A moze by tak podniesc mandaty...

19.10.12, 12:34
Zafrapowala mnie pewna sprawa podczas czytania dyskusji o radarowaniu autostrad...

MAndat za byle przekroczenie predkosci jest praktycznie taki sam jak za spowodowanie stluczki. Czy aby za stluczke nie powinien byc wyzszy ?

Mi np. nie przeszkadzaja jadacy nieprzepisowo, a jedynie jadacy niebezpiecznie. Jak ktos pocisnie na pustej autostradzie, to co on komu szkodzi ? A stluczkowiec - owszem. Kara ta sama...

Czy dratyczne podniesienie kar za stluczke ograniczylo by ich liczbe ?
    • apodemus Re: A moze by tak podniesc mandaty... 19.10.12, 14:12
      > Czy dratyczne podniesienie kar za stluczke ograniczylo by ich liczbe?

      Wątpię. Mało kto "planuje" stłuczkę :) Kolizja zachodzi zazwyczaj przy splocie kilku niekorzystnych czynników, kumulacji błędów itp. Nawet "szybki i wściekły" jedzie (w swoim mniemaniu) tak, aby nie mieć stłuczki.
      • edek40 Re: A moze by tak podniesc mandaty... 19.10.12, 14:18
        > Wątpię. Mało kto "planuje" stłuczkę :)

        Moim zdaniem kazdy powod do wpomozenia budzetu jest dobry. Co z tego, ze nie planuje? Jak dostanie mandat za oparcie sie o samochod sasiada na parkingu w kwocie 5000 zl to nastepnym razem nie dosc, ze nie zaplanuje stluczki, to nawet zaplanuje, ze nie bedzie mial stluczki. Mandaty, zdaniem niektorych, to panaceum na cale zlo.
        • bimota Re: A moze by tak podniesc mandaty... 19.10.12, 14:38
          A wg ciebie lepiej fotoradarowac...
          • edek40 Re: A moze by tak podniesc mandaty... 19.10.12, 15:43
            > A wg ciebie lepiej fotoradarowac...

            Wedlug mnie najlepiej zachowac zdrowy rozsadek. I fotoradarowaniu i w "wycenie" wykroczen.

            Jesli juz mialbym postulowac podwyzszenie mandatow, to wylacznie za predkosc. Znaczy za drobne przekroczenie bym obnizyl. Za duze bym podwyzszyl i to z rozroznieniem czy sprawa sie ma w obszarze zabudowanym czy poza nim. Ale tu wchodzimi na grzazki grunt. Piszac obszar zabudowany JA mam na mysli obszar zabudowany. Policja zas moze sie opierac wylacznie na decyzji tego no... od znakow. Z reszta poza wysokim mandatem za duze przekroczenie bezwzglednie konieczne jest zapewnienie kierowcy czasu do przemyslen w komunikacji zbiorowej. Jednak i tu zachowalbym umiar. Nasz wymiar ucisku nie bardzo zdaje sie zapoznal sie z kalendarzem i operuje glownie pojeciami rok, dwa itp. Dla "nowicjusza" z reguly wystarczy 2-3 miesiace bez prawka. Gdy dostanie rok, to za pol roku i tak siadzie za kierownice i trzeba bedzie go ukarac jeszcze surowiej. Po co?
            • bimota Re: A moze by tak podniesc mandaty... 19.10.12, 16:01
              Mialem napisac "autostradarowac"... :P

              No ale u nas sie kieruja taryfikatorem i to zwykle stosuja dolne widelki, chyba ze ktos sie stawia, wielkosc stworzonego zagrozenia nie ma znaczenia... Uwazam ze bardziej sprawiedliwe by bylo podniesienie mandatow jezdzacym faktycznie niebezpiecznie, zamiast wszystkim, nawet jesli nie spowoduje to wyraznego obnizenia liczby stluczek.
              • qqbek Re: A moze by tak podniesc mandaty... 20.10.12, 00:02
                bimota napisał:

                > No ale u nas sie kieruja taryfikatorem i to zwykle stosuja dolne widelki, chyba
                > ze ktos sie stawia, wielkosc stworzonego zagrozenia nie ma znaczenia... Uwazam
                > ze bardziej sprawiedliwe by bylo podniesienie mandatow jezdzacym faktycznie ni
                > ebezpiecznie, zamiast wszystkim, nawet jesli nie spowoduje to wyraznego obnizen
                > ia liczby stluczek.

                Z taką tezą jestem się w stanie zgodzić.
                Dostarcz mi tylko, proszę, definicji "niebezpiecznej jazdy".
                Bo skoro za stłuczkę "obcierkę" przy wyjeździe z parkingu oberwiesz 300, czyli tyle samo, co za przekroczenie o 30 w "gęsto zabudowanym łąką i polami" to szkodliwość społeczna obydwu czynów jest według mnie znikoma.
                Ta sama kwota, przy poważnej kolizji bez rannych (ale za to ze "szkodą całkowitą") i przy przekroczeniu o "30 z hakiem" na przejściu obok szkoły, z której właśnie wychodzą dzieci, zdaje się zaś rażąco niesprawiedliwa... także w obydwu przypadkach.

                Taryfikator jaki jest, każdy widzi.
                Moim zdaniem powinna być po prostu większa uznaniowość w doborze kary, czyli szersze "widełki". Niezależnie od tego, czy chodzi o prędkość, czy o nieposzanowanie innych przepisów. Za 150km/h na ekspresówce nie godzi się bowiem dawać tyle samo, co za 80km/h przy szkole. Za obcierkę parkingową zaś tyle samo, co za skasowanie komuś samochodu po wymuszeniu pierwszeństwa.
                • bimota Re: A moze by tak podniesc mandaty... 20.10.12, 00:13
                  To jest do uzgodnienia...

                  A stluczka nie jest znikoma, bo poszkodowany ma z tym klopot. I nikt ci przy tym nie kaze wzywac policji.
                  • qqbek Re: A moze by tak podniesc mandaty... 20.10.12, 00:32
                    bimota napisał:

                    > To jest do uzgodnienia...
                    >
                    > A stluczka nie jest znikoma, bo poszkodowany ma z tym klopot. I nikt ci przy ty
                    > m nie kaze wzywac policji.

                    Widzisz - może i stłuczka nie jest znikomym wykroczeniem, ale posłużę się przykładami, by zilustrować to, co mam na myśli.

                    Przykład pierwszy - mój kolega.
                    Cofał na parkingu pod urzędem, by włączyć się do ruchu. Pech chciał, że równo z nim wycofać pragnęła panienka z miejsca obok. Ona na prawy pas, on na lewy. Ona zaczęła manewr sekundę wcześniej, tak więc to on wjechał w nią, a nie na odwrót. Ona nie zgodziła się na oświadczenie, więc kolega zmarnował dwie godziny, czekając na przyjazd drogówki - "wynik" kolegi: 300 złotych grzywny, 6 punktów i porysowany błotnik.

                    Przykład drugi - ja sam.
                    Stanąłem na czerwonym świetle za Daewoo. Młoda dziewczynka nie zauważyła czerwonego światła i wjechała mi w zad. Ja z pękniętym wyrostkiem kręgu C5 w kołnierzu, ona zwichnięta stopa, kobieta za Daewoo - uszkodzone stawy kolanowe. Wynik "cipci nie widzącej czerwonego": poszkodowani, 300 złotych grzywny, 6 punktów karnych, 3 samochody do kasacji (w tym jej), jeden do klepania.

