Jakie ograniczenie predkosci (2.0)

14.11.12, 07:37
Pytanie "wiszace" od ponad roku, nawiazujace do krytyki rzekomej glupoty i braku profezjonalizmu znakologow.

Dwa odcinki A i B nastepujace tuz po sobie:
A z ograniczeniem do 40-tki,
B z ograniczeniem dla ciezarowek do 70 km/h i zniesienie poprzedniego ograniczenia dla samochodow osobowych.

Jak powinien byc oznakowany odcinek B zeby:
- bylo zgodnie z wymogami kodeksu drogowego?
- bylo jednoznacznie i najbardziej ekonomicznie?
- nawet najglupszy uzytkownik drogi wiedzial ile wolno mu tam jechac?

Uwaga!
Wszyscy ci, ktorzy mysla, ze rozwiazaniem jest ograniczenie do 70-tki (wg. kodeksu znoszace poprzednie ograniczenia) z tabliczka "dotyczy ciezarowek" musza wiedziec, ze jeden z czolowych tuzow tego forum takie oznakowanie zarezerwowal juz dla odcinka, gdzie ciezarowkom wolno jechac 70 km/h a samochodom osobowym nadal najwyzej 40 km/h.
    • edek40 Re: Jakie ograniczenie predkosci (2.0) 14.11.12, 08:48
      > Pytanie "wiszace" od ponad roku, nawiazujace do krytyki rzekomej glupoty i brak
      > u profezjonalizmu znakologow.

      Zdaniem policji srednio 1 znak na 2 km drogi ustawiony jest z mniejszym lub wiekszym uchybienem przepisom, zdrowemu rozsadkowi, albo nawet bezpiecznestwu.

      Zdaniem NIK ogromne obszary naszego kraju oznakowywane sa bez jakichkolwiek planow ogolnych, badan dotyczacych bezpiecznestwa, a odpowiedzialni nie badaja stanu oznakowania tak zaraz po ustawieniu (bez zadnych badan), jak i w okresie pozniejszym.

      > - nawet najglupszy uzytkownik drogi wiedzial ile wolno mu tam jechac?

      Wystarczy tak, aby najglupszy uzytkownik wiedzial. Bo pomylic to moze sie rowniez policjant, co dowodzono w przypadku dyskusji o wyzszosci swiat Bozego Narodzenia czy Wielkiej nocy, czyli usytuowania znaku ustap pierwszenstwa wobec sygnalizatora swietlnego.
      • hannl Re: Jakie ograniczenie predkosci (2.0) 14.11.12, 09:39
        edek40 napisał:

        > Zdaniem policji srednio 1 znak na 2 km drogi ustawiony jest z mniejszym lub wie
        > kszym uchybienem przepisom, zdrowemu rozsadkowi, albo nawet bezpiecznestwu.
        >
        > Zdaniem NIK ogromne obszary naszego kraju oznakowywane sa bez jakichkolwiek pla
        > now ogolnych, badan dotyczacych bezpiecznestwa, a odpowiedzialni nie badaja sta
        > nu oznakowania tak zaraz po ustawieniu (bez zadnych badan), jak i w okresie poz
        > niejszym.

        Wierze edku. Co jednak z moim pytaniem? Wyobraz sobie dwa odcinki drogi, na ktorych takie wlasnie ograniczenia bylyby jak najbardziej odpowiednie. Jak oznaczyc odcinek B?
        • edek40 Re: Jakie ograniczenie predkosci (2.0) 14.11.12, 10:03
          > Wierze edku. Co jednak z moim pytaniem? Wyobraz sobie dwa odcinki drogi, na kto
          > rych takie wlasnie ograniczenia bylyby jak najbardziej odpowiednie. Jak oznaczy
          > c odcinek B?

          Zrozumiale.

          Znaki drogowe dlatego maja forme piktogramow, aby pojmowanie ich znaczenia nie wymagalo napiec umyslowych. Tak to wymyslono, choc przeciez mogli zastosowac alfabet Majow i wymoc na kierowcach nauczenie sie ich znaczenia, oraz pojmowanie ich w "locie", w czasie jazdy. Skoro wiec oznakowanie odcinka A i B moze budzic watpliwosci, chocby przez to, ze nie jest to typowy uklad znakow (w Polsce ograniczenia dla ciezarowek w wystepuja niezwykle rzadko), zrozumienie ich wiec wymaga "grzebania" w nieuzywanych na codzien zakamarkach KD i to w czasie jazdy.

          Gdy pierwszy raz jechalem autostrada na zachodzie bylem oczarowany tym, ze drogowskazy, z duzym wyprzedzeniem, wskazuja z ktorego pasa nalezy skorzystac, aby dojechac do celu. W Polsce, miesiac temu dostrzezono, ze tak mozna. Choc przeciez i dotychczasowe rozwiazanie bylo zgodne z KD i do tego zatwierdzone...
          • hannl Re: Jakie ograniczenie predkosci (2.0) 14.11.12, 10:19
            edek40 napisał:


            > Zrozumiale.

            tzn?

            > Skoro wiec oznakowanie odcinka A i B moze budzic watpliwosci,

            Na razie nie wiemy jeszcze jak to oznakowanie ma wygladac.
            • edek40 Re: Jakie ograniczenie predkosci (2.0) 14.11.12, 10:26
              hannl napisał:

              > edek40 napisał:
              >
              >
              > > Zrozumiale.
              >
              > tzn?
              >
              > > Skoro wiec oznakowanie odcinka A i B moze budzic watpliwosci,
              >
              > Na razie nie wiemy jeszcze jak to oznakowanie ma wygladac.

              W Polsce istnieje teza, ze wine zawsze ponosi kierowca. Jezeli wiec gdzies dochodzi do czestego niezrozumienia oznakowania czy wrecz wypadkow, stawia sie kolejne ograniczenia i probuje sie wychowywac spoleczenstwo (teraz to coraz latwiejsze, bo wciaz ubywa nam kolejnych malkontentow niezadowolonych z raju stworzonego nam w kraju - w koncu moze da sie do kazdego kierowcy wysylac listy z instrukcjami jak jezdzic po naszych drogach i rozumiec zawilosc oznakowania czy omijac wysepki, z ktorych TIR scial znak). Choc, tak na oko prosciej i bardziej celowo jest przebudowac droge czy zmienic oznakowanie.

              Odpowiadam: nie mam pojecia, bo zupelnie nie wyobrazam sobie tak durnego oznakowania, ktore wymagac moze ode mnie wertowania KD, bo podrecznikow nauki jazdy w Polsce nie ma. Znaczy takich lopatologicznych, z obrazkami - nie dla prawnikow.
              • hannl Re: Jakie ograniczenie predkosci (2.0) 14.11.12, 10:55
                edek40 napisał:

                > Odpowiadam: nie mam pojecia, bo zupelnie nie wyobrazam sobie tak durnego oznako
                > wania, ktore wymagac moze ode mnie wertowania KD,

                Kto twierdzi, ze masz cokolwiek "wertowac"?
                Przeciez do tej pory nie widze nawet zadnej propozycji.
                • edek40 Re: Jakie ograniczenie predkosci (2.0) 14.11.12, 11:00
                  > Przeciez do tej pory nie widze nawet zadnej propozycji.

                  Jeszcze raz: jest 40 km/h dla wszystkich, a potem pojedynczy znak podnoszacy predkosc z tabliczka dla ciezarowek. Calkowicie nie rozumiem takiego oznakowania.
                  • hannl Re: Jakie ograniczenie predkosci (2.0) 14.11.12, 11:11
                    edek40 napisał:

                    > Jeszcze raz: jest 40 km/h dla wszystkich, a potem pojedynczy znak podnoszacy pr
                    > edkosc z tabliczka dla ciezarowek.

                    Nie ma zadnych znakow. Sa tylko dwa odcinki drogi po ktorych kierowcy maja poruszac sie z podanymi predkosciami maksymalnymi. Pytanie brzmi, jak nalezy te odcinki oznakowac, zwlaszcza odcinek B.

                    > Calkowicie nie rozumiem takiego oznakowania.

                    Bo adnego oznakowania jeszcze nie ma. Masz szanse sie wykazac i zaproponowac oznakowanie, ktore bedziesz rozumial. Taki jest temat tego watku.
                    • edek40 Re: Jakie ograniczenie predkosci (2.0) 14.11.12, 12:03
                      > Bo adnego oznakowania jeszcze nie ma. Masz szanse sie wykazac i zaproponowac o
                      > znakowanie, ktore bedziesz rozumial. Taki jest temat tego watku.

                      Acha. Rozumiem. Nie rozumiem.

                      Nie znam polskich, najlepszych na swiecie, przepisow dotyczacych zasad oznakowywania. Z wyjatkiem obszarow zabudowanych, dzieki temu wiem, jak czesto znakolodzy sie nie stosuja do nich. Zmuszanie mnie wiec do wysilku postawienia znakow zrozumialych jest bezcelowe. Bylyby zapewne niezgodne z przepisami.
                      • hannl Re: Jakie ograniczenie predkosci (2.0) 14.11.12, 12:44
                        edek40 napisał:

                        > Nie znam polskich, najlepszych na swiecie, przepisow dotyczacych zasad oznakowy
                        > wania.

                        ...co nie przeszkadza ci krytykowac znakologow jak leci.
                        • edek40 Re: Jakie ograniczenie predkosci (2.0) 14.11.12, 12:57
                          > ...co nie przeszkadza ci krytykowac znakologow jak leci.

                          Powodow pewnie znajdzie sie kilka, ale przyblize tylko dwa

                          1. na zachodzie "gubie" w gaszczu znakow sie rzadziej niz w Polsce - pewnie dlatego, ze boje sie mandatow i jade powolutku, a w Polsce mijam znaki w obszarze zabudowanym, jak wszyscy, cos kolo 200 km/h

                          2. doniesienia NIK tylko potwierdzaja, co oczy i rozum analizuja od dawna - znaki stawiane sa od sasa do pasa, pozostawione sa bez nadzoru, a ich przelozenie na bezpiecznestwo jest co najmniej watpliwe - jak mozna nie krytykowac bandy cymbalow, ktorzy znaki stawiaja nie widzac miejsca, nie sprawdzaja czy robotnicy postawili znak prawidlowo i czy aby na mapie nie zabraklo kluczowego krzaczka, albo postawionej bez zgod reklamy, a decyzja o takim a nie innym znaku nie wynika z badan tylko z "wydajemisie"
                          • hannl Re: Jakie ograniczenie predkosci (2.0) 14.11.12, 13:08
                            edek40 napisał:

                            > Powodow pewnie znajdzie sie kilka, ale przyblize tylko dwa

                            Za oznakowanie, tak jak np. podal to na zimno ponizej znakologow bys juz nie krytykowal? Czy moze jednak?
                            • edek40 Re: Jakie ograniczenie predkosci (2.0) 14.11.12, 13:38
                              > Za oznakowanie, tak jak np. podal to na zimno ponizej znakologow bys juz nie kr
                              > ytykowal? Czy moze jednak?

                              Ja bowiem ustawilbym opcje dla tepakow. Aby nikt nie mial watpliwosci. Policja rowniez.

                              Nie chce oczywiscie bardzo konkretnie, ale ograniczenie dla ciezarowek do 70 km/h oznacza w najleszym razie nakaz zmniejszenia predkosci o 10 km/h. Uwazasz, ze dla takiego ograniczenia warto bawic sie w mnozenie znakow i watpliwosci?
                              • hannl Re: Jakie ograniczenie predkosci (2.0) 14.11.12, 13:45
                                edek40 napisał:

                                > Ja bowiem ustawilbym opcje dla tepakow. Aby nikt nie mial watpliwosci.

                                Bimota juz ma (watpliwosci). Co teraz?

                                > Nie chce oczywiscie bardzo konkretnie, ale ograniczenie dla ciezarowek do 70 km
                                > /h oznacza w najleszym razie nakaz zmniejszenia predkosci o 10 km/h. Uwazasz, z
                                > e dla takiego ograniczenia warto bawic sie w mnozenie znakow i watpliwosci?

                                Nie wiem. Przedstawilem teoretyczna sytuacje.
                                Rownie dobrze mozesz wziac 60 albo 50 km/h.
    • bimota Re: Jakie ograniczenie predkosci (2.0) 14.11.12, 12:36
      Ujmujaca dyskusja, jak zwykle... Ogranicze sie do odp.:

      A: ograniczenie do 40
      B: zniesienie ograniczenia, kawalek dalej ograniczenie do 70 z tabliczka

      A jednak...

      Generalnie ciezarowki maja i tak ograniczenie do 80, wiec nie wiem po grzyba to cudowanie... Dokladni ci nasi drogowcy jak diabli...
      • nazimno dla normalnych 14.11.12, 12:47
        Dla tepakow

        Wariant A: B-33(40) ........B34(40), a nad nim, na tym samym slupku B-33(70) & T-23B


        Dla rozgarnietych

        Wariant B: B-33(40) .......... B-33(70) & T-23B

        PS
        Natomiast to, co zrobia znakolodzy, to juz zupelnie inna historia.
        • hannl Wreszcie ktos odwazny. 14.11.12, 13:07
          nazimno napisał:

          > Dla tepakow
          >
          > Wariant A: B-33(40) ........B34(40), a nad nim, na tym samym slupku B-3
          > 3(70) & T-23B

          Wyglada na "wasserdicht" choc do konca nie wiadomo, co miszcz pocznie nawet z tak wyraznym oznakowaniem.
          Mozliwy wariant: az trzy znaki na jednym slupku to dla miszcza (np.) za duzo, zeby sie w ogole polapac. Dodatkowy punkt krytyki miszcza - jeszcze wiecej znakow.

          > Dla rozgarnietych
          >
          > Wariant B: B-33(40) .......... B-33(70) & T-23B

          Najprostszy i najefektywniejszy sposob ale jak widac funkcjonujacy tylko w przypadku w miare rozgarnietych.

          > PS
          > Natomiast to, co zrobia znakolodzy, to juz zupelnie inna historia.

          Pytanie (tego nie wiem) czy wariant A jest z punktu widzenia znakologii w ogole dopuszczalny.
          Choc wyrazny i zrozumialy jest bez watpienia.
        • bimota Re: dla normalnych 14.11.12, 13:17
          W A ktos mogl by sie zastanawiac, ktorego znaku dotyczy tabliczka. :P
          • nazimno Bylby tepakiem ^2. 14.11.12, 13:24
            Tabliczka dotyczy tego znaku, POD ktorym ja zamontowano.
            • bimota Re: Bylby tepakiem ^2. 14.11.12, 13:25
              Pod, nad, przy... Kto to spamieta... Mialo byc dla tempakow...
              • nazimno A ktorego stopnia, tepakow? 14.11.12, 13:34
                Powinno tam stac niewinne dziecie i wreczac kazdemu ulotki.
                Moze wtedy by sie pokapowali.
              • hannl Re: Bylby tepakiem ^2. 14.11.12, 13:38
                bimota napisał:

                > Pod, nad, przy... Kto to spamieta... Mialo byc dla tempakow...

                No i juz mamy.
                Nawet tak (wydawac by sie moglo) wyrazne oznakowanie generuje u niektorych tylko kolejne i zupelnie nieprzewidywalne (przynajmniej dla mnie) nieporozumienia.

                Mimo bardzo dobrej propozycji, pytanie - jak widac - ciagle pozostaje otwarte.
                Jak oznaczyc odcinek B?
                • bimota Re: Bylby tepakiem ^2. 14.11.12, 13:55
                  Przecie napisalem... slepys ?
              • nazimno No to masz: 14.11.12, 14:07

                wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35754,12847586,Znak__ktory_nie_informuje__za_to_rozsmiesza_przechodniow.html
                • nazimno Link sie zdematerializowal funkcjonalnie. 14.11.12, 14:08

                  wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35754,12847586,Znak__ktory_nie_informuje__za_to_rozsmiesza_przechodniow.html
        • klemens1 Re: dla normalnych 14.11.12, 20:04
          > Dla rozgarnietych
          > Wariant B: B-33(40) .......... B-33(70) & T-23B

          Na jakiej podstawie prawnej uważasz, że znak, który nie dotyczy samochodów osobowych, jednak w jakiejś części ich dotyczy (odwołanie poprzedniego ograniczenia)?

          Weźmy sytuację podobną: jest obszar zabudowany i podniesiony limit do 80, za kilkaset metrów jest znak B-33(70) & T-23b. Wg twojej logiki cieżarowe mogą teraz jechać 70, a osobowe 50. Czy może w takim przypadku rozgarnięcie powoduje jednak zmianę algorytmu odwoływania znaków?
          • hannl Re: dla normalnych 18.11.12, 11:32
            klemens1 napisał:

            >> Dla rozgarnietych
            >> Wariant B: B-33(40) .......... B-33(70) & T-23B

            > Na jakiej podstawie prawnej uważasz, że znak, który nie dotyczy samochodów osobowych,
            > jednak w jakiejś części ich dotyczy (odwołanie poprzedniego ograniczenia)?

            Czyzby na zimno napisal cokolwiek o “dotyczeniu” jakiegokolwiek znaku? Gdzie?

            “Ograniczenie obowiązuje od miejsca ustawienia znaku do:
            wprowadzenia innej dopuszczalnej prędkości znakiem B-33”

            Jest znak B33 czyli od tego znaku poprzednie ograniczenie przestaje obowiazywac.
            Proste jak drut, ale najwidoczniej rzeczywiscie tylko dla rozgarnietych.
            • klemens1 Re: dla normalnych 19.11.12, 16:01
              > “Ograniczenie obowiązuje od miejsca ustawienia znaku do:
              > wprowadzenia innej dopuszczalnej prędkości znakiem B-33”

              > Jest znak B33 czyli od tego znaku poprzednie ograniczenie
              > przestaje obowiazywac.

              Kierowców osobówek nie przestaje obowiązywać, ponieważ znak z tabliczką T-23b ich nie dotyczy. Czyli tak jakby tego znaku dla osobówek nie było.
              Gdyby znak ich dotyczył, ale nie dotyczyło nowe ograniczenie prędkości, wtedy ten znak znosiłby wszystkie poprzednie ograniczenia.

              Weźmy sytuację podobną: jest obszar zabudowany i podniesiony limit do 80, za kilkaset metrów jest znak B-33(70) & T-23b. Wg twojej logiki cieżarowe mogą teraz jechać 70, a osobowe 50. Czy może w takim przypadku rozgarnięcie powoduje jednak zmianę algorytmu odwoływania znaków?
              • hannl Re: dla normalnych 19.11.12, 18:28
                klemens1 napisał:

                > Kierowców osobówek nie przestaje obowiązywać,

                Owszem przestaje:
                "Dopuszczalna prędkość określona na znaku obowiązuje do:
                wprowadzenia innej dopuszczalnej prędkości znakiem B-33"


                Mamy znak B-33 ktory wprowadza inna "dopuszczalna predkosc".

                "Umieszczona pod znakiem B-33 tabliczka wskazuje, że ograniczenie prędkości dotyczy kierującego pojazdem, którego symbol znajduje się na tabliczce."



                > ponieważ znak z tabliczką T-23b ich nie dotyczy.

                Ale jest (fizycznie) i "wprowadza inna dopuszczalna predkosc"

                > Czyli tak jakby tego znaku dla osobówek nie było.

                Czyli tabliczka z ciezarowka dematerializuje znak lub czyni go niewidocznym.
                Twoja jedyna zaleta jest to, ze zawsze potrafisz rozbawic.

                > Weźmy sytuację podobną: jest obszar zabudowany i podniesiony limit do 80, za ki
                > lkaset metrów jest znak B-33(70) & T-23b.

                Mozemy tez wziac "sytuacje", gdy obok sebie wisi zakaz wjazdu i nakaz jazdy na wprost. Tylko po co? Zeby wyszlo to, co w dyskusji o problemach zwiazanych z wyprzedzaniem rowerow wyszlo po podaniu przez ciebie "sytuacji" gdzie kierowca samochodu wyprzedza(!) lewym poboczem(!) rowerzyste jadacego prawym poboczem(!)?
                • klemens1 Re: dla normalnych 20.11.12, 17:16
                  > > Czyli tak jakby tego znaku dla osobówek nie było.
                  >
                  > Czyli tabliczka z ciezarowka dematerializuje znak lub czyni go niewidocznym.
                  > Twoja jedyna zaleta jest to, ze zawsze potrafisz rozbawic.

                  "Tak jakby X nie było" oznacza dla ciebie że X się dematerializuje lub staje się niewidoczne. Taki wniosek godny siebie wysnułeś i jeszcze się z tego cieszysz.

                  > > Weźmy sytuację podobną: jest obszar zabudowany i podniesiony limit do 80,
                  > za ki
                  > > lkaset metrów jest znak B-33(70) & T-23b.
                  >
                  > Mozemy tez wziac "sytuacje", gdy obok sebie wisi zakaz wjazdu i nakaz jazdy na
                  > wprost. Tylko po co?

                  To co zaproponowałeś - po nic. To co ja zaproponowałem - żeby przetestować twoją logikę odczytywania znaków.

                  > Zeby wyszlo to, co w dyskusji o problemach zwiazanych z wy
                  > przedzaniem rowerow wyszlo po podaniu przez ciebie "sytuacji" gdzie kierowca sa
                  > mochodu wyprzedza(!) lewym poboczem(!) rowerzyste jadacego prawym poboczem(!)?

                  Pochwal się, jak to wyliczyłeś. Przewiduję że to jeden z tych momentów gdzie swoim zwyczajem utkniesz, chociaż to tylko dodawanie i odejmowanie.
                  BTW - naucz się dyskutować na konkretny temat, a nie mieszać różne wątki w jednej dyskusji, byle tylko uzewnętrznić swoją frustrację.
                  • hannl Re: dla normalnych 20.11.12, 17:57
                    klemens1 napisał:

                    > "Tak jakby X nie było" oznacza dla ciebie że X się dematerializuje lub staje się niewidoczne.
                    > Taki wniosek godny siebie wysnułeś i jeszcze się z tego cieszysz

                    Pewnie. Czemu nie?
                    "Ograniczenie obowiązuje do wprowadzenia innej dopuszczalnej prędkości znakiem B-33”

                    I znak i wprowadzenie innej dopuszczalnej predkosci jest ale wg. klemensa (czy moze mam pisac "klimka"?) "jakby go nie było"

                    > To co ja zaproponowałem - żeby przetestować twoją logikę odczytywania znaków.

                    I znow glupio wyszlo bo jedyne co (pozytywnie) przetestowales to robienie z siebie idioty - tutaj oznakowaniem, ktorego nie postawiby zaden trzezwy znakolog.

                    > Pochwal się, jak to wyliczyłeś.

                    Skoro prosisz, chetnie.
                    Pewien klemens z Pultuska (w watku o trudnosciach przy wyprzedzaniu rowerow!) zadal ultymatywne pytanie dotyczace wyprzedzanie rowerzysty w odleglosci.. 6 metrow.

                    Uwzgledniajac nawet najwieksza szerokosc pasa ruchu wynoszaca 3,5 metra, szerokosc przecietnego samochodu w granicach 1,8 metra tylko klemens jeszcze nie wie gdzie musialby sie poruszac (wzglednie w co uderzyc) taki samochod wzglednie rowerzysta, zeby takie "wyprzedzanie" w ogole moglo dojsc do skutku.

                    No ale coz, motto zyciowe klemensa zobowiazuje:
                    "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę."
                    • klemens1 Re: dla normalnych 20.11.12, 21:10
                      > > "Tak jakby X nie było" oznacza dla ciebie że X się dematerializuje lub st
                      > aje się niewidoczne.
                      > > Taki wniosek godny siebie wysnułeś i jeszcze się z tego cieszysz
                      >
                      > Pewnie. Czemu nie?
                      > "Ograniczenie obowiązuje do wprowadzenia innej dopuszczalnej prędkości znakiem
                      > B-33”
                      >
                      > I znak i wprowadzenie innej dopuszczalnej predkosci jest ale wg. klemen
                      > sa (czy moze mam pisac "klimka"?) "jakby go nie było"

                      I to wg ciebie oznacza że znak się dematerializuje lub staje się niewidoczny?

                      > > To co ja zaproponowałem - żeby przetestować twoją logikę odczytywania zna
                      > ków.
                      >
                      > I znow glupio wyszlo bo jedyne co (pozytywnie) przetestowales to robienie z sie
                      > bie idioty - tutaj oznakowaniem, ktorego nie postawiby zaden trzezwy znakolog.

                      Nietrzeźwość w stosunku do tego co wyprawiają znakolodzy to jeden z lżejszych zarzutów.

                      > > Pochwal się, jak to wyliczyłeś.
                      >
                      > Skoro prosisz, chetnie.
                      > Pewien klemens z Pultuska (w watku o trudnosciach przy wyprzedzaniu rowerow!) z
                      > adal ultymatywne pytanie dotyczace wyprzedzanie rowerzysty w odleglosci.. 6 met
                      > row.
                      >
                      > Uwzgledniajac nawet najwieksza szerokosc pasa ruchu wynoszaca 3,5 metra, szerok
                      > osc przecietnego samochodu w granicach 1,8 metra tylko klemens jeszcze nie wie
                      > gdzie musialby sie poruszac (wzglednie w co uderzyc) taki samochod wzglednie r
                      > owerzysta, zeby takie "wyprzedzanie" w ogole moglo dojsc do skutku.

                      Czyli 2 pasy ruchu: 7 metrów. Samochód zabiera z tego 2m, pozostaje 5 metrów ....
                      A szerokość pobocza po którym jedzie rowerzysta uwzględniłeś?
                      Pokaż teraz na żywo jak stosujesz swoje motto, które ujawniłem:

                      > "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę."
                      • hannl Re: dla normalnych 21.11.12, 09:22
                        klemens1 napisał:

                        > > I znak i wprowadzenie innej dopuszczalnej predkosci jest ale wg.
                        > klemen
                        > > sa (czy moze mam pisac "klimka"?) "jakby go nie było"
                        >
                        > I to wg ciebie oznacza że znak się dematerializuje lub staje się niewidoczny?

                        Nie wg. mnie tylko wg. klemensa, ktory o znaku, ktory jest pisze "jakby go nie bylo".


                        > Nietrzeźwość w stosunku do tego co wyprawiają znakolodzy to jeden z lżejszych z
                        > arzutów.

                        Czyli plodzisz absurdalne oznakowanie zeby za to obwiniac znakologow?
                        Jest szansa, ze kiedys wydostaniesz z tej twojej rownoleglej rzeczywistosci?

                        > Czyli 2 pasy ruchu: 7 metrów. Samochód zabiera z tego 2m, pozostaje 5 metrów ..

                        Nie, nie pozostaje. Szerokosc roweru to tez jakies 0,6 metra. Nawet najbardziej upierdliwy i przerazony rowerzysta potrzebuje do tego co najmniej 0,5 metra od pobocza.
                        Tak wiec z 5 metrow pozostaja 4 metry, w ktorych ciagle musialoby sie zmiescic te twoje 6 metrow odstepu przy wyprzedzaniu.

                        Chyba, ze - zgodnie z twoim mottem zyciowym - koniecznie chce sie robic z siebie idiote do oporu i po kolejnej wpadce z tematu o problemach przy wyprzedzaniu rowerzystow ucieka sie w "wyprzedzanie" rowerzysty jadacego... poboczem.

                        > A szerokość pobocza po którym jedzie rowerzysta uwzględniłeś?

                        Oczywiscie. Przeciez wiedzialem, ze pozostaniesz wierny swojemu motto zyciowemu i bedziesz robil z siebie dalej idiote, choc sprawa jest calkowicie jasna.

                        > Pokaż teraz na żywo jak stosujesz swoje motto, które ujawniłem:

                        Ty nie tylko "ujawniles" "swoje motto" ala jak powyzej widac, stosujesz je z zapalem:

                        > > "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę."
                        • klemens1 Re: dla normalnych 21.11.12, 12:45
                          > > > I znak i wprowadzenie innej dopuszczalnej predkosci jest al
                          > e wg.
                          > > klemen
                          > > > sa (czy moze mam pisac "klimka"?) "jakby go nie było"
                          > >
                          > > I to wg ciebie oznacza że znak się dematerializuje lub staje się niewidoc
                          > zny?
                          >
                          > Nie wg. mnie tylko wg. klemensa, ktory o znaku, ktory jest pisze "jak
                          > by go nie bylo".


                          Ja nie pisałem że to oznacza coś takiego. To wg ciebie "tak jakby X nie było" oznacza dla że X się dematerializuje lub staje się niewidoczne.

                          > > Nietrzeźwość w stosunku do tego co wyprawiają znakolodzy to jeden z lżejs
                          > zych z
                          > > arzutów.
                          >
                          > Czyli plodzisz absurdalne oznakowanie zeby za to obwiniac znakologow?
                          > Jest szansa, ze kiedys wydostaniesz z tej twojej rownoleglej rzeczywistosci?

                          Napisałeś "czyli" i wysnułeś błędny wniosek w swojej równoległej rzeczywistości. Nie mieszaj mnie w to.
                          Napisałem że nie takie numery znakolodzy odwalają, więc argument że czegoś lżejszego kalibru by nie uczynili jest naiwny.

                          > > Czyli 2 pasy ruchu: 7 metrów. Samochód zabiera z tego 2m, pozostaje 5
                          > metrów
                          ..
                          >
                          > Nie, nie pozostaje. Szerokosc roweru to tez jakies 0,6 metra. Nawet najbardziej
                          > upierdliwy i przerazony rowerzysta potrzebuje do tego co najmniej 0,5 metra od
                          > pobocza.
                          > Tak wiec z 5 metrow pozostaja 4 metry, w ktorych ciagle musialoby sie zmiescic
                          > te twoje 6 metrow odstepu przy wyprzedzaniu.
                          >
                          > > A szerokość pobocza po którym jedzie rowerzysta uwzględniłeś?
                          >
                          > Oczywiscie.

                          Gdzie te dodatkowe metry pobocza po którym jedzie rowerzysta? Zawierają się w 4 metrach które otrzymałeś ze swoich obliczeń?

                          > Przeciez wiedzialem, ze pozostaniesz wierny swojemu motto zyciowemu
                          > i bedziesz robil z siebie dalej idiote, choc sprawa jest calkowicie jasna.

                          Dla ciebie na razie jest całkowicie jasne że pobocze ma 0m szerokości, co oczywiście nie jest robieniem z siebie idioty chociaż sprawa jest całkowicie jasna.
                          Widzę że idealnie trafiłem z twoją oceną tym mottem - jesteś tak wściekły, że cały czas je powtarzasz (nie licząc sygnaturki), a i tak za każdym razem się okazuje że idealnie ono do ciebie pasuje.
                          • hannl Re: dla normalnych 21.11.12, 13:46
                            klemens1 napisał:

                            > Ja nie pisałem że to oznacza coś takiego. To wg ciebie "tak jakby X nie było" o
                            > znacza dla że X się dematerializuje lub staje się niewidoczne.

                            Jesli o czyms co jest i kazdy to widzi ktos pisze "tak jakby tego nie bylo" to wychodzi na to samo, jakby to cos sie zdematerializowalo lub stalo sie niewidoczne.

                            Ale nie przemuj sie, to nie pierwsza i nie ostatnia rzecz, ktorej nie rozumiesz.

                            > Napisałeś "czyli" i wysnułeś błędny wniosek

                            A. Podales idiotyczne pznakowanie
                            B. W zwiazku z tym oznakowaniem krytykujesz znakologow.

                            To, ze dwie tezy to dla ciebie za duzo dowodzisz nie tylko tym ale i calym tematem, gdzie nie mozesz skapowac, sensu znaku ktory
                            a) odwoluje dotychczasowe ograniczenie
                            b) definiuje nowe dla okreslonej grupy pojazdow


                            > Gdzie te dodatkowe metry pobocza po którym jedzie rowerzysta?

                            1. Jakie pobocze?
                            2. Nawet jesli byloby pobocze, dlaczego rowerzysta mialby jechac az metr od jezdni? Po co?

                            > Dla ciebie na razie jest całkowicie jasne że pobocze ma 0m szerokości,

                            W wielu przypadkach, gdy pobocza nie ma tak wlasnie jest. Wowczas kierowca jadac w odleglosci 4 metrow od rowerzysty wyprzedzalby go w doleglosci 6 metrwo bo jak wiadomo wg. klemnsowej "logiki" 4=6
                            • klemens1 Re: dla normalnych 22.11.12, 16:03
                              > > Ja nie pisałem że to oznacza coś takiego. To wg ciebie "tak jakby X nie b
                              > yło" o
                              > > znacza dla że X się dematerializuje lub staje się niewidoczne.
                              >
                              > Jesli o czyms co jest i kazdy to widzi ktos pisze "tak jakby tego nie bylo" to
                              > wychodzi na to samo, jakby to cos sie zdematerializowalo lub stalo sie niewidoc
                              > zne.

                              Wcześniej napisałeś co innego:
                              Czyli tabliczka z ciezarowka dematerializuje znak lub czyni go niewidocznym.

                              "dematerializuje znak lub czyni go niewidocznym"
                              To nie to samo co
                              jakby to cos sie zdematerializowalo lub stalo sie niewidoczne.

                              > Ale nie przemuj sie, to nie pierwsza i nie ostatnia rzecz, ktorej nie rozumiesz

                              Fakt - nie rozumiem jak można być aż tak sponiewieranym, żeby przekręcać nawet swoje wypowiedzi w celu próby udowodnienia że ma się rację. Być może przeceniłem twoje wysublimowanie - możliwe że po prostu zwyczajnie nie odróżniasz zdań ze słowem "jakby" i bez niego.

                              > > Napisałeś "czyli" i wysnułeś błędny wniosek
                              >
                              > A. Podales idiotyczne pznakowanie
                              > B. W zwiazku z tym oznakowaniem krytykujesz znakologow.

                              Nie krytykuję ich, tylko piszę że popełniają gorsze błędy, w związku z czym tego typu błąd jak omawiany nie jest w ich wykonaniu niczym nadzwyczajnym.
                              Podaję informację, bez oceniania czy robią źle czy dobrze, a więc ich nie krytykuję. A ty niestety próbowałeś wnioskować, a później śmiejesz się z własnych bzdur które wywnioskowałeś. Nawet 4=6 ci wychodzi.

                              > > Gdzie te dodatkowe metry pobocza po którym jedzie rowerzysta?
                              >
                              > 1. Jakie pobocze?

                              Zaczyna docierać o czym jest dyskusja? To musi być dla ciebie zaskakujące wrażenie.
                              To, które - wg ciebie - uwzględniłeś w obliczeniach.

                              > 2. Nawet jesli byloby pobocze, dlaczego rowerzysta mialby jechac az metr od jez
                              > dni? Po co?

                              Żeby być np. dalej od wyprzedzających go samochodów.

                              Powtarzam pytanie:
                              Gdzie te dodatkowe metry pobocza po którym jedzie rowerzysta? Napisałeś że uwzględniłeś je w obliczeniach.

                              > > Dla ciebie na razie jest całkowicie jasne że pobocze ma 0m szerokości,
                              >
                              > W wielu przypadkach, gdy pobocza nie ma tak wlasnie jest.

                              To jest przypadek gdy pobocze jest. W tym przypadku i tak ma ono dla ciebie 0m szerokości. W końcu uwzględniłeś je w obliczeniach, tylko na razie nie wskazałeś gdzie.
                              > A szerokość pobocza po którym jedzie rowerzysta uwzględniłeś?

                              Oczywiscie.


                              > Wowczas kierowca jada
                              > c w odleglosci 4 metrow od rowerzysty wyprzedzalby go w doleglosci 6 metrwo bo
                              > jak wiadomo wg. klemnsowej "logiki" 4=6

                              To wynik twojej logiki, wg której pobocze ma 0m niezależnie od rzeczywistej szerokości. Dzięki takim genialnym zabiegom uzyskujesz swoje 4=6.
                              • hannl Re: dla normalnych 22.11.12, 17:10
                                klemens1 napisał:

                                > Wcześniej napisałeś co innego:
                                > Czyli tabliczka z ciezarowka dematerializuje znak lub czyni go niewidocznym.
                                >

                                >
                                > "dematerializuje znak lub czyni go niewidocznym"
                                > To nie to samo co
                                > jakby to cos sie zdematerializowalo lub stalo sie niewidoczne.

                                Znalazles - jak widac - w sam raz temat na nastepne 58 postow: Co kryje sie pod stwierdzeniem, ze znak ktory widac jest tak "jakby go bnie bylo"?
                                " "dematerializuje znak lub czyni go niewidocznym"
                                Czy moze
                                jakby to cos sie zdematerializowalo lub stalo sie niewidoczne.?


                                > Nie krytykuję ich, tylko piszę że popełniają gorsze błędy,

                                Dobre. Nadawaloby sie na kolejna sygnaturke. Szkoda, ze nie ma wiecej miejsca.

                                > Zaczyna docierać o czym jest dyskusja? To musi być dla ciebie zaskakujące wraże
                                > nie.

                                Ja wiem to od dawna, ty jak widac do tej pory nie za bardzo. Dyskusja byla o problemach zwiazanych z wyprzedzaniem rowerzysty. Nikt trzezwy nie widzialby problemu w wyprzedzaniu rowerzysty jadacego poboczem.
                                Pieszych tez "wyprzedzasz"?

                                > Żeby być np. dalej od wyprzedzających go samochodów.

                                I jechac tuz na skraju drogi zeby Klemsowi z Pultuska wyszlo "wyprzedzanie" w odleglosci 6 metrow bez zahaczania o lewe pobocze? Umow sie z jakims rowerzysta przy ladnej pogodzie na jakiejs drodze z dobrymi poboczami, to moze ci wyjdzie.

                                > Powtarzam pytanie:
                                > Gdzie te dodatkowe metry pobocza po którym jedzie rowerzysta? Napisałeś że uwzg
                                > lędniłeś je w obliczeniach.

                                A ja powtarzam pytanie:
                                Dlaczego akurat w temacie o problemach zwiazanych z wyprzedzaniem rowerzysty, zainicjowanym nawet filmem o rowerze jadacym jezdnia,, mialbym nagle odpowiadac na pytania dotyczace wyprzedzania na drodze z szerokimi, dobrymi poboczami rowerzysty jadacego akurat poboczem, do tego tak upierdliwym, ze jedzie jego zewnetrznym skrajem?
                                Bo klemens z Pultuska nie pomyslal, ze wyprzedzanie w odleglosci 6 metrow musi sie skonczyc jazda po poboczu samochodu, rowerzysty albo obojga?

                                Musisz sie powoli przywyczaic do tego, ze nie wszyscy sa tak wyrozumiali, jak pielegniarki, ktore sie toba opiekuja.

                                > To jest przypadek gdy pobocze jest.

                                "Jest" bo to twoja ostatnia szansa wykaraskania sie z idiotycznego pytania o wyprzedzanie rowerzysty w odleglosci 6 metrow.

                                Z definicji przytoczonej przez bimote rower to pojazd, ktorego szerokosc wynosi bodajze do 0,9 m.
                                Zakladajac optymalne warunki majace ocalic klemensa a wiec:
                                - droga z wyjatkowo dobrze, rozbudowanym poboczem,
                                - upierdliwy rowerzysta jadacy jego samym skrajem, np. 0.5 metra od linii zewnetrznej

                                przy 6 metrach odstepu, 2 metrach pobocza i 1,8 metra szerokosci auta ciagle wychodzi rower snujacy sie skrajem prawego pobocza i samochod jadacy (ponad 100 km/h) po lewym poboczu.

                                3,5+3,5+2 to ciagle mniej niz 0,5+0,9+6+1,8.

                                Popros kogos, zeby za ciebie policzyl.





                                • klemens1 Re: dla normalnych 23.11.12, 12:43
                                  > Znalazles - jak widac - w sam raz temat na nastepne 58 postow: Co kryje sie pod
                                  > stwierdzeniem, ze znak ktory widac jest tak "jakby go bnie bylo"?
                                  > " "dematerializuje znak lub czyni go niewidocznym"
                                  > Czy moze
                                  > jakby to cos sie zdematerializowalo lub stalo sie niewidoczne.?

                                  Wg ciebie to ten pierwszy przypadek. Nie przeciągałbym tego tematu, gdyby nie to, że sam zacząłeś wyśmiewać swój wniosek. To typowe że coś wnioskujesz, wychodzą ci bzdury, po czym oczekujesz od dyskutanta żeby z twoich własnych bzdur się tłumaczył.

                                  > > Nie krytykuję ich, tylko piszę że popełniają gorsze błędy,
                                  >
                                  > Dobre. Nadawaloby sie na kolejna sygnaturke. Szkoda, ze nie ma wiecej miejsca.

                                  Tym bardziej całe zdanie nie zmieściłoby się w sygnaturce. I na dodatek nie byłoby tak "dobre" jak jego część oderwana od kontekstu.
                                  Zaczynasz masowo cytować moje wypowiedzi wyrwane z kontekstu - to przedostatni etap twojego stanu na tym forum, niedługo znowu zamilkniesz żeby się pozbierać.

                                  > Dyskusja byla o problemach zwiazanych z wyprzedzaniem rowerzysty.
                                  > Nikt trzezwy nie widzialby problemu w wyprzedzaniu rowerzysty jadacego poboczem.

                                  Czyli nie ma problemu w wyprzedzaniu rowerzysty jadącego poboczem z prędkością 100 km/h w odległości 1m od tego rowerzysty?

                                  > Pieszych tez "wyprzedzasz"?

                                  Tych zaparkowanych tylko omijam.

                                  > > Żeby być np. dalej od wyprzedzających go samochodów.
                                  >
                                  > I jechac tuz na skraju drogi zeby Klemsowi z Pultuska wyszlo "wyprzedzanie" w o
                                  > dleglosci 6 metrow bez zahaczania o lewe pobocze? Umow sie z jakims rowerzysta
                                  > przy ladnej pogodzie na jakiejs drodze z dobrymi poboczami, to moze ci wyjdzie.

