emes-nju
30.05.12, 15:34
LINK
Generalnie, to takie pitu, pitu. Ale w osłupienie wprawiło mnie to:
"Najnowsze ogólnopolskie badanie Millward Brown SMG/KRC przeprowadzone na zlecenie Michelin wykazało bowiem, że polska młodzież nie zdaje sobie sprawy z tego, że każdy z nas jest odpowiedzialny za bezpieczeństwo na drodze. Badanie zostało przeprowadzonego w kwietniu b.r. wśród uczniów w wieku 13 - 19 lat w ramach międzynarodowej akcji edukacyjnej Michelin - ROSYPE (ROad Safety for Young People in Europe), organizowanej pod hasłem "Nie daj się na drodze!".
Młodzież odpowiadając na pytanie "Kto jest odpowiedzialny za to, żeby nie dochodziło do wypadków na drogach?" w większości wskazała na kierowców i władze. Najwięcej uczniów (69 proc.) stwierdziło, że to kierowcy są odpowiedzialni za wypadki. W następnej kolejności (45 proc.) wskazało na przedstawicieli władzy takich jak policja, rząd, samorządy. Tylko niecała jedna piąta (24 proc.) uważa, że odpowiedzialność spoczywa na nich samych. Część młodzieży wskazała także niemal po równo na szkołę (18 proc.) i rodziców (17 proc.)
Jak się okazuje zdecydowana większość młodzieży nie czuje się odpowiedzialna za swoje bezpieczeństwo na drodze. A przecież do wypadków dochodzi także z powodu gry w piłkę na drodze, nieuwagi podczas przechodzenia przez jezdnię czy używania telefonu komórkowego w trakcie jazdy rowerem lub na rolkach.".
Ponad 2/3 uczniów uważa, że czego by nie zrobiła na drodze, to bezpieczeństwo ma im zapewnić kierowca... Ładnie, prawda?
Jak widać wszelkiej maści kampanio-nagonki skierowane w zasadzie wyłącznie do kierowców przynoszą skutek. Nie mam pewności czy zgodny z zamierzeniami...