tomek854 i jego "zelazna logika":

04.07.12, 09:36
tomek854 pisze:

forum.gazeta.pl/forum/w,510,136921228,137107901,Re_Niemcy_wyprzedzanie_sieTIRow_raz_jeszcze_.html
Noooo 3km/h - coz za roznica !

Liczymy:


1. Jesli tomus jechal prawym pasem za innym pojazdem, to przy ~90 km/h powinien zachowac rozsadny odstep ~45 metrow.

2. Jesli ten przed Tomusiem jedzie tez ~90 km/h, a przed nim nikogo nie ma, to tomus,
po wyprzedzeniu powinien zjechac na prawy pas jekis ~45 metrow PRZED wyprzedzanego, aby tamten NIE musial hamowac dostosowujac odstep do tomusia. To oczywiste.

3. Tomusiowi wchodzi droga wyprzedzania rowna 45 +45 + dlugosc pojazdu wyprzedzanego, powiedzmy ~ 100 metrow.

4. Jadac o 3km/h szybciej niz wyprzedzany musi przejechac te minimum 100 metrow, aby
WYPRZEDZIC.

5. 3km/h to ~0,83 m/s

6. 100 / 0,83 = ~ 120 SEKUND.

Czyli prawie trzy razy tyle, ile wymaga sie w Niemczech,a co jest rozsadne.

I tak wlasnie jezdzi nasz tomus854.

I tysiace mu podobnych wirtuozow kierownicy.
Blokujac minutami calymi lewy pas.
I jeszcze sie tym chwala.


    • tomeck3145 Re: tomek854 i jego "zelazna logika": 04.07.12, 10:48
      > Blokujac minutami calymi lewy pas.
      > I jeszcze sie tym chwala.

      Ja bym raczej nazwał to: "korzystają z lewego pasa". Drogi są dla wszystkich.
      • emes-nju Re: tomek854 i jego "zelazna logika": 04.07.12, 11:01
        tomeck3145 napisał:

        > Drogi są dla wszystkich.

        Myślę, że w tym jakże "jedynie słusznym" zdaniu zasadza się nasza drogowa bryndza. Bo drogi i owszem są dla wszystkich. Tylko, że ci wszyscy muszą czasem już przed, a zawsze w czasie korzystania z drogi spełniać jakieś warunki.

        W tym akurat wypadku warunkiem do spełnienia jest nie przeszkadzanie innym, co zresztą jest bardzo wyraźnie zapisane w przepisach drogowych, a w niektórych krajach nawet egzekwowane (!). Jak nie możesz spełnić warunków, to sorry, droga nie jest dla ciebie i proszę óprzejmię wypierd...
        • tomeck3145 Re: tomek854 i jego "zelazna logika": 04.07.12, 11:12
          Innymi słowy postulujesz, aby ciężarówki wypie...ły na drogi lokalne, żeby nie przeszkadzały rozgorączkowanym awanturnikom w wyścigach? Chyba przesadzasz.

          Jakież to warunki trzeba spełnić na autostradzie? Prowadzić pojazd, który samodzielnie rozwija prędkość 40 km/h. Zresztą jeśli chodzi o ciężarówki, to one chyba spokojnie mogłyby się wyprzedzać sprawniej, gdyby zdjąć im kagańce. Tu zresztą dochodzimy do istoty wszelkich zakazów. Najpierw wprowadza się kagańce, coby siłowo wymusić ograniczenie prędkości; gdy się okaże, że powoduje to niedogodności i tzw. "blokowanie" lewego pasa, to ci lepsi i mądrzejsi Niemcy zakazują im wyprzedzania dłuższego niż 45 sekund. Co będzie, gdy i to okaże się nieskuteczne?

          Zresztą to przeszkadzanie wynika z tego, że masz dopuszczone do ruchu po autostradach pojazdy z dwoma jakże różnymi ograniczeniami prędkości - osobowe do 140, a ciężarowe ledwie do 80. Nie dziwne więc, że obie grupy kierowców stereotypowo uważają, że ci drudzy im "przeszkadzają". Myślę, że problem leży nie w przepisach, a mentalności, a jeśli w Niemczech wprowadzono ten przepis, to znaczy, że niemieccy kierowcy mają coś nie tak z głowami.

          Gdy w warzywniaku wejdzie przed ciebie emerytka która w zasadzie przyszła tylko po ogórki, ale marudzi wybierając kilka minut, to też każesz jej wypie...ć?
          • emes-nju Re: tomek854 i jego "zelazna logika": 04.07.12, 11:26
            tomeck3145 napisał:

            > Innymi słowy postulujesz, aby ciężarówki wypie...ły na drogi lokalne, żeby nie
            > przeszkadzały rozgorączkowanym awanturnikom w wyścigach? Chyba przesadzasz

            Nie. Teraz to Ty przesadzasz stosując czarno-białe widzenie problemu.

            Bo jeżeli jadę autostradą z maksymalną dopuszczoną prędkością, a przede mnie wjeżdża ciężarówka i z prędkością niższą od dopuszczalnej o kilkadziesiąt proc. zaczyna wielominutowe wyyyyyprzeeeedzaaaanie, to nie jestem "rozgorączkowanym awanturnikiem" w czasie "wyścigu" - to kierowca ciężarówki narusza przepisy.

            > jeśli w Niemczech wprowadzono ten przepis, to znaczy, że
            > niemieccy kierowcy mają coś nie tak z głowami.

            Być może. I tym większa chwała niemieckiemu ustawodawcy, że zauważył problem z głowami kierowców i zareagował. Bo polski ustawodawca w reakcji na zachowania kierowców pierd... kocopały o "rozgorączkowanym awanturnikach" i "wyścigach", jak Ty na samym początku.
            • tomeck3145 Re: tomek854 i jego "zelazna logika": 04.07.12, 11:30
              > Bo jeżeli jadę autostradą z maksymalną dopuszczoną prędkością, a przede mnie wj
              > eżdża ciężarówka i z prędkością niższą od dopuszczalnej o kilkadziesiąt proc.

              Ta dam! Cięzarówki po autostradach jeżdzą zazwyczaj 85 km/h, podczas gdy ograniczenie wynosi 80 km/h. Czyli innymi słowy, natykasz się na pojazd który jedzie o kilka procent szybciej od dopuszczalnej prędkości, a nie kilkadziesiąt wolniej.
              • emes-nju Gratulacje za wykręcenie kota ogonem :P nt. 04.07.12, 11:36
                Gratulacje za precyzyjne wykręcenie kota ogonem
                • tomeck3145 Re: Gratulacje za wykręcenie kota ogonem :P nt. 04.07.12, 14:16
                  Ja myślę jednak, że wrażenie powolności wyprzedzania przez ciężarowe wynika właśnie z subiektywnej oceny ich prędkości, jest ona o prawie połowę niższa, a jednocześnie dopuszczalna. Myślę, że nic się nikomu nie stanie, jeśli na chwilę zwolni do 85 kilometrów na godzinę, o ile oczywiście ciężarówka zmieni pas na lewy z sygnalizacją i bez zajeżdzania drogi.

                  I wydaje mi się, że nie ma dobrego rozwiązania - trzeba się pogodzić z faktem, że z dróg, również autostrad, korzystają różni użytkownicy. Dajmy na to, że w związku z tym, że wprowadza się zakaz wyprzedzania dłuższego niż 45 sekund oraz z faktem, że przeciętnie to wyprzedzanie trwa dłużej, to ciężarówki przestają się wyprzedzać. Formują zatem jadące 88 kilometrów na godzinę długie, składające się z kilkudziesięciu samochodów kolumny. Taką kolumnę zaczyna wyprzedzać pojazd jadący 120 km/h. Odstępy między ciężarówkami - 44 metry. Ten pojazd zaczyna wyprzedzać pierwszą, wyprzedził. Potem następną, wyprzedził. Itp. Wtem nadjeżdza z tyłu pojazd jadący przepisowe 140. Tak czy tak jest zablokowany. Pojazd jadący 120 nie może zjechać na prawy pas, gdyż musiałby:
                  a) zajechać drogę ciężarówce, hamując jej przed nosem;
                  b) wyrównać prędkość jeszcze na lewym pasie, hamując przed nosem jadącego za nim

                  Co za różnica, czy jesteś blokowany na jedną długą chwilę przez ciężarówkę, czy na wiele krótszych chwil przez pojazd wyprzedzający ciężarówki, które zgodnie z prawem nie mogą się wyprzedzać?

                  Przeżyłem to na autostradzie we Włoszech, ruch ogromny i tylko dwa pasy. O wiele mniej uciążliwa jest jazda za ciężarówką wyprzedzającą inną ciężarówkę, niż jednym samochodem który od 10 minut wyprzedza sobie ciężarówki. Ciężarówka wyprzedzi i się schowa; a osobówka zarzyna swój 70 konny silniczek.
                  • emes-nju Re: Gratulacje za wykręcenie kota ogonem :P nt. 04.07.12, 14:49
                    tomeck3145 napisał:

                    > Myślę, że nic się nikomu nie stanie, jeśli na chwilę zwolni do 85 kilometrów
                    > na godzinę, o ile oczywiście ciężarówka zmieni pas na lewy z sygnalizacją
                    > i bez zajeżdzania drogi.

                    O! Widzisz? Da się zrozumieć o czym piszę? Da się.

                    > Co za różnica, czy jesteś blokowany na jedną długą chwilę przez ciężarówkę,
                    > czy na wiele krótszych chwil przez pojazd wyprzedzający ciężarówki,
                    > które zgodnie z prawem nie mogą się wyprzedzać?

                    Istotna. Tym bardziej, że nikt tu raczej nie potępia samego faktu wyprzedzania się przez ciężarówki, a praktykę robienia tego z minimalna różnicą prędkości. Wtedy dylemat jest inny niż przedstawiasz :P Wtedy pytamy czy lepiej wiele minut jechać za ciężarówką jadąca ciut ponad 80 km/h czy za osobówką, która jedzie 120 km/h, bo z jakichś niezrozumiałych przyczyn nie może zbliżyć się do prędkości max. Ja wolę za osobówką. Po pierwsze widzę co się przed nią dzieje, a po drugie trzeba wyjątkowego chama, żeby nie znalazł sobie luki nawet w sięgającej po horyzont kolumnie TIRów (choć osobiście jeszcze takiej nie widziałem i NIGDY jeszcze nie zdarzyło mi się mieć kłopotów z powrotem na prawy pas i dzieleniem swojego wyprzedzania na etapy, żeby nie blokować tych, którym się bardziej spieszy, nawet jeżeli ŁOJEZUSIEMARYJO przekraczają przepisy).

                    > Przeżyłem to na autostradzie we Włoszech, ruch ogromny i tylko dwa pasy.

                    W tychże Włoszech sporo pojeździłem autostradami. Często w ruchu, który powodował spadek prędkości samochodów do prędkości rzędu 90-110 km/h. Ruchu, którego istotna częscią były TIRy, które tworzyły spontaniczne konwoje. I powtórzę - trzeba być skończonym chamem, żeby osobówka "zapiąć" lewy pas i snuć się po nim bez nawet chwilowych zjazdów na środek/prawo. Da się to zrobić nawet słabiutka Vetrą I (71 KM jak była nowa - wtedy miała 10 lat) z czterema dorosłymi osobami i bagażem na pokładzie. To wymaga trochę uwagi i kultury współżycia na drodze.
                    • tomeck3145 Re: Gratulacje za wykręcenie kota ogonem :P nt. 04.07.12, 15:13
                      > a praktykę robienia tego z minimalna różnicą prędkości.
                      A z czego to wynika? A z tego, że ktoś postanowił siłowo wymusić prędkość maksymalną ciężarówki. Zakazywanie ciężarówkom wyprzedzania się dłuższego niż jest tylko konsekwencją tego debilnego rozwiązania, co szczególnie widać na autostradzie.

                      > trzeba być skończonym chamem,
                      Albo kierowcą, który nie potrafi właściwie ocenić odległości. Albo mającym traumę jazdy przed/za ciężarówką, albo pomiędzy nimi - bo jakiś jego krewny krewnego krewnego został przez takie zgnieciony.
                      • emes-nju Re: Gratulacje za wykręcenie kota ogonem :P nt. 04.07.12, 15:31
                        Ciekawe skąd "w narodzie" takie zrozumienie, wyrozumiałość, skłonność do usprawiedliwiania procederu przeszkadzania innym za wolna jazdą? KAŻDY może blokować drogę, jak chce, bo DROGA JEST DLA WSZYSTKICH.

                        Tylko dlaczego droga jest dla wszystkich, z wyjątkiem chcących jechać szybciej...?
                        • tomeck3145 Re: Gratulacje za wykręcenie kota ogonem :P nt. 04.07.12, 15:40
                          Z tego samego powodu, z którego kupuje się pojazdy niskopodłogowe zamiast wysokopodłogowych. Te drugie są tańsze, i mogą wejść do nich te osoby, które nie mają problemów z poruszaniem, te pierwsze są droższe, ale i dostępność rośnie.

                          Problem w tym, że proporcje cenowe autobusów nisko do wysokopodłogowych nie odzwierciedlają udziału osób upośledzonych ruchowo do tego stopnia, że robi im różnicę wysokość podłogi tego pojazdu. Innymi słowy, w każdej dziedzinie życia równamy w dół. Taki świat :]
                          • emes-nju Troche się zapędziłeś. 04.07.12, 15:50
                            OT Niskopodłogówki są wygodniejsze również dla sprawnych fizycznie (że zwrócę choćby uwagę na brak poręczy istotnie zmniejszających "przepustowość" wejść).

                            A wracając do tematu. Jesteś pierwszą osobą, która zawalidrogi porównuje do niepełnosprawnych. Odważne. Ja, pirat, cham i zabójca dziateczek (bo nie podobają mi się zawalidrogi i znakologia stosowana) nie odważyłem się na takie porównanie, choć faktycznie jak czasem widzi się co poniektórych snujów z trudem trafiających w swój pas... :P
                            • tomeck3145 Re: Troche się zapędziłeś. 04.07.12, 16:00
                              Co w tym odważnego? Pewnie jest to "politycznie niepoprawne". Oczywiście mam nadzieję, że dostrzegasz też, że jestem przeciwnikiem wykluczania takich osób z uczestniczenia w społeczeństwie jednocześnie zauważając, że odbywa się to jednak sporym kosztem.

                              Miałem na myśli osoby nie tyle niepełnosprawne, co mniej sprawne - np otyłe, niedowidzące itp. Osoba otyła to dobra ekranizacja pojazdu ciężarowego, pół ślepa to np. kierowca-kapelusznik, również półślepy.

                              Jeśli pozwolisz i masz ochotę, to dyskusję możemy dokończyć jutro, bo zapowiada się ciekawie, a niestety chciałbym spędzić resztę popołudnia w oddali od monitora!
                              • emes-nju Re: Troche się zapędziłeś. 04.07.12, 16:03
                                tomeck3145 napisał:

                                > Miałem na myśli osoby nie tyle niepełnosprawne, co mniej sprawne - np otyłe,
                                > niedowidzące itp. Osoba otyła to dobra ekranizacja pojazdu ciężarowego,
                                > pół ślepa to np. kierowca-kapelusznik, również półślepy.

                                Hm... A jak narzekam, że drogi w Polsce są DEZorganizowane pod wypoczętych geniuszy kierownicy, to natychmiast czytam, że wszystko jest ok., a jak ktoś ślepy... :P
                                • tomeck3145 Re: Troche się zapędziłeś. 05.07.12, 09:03
                                  > Hm... A jak narzekam, że drogi w Polsce są DEZorganizowane pod wypoczętych geni
                                  > uszy kierownicy

                                  Czy ja wiem? Kakofonia bodźców to jeszcze nie jest dezorganizacja pod wypoczętych, gdyż tak samo przeszkadza wszystkim.
                                  • emes-nju Re: Troche się zapędziłeś. 05.07.12, 11:14
                                    tomeck3145 napisał:

                                    > Kakofonia bodźców to jeszcze nie jest dezorganizacja pod
                                    > wypoczętych, gdyż tak samo przeszkadza wszystkim.

                                    Ale marnym kierowcom, kierowcom już zmęczonym czy niepełnosprawnym bardziej niż reszcie. Z dość marnymi skutkami dla całości.
                        • edek40 Palacze postepuja tak samo 04.07.12, 15:41
                          Gdy zatruwaja powietrze i zycie niepalacym zawsze powoluja sie na swoje prawa do wolnosci itp.
                          • tomeck3145 Re: Palacze postepuja tak samo 04.07.12, 16:02
                            Pytanie tylko o definicę ograniczania wolności.

                            Czy palenie jest ograniczeniem wolności innych osób (moim zdaniem - tak),
                            Czy wyprzedzanie się przez duże jest ograniczeniem wolności małych (moim zdaniem - nie)
              • nazimno Tekst reedukacyjny dla tomecka3145: 04.07.12, 11:38
                Wezykiem, wezykiem:

                ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~




                www.autocentrum.pl/projekt50kmh/uporczywa-jazda-lewym-pasem/
              • tomek854 Re: tomek854 i jego "zelazna logika": 04.07.12, 22:00
                > Ta dam! Cięzarówki po autostradach jeżdzą zazwyczaj 85 km/h, podczas gdy ograni
                > czenie wynosi 80 km/h. Czyli innymi słowy, natykasz się na pojazd który jedzie
                > o kilka procent szybciej od dopuszczalnej prędkości, a nie kilkadziesiąt wolnie
                > j.

                W większości krajow Europy ograniczenie wynosi 90 lub 80, ale jest tolerancja 10 km/h.

                www.man-truckers-world.co.uk/en/CURRENT/Service/Speed_limits_in_Europe_.jsp
        • nazimno Jestem tego samego zdania, emes-nju. 04.07.12, 11:12
          Ta bryndza jest powszechna epidemia.

          Bo albo wyprzedzaja jak KAMIKADZE na trzeciego, pokazujac ostatnie osiagi silnikow, albo wyprzedzaja tak jak tomus854.

          W obu przypadkach mamy do czynienia z patologia.
          Jest to calkowite zaprzeczenie dobrej praktyki jazdy.

          I jeszcze bronic, mowiac "drogi sa dla wszystkich" - jak z materialow propagandowych
          jakiej lokalnej partyjki.

          Coz to za idiotyczny argument, zreszta calkowicie pozamerytoryczny.

          • emes-nju Re: Jestem tego samego zdania, emes-nju. 04.07.12, 11:40
            nazimno napisał:

            > Bo albo wyprzedzaja jak KAMIKADZE na trzeciego, pokazujac ostatnie osiagi
            > silnikow, albo wyprzedzaja tak jak tomus854.
            >
            > W obu przypadkach mamy do czynienia z patologia.

            Najciekawsze jest to, że policję interesuje tylko margines tej patologii, wyprzedzanie na trzeciego. Piszę margines, bo nie pamiętam kiedy ostatni raz coś takiego widziałem.
        • tomek854 Re: tomek854 i jego "zelazna logika": 04.07.12, 23:02
          To prawda.

          Rzecz jednak jest taka, że droga jest dla wszystkich. Np. to, że kierowca ciężarówki nie może wyprzedzić poprzednika bo by się emes zirytował też można uznać za to, że emes przeszkadza kierowcy ciężarówki.

          Dlatego w przepisach zapisuje się i egzekwuje tylko wypadki skrajne. Na przykład w kodeksie polskim jest zapisane, że nielegalne jest jechanie z predkością uciążliwą dla innych tylko wtedy kiedy można szybciej. Kierowca ciężarówki jadacy 90 kiedy inni chcieliby (i mogli!) 140 jest na pewno dla nich uciążliwy, ale ustawodawca bierze pod uwagę także jego potrzeby i dlatego nic złego w tym nie ma.

          Podobnie Niemcy owi, tak przez was chwaleni wzięli pod uwagę potrzeby wszystkich grup kierowców i dlatego karać bedą tylko za _zbyt długie_ wyprzedzanie, choc juz wyprzedzanie 10 sekundowe może być dla emesa uciążliwe.

          Po prostu - Niemcy znaleźli złoty środek który ma zadowolić wszystkie grupy kierujących. Można by się spierać czy lepiej by była minuta (tak jak ja uważam, znając realia), czy lepiej by było 10 sekund (jak by sobi zapewne marzył nazimno), ale ustanowili 45 sekund, i ja uważam, że to jest rozsądna wartość biorąca pod uwagę potrzeby obu grup kierujących.
          • emes-nju Re: tomek854 i jego "zelazna logika": 05.07.12, 11:21
            tomek854 napisał:

            > to, że kierowca ciężarówki nie może wyprzedzić poprzednika bo by się
            > emes zirytował też można uznać za to, że emes przeszkadza kierowcy ciężarówki.

            Oczywiście nie zauważyłeś, że emes ma pretensje tylko do tych kierowców ciężarówek, którzy manewr wyprzedzania rozpoczynają gwałtownym zajechaniem emesowi drogi, a następnie dostojnie wykonują resztę manewru z minimalna różnica prędkości w stosunku do wyprzedzanego.

            > Podobnie Niemcy owi, tak przez was chwaleni wzięli pod uwagę potrzeby
            > wszystkich grup kierowców i dlatego karać bedą tylko za
            > _zbyt długie_ wyprzedzanie, chocjuz wyprzedzanie 10 sekundowe
            > może być dla emesa uciążliwe.

            Bądź łaskaw wskazać gdzie emes napisał coś o 10 sek. Albo się odp... i zacznij w równie miły sposób jak ze mną dyskutować z kimś, kto NIE podziela Twojego zdania w tej kwestii!
            • tomek854 Re: tomek854 i jego "zelazna logika": 05.07.12, 17:25
              > Oczywiście nie zauważyłeś, że emes ma pretensje tylko do tych kierowców ciężaró
              > wek, którzy manewr wyprzedzania rozpoczynają gwałtownym zajechaniem emesowi dro
              > gi, a następnie dostojnie wykonują resztę manewru z minimalna różnica prędkości
              > w stosunku do wyprzedzanego.

              A to przepraszam. To pan nie w tym wątku jest co trzeba, bo tu jest o uciążliwym wyprzedzaniu a nie o zajeżdzaniu drogi.

              > Bądź łaskaw wskazać gdzie emes napisał coś o 10 sek. Albo się odp... i zacznij
              > w równie miły sposób jak ze mną dyskutować z kimś, kto NIE podziela Twojego zda
              > nia w tej kwestii!

              Napisałem "choć już 10 sekund MOŻE być uciążliwe". Nie pisałem, że jest.
              -
              Ja jestem kulturalny - od bluzgania jest www.bluzgotron.pl/
      • nazimno I tak i nie. 04.07.12, 11:04
        Jesli nie ma rozsadnego zapasu predkosci uzytego do wyprzedzania, to nich lepiej sie za to nie zabiera, bo to jest typowe partactwo, nie mowiac juz o naruszeniu ogolnych zasad
        rozsadku.

        Gdyby to robil jakis poczatkujacy kierowca, to moznaby to jakos, naciagajac cierpliwosc,
        usprawiedliwic.

        Korzystanie z lewego pasa jest, owszem dla wszystkich tych, ktorzy potrafia to zrobic.
        Niestey, przyklad pokazuje, ze nie potrafia.


        • tomeck3145 Re: I tak i nie. 04.07.12, 11:16
          > Jesli nie ma rozsadnego zapasu predkosci uzytego do wyprzedzania
          Zapewne w ocenie kierowcy pojazdu z kagańcem, zapas prędkości na poziomie 4-5%
          jest rozsądny.

          > nie mowiac juz o naruszeniu ogolnych zasad rozsadku.
          No i nie nazywałbym rozsądkiem tego, co reprezentuje punkt widzenia tylko jednej grupy kierowców.

          > Korzystanie z lewego pasa jest, owszem dla wszystkich tych, ktorzy potrafia
          > to zrobic.

          A jakież to umiejętności trzeba mieć, żeby korzystać z lewego pasa? Lewy pas dla lepszych? No cóż, Niemcy mają długą historię teorii nadczłowieka.
          • nazimno Ty, tomeck3145 przegiales... 04.07.12, 11:22
            Argumenty o nadludziach stosujesz jak jakis zakompleksiony propagandysta. Zalosne.

            Ja przedstawilem RACHUNEK (oszacowania) oparty na znanych zasadach.

            Ten rachunek jest bezlitosny dla porabanych kierowcow.

            Rozwazania o charakterze socjologiczno/historycznym mozesz sobie darowac.
            Jeszcze raz - zalosne.

            • tomeck3145 Re: Ty, tomeck3145 przegiales... 04.07.12, 11:27
              > zalosne

              Jest to ulubione słowo uczestników dyskusji i flame-warów, którzy właśnie stracili wszelkie argumenty :]
              • nazimno I znowu paplanie, zamiast scislej analizy. 04.07.12, 11:33
                Wyglada na to, ze jednak jestes starym propagandysta.

                Odnies sie do przedstawionego rachunku.
                Kompetentnie sie odnies.
                Mozesz nawet wstawic na koncu jakis emotikon.
                Jak w sitkomie.

                • tomeck3145 Re: I znowu paplanie, zamiast scislej analizy. 04.07.12, 14:18
                  Ależ ja nie mam zarzutu co do analizy, tylko do tego, że ta analiza jest z niezrozumiałych dla mnie przyczyn używana w celu szykanowania dość znacznej grupy użytkowników drogi.
                  • nazimno Ja nie szykanuje. 04.07.12, 15:27
                    Ja jedynie wykazalem , ze "tomkowe854" delta v = 3 km/h to zupelna brednia.

                    Wyrok niemieckiego sadu (slynne 45 sekund) oparty byl na analizie dostarczonej przez bieglych.

                    Te 10 km/h roznicy nie bylo wziete z sufitu.
                    I tak bardzo lagodnie to obliczono.



                  • nazimno I na koniec. 04.07.12, 15:36
                    Ja dosc czesto w Niemczech robie trase ok 600 km.

                    Gdy jest intensywny ruch w dzien roboczy moja predkosc srednia z komputera wynosi ~85...90 km/h (jazda po autostradzie.)

                    Kiedys pojechalem w taki dzien (zakaz ruchu ciezarowek) i w taka pore dnia, ze ruch byl w zasadzie niezauwazalny. Srednia na tej samej trasie wyszla 115 km/h.

                    I to jest decydujace.
                    Nie bylo sloni.



                    • tomeck3145 Re: I na koniec. 04.07.12, 15:41
                      no okej, ale moim zdaniem twoja prędkość ma nikły związek z przepustowością drogi
                      • nazimno Policz, to zmienisz zdanie. 04.07.12, 15:44
                        .
      • bimota Re: tomek854 i jego "zelazna logika": 04.07.12, 11:12
        A nie tylko dla cie...
        • tomeck3145 Re: tomek854 i jego "zelazna logika": 04.07.12, 11:20
          No i właśnie dlatego, gdy mam okazję jechać autostradą i dojeżdzam do wyprzedzających się ciężarówek, to spokojnie czekam bez gorączkowania się aż zakończą manewr i jadę dalej.

          Zaskakujące jest to, jak kierowcom osobówek wszystko przeszkadza. Ciężarówki - bo za wolne, motocykle - bo za szybkie.

          PS - nie mam prawa jazdy C, D i T
          • nazimno Motocykle mi nie przeszkadzaja. 04.07.12, 11:26
            W kazdej sytuacji, gdy to jest tylko mozliwe, ulatwiam im zycie, poniewaz wiem, ze
            sa sprawniejsi w wykonywaniu manewrow na drodze.