                    Czy nie widzisz rażących dysproporcji w czynie, połączonych z jednakową zań karą?
                    • klemens1 Re: A moze by tak podniesc mandaty... 20.10.12, 09:29
                      A wyprzedzanie pod górkę to mniejsze zagrożenie niż 91 w terenie niezabudowanym (oznaczonym jako zabudowany).
                      W taryfikatorach, podobnie jak w oznakowaniu, jest chaos i burdel - tylko posiadacze genów odpowiedzialnych za wyjątkową naiwność mogą sądzić że jedno lub drugie ustanawiał ktoś kompetentny.
                      • bimota Re: A moze by tak podniesc mandaty... 20.10.12, 15:30
                        Mieszasz 2 sprawy...
                        • klemens1 Re: A moze by tak podniesc mandaty... 20.10.12, 16:00
                          To się nazywa fachowo "dygresja".
                    • bimota Re: A moze by tak podniesc mandaty... 20.10.12, 15:30
                      NAPISALEM - DO UZGODNIENIA...
    • tomeck3145 Re: A moze by tak podniesc mandaty... 20.10.12, 10:48
      Jest jeden problem. Jeżdzący niebezpiecznie nie powodują stłuczek, tylko wypadki. Stłuczki są powodowane przez kierowców jeżdzących co najwyżej nierozważnie bądź bezmyślnie. Wypadek tym się różni od stłuczki, że w tym pierwszym masz połamane kości oraz pojazdy do kasaci, a w tym drugim ledwie do blacharza-lakiernika.

      Mandat nawet 5000 PLN jak prześmiewczo zasugerował jeden z forumowiczów będzie tylko ułamkiem szkód wyrządzonych w wypadku.
      • bimota Re: A moze by tak podniesc mandaty... 20.10.12, 15:30
        > Jest jeden problem. Jeżdzący niebezpiecznie nie powodują stłuczek, tylko wypadk
        > i. Stłuczki są powodowane przez kierowców jeżdzących co najwyżej nierozważnie b
        > ądź bezmyślnie.

        To kolejny twoj wymysl...
        • tomeck3145 Re: A moze by tak podniesc mandaty... 20.10.12, 19:00
          Współczuję Ci, jeśli zdarzenie, które doprowadziło co najwyżej do interwencji blacharza i lakiernika nazywasz wypadkiem. Albo zwyczajnie - nigdy nie uczestniczyłeś w wypadku, lub nie widziałeś jego skutków. Na żywca rzecz jasna, na fotkach czy filmach się nie liczy.
          • bimota Re: A moze by tak podniesc mandaty... 20.10.12, 21:04
            Sam nie raz jechalem niebezpiecznie, a wypadku zadnego nie spowodowalem...
            • tomeck3145 Re: A moze by tak podniesc mandaty... 20.10.12, 22:09
              A ja gram w rosyjską ruletkę i żyję.
              Wnioski:
              a) wcale nie gram w rosyjską ruletkę, jedynie tak twierdzę;
              b) owszem, gram, ale mam szczęście.

              Ewentualnie:

              Zainwestowałem w Alpen Gold Marcina P. i zarobiłem pieniądze:
              Wnioski:
              a) wcale nie inwestowałem w AG, jedynie tak twierdzę
              b) owszem, zainwestowałem, ale miałem szczęście

              Jak przyjdą mi do głowy inne absurdalnie irracjonalne twierdzenia podobne do Twojego, to się nimi tutaj pochwalę :]
              • babaqba Re: A moze by tak podniesc mandaty... 20.10.12, 22:51
                omeck3145 napisał:

                > A ja gram w rosyjską ruletkę i żyję.
                > Wnioski: (...)

                Czy te wnioski mają usprawiedliwić karanie za coś, co się mogło stać, ale się nie stało? Bo wiesz, jak się ostatnio wkurzyłem na sąsiada, co cały weekend ciął piłą tarczową drewno, to mógłbym go zabić, ale nie miałem pod ręką strzelby... No, nic się nie stało, ale niebezpieczeństwo było. Muszę iść do pierdla za usiłowanie zabójstwa?
                • tomeck3145 Re: A moze by tak podniesc mandaty... 20.10.12, 23:23
                  Ja tylko uważam, że skutkiem niebezpiecznej jazdy są raczej wypadki niż stłuczki, i że za niebezpieczne zachowanie na drodze powinna raczej grozić odpowiedzialność karna a nie administracyjna.

                  Kara 100 czy 200 PLN za obtarcie komuś samochodu i brak umiejętności załatwienia sprawy polubownie jest adekwatna czy wręcz wysoka, ponieważ jest to jakby opłata dla policji za zarejestrowanie faktu wystąpienia takiego zdarzenia; natomiast kara 500 czy nawet 1000 PLN za spowodowanie wypadku poprzez niebezpieczną jazdę z np. jedną ofiarą śmietelną, dwoma rannymi (w tym jedna z trwałym uszczerbkiem na zdrowi) + szkody materialne na poziomie kilkuset tysięcy złotych jest rażąco nieadekwatna.
                  • qqbek Trupów być nie musi... 20.10.12, 23:55
                    ...wystarczają poszkodowani nie spełniający ustawowego wymogu hospitalizacji przez okres dni 7.
                    Bo w przypadku "prawdziwnego wypadku" rzeczywiście sprawca ma "ciepło".
                    Ja zwracałem tutaj (powyżej) uwagę na sytuacje pośrednie.
                    Rzeczywiście 300 (bo tyle jest minimum za kolizję na drodze publicznej) jest niesprawiedliwe w wypadku "obcierki".

                    Ale "300" i "6 punktów" dla cipy, która mnie posłała w kołnierz ortopedyczny, a ciężarną kobietę do ortopedy (o trzech samochodach posłanych "przy okazji" na żyletki nie wspomnę) to już jawna kpina.
                    • tomeck3145 Re: Trupów być nie musi... 21.10.12, 10:09
                      > Ale "300" i "6 punktów" dla cipy, która mnie posłała w kołnierz ortopedyczny, a
                      > ciężarną kobietę do ortopedy (o trzech samochodach posłanych "przy okazji" na
                      > żyletki nie wspomnę) to już jawna kpina.

                      No czyli stłuczka to raczej nie była. Stłuczka to jest wtedy, gdy największym zmartwieniem jest konieczność 20 minutowego czekania na dodzwonienie się na infolinię ubezpieczyciela w celu zarejestrowania szkody.
                      • qqbek Re: Trupów być nie musi... 21.10.12, 19:35
                        tomeck3145 napisał:

                        > No czyli stłuczka to raczej nie była. Stłuczka to jest wtedy, gdy największym z
                        > martwieniem jest konieczność 20 minutowego czekania na dodzwonienie się na info
                        > linię ubezpieczyciela w celu zarejestrowania szkody.

                        Ależ to była stłuczka.
                        Żadna z osób poszkodowanych nie była hospitalizowana przez 7 dni. (Ja leczenie ambulatoryjne, kobieta z Daewoo spędziła na oddziale 2 dni, bo diagnostyka ciut dłużej potrwała).
                        Z mojego punktu widzenia to był wypadek.
                        Ale prawo to widzi inaczej. Nie ma hospitalizacji, nie ma wypadku.
                        I obcierka parkingowa i skasowanie trzech i uszkodzenie czwartego samochodu, to "kolizja".
                        Sprawca kolizji drogowej, zgodnie z taryfikatorem, otrzymuje 6 punktów karnych i mandat karny w wysokości od 300 do 500 złotych.
                        Moja "cipcia" była studentką o łzawych oczach i bez oficjalnych dochodów, tak więc litościwi policjanci dali jej najniższą możliwą grzywnę.
                        • hannl To by tlumaczylo poniekad.... 23.10.12, 11:00
                          qqbek napisał:


                          > Ależ to była stłuczka.
                          > Żadna z osób poszkodowanych nie była hospitalizowana przez 7 dni. (Ja leczenie
                          > ambulatoryjne, kobieta z Daewoo spędziła na oddziale 2 dni, bo diagnostyka ciut
                          > dłużej potrwała).
                          > Z mojego punktu widzenia to był wypadek.
                          > Ale prawo to widzi inaczej. Nie ma hospitalizacji, nie ma wypadku.

                          To by poniekad tlumaczylo tezy o wyzszosci "najlepszych kierowcow Europy", ktorzy mimo kilkakrotnie wyzszej liczby ofiar smiertelnych mieliby rzekomo powodowac mniej wypadkow niz np. kierowcy niemieccy.

                          Wg. definicji obowiazujacej w Niemczech za wypadek uznawane jest kazde "nagle wydarzenie w ruchu drogowym..." ktore pociaga za soba niebagatelna szkode matarialna lub uszkodzenie na ciele (? tlumacze na szybko).
                          Granica szkod bagatelnych (tzn. powyzej ktorej zdarzenie jest kwalifikowane jako wypadek) wynosi obecnie 650-750 Euro.
                          Przepisy obowiazujace w poszczegolnych landach nie uznaja jednak granicy szkody bagatelnej, tak, ze kazde wydarzenie w ruchu drogowym polaczone z powsteniem szkod uznawane jest jako wypadek.
                  • babaqba Re: A moze by tak podniesc mandaty... 23.10.12, 07:02
                    tomeck3145 napisał:

                    > Ja tylko uważam, że skutkiem niebezpiecznej jazdy są raczej wypadki niż stłuczk
                    > i, i że za niebezpieczne zachowanie na drodze powinna raczej grozić odpowiedzia
                    > lność karna a nie administracyjna. (...)

                    Czyli jednak uważasz, że ludzie powinni być karani za coś, co się co prawda nie stało, ale mogło się stać? Co dalej? Więzienie za coś, co się co prawda nie stało i nie mogło się stać, ale oskarżony o tym myślał?
                    • bimota Re: A moze by tak podniesc mandaty... 23.10.12, 10:28
                      A co w tym dziwnego ? Za usilowanie popelnienia przestepstwa tez sie idzie do paki, a przynajmniej powinno.
                    • tomeck3145 Re: A moze by tak podniesc mandaty... 23.10.12, 11:36
                      > Czyli jednak uważasz, że ludzie powinni być karani za coś, co się co prawda nie
                      > stało, ale mogło się stać?

                      Nie wynika to pewnie wprost z mojej wypowiedzi, więc uściślam: tak, dokładnie w takich samych granicach jak w przypadku innych przestępstw. Usiłowanie lub planowanie przestępstwa jest karane dokładnie tak samo jak samo przestępstwo; co prawda w ruchu drogowym mamy do czynienia z wykroczeniami, ale wypadki mogą być kwalifikowane jako przestępstwa.

                      Piracka jazda to zwyczajne usiłowanie spowodowania katastrofy w ruchu lądowym.
                      • bimota Re: A moze by tak podniesc mandaty... 23.10.12, 12:45
                        Usilowanie wg mnie jest wtedy, gdy jest celowosc..
              • bimota Re: A moze by tak podniesc mandaty... 21.10.12, 18:43
                A stluczek kilka mialem... Nadal ci cos nie pasuje ?
    • pejotpe4 Re: A moze by tak podniesc mandaty... 20.10.12, 18:52
      Dostałem przez ostatnie 16 lat trzy mandaty: jeden za kolizję - 100PLN + 6pkt., dwa za przekroczenie prędkości: każdy po 100PLN + 4pkt. O ile od pierwszego mandatu nie miałem żadnej stłuczki, o tyle prędkość przekraczam codziennie, chociaż raczej nie w terenie zabudowanym (a na pewno nie w okolicach przejść dla pieszych). Jeśli chodzi o fotoradary, to wg mnie w obecnym kształcie mają negatywny wpływ na bezpieczeństwo, o kierowca widząc taką "budkę dla ptaków" ostro daje po hamulcach (często nie wiedząc, jakie było rzeczywiste ograniczenie prędkości), czym przyczynia się do stworzenia dodatkowego zagrożenia na jezdni. Dużo lepsze były by sprzęgnięte ze sobą radary obliczające średnią prędkość pojazdu między nimi (do zapamiętania tablicy nie trzeba nawet błyskać w paśmie widzialnym, więc nie byłoby problemów z dyskoteką na jezdni)...
      • babaqba Re: A moze by tak podniesc mandaty... 23.10.12, 07:05
        A jak ktoś chce utrzymać w narodzie odpowiedni poziom paranoi, niech sobie wieczorem robi fotki przy drodze z lampą błyskową! Jak się kierowcy tego boją!!! My pstrykaliśmy sobie w ogródku, ale przestaliśmy widząc, że możemy niechcący spowodować wypadek :) I jak, musimy pójść do pierdla za "możliwość spowodowania"?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja