rapid130
05.09.12, 15:02
Wkładanie ludziom do głowy dogmatu "prędkość to samo zło" działa.
Popatrzcie na komentarze pod tym tekstem.
Żenujące. Dziś każdy kierowca drogiego / szybkiego samochodu (niepotrzebne skreślić), uwikłanego w wypadek / kolizję, może być pewny, że usłyszy coś w stylu: "Jechałeś za szybko, idioto!" Nieważne jak wiele klocków wniósł do zbudowania sytuacji kolizyjnej.
Lokalesów-internautów jakoś zadziwiająco łatwo obeszło, że to kierowca ciężarówki zignorował (chociaż ja wolę tu użyć określenia "nie dostrzegł") znaku STOP.
Nie wierzę, że świadomie minął STOP z prędkością przelotową.
I nie będę w niego rzucał kamieniami. Wejdźcie w jego buty. Przejedźcie ostatnie kilkaset metrów do feralnej krzyżówki. Różnica jest taka, że on jechał prosto, a ja skręciłem w prawo (skąd jechało rozbite Volvo).
Moim zdaniem kilka okoliczności sprzyja tu sytuacji, że obcy kierowca pozostaje w błędnym przekonaniu, że jedzie drogą z pierwszeństwem:
1. Miał je na czterech poprzednich skrzyżowaniach.
2. Brakuje znaku informacyjnego "Koniec drogi z pierwszeństwem".
3. Ulica Dworcowa u zbiegu z Poznańską ma ładną głębię, pozwalającą się beztrosko toczyć naprzód.
Teraz najważniejsze.
Jakie są skutki lansowania filozofiii "prędkość to samo zło" na tym konkretnym skrzyżowaniu?
Parę miesięcy temu ograniczono do 30-40 km/h prędkość na ulicy z pierwszeństwem.
OK, zasłużenie (w bezpośrednim sąsiedztwie jest też szkoła i parking, z którego samochody wycofują niemal na ślepo, bo jadący z pierwszeństwem chowają się im "w dołku" wiaduktu).
Natomiast NIC nie zrobiono na ul. Dworcowej, która traci pierwszeństwo.
Standardowo, raz do roku, odświeżono znaki poziome.
Wszystko.
Zadziwiająca powtarzalność kolizji w tym miejscu i ich schemat (zignorowanie STOPu) świadczy, że metoda na poprawę bezpieczeństwa okazała się nieskuteczna. Nie wiem dlaczego przyjęto założenie, że winna jest li tylko prędkość jadących z pierwszeństwem.
Radni chcą sygnalizacji świetlnej. Dobrze, chociaż drogo i niedoskonale.
Niewygodnie w razie gołoledzi - istnieje realne ryzyko, że zatrzymane czerwonym światłem samochody, zwłaszcza ciężarówki, mogą utknąć pod wiaduktem.
Według mnie sprawę (dość) tanio i skutecznie załatwiłby aktywny znak STOP.
Czyli błyskający, gdy nadjeżdża pojazd.