bimota
29.09.12, 22:05
Jak powinno sie ustalac wine w przypadku gdy obaj uczestnicy zlamali przepisy (niby), a w szczegolnosci gdy jednego nie powinno w danym miejscu byc ? Czyli np. ktos jedzie dorga z pierwszenstwem ale pod prad, albo cofa, albo przejechal zakaz wjazdu, i walnal w niego ktos wjezdzajacy z podporzadkowanej. Albo na drodze pieszo-rowerowej pieszy wlazl na czesc dla rowerow, albo w rowerzyste na chodniku walna otwierane drzwi samochodu... Albo stoi ktos w niedozwolonym miejscu i zaslania, przez co ktos inny powoduje kolizje. Czy to jest okreslone przepisami ? Czy powinno byc ?
Ja bym to widzial jakos tak... Generalnie winny ten, ktorego nie powinno byc, chyba ze ten drugi wykaze sie wyjatkowa nieostroznoscia albo w miejscu tego, ktorego nie powinno byc mozna sie bylo liczyc z obecnoscia innego, ktory mial prawo (czyli np. byl zakaz ale tylko dla ciezarowek, czyli ten z podpozadkowanej powinien sie rozgladac z powodu osobowek).
A dzis akurat ogladalem Drogowke...
Karambol spowodowany awaria skutera, ktory stanal na drodze. Policja wielce zdziwiona dlaczego ten od kutera jeszcze czeka zamiast jechac w dluga, bo przeciez nie bral udzialu w kolizji (puknely sie hamujace za nim auta)...
Znow 1 nie dal rady wyhamowac, bo przed nim inny hamowal, bo przed nim wylozyl sie rowerzysta. Mandat dostal ten z tylu, a rowerzysta pojechal w dluga... K., no jest przepis, o odleglosci, zachowaniu itd, ale przeciez o tym, ze mozemy sie spodziewac normalnego zachowania innych tez jest ! Jesli ktos sie nagle wyklada na jezdni to ten z tylu ma chyba prawo sie tego nie spodziewac...
I jeszcze dowalili mandat motorniczemu, ktory wyjezdzal z kanalu, z ktorego akurat wychodzil mechanik i tamten go walnal. Nie podali szczegolow i nie wiem na jakiej zasadzie uznali, ze pierwszenstwo mial wychodzacy z kanalu w warsztacie MPK, a przede wszystkim w jaki sposob kierujacy tramwajem mial go zauwazyc...