            Kierowcy ciezarowek robi cos zupelnie przeciwnego: utrudniaja innym jazde.
            I rzna glupa, udajac, ze nic nie kapuja.

            "jesli nie MUSISZ - nie utrudniaj"
            • tomeck3145 Re: Motocykle mi nie przeszkadzaja. 04.07.12, 14:20
              > utrudniaja innym jazde

              Tak tak, wszystko utrudnia jazdę, świecące wysepki, ograniczenia do 100 na ślepawym zakręcie, ograniczenie do 100 albo 70 na placu budowy i wreszcie - ciężarówki.

              > I rzna glupa, udajac, ze nic nie kapuja.
              Co ty mówisz, każdy z nich podczas całego pobytu na lewym pasie powtarza "mea culpa" jednocześnie się biczując.
              • nazimno Znowu piszesz powiesci. 04.07.12, 14:33
                O wysepkach, ograniczeniach, ciezarowkach.
                Ty masz talent !
                A zaczelo sie skromnie od karetki, ktora pojechala po wypadkowicza, ktoremu sie zmarlo, bo...
                Scenariusz dla TV.

                Napisz cos merytorycznie.
                ( w koncu )


                • tomeck3145 Re: Znowu piszesz powiesci. 04.07.12, 14:39
                  Przecież napisałem - twierdzę, że od wyprzedzania się przez ciężarówki przepustowość drogi w zasadzie nie spada, i jednocześnie żadnemu kierowcy korona z głowy nie spadnie, jeśli zaczeka na koniec manewru, i dojedzie do celu parę minut później. Nie można traktować ograniczenia prędkości na autostradzie, w dodatku dla jednej grupy pojazdów, jako wyznacznika prędkości, z jaką cały czas będziemy się poruszać.

                  > O wysepkach, ograniczeniach, ciezarowkach.
                  Tak, ponieważ te wszystkie rzeczy które wymieniłem przeszkadzają forumowym malkontentom niczym złej baletnicy rąbek spódnicy, teraz doszły do tego ciężarówki. Zapomniałem oczywiście o rowerach, te też przeszkadzają.
                  • nazimno Jesli tak twierdzisz, to udowodnij. 04.07.12, 14:47
                    (dla porzadku)
                    • tomeck3145 Re: Jesli tak twierdzisz, to udowodnij. 04.07.12, 15:04
                      Nie wchodząc zbyt głęboko w matematykę, którą trudno czytelnie tu wyrazić na forum,
                      odległość między pojazdami zależy (powinna zależeć - zgodnie z przepisami i zdrowym rozsądkiem, a również w zgodzie z niemieckimi przepisami) liniowo od prędkości. Im szybciej jedziesz, tym większy odstęp należy zachować, i odwrotnie. Pominąwszy długość pojazdu, przepustowość jest stała przy każdej prędkości:

                      bezpieczna_odległość = prędkość / 2
                      długość_brutto = bezpieczna_odległość + długość_pojazdu, ale przyjmujemy na razie, że ta wynosi 0.
                      przepustowość = 1 / (długość_brutto / prędkość) = 1 / (bezpieczna_odległość / prędkość) = 1/2

                      Z grubsza rzecz jasna, bo pomijam tu normalizację wartości z km/h na metry. No ale długości pojazdu pomijać nie wolno, jednakże udział _różnicy_ długości pojazdu osobowego i ciężarowego w długości brutto takiego pojazdu przy danej prędkości wynosi ok 10%, i taka też jest rzeczywista różnica w przepustowości drogi.
                      • nazimno Niezupelnie...tak prosto. 04.07.12, 15:23
                        Chcesz liczyc maksymalna teoretyczna przepustowosc?
                        Czy chcesz uwzglednic statystyczne blokowanie lewego pasa?
                        Tego nie da sie zrobic tylko na papierze.
                        To mozna tylko zasymulowac.

                        Tu masz wzor na max teoretyczna przepustowosc jednego pasa:

                        Uproszczone obliczenie:
                        (wszystkie pojazdy takie same dla uproszczenia)


                        Przepustowosc pasa drogi


                        Cmax = 3600*v / Dbezp

                        Odstep bezpieczny:

                        Dbezp = (v^2 /2) * ( 1/a2 - 1/a1) + v*tr + L

                        v - predkosc

                        a1 - opoznienie pierwszego pojazdu
                        hamowanie awaryjne

                        a2 - opoznienie drugiego pojazdu,
                        hamowanie typowe

                        tr - czas reakcji kierowcy

                        L - dlugosc pojazdu

                        PS
                        Jesli (wg Ciebie) przepustowosc drogi NIE ulega zmianie, to po co Austria ma te
                        ograniczenia?
                        • tomeck3145 Re: Niezupelnie...tak prosto. 04.07.12, 15:33
                          No widzisz, ale w twoim wzorze odległość bezpieczna jest funkcją kwadratu prędkości, więc i wynik zaczyna być zależny od prędkości, tymczasem napisałeś, że Niemcy wymagają liniowego dobierania odstępu w stosunku do prędkości. I zakładam, że taką odległość utrzymują kierowcy. Gdybyś napisał, że Niemcy wymagają od kierowcy utrzymywania odległości zależnej od kwadratu prędkości, nie popełniłbym takiego twierdzenia. Życzysz sobie zeskanowaną kartkę z dokładniejszym obliczeniem? Przy czym nie wcześniej niż jutro lub pojutrze, gdyż dopiero wtedy będę mieć dostęp do skanera.

                          > PS
                          > Jesli (wg Ciebie) przepustowosc drogi NIE ulega zmianie, to po co Austria ma te
                          > ograniczenia?

                          Uściślając - zasadniczo nie ulega zmianie, z uwagi na różnicę długości pojazdów w stosunku do bezpiecznego odstępu. Skąd ja mam wiedzieć, po co ta Austria ma te ograniczenia? A może u nich są tacy sami znakolodzy, co w Polsce, i po prostu sobie to wymyślili, dokładnie tak samo jak 70-tkę na A2 w budowie?
                          • nazimno Chcesz zmusic ... 04.07.12, 15:43
                            gospodynie domowa do poslugiwania sie kalkulatorem w czasie jazdy i jeszcze
                            powinna wiedziec, co to v^2 ????

                            Optymista.

                            Podzielic przez dwa potrafi raczej kazdy.
                            Przepis mowi wlasnie o v/2.
                            (nie o V1, V2, to bylo "co innego")

                            PS
                            Dlugosc pojazdow w przypadku wyscigow sloni jest mniej wazna.
                            Wazny jest nieprzewidywalny czas pobytu na lewym pasie.
                            Stad w internecie tyle filmow na ten temat, wraz z komentarzami
                            wQrwionych kier. osobowek.
                            • tomeck3145 Re: Chcesz zmusic ... 04.07.12, 15:55
                              > Przepis mowi wlasnie o v/2.

                              No właśnie, i taką odległość utrzymują (powinni) kierowcy, i używając tej wartości należy obliczać przepustowość drogi. Stąd też uważam, że przepustowość drogi nie zależy od prędkości pojazdów które się nią poruszają, i jednocześnie zależy liniowo od ich długości, jednakże w pomijalnym stopniu.

                              > Wazny jest nieprzewidywalny czas pobytu na lewym pasie.
                              > Stad w internecie tyle filmow na ten temat, wraz z komentarzami
                              > wQrwionych kier. osobowek.
                              To, że tych osób jest dużo, to nie znaczy, że mają rację. Podejrzewam, że wszyscy Polacy i Niemcy, a już zdecydowana większość chcieliby emerytury po 5 latach pracy. Jaki to miałoby skutek - nietrudno się domyślić.

                              • nazimno Wykaz to. 04.07.12, 16:39

                                "jednocześnie zależy liniowo od ich długości, jednakże w pomijalnym stopniu."

                                W "jak pomijalnym" ?

                                Na lewym pasie NIGDY nie jada TIRy "jeden za drugim, gesiego, po horyzont".
                                Na prawym - owszem.

                                Stad tez wyznaczanie przepustowosci teoretycznej dla lewego pasa dla TIRow jest
                                zadaniem calkowicie zbytecznym.

                                Natomiast wysymulowanie jak czestotliwosc manewrow wyprzedzania sie TIRow
                                polaczona z blokada lewego pasa, wplywa na wartosc strumienia pojazdow
                                osobowych na pasie prawym i lewym (lacznie), spowodowalo, ze w Austrii (nie tylko tam)
                                podjeto stosowne decyzje.

                                Ty nie chcesz po 5 latach?
                                • tomeck3145 Re: Wykaz to. 05.07.12, 09:02
                                  > W "jak pomijalnym" ?

                                  W takim stopniu, jak się ma długość pojazdu do długości bezpiecznego, jaki musi on utrzymać przed poprzedzającym pojazdem.
                      • bimota Re: Jesli tak twierdzisz, to udowodnij. 04.07.12, 16:16
                        DOBRE... ;)

                        Nie wnikajac co nazywasz przepustowoscia i jaki to ma zwiazek z tematem, przyznales ze takie manewry opozniaja innych. Te "kilka minut" po przemnozeniu przez ilosc spowolnionych wydluza sie do pokaznych rozmiarow. Ile oszczedza kierowca TIRa jadac 5 km/h wiecej, ze warte jest to tych kosztow ?
                        • tomeck3145 Re: Jesli tak twierdzisz, to udowodnij. 04.07.12, 17:50
                          Miałem już tu dziś nie pisać, ale zrobię wyjątek :]

                          > Nie wnikajac co nazywasz przepustowoscia i jaki to ma zwiazek z tematem
                          Przepustowość - ilość pojazdów, które przejadą w danym czasie pewien odcinek, albo - współczynnik, jak często jakiś pojazd przejeżdza punkt kontrolny drogi. Związek taki, że wbrew obiegowej opinii, jazda za wolniejszym pojazdem wcale nie ma wpływu na przepustowość drogi (aczkolwiek ma wpływ na to, ile zajmie danemu pojazdowi podróż)

                          > Ile oszczedza kierowca
                          > TIRa jadac 5 km/h wiecej, ze warte jest to tych kosztow ?
                          Hmm. Pewnie ten argument padł już nie raz, ale może się okazać, że oszczędza np. 48 godzin obowiązkowego odpoczynku, oszczędza przymusowy postój weekendowy z uwagi na zakaz ruchu, oszczędza paliwo - bo z powodu przymustowego postoju jadąc chłodnią trzeba przez np. cały dzień napędzać agregat.

                          Ogólnie wszyscy mielibyście racje, gdyby jeżdzenie ciężarówką nie było obostrzone dziesiątkami przepisów regulujących czas pracy kierowcy albo parametry pracy pojazdu. Jednak w związku z tym, że tak jest, to kilka minut dla kierowcy ciężarówki znaczy coś zupełnie innego niż kilka minut dla przeciętnego kierowcy. Nie twierdzę, że jest to mniej lub więcej warte, ale przyczyna dla której kierowcy ciężkich się wyprzedzają to wymierne korzyści, głównie finansowe, liczone w ciężkich pieniądzach. Wziąwszy pod uwagę, że 5 km/h stanowi pewnie z 6-7% prędkości, z jaką może się poruszać ciężki po drodze, oznacza to, że o tyle szybciej wykona on zlecenie. Proporcjonalnie o tyle częściej kierowca może wykonywać zlecenia, a wiedząc, że jeden samochód może wieźć ładunek wart kilka milionów euro, daje to już bardzo wymierne korzyści.

                          Natomiast jak obliczysz koszt wolniejszej jazdy kierowcy? Jadąc wolniej spali mniej paliwa, a więc to będzie jego zysk. Poniesie jednak stratę czasową, i teraz - jak oszacujesz koszt przyjechania na obiad do kuzynki 15 minut później, albo koszt późniejszego powrotu do domu po pracy, choćby codziennie?

                          Biorąc pod uwagę samo paliwo można nietrudno policzyć, ile kosztuje np. dodatkowy dzień pracy agregatu chłodniczego w ciężarówce, i ile samochodów musiałoby zostać spowolnionymi, ażeby zrównoważyć te koszta. Sam jestem ciekaw wyników takiej kalkulacji, choć nie mam ochoty wyszukiwać do niej danych.
                          • nazimno Bardzo ladnie i rozlegle. 04.07.12, 18:18
                            Jednakze cala ta argumentacja jest bez znaczenia w krajach, ktore wprowadzily stosowne zakazy dla ciezarowek.

                            Ciekawe, dlaczego akurat tam inaczej mysla.
                            Czy to nie "daje do myslenia"?

                            PS:
                            Przepustowosc:
                            przepustowosc definiuje sie w odniesieniu do "przekroju drogi"

                            Poza tym:

                            przepustowosc teoretyczna to jedno

                            Przepustowosc chwilowa wynikajaca z warunkow ruchu jest

                            Funkcja (predkosci, rodzaju pojazdow, statystycznego ich udzialu w ruchu na poszczegolnych pasach, rozkladu statystycznego odleglosci pomiedzy pojazdami)

                            Lepiej uzywac pojecia "strumienia pojazdow", oczujnikowanie pozwala mierzyc
                            wszystko automatycznie. Strumien i tak nie powinien byc wiekszy od przepustowosci,
                            bo mamy wtedy gwarantowany KOREK czyli dokladnie to, co dzieje sie na bramkach
                            poboru oplat.

                            Tak w ogole, to analiza i symulacja ruchu pojazdow zajmuja si na prawde "lebscy"
                            matematycy.
                          • bimota Re: Jesli tak twierdzisz, to udowodnij. 04.07.12, 22:30
                            Tak myslalem, ze nie ma zwizku z tematem...

                            Jadac srednio 80 km/h przez 8h zrobi 640 km, przy 85 - 680. No niech bedzie, ze to kolosalna roznica... Ale to SREDNIO... Kierowcy TIRow musza byc mistrzami rachunkow... Do tego nie wiem co ma wspolnego wartosc ladunku...

                            Osobowka zwolniona o 60 km/h w kazdej minucie ma kilometr w plecy. Nie wiem ile to straty, ale skoro zapieprzaja mimo wiekszego zuzycia paliwa, to chyba uznaja ze warto... Czasem tez moze to byc kwestia koniecznosci nocowania czy robienia trasy drugi raz, bo sie czegos nie zdazylo zalatwic...
                          • tomek854 Re: Jesli tak twierdzisz, to udowodnij. 04.07.12, 22:30
                            > Ogólnie wszyscy mielibyście racje, gdyby jeżdzenie ciężarówką nie było obostrzo
                            > ne dziesiątkami przepisów regulujących czas pracy kierowcy albo parametry pracy
                            > pojazdu. Jednak w związku z tym, że tak jest, to kilka minut dla kierowcy cięż
                            > arówki znaczy coś zupełnie innego niż kilka minut dla przeciętnego kierowcy. Ni
                            > e twierdzę, że jest to mniej lub więcej warte, ale przyczyna dla której kierowc
                            > y ciężkich się wyprzedzają to wymierne korzyści, głównie finansowe, liczone w c
                            > iężkich pieniądzach. Wziąwszy pod uwagę, że 5 km/h stanowi pewnie z 6-7% prędko
                            > ści, z jaką może się poruszać ciężki po drodze, oznacza to, że o tyle szybciej
                            > wykona on zlecenie. Proporcjonalnie o tyle częściej kierowca może wykonywać zl
                            > ecenia, a wiedząc, że jeden samochód może wieźć ładunek wart kilka milionów eur
                            > o, daje to już bardzo wymierne korzyści.

                            O to to.

                            Koszta takie jak napędzanie agregatu to są akurat znikome. Dużo wyższe są np. koszta parkowania. Poza tym jazda to jedyny moment, na którym mozna ugrać tak dużo jak 5%. Na pauzowaniu nie mozna. Załadunki tez nie zależą od firmy transportowej. Długości odpoczynku regulowane są przez prawo. Mycie ciężarówek (np. przy przewozie zwierząt lub spożywki w cysternach jest obowiązek mycia po KAŻDYM transporcie, chłodnie mają tam jakieś luźniejsze regulacje) to czas na który wpływu także się raczej nie ma, a na myjnię dojechać trzeba (tak się składa, że np. myjnie cystern nie znajdują się na każdym rogu ulicy).

                            > Natomiast jak obliczysz koszt wolniejszej jazdy kierowcy? Jadąc wolniej spali m
                            > niej paliwa, a więc to będzie jego zysk. Poniesie jednak stratę czasową, i tera
                            > z - jak oszacujesz koszt przyjechania na obiad do kuzynki 15 minut później, alb
                            > o koszt późniejszego powrotu do domu po pracy, choćby codziennie?
                            >

                            Też niekoniecznie. Współczesne ciężarówki są tak optymializowane że przy jeździe 90km/h mają najbardziej korzystne dla spalania obroty. Dużo większy wpływ na koszta paliwa będzie miało np. to, że jadąc 87km/h zamiast 90 km/h kierowca będzie musiał zjechać na parking na dodatkową przerwę. Rozpędzić 44 tonowego potwora do tych 90 km/h to jest ten moment, gdzie taniej by było napędzać ciężarówki pulpą ze stuzłotówek niż ropą.

                            Własnie o to chodzi - w transporcie jest mnóstwo czynnikow wpływających na koszta z których zwyczajny szary człowiek kompletnie nie zdaje sobie sprawy - czego ty jesteś przykładem: starasz się być po stronie przewoźników, dobrze kombinujesz, ale nawet do głowy Ci nie przyjdzie, że gdzieś tam są znacznie większe koszta niż te, ktore Ty bierzesz pod uwagę.

                            Problem jest tylko taki, że o ile większośc z nas nie zdaje sobie sprawę z tych kosztów, to każdy z nas, bez wyjątku, koszta te ponosi podjezdzając wózkiem do kasy w supermarkecie.
                        • tomek854 Re: Jesli tak twierdzisz, to udowodnij. 04.07.12, 22:23
                          > Ile oszczedza kierowca
                          > TIRa jadac 5 km/h wiecej, ze warte jest to tych kosztow ?

                          Jak już wielokrotnie tłumaczyłem, w skrajnym przypadku do dziewięćdziesięciu kilku godzin.
    • tomeck3145 Przyszedł mi do głowy jeszcze jeden argument :] 04.07.12, 11:26
      No bo tak - skoro ciężarówki się długo wyprzedzają, to przed nimi uformuje się luka - skoro wszystkie pasy są zablokowane. Ktoś tu narzeka, że jeśli nie ma się "umiejętności", to nie powinno się jeździć autostradą. Pójdę dalej.

      Więc te ciężarówki w końcu skończą wyprzedzanie. Wtedy przed nami, ze względu na to co napisałem, powinien być dłuższy pusty odcinek (no chyba, że inne ciężarówki, a to pech). Wtedy można wykorzystać pełną moc silnika swojego bolidu na wyczyszczonym odcinku, i nadrobić stracony za ciężarówkami czas.

      I w tym momencie wchodzę ja z punchlajnem. Wiem kto się tak gorączkuje. Kierowcy skód 1.2, pand 1.0, yarisów 0.9 i innych gó...anych osiągnięć motoryzacyjnych, które nadają się co prawda do stania korków w metropolii i wypadów na działkę, ale do jazdy po autostradzie już nie. Kierowca takiego auta stracił ten czas bezpowrotnie. Stąd nerwy.
      • nazimno Piszesz jakies "fabulki dla ubogich". 04.07.12, 11:31
        Przeczytaj sobie o przepustowosci autostrady. I o plynnosci ruchu.

        I nie chrzan bez sensu.

        PS
        Rozczaruje cie, nie jezdze ZADNYM z sugerowanych przez Ciebie pojazdow.
        Przytoczyles te marki z wlasnego doswiadczenia?
        (tyle szczegolowych danych o pojemnosciach skokowych juz dawno nie widzialem)
        • tomeck3145 Re: Piszesz jakies "fabulki dla ubogich". 04.07.12, 11:51
          > Przeczytaj sobie o przepustowosci autostrady. I o plynnosci ruchu.

          Z grubsza, taka sama byłaby przepustowość autostrady dla pojazdów jadących 140 i 80 km/h. Głównym czynnikiem warunkującym przepustowość nie jest prędkość, a długość pojazdu.
          • nazimno Nooo taaaak. 04.07.12, 11:55
            Problem polega na tym jak statystycznie w czasie rozklada sie "pobyt" poszczegolnych pojazdow na poszczegolnych pasach (bo moze ich byc wiecej niz dwa).

            I tu zabiles sie sam wlasna bronia.



            • tomeck3145 Re: Nooo taaaak. 04.07.12, 14:22
              Tzn jaki jest wpływ tego statystycznego rozkładu na przepustowość autostrady? Rozumiem, że jadąc dany odcinek za ciężarówką przejedziesz go wolniej, ale jaki to ma wpływ na przepustowość tego odcinka?
              • nazimno Sam sie domysl. 04.07.12, 14:45
                Ciezarowki jada zwykle (niestety nie zawsze ) prawym pasem autostrady.
                W Austrii sa grzeczni i nie podskakuja.

                W Austrii lewy pas osiagnac moze teoretycznie max. przepustowosc dla strumienia pojazdow
                osobowych, bo ciezarowcy poslani zostali na prawy pas.
                Po to wprowadzono istotne zakazy wyprzedzania dla sloni.

                Mowa o jezdni o dwoch pasach w jednym kierunku.

                Jesli jednak, tak jak w Polsce, zaczynaja sie wyscigi sloni, to nie dosc, ze predkosc na tym lewym pasie spada np. ze 140 do ok 90, to jeszcze slonie wraz ze swoja sloniowa dlugoscia
                pozostaja tam przez czas blizej nieprzewidywalny (patrz zamieszczane kiedys filmiki).
                Czasem robia to dwa slonie, jeden za drugim na lewym pasie.

                Noooo, to teraz policz prosze, jak to wplynie na przepustowosc.

                Gotow? - hoooop !

                • pacanek_ten_prawdziwy Re: "Slawetne " 45 sekund ????? 04.07.12, 18:52

                  Hallo !!!!!!

                  Mam pytanie do znawcow niemieckich przepisow :
                  a czy ten wyrok sadu mowiacy o tym ze wyprzedzanie powinno sie zakonczyc w czasie do 45 sekund dotyczy tylko sam . ciezarowych , czy rowniez osobowych ?????
                  Bo osobiscie juz przezylem na A - 14 w Niemczech ( dwupasmowka ) , ze kierowca sam . osobowego rowniez blokowal dluzej lewy pas podczas wyprzedzania niz te 45 sekund ,
                  czyli popelnil wykroczenie drogowe ????

                  pacanek

                  "Prawdomownosc nazimno"
                  forum.gazeta.pl/forum/w,510,131140272,131356748,Re_nazimno_nie_bylo_blysk_intelektu_.html
                  "Miazdzace argumenty nazimno":
                  forum.gazeta.pl/forum/w,510,118525901,118552274,Psychoanaliza_dla_ubogich.html
                  “Brak argumentow nazimno “
                  forum.gazeta.pl/forum/w,510,118525901,118584430,Wiesz_ze_jestes_prostackie_bydle_tak_.html
                  “Skutki argumentow nazimno “
                  forum.gazeta.pl/forum/w,510,118525901,118584782,Prosba_do_tiges_wiz_a_od_nazimno.html
          • tbernard Re: Piszesz jakies "fabulki dla ubogich". 05.07.12, 09:32
            > Z grubsza, taka sama byłaby przepustowość autostrady dla pojazdów jadących 140
            > i 80 km/h. Głównym czynnikiem warunkującym przepustowość nie jest prędkość, a długość pojazdu.

            Paradoksalnie jednak prędkość. Ale nie rozumiana tak bezpośrednio, tylko właśnie w odniesieniu do długości pojazdów a dokładniej sumy ich długości. Innymi słowy robimy kreskę (najlepiej niewidoczną dla kierowców) w poprzek, potem liczymy długości pojazdów, które tą kreskę całą swoją długością przejechały, potem w myślach ustawiamy wszystkie te pojazdy w pociąg zderzak w zderzak i mierzymy długość tego pociągu. Potem dzielimy przez czas i formalnie wychodzi nam prędkość (m/s, km/h itp) jako miara przepustowości. To oczywiście takie moje chłopskie rozumowanie, bo jak faktycznie fachowcy definiują przepustowość, to pojęcia nie mam.
            • nazimno Pojdz "tym tropem": 05.07.12, 09:47

              www.ipcsit.com/vol26/12-ICTTE2012-T019.pdf
    • robertrobert1 Re: tomek854 i jego "zelazna logika": 04.07.12, 22:18
      nazimno napisał:


      > I tak wlasnie jezdzi nasz tomus854.
      >
      > I tysiace mu podobnych wirtuozow kierownicy.
      > Blokujac minutami calymi lewy pas.
      > I jeszcze sie tym chwala.
      >
      >
      Pytanie jest czy Tomek miał chociaż jeden wypadek/stłuczkę lub doprowadził do takiego. Jeśli nie to znaczy, że Tomek jest bezpiecznym kierowcą i właśnie z Tomka należy brać przykład.
      • tomek854 Re: tomek854 i jego "zelazna logika": 04.07.12, 22:52
        Ciekawe, że mnie wywołałeś do tablicy. ;-) W sumie nie widzę powodu dla którego nie miałbym zdać relacji z mojego "safety record" :-)

        Za kierownicą cieżarówki o ile dobrze pamiętam miałem kilka niebezpiecznych zdarzeń:

        1. Wylądowałem w rowie na wyspie Benbecula.
        Opis zdarzenia: poruszałem się drogą o szerokości ok. 2,5 metrów. Dojeżdżając do wierzchołka minąłem ostatnią mijankę (kolejna była na samym wierzchołku) i wtedy zza wierzchołka wyleciało (dosłownie, kierowca tak pędził, że oderwał się od asfaltu) ciemne BMW. Aby uniknąć zderzenia czołowego odbiłem na lewo, na trawiaste pobocze, które nie utrzymało ciężaru mojego pojazdu. Grunt osunął się do rowu, a ja razem z nim, lądując na boku z przechyłem ok. 45%. Myślę, że nie ma tu wątpliwości kto był winien zdarzenia.

        2. Urwano mi lusterko. Podjeżdzałem pod górę na prawym łuku drogi (rzecz dzieje się na wyspie Skye, więc jadę po lewej). Z góry zjeżdzał jakiś idiota inną ciężarówką, rozbujał się za szybko z górki i nie zmieścił się na swojej połowie drogi, zjechałem do lewej tak blisko, jak to było możliwe (był tam kamienny murek akurat), on urwał mi lusterko, które wraz ze szkłem okna w drzwiach wpadło do środka kabiny. Troszkę mnie tam poharatały odłamki a lusterko nabiło mi guza, poza tym nic się nie stało. Sprawca zbiegł z miejsca wypadku.

        3. Uszkodziłem budynek.
        Cofając do budynku wiedziałem, że nie zmieszczę się w bramie, ale chciałem podjechać jak tylko to było możliwe blisko do jego ściany. Niestety nie pomyślałem o tym, że cofam po dość stromej ścieżce, i patrząc w lusterko próbowałem ocenić odległość od ściany budynku, nie biorąc pod uwagę, że góra samochodu dzięki jemu pochyleniu jest już bliżej ściany. Auto było wysokie na 4.30 metra, uderzyłem górną krawędzią zabudowy pojazdu i przesunąłem belkę nośną nad drzwiami. Tu wina jest ewidentnie moja.

        4. Uszkodziłem murek. Wcofałem ciężarówką w wąski przejazd mając po jakieś 20-30 cm z każdej strony. Po rozładunku podniosłem tylną oś tak jak tutaj:
        https://farm3.staticflickr.com/2464/5728895594_c26c513b61_z.jpg
        a nie wziąłem pod uwagę, że tył pojazdu będzie bardziej zachodzić przy skręcie i wyjeżdzając po własnych śladach skosiłem jakieś półtora metra murka. To było chyba podczas jednej z moich pierwszych jazd

        5. Uszkodziłem murek 2. Tym razem wjechałem na plac budowy przodem, wyjeżdzając patrzyłem w lewe lusterko w to, które znajduje się nad drzwiami pasażera (patrz zdjęcie powyżej). Nie zauważyłem murka, ponieważ od góry przykryty był zwykłymi płytami chodnikowymi i byłem przekonany, że to po prostu początek chodnika (w tym lusterku widać tylko kilkadziesiąc cm od ściany pojazdu). Skręciłem koła w prawo, nastąpił zgrzyt...

        Tu wina była nie do końca moja. Budowa posiadała tzw. banksmana który powinien mnie prowadzić przy cofaniu na publiczną drogę. Ja czuję się troche winny, ale ubezpieczyciel winą obciążył wyłącznie jego.

        6. Jedyna kolizja w której brał udział inny pojazd.

        Stanąłem na światłach w mieście. Z garażu znajdującego się obok wyjezdzał dziadek i zamaszyście wcofał pod moją ciężarowkę (tył jego autka znalazł się między tylną osią a tylną belką-zderzakiem - jak widzicie na zdjęciu powyżej nie ma tam bocznych osłon). W tym momencie akurat zmieniło się światło. Ruszyłem i tylną belką skasowałem mu praktycznie cały tył auta. Wina była oczywiście jego.

        Zawodowo ciężarówką jeździłem w latach 2006-2008 (na pełen etat) oraz 2008-2010 (na pół etatu w trakcie roku akademickiego, na pełen etat w wakacje, święta i inne wolne). Od dwóch lat robię to sporadycznie, dla przyjemności, jako przysługa dla kogoś, albo zwyczajnie żeby nie wypaść z wprawy (bo w obecnej pracy płacą mi znacznie lepiej za jeżdzenie mniejszymi pojazdami).

        Myslę, że jak na te kilka lat za kółkiem, oraz fakt, że w porównaniu z większością kierowców ciągających przez setki mil autostradami szlify zbierałem na bardzo głębokiej wodzie (pierwszy kurs w życiu to było centrum Edynburga, wliczając w to jazda po royal mile i ogrodzie botanicznym (zbieraliśmy krowy z cow parade)), szlify zbierałem na Hebrydach Zewnętrznych gdzie najgłówniejsza droga wygląda tak:

        a boczne tak:

        a drogami takimi jak ta:

        to grzałem w porywach do 90km/h (bo człowiek młody był i głupi)
        to śmiem twierdzić, że moje statystyki wypadają całkiem nieźle.

        Tu jako ciekawostka jeden z ostatnich kursów jakie robiłem:
    • tomek854 Re: tomek854 i jego "zelazna logika": 04.07.12, 22:21
      > 4. Jadac o 3km/h szybciej niz wyprzedzany musi przejechac te minimum 100
      > metrow, aby
      > WYPRZEDZIC.
      >
      > 5. 3km/h to ~0,83 m/s
      >
      > 6. 100 / 0,83 = ~ 120 SEKUND.

      Piękny przykład jak zakłamuje rzeczywistość Na Zimno.

      Według niego ciężarówki notorycznie blokują lewy pas na długie godziny. .

      A tymczasem z jego własnych wyliczeń wynika, ze przy zachowaniu wszystkich tych odstępów w skrajnym przypadku wyprzedzania jadącego o 1 km/h wolniej z zachowaniem wszystkich tych nierealnie wielkich odstępów manewr trwałby 6 minut.

      Jak wie każdy, kto po drogach jeździ, w praktyce nie ma miejsca zachowywanie teoretycznych odstępów - jest to zwyczajnie fizycznie niemożliwe, bo jeśli ja bym chciał zachować 45 m od poprzednika to w 10 sekund miałbym tam pięć osobówek i furgonetek. Musiałbym chyba na wstecznym jechać a i tak ni wiadomo, czy by mi się na długo taki odstęp zachować udało.

      Dlatego odstępy miedzy pojazdami są zwykle mniejsze i nie jest to aż takie niebezpieczne jak się wydaje. Auta ciężarowe mają to do siebie, że wszystko w nich odbywa się wolniej. Nie są zdolne do gwałtownych manewrow i nawet hamowanie odbywa się z opóźnieniem - taki urok pneumatycznych hamulców że stopuy zapalają się od razu a de facto hamowanie zaczyna się nieco później. Kto jeździł czymś większym, wie o czym mówię.

      Dlatego jeśli ja jadę za poprzednikiem, mam więcej czasu na reakcję, a zatem odstęp może być mniejszy - dopóki oczywiście poprzednik nie zatrzyma się na betonowej ścianie.

      W praktyce więc jadąc ciężarówką zachowuję większy odstęp jadąc za autem osobowym - które może nagle coś zrobić - niż za autem ciężarowym.

      Podchodząc do wyprzedzania innej ciężarówki, kierowca podjeżdża do poprzednika na, dajmy na to 10 metrów (są tacy co bliżej, zależy od tego jak bardzo kierowca ciężarowki chce ryzykować swoim życiem zeby mniej irytować nazimnopodobnych, dla mnie osobiście 10 metrów to jest takie minimum, natomiast na lewy (bo ja po UK jeżdżę) pas wracam wtedy, kiedy "wmrugnie" mnie pojazd wyprzedzany, zakładając, że mając za plecami 10 metrów pojazdu to jest jego ryzyko jak blisko mnie czuje się bezpiecznie a nie moje).

      A więc zakładając, że jadę wyprzedzając kogoś kto ma podobne standardy do moich, manewr wygląda tak: Dojeżdzam na 10 metrów do poprzednika jadącego ok. 3 km/h wolniej niż ja. Włączam kierunkowskaz i patrzę w prawe lusterko, zwykle pierwszy lub drugi samochód na prawym pasie zwalnia do mojej prędkości i mrugając zaprasza mnie do rozpoczęcia manewru. Odbywa się zmiana pasa, dziękuję mu ładnie kierunkowskazami, 10 metrów + 18 metrów długości zestawu + 10 metrów i wyprzedzany mruga mi, że mogę się schować na lewy pas. Kierunkowskaz, lusterko (czy jakiś niecierpliwiec nie próbuje mnie wziąść z lewej strony), zjeżdżam na lewo, mrugam dziękując.

      Wyprzedzenie jadącego o 3km/h wolniej w rzeczywistości (a nie w wydumanym z trudem przez na zimno teoretycznym modelu) zajmuje nieco ponad pół minuty (38 x 0.83 s = 31,54). Wynika z tego, że nawet wyprzedzając ciężarówkę jadącą 2 km/h wolniej kierowca z powodzeniem może zmieścić się w limicie czasowym wyznaczonym przez Niemców.

      A teraz takie pytanko: kiedy ostatnio widzieliście kierowcę ciężarówki rozpoczynającego manewr wyprzedzania 45 przed poprzednikiem (czyli 2.5 długości tira od niego?) Ja nie przypominam sobie takiego przypadku. Nawet moje 10 metrów jest odległością nietypowo dużą dla jadących jeden za drugim TIRów.

      I tu pieknie widać jak kłamie na zimno mówiąc, że wyprzedzanie przez tak długi okres czasu jest normą a nie wyjątkiem.
      • nazimno Klamiesz, piszac: 05.07.12, 11:41
        "Według niego ciężarówki notorycznie blokują lewy pas na długie godziny. . "


        Nigdzie tak nie napisalem. Wiec bezczelnie klamiesz.

        Twoje "roztropne mysli" sa wylacznie twwoja obrona wlasna.
        Mam nadzieje, zo wszystko to spowoduje pewne refleksje.
        Jesli juz nie spowodowalo.


        PS
        To ty manipulujesz.

        • nazimno Co do: "Dojeżdzam na 10 metrów do poprzednika" 05.07.12, 12:24
          Kara za taka wlasnie jazde:

          Verstoß Sicherheitsabstand LKW - Omnibus

          Mit einem LKW von einem zulässigen Gesamtgewicht über 3,5 t oder einem Omnibus auf der Autobahn bei einer Geschwindigkeit von mehr als 50 km/h den Mindestabstand von 50 m zum vorausfahrenden Fahrzeug nicht eingehalten

          3 Punkte / 80 €

          I cale to twoje pisanie bierze w leb.
          W sumie wijesz sie jak piskorz, aby uzasadnic - tylko "co uzasadnic".



          • tomek854 Re: Co do: "Dojeżdzam na 10 metrów do poprzednika 05.07.12, 17:32
            > Mit einem LKW von einem zulässigen Gesamtgewicht über 3,5 t oder einem Omnibus
            > auf der Autobahn bei einer Geschwindigkeit von mehr als 50 km/h den Mindestabst
            > and von 50 m zum vorausfahrenden Fahrzeug nicht eingehalten

            Na Zachodzie Europy jest inaczej niż u nas. Tam prawo jest dla ludzi, a nie ludzie dla prawa. Dlatego dopóki nic się nie dzieje niebezpiecznego, policja się nie czepia. Jak będziesz jechał 2 metry za czyimś zderzakiem, to Cię ściągną, jak będziesz jechał w rozsądnej odległości to masz spokój.

            To tak jak z przechodzeniem na czerwonym - przechodząc przez pustą drogę nie musisz się bać mandatu, ale jak wleziesz komuś pod koła - jak najbardziej.

            > W sumie wijesz sie jak piskorz, aby uzasadnic - tylko "co uzasadnic"

            Ja nic nie muszę uzasadniac. Ja po prostu opisuję rzeczywistość:

            Jak kiedyś pojedziesz na autostradę to sam zobaczysz, na razie musi Ci wystarczyć youtube.

            Jakby tak ścisle policja chciała ten cytowany przez Ciebie przepis egzekwować to na samej A2 w jeden dzień załataliby całą budżetową dziurę Grecji. Ale tego nie zrobią. A wiesz dlaczego? Bo ścisłe trzymanie się litery prawa wbrew zdrowemu rozsądkowi powoduje paraliż. Na tym polega strajk włoski właśnie.
            • nazimno Mimochodem udal ci sie "dowcip". 05.07.12, 17:44
              "jak kiedys pojedziesz na autostrade"

              PS
              Z "pewnoscia kiedys pojade autostrada".
              Ja jednak "nie zblize sie na 10 metrow" tak jak ty.
              Ta rada jest do dupy.





              • tomek854 Re: Mimochodem udal ci sie "dowcip". 06.07.12, 14:46
                No i dobrze, bo jak wyraźnie napisałem technika jazdy autem osobowym znacznie się różni od techniki jazdy większym pojazdem.
          • 45rtg Re: Co do: "Dojeżdzam na 10 metrów do poprzednika 05.07.12, 22:02
            nazimno napisał:

            > Kara za taka wlasnie jazde:

            1) Tomek w większości jeździ, OISNM, po Wielkiej Brytanii więc niemieckie kary którymi go próbujesz straszyć możesz sobie zwinąć w ciasny rulonik i rozważyć znacznie słowa "czopek". Tak samo zresztą i ja leję na te niemieckie orzeczenia, bo u nas na Śląsku obowiązuje póki co orzecznictwo Polski.
            2) Warto by zresztą było przyjrzeć się praktyce niemieckiej, a nie teoretycznym wykładniom. Bo najprawdopodobniej cała ta wykładnia którą się branzlujesz odnosi się w praktyce do ciągłej jazdy w zbyt małej odległości, a zbliżenie się na Tomkowe 10 metrów w trakcie manewru wyprzedzania po prostu nie jest traktowane jako to naruszenie przepisów. Ale oczywiście nie pokażesz nic na ten temat tylko się nadmiesz że niemieckie orzeczenia są najlepsze na świecie.
            3) Skoroś taki znawca niemieckich autostrad to machnij szybko filmik jak to niemiecki tirowiec wyprzedza według twojej superlegalnej recepty. Skoro wszędzie na zachodzie kierowcy jeżdżą lepiej niż w Polsce to nie powinieneś mieć żadnych trudności z takim przykładem.
            • tomeck3145 Re: Co do: "Dojeżdzam na 10 metrów do poprzednika 05.07.12, 23:26
              > 3) Skoroś taki znawca niemieckich autostrad to machnij szybko filmik jak to nie
              > miecki tirowiec wyprzedza według twojej superlegalnej recepty. Skoro wszędzie n
              > a zachodzie kierowcy jeżdżą lepiej niż w Polsce to nie powinieneś mieć żadnych
              > trudności z takim przykładem.

              Przyłączam się do prośby; odwiedziłem wiele krajów europejskich, ale Niemcy są dla mnie białą plamą i znam je raczej z opowiadań, bo przejazd autokarem w tranzycie się nie liczy :]
            • tomek854 Re: Co do: "Dojeżdzam na 10 metrów do poprzednika 06.07.12, 00:00
              > 1) Tomek w większości jeździ, OISNM, po Wielkiej Brytanii więc niemieckie kary
              > którymi go próbujesz straszyć możesz sobie zwinąć w ciasny rulonik i rozważyć z
              > nacznie słowa "czopek". Tak samo zresztą i ja leję na te niemieckie orzeczenia,
              > bo u nas na Śląsku obowiązuje póki co orzecznictwo Polski.

              W Wielkiej Brytani co jakiś czas na autostradzie są takie sierżanty namalowane i znaki żeby utrzymywać dystans trzech. Mój tradycyjny dystans na "stodwadzieściajedenstodwadzieściadwa" to około jednego sierżanta a i tak jeżdżę z większymi odległosciami niż większość... Policja jednak nic sobie z tego nie robi, bo tu policja w ogóle mało robi póki nie ma rzeczywistego zagrożenia.

              > 2) Warto by zresztą było przyjrzeć się praktyce niemieckiej, a nie teoretycznym
              > wykładniom. Bo najprawdopodobniej cała ta wykładnia którą się branzlujesz odno
              > si się w praktyce do ciągłej jazdy w zbyt małej odległości, a zbliżenie się na
              > Tomkowe 10 metrów w trakcie manewru wyprzedzania po prostu nie jest traktowane
              > jako to naruszenie przepisów.

              To bardzo możliwe co mówisz ;-)
              • pejotpe4 Re: Co do: "Dojeżdzam na 10 metrów do poprzednika 09.07.12, 00:06
                "Policja jednak nic sobie z tego nie robi, bo tu policja w ogóle mało robi póki nie ma rzeczywistego zagrożenia."
                I to mi się w brytyjskiej policji podoba: możesz łamać przepisy, ale jak spowodujesz zagrożenie, to konsekwencje zwalą Ci się na głowę (ale jak nie ma zagrożenia, to co najwyżej policmajstry pogrożą palcem) - dzięki temu ruch może być o wiele płynniejszy, a piesi nie muszą czekać jak dzięcioły przed czerwonym światłem widząc pustą ulicę...
                • nazimno Konsekwentnie: 09.07.12, 10:12
                  "A kierowcy nie musza czekac jak dziecioly przed przejsciem na czerwonym widzac, ze nie ma
                  pieszych."

                  Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaach ta logika.

                  Fajnie jest.
                  Swiat jest prosty.
                  Po co go sobie komplikowac jakimis tam zasadami.
                  • tomek854 Re: Konsekwentnie: 09.07.12, 11:05
                    > Po co go sobie komplikowac jakimis tam zasadami.

                    NIeudolnie próbując być dowcipny trafiłeś w samo sedno: w cywilizowanym świecie zasady są aby ułatwiać ludziom życie, a nie odwrotnie.

                    Dlatego jeśli pojawia się pewien konflikt interesów (np. kto ma pierwszeństwo) ludzie się kierują prostymi zasadami zamiast każdorazowo dyskutowac problem (np. pierwszeństwo ma ten, kto ma akurat zielone światło).

                    Jesli jednak nie ma konfliktu interesów (np jest w okolicy tylko jeden użytkownik ruchu) to po co patrzeć na jakieś światła?

                    Polsce jeszcze trochę brakuje do tego myślenia, u nas wciąż niby zasady są święte, ale jakoś nie widac, żeby dzięki temu było jakoś znacznie bezpieczniej.
                    • nazimno Wniosek co do kraju nad Wisla. 09.07.12, 11:41
                      Nigdy i nigdzie nie badz pewien niczego, poniewaz kazda zasada moze byc bez ostrzezenia naruszona przez dowolnego osobnika, ktory posluguje sie teoria mniejszego zla,
                      wlasnej wyrozukowanej "logiki", albo durnia, ktory jest tak glupi, ze przypisanie mu jakiegokolwiek wysilku rozumowania jest powaznym bledem obserwatora/kierowcy bioracego
                      udzial w ruchu drogowym.


                      Pseudonaukowe komentarze o "konflikcie interesow" sa mocno naciagane i nie stosuja sie
                      do tego calego balaganu. Armata na wroble.









                      • tomek854 Re: Wniosek co do kraju nad Wisla. 09.07.12, 19:18
                        > albo durnia, ktory jest tak glupi, ze przypisan
                        > ie mu jakiegokolwiek wysilku rozumowania jest powaznym bledem obserwatora/kiero
                        > wcy bioracego
                        > udzial w ruchu drogowym.

                        To o Tobie? Że po co myslec, jak są przepisy? :)

                        > Pseudonaukowe komentarze o "konflikcie interesow" sa mocno naciagane i nie stos
                        > uja sie
                        > do tego calego balaganu. Armata na wroble.

                        To nie są pseudonaukowe tylko po prostu banalne wyjasnienie tego, po co jest prawo. Ale nie dziwi mnie, że akurat Tobie brzmi to jak coś prawie naukowego :-)
                      • tomek854 Re: Wniosek co do kraju nad Wisla. 09.07.12, 19:18
                        A poza tym czemu kraju nad Wisłą? Przecież ja mówiłem o Europie Zachodniej ;-)
                  • tomeck3145 Re: Konsekwentnie: 09.07.12, 11:46
                    No to jest właśnie różnica pomiędzy prawem anglosaskim a niemieckim Ordnungiem. Niektórzy dorośli do wolności, innych trzymają krótko za ryj. Co wychodzi dość szybko, gdy Niemiec opuści granice Reichu, wtedy zaczyna się szczanie przy drodze, łamanie przepisów itp.
                    • nazimno A co robi przy drodze .... 09.07.12, 12:10
                      ...wychowany w umilowaniu wolnosci Rodak, ktorego "pocisnie pecherz"?

                      Oczywiscie trzyma do ostatniej sekundy, jedzie do najblizszego miasteczka,
                      gdzie jest Mc Donald (tam jest za darmo) i wtedy tez .... , niestety bylo za pozno.


                      Trzeba oddac portki do pralni.
                      Taaaak, tomeck3145, wolnosc moze byc mokra, albo jeszcze gorzej.

                      Odwieczny konflikt mentalnosci nie zawsze obywa sie bez proszku do prania mozgu.

                      • tomeck3145 Re: A co robi przy drodze .... 09.07.12, 12:16
                        Szcza tak samo, ponieważ wbrew naszemu poczuciu niższości Niemcy to takie same fleje, jak my. - zarówno pod względem przestrzegania przepisów, jak i w kwestii kultury osobistej. Różnica jest tylko taka, że u nich państwo bardziej trzyma za mordę. Moim zdaniem to niezbyt dobrze, ale niektórzy lubią klimaty dominacji również poza sypialnią. Nie rozumiem tylko, skąd ta podnieta niemieckimi przepisami.
                        • nazimno Tomeck3145 09.07.12, 12:38
                          Masz tendencje do tworzenia rozwiniec fabularnych i scenariuszy pisuarowych.

                          Nie dosc, ze piszesz o "podnietach", to jeszcze zagladasz do sypialni w poszukiwaniu
                          "dominacji".

                          Oj, tomeck3145 - niedobrze, niedobrze.


                          PS
                          Co do "trzymania za morde", to Twoja znajomosc tego, co na prawde jest trzymaniem za morde, a co jest uwazane za to "trzymanie", jest oparta na typowych medialnych stereotypach.

                          Az tak te media sa skuteczne?


                        • jureek Re: A co robi przy drodze .... 09.07.12, 13:19
                          tomeck3145 napisał:

                          > Szcza tak samo, ponieważ wbrew naszemu poczuciu niższości Niemcy to takie same
                          > fleje, jak my. - zarówno pod względem przestrzegania przepisów, jak i w kwestii
                          > kultury osobistej. Różnica jest tylko taka, że u nich państwo bardziej trzyma
                          > za mordę.

                          Moje obserwacje wskazują na coś dokładnie odwrotnego, czyli w Niemczech państwo mniej a nie bardziej trzyma za mordę.
                          Jura
                          • nazimno Moje obserwacje tez sa takie. 09.07.12, 14:14
                            I nawet nie chodzi o przepisy ruchu drogowego.

                            Stosowanie sie do przepisow ruchu nie ma nic wspolnego z "akceptowaniem zamordyzmu".

                            Jesli grasz w szachy, tez stosujesz sie do regul.
                            Jesli potrafisz wykorzystac te reguly - wygrywasz. I tyle.

                            Tomeck3145 ma problem z rozgraniczeniem pewnych swiatow.


                            • tomeck3145 Re: Moje obserwacje tez sa takie. 09.07.12, 14:55
                              Jak już nawiązujesz do tych szachów, to analogia jest troszkę inna.

                              Po pierwsze taka, że w jednym kraju można bić w przelocie, w innych nie. A z tych krajów, w których nie wolno tego robić, w jednym policja szachowa patrzy na to z pobłażaniem, jeśli nie wypacza to rozgrywki, a w innym dyskwalifikuje z uczestnictwa w rozgrywkach szachowych na dwa lata.
                              • nazimno "en passant" w roznych krajach. 09.07.12, 16:13
                                Wydawalo mi sie, ze od czasow chyba poczatku lat piecdziesiatych, bicie w przelocie
                                jest dozwolone przez FIDE. Tak mi kiedys powiedzial znajomy, ktory mnie regularnie
                                morduje w szachy.

                                W ktorych nie wolno?
                                • tomeck3145 Re: "en passant" w roznych krajach. 09.07.12, 16:50
                                  Skąd mam wiedzieć, to ty przywołałeś szachy jako analogię, moim zdaniem błędnie, i pokazałem ci dlaczego... równie dobrze mogłeś użyć porównania do robienia ciasta...
                    • jureek Re: Konsekwentnie: 09.07.12, 12:14
                      tomeck3145 napisał:

                      > No to jest właśnie różnica pomiędzy prawem anglosaskim a niemieckim Ordnungiem.
                      > Niektórzy dorośli do wolności, innych trzymają krótko za ryj.

                      Masz bardzo stereotypowe wyobrażenia na temat niemieckiego Ordnungu. To wcale nie jest tak, jak Sugeruje na zimno, że policja tak samo twardo ściga przechodzenie pieszych na czerwonym swietle, gdy nic nie jedzie, jak ignorowanie czerwonego światła przez kierowców. Kierowca za zignorowanie czerwonego światła może stracić prawo jazdy na okres do trzech miesięcy, natomiast kara dla pieszego jest raczej symboliczna (5 euro), a w praktyce, jeżeli nic nie jedzie i nie ma w pobliżu dzieci (chodzi o niedawanie złego przykładu) policja w ogóle nie reaguje na takie wykroczenie.
                      W praktyce wygląda to więc tak jak w Anglii, a trzymanie za ryj to raczej w Polsce, gdzie pieszy nawet 100 złotych może za to zapłacić.
                      Jura
                      • tomeck3145 Re: Konsekwentnie: 09.07.12, 12:19
                        A no widzisz, czyli Niemcy to jednak mentalnie (prawie) normalny kraj, tylko że jak widać, nie warto sugerować się relacjami forumowiczów, którzy bardzo potrzebują dominacji :]

                        Natomiast w Polsce to nie jest trzymanie za ryj, a wyrabianie norm mandatowych, bo jak inaczej wytłumaczyć sypanie mandatów emerytkom albo suszenie zza krzaka?
                      • nazimno Na spokojnie. 09.07.12, 12:20
                        Tomeck3145 lubi sobie poszalec na tematy etnograficzne.
                        Jego wola widziec to, co widzi.

                        A - co wie, to co innego.

                        • tomeck3145 Re: Na spokojnie. 09.07.12, 12:28
                          Widzę to, co opisujesz, bo jesteś jedynym forumowiczem, który tak z zapartym tchem linkuje do niemieckojęzycznych artykułów, którymi następnie się tu publicznie zachwycasz. Z twoich relacji Niemcy jawią się jako kraj straszny, gdzie policja jeździ z miarką i sprawdza co do centymetra odsępy, a za każdym rondem jest wyrywkowa kontrola - sprawdzają, kiedy Coventry City zdobyło puchar Angii, oraz czy na rondzie można w lewo, bo w Niemczech ustalono, że nie wolno.
                          • nazimno Tomus3145, na rondzie w lewo tylko w GB !!! 09.07.12, 12:46
                            (ruch lewostronny)

                            Cala masa Polakow jezdzi po Europie.
                            Jesli wiedza cos wiecej o przepisach w innym kraju to tylko dla nich dobrze.

                            I jeszcze o trzymaniu za morde.

                            sondaz.wp.pl/kat,1342,wid,14733444,wiadomosc.html


                            • tomeck3145 Re: Tomus3145, na rondzie w lewo tylko w GB !!! 09.07.12, 12:59
                              Autorytaryzm to nie jest zamordyzm, to są ortogonalne pojęcia.
                              • nazimno Chcesz naukowo czy publicystycznie? 09.07.12, 13:06
                                Ortogonalne sa z pewnoscia np. ....funkcje trygonometryczne.

                                Autorytaryzm to taki cieply przedpokoj z poczekalnia do salonu zamordyzmu.

                                Byly, sa i beda jeszcze w historii liczne przyklady tej prostej zaleznosci.
                                I to w dodatku calkiem nieortogonalne.

                                Przyklady takie dosc dobrze do siebie pasuja, a niektore to nawet na siebie "zachodza".
                                Nawet nie trzeba daleko szukac.


                                • nazimno I jeszcze jedno. 09.07.12, 13:25
                                  Kwestia, jak napisales, "ortogonalnosci" zamordyzmu i autorytaryzmu jest lansowana
                                  przez srodowiska polityczne, ktore swoj prawdziwy zamordyzm ukrywac chca pod
                                  ladnym garniturkiem autorytaryzmu i jego "pozytywnych implikacji".

                                  W tym sensie teoryjka taka jest nadzwyczaj uzytecznym instrumentem manipulacji.

                                  Analogia do funkcji ortogonolanych ma sugerowac, ze oba te rodzaje rezimow
                                  nie posiadaja wspolnych wartosci w zadnym z przedzialow oceny.


                                  PS

                                  Definicja 2.4.2 (funkcje ortogonalne) Mówimy, ze dwie funkcje f(x) i g(x)
                                  całkowalne w przedziale < a, b > sa ortogonalne w tym przedziale, jezeli:

                                  Calka z [ f(x)g(x)dx ] = 0
                                  I nie przyczepiaj sie, ze napisalem "funkcje trygonometryczne" , bo zaraz mi zarzucisz,
                                  ze powiedzialem, ze wszystkie (funkcje).
                                  A tego wlasnie nie powiedzialem.

                                  • tomeck3145 Re: I jeszcze jedno. 09.07.12, 13:35

                                    > Kwestia, jak napisales, "ortogonalnosci" zamordyzmu i autorytaryzmu jest lansow
                                    > ana
                                    > przez srodowiska polityczne

                                    Jest lansowana przez środowiska polityczne stojące po drugiej stronie niż środowiska lewackie, które jak diabeł wody święconej boją się wolności obywatelskich. To, że władza sprawowana jest w sposób autorytarny nie oznacza, że jest zamordyzmem. Weźmy na ten przykład zamordyzm fiskalny będący skutkiem demokracji; większość nierobów chce zapewnienia im bytu socjalnego. Ten byt trzeba finansować,
                                    toteż w demokratycznych głosowaniach przepycha się kaganiec finansowy na przedsiębiorczą mniejszość; innymi słowy - demokratyczny zamordyzm w imię populistycznego zapewnienia sobie reelekcji tłuszczą. Nie twierdzę, że władza autorytarna będzie z definicji dobra, ale władza autorytarna nie martwiąc się o reelekcję może mieć w nosie zdanie ciemnej tłuszczy, o ile dostrzeże korzyści płynące choćby z wolności
                                    dla tych, którzy potrafią z niej korzystać.

                                    > Analogia do funkcji ortogonolanych ma sugerowac (...)
                                    > A tego wlasnie nie powiedzialem.

                                    Tak, dokładnie to ma sugerować, tak się składa że rozumiem pojęcia, którymi operuję; przykład z trygonometrycznymi jest dobry, tyle że jeśli również znasz to pojęcie, to nie rozumiem, po co wklejasz tu definicję?
                                    • nazimno Definicja. 09.07.12, 14:03
                                      Wlasnie ta definicja oddaje doskonale to, co chcialem powiedziec.

                                      Ta calka dla zamordyzmu i autorytaryzmu jest rozna od zera w calym przedziale "wartosci", ze tak w skrocie powiem.

                                      Ciekawe korelacje terminologii:

                                      "demokratyczny zamordyzm" jest prawie tak samo dobry jak "demokracja socjalistyczna".
                                      .

                                      To sa typowe pozostalosci dialektyki marksistowskiej.
                                      Manipulacja pojeciami dla ubogich az do granic bolu.

                                      Ale i jedno i drugie pojecie jest - o kant d...y rozbic, mowiac kolokwialnie.
                                      Czas to pokazal.









                                      • tomeck3145 Re: Definicja. 09.07.12, 14:12
                                        Myślę, że jestem daleki od sugerowania, iż marksizm to przykład dobrej ideologii ustrojowej. To, że istniały lub istnieją złe rządy autorytarne nie oznacza, że autorytaryzm jest zły.
                                        • nazimno Kompromisowe wyjscie. 09.07.12, 14:19
                                          Autorytaryzm jest dobry, jesli elity go realizujace trzymane sa za morde przez demokracje.

                                          Czy teraz dobrze?
                                          • tomeck3145 Re: Kompromisowe wyjscie. 09.07.12, 14:31
                                            Nie, dlatego że demokracja oznacza przez definicję władzę ludu. Lud jest ciemny, więc aby się temu ludowi przypodobać, autorytarna władza musi stać się populistyczna, a wtedy - o kant dupy można potłuc taką władzę.
                                            • nazimno Pozostaje tylko "oswiecona dyktatura". 09.07.12, 15:09
                                              "I najlepiej, zeby dyktatorem/premierem/prezydentem byla moja skromna osoba, tak?"

                                              [ nie moja (nazimno) osoba, tylko ta osoba, ktora upowszechnia wlasnie swoj oryginalny poglad ]


                                              1. Dyktatura/prem./prez. jest swiecie przekonana, ze lud jest ciemny (niewielka pomylka, a moze nawet to racja).

                                              2. Dyktatura/prem./prez. ma cechy autorytaryzmu. Jest wiec "dobra" (uzasadniles to).

                                              3. Dla swietego spokoju dyktatura/prem./prez. obiecuje temu ciemnemu ludowi rozne rzeczy,
                                              a ciemny lud wierzy, bo jest ciemny. Na szczescie tylko obiecuje, poniewaz, gdyby
                                              dyktatura/prem./prez. to wszystko zrealizowala, wszystko by sie "ryplo" z braku finansow.

                                              4. Media cementuja w mozgach ludu punkty 1.----> 3.


                                              Idylla trwa bez konca.

                                              I TO JEST WLASNIE DEMOKRACJA ( w wydaniu medialnym)
                                              • tomeck3145 Re: Pozostaje tylko "oswiecona dyktatura". 09.07.12, 15:22
                                                No tak, ale właśnie tu masz ten idiotyczny czynnik, że co 4 lata są wybory sterowane przez media, bo jak inaczej nazwać naganianie zwolenników ryżemu poprzez straszenie ludzi, że jeśli nie zagłosują na Tuska, to będzie Kaczyński i będzie VII RP?

                                                W systemie autorytarnym wyborów nie ma, bo wybory są słabe, co zresztą sam zauważyłeś. Sam dyktatorem być nie zamierzam, ale wolałbym dyktaturę od systemu, w którym głos zapijaczonej sąsiadki która nawet trzeźwa nie idzie na wybory liczy się tak samo, jak mój.
                                                • nazimno Dobrze piszesz, ze jest to idiotyczne. 09.07.12, 15:39
                                                  W rzeczywistosci jednak malo kto zdaje sobie sprawe z tego wlasnie faktu.

                                                  No i za kazdym razem "uczestniczy" jak owca w tym przedstawieniu.

                                                  Dlatego od lat partie polityczne sa wylacznie zorientowane na sprawy poazamerytoryczne.
                                                  I ciemny lud to kupuje bez konca.

                                                  Rozwiazywanie problemow nie jest celem partii politycznych.
                                                  I nigdy nie bylo.
                                                  I najprawdopodobniej nie bedzie.

                                                  Zalozmy, ze jakas partia nagle rozwiaze wszystkie biezace problemy.
                                                  To po takim sukcesie kazdy zdrowo myslacy czlowiek zada sobie proste pytanie:

                                                  Czy oni sa nam jeszcze do czegos potrzebni?

                                                  I to bedzie koniec systemu partyjnego.
                                                  Niestety - konca swiata nie bedzie.






                      • nazimno Dokladnie jest tak, jureek: 09.07.12, 12:25

                        www.wenn-das-dann-das.de/mein-gutes-recht/bussgeld-fuer-fussgaenger/
                        • jureek Re: czyli tak, jak pisałem 09.07.12, 12:48
                          nazimno napisał:

                          >
                          > www.wenn-das-dann-das.de/mein-gutes-recht/bussgeld-fuer-fussgaenger/

                          5 euro za przejście na czerwonym bez stworzenia zagrożenia, a jeśli dojdzie do wypadku, to pieszemu grozi aż ... 10 euro (no i oczywiście zrekompensowanie spowodowanych szkód, ale to już prawo cywilne, a nie przepisy ruchu drogowego)
                          Jura
                          • nazimno No wlasnie, prawo cywilne i roszczenia. 09.07.12, 13:15
                            W zasadzie w Polsce tez mozna dochodzic odszkodowan od piszego.
                            W zasadzie.
                            Sady sa bowiem nadzywczaj wyrozumiale dla pieszych.
                            • jureek Re: No wlasnie, prawo cywilne i roszczenia. 09.07.12, 13:26
                              nazimno napisał:

                              > Sady sa bowiem nadzywczaj wyrozumiale dla pieszych.

                              I dlatego, że sądy są wyrozumiałe dla pieszych, którzy spowodowali wypadek, należy ostro walić mandatami w tych pieszych, którzy żadnego zagrożenia nie powodują?
                              Jura
                              • edek40 Re: No wlasnie, prawo cywilne i roszczenia. 09.07.12, 13:50
                                > I dlatego, że sądy są wyrozumiałe dla pieszych, którzy spowodowali wypadek, nal
                                > eży ostro walić mandatami w tych pieszych, którzy żadnego zagrożenia nie powodu
                                > ją?

                                Przeciez to sluszna metoda. Jest ona tak skuteczna w walce z piratami drogowymi jadacymi 70 km/h w obszarze ADMINISTRACYJNIE zabudowanym, ze mozna zaniechac kontroli predkosci np. w poblizu szkol...
                            • tomeck3145 Re: No wlasnie, prawo cywilne i roszczenia. 09.07.12, 13:27
                              > Sady sa bowiem nadzywczaj wyrozumiale dla pieszych.

                              Masz jakiś przykład orzeczenia? Nie bardzo rozumiem, w jaki sposób sąd cywilny,
                              któremu przedstawia się udokumentowany koszt naprawy pojazdu (np. fakturę), a nie jakieś wyimaginowane i trudne do udowodnienia "szkody niematerialne", oraz potwierdzenie sprawstwa szkody przez tego pieszego, czy też w formie mandatu, czy też pod postacią wyroku sądu, miałby okazać wyrozumiałość pieszemu?
                              • edek40 Re: No wlasnie, prawo cywilne i roszczenia. 09.07.12, 13:52
                                > ie jakieś wyimaginowane i trudne do udowodnienia "szkody niematerialne",

                                Zakladm, ze nie masz zadnych doswiadczen w tej materii?
                                • tomeck3145 Re: No wlasnie, prawo cywilne i roszczenia. 09.07.12, 13:57
                                  Nie, nie pozywałem nigdy nikogo o szkody niematerialne gdyż takich nie poniosłem; wydaje mi się jednak, że domorośle opisane szkody pt. "potrąciłem/am pieszego który wskoczył mi pod koła na czerwonym (jego) świetle i nie mogę spać po nocach, przez co należy mi się sto milionów" są traktowane przez sądy z przymrużeniem oka.

                                  Mam natomiast bliskie doświadczenie ze szkodą materialną, i o ile sam wyrok sądu to pikuś, to egzekucja należności to osobna sprawa.
                                  • edek40 Re: No wlasnie, prawo cywilne i roszczenia. 09.07.12, 14:05
                                    > Nie, nie pozywałem nigdy nikogo o szkody niematerialne gdyż takich nie poniosłe
                                    > m; wydaje mi się jednak, że domorośle opisane szkody pt. "potrąciłem/am pieszeg
                                    > o który wskoczył mi pod koła na czerwonym (jego) świetle i nie mogę spać po noc
                                    > ach, przez co należy mi się sto milionów" są traktowane przez sądy z przymrużen
                                    > iem oka.

                                    I slusznie, a jakze!!! Nie polala sie krew, wiec nie ma o czym mowic.
                                    • tomeck3145 Re: No wlasnie, prawo cywilne i roszczenia. 09.07.12, 14:09
                                      > I slusznie, a jakze!!! Nie polala sie krew, wiec nie ma o czym mowic.

                                      Ale uszkodzono zapewne pojazd, przy czym jest to szkoda materialna. Możesz rozwinąć wątek szkody niematerialnej jaką poniósł kierowca pojazdu, pod który wtargnął wbrew przepisom pieszy, oraz udowodnienia i wyceny takiej szkody?
                                      • edek40 Re: No wlasnie, prawo cywilne i roszczenia. 09.07.12, 14:24
                                        > Możesz rozwinąć wątek szkody niematerialnej jaką poniósł kierowca pojazdu, pod który wtarg
                                        > nął wbrew przepisom pieszy, oraz udowodnienia i wyceny takiej szkody?

                                        Po co mam to robic, skoro nawet nie probujesz sie wczuc w traume kierowcy, ktory stuknal pieszego?

                                        Jesli chodzi o wycene... Nie znam sie na tym. Ale bezwzglednie nalezy wrzucic cywilizowane metody wyceny takich szkod. Jesli nie przyjmujesz do wiadomnosci tego, ze kierowca moze bardzo zle sie czuc po potraceniu, wyobraz sobie sytuacje, w ktorej ubezpieczyciel zmusza Cie do rozpraw sadowych z uwagi na systemowo zanizone odszkodowanie. Poza kosztami, ktore poniesiesz, dochodza koszta nerwow, straconego czasu, byc moze pogorszenia Twojej wydajnosci w pracy. Niewycenialne? Oczywiscie. Dlatego ubezpiecznie ryzykuje wylacznie tym, ze wyplaci Ci to co i tak Ci sie nalezy.

                                        Naturalnie nie porownuj sytuacji. Ja nie wierze w to, ze pieszy nie zdecyduje sie na wejscie prosto pod samochod tylko dlatego, ze moze zostac obciazony za szkody niematerialne - pisze tylko o zasadnosci pewnych roszczen.

                                        Tak jednak na marginesie, ubezpieczyciele zapewne mniej ochoczo oszukiwaliby na wycenach, gdyby sady "zauwazaly" szkody niematerialne i odpowiednio "nagradzaly" ich sprawce.
                                        • tomeck3145 Re: No wlasnie, prawo cywilne i roszczenia. 09.07.12, 14:29
                                          To nie jest tak, że nie próbuję się wczuć. Uważam tylko, że nie wyobrażam sobie podważenia przez sąd cywilny szkody materialnej z udowodnionym kosztem i wskazanym sprawcą.

                                          Natomiast jeśli chodzi o szkodę niematerialną - takową należy wycenić, a tego nie da się zrobić bez inwestycji w rzeczoznawcę - czyli np. w psychologa. Skoro do sądu cywilnego idziesz ze szkodą niematerialną, to na tobie (a na kimże innym?) spoczywa ciężar udowodnienia rozmiaru tej szkody. Nie muszę chyba tłumaczyć, że trzeba to zrobić bardziej wiarygodnie niż stwierdzeniem, że "nie mogę spać po nocach"?

                                          Zresztą, jakiś czas temu jakaś kobieta ścisnęła dość pokaźną sumkę za to, że zabito jej męża w wypadku. Wykazała utracone dochody, i rentę oraz zadośćuczynienie dostała.
                                          • edek40 Re: No wlasnie, prawo cywilne i roszczenia. 09.07.12, 14:33
                                            > Zresztą, jakiś czas temu jakaś kobieta ścisnęła dość pokaźną sumkę za to, że za
                                            > bito jej męża w wypadku. Wykazała utracone dochody, i rentę oraz zadośćuczynien
                                            > ie dostała.

                                            Ja wiem, wiem. Wszystko w Polsce dziala bez zarzutu. A nieprzespane noce, jakies fobie, ktore posrednio owocuja np. utrata dochodow sa nie do udowodnienia. Wszak powodem zwolnienia z pracy nie byl smutek i melancholia...
                                            • tomeck3145 Re: No wlasnie, prawo cywilne i roszczenia. 09.07.12, 14:42
                                              Oczywiście że jest. Skoro jesteś po sprzątnięciu pieszego pogrążony w smutku, to trzeba zainwestować w lekarza, który stwierdzi owo złe samopoczucie, i wtedy możesz iść do sądu i narzekać na zwolnienie z pracy. Jak to sobie inaczej wyobrażasz?

                                              Miałem mniej więcej rok temu wypadek, jak sądzisz - zasadne byłoby, gdybym poszedł do sądu z pozwem pt. "wysoki sądzie, panicznie boję się zielonych lanosów, ogarnia mnie smutek i melancholnia gdy mijam codziennie miejsce, gdzie otarłem się o śmierć, przez co nigdy nie docieram do pracy o czasie, co spowodowało zwolnienie mnie z niej w trybie dyscyplinarnym" ?

                                              > Ja wiem, wiem. Wszystko w Polsce dziala bez zarzutu. A nieprzespane noce, jakie
                                              > s fobie, ktore posrednio owocuja np. utrata dochodow sa nie do udowodnienia. Ws
                                              > zak powodem zwolnienia z pracy nie byl smutek i melancholia...

                                              Są do udowodnienia, tylko że nikt za Ciebie nie przygotuje materiału dowodowego, a już szczególnie do sądu cywilnego. No chyba, że zapłacisz mecenasowi, ale wtedy i tak na tobie spoczywa ciężar tego, tyle że finansowy. Rozumiem, że wyobrażasz sobie to tak, że cały świat się nad tobą rozczuli i pomoże ci wycisnąć z pieszego odszkodowanie za nieprzespane noce?
            • nazimno Smieszne, 45rtg, smieszne.... 06.07.12, 10:55
              Tu nie chodzi o niemieckie kary tylko o technike jazdy.
              Kary to tylko konsekwencja.
              To, ze w jednym kraju jazda "na idiote" stala sie ZASADA jazdy, nie jest zadnym argumentem.

              To, ze w niektorych krajach kary opieraja sie na pomiarach nie jest zadnym zarzutem.


              A inne szczegoly pomiarow sa tu:

              www.radarfalle.de/technik/ueberwachungstechnik/vama.php
              Metoda tomusia "na 10 metrow" jest chora.
              Za nauke trzeba placic.
              W tym przypadku 80 € za jeden raz.

              • tomek854 Re: Smieszne, 45rtg, smieszne.... 06.07.12, 14:44
                NIe w jednym tylko we wszystkich. W całej Europie ciężarówki jeżdżą tak, jak jest bezpiecznie i praktycznie. I to, że nie ma masowych kraks tył-przód oraz że nie słyszałem w życiu żeby ktoś dostał mandat świadczy o tym, że to działa.
                • nazimno Dziala, dziala, dziala,... 06.07.12, 14:55
                  Kiedys jednak namierza.

                  Link do metody pomiaru podalem.

                  Sa tez obecnie kamery wysokiej rozdzielczosci (tez, uwaga, mosty), ktorych obraz spoolowany jest na serwerach. Oprogramowanie wykrywa odstepy i wysyla rachunki.
                  Nic nie bylsak, a rachunek dochodzi.

                  Zaprzeczyc rzeczywistosci nie mozna.
                  A ich nie obchodza chwilowe "bliskie spotkania III-go stopni" i jakies domorosle uzasadnienia.

                  Robia fotke i przysylaja rachunek.
                  Uwazaj wiec w okolicach mostow i wiaduktow, poniewaz jest to "ich" ulubione miejsce.
                  • tomek854 Re: Dziala, dziala, dziala,... 06.07.12, 20:53
                    No i tu Cię muszę zmartwić - owe kamery są ustawione na znacznie mniejsze odległości niż Twoje 45 metrów. Kiedyś się bawiliśmy bo takie kamery są masowo poustawiane na francuskich autostradach a myśmy jechali na dwa busy z kolegą z pracy i chcieliśmy zobaczyć na ile to jest ustawione. Dopiero przy zejściu na około 5 metrów przy takiej kamerze wyświetla się Twój numer rejestracyjny z komentarzem "Trop prés" (no i oczywiście jeszcze by musieli mieć możliwość namierzyć auto na obcych numerach rejestracyjnych).

                    Więc dziekuję za radę, ale kamery bliskości będę olewał jeszcze bardziej niż fotoradary* ;-) i po prostu będę dalej jeździł z praktycznymi bezpiecznymi prędkościami i odległościami.

                    -----
                    *) fotoradary olewam za granicą, bo jako że jeżdżę z rozsądną prędkością to mi nie robią zdjęcia, a te nieliczne poustawiane bez sensu niech sobie robią, mając blachy z UK nic nie zrobia, bo DVLA nie udostępnia danych własciciela auta instytucjom z innych państw. Jeśli zaś chodzi o UK tu trzeba bardziej uwazac, bo tu zwykle fotoradary ustawione są z głową, ale PRZED miejscami w których i tak trzeba by było zwolnić, więc po prostu trzeba zwolnić nieco wcześniej.
              • 45rtg Re: Smieszne, 45rtg, smieszne.... 06.07.12, 19:29
                nazimno napisał:

                > Tu nie chodzi o niemieckie kary tylko o technike jazdy.
                > Kary to tylko konsekwencja.

                Czyli nic nie wiesz o niemieckim orzecznictwie. QED.

                > To, ze w jednym kraju jazda "na idiote" stala sie ZASADA jazdy, nie jest
                > zadnym argumentem.
                >
                > To, ze w niektorych krajach kary opieraja sie na pomiarach nie jest zadnym zarz
                > utem.

                To że w niektórych krajach sąd sobie coś orzekł nie jest w ogóle niczym poza tym krajem.

                > A inne szczegoly pomiarow sa tu:
                >
                > Metoda tomusia "na 10 metrow" jest chora.

                Says who?

                > Za nauke trzeba placic.
                > W tym przypadku 80 € za jeden raz.

                Jakoś Tomek nie płaci.
                • tomek854 Re: Smieszne, 45rtg, smieszne.... 06.07.12, 20:55
                  > Jakoś Tomek nie płaci.

                  Bo ja nie jeżdżę ciężarówką już od dawna, a już po NIemczech to w życiu nie jeździłem ;-)

                  Natomiast nikt nie płaci w ogóle, bo nawet jeśli nazimnowe kamery by były poustawiane na 50 metrów, to oni i tak będą ścigać najbardziej jaskrawe przypadki głupoty tylko, bo skoro (jak widać na dowolnym filmiku który wyskoczy na youtube jak sie wpisze "autobahn" czy "autoroute") wszyscy jeżdżą z mniejszymi odstępami to policjantow w całej europie nie starczyłoby żeby to wszystko przerobić. A obowiązek utrzymywania odstepu 50 metrów od poprzednika sparaliżowałby cały ruch, bo wszystkie ciężarówki, ktorym wyrpzedzający zjeżdżają tuż przed nosem na ich pas musiałyby zacząć do tyłu jeździć ;-)
        • tomek854 Re: Klamiesz, piszac: 05.07.12, 17:26
          > Twoje "roztropne mysli" sa wylacznie twwoja obrona wlasna.

          A przed czym niby miałbym się bronić? :-)

          > Mam nadzieje, zo wszystko to spowoduje pewne refleksje.
          > Jesli juz nie spowodowalo.

          Tak, włączenie widoczności Twoich postów było jednak błędem. Jesteś mniej zabawny niż kiedyś, a tak samo bzdury piszesz.
          • nazimno Mylisz sie jak zwykle. 05.07.12, 17:38
            Nie wlaczaj wiec.
            I zblizaj sie na 10 metrow.
            I tak nie ja zaplace.
            • pacanek_ten_prawdziwy Re: prosze o odpowiedz 05.07.12, 18:02


              Hallo !!!!

              Ponowie pytanie bo mnie to naprawde interesuje :

              "Mam pytanie do znawcow niemieckich przepisow :
              a czy ten wyrok sadu mowiacy o tym ze wyprzedzanie powinno sie zakonczyc w czasie do 45 sekund dotyczy tylko sam . ciezarowych , czy rowniez osobowych ?????
              Bo osobiscie juz przezylem na A - 14 w Niemczech ( dwupasmowka ) , ze kierowca sam . osobowego rowniez blokowal dluzej lewy pas podczas wyprzedzania niz te 45 sekund ,
              czyli popelnil wykroczenie drogowe ????

              pacanek

              "Prawdomownosc nazimno"
              forum.gazeta.pl/forum/w,510,131140272,131356748,Re_nazimno_nie_bylo_blysk_intelektu_.html
              "Miazdzace argumenty nazimno":
              forum.gazeta.pl/forum/w,510,118525901,118552274,Psychoanaliza_dla_ubogich.html
              “Brak argumentow nazimno “
              forum.gazeta.pl/forum/w,510,118525901,118584430,Wiesz_ze_jestes_prostackie_bydle_tak_.html
              “Skutki argumentow nazimno “
              forum.gazeta.pl/forum/w,510,118525901,118584782,Prosba_do_tiges_wiz_a_od_nazimno.html
              • nazimno Przeciez tobie nie chodzi o odpowiedz. 06.07.12, 10:59
                Tylko o rzniecia glupa i zamieszczanie stopek.
                Wiec nie licz, ze ja otrzymasz.
                • pacanek_ten_prawdziwy Re: Przeciez mi chodzi o konkretna odpowiedz 06.07.12, 19:12

                  Hmmmmm....... typowo nazimno !!


                  Czy zadanie pytania tu na forum to rzniecie glupa ?????
                  Tak powoli to szkoda mi ciebie ........

                  Moze ktos inny znajacy niemiecki bedzie mogl mi odpowiedziec na zadane pytanie :
                  "Mam pytanie do znawcow niemieckich przepisow :
                  a czy ten wyrok sadu mowiacy o tym ze wyprzedzanie powinno sie zakonczyc w czasie do 45 sekund dotyczy tylko sam . ciezarowych , czy rowniez osobowych ?????
                  Bo osobiscie juz przezylem na A - 14 w Niemczech ( dwupasmowka ) , ze kierowca sam . osobowego rowniez blokowal dluzej lewy pas podczas wyprzedzania niz te 45 sekund ,
                  czyli popelnil wykroczenie drogowe ????

                  pacanek

                  "Prawdomownosc nazimno"
                  forum.gazeta.pl/forum/w,510,131140272,131356748,Re_nazimno_nie_bylo_blysk_intelektu_.html
                  "Miazdzace argumenty nazimno":
                  forum.gazeta.pl/forum/w,510,118525901,118552274,Psychoanaliza_dla_ubogich.html
                  “Brak argumentow nazimno “
                  forum.gazeta.pl/forum/w,510,118525901,118584430,Wiesz_ze_jestes_prostackie_bydle_tak_.html
                  “Skutki argumentow nazimno “
                  forum.gazeta.pl/forum/w,510,118525901,118584782,Prosba_do_tiges_wiz_a_od_nazimno.html
    • pejotpe4 W tym tygodniu miałem okazję odwiedzić Niemcy 08.07.12, 23:59
      ale tym razem jako pasażer, więc mogłem więcej zaobserwować, bo nie byłem pochłonięty prowadzeniem. Ponad 1500km i jedyne ciężarówki, których kierowcy pozwalali sobie na zajeżdżanie drogi i majestatyczne, a przez to długotrwałe, manewry wyprzedzania, miały oznaczenia polskie na rejestracjach (tak samo jak auta osobowe, których buraczani kierowcy wesoło używali świateł drogowych do podkreślenia faktu wyprzedzania mimo braku miejsca). Dobre w tym było to, że wiele autostrad ma jednakoż trzy pasy (albo na dwupasmowej części w remoncie występują zakazy wyprzedzania przez pojazdy ciężarowe, które (te zakazy) są przestrzegane, bo w przeciwieństwie do polskiej drogówki, która lubi się czaić na wylotach miast, Niemcy lubią się przejechać beemwicami w charakterystycznym ubarwieniu po autostradach w celu wyłapania dezorganizatorów ruchu...)

      Chociaż i tak średnia wyszła niezła: ok. 120km/h przy częstych ograniczeniach do 80 i 100km/h (bo autostrada w rozbudowie: popierdzieliło się w główkach tym Niemcom z dobrobytu i zamiast dwóch pasów chcą mieć trzy lub więcej - i to wszystko na darmowych, przynajmniej dla osobówek, autostradach :D) - gdy ograniczeń nie było, kierowca trzymał te 150km/h (bo szybsza jazda nie dawała znacznych oszczędności czasu, za to skutkowała drastycznie zwiększonym zużyciem paliwa).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja