koko-spoko haha-ha, jedzie galas do A2

15.06.12, 13:23
Nie ma i nie będzie drogowskazów, które prowadziłyby kierowców przez Warszawę do otwartej przed tygodniem autostrady. Według drogowców w stolicy trasa A2 nie istnieje - kończy się przecież 5 km od granic miasta, w Konotopie.

Z dojazdem do autostrady jest więc duży problem. W Warszawie można się dziś natknąć tylko na dwie tablice wyświetlające napis: "A2 otwarta do Berlina". Pierwsza wisi nad Trasą AK na Powązkach, druga kawałek dalej, czyli już na bezpośredniej drodze w stronę autostrady, gdzie raczej trudno się zgubić. Kto jednak nie mieszka blisko Trasy Toruńskiej i Trasy AK - od Białołęki i Targówka przez Żoliborz i Bielany po Bemowo, ten musi kluczyć.

W innych dużych miastach - takich jak Rzym, Paryż czy Berlin - standardem jest, że kierowca może spotkać na wielu głównych ulicach strzałki z numerami poszczególnych autostrad na niebieskim tle. Tam jedziemy w kierunku obwodnic i wylotówek prowadzeni jak po sznurku. Ciężko więc zabłądzić nawet bez GPS.

- U nas kierowcy też są prowadzeni w stronę autostrady, tyle że drogowskazami na Poznań. To droga nr 2 - mówi "Gazecie" miejski inżynier ruchu Janusz Galas. Trzeba więc wiedzieć, że droga nr 2 wiedzie w tym samym kierunku co trasa A2 i nie przegapić węzła Warszawa Zachód na ul. Połczyńskiej. Tutaj do autostrady skręcamy w lewo, a właściwie w prawo na ślimak do wiaduktu.

Dlaczego symbolu A2 nie można dodać na drogowskazach obok numeru krajowej dwójki? - Miasto nie ma pieniędzy na dodatkowe oznakowanie. Wielkim nakładem przed Euro 2012 udało nam się doprowadzić do tego, by znaki nie wprowadzały kierowców w błąd - przekonuje Janusz Galas i zdradza nam plany na przyszłość: - U nas drogowskazy nie będą wskazywać dojazdu do trasy A2, tylko do drogi ekspresowej S2.

Pytany o powód tego galimatiasu odpowiada tak: - Formalnie autostrada w granicach Warszawy nie istnieje, tylko kończy się w węźle Konotopa, do którego dojedziemy kiedyś właśnie drogą S2.

I tak wioska, w której żyje niespełna 300 mieszkańców, w świecie biurokracji jest ważniejsza od niemal dwumilionowej stolicy. Stolicą polskich autostrad jest Konotopa - tak nazwano ostatni węzeł trasy A2 przed Warszawą.
    • emes-nju Re: koko-spoko haha-ha, jedzie galas do A2 15.06.12, 13:36
      erasms25 napisała:

      > Nie ma i nie będzie drogowskazów, które prowadziłyby kierowców przez
      > Warszawę do otwartej przed tygodniem autostrady.

      A co się ma nowiutka droga niszczyć? :P
    • edek40 Re: koko-spoko haha-ha, jedzie galas do A2 15.06.12, 13:36
      > - U nas kierowcy też są prowadzeni w stronę autostrady, tyle że drogowskazami n
      > a Poznań. To droga nr 2 - mówi "Gazecie" miejski inżynier ruchu Janusz Galas.

      Jestem stalym fanem tego pana. Juz chyba na zawsze, nawet gdy opusci stanowisko. Jego bezkompromisowosc w walce z dowolnoscia i niezgodnoscia jest godna najwyzszych slow uznania.

      > I tak wioska, w której żyje niespełna 300 mieszkańców, w świecie biurokracji je
      > st ważniejsza od niemal dwumilionowej stolicy.

      Jakiez to niesprawiedliwe. Chodzi przeciez o oznakowanie stanu faktycznego. A w Warszawie nie ma wjazdy na autostrade.
    • erasms25 Re: koko-spoko haha-ha, jedzie galas do A2 15.06.12, 13:53
      Było śmiesznie ale ten fragment wywiadu

      Dlaczego symbolu A2 nie można dodać na drogowskazach obok numeru krajowej dwójki? - Miasto nie ma pieniędzy na dodatkowe oznakowanie. Wielkim nakładem przed Euro 2012 udało nam się doprowadzić do tego, by znaki nie wprowadzały kierowców w błąd - przekonuje Janusz Galas

      z serii troszku smieszno, troszku straszno brzmi straszno.
      Wielkie nakłady przed Euro, po euro nie ma kasy nawet na oznakowanie A2.
      Strach myśleć o tej "nawierzchni ścieralnej" startej "specustawą o przejezdności na euro".
      • otreb Re: koko-spoko haha-ha, jedzie galas do A2 16.06.12, 15:12
        erasms25 napisała:

        > Było śmiesznie ale ten fragment wywiadu
        >
        > Dlaczego symbolu A2 nie można dodać na drogowskazach obok numeru krajowej dwójk
        > i? - Miasto nie ma pieniędzy na dodatkowe oznakowanie. Wielkim nakładem prze
        > d Euro 2012 udało nam się doprowadzić do tego, by znaki nie wprowadzały kierowc
        > ów w błąd - przekonuje Janusz Galas

        >
        > z serii troszku smieszno, troszku straszno brzmi straszno.
        > Wielkie nakłady przed Euro, po euro nie ma kasy nawet na oznakowanie A2.
        > Strach myśleć o tej "nawierzchni ścieralnej" startej "specustawą o przejezdnośc
        > i na euro".

        A mnie w zacytowanym przez Ciebie fragmencie zastanawia jedno: kto jest odpowiedzialny za to, że dotychczasowe oznakowanie wprowadzało w błąd, i dlaczego trzeba było poświęcać "wielkie nakłady" na naprawienie tego?
        • edek40 Re: koko-spoko haha-ha, jedzie galas do A2 16.06.12, 17:42
          > A mnie w zacytowanym przez Ciebie fragmencie zastanawia jedno: kto jest odpowie
          > dzialny za to, że dotychczasowe oznakowanie wprowadzało w błąd, i dlaczego trze
          > ba było poświęcać "wielkie nakłady" na naprawienie tego?

          Oj to takie tam sobie gadanie. Zaden znak w Polsce nie wprowadza w blad, bo jest zgodny z przepisami i zatwierdzony. Tu po prostu uzyto lagodnego okreslenia inteligencji kierowcow. Na forum nazwanoby ich polskimi matolami, albo cos w tym stylu. No jedzie ciemniak do Warszawy autostrada A2 i ma drogowskaz Konotopa. I sie gubi. A przeciez ten drogowskaz jest zatwierdzony i zgodny z przepisami. Do Warszawy przez Konotope.

          Wielki pan inzynier z GDAKi tlumaczyl, ze kierowcy powinni polegac nie tylko na znakach czy GPS. Powinni uruchamiac inteligencje, wiec nie bedzie zadnych zmian oznakowania obwodnicy autostradowej Wroclawia. A ze nie napisali Zgorzelec, to barany zamiast obwodnica wala dalej przez srodek Wrocka...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja