czyż nie nauczałem że patologiczność tego co zalewa ulice wynika z warunków stworzonych przez państwo ?
                  ( bo mniemam iż jasnym jest, że "społeczna odpowiedzialność" to dla fabrykantów pojecie nawet nie obce lecz wrogie )
          • inguszetia_2006 Re: Krotko: "Władzy Oświeconej" nie bylo, nie ma, 31.05.12, 21:34
            misiu-1 napisał:
            jak może być oświecony ustrój, w którym dwóch meneli spod budki z piwem zawsze przegłosuje profesora uniwersytetu?
            Witam,
            No tak, ale nie przesadzajmy z tymi profesorami z "Uniwersytetu", bo ci profesorowie z "Uniwersytetu" patrzą tylko, jak młodym doktorantom i doktorom zaiwanić grancik i wpisać się weń jako Kierownik i inicjator;-P Przerabiałam, dziękuję. Bardzo, bardzo niefajne towarzystwo i głosujące wcale nie zgodnie z przekonaniami(trzeba je jeszcze mieć), tylko patrzące, gdzie znajomi są, bo jak są znajomi i to i granty będą i inne dofinansowania i możliwość dożywotniego zasiadania na stołku, mimo braku jakichkolwiek osiągnięć.
            Pardon, osiągnięcia są jak cholera, bo młodzi na nie pracują i nie pisną słowem, bo kariera zrobi kaput. Hasło profesor Uniwersytetu nie znaczy już tego, co kiedyś. Kiedyś profesor podarował ziemię z myślą o budowie szpitala. I szpital stoi - Bielański w Warszawie.
            A teraz profesor tylko patrzy,skąd wiatr wieje i wcale nie chce nauki "robić", bo jest na to za stary, za leniwy, zbyt cwany, tyko patrzy, jak tu udawać, że robi naukę;-P Prawdopodobnie, skrzywdziłam jakieś profesorskie głowy i niniejszym bardzo przepraszam, ale moje doświadczenia i doświadczenia moich znajomych, bez względu na wydział, są identyczne. To chyba nie przypadek, co? Głos menela można kupić i profesorski tak samo można. I nie myśl sobie, że to 1%. Poza tym Niesiołowski to też profesor. I co, fajnie jest?;-D
            Pzdr.
            Inguszetia
            • nazimno Pelna zgoda. 01.06.12, 09:55
              Cytuje: "Hasło profesor Uniwersytetu nie znaczy już tego, co kiedyś."

              Dzisiaj slowo "profesor" ma wrecz odcien pejoratywny.
              W przemysle nazywa sie tym okresleniem kogos, kto udziela wiele bezuzytecznych rad,
              a potem jeszcze przysyla rachunek za "KONSULTACJE".

              Jest bardzo niewielu profesorow posiadajacych rowniez wiedze technologiczna,
              uzyteczna dla przemyslu.


      • emes-nju Re: władza z definicji odpowiada za całokształt 31.05.12, 12:10
        rysiekk111 napisał:

        > należy rozróżnić kwestie odpowiedzialności w sensie karnym za konkretne
        > zdarzenia, od odpowiedzialności za całokształt tego co się wyprawia.
        > To prawie w całości zależy od zarządzającego. Władza Oświecona powinna
        > rozumieć, że czarne owce stanowią znaczny odsetek i ma obowiązek
        > uwzględniać to w systemie aktywnego nadzoru/wymuszenia.

        Chyba pierwszy raz PRAWIE się z Tobą zgadzam.

        System nie powinien obejmować tylko nadzoru i wymuszania. System powinien zaczynać się od uwzględniania specyfiki w fazie projektowania. A dopiero potem nadzór i wymuszanie (zresztą dobrze zaprojektowane szlaki komunikacyjne niejako same wymuszają odpowiednie zachowania, bo jest to po prostu opłacalne dla użytkowanika)
        • rysiekk111 Re: władza z definicji odpowiada za całokształt 31.05.12, 18:31
          emes-nju napisał:


          > System nie powinien obejmować tylko nadzoru i wymuszania. System powinien zaczy
          > nać się od uwzględniania specyfiki w fazie projektowania.

          nazwijmy po imieniu : ta "specyfika" to m.in. mentalność znacznej-gorszej części społeczeństwa, którym po dobroci nie przetłumaczysz, to ukształtowanie terenu ograniczające naturalną wentylację, to stan ekonomji Kraju każący dążyć do minimalizacji kosztów całkowitych (łącznie z zewnętrznymi ), to wreszcie stan istniejącej powierzchni i układu asfaltu którego nie można zmienić w mig - w przeciwieństwie do systemu sterowania/nadzoru


          > A dopiero potem nadzór i wymuszanie (zresztą dobrze zaprojektowane szlaki komunikacyjne niejako same wymuszają odpowiednie zachowania, bo jest to po prostu opłacalne dla użytkowanika)

          w rzeczy samej o ile przez "szlaki komunikacyjne" rozumiemy ze łącznie z systemem sterowania
          nauczałem wszak wielokroć że gdy sygnalizacja właściwie poformuje pojazdy w grupy, to wyłamywanie się z nich , oprócz tego ze będzie karane, będzie też niecelowe
    • inguszetia_2006 Re: I niech mi ktoś powie, że propagnada nie dzia 31.05.12, 21:55
      Witam,
      Nie podoba mi się hasło - Nie daj się na drodze, bo to hasło znaczy tyle, że na drodze(na DRODZE!) kierowcy czyhają na pieszych i że istnieje jakaś partyzantka, kto kogo przechytrzy. Gadu gadu o edukacji pieszych, a hasło z demobilu. I takie hasło potem siedzi w głowie pieszego i pieszy czuję się jak żołnierz z granatem, a ma czuć się jak persona non grata. I to wystarczy.
      Pzdr.
      Ing

      • emes-nju Re: I niech mi ktoś powie, że propagnada nie dzia 01.06.12, 11:25
        inguszetia_2006 napisała:

        > Nie podoba mi się hasło - Nie daj się na drodze, bo to hasło znaczy tyle, że
        > na drodze(na DRODZE!) kierowcy czyhają na pieszych i że istnieje jakaś
        > partyzantka, kto kogo przechytrzy.

        Też zwróciłem na to uwagę. Nie chciałem tylko "rozwadniać" dość przerażającego przekazu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja