rekrut1
29.09.12, 08:02
Wczoraj w TV natknąłem się na audycję w której omawiano przypadek odebrania PJ człowiekowi który trafił do szpitala po chwilowej utracie przytomności z nie wyjaśnionych przyczyn.Nie polemizuję z(nie znam się na tym) z lekarzem ani urzędnikami którzy podjęli taką decyzję. Zastanawiam się tylko jak to "działa", znałem człowieka (niestety już nie żyje) który nie miał jednego płuca,jednej nerki,zawroty głowy i dwa zawały,oba w trakcie jazdy(do szpitala trafił z ulicy) i nikt mu PJ nie odebrał.Drugi ma sporego tętniaka w głowie który powoduje zawroty głowy,kłopoty z z ustaleniem kierunku jazdy(trzy razy wylądował w rowie,raz po lewej stronie) też nikt mu PJ nie odebrał a nie jeździ bo roboty blacharskie zbyt drogo kosztują. Więc jak to jest z tą utratą praw do prowadzenia samochodu?
Pozdr.