                                  I jechać w odległości 1m od linii oddzielającej pobocze od jezdni, w czym niczego nadzwyczajnego nie ma.

                                  > > Powtarzam pytanie:
                                  > > Gdzie te dodatkowe metry pobocza po którym jedzie rowerzysta? Napisałeś ż
                                  > e uwzg
                                  > > lędniłeś je w obliczeniach.
                                  >
                                  > A ja powtarzam pytanie:
                                  > Dlaczego akurat w temacie o problemach zwiazanych z wyprzedzaniem rowerzysty, [
                                  > b]zainicjowanym nawet filmem o rowerze jadacym jezdnia,[/b], mialbym nagle odpo
                                  > wiadac na pytania dotyczace wyprzedzania na drodze z szerokimi, dobrymi pobocza
                                  > mi rowerzysty jadacego akurat poboczem, do tego tak upierdliwym, ze jedzie jego
                                  > zewnetrznym skrajem?

                                  Przejawiasz symptomy rozumienia że się wkopałeś - "dlaczego miałbym nagle odpowiadać". Zaczyna się twój klasyczny odwrót z usilnym staraniem wykazania że absolutnie w niczym się nie pomyliłeś. Bo ktoś mógłby sobie jeszcze pomyśleć - a to oznaczałoby dla ciebie traumę, przed czym będziesz się bronił do upadłego.

                                  Na pytanie powinieneś odpowiedzieć, bo problem dotyczy odległości od wyprzedzanego rowerzysty - nie ma znaczenia czy jedzie on po poboczu, czy ma przy sobie zapasową dętkę i czy obok jest łąka czy chatka leśniczego. Ale jakiegoś durnego wykrętu musisz się trzymać - sam wiesz co byś przeżył jeżeli postąpisz inaczej.

                                  Napisałeś że uwzględniłeś pobocze w obliczeniach. Gdzie te dodatkowe metry pobocza po którym jedzie rowerzysta w twoich obliczeniach?

                                  > Bo klemens z Pultuska nie pomyslal, ze wyprzedzanie w odleglosci 6 metrow musi
                                  > sie skonczyc jazda po poboczu samochodu, rowerzysty albo obojga?

                                  Nie próbuj zgadywać odpowiedzi, bo zaczynasz dyskutować sam ze sobą.

                                  > > To jest przypadek gdy pobocze jest.
                                  >
                                  > "Jest" bo to twoja ostatnia szansa wykaraskania sie z idiotycznego pytania o wy
                                  > przedzanie rowerzysty w odleglosci 6 metrow.

                                  Na drodze z szerokim, asfaltowym poboczem rowerzysta raczej pojedzie po poboczu.
                                  Co więc w tym pytaniu jest idiotycznego i z czego miałbym się wykaraskiwać?

                                  > Z definicji przytoczonej przez bimote rower to pojazd, ktorego szerokosc wynosi
                                  > bodajze do 0,9 m.
                                  > Zakladajac optymalne warunki majace ocalic klemensa a wiec:
                                  > - droga z wyjatkowo dobrze, rozbudowanym poboczem,
                                  > - upierdliwy rowerzysta jadacy jego samym skrajem, np. 0.5 metra od linii zewn
                                  > etrznej

                                  Jadąc 0.5m od skraju pobocza i zajmując dodatkowo 0.9m rower zajmuje w sumie 1.4m, a jego koła znajdują się w odległości 0.95m od skraju pobocza, więc rower jedzie praktycznie środkiem dwumetrowego pobocza - to wg ciebie oznacza jazdę "samym skrajem pobocza". Czyli - wg twojej logiki - na drodze rowerowej o szerokości 2m czołówki są na porządku dziennym.
                                  I teraz - na podstawie twoich bzdurnych wyliczeń - powinienem się tłumaczyć, jak samochód się zmieści na jezdni jadąc 6m od twojego wyimaginowanego rowerzysty jadącego, jakżeby inaczej, samym skrajem pobocza?
                                  Kontynuuj praktyczne stosowanie swojego motta - tego które ci wypisałem, a z którym tak idealnie trafiłem diagnozując twoją osobowość. Na pewno taki inteligent jak ty bez problemu się wykaraska.
                                  • hannl Re: dla normalnych 02.12.12, 01:10
                                    klemens1 napisał:

                                    > Wg ciebie to ten pierwszy przypadek. Nie przeciągałbym tego tematu, gdyby nie t
                                    > o, że sam zacząłeś wyśmiewać swój wniosek. To typowe że coś wnioskujesz, wychod
                                    > zą ci bzdury, po czym oczekujesz od dyskutanta żeby z twoich własnych bzdur się
                                    > tłumaczył.

                                    Blad. Nie wysmiewam swojego wniosku a ewidentny idiotyzm, z ktorego ow oczywisty wniosek wynika. Jesli znak, ktory ewidentnie JEST i ktory kazdy kierowca musi znac i sie do niego stosowac ma byc traktowany, jakby "go nie bylo" - to wniosek, ze tabliczka czyni go (dla ludzi tak "myslacych") niewidocznym lezy na dloni.

                                    > Tym bardziej całe zdanie nie zmieściłoby się w sygnaturce. I na dodatek nie był
                                    > oby tak "dobre" jak jego część oderwana od kontekstu.

                                    " Nie krytykuję ich, tylko piszę że popełniają gorsze błędy " - oto cale zdanie bedace kolejnym ewidentnym idiotyzmem. Kontekst, ktory temu idiotyzmowi by zarzeczyl nie istnieje.

                                    > Tych zaparkowanych tylko omijam.

                                    A idacych poboczem pieszych "wyprzedzasz".

                                    > I jechać w odległości 1m od linii oddzielającej pobocze od jezdni, w czym nicze
                                    > go nadzwyczajnego nie ma.

                                    Przy 2 metrach szerokosci optymalnego pobocza i 90 cm szerokosci roweru (KD), rowerzysta musialby jechac skrajem pobocza podczas gdy klemens z Pultuska ocieralby sie o milimetry o lwew pobocze. Po co?
                                    Zeby w temacie o problemach zwiazanych z wyrzedzaniem rowerow, klemensowi z Pultuska zmiescil sie idiotyczny "przyklad", w ktory sie wpakowal z taka sama bezmyslnoscia jak ze skakaniem do wiaderka na glowke albo znacznie gorsza widocznoscia na autostradzie, ktora (ponoc) nie ma wlywu na bezpieczenstwo podczas jednego z kluczowych manewrow.

                                    > Na pytanie powinieneś odpowiedzieć, bo problem dotyczy odległości od wyprzedzan
                                    > ego rowerzysty - nie ma znaczenia czy jedzie on po poboczu,

                                    Kolejny blad. To czy rowerzysta jedzie po poboczu to w kontekscie dyskusji o trudnosciach i zagrozeniach przy wyprzedzaniu rowerzysty aspekt dyskwalifikujacy osobe poslugujaca sie takim przyköladem.
                                    Jedyne co "powinienem" i co zroblem to (po raz kolejny) wykazac glupote owej osoby.



                                    > > Bo klemens z Pultuska nie pomyslal, ze wyprzedzanie w odleglosci 6 metrow
                                    > musi
                                    > > sie skonczyc jazda po poboczu samochodu, rowerzysty albo obojga?
                                    >
                                    > Nie próbuj zgadywać odpowiedzi, bo zaczynasz dyskutować sam ze sobą.

                                    Nie probuj sie wysilac, bo niczego "zgadywac" nie trzeba. Nawet ktos bardziej tepy od ciebie musi widziec, ze to, co napisalem powyzej jest oczywiste.

                                    > Na drodze z szerokim, asfaltowym poboczem rowerzysta raczej pojedzie po poboczu.
                                    > Co więc w tym pytaniu jest idiotycznego i z czego miałbym się wykaraskiwać?

                                    1. Cala dyskusja (zobrazowana nawet filmem) kreci sie wokol problemow z wyprzedzaniem rowerzysty, wynikajacych glownie zkoniecznosci zmiany pasaprzez kierowce i ewentualnego rzeciecia lini ciaglej.

                                    W przypadku rowerzysty jadacego szerokim dobrym poboczem zmana pasa ruchu nie jest wcale koniczna. Idiotyzm nr. 1

                                    2. Uzywanie -zwlaszcza w takim kontekscie- wobec rowerzysty lub pieszego poruszajacego sie pobczem "okreslenia " wyprzedzanie to idiotyzm nr. 2.

                                    Matki pchajace poboczem wozek tez "wyprzdzasz"?

                                    3. Nie wiem jaki odsetek drog, stanowia drogi z szerokim i znakomitym poboczem ale przypuszczam, ze pewnie mniejszy niz polowe.
                                    Po razu kolejny - akurat w kontekscie opisanych problemow i sytuacji - uciekanie sie do akuratb tajkich drog to idiotyzm nr. 3.

                                    Jak widac nie ma dnia, w ktorym nie stosowalbys raktycznie twojego motta zyciowego; "pamiętaj: gdy się poddasz, będziesz nikim, lepiej rób z siebie idiotę."


                                    > Jadąc 0.5m od skraju pobocza i zajmując dodatkowo 0.9m rower zajmuje w sumie 1.

                                    Nie, nie "zajmuje w sumie 1" bo 0,9 + 0,5 to nie "w sumie 1" tylko (pewnie cie to zdziwi!) 1,4. Rower o szerokosci 0,9 m jadacy 0,5 m od pobocza zajmuje 1,4 m. Przy 2 metrowym poboczu pozostaje mu do pasa ruchu 0,6 m.

                                    2x3,5 + 0,6 - 1,8 to (pewnie cie to zdziwi po raz klejny) ciagle mniej niz 6, ergo klemens z Pultuska "wyprzedzajacy" (lol) rowerzyste jadacego nawet srodkiem (optymalnego) pobocza musi zjechac na lewe pobocze, jesli chce go za wszelka cene wyprzedzic w odleglosci 6 metrow.

                                    > I teraz - na podstawie twoich bzdurnych wyliczeń

                                    Wyliczenia nie moga byc "bzdurne". Bzdurne jest tylko tupanie nozkami i zloszczenie sie na liczby obrazujace kolejny idiotyzm, w ktory sie wpakowales. Ale przeciez inaczej ne potrafisz.

                                    > powinienem się tłumaczyć, ja
                                    > k samochód się zmieści na jezdni jadąc 6m od twojego wyimaginowanego rowerzysty
                                    > jadącego, jakżeby inaczej, samym skrajem pobocza?

                                    Nie, niczego juz nie "powinienes" bo przeciez i tak widac, jaki idiotyzm splodziles po raz kolejny.
                                    • klemens1 Re: dla normalnych 03.12.12, 19:47
                                      > Blad. Nie wysmiewam swojego wniosku a ewidentny idiotyzm, z ktorego ow oczywist
                                      > y wniosek wynika. Jesli znak, ktory ewidentnie JEST i ktory kazdy kierowca musi
                                      > znac i sie do niego stosowac ma byc traktowany, jakby "go nie bylo" - to wnios
                                      > ek, ze tabliczka czyni go (dla ludzi tak "myslacych") niewidocznym lezy na dlon
                                      > i.

                                      Jeżeli czasowo są zmienione pasy ruchu i obok linii białych pojawiają się żółte, to białe należy traktować tak, jakby ich nie było. Wg ciebie więc żółte linie czynią białe niewidocznymi.
                                      Jest to twój wniosek, którego idiotyzmu aż tak nie dostrzegasz, że sam się do niego przyznajesz.

                                      > " Nie krytykuję ich, tylko piszę że popełniają gorsze błędy " - oto cale
                                      > zdanie bedace kolejnym ewidentnym idiotyzmem. Kontekst, ktory temu idiotyzmowi
                                      > by zarzeczyl nie istnieje.

                                      Stwierdzam fakt że popełniają błędy, ale nie jest to przedmiotem krytyki. Jest to dla ciebie jakaś sprzeczność nie do ogarnięcia?

                                      > > Tych zaparkowanych tylko omijam.
                                      >
                                      > A idacych poboczem pieszych "wyprzedzasz".

                                      Chyba że to skrzyżowanie o ruchu niekierowanym.

                                      > Przy 2 metrach szerokosci optymalnego pobocza i 90 cm szerokosci roweru
                                      > (KD), rowerzysta musialby jechac skrajem pobocza podczas gdy klemens z Pultuska
                                      > ocieralby sie o milimetry o lwew pobocze. Po co?

                                      Żeby zachować jak największą odległość od siebie. Co w tym nadzwyczajnego?

                                      > > Na pytanie powinieneś odpowiedzieć, bo problem dotyczy odległości od wypr
                                      > zedzan
                                      > > ego rowerzysty - nie ma znaczenia czy jedzie on po poboczu,
                                      >
                                      > Kolejny blad. To czy rowerzysta jedzie po poboczu to w kontekscie dyskusji o tr
                                      > udnosciach i zagrozeniach przy wyprzedzaniu rowerzysty aspekt dyskwalifikujacy
                                      > osobe poslugujaca sie takim przyköladem.

                                      Czyli jeżeli rowerzysta jedzie po poboczu, to można go wyprzedzać w odległości mniejszej niż 1 m? Ta biała linia oddzielająca pobocze od jezdni tak chroni rowerzystę, że odległość od niego przy wyprzedzaniu nie ma żadnego znaczenia?

                                      > > Na drodze z szerokim, asfaltowym poboczem rowerzysta raczej pojedzie po p
                                      > oboczu.
                                      > > Co więc w tym pytaniu jest idiotycznego i z czego miałbym się wykaraskiwa
                                      > ć?
                                      >
                                      > 1. Cala dyskusja (zobrazowana nawet filmem) kreci sie wokol problemow z wyprzed
                                      > zaniem rowerzysty, wynikajacych glownie zkoniecznosci zmiany pasaprzez kierowce
                                      > i ewentualnego rzeciecia lini ciaglej.

                                      Nie cała - ta część dotyczy odległości od wyprzedzanego rowerzysty przy prędkości 100 km/h (lub ledwie większej - bo to podobno ma krytyczne znaczenie).

                                      > 2. Uzywanie -zwlaszcza w takim kontekscie- wobec rowerzysty lub pieszego porusz
                                      > ajacego sie pobczem "okreslenia " wyprzedzanie to idiotyzm nr. 2.

                                      Wobec pieszego na pewno - poczytaj sobie definicję wyprzedzania, chodzący idiotyzmie.

                                      > > Jadąc 0.5m od skraju pobocza i zajmując dodatkowo 0.9m rower zajmuje w su
                                      > mie 1.
                                      >
                                      > Nie, nie "zajmuje w sumie 1" bo 0,9 + 0,5 to nie "w sumie 1" tylko (pewnie cie
                                      > to zdziwi!) 1,4. Rower o szerokosci 0,9 m jadacy 0,5 m od pobocza zajmuje 1,4 m
                                      > . Przy 2 metrowym poboczu pozostaje mu do pasa ruchu 0,6 m.

                                      Przecież napisałem że 1.4m, tylko znowu cytat ci się skrócił. Jesteś tak roztrzęsiony, że już nawet liczby przekłamujesz?

                                      > 2x3,5 + 0,6 - 1,8 to (pewnie cie to zdziwi po raz klejny) ciagle mniej niz 6,
                                      > ergo klemens z Pultuska "wyprzedzajacy" (lol) rowerzyste jadacego nawet srodkie
                                      > m (optymalnego) pobocza musi zjechac na lewe pobocze, jesli chce go za wszelka
                                      > cene wyprzedzic w odleglosci 6 metrow.

                                      Przy twoim bzdurnym założeniu, że jazda "skrajem pobocza" to jazda praktycznie środkiem dwumetrowego pobocza. Wnioski z tego założenia przedstawiłem - mijanie się rowerów na drodze dla rowerów. Jakoś ten fragment wygodnie pominąłeś.

                                      Napisałeś że uwzględniłeś pobocze w obliczeniach. Gdzie te dodatkowe metry pobocza po którym jedzie rowerzysta w twoich obliczeniach (we wcześniejszych obliczeniach, po których zadałem to pytanie)?
                                      • hannl Re: dla normalnych 03.12.12, 20:55
                                        klemens1 napisał:

                                        > Stwierdzam fakt że popełniają błędy, ale nie jest to przedmiotem krytyki. Jest
                                        > to dla ciebie jakaś sprzeczność nie do ogarnięcia?

                                        Moze zajrzyj do encyklopedii co to takiego krytyka? Gdybys jeszcze tylkio potrafil to zrozumiec.


                                        > > A idacych poboczem pieszych "wyprzedzasz".
                                        >
                                        > Chyba że to skrzyżowanie o ruchu niekierowanym.

                                        Chodzilo o pieszych idacych poboczem, ktorych najwidoczniej "wyprzedzasz", jak i rower jadacy... poboczem.

                                        > > Przy 2 metrach szerokosci optymalnego pobocza i 90 cm szerokosci r
                                        > oweru
                                        > > (KD), rowerzysta musialby jechac skrajem pobocza podczas gdy klemens z Pu
                                        > ltuska
                                        > > ocieralby sie o milimetry o lwew pobocze. Po co?
                                        >
                                        > Żeby zachować jak największą odległość od siebie. Co w tym nadzwyczajnego?

                                        Moze tylko osobliwa glupota rowerzysty, ktory ryzykuje zjechaniem poza pobocze lub zahaczenie o jakis znak mimo, ze ma do dyspozycji cala szerokosc pobocza, jesli w ogole takowe istnieje ale jak wiadomo musi istniec, zeby Klemens z Pultuska mogl go wyprzedzic w odleglosci 6 metrow.

                                        > Czyli jeżeli rowerzysta jedzie po poboczu, to można go wyprzedzać w odległości
                                        > mniejszej niż 1 m? Ta biała linia oddzielająca pobocze od jezdni tak chroni row
                                        > erzystę, że odległość od niego przy wyprzedzaniu nie ma żadnego znaczenia?

                                        To akurat nie bylo tutaj kwestia. Kwestia byl idiotyzm polegajacy na przykladzie "wyprzedzania" rowerzysty jadacego poboczem akurat w watku o problemach zwiazanych z wyprzedzaniem rowerzysty jadacego jezdnia i to szczegolnie w przypadku zakazu wyprzedzania.
                                        Wiem, ze bardzo chcesz zmienic temat ale nie musisz porobowac tego az tak rozpaczliwie.

                                        Jednak musisz.

                                        > Nie cała - ta część dotyczy odległości od wyprzedzanego rowerzysty przy prędkoś
                                        > ci 100 km/h (lub ledwie większej - bo to podobno ma krytyczne znaczenie).

                                        I uciekanie akurat w ramach takiej dyskusji (o problemach przy wyprzedzaniu rowerzysty jadacego jezdnia przy zakazie wyprzedzania) do rowerzysty jadacego poboczem jest absurdem majacym na celu tylko jedno - wykaraskanie sie z szamba, w ktora sam po raz kolejny sie wpakowales.


                                        > > 2. Uzywanie -zwlaszcza w takim kontekscie- wobec rowerzysty lub pieszego
                                        > porusz
                                        > > ajacego sie pobczem "okreslenia " wyprzedzanie to idiotyzm nr. 2.
                                        >
                                        > Wobec pieszego na pewno - poczytaj sobie definicję wyprzedzania, chodzący idiot
                                        > yzmie.

                                        Stajesz sie coraz bardziej emocjonalny. Gdybys nie wymslil "wyprzedzania" (lol) rowerzysty jadacego poboczem to nikt nie uswiadamialby ci, ze pewnie "wyprzedzasz" tez pieszych.


                                        > Przy twoim bzdurnym założeniu, że jazda "skrajem pobocza" to jazda praktycznie
                                        > środkiem dwumetrowego pobocza.

                                        Jazda w odleglosci 50 cm od skraju pobocza to praktycznie jazda jego skrajem. Jak blisko skraju powinien niby jechac rowerzysta i po co?
                                        Ach tak, zeby klemens z Pultuska mogl go wyprzedzic w odleglosci 6 metrow nie zahaczajac o lewe pobocze :)

                                        > mijanie się rowerów na drodze dla rowerów. Jakoś ten fragment wygodnie pominąłeś.

                                        Wcale niczego nie musze pomijac. Moge cie osmieszyc i tym. Dwa rowery o szerokosci 90 cm mijajace sie na 2 - metrowym pasie maja lacznie 20 cm na oba odstepy od skraju pobocza i od sebie, sredno wychodzi zatem 7 cm na kazdy odstep przy lacznej predkosci rzedu 30-60 km/h. Kazdy rozsadny rowrerzysta zwolni do minimum przy takiej predkosci po czym - jesli nie jest w ciemie bity oddali sie od skraju drogi.

                                        Ale nasz rowerzysta jest jak wiadomo w ciemie bity: nadal bedzie jechal w odleglosci 7 cm od skraju pobocza, zeby klemens z Pultuska mogl go wyprzedzic w odleglosci 6 metrow.


                                        > Napisałeś że uwzględniłeś pobocze w obliczeniach. Gdzie te dodatkowe metry pobo
                                        > cza po którym jedzie rowerzysta w twoich obliczeniach (we wcześniejszych oblicz
                                        > eniach, po których zadałem to pytanie)?

                                        Czy jak powtorze moje wyliczenia 45 razy to w koncu dotrze?

                                        Nie trace nadziei:

                                        Optymalna jezdnia = 2 x 3,5 m = 7 m
                                        Optymalne pobocze = 2 m
                                        7+2=9

                                        Samochod sredniej klasy = 1,8 m
                                        rower = 0,9 m

                                        Z prawej strony: rowerzysta jedzie w odleglosci 0,5 m od skraju pobocza + 0,9 m szerkosc roweru = 1,4 m
                                        Klemens z Pultuska wyprzedza lewym pasem ocierajac sie o lewe poboze (0 m). Szerokosc samochodu = 1,8.

                                        Laczna szerokosc jezdni i prawego pobocza: 7 + 2 = 9 m
                                        Laczna szerokosc pojazdow na nich i odstepu od skraju drogi: 0 + 1,8 + 0,5 + 0,9 = 3,2 m

                                        Odstep rzy ktorym klemens chcialby wyprzedzac rowerzyste = 6 m.

                                        9 - 6 to ciagle mniej niz 3,2 (sprawdz!)
                                        6 + 3,2 to ciagle wiecej niz 9.

                                        Jedynym wyjsciem byloby zjechanie rowerzysty jeszcze bardziej na skraj pobocza (jakies 30 cm odstepu od skraju pobocza na dwumetrowym pasie!) lub jazda Klemensa po poboczu.
                                        To jednak nie wchodzi w rachube poniewaz klemens z Pultuska musi wyprzedzic za wszelka cene w odstepie 6 metrow. Dlatego mamy Klemensa jadacego ponad setka prawie po linii lewego pobocza i wyjatjkowo upierdliwego rowerzyste snujacego sie w odstepie 30 cm od skraju dwumetrowego pobocza. I mamy 6 metrow!

                                        Dotarlo czy bede musial totlumaczyc tpo przez nastepne 48 postow?
                                        • klemens1 Re: dla normalnych 04.12.12, 22:38

                                          Jeżeli czasowo są zmienione pasy ruchu i obok linii białych pojawiają się żółte, to białe należy traktować tak, jakby ich nie było. Wg ciebie więc żółte linie czynią białe niewidocznymi.
                                          Jest to twój wniosek, którego idiotyzmu aż tak nie dostrzegasz, że sam się do niego przyznajesz. Czyli nic nowego.

                                          > > Stwierdzam fakt że popełniają błędy, ale nie jest to przedmiotem krytyki.
                                          > Jest
                                          > > to dla ciebie jakaś sprzeczność nie do ogarnięcia?
                                          >
                                          > Moze zajrzyj do encyklopedii co to takiego krytyka? Gdybys jeszcze tylkio potra
                                          > fil to zrozumiec.

                                          krytyka
                                          1. «surowa lub negatywna ocena kogoś lub czegoś»
                                          2. «analiza i ocena książki, filmu lub czyichś dokonań»
                                          3. «tekst lub wypowiedź zawierające taką ocenę»
                                          4. «dział piśmiennictwa obejmujący oceny utworów literackich, muzycznych, dzieł sztuki itp.»
                                          5. «grupa ludzi zajmująca się formułowaniem takich ocen»


                                          I gdzie ta krytyka w mojej wypowiedzi?

                                          > > > A idacych poboczem pieszych "wyprzedzasz".
                                          > >
                                          > > Chyba że to skrzyżowanie o ruchu niekierowanym.
                                          >
                                          > Chodzilo o pieszych idacych poboczem, ktorych najwidoczniej "wyprzedzasz", jak
                                          > i rower jadacy... poboczem.

                                          Każdy wie o co ci chodziło, tylko ty sam z rozumowaniem jesteś parę zakrętów z tyłu.

                                          > Moze tylko osobliwa glupota rowerzysty, ktory ryzykuje zjechaniem poza pobocze
                                          > lub zahaczenie o jakis znak mimo, ze ma do dyspozycji cala szerokosc pobocza

                                          Jazda kołami pół metra od skraju pobocza oznacza dla ciebie ryzyko zjechania poza pobocze tudzież zahaczenia o jakiś znak? Jak w takim razie jeżdżą rowerzyści po drogach rowerowych o szerokości 2m - przy wymijaniu się wypadają z drogi? Czy tylko ty wylatujesz na pobliski trawnik w takich sytuacjach?

                                          > > Czyli jeżeli rowerzysta jedzie po poboczu, to można go wyprzedzać w odleg
                                          > łości
                                          > > mniejszej niż 1 m? Ta biała linia oddzielająca pobocze od jezdni tak chro
                                          > ni row
                                          > > erzystę, że odległość od niego przy wyprzedzaniu nie ma żadnego znaczenia
                                          > ?
                                          >
                                          > To akurat nie bylo tutaj kwestia.

                                          Ty to uczyniłeś kwestią. Dla ciebie wyprzedzanie rowerzysty - o ile ten jedzie po jezdni - musi być dokonane z odpowiednią prędkością i odległościa od niego. Jeżeli na asfalcie domalujemy linię tworząc pobocze, to już prędkość i odległość od wyprzedzanego rowerzysty nie ma znaczenia?

                                          > Wiem, ze bardzo chcesz zmienic temat ale nie musisz porobowac tego az tak rozpa
                                          > czliwie.

                                          Ty właśnie to robisz - próbujesz rozpaczliwie zmienić temat. To ta paniczna faza która zawsze u ciebie następuje. Jeżeli pobocze jest "nie na temat", to w takim razie twierdzisz że można rowerzystę jadącego poboczem wyprzedzać z dowolną prędkością i odległością od niego, byleby jechać po jezdni.
                                          Zdecyduj się do którego szamba wskakujesz.

                                          > > Wobec pieszego na pewno - poczytaj sobie definicję wyprzedzania, chodzący
                                          > idiot
                                          > > yzmie.
                                          >
                                          > Stajesz sie coraz bardziej emocjonalny. Gdybys nie wymslil "wyprzedzania" (lol)
                                          > rowerzysty jadacego poboczem to nikt nie uswiadamialby ci, ze pewnie "wyprzedz
                                          > asz" tez pieszych.

                                          Przeczytaj definicję wyprzedzania, chodzący idiotyzmie, to uświadomisz sobie że żadnej emocjonalności w określaniu ciebie nie ma.

                                          > Nie, nie "zajmuje w sumie 1" bo 0,9 + 0,5 to nie "w sumie 1" tylko (pewnie cie
                                          > to zdziwi!) 1,4. Rower o szerokosci 0,9 m jadacy 0,5 m od pobocza zajmuje 1,4 m
                                          > . Przy 2 metrowym poboczu pozostaje mu do pasa ruchu 0,6 m.

                                          Przecież napisałem że 1.4m, tylko znowu cytat ci się skrócił. Jesteś tak roztrzęsiony, że już nawet liczby przekłamujesz?

                                          > Dwa rowery o szeroko
                                          > sci 90 cm mijajace sie na 2 - metrowym pasie maja lacznie 20 cm na oba odstepy
                                          > od skraju pobocza i od sebie, sredno wychodzi zatem 7 cm na kazdy odstep przy l
                                          > acznej predkosci rzedu 30-60 km/h. Kazdy rozsadny rowrerzysta zwolni do minimum
                                          > przy takiej predkosci po czym - jesli nie jest w ciemie bity oddali sie od skr
                                          > aju drogi.

                                          Jak wytłumaczysz zatem fakt, że bez problemu 2 rowery mijają się na drodze rowerowej o szerokości 2m z prędkością 20 km/h każdy?
                                          Albo łatwiej: jak wytłumaczysz, że 1 rower bez problemu jedzie po pasie dla rowerów, którego szerokośc wynosi 1m?
                                          https://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Paris-pont-de-bir-hakeim-bicycle-path.jpg&filetimestamp=20090821114445
                                          https://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Cyklopruh_Stra%C5%A1nice_3.JPG&filetimestamp=20110820090956
                                          Wg ciebie powinien zaliczać pobocze i znaki co chwila.

                                          > > Napisałeś że uwzględniłeś pobocze w obliczeniach. Gdzie te dodatkowe metr
                                          > y pobo
                                          > > cza po którym jedzie rowerzysta w twoich obliczeniach (we wcześniejszych
                                          > oblicz
                                          > > eniach, po których zadałem to pytanie)?
                                          >
                                          > Czy jak powtorze moje wyliczenia 45 razy to w koncu dotrze?

                                          Na razie nie dotarło do ciebie o które obliczenia ja pytam. Ułatwię ci zadanie:

                                          > Nie, nie pozostaje. Szerokosc roweru to tez jakies 0,6 metra. Nawet najbardziej
                                          > upierdliwy i przerazony rowerzysta potrzebuje do tego co najmniej 0,5 metra od
                                          > pobocza.
                                          > Tak wiec z 5 metrow pozostaja 4 metry, w ktorych ciagle musialoby sie zmiescic
                                          > te twoje 6 metrow odstepu przy wyprzedzaniu.
                                          >
                                          > > A szerokość pobocza po którym jedzie rowerzysta uwzględniłeś?
                                          >
                                          > Oczywiscie
                                          .

                                          Gdzie te dodatkowe metry pobocza po którym jedzie rowerzysta? Zawierają się w 4 metrach które otrzymałeś ze swoich obliczeń?


                                          Podałem ci cały kontekst, ale na takiego gienjusza jak ty to chyba nie wystarczy.
                                          • hannl Re: dla normalnych 05.12.12, 21:39
                                            klemens1 napisał:

                                            > Jeżeli czasowo są zmienione pasy ruchu i obok linii białych pojawiają się żółte
                                            > , to białe należy traktować tak, jakby ich nie było.

                                            I tak to jest sformulowane w kodeksie? Czy gdzie?

                                            > Wg ciebie więc żółte linie czynią białe niewidocznymi.

                                            Nie, wedlug ciebie. Ja tabliczke pod znakiem i biale linie ciagle widze bo tam sa.




                                            > krytyka
                                            > 1. «surowa lub negatywna ocena kogoś lub czegoś»
                                            > 2. «analiza i ocena książki, filmu lub czyichś dokonań»
                                            > 3. «tekst lub wypowiedź zawierające taką ocenę»
                                            > 4. «dział piśmiennictwa obejmujący oceny utworów literackich, muzycznych,
                                            > dzieł sztuki itp.»
                                            > 5. «grupa ludzi zajmująca się formułowaniem takich ocen»

                                            >
                                            > I gdzie ta krytyka w mojej wypowiedzi?

                                            Zacytowac potrafisz ale zrozumiec - jak przewidzialem - nie.
                                            Wytkniecie profesjonaliscie, ze popelnia "duzo wieksze bledy" (niz analfabeta funkcjonalny nie rozumiejacy prostego piktogramu) lub twierdzenie, ze powinien poddac sie "testowi idioty" jest najbardziej surowa z mozliwych ocen jego profesjonalizmu.

                                            Znow dwa zdania, za duzo jak na ciebie.


                                            > Każdy wie o co ci chodziło, tylko ty sam z rozumowaniem jesteś parę zakrętów z
                                            > tyłu.

                                            Dlatego przypomnijmy raz jeszcze bo to akie ladne: klemenst z Pultuska "wyprzedza" (lol) rowery i pieszych (np. matke pchajaca wozek) poruszajacych sie poboczem.

                                            > Jak w takim razie jeżdżą rowerzyści
                                            > po drogach rowerowych o szerokości 2m - przy wymijaniu się wypadają z drogi?

                                            Opisalem to ponizej. Przy 2 metrach szerokosci i 90 cm szerokosci kazdego roweru mozna sobie wyliczyc odstepy i wyobrazic, jak nalezy sie zachowac przy predkosciach wzglednych rzedu 30-80 km/h.

                                            Ale do tego trzeba troche wyobrazni. Czyli znow nie dasz rady.

                                            > Przeczytaj definicję wyprzedzania, chodzący idiotyzmie, to uświadomisz sobie że
                                            > żadnej emocjonalności w określaniu ciebie nie ma.

                                            O twojej emocjonalnosci swiadcza zawsze twoje epitety.
                                            O dziwi pojawiaja sie zawsze wtedy, gdy uzmyslowiam ci twoje idiotyzmy, jak chocby "wyprzedzanie" roweru (i pieszych zapewne tez) poruszajacych sie poboczem.


                                            > Jak wytłumaczysz zatem fakt, że bez problemu 2 rowery mijają się na drodze rowe
                                            > rowej o szerokości 2m z prędkością 20 km/h każdy?

                                            Czemu mialbym tlumaczyc twoje idotyzmy?
                                            Mijanie sie w odleglosci kilku cm przy ppredkosci 40 km/h jest problemem wymagajacym duzo uwagi a w najczestszych przypadkach zwolnienia.




                                            > Podałem ci cały kontekst, ale na takiego gienjusza jak ty to chyba nie wystarczy.

                                            I podalem dosyc klarowne obliczenie, z ktorego widac, jak wyglada to "wyprzedzanie" (lol) lewym poboczem roweru jadacego prawym poboczem.

                                            Gdybys tak nie bawil, to juz dawno bym sobie ciebie odpuscil.
                                            • klemens1 Re: dla normalnych 06.12.12, 22:05
                                              > > Jeżeli czasowo są zmienione pasy ruchu i obok linii białych pojawiają się
                                              > żółte
                                              > > , to białe należy traktować tak, jakby ich nie było.
                                              >
                                              > I tak to jest sformulowane w kodeksie? Czy gdzie?

                                              www.krbrd.gov.pl/prawo/prawo_krajowe_r_znaki_i_sygn.htm
                                              3. Jeżeli na drodze są umieszczone znaki barwy białej i żółtej wskazujące różny sposób zachowania, to kierujący jest obowiązany stosować się do znaków barwy żółtej.
                                              Zapewne wg ciebie białe linie powinny mieć wpływ na zachowanie kierującego, więc nie powinien on traktować ich jakby ich nie było.

                                              > > Wg ciebie więc żółte linie czynią białe niewidocznymi.
                                              >
                                              > Nie, wedlug ciebie. Ja tabliczke pod znakiem i biale linie ciagle widze bo tam
                                              > sa.

                                              Ale to ty stwierdziłeś, że jeżeli należy zachowywać się tak, jakby czegoś nie było, to znaczy że to coś stało się niewidoczne lub się dematerializuje.
                                              > Czyli tak jakby tego znaku dla osobówek nie było.

                                              Czyli tabliczka z ciezarowka dematerializuje znak lub czyni go niewidocznym.


                                              > Nie, nie "zajmuje w sumie 1" bo 0,9 + 0,5 to nie "w sumie 1" tylko (pewnie cie
                                              > to zdziwi!) 1,4. Rower o szerokosci 0,9 m jadacy 0,5 m od pobocza zajmuje 1,4 m
                                              > . Przy 2 metrowym poboczu pozostaje mu do pasa ruchu 0,6 m.

                                              Przecież napisałem że 1.4m, tylko znowu cytat ci się skrócił. Jesteś tak roztrzęsiony, że już nawet liczby przekłamujesz?

                                              > > krytyka
                                              > > 1. «surowa lub negatywna ocena kogoś lub czegoś»
                                              > > 2. «analiza i ocena książki, filmu lub czyichś dokonań»
                                              > > 3. «tekst lub wypowiedź zawierające taką ocenę»
                                              > > 4. «dział piśmiennictwa obejmujący oceny utworów literackich, muzycz
                                              > nych,
                                              > > dzieł sztuki itp.»
                                              > > 5. «grupa ludzi zajmująca się formułowaniem takich ocen»

                                              > >
                                              > > I gdzie ta krytyka w mojej wypowiedzi?
                                              >
                                              > Zacytowac potrafisz ale zrozumiec - jak przewidzialem - nie.
                                              > Wytkniecie profesjonaliscie, ze popelnia "duzo wieksze bledy"

                                              Krytyka musi zawierać ocenę - sam fakt stwierdzenia że ktoś robi błąd nie zawiera oceny.

                                              > (niz analfabeta f
                                              > unkcjonalny nie rozumiejacy prostego piktogramu) lub twierdzenie, ze powinien p
                                              > oddac sie "testowi idioty" jest najbardziej surowa z mozliwych ocen jego profes
                                              > jonalizmu.

                                              To już była krytyka ale to było w innym wątku. Znowu ci się tematy mieszają, jak zwykle.

                                              Widzę pewną prawidłowość - gdy bardzo przeżywasz jakieś wyjątkowo trafne określenie wobec ciebie, to próbujesz je przypisać mnie - to taki twój bezwarunkowy odruch obronny, którym się idealnie demaskujesz. Masz takie fazy, w zależności którym z nich się aktualnie frustrujesz - było tak z mottem twojego ego, teraz wraca ci po miesiącach wspomnienie "funkcjonalnego". Jak teraz cię to dopadło z powrotem, to się już tego do końca życia nie pozbędziesz.

                                              > > Każdy wie o co ci chodziło, tylko ty sam z rozumowaniem jesteś parę zakrę
                                              > tów z
                                              > > tyłu.
                                              >
                                              > Dlatego przypomnijmy raz jeszcze bo to akie ladne: klemenst z Pultuska "wyprzed
                                              > za" (lol) rowery i pieszych (np. matke pchajaca wozek) poruszajacych sie pobocz
                                              > em.

                                              Zapomniałeś dodać że pieszych zaparkowanych omijam, a pozostałych wyprzedzam za wyjątkiem skrzyżowań o ruchu niekierowanym. Coś o halucynacjach zarzuć - tyle z tego rozumiesz, że to odpowiedni moment.

                                              > > Przeczytaj definicję wyprzedzania, chodzący idiotyzmie, to uświadomisz so
                                              > bie że
                                              > > żadnej emocjonalności w określaniu ciebie nie ma.
                                              >
                                              > O twojej emocjonalnosci swiadcza zawsze twoje epitety.

                                              O tym, że jesteś chodzącym idiotyzmem, świadczy fakt że nie potrafisz nawet przeczytać definicji wyprzedzania. Zresztą - jak przeczytasz, to i tak określenie to będzie do ciebie pasować.

                                              > > Jak wytłumaczysz zatem fakt, że bez problemu 2 rowery mijają się na drodz
                                              > e rowe
                                              > > rowej o szerokości 2m z prędkością 20 km/h każdy?
                                              >
                                              > Czemu mialbym tlumaczyc twoje idotyzmy?

                                              Bo standardowo to, co dla ciebie jest idiotyzmem (ze względu na to że naprawdę totalnie głupi, albo znowu rozpaczliwie się bronisz) zazwyczaj jest powszednią rzeczywistością:
                                              youtu.be/lpu0GRRGOZY
                                              Miałeś jeszcze wersję prostszą, nie wiem dlaczego z niej nie skorzystałeś:
                                              Jak wytłumaczysz, że 1 rower bez problemu jedzie po pasie dla rowerów, którego szerokośc wynosi 1m?
                                              https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/9/9e/Paris-pont-de-bir-hakeim-bicycle-path.jpg
                                              https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/b/b9/Cyklopruh_Stra%C5%A1nice_3.JPG
                                              Wg ciebie powinien zaliczać pobocze i znaki co chwila.

                                              > > Podałem ci cały kontekst, ale na takiego gienjusza jak ty to chyba nie wy
                                              > starczy.
                                              >
                                              > I podalem dosyc klarowne obliczenie, z ktorego widac, jak wyglada to "wyprzedza
                                              > nie" (lol) lewym poboczem roweru jadacego prawym poboczem.

                                              Nie zrozumiałeś pytania, pomimo że podałem ci cały kontekst. Spróbuję mimo to prościej.
                                              Pytałem, gdzie uwzględniłeś pobocze w tych obliczeniach:
                                              Szerokosc roweru to tez jakies 0,6 metra. Nawet najbardziej
                                              upierdliwy i przerazony rowerzysta potrzebuje do tego co najmniej 0,5 metra od
                                              pobocza.
                                              Tak wiec z 5 metrow pozostaja 4 metry, w ktorych ciagle musialoby sie zmiescic
                                              te twoje 6 metrow odstepu przy wyprzedzaniu.


                                              W tych "4 metrach" uwzględniłeś pobocze, po którym jedzie rowerzysta?

                                              Rower jadący poboczem "jest na temat" czy "nie jest na temat"?
                                              Jeżeli pobocze jest "nie na temat", to w takim razie twierdzisz że można rowerzystę jadącego poboczem wyprzedzać z dowolną prędkością i odległością od niego, byleby jechać po jezdni.
                                              • hannl Re: dla normalnych 08.12.12, 15:34
                                                klemens1 napisał:


                                                rel="nofollow">www.krbrd.gov.pl/prawo/prawo_krajowe_r_znaki_i_sygn.htm
                                                > 3. Jeżeli na drodze są umieszczone znaki barwy białej i żółtej wskazujące ró
                                                > żny sposób zachowania, to kierujący jest obowiązany stosować się do znaków barw
                                                > y żółtej.


                                                Nie zapomnij zacytowac miejsce, gdzie jest mowa, ze “białe należy traktować tak, jakby ich nie było”. Zaczekam.

                                                > Ale to ty stwierdziłeś, że jeżeli należy zachowywać się tak, jakby czego
                                                > ś nie było, to znaczy że to coś stało się niewidoczne lub się dematerializuje.

                                                To ty napisales, ze cos, co jest i co doskonale widac trzeba traktowac tak, jakby tego “nie bylo”.
                                                Cos czego nie ma jest niewidoczne. Pewnie bedzie to dla ciebie niemaly szok ale tak walsnie niestety jest.

                                                > Krytyka musi zawierać ocenę - sam fakt stwierdzenia że ktoś robi błąd nie zawiera oceny.

                                                Znow dobiles scianki sloika, w ktorym wegetujesz.
                                                Wyrazenie opinii i wartosciowanie czyichs kwalifikacji (dokonuje „duzo wieksze bledy“) to wlasnie nic innego jak ocena.


                                                > To już była krytyka ale to było w innym wątku.

                                                No tak, dotyczylo co prawda tej samej grupy ale jako, ze bylo w innym watku, to sie nie liczy.
                                                Pocieszny z ciebie dzieciak.

                                                > Zapomniałeś dodać że pieszych zaparkowanych omijam, a pozostałych wyprzedzam.

                                                Tak tak, omijasz ale tych, ktorzy ida lub pchaja wozek wyprzedzasz. I to jak wyprzedzasz.

                                                > Bo standardowo to, co dla ciebie jest idiotyzmem (ze względu na to że naprawdę
                                                > totalnie głupi, albo znowu rozpaczliwie się bronisz) zazwyczaj jest powszednią
                                                > rzeczywistością:
                                                > youtu.be/lpu0GRRGOZY

                                                „Powszecha rzeczywistosc“ – w przyspieszeniu(!) i odcinkami o szerokosci co najmniej 3 metrow (duzy samochod zmiescilby sie tam bez problemow ze sporym zapasem). Tyle w kwestii „rzeczywistosci“ (lol)

                                                > W tych "4 metrach" uwzględniłeś pobocze, po którym jedzie rowerzysta?

                                                Jeszcze tylko jakies 44 razy i moze w koncu:
                                                “Czy jak powtorze moje wyliczenia 45 razy to w koncu dotrze?

                                                Nie trace nadziei:

                                                Optymalna jezdnia = 2 x 3,5 m = 7 m
                                                Optymalne pobocze = 2 m
                                                7+2=9

                                                Samochod sredniej klasy = 1,8 m
                                                rower = 0,9 m

                                                Z prawej strony: rowerzysta jedzie w odleglosci 0,5 m od skraju pobocza + 0,9 m szerkosc roweru = 1,4 m
                                                Klemens z Pultuska wyprzedza lewym pasem ocierajac sie o lewe poboze (0 m). Szerokosc samochodu = 1,8.

                                                Laczna szerokosc jezdni i prawego pobocza: 7 + 2 = 9 m
                                                Laczna szerokosc pojazdow na nich i odstepu od skraju drogi: 0 + 1,8 + 0,5 + 0,9 = 3,2 m

                                                Odstep przy ktorym klemens chcialby wyprzedzac rowerzyste = 6 m.

                                                9 - 6 to ciagle mniej niz 3,2 (sprawdz!)
                                                6 + 3,2 to ciagle wiecej niz 9.

                                                Nastepnym razem do 45 razy zostanie nam tylko 43 razy!

                                                > Jak wytłumaczysz, że 1 rower bez problemu jedzie po pasie dla rowerów, którego szerokośc
                                                wynosi 1m?

                                                Gdzie ten "rower”? Skad wiadomo, ze “1m”? Skad wiadomo, ze “bez problemow”?
                                                I co to wszystko ma do tematu? To co zwykle – rznac idiote i uciekac w tematy zastepcze w nadziei, ze madrzejszy (ja) w koncu sobie odpusci.

                                                > Rower jadący poboczem "jest na temat" czy "nie jest na temat"?

                                                Przyklad i caly problem opisany w temacie “Wyprzedzanie rowerzysty” dotyczyl rowerzysty jadacego poboczem?
                                                • klemens1 Re: dla normalnych 10.12.12, 21:59
                                                  > > 3. Jeżeli na drodze są umieszczone znaki barwy białej i żółtej wskazuj
                                                  > ące ró
                                                  > > żny sposób zachowania, to kierujący jest obowiązany stosować się do znakó
                                                  > w barw
                                                  > > y żółtej.

                                                  >
                                                  > Nie zapomnij zacytowac miejsce, gdzie jest mowa, ze “białe należy traktow
                                                  > ać tak, jakby ich nie było”. Zaczekam.

                                                  Z powyższego cytatu wynika że białe należy traktować jakby ich nie było. Jeżeli masz inne zdanie na ten temat, wypowiedz się, jak należy - w świetle powyższego cytatu - traktować białe linie.
                                                  Będziesz wymyślał jakieś wykręty niedorozwoja, czy po prostu zignorujesz ten fragment? Bo wiadomo że argumentów nie masz.

                                                  > > Ale to ty stwierdziłeś, że jeżeli należy zachowywać się tak, jakby
                                                  > czego
                                                  > > ś nie było, to znaczy że to coś stało się niewidoczne lub się demateriali
                                                  > zuje.
                                                  >
                                                  > To ty napisales, ze cos, co jest i co doskonale widac trzeba traktowac tak, jak
                                                  > by tego “nie bylo”.
                                                  > Cos czego nie ma jest niewidoczne.

                                                  Czyli dla ciebie traktowanie czegoś jakby tego nie było oznacza że tego czegoś nie ma?

                                                  > > Krytyka musi zawierać ocenę - sam fakt stwierdzenia że ktoś robi błąd nie
                                                  > zawiera oceny.
                                                  >
                                                  > Znow dobiles scianki sloika, w ktorym wegetujesz.
                                                  > Wyrazenie opinii i wartosciowanie czyichs kwalifikacji (dokonuje „duzo wi
                                                  > eksze bledy“) to wlasnie nic innego jak ocena.

                                                  To nie jest opinia ani wartościowanie - to są fakty, i to wcale nie stwierdzone przeze mnie. To co napisałem o urzędnikach miało znaczenie porównawcze. Stwierdzenie że tenisista popełnił w meczu 10 niewymuszonych błędów może być pochwałą, a nie krytyką.

                                                  > > Zapomniałeś dodać że pieszych zaparkowanych omijam, a pozostałych wyprzed
                                                  > zam.
                                                  >
                                                  > Tak tak, omijasz ale tych, ktorzy ida lub pchaja wozek wyprzedzasz. I to jak wy
                                                  > przedzasz.

                                                  Jak ich wyprzedzam ?

                                                  Doczytałeś już definicję wyprzedzania? To tak w temacie, czyli wiadomo że nie odpowiesz.

                                                  > Nie, nie "zajmuje w sumie 1" bo 0,9 + 0,5 to nie "w sumie 1" tylko (pewnie cie
                                                  > to zdziwi!) 1,4. Rower o szerokosci 0,9 m jadacy 0,5 m od pobocza zajmuje 1,4 m
                                                  > . Przy 2 metrowym poboczu pozostaje mu do pasa ruchu 0,6 m.

                                                  Przecież napisałem że 1.4m, tylko znowu cytat ci się skrócił. Jesteś tak roztrzęsiony, że już nawet liczby przekłamujesz?

                                                  > > Bo standardowo to, co dla ciebie jest idiotyzmem (ze względu na to że nap
                                                  > rawdę
                                                  > > totalnie głupi, albo znowu rozpaczliwie się bronisz) zazwyczaj jest powsz
                                                  > ednią
                                                  > > rzeczywistością:
                                                  > > youtu.be/lpu0GRRGOZY>
                                                  >
                                                  > „Powszecha rzeczywistosc“ – w przyspieszeniu(!) i odcinkami
                                                  > o szerokosci co najmniej 3 metrow (duzy samochod zmiescilby sie tam bez problem
                                                  > ow ze sporym zapasem). Tyle w kwestii „rzeczywistosci“ (lol)

                                                  Tam gdzie się mijali - w drugiej połowie filmu - może jest nieco ponad 2m. Na pewno nie zwalniali prawie do zatrzymania - jak to sugerujesz. Przyspieszenia żadnego tam nie ma - to normalny film. Przyspieszenia stosuje się przy dłuższych filmach (w całości lub fragmentami), a nie półminutowych.

                                                  Z twoich wyliczeń wynika, że rowerzysta musi jechać kołami 95 cm od krawędzi, bo inaczej wypada z plener, tudzież zderza się ze znakiem.
                                                  W jakiej odległości od krawędzi jechał rowerzysta w 27s powyższego filmu?
                                                  W jakiej odległości od krawędzi drogi jadą wg ciebie ci ludzie i czy są to jacyś zawodowcy że tak piratują?
                                                  https://bi.gazeta.pl/im/7/9526/z9526107Q.jpg

                                                  A tu jakim cudem się minęli i w jakiej odległości od krawędzi jechał rowerzysta z naprzeciwka?
                                                  youtu.be/2yVTGEtEvmE?t=3m8s
                                                  To jest dokładnie to miejsce - w lewym dolnym rogu, żebyś miał skalę.
                                                  goo.gl/maps/hXocl
                                                  Szerokość ścieżki po skosie wynosi ok. 9 stóp, czyli 2,74m. Ponieważ jest tam kąt ok. 45 stopni, szerokość ścieżki wynosi 2^(1/2) mniej od zmierzonej przekątnej, czyli 1,93. Załóżmy że 2m. I jakoś się minęli bez problemu, a tym bardziej nie było mowy o jeździe środkiem "bo inaczej się nie da".
                                                  Dodatkowym utrudnieniem były śmieci zajmujące ok. pół metra szerokości ścieżki - jak jest możliwe dla pojedynczego roweru choćby przejechanie tą ścieżką - przecież po obu stronach śladu kół trzeba mieć prawie metr wolnej przestrzeni?
                                                  Streetview niedaleko od miejsca gdzie się mijali:
                                                  goo.gl/maps/9Im7w
                                                  Masz coś do powiedzenia na temat 1-metrowych pasów dla rowerów, których zdjęcia załączyłem poprzednio?

                                                  >
                                                  > > W tych "4 metrach" uwzględniłeś pobocze, po którym jedzie rowerzysta?
                                                  >
                                                  > Jeszcze tylko jakies 44 razy i moze w koncu:

                                                  I może w końcu zrozumiesz pytanie.
                                                  Pytam o poprzednie obliczenia, a ty mi powtarzasz obliczenia późniejsze. Jak zwykle odpowiadasz obok tematu. Oto twoje obliczenia o które pytam:
                                                  Szerokosc roweru to tez jakies 0,6 metra. Nawet najbardziej
                                                  upierdliwy i przerazony rowerzysta potrzebuje do tego co najmniej 0,5 metra od
                                                  pobocza.
                                                  Tak wiec z 5 metrow pozostaja 4 metry, w ktorych ciagle musialoby sie zmiescic
                                                  te twoje 6 metrow odstepu przy wyprzedzaniu.


                                                  Gdzie w powyższych obliczeniach (wynik: 4 metry do rowerzysty) uwzględniłeś szerokość pobocza?

                                                  > > Rower jadący poboczem "jest na temat" czy "nie jest na temat"?
                                                  >
                                                  > Przyklad i caly problem opisany w temacie “Wyprzedzanie rowerzysty”
                                                  > dotyczyl rowerzysty jadacego poboczem?

                                                  Pobocze w omawianym temacie nie miało żadnego znaczenia, podobnie jak wzrost rowerzysty czy model roweru którym jedzie.
                                                  Teraz odpowiedz na pytanie:
                                                  Rower jadący poboczem "jest na temat" czy "nie jest na temat"?


                                                  =================

                                                  > > Z powodu tych 3 na dobę?

                                                  > Pytales urzednika ilu uwzglednil?

                                                  Przeceniasz urzędników - oni rzeczywistości nie mają obowiązku uwzględniać.

                                                  W poprzednim poście zapytałem cię o budowanie zdań logicznych - byłem pewien że nie dasz rady odpowiedzieć. Zawsze tak jest gdy cię przycisnę i zapytam o konkrety - jedyne co potrafisz to ujadać.

                                                  Dla przypomnienia:

                                                  Jeżeli przepisy ujmują to inaczej niż logika i zdrowy rozsądek, to co przegrywa:
                                                  - przepisy
                                                  - logika i zdrowy rozsądek
                                                  ?

                                                  > > Który przepis mówi, że jeżeli w tym samym miejscu jest drugi znak z tabli
                                                  > czką i
                                                  > > ograniczeniem dla ciężarówek, to inne znaki (w tym samym miejscu) ciężar
                                                  > ówki n
                                                  > > ie obowiązują?
                                                  >
                                                  > To mowi logika. Koniunkcja (zdanie logiczne, ktorego nie rozumiesz) to jedyne l
                                                  > ogiczne i oczywiste rozwiazanie.

                                                  Użyj więc koniunkcji i zbuduj zdanie logiczne, z którego wynika, że jeżeli w tym samym miejscu jest drugi znak z tabliczką i ograniczeniem dla ciężarówek, to inne znaki (w tym samym miejscu) ciężarówki nie obowiązują.
                                                  Przy okazji pochwalisz się jak rozumiesz koniunkcję, a to już będzie nie byle co.

                                                  > Tutaj, kolejny, ewidentny przyklad twojej tepoty:
                                                  > rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,510,140434762,140859505,Re_dla_normalnych.html

                                                  Na większość pytań odpowiedziałem bimocie - ale te odpowiedzi jest bardzo trudno znaleźć, przynajmniej jak dla ciebie.
                                                  • hannl Re: dla normalnych 11.12.12, 14:46
                                                    > Z powyższego cytatu wynika że białe należy traktować jakby ich nie było.

                                                    Wcale.

                                                    > Jeżeli masz inne zdanie na ten temat, wypowiedz się, jak należy - w świetle powyższego
                                                    > cytatu - traktować białe linie.

                                                    Ja linii nie „traktuje“ tylko sie do nich stosuje albo nie, jesli mnie dotycza.

                                                    > Będziesz wymyślał jakieś wykręty niedorozwoja, czy po prostu zignorujesz ten fragment?

                                                    Od wykretow niedorozwoja mamy tutaj ciebie.

                                                    > Czyli dla ciebie traktowanie czegoś jakby tego nie było oznacza że tego czegoś nie ma?

                                                    To przeciez nie ja tylko ty „traktujesz” rzeczy, ktore sa „jakby ich nie bylo“.
                                                    Dlaczego mialbym wiedziec czym jest takie traktowanie tych rzeczy? Nie moj problem.

                                                    > To nie jest opinia ani wartościowanie

                                                    Zajrzyj moze najpierw do slownika: opinia = „przekonanie o czyms“. Czyzbys nie byl przekonany, ze urzednicy popelniaja bledy?

                                                    > to są fakty, i to wcale nie stwierdzone przeze mnie. To co napisałem o urzędnikach miało
                                                    > znaczenie porównawcze. Stwierdzenie że tenisista popełnił w meczu 10 niewymuszonych
                                                    > błędów może być pochwałą, a nie krytyką.

                                                    Pewnie. Gdyby ktos stwierdzil, ze twoja mamusia (jak ja nazywasz) jest najwieksza dziwka w Pultusku, dodajac, ze to "fakt" "wcale nie stwierdzony" przez niego to zgodnie z twoja “logika” nie byloby to krytyka twojej mamusi. Pewnie bylaby to nawet dla ciebie pochwala.

                                                    Juz ci pisalem, ze to, ze potrafisz rozbawic to twoja najwieksza zaleta.

                                                    > Jak ich wyprzedzam ?

                                                    A nie? Rowerzystow jadacych poboczem przeciez “wyprzedzasz”. Pieszych nie?
                                                    Doczytałeś już definicję wyprzedzania?

                                                    > Przyspieszenia żadnego tam nie ma - to normalny film

                                                    i widac to zwlaszcza po zabojczym tempie pieszych juz na poczatku filmu.

                                                    upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/b/b9/Cyklopruh_Stra%C5%A1nice_3.JPG
                                                    > Jak wytłumaczysz, że 1 rower bez problemu jedzie po pasie dla rowerów, którego szerokośc
                                                    wynosi 1m?

                                                    Gdzie ten "rower”? Skad wiadomo, ze “1m”? Skad wiadomo, ze “bez problemow”?
                                                    I co to wszystko ma do tematu? To co zwykle – rznac idiote i uciekac w tematy zastepcze w nadziei, ze madrzejszy (ja) w koncu sobie odpusci.



                                                    > W jakiej odległości od krawędzi drogi jadą wg ciebie ci ludzie i czy są to jacyś zawodowcy
                                                    > że tak piratują?

                                                    Ustepuja miejsca skaterom jadacym z przeciwka. Czemu rowerzysta jadacy pustym poboczem mialby jechac jego skrajem zewnetrznym skrajem? Odpowiedz: zeby klemens z Pultuska mogl go wyprzedzic w odleglosci 6 metrow ocierajajac sie tylko o lewe pobocze.

                                                    > Pytam o poprzednie obliczenia, a ty mi powtarzasz obliczenia późniejsze.

                                                    Bo to widocznie aktualna wersja.

                                                    > Gdzie w powyższych obliczeniach (wynik: 4 metry do rowerzysty) uwzględniłeś szerokość
                                                    > pobocza?

                                                    Nie pamietam. Niewykluczone, ze w pierwszym przykladzie nie uwzglednilem pobocza.
                                                    Ciagle nie wyjasniles, co z problemami zwiazanymi z wyprzedzaniem rowerzysty jadacego jezdnia z podwojna ciagla linia ma przyklad rowerzysty jadacego szerokim poboczem?
                                                    Rownie dobrze mozna bylo rozpatrywac wyprzedzanie rowerzysty na lotnisku.

                                                    > Pobocze w omawianym temacie nie miało żadnego znaczenia, podobnie jak wzrost
                                                    > rowerzysty czy model roweru którym jedzie.

                                                    Mylisz sie. Mialo jak najbardziej bo taki byl TEMAT watku I sytuacja wyjsciowa, do ktorej ustsunkowywali sie wszyscy od poczatku – z wyjatkiem ciebie.

                                                    > Przeceniasz urzędników - oni rzeczywistości nie mają obowiązku uwzględniać.

                                                    > W poprzednim poście zapytałem cię o budowanie zdań logicznych - byłem pewien że nie
                                                    > dasz rady odpowiedzieć. Zawsze tak jest gdy cię przycisnę i zapytam o konkrety - jedyne co
                                                    > potrafisz to ujadać.

                                                    Rzeczowe pytania to “ujadanie” a cytowanie twoich jakze licznych wpadek to “miotani sie”.
                                                    Niezbyt to wyszukany ten twoj mechanizm obronny.

                                                    > Użyj więc koniunkcji i zbuduj zdanie logiczne, z którego wynika, że jeżeli w tym samym
                                                    > miejscu jest drugi znak z tabliczką i ograniczeniem dla ciężarówek, to inne znaki (w tym
                                                    > samym miejscu) ciężarówki nie obowiązują.

                                                    Po co? I tak przeciez nie zrozumiesz.
                                                  • klemens1 Re: dla normalnych 11.12.12, 20:41
                                                    > Ja linii nie „traktuje“ tylko sie do nich stosuje albo nie, jesli m
                                                    > nie dotycza.

                                                    Jeżeli się nie stosujesz do białych linii, to zachowujesz się tak jakby były, czy tak jakby ich nie było?

                                                    > > Będziesz wymyślał jakieś wykręty niedorozwoja, czy po prostu zignorujesz
                                                    > ten fragment?
                                                    >
                                                    > Od wykretow niedorozwoja mamy tutaj ciebie.

                                                    Po raz kolejny trafiłem idealnie z określeniem ciebie - widać to po nieporadności, z jaką próbujesz się odszczekiwać.
                                                    Zaprezentowałeś kolejne wykręty niedorozwoja, a ja je w tym i innych postach skomentowałem. Mam nadzieję, że okażesz się równie merytoryczny i oprócz ujadania wskażesz miejsca gdzie wymiguję się od odpowiedzi.

                                                    > Nie, nie "zajmuje w sumie 1" bo 0,9 + 0,5 to nie "w sumie 1" tylko (pewnie cie
                                                    > to zdziwi!) 1,4. Rower o szerokosci 0,9 m jadacy 0,5 m od pobocza zajmuje 1,4 m
                                                    > . Przy 2 metrowym poboczu pozostaje mu do pasa ruchu 0,6 m.

                                                    Przecież napisałem że 1.4m, tylko znowu cytat ci się skrócił. Jesteś tak roztrzęsiony, że już nawet liczby przekłamujesz?
                                                    Dlaczego nie odpowiadasz, niedorozwoju?

                                                    > Dlaczego mialbym wiedziec czym jest takie traktowanie tych rzeczy? Nie moj prob
                                                    > lem.

                                                    Jednak twój - napisałeś, że jeżeli należy zachowywać się tak, jakby
                                                    czegoś nie było, to znaczy że to coś stało się niewidoczne lub
                                                    się dematerializuje.

                                                    > Zajrzyj moze najpierw do slownika: opinia = „przekonanie o czyms“.
                                                    > Czyzbys nie byl przekonany, ze urzednicy popelniaja bledy?

                                                    To akurat rzeczywiście norma - każdy to wie. Ale wartościowania w mojej wypowiedzi nie było.

                                                    > > to są fakty, i to wcale nie stwierdzone przeze mnie. To co napisałem o ur
                                                    > zędnikach miało
                                                    > > znaczenie porównawcze. Stwierdzenie że tenisista popełnił w meczu 10 niew
                                                    > ymuszonych
                                                    > > błędów może być pochwałą, a nie krytyką.
                                                    >
                                                    > Pewnie. Gdyby ktos stwierdzil, ze twoja mamusia (jak ja nazywasz) jest najwiek
                                                    > sza dziwka w Pultusku, dodajac, ze to "fakt" "wcale nie stwierdzony" przez nieg
                                                    > o to zgodnie z twoja “logika” nie byloby to krytyka twojej mamusi.

                                                    Do tego należałoby dodać twoją logikę, wg której puszczalstwo własnej matki jest na porządku dziennym, podobnie jak błędy urzędników czy tenisistów - a dla ciebie najwyraźniej jest, bo nie widzisz różnicy w powszechności tych przypadków.
                                                    Zaczynam rozumieć dlaczego masz takie zrujnowane ego - wiadomo że dzieciństwo ma wpływ na przyszłe ukształtowanie człowieka.

                                                    > Pewnie bylaby to nawet dla ciebie pochwala.

                                                    Gdyby twoja matka była największą dziwką w Polsce, to porównanie którejkolwiek polskiej matki do twojej byłoby pochwałą.

                                                    > > Jak ich wyprzedzam ?
                                                    >
                                                    > A nie? Rowerzystow jadacych poboczem przeciez “wyprzedzasz”. Pieszy
                                                    > ch nie?

                                                    Czyli jak?

                                                    > Doczytałeś już definicję wyprzedzania?

                                                    W mojej nic o pieszych nie ma. Zacytuj swoją.

                                                    > > Przyspieszenia żadnego tam nie ma - to normalny film
                                                    >
                                                    > i widac to zwlaszcza po zabojczym tempie pieszych juz na poczatku filmu.

                                                    Gdzie ty tam pieszych widzisz?
                                                    W jakiej odległości od krawędzi jechał rowerzysta w 27s tego filmu?

                                                    > > Jak wytłumaczysz, że 1 rower bez problemu jedzie po pasie dla rowerów, kt
                                                    > órego szerokośc
                                                    > wynosi 1m?
                                                    >
                                                    > Gdzie ten "rower”? Skad wiadomo, ze “1m”? Skad wiadomo, ze &#
                                                    > 8220;bez problemow”?

                                                    Wiadomo że droga ma 1m, bo można porównać jej szerokość z szerokością samochodów. A że bez problemów wiadomo, bo inaczej by takiej drogi nie robili. Rower na obrazku nie jest niezbędny.

                                                    > I co to wszystko ma do tematu?
                                                    > To co zwykle – rznac idiote i uciekac w te
                                                    > maty zastepcze w nadziei, ze madrzejszy (ja) w koncu sobie odpusci.

                                                    Dyskusja jest o tym, czy rowerowi wystarczy 1m do swobodnego przemieszczania się żeby sprawdzić czy może jechać 2-metrowym poboczem 1m od linii oddzielającej pobocze od jezdni - ma to więc sporo do tematu. Dla ciebie jednak temat główny to "temat zastępczy", a pisanie na temat to "rżnięcie idioty" - co zresztą widać po fakcie często że nie piszesz na temat, a ci co piszą wg ciebie "robią z siebie idiotę".

                                                    > > W jakiej odległości od krawędzi drogi jadą wg ciebie ci ludzie i czy są t
                                                    > o jacyś zawodowcy
                                                    > > że tak piratują?
                                                    >
                                                    > Ustepuja miejsca skaterom jadacym z przeciwka.

                                                    I mają wg ciebie problem w jechaniu pół metra od krawędzi drogi?

                                                    Ciekawy byłem jaki wykręt godny niedorozwoja wymyślisz w przypadku drogi wzdłuż KEN-u - widzę że tak kwiczysz, że nawet wykręcać się nie byłeś w stanie. Przypominam:
                                                    A tu jakim cudem się minęli i w jakiej odległości od krawędzi jechał rowerzysta z naprzeciwka?
                                                    youtu.be/2yVTGEtEvmE?t=3m8s
                                                    To jest dokładnie to miejsce - w lewym dolnym rogu, żebyś miał skalę.
                                                    goo.gl/maps/hXocl
                                                    Szerokość ścieżki po skosie wynosi ok. 9 stóp, czyli 2,74m. Ponieważ jest tam kąt ok. 45 stopni, szerokość ścieżki wynosi 2^(1/2) mniej od zmierzonej przekątnej, czyli 1,93. Załóżmy że 2m. I jakoś się minęli bez problemu, a tym bardziej nie było mowy o jeździe środkiem "bo inaczej się nie da".
                                                    Dodatkowym utrudnieniem były śmieci zajmujące ok. pół metra szerokości ścieżki - jak jest możliwe dla pojedynczego roweru choćby przejechanie tą ścieżką - przecież po obu stronach śladu kół trzeba mieć prawie metr wolnej przestrzeni?
                                                    Streetview niedaleko od miejsca gdzie się mijali:
                                                    goo.gl/maps/9Im7w
                                                    > > Gdzie w powyższych obliczeniach (wynik: 4 metry do rowerzysty) uwzględnił
                                                    > eś szerokość
                                                    > > pobocza?
                                                    >
                                                    > Nie pamietam. Niewykluczone, ze w pierwszym przykladzie nie uwzglednilem pobocz
                                                    > a.

                                                    Aha. Zdarza się.

                                                    > Ciagle nie wyjasniles, co z problemami zwiazanymi z wyprzedzaniem rowerzysty ja
                                                    > dacego jezdnia z podwojna ciagla linia ma przyklad rowerzysty jadacego szerokim
                                                    > poboczem?

                                                    Jest to w temacie wyprzedzania rowerzysty. Marka roweru nie musi się zgadzać. Gatunek drzew dookoła również nie musi.

                                                    > > Pobocze w omawianym temacie nie miało żadnego znaczenia, podobnie jak wzr
                                                    > ost
                                                    > > rowerzysty czy model roweru którym jedzie.
                                                    >
                                                    > Mylisz sie. Mialo jak najbardziej bo taki byl TEMAT watku I sytuacja wyjsciowa,

                                                    Czyli jaki był konkretnie temat i dlaczego obecność pobocza ma znaczenie a model roweru już nie?
                                                    Rower jadący poboczem "jest na temat" czy "nie jest na temat"?

                                                    > > Użyj więc koniunkcji i zbuduj zdanie logiczne
                                                    > Po co? I tak przeciez nie zrozumiesz.

                                                    Po to żeby udowodnić że nie jesteś zwykłym cieniasem, który nie ma pojęcia o czym pisze. Przecież obaj wiemy że nie dasz rady, mistrzu "rzeczowych pytań" i jakże "rzeczowych odpowiedzi". To nie obawa przed moim rzekomym "nierozumieniem" cię powstrzymuje, królu wykrętów godnych niedorozwoja.

                                                    Jeżeli przepisy ujmują to inaczej niż logika i zdrowy rozsądek, to co przegrywa:
                                                    - przepisy
                                                    - logika i zdrowy rozsądek
                                                    ?

                                                    Tu znowu wymiękłeś. Wystarczy ci zadać konkretne pytanie i nie istniejesz.
                                                  • hannl Re: dla normalnych 13.12.12, 17:47
                                                    > Jeżeli się nie stosujesz do białych linii, to zachowujesz się tak jakby były, czy tak jakby ich
                                                    > nie było?

                                                    Dlaczego cos, co jest i co widze mialbym traktowac, jakby tego nie bylo?
                                                    Ile nastepnych postow bede musial ci tlumaczyc, ze nie dziele twojej osobliwej potrzeby traktowania realnych, widocznych rzeczy, jakby „ich nie bylo“? 86?


                                                    > Po raz kolejny trafiłem idealnie z określeniem ciebie - widać to po nieporadności, z jaką
                                                    > próbujesz się odszczekiwać.
                                                    > Zaprezentowałeś kolejne wykręty niedorozwoja, a ja je w tym i innych postach
                                                    > skomentowałem. Mam nadzieję, że okażesz się równie merytoryczny i oprócz ujadania
                                                    > wskażesz miejsca gdzie wymiguję się od odpowiedzi.

                                                    I cala ta naladowana emocjami historyjke ku pokrzepieniu serc wymysliles sobie, bo nie mam zamiaru realnych rzeczy, ktore widze przed soba „traktowac“ „jakby ich nie bylo“.
                                                    Znow ci sie udalo - trafic mnie brzuchem w kolano.

                                                    > Przecież napisałem że 1.4m, tylko znowu cytat ci się skrócił. Jesteś tak roztrzęsiony, że już
                                                    > nawet liczby przekłamujesz?
                                                    > Dlaczego nie odpowiadasz, niedorozwoju?

                                                    > Przecież napisałem że 1.4m, tylko znowu cytat ci się skrócił. Jesteś tak roztrzęsiony, że już
                                                    > nawet liczby przekłamujesz?
                                                    > Dlaczego nie odpowiadasz, niedorozwoju?

                                                    Sam sobie dales odpowiedz a mnie rzeczywiscie interesowalo, jak dlugo bedziesz ciagnal ten swoj jedyny tryumf w calej historii naszej korespondencji. Wyszlo jak zwykle – do oporu.

                                                    > Jednak twój - napisałeś, że jeżeli należy zachowywać się tak, jakby
                                                    > czegoś nie było, to znaczy że to coś stało się niewidoczne lub
                                                    > się dematerializuje.

                                                    I? Jesli czegos (co bylo) i kazdy widzial “nie ma” to znaczy, ze to cos stalo sie albo niewidoczne albo sie zdematerializowalo. Czego ciagle nie rozumiesz?

                                                    > Ale wartościowania w mojej wypowiedzi nie było.

                                                    Bylo, tylko jak zwykle nie rozumiesz, co piszesz.
                                                    Negacja umiejetnosci, ktore ktos z racji stawianych wobec niego oczekiwan powinien posiadac jest wartosciowaniem tych umiejetnosci. Ale to juz poza zasiegiem twojego sloika.

                                                    > W mojej nic o pieszych nie ma. Zacytuj swoją.

                                                    Skoro „wyprzedzasz“ (lol) rowery jadace poboczem to „wyprzedzac“ musisz tez pieszych. Czy jednak nie?

                                                    > Gdzie ty tam pieszych widzisz?

                                                    Ty tam pieszych nie widzisz?

                                                    > Wiadomo że droga ma 1m, bo można porównać jej szerokość z szerokością samochodów.

                                                    Ano wlasnie, mozna. Gdyby droga dla rowerow miala 1 m to bialy Ford musialby miec w najlepszym wypadku szerokosc... 1,3 metra. Ale skoro "troche wiecej niz 100 = 100" to i pewnie 1,8 = 1,3.

                                                    > A że bez problemów wiadomo, bo inaczej by takiej drogi nie robili.

                                                    lol – zabojczy argument

                                                    > Rower na obrazku nie jest niezbędny.

                                                    Czyli jest ale „jakby go nie bylo“

                                                    > Dyskusja jest o tym, czy rowerowi wystarczy 1m do swobodnego przemieszczania się żeby
                                                    > sprawdzić czy może jechać 2-metrowym poboczem 1m od linii oddzielającej pobocze od
                                                    > jezdni -

                                                    Blad, ta dyskusje mozesz prowadzic z kims innym.
                                                    Dyskusja tutaj jest jednak o czyms zupelnie innym:
                                                    - co do tematu o problemach przy wyprzedzaniu roweru na drodze z linia ciagla i bez pobocza ma przyklad wyprzedzania rowera jadacego poboczem?
                                                    - jesli juz, dlaczego rowerzysta majacy dwumetrowe pobocze do dyspozycji nie mialby jechac jego srodkiem, tylko skrajem?

                                                    > I mają wg ciebie problem w jechaniu pół metra od krawędzi drogi?

                                                    Czyzbys nie widzial roznicy w jezdzie krawedzia drogi a jej srodkiem?

                                                    > Jest to w temacie wyprzedzania rowerzysty. Marka roweru nie musi się zgadzać. Gatunek
                                                    > drzew dookoła również nie musi.

                                                    I marka roweru i gatunek drzew nie zmieniaja niczego w fakcie, ze wyprzedzanie rowerzysty jadacego jezdnia z linia ciagla w srodku to zupelnie cos innego niz „wyprzedzanie“ rowerzysty jadacego poboczem.
                                                    No ale coz, twoje motto zyciowe zobowiazuje.

                                                    > Czyli jaki był konkretnie temat

                                                    ze takie pytanie stawia akurat autor watku, ktory nawet podwiesil (o ile sie nie myle) film to symptomatyczne.

                                                    > i dlaczego obecność pobocza ma znaczenie a model roweru już nie?

                                                    5 –latek by juz zrozumial (tak, jak ograniczenie dla ciezarowek). Ty jak widac ciagle nie.
                                                    No to tak jak dla czerolatka:
                                                    Wyprzedzajac rower jadacy jezdnia z linia ciagla w srodku:
                                                    1. Musisz w okreslonych warunkach jechac za rowerem tak samo powoli tak dlugo az zwolni sie przeciwny pas.
                                                    2. stoisz wobec dylematu, czy w ogole wolno wyprzedzic ci rower, bo przeciajac linie ciagla lamiesz przepisy.
                                                    W przypadku rowerzysty jadacego poboczem dylematy te nie istnieja. Tak wiec- jak widac – sa to dwa zupelnie rozne tematy.

                                                    Jesli czegos ciagle nie rozumiesz to smialo pytaj.
                                                  • klemens1 Re: dla normalnych 15.12.12, 12:58
                                                    > > Jeżeli się nie stosujesz do białych linii, to zachowujesz się tak jakby b
                                                    > yły, czy tak jakby ich
                                                    > > nie było?
                                                    >
                                                    > Dlaczego cos, co jest i co widze mialbym traktowac, jakby tego nie bylo?

                                                    Sam się zastanawiaj na tymi dylematami - ja ci zadałem konkretne pytanie z dwiema możliwymi odpowiedziami.

                                                    > > Mam nadzieję, że okażesz się równie merytoryczny i oprócz ujadania
                                                    > > wskażesz miejsca gdzie wymiguję się od odpowiedzi.
                                                    >
                                                    > I cala ta naladowana emocjami historyjke ku pokrzepieniu serc wymysliles sobie,
                                                    > bo nie mam zamiaru realnych rzeczy, ktore widze przed soba „traktowac
                                                    > 220; „jakby ich nie bylo“.
                                                    > Znow ci sie udalo - trafic mnie brzuchem w kolano.

                                                    Sam się trafiłeś (pewnie w czaszkę, bo w brzuch byłoby ci trudno), bo twój wniosek tradycyjnie nie ma nic wspólnego z tym co napisałem.
                                                    Chcę sprawdzić czy twój zarzut "Od wykretow niedorozwoja mamy tutaj ciebie" jest słuszny, czy jest to jedynie ujadanie człowieczka ze zrujnowanym ego, nie mogącego sobie poradzić z emocjami gdy ktoś go celnie określi. Wskaż więc miejsca gdzie wykręcam się od odpowiedzi.
                                                    Ty od odpowiedzi wykręcasz się jak niedorozwój i ja te miejsca wskazuję. Teraz też nie odpowiedziałeś na temat i jeszcze skomentowałeś swoją własną wypowiedź.

                                                    > > Przecież napisałem że 1.4m, tylko znowu cytat ci się skrócił. Jesteś tak
                                                    > roztrzęsiony, że już
                                                    > > nawet liczby przekłamujesz?
                                                    > > Dlaczego nie odpowiadasz, niedorozwoju?
                                                    >
                                                    > Sam sobie dales odpowiedz a mnie rzeczywiscie interesowalo, jak dlugo bedziesz
                                                    > ciagnal ten swoj jedyny tryumf w calej historii naszej korespondencji. Wyszlo j
                                                    > ak zwykle – do oporu.

                                                    Te tryumfy są wszędzie tam gdzie nie odpowiadasz albo się głupio wykręcasz od odpowiedzi, tudzież cytujesz tylko fragmenty zdań, więc jest ich całkiem sporo. Tu po prostu wreszcie nie zachowałeś się jak ciota - możesz to uważać za swój tryumf - jedyny, jakkolwiek pewnie przez swoje durne ego to odchorujesz.

                                                    > I? Jesli czegos (co bylo) i kazdy widzial “nie ma” to znaczy, ze to
                                                    > cos stalo sie albo niewidoczne albo sie zdematerializowalo. Czego ciagle nie r
                                                    > ozumiesz?

                                                    Jak piszę o czymś, wobec czego należy zachowywać się jakby tego czegoś nie było, a ty piszesz o tym samym że tego nie ma.
                                                    Czyli wg ciebie czegoś, wobec czego należy zachowywać się jakby tego czegoś nie było, oznacza że tego nie ma?

                                                    > > Ale wartościowania w mojej wypowiedzi nie było.
                                                    >
                                                    > Negacja umiejetnosci

                                                    Nie twierdziłem czy to dobrze czy źle że popełniają błędy i czy lub jak ten fakt świadczy o ich poziomie umiejętności.

                                                    > > W mojej nic o pieszych nie ma. Zacytuj swoją.
                                                    >
                                                    > Skoro „wyprzedzasz“ (lol) rowery jadace poboczem to „wyprzedz
                                                    > ac“ musisz tez pieszych. Czy jednak nie?

                                                    Wg mojej nie, co napisałem wyżej, więc nie wiem po co o to znowu pytasz.
                                                    Zacytuj swoją definicję wyprzedzania. Znowu pytam o konkret, czyli na temat nie odpowiesz.

                                                    > > Jak ich wyprzedzam ?
                                                    >
                                                    > A nie? Rowerzystow jadacych poboczem przeciez “wyprzedzasz”. Pieszy
                                                    > ch nie?

                                                    Czyli jak?

                                                    > Ty tam pieszych nie widzisz?

                                                    Nie - podaj w której sekundzie, w którym miejscu na tym filmie są piesi. Może ich faktycznie nie zauważyłem.

                                                    > Ano wlasnie, mozna. Gdyby droga dla rowerow miala 1 m to bialy Ford musialby mi
                                                    > ec w najlepszym wypadku szerokosc... 1,3 metra.

                                                    Porównaj szerokość z czerwonym hyundaiem (rozstaw tylnych kół) - jest bliżej, więc i pomiar będzie dokładniejszy. Nie wiem jak zrobisz z tego 1.9m szerokości drogi dla rowerów - bo tyle wg ciebie musi mieć rowerzysta szerokości pasa ruchu żeby nie zahaczać o znaki albo nie wypaść w plener. Ale jesteś specjalistą od liczb - na pewno sobie poradzisz.

                                                    > > Rower na obrazku nie jest niezbędny.
                                                    >
                                                    > Czyli jest ale „jakby go nie bylo“

                                                    Wg ciebie - jeżeli coś nie jest niezbędne - to znaczy że to coś jest ale "jakby tego nie było". Trzepnij się jeszcze raz kolanem w czaszkę - masz do tego pełne prawo.

                                                    > > Dyskusja jest o tym, czy rowerowi wystarczy 1m do swobodnego przemieszcza
                                                    > nia się żeby
                                                    > > sprawdzić czy może jechać 2-metrowym poboczem 1m od linii oddzielającej p
                                                    > obocze od
                                                    > > jezdni -
                                                    >
                                                    > Blad, ta dyskusje mozesz prowadzic z kims innym.

                                                    Od tego, czy rowerowi wystarczy 1m, zależy czy można go wyprzedzić w odległości 6m i ty dyskusję tę prowadzisz od dłuższego czasu, a zacząłeś ją stwierdzeniem że wyprzedzanie rowerzysty z prędkością 100 km/h to cecha troglodytów (bez kontekstu linii ciągłych). Dlaczego teraz zacząłeś kulić ogon i wykręcać się od odpowiedzi, a wcześniej trąbiłeś tryumfalnie o kierowcy jadącym po poboczu żeby te 6m odstępu uzyskać?

                                                    > > I mają wg ciebie problem w jechaniu pół metra od krawędzi drogi?
                                                    >
                                                    > Czyzbys nie widzial roznicy w jezdzie krawedzia drogi a jej srodkiem?

                                                    Pytam ciebie o zdanie, które powinno być niezależne od tego jaką ja różnicę widzę, więc twoje pytanie nie ma nic do rzeczy.
                                                    Mają wg ciebie problem w jechaniu pół metra od krawędzi drogi?

                                                    Rower jadący poboczem "jest na temat" czy "nie jest na temat"? Są tu dwie możliwe odpowiedzi, ale dla ciebie to i tak za trudne.

                                                    > Jesli czegos ciagle nie rozumiesz to smialo pytaj.

                                                    Twój apel brzmi śmiesznie, wziąwszy pod uwagę notoryczne nieodpowiadanie na pytania. Więc może zajmij się nimi:

                                                    A tu jakim cudem się minęli i w jakiej odległości od krawędzi jechał rowerzysta z naprzeciwka?
                                                    youtu.be/2yVTGEtEvmE?t=3m8s
                                                    To jest dokładnie to miejsce - w lewym dolnym rogu, żebyś miał skalę.
                                                    goo.gl/maps/hXocl
                                                    Szerokość ścieżki po skosie wynosi ok. 9 stóp, czyli 2,74m. Ponieważ jest tam kąt ok. 45 stopni, szerokość ścieżki wynosi 2^(1/2) mniej od zmierzonej przekątnej, czyli 1,93. Załóżmy że 2m. I jakoś się minęli bez problemu, a tym bardziej nie było mowy o jeździe środkiem "bo inaczej się nie da".
                                                    Dodatkowym utrudnieniem były śmieci zajmujące ok. pół metra szerokości ścieżki - jak jest możliwe dla pojedynczego roweru choćby przejechanie tą ścieżką - przecież po obu stronach śladu kół trzeba mieć prawie metr wolnej przestrzeni?
                                                    Streetview niedaleko od miejsca gdzie się mijali:
                                                    goo.gl/maps/9Im7w

                                                    Kolejne miejsce gdzie leżysz i kwiczysz:

                                                    > > Użyj więc koniunkcji i zbuduj zdanie logiczne
                                                    > Po co? I tak przeciez nie zrozumiesz.

                                                    Po to żeby udowodnić że nie jesteś zwykłym cieniasem, który nie ma pojęcia o czym pisze. Przecież obaj wiemy że nie dasz rady, mistrzu "rzeczowych pytań" i jakże "rzeczowych odpowiedzi". To nie obawa przed moim rzekomym "nierozumieniem" cię powstrzymuje, królu wykrętów godnych niedorozwoja.

                                                    Jeżeli przepisy ujmują to inaczej niż logika i zdrowy rozsądek, to co przegrywa:
                                                    - przepisy
                                                    - logika i zdrowy rozsądek
                                                    ?

                                                    Tu znowu wymiękłeś. Wystarczy ci zadać konkretne pytanie i nie istniejesz.
                                                  • hannl Re: dla normalnych 19.12.12, 17:09
                                                    >> Dlaczego cos, co jest i co widze mialbym traktowac, jakby tego nie bylo?

                                                    > Sam się zastanawiaj na tymi dylematami - ja ci zadałem konkretne pytanie z dwiema
                                                    > możliwymi odpowiedziami.

                                                    Skoro sam nie wiesz, dlaczego mialbym traktowac cos, co widze, jakbym tego nie widzial, to temat wyglada na zamkniety.

                                                    > Chcę sprawdzić czy twój zarzut "Od wykretow niedorozwoja mamy tutaj ciebie" jest
                                                    > słuszny, czy jest to jedynie ujadanie człowieczka ze zrujnowanym ego, nie mogącego sobie
                                                    > poradzić z emocjami gdy ktoś go celnie określi. Wskaż więc miejsca gdzie wykręcam się od
                                                    > odpowiedzi.

                                                    Voila: Poltora roku nie byles w stanie odpowiedziec na bardzo konkretne pytanie o oznakowanie konkretnego odcinka drogi tak, zebys byl w stanie to oznakowanie zrozumiec. Po tym czasie okazalo sie ze
                                                    a: tematu by nie bylo, gdybys zrozumial rozporzadzenie cytowane juz wtedy.
                                                    i wpadles na wykret:
                                                    b: forme zakomunikowania ci(!) tego ograniczenia uwazasz za cos tak skomplikowanego, jak budowa i funkcjonowanie nowczesnego samochodu.

                                                    Odpowiedzi na postawione bardzo konkretne(!) i elementarnie proste(!) pytanie jak nie bylo tak nie ma. I to tylko jeden z bardzo wielu przykladow.

                                                    > Ty od odpowiedzi wykręcasz się jak niedorozwój i ja te miejsca wskazuję.

                                                    To znow ci sie tylko wydaje. Odpowiedz masz tylko jak zwykle jej nie rozumiesz.
                                                    Powtorze: Cos, co ewidentnie przed soba widze nie traktuje i nie mam zamiaru traktowac “tak jakby tego nie bylo”. Nie wiem, dlaczego mialbym tak robic.

                                                    > Te tryumfy są wszędzie tam gdzie nie odpowiadasz albo się głupio wykręcasz od
                                                    > odpowiedzi,

                                                    Jesli twoja wyobraznia ci jakos pomaga przetrwac dzien, to naprawde nie mam nic przeciwko temu, ze wmawiasz sobie takie rzeczy J

                                                    > Nie twierdziłem czy to dobrze czy źle że popełniają błędy i czy lub jak ten fakt świadczy o
                                                    > ich poziomie umiejętności.

                                                    Jesli o kims, wobec kogos stawia sie okreslone wymagania twierdzi sie, ze popelnia w tym zakresie ciezkie bledy to jest to jednoznacznie negatywna ocena jego kwalifikacji.
                                                    I tylko ktos taki jak ty – zgodnie ze swoim mottem zyciowym – moze robic z siebie do oporu idiote i temu przeczyc.

                                                    > Zacytuj swoją definicję wyprzedzania. Znowu pytam o konkret, czyli na temat nie
                                                    > odpowiesz.

                                                    Po tobie. Znowu pytam o konkret, czyli na temat nie odpowiesz.


                                                    > Nie - podaj w której sekundzie, w którym miejscu na tym filmie są piesi.
                                                    Nie chce mi sie szukac.

                                                    > Może ich faktycznie nie zauważyłem.
                                                    Faktycznie.

                                                    > Porównaj szerokość z czerwonym hyundaiem (rozstaw tylnych kół)

                                                    Porownalem Forda, ktory ma ponad 1,8 szerokosci (bez lusterek). Jesli sciezka na jego wysokosci ma 1 m szerokosci, to Ford musialby miec najwyzej 1,3 m szerokosci.
                                                    Kolejny paradoks Klemensa z Pultuska 1,8 = 1,3.


                                                    > Od tego, czy rowerowi wystarczy 1m, zależy czy można go wyprzedzić w odległości 6m

                                                    Kolejny blad. To, czy rowerzyste jadacego dwuemtrowym poboczem mozna czy nie mozna wyprzedzic w odleglosci 6 metrow (nie zahaczajac o lewe pobocze lol) nie zalezy od tego, czy rowerowi wystarczy 1 m tylko od tego, czy rowerzysta bedzie na tyle upierdliwy, zeby majac do dyspozycji 2 metry szerokosci bedzie jechal jego prawym skrajem a nie srodkiem albo lewym skrajem.
                                                  • klemens1 Re: dla normalnych 21.12.12, 13:04
                                                    > Cos, co ewidentnie przed soba widze nie traktuje i nie mam zamiaru tr
                                                    > aktowac “tak jakby tego nie bylo”.

                                                    Czyli jeżeli się nie stosujesz do białych linii, to zachowujesz się tak jakby były.
                                                    Jaki wpływ na twoje zachowanie na drodze mają białe linie przy jednoczesnym występowaniu żółtych i jaka byłaby różnica w twoim zachowaniu gdyby białych rzeczywiście nie było (pozostałyby tylko żółte) ?

                                                    > > Chcę sprawdzić czy twój zarzut "Od wykretow niedorozwoja mamy tutaj ciebi
                                                    > e" jest
                                                    > > słuszny, czy jest to jedynie ujadanie człowieczka ze zrujnowanym ego, nie
                                                    > mogącego sobie
                                                    > > poradzić z emocjami gdy ktoś go celnie określi. Wskaż więc miejsca gdzie
                                                    > wykręcam się od
                                                    > > odpowiedzi.
                                                    >
                                                    > Voila: Poltora roku nie byles w stanie odpowiedziec na bardzo konkretne pytanie
                                                    > o oznakowanie konkretnego odcinka drogi tak, zebys byl w stanie to oznakowanie
                                                    > zrozumiec.

                                                    Przecież pisałem ci wielokrotnie że oznakowanie jest poprawne i to oznakowanie rozumiem. W temacie który odgrzebałeś sam przestałeś odpowiadać.

                                                    > Jesli o kims, wobec kogos stawia sie okreslone wymagania twierdzi sie, ze popel
                                                    > nia w tym zakresie ciezkie bledy to jest to jednoznacznie negatywna ocena jego
                                                    > kwalifikacji.

                                                    W tym przypadku nie stawiałem żadnych wymagań, tylko porównywałem jeden kaliber błędów do drugiego. Nie było w tym żadnego oceniania ani wymagania - jedynie stwierdzenie faktu, że dane błędy nie są niczym nadzwyczajnym.

                                                    > > Zacytuj swoją definicję wyprzedzania. Znowu pytam o konkret, czyli na tem
                                                    > at nie
                                                    > > odpowiesz.
                                                    >
                                                    > Po tobie. Znowu pytam o konkret, czyli na temat nie odpowiesz.

                                                    Nigdy się nie wykręcam od odpowiedzi jak ty, człowieczku o zdeptanym ego - nawet gdy nie mam racji.

                                                    wyprzedzanie – przejeżdżanie (przechodzenie) obok pojazdu lub uczestnika
                                                    ruchu poruszającego się w tym samym kierunku

                                                    Czyli jednak wyprzedzam pieszych - co określa KD, a co wg ciebie jest (lol).

                                                    > > Nie - podaj w której sekundzie, w którym miejscu na tym filmie są piesi.
                                                    > Nie chce mi sie szukac.
                                                    >
                                                    > > Może ich faktycznie nie zauważyłem.
                                                    > Faktycznie.

                                                    A co jest do szukania na półminutowym filmie? Odtwarzasz, patrzysz gdzie są piesi, zatrzymujesz, podajesz czas na filmie i miejsce gdzie są.
                                                    Link dla przypomnienia żeby trudniej było ci się wykręcać:
                                                    youtu.be/lpu0GRRGOZY

                                                    Jako bonus - w jakiej odległości od krawędzi drogi jadą rowerzyści na tym filmie? Wszyscy jadą kołami prawie metr od krawędzi?
                                                    www.youtube.com/watch?v=1RZEdcsokhk&t=3m1s
                                                    > > Porównaj szerokość z czerwonym hyundaiem (rozstaw tylnych kół)
                                                    >
                                                    > Porownalem Forda

                                                    Ford jest w miejscu gdzie droga dla rowerów jest nieco szersza - porównaj szerokość przejazdu z czerwonym hyundaiem, który jest też bliżej na zdjęciu i bliżej przejazdu, więc dokładniej można pomierzyć szerokość. Ciekawe ile twoje zdeptane ego każe ci jeszcze nudzić o fordzie, dopatrując się w tym możliwości wygrania czegokolwiek.

                                                    > > Od tego, czy rowerowi wystarczy 1m, zależy czy można go wyprzedzić w odl
                                                    > egłości 6m
                                                    >
                                                    > Kolejny blad. To, czy rowerzyste jadacego dwuemtrowym poboczem mozna czy nie mo
                                                    > zna wyprzedzic w odleglosci 6 metrow (nie zahaczajac o lewe pobocze lol) nie za
                                                    > lezy od tego, czy rowerowi wystarczy 1 m
                                                    > tylko od tego, czy rowerzysta bedzie n
                                                    > a tyle upierdliwy, zeby majac do dyspozycji 2 metry szerokosci bedzie jechal je
                                                    > go prawym skrajem a nie srodkiem albo lewym skrajem.

                                                    Rowerzyści często tak jeżdżą. Jednak preferencje rowerzysty to sprawa indywidualna, a ty twierdziłeś że fizycznie niemożliwe jest wyprzedzenie rowerzysty jadącego 2-metrowym poboczem w odległości 6m od niego i pozostając na jezdni. Ostatnio mocno lobbowałeś za tym że rowerem nie da się zmieścić na pasie ruchu o szerokości jednego metra - nagle straciło to dla ciebie znaczenie. Już ci się panika włącza i zaczynają się głupie wykręty?

                                                    > > Te tryumfy są wszędzie tam gdzie nie odpowiadasz albo się głupio wykręcasz
                                                    > > od odpowiedzi.
                                                    >
                                                    > To znow ci sie tylko wydaje.
                                                    > Jesli twoja wyobraznia ci jakos pomaga przetrwac dzien, to naprawde nie mam nic
                                                    > przeciwko temu, ze wmawiasz sobie takie rzeczy J

                                                    Nie odpowiedziałeś na fragmenty które zaznaczyłem gwiazdkami w innych wątkach, niżej jest lista dla tego wątku. Oczywiście wg ciebie lista ta istnieje tylko w mojej wyobraźni - te wykręty podpowiadane ci przez twoje podeptane ego to podpis twojej osobowości.
                                                    Oto lista tego na co nie odpowiedziałeś:

                                                    Jak piszę o czymś, wobec czego należy zachowywać się jakby tego czegoś nie było, a ty piszesz o tym samym że tego nie ma.
                                                    Czyli wg ciebie czegoś, wobec czego należy zachowywać się jakby tego czegoś nie było, oznacza że tego nie ma?

                                                    > > Jak ich wyprzedzam ?
                                                    >
                                                    > A nie? Rowerzystow jadacych poboczem przeciez “wyprzedzasz”. Pieszy
                                                    > ch nie?

                                                    Czyli jak?

                                                    > > Rower na obrazku nie jest niezbędny.
                                                    >
                                                    > Czyli jest ale „jakby go nie bylo“

                                                    Wg ciebie - jeżeli coś nie jest niezbędne - to znaczy że to coś jest ale "jakby tego nie było"?

                                                    > > I mają wg ciebie problem w jechaniu pół metra od krawędzi drogi?
                                                    >
                                                    > Czyzbys nie widzial roznicy w jezdzie krawedzia drogi a jej srodkiem?

                                                    Pytam ciebie o zdanie, które powinno być niezależne od tego jaką ja różnicę widzę, więc twoje pytanie nie ma nic do rzeczy.
                                                    Mają wg ciebie problem w jechaniu pół metra od krawędzi drogi?

                                                    Rower jadący poboczem "jest na temat" czy "nie jest na temat"? Są tu dwie możliwe odpowiedzi, ale dla ciebie to i tak za trudne.

                                                    A tu jakim cudem się minęli i w jakiej odległości od krawędzi jechał rowerzysta z naprzeciwka?
                                                    youtu.be/2yVTGEtEvmE?t=3m8s
                                                    To jest dokładnie to miejsce - w lewym dolnym rogu, żebyś miał skalę.
                                                    goo.gl/maps/hXocl
                                                    Szerokość ścieżki po skosie wynosi ok. 9 stóp, czyli 2,74m. Ponieważ jest tam kąt ok. 45 stopni, szerokość ścieżki wynosi 2^(1/2) mniej od zmierzonej przekątnej, czyli 1,93. Załóżmy że 2m. I jakoś się minęli bez problemu, a tym bardziej nie było mowy o jeździe środkiem "bo inaczej się nie da".
                                                    Dodatkowym utrudnieniem były śmieci zajmujące ok. pół metra szerokości ścieżki - jak jest możliwe dla pojedynczego roweru choćby przejechanie tą ścieżką - przecież po obu stronach śladu kół trzeba mieć prawie metr wolnej przestrzeni?
                                                    Streetview niedaleko od miejsca gdzie się mijali:
                                                    goo.gl/maps/9Im7w

                                                    Kolejne miejsce gdzie leżysz i kwiczysz:

                                                    > > Użyj więc koniunkcji i zbuduj zdanie logiczne
                                                    > Po co? I tak przeciez nie zrozumiesz.

                                                    Po to żeby udowodnić że nie jesteś zwykłym cieniasem, który nie ma pojęcia o czym pisze. Przecież obaj wiemy że nie dasz rady, mistrzu "rzeczowych pytań" i jakże "rzeczowych odpowiedzi". To nie obawa przed moim rzekomym "nierozumieniem" cię powstrzymuje, królu wykrętów godnych niedorozwoja.

                                                    Jeżeli przepisy ujmują to inaczej niż logika i zdrowy rozsądek, to co przegrywa:
                                                    - przepisy
                                                    - logika i zdrowy rozsądek
                                                    ?

                                                    Tu znowu wymiękłeś. Wystarczy ci zadać konkretne pytanie i nie istniejesz.
                                                  • hannl Re: dla normalnych 21.12.12, 15:03
                                                    > Czyli jeżeli się nie stosujesz do białych linii, to zachowujesz się tak jakby były.

                                                    Zachowuje sie “jakby byly” bo one tam sa.
                                                    Ze tez biedaku nie mozesz wyjsc poze ten swoj sloik, w ktorym mozesz sie tylko krecic w kolko.

                                                    > Jaki wpływ na twoje zachowanie na drodze mają białe linie przy jednoczesnym
                                                    > występowaniu żółtych

                                                    Np. takie, ze wiem, ktoredy przebiega droga jesli nie jest remontowana.

                                                    > i jaka byłaby różnica w twoim zachowaniu gdyby białych rzeczywiście nie było
                                                    > (pozostałyby tylko żółte) ?

                                                    Nie wiedzialbym, ktory przebiega droga, gdy nie jest remontowana.
                                                    Ty i ten twoj sloik

                                                    > Przecież pisałem ci wielokrotnie że oznakowanie jest poprawne i to oznakowanie
                                                    > rozumiem.

                                                    Tzn. Ze po 70-tce dla ciezarowek osobowki nadal powinny jechac 40-tka jesli wczesniej obowiazywala 40-tka?
                                                    Wybacz ze pytam bo w miedzyczasie przyznales, ze “tematu by nie bylo” gdybys zrozumial rozporzedzenie w sprawie znakow.
                                                    Z drugiej strony pytanie o podobna sytuacje (z ta roznica, ze drugi znak ma znosic ograniczenie i wprowadzic nowe dla ciezarowek) bylo dla ciebie tak trudne, jak biegla znajomosc budowy i funkcjonowania samochodu)

                                                    > W tym przypadku nie stawiałem żadnych wymagań,

                                                    Zapamietajmy to: nie stawiasz zadnych wymagan i nie masz zadnych oczekiwan wobec znakologow i ich kwalifikacji. Jak ktos, od kogo niczego sie nie wymaga i nie oczekuje moze w ogole popelnic blad?
                                                    Ciebie nie trzeba gonic w slepy rog. Ty robisz to najlepiej sam.

                                                    > Nigdy się nie wykręcam od odpowiedzi jak ty, człowieczku o zdeptanym ego –

                                                    Jak chocby ostatnio w przypadku pytania o oznakowanie zniesienia ograniczenia i wprowadzenie nowego tylko dla ciezarowek.
                                                    Jasne – zawsze mozna napisac, ze pytanie jest tak trudne jak budowa i funkcjonowanie nowoczesnego samochodu.

                                                    > wyprzedzanie – przejeżdżanie (przechodzenie) obok pojazdu lub uczestnika
                                                    > ruchu poruszającego się w tym samym kierunku

                                                    > Czyli jednak wyprzedzam pieszych - co określa KD, a co wg ciebie jest (lol).

                                                    Bingo! I to wlasnie jest wedlug mnie lol.

                                                    > A co jest do szukania na półminutowym filmie? Odtwarzasz, patrzysz gdzie są piesi,
                                                    > zatrzymujesz, podajesz czas na filmie i miejsce gdzie są.
                                                    > Link dla przypomnienia żeby trudniej było ci się wykręcać:
                                                    > www.youtube.com/watch?v=MrZvYYhVWnE

                                                    25 sekunda

                                                    > Ford jest w miejscu gdzie droga dla rowerów jest nieco szersza
                                                    Ano wlasnie – bo jest wlasciwa droga rowerowa a nie skrzyzowanie, gdzie miejsca jest i tak dosyc.


                                                    > Rowerzyści często tak jeżdżą.

                                                    Jesli cierpia na takie schorzenia jak ty – byc moze.

                                                    > Jednak preferencje rowerzysty to sprawa indywidualna, a ty twierdziłeś że fizycznie
                                                    > niemożliwe jest wyprzedzenie rowerzysty jadącego 2-metrowym poboczem w odległości
                                                    > 6m od niego i pozostając na jezdni.

                                                    Wskaz cytat gdzie napisalem ze to “fizycznie niemozliwe”.
                                                    Bez dorabiania fantazja nie jestes w stanie ruszyc ani o krok, co?

                                                    > Pytam ciebie o zdanie, które powinno być niezależne od tego jaką ja różnicę widzę, więc
                                                    > twoje pytanie nie ma nic do rzeczy.
                                                    > Mają wg ciebie problem w jechaniu pół metra od krawędzi drogi?

                                                    Jednym, ktory ma problem jestes jak zwykle tylko ty. Przy pol metra odstepu 90-centymetrowego roweru od krawedzi pobocza dwumetrowy samochod wyprzedzajacy w odleglosci 6 metrow do rowera MUSI wjechac 40 cm na lewe pobocze. Ten idiotyzm usiluje ci wytlumaczyc od tygodni ale nie bylbys soba, gdybys nie szedl w zaparte, jak na prawdziwego idiote przystalo.

                                                    > Kolejne miejsce gdzie leżysz i kwiczysz:

                                                    Lezalbym i kwiczal, gdybym w ogole przeczytal twoje kolejne i kolejne przyklady i otworzyl linki majace na celu tylko jedno rozwlec jeszcze bardziej dyskusje, zebys jakos mogl zatuszowac to szambo do ktorego sie wkaraskales i z ktorego juz wyjsc i tak nie mozesz.

                                                    > > Użyj więc koniunkcji i zbuduj zdanie logiczne
                                                    > Po co? I tak przeciez nie zrozumiesz.

                                                    > Po to żeby udowodnić że nie jesteś zwykłym cieniasem, który nie ma pojęcia o czym pisze.

                                                    Udowodnic mozna cos komus, kto ten dowod bylby w stanie zrozumiec.
                                                    Poza mna nie ma tutaj jednak nikogo innego.
                                                  • klemens1 Re: dla normalnych 22.12.12, 22:31
                                                    > 25 sekunda

                                                    Mimo to i tak rowerzystom na moim filmie daleko było do zatrzymywania się przy mijaniu, co uznałeś z konieczność.

                                                    > > Ford jest w miejscu gdzie droga dla rowerów jest nieco szersza
                                                    > Ano wlasnie – bo jest wlasciwa droga rowerowa a nie skrzyzowanie, gdzie m
                                                    > iejsca jest i tak dosyc.

                                                    Przejazd jest jednak węższy, a jest obliczony na to żeby rower nim przejechał. Jaka ci wyszła szerokość hyundaia? Bo że przejazd musi mieć 2 metry to oczywiste. Ford ma więc wg ciebie 2.6m, licz dalej.

                                                    > > Rowerzyści często tak jeżdżą.
                                                    >
                                                    > Jesli cierpia na takie schorzenia jak ty – byc moze.

                                                    Ciekawe jak nazywa się schorzenie, które każe jechać kołami roweru prawie metr od krawędzi drogi w obawie przed wypadnięciem w plener i/lub uderzeniem o znak drogowy.
                                                    Tutaj zebrało się więcej chorych (ale nie na to co ty), bo jakoś kołami metr od krawędzi to raczej nie wszyscy jadą:
                                                    www.youtube.com/watch?v=1RZEdcsokhk&t=3m1s
                                                    > > Jednak preferencje rowerzysty to sprawa indywidualna, a ty twierdziłeś że
                                                    > fizycznie
                                                    > > niemożliwe jest wyprzedzenie rowerzysty jadącego 2-metrowym poboczem w od
                                                    > ległości
                                                    > > 6m od niego i pozostając na jezdni.
                                                    >
                                                    > Wskaz cytat gdzie napisalem ze to “fizycznie niemozliwe”.
                                                    > Bez dorabiania fantazja nie jestes w stanie ruszyc ani o krok, co?

                                                    Kolejny "ślepy róg" w który mnie zapędziłeś i już się cieszysz nie czekając na moją odpowiedź - musisz bardzo potrzebować sukcesu, jak wyjątkowo poniżane popychadło, co usilnie podkreślasz gdzie tylko możesz.
                                                    Nawet nie muszę szukać gdzie napisałeś. Niżej jest:

                                                    > > Mają wg ciebie problem w jechaniu pół metra od krawędzi drogi?
                                                    >
                                                    > Jednym, ktory ma problem jestes jak zwykle tylko ty. Przy pol metra odstepu 90-
                                                    > centymetrowego roweru od krawedzi pobocza dwumetrowy samochod wyprzedzajacy w o
                                                    > dleglosci 6 metrow do rowera MUSI wjechac 40 cm na lewe pobocze.

                                                    Ale fizycznie jest możliwe żeby nie wjechać na to pobocze, mimo że "MUSI"?
                                                    Bo rower MUSI mieć 90 cm i MUSI jechać pół metra od krawędzi pobocza licząc od swojego obrysu? Co widać m.in. na filmach do których podaję linki, a na które nie odpowiadasz, bo "rozwlekają dyskusję".
                                                    Poza tym znowu ci się kontekst zagubił. Pytam o rowerzystów jadących po drodze z rolkarzami - czyli o babcie i dziadków, którzy bezstresowo jadą blisko krawędzi, gdzie ty już byś robił w majty.

                                                    > > Kolejne miejsce gdzie leżysz i kwiczysz:
                                                    >
                                                    > Lezalbym i kwiczal, gdybym w ogole przeczytal twoje kolejne i kolejne przyklady
                                                    > i otworzyl linki majace na celu tylko jedno rozwlec jeszcze bardziej dyskusje,
                                                    > zebys jakos mogl zatuszowac to szambo do ktorego sie wkaraskales i z ktorego j
                                                    > uz wyjsc i tak nie mozesz.

                                                    Przestań się chociaż tłumaczyć jak niedorozwój, miej trochę łaski dla samego siebie.
                                                    Tam gdzie widzisz szansę sukcesu, jakoś czytasz. Oczywiste jest że gdy się orientujesz że zrobiłeś z siebie idiotę (a często ci się to orientowanie udaje), to wtedy "nie czytasz". Bo oczywiście mógłbyś mnie zmieść argumentami, ale akurat od pewnego momentu dyskusji na dany temat nagle tracisz do tego zapał.
                                                    Oto jak kolejny raz zapędzasz mnie w kozi róg, w sposób niezmiennie godny niedorozwoja, czyli "wiem, ale nie powiem" (a każdy wie, że gówno wiesz):

                                                    > > > Użyj więc koniunkcji i zbuduj zdanie logiczne
                                                    > > Po co? I tak przeciez nie zrozumiesz.
                                                    >
                                                    > > Po to żeby udowodnić że nie jesteś zwykłym cieniasem, który nie ma pojęci
                                                    > a o czym pisze.
                                                    >
                                                    > Udowodnic mozna cos komus, kto ten dowod bylby w stanie zrozumiec.
                                                    > Poza mna nie ma tutaj jednak nikogo innego.

                                                    Zrozumiałbym dowód że nie jesteś cieniasem i wiesz o czym piszesz, gdybyś użył koniunkcji i zbudował zdanie logiczne o którym była mowa, nawet gdybym tego zbudowanego przez ciebie zdania nie zrozumiał.

                                                    Leżysz i kwiczysz:

                                                    Jak piszę o czymś, wobec czego należy zachowywać się jakby tego czegoś nie było, a ty piszesz o tym samym że tego nie ma.
                                                    Czyli wg ciebie czegoś, wobec czego należy zachowywać się jakby tego czegoś nie było, oznacza że tego nie ma?

                                                    > > Rower na obrazku nie jest niezbędny.
                                                    >
                                                    > Czyli jest ale „jakby go nie bylo“

                                                    Wg ciebie - jeżeli coś nie jest niezbędne - to znaczy że to coś jest ale "jakby tego nie było"?

                                                    Rower jadący poboczem "jest na temat" czy "nie jest na temat"? Są tu dwie możliwe odpowiedzi, ale dla ciebie to i tak za trudne.

                                                    A tu jakim cudem się minęli i w jakiej odległości od krawędzi jechał rowerzysta z naprzeciwka?
                                                    youtu.be/2yVTGEtEvmE?t=3m8s
                                                    To jest dokładnie to miejsce - w lewym dolnym rogu, żebyś miał skalę.
                                                    goo.gl/maps/hXocl
                                                    Szerokość ścieżki po skosie wynosi ok. 9 stóp, czyli 2,74m. Ponieważ jest tam kąt ok. 45 stopni, szerokość ścieżki wynosi 2^(1/2) mniej od zmierzonej przekątnej, czyli 1,93. Załóżmy że 2m. I jakoś się minęli bez problemu, a tym bardziej nie było mowy o jeździe środkiem "bo inaczej się nie da".
                                                    Dodatkowym utrudnieniem były śmieci zajmujące ok. pół metra szerokości ścieżki - jak jest możliwe dla pojedynczego roweru choćby przejechanie tą ścieżką - przecież po obu stronach śladu kół trzeba mieć prawie metr wolnej przestrzeni?
                                                    Streetview niedaleko od miejsca gdzie się mijali:
                                                    goo.gl/maps/9Im7w
                                                  • hannl Re: dla normalnych 23.01.13, 10:21
                                                    > Mimo to i tak rowerzystom na moim filmie daleko było do zatrzymywania się przy mijaniu,
                                                    > co uznałeś z konieczność.

                                                    Mimo to wyraznie widac, ze – wbrew temu co twierdziles - film jest przyspieszony.
                                                    Gdzie “uznalem za koniecznosc” “zatrzymywanie sie przy mijaniu” sie rowerzystow?

                                                    > Przejazd jest jednak węższy,

                                                    Nie jest wezszy tylko duzo szerszy. Rowerzysta ma duzo wiecej wolnego miejsca z prawej strony. Na typowym poboczu i na drodze rowerowej na zdjeciu poza skrzyzowaniem tego miejsca nie ma.

                                                    > Ciekawe jak nazywa się schorzenie, które każe jechać kołami roweru prawie metr od
                                                    > krawędzi drogi w obawie przed wypadnięciem w plener i/lub uderzeniem o znak drogowy.

                                                    Po pierwsze nikt nie pisze o nakazie, po drugie kazdy normalny czlowiek majac do dyspozycji niezbyt szeroka droge jedzie srodkiem, jesli moze.

                                                    Ale skad ty mozesz wiedziec co to normalny czlowiek?

                                                    > Tutaj zebrało się więcej chorych (ale nie na to co ty), bo jakoś kołami metr od krawędzi to
                                                    > raczej nie wszyscy jadą:

                                                    Ano widac (3:03). Ci ktorzy maja wybor jada srodkiem drogi bo to logiczne, komfortowe i normalne czyli dla ciebie calkowicie niepojete:
                                                    https://imageshack.us/a/img339/4406/rowery01.jpg

                                                    > Kolejny "ślepy róg" w który mnie zapędziłeś

                                                    To zadne osiagniecie.

                                                    > i już się cieszysz nie czekając na moją odpowiedź - musisz bardzo potrzebować sukcesu,
                                                    > jak wyjątkowo poniżane popychadło, co usilnie podkreślasz gdzie tylko możesz.

                                                    Leczysz chociaz ta twoja psychoze biedaku?

                                                    > Ale fizycznie jest możliwe żeby nie wjechać na to pobocze, mimo że "MUSI"?

                                                    Ponawiam pytanie, gdzie “twierdze” ze opisany przez ciebie manewr wyprzedzania jest “fizycznie niemozliwy”?
                                                    W stwierdzeniu, ze kierowca musi zjechac na pobocze, zeby wykonac ten idiotyczny manewr nie moge ciagle sie dopatrzyc stwierdzenia “fizycznie niemozliwe”.

                                                    > Bo rower MUSI mieć 90 cm

                                                    Taka szerokosc podaje kodeks drogowy.

                                                    > i MUSI jechać pół metra od krawędzi pobocza licząc od swojego obrysu? Co widać m.in.
                                                    > na filmach do których podaję linki,
                                                    Ano widac na filmach do ktorych podajesz linki. Kazdy normalny czlowiek majac do dyspozycji cala szerokosc sciezki rowerowej jedzie jej srodkiem. Sam to wskazales.
                                                    https://imageshack.us/a/img339/4406/rowery01.jpg

                                                    > Zrozumiałbym dowód że nie jesteś cieniasem

                                                    Doceniam twoj optymizm ale niestety mylisz sie, nie zrozumialbys. Rozumienie nie jest niestety twoja mocna strona. Jak widac ponizej nie rozumiesz nawet tego, co sam piszesz.

                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,510,140434762,140859505,Re_dla_normalnych.html
                                                  • klemens1 Re: dla normalnych 24.01.13, 13:45
                                                    > > Mimo to i tak rowerzystom na moim filmie daleko było do zatrzymywania się
                                                    > przy mijaniu,
                                                    > > co uznałeś z koniecznośł.
                                                    >
                                                    > Mimo to wyraznie widac, ze - wbrew temu co twierdziles - film jest przys
                                                    > pieszony.

                                                    Po co to podkreślasz, skoro to przyznałem? U mnie nie ma problemu z
                                                    przyznaniem się tam gdzie nie mam racji. To ty jesteś specjalistą od
                                                    niepoddawania się - z wiadomym skutkiem i wiadomą przyczyną.

                                                    > Gdzie "uznalem za koniecznosc" "zatrzymywanie sie przy mijani
                                                    > u" sie rowerzystow?

                                                    "przy lacznej predkosci rzedu 30-60 km/h. Kazdy rozsadny rowrerzysta zwolni do minimum
                                                    przy takiej predkosci"
                                                    Jeżeli rowerzysta jedzie 20 km/h i "zwalnia do minimum", to znaczy że
                                                    prawie się zatrzymuje. A do tego rowerzystom na filmie daleko
                                                    (jakkolwiek minimalnie bliżej niż do całkowitego zatrzymania się, co z
                                                    pewnością będziesz wściekle podkreślał).

                                                    > Nie jest wezszy tylko duzo szerszy. Rowerzysta ma duzo wiecej wolnego miejsca z
                                                    > prawej strony.

                                                    I co z tego, jeżeli nie może obrysem roweru wystawał poza ten przejazd?
                                                    Przecież tam się autobus może zatrzymać i wtedy rowerzysta zahaczyłby
                                                    o niego.
                                                    Ile wyliczyłeś szerokości hyundaia?

                                                    > Po pierwsze nikt nie pisze o nakazie

                                                    Ależ ty piszesz, że rowerzysta MUSI tak jechać. A MUSI, bo wg ciebie NIEMOŻLIWE JEST wyprzedzenie go autem w odległości 6m od niego bez opuszczania jezdni.

                                                    > po drugie kazdy normalny czlowiek majac d
                                                    > o dyspozycji niezbyt szeroka droge jedzie srodkiem, jesli moze.
                                                    > Ale skad ty mozesz wiedziec co to normalny czlowiek?

                                                    Na filmie w 03:27, 03:37 i trochę dalej kilku rowerzystów jedzie
                                                    blisko krawędzi, mimo że nie muszą. To dopiero wariaci - bo przecież
                                                    normalni nie są.
                                                    Tu mamy kolejnego wariata (ten w czerwonym daleko - mógłby spokojnie jeszcze
                                                    jechać środkiem):
                                                    goo.gl/maps/f3LGs
                                                    Jak się na powyższym streetview odwrócisz, to w oddali jest kolejny
                                                    psychol. Tu kolejni:
                                                    goo.gl/maps/IkXuM
                                                    Jak widać, doskonale się orientujesz co to normalny człowiek - akurat
                                                    w sposób pasujący do ciebie.

                                                    > > Kolejny "ślepy róg" w który mnie zapędziłeś
                                                    >
                                                    > To zadne osiagniecie.

                                                    Demaskowanie się jako frustrat nigdy nie było specjalnym osiągnięciem. Dobrze że chociaż an tym polu nie doszukujesz się swoich sukcesów.

                                                    > W stwierdzeniu, ze kierowca musi zjechac na pobocze, zeby wykonac ten idiotyczn
                                                    > y manewr nie moge ciagle sie dopatrzyc stwierdzenia "fizycznie niemozliw
                                                    > e".

                                                    Już ci na to odpowiadałem. Napisałeś:
                                                    > Jednym, ktory ma problem jestes jak zwykle tylko ty. Przy pol metra odstepu 90-
                                                    > centymetrowego roweru od krawedzi pobocza dwumetrowy samochod wyprzedzajacy w o
                                                    > dleglosci 6 metrow do rowera MUSI wjechac 40 cm na lewe pobocze.

                                                    Czyli MUSI wjechać na lewe pobocze, chociaż fizycznie jest możliwe że
                                                    zachowa te 6m bez wjeżdżania na pobocze?

                                                    > > Bo rower MUSI mieć 90 cm
                                                    >
                                                    > Taka szerokosc podaje kodeks drogowy.

                                                    Kodeks drogowy podaje taką szerokość, ale nie w twierdzeniu że rower taką
                                                    szerokość musi mieć. Wg ciebie jednak musi.

                                                    > Kazdy normalny czlowiek majac d
                                                    > o dyspozycji cala szerokosc sciezki rowerowej jedzie jej srodkiem.

                                                    Czyli rowerzysta MUSI jechał pół metra od krawędzi pobocza licząc od swojego
                                                    obrysu (o ile jest pusto), bo inaczej nie jest normalny? Jeżeli jedzie
                                                    bliżej krawędzi (a jest pusto) to jest psycholem?

                                                    > > Zrozumiałbym dowód że nie jesteś cieniasem
                                                    >
                                                    > Doceniam twoj optymizm ale niestety mylisz sie, nie zrozumialbys.

                                                    Na inne tematy, gdzie
                                                    jeszcze się nie zorientowałeś że robisz z siebie idiotę, jakoś
                                                    się rozpisujesz. Mimo że tam też twierdzisz że "nie rozumiem", ale jakoś ci
                                                    to nie przeszkadza. A tu jednego prostego zdania nie chcesz
                                                    napisać. Naprawdę myślisz że ktokolwiek jest tak głupi jak ty i nie
                                                    widzi że coś chlapnąłeś i teraz w panice nie masz pojęcia jak wybrnąć?
                                                    Twoja zryta psycha nie pozwala ci przyznać się do tego, bo byś to odchorował.

                                                    Leżysz i kwiczysz:

                                                    Jak piszę o czymś, wobec czego należy zachowywał się jakby tego czegoś nie było, a ty piszesz o tym samym że tego nie ma.
                                                    Czyli wg ciebie czegoś, wobec czego należy zachowywał się jakby tego czegoś nie było, oznacza że tego nie ma?

                                                    > > Rower na obrazku nie jest niezbędny.
                                                    >
                                                    > Czyli jest ale "jakby go nie bylo"

                                                    Wg ciebie - jeżeli coś nie jest niezbędne - to znaczy że to coś jest ale "jakby tego nie było"?

                                                    Rower jadący poboczem "jest na temat" czy "nie jest na temat"? Są tu dwie możliwe odpowiedzi, ale dla ciebie to i tak za trudne.

                                                    A tu jakim cudem się minęli i w jakiej odległości od krawędzi jechał rowerzysta z naprzeciwka?
                                                    youtu.be/2yVTGEtEvmE?t=3m8s
                                                    To jest dokładnie to miejsce - w lewym dolnym rogu, żebyś miał skalę.
                                                    goo.gl/maps/hXocl
                                                    Szerokość ścieżki po skosie wynosi ok. 9 stóp, czyli 2,74m. Ponieważ jest tam kąt ok. 45 stopni, szerokośł ścieżki wynosi 2^(1/2) mniej od zmierzonej przekątnej, czyli 1,93. Załóżmy że 2m. I jakoś się minęli bez problemu, a tym bardziej nie było mowy o jeździe środkiem "bo inaczej się nie da".
                                                    Dodatkowym utrudnieniem były śmieci zajmujące ok. pół metra szerokości ścieżki - jak jest możliwe dla pojedynczego roweru chołby przejechanie tą ścieżką - przecież po obu stronach śladu kół trzeba mieł prawie metr wolnej przestrzeni?
                                                    Streetview niedaleko od miejsca gdzie się mijali:
                                                    goo.gl/maps/9Im7w
                                                  • hannl Re: dla normalnych 25.01.13, 17:02
                                                    >> Mimo to wyraznie widac, ze - wbrew temu co twierdziles - film jest przys
                                                    >> pieszony.

                                                    > Po co to podkreślasz, skoro to przyznałem?

                                                    Po to, zebys przyznal to wprost, co zrobiles dopiero powyzej. Teraz juz rozumiesz?

                                                    > Jeżeli rowerzysta jedzie 20 km/h i "zwalnia do minimum", to znaczy że
                                                    > prawie się zatrzymuje.

                                                    Nie. Jezeli rowerzysta jedzie to znaczy ze jedzie a nie stoi (po zatrzymaniu sie).
                                                    W przeciwienstwie do ciebie nie posluguje sie na codzien „aliasami“, ktore sa przeciwienstwami tego, o czym mowie.

                                                    >> Nie jest wezszy tylko duzo szerszy. Rowerzysta ma duzo wiecej wolnego miejsca z
                                                    >> prawej strony.

                                                    > I co z tego, jeżeli nie może obrysem roweru wystawał poza ten przejazd?

                                                    Niby dlaczego nie moze?

                                                    >Ależ ty piszesz, że rowerzysta MUSI tak jechać.

                                                    Gdzie?

                                                    > A MUSI, bo wg ciebie NIEMOŻLIWE JEST wyprzedzenie go autem w odległości 6m od
                                                    > niego bez opuszczania jezdni.

                                                    To znaczy, jesli twierdze np. ze wiekszosc ludzi majac cala szerokosc drogi rowerowej do dyspozycji jedzie jej srodkiem a nie skrajem i wiekszosc ludzi woli siedziec niz stac w pociagu to bedzie znaczyc, ze oni MUSZA tak robic?

                                                    Nie probuj wnioskowac bo to tez nie nalezy do twoich mocnych stron.


                                                    > Na filmie w 03:27, 03:37 i trochę dalej kilku rowerzystów jedzie
                                                    > blisko krawędzi, mimo że nie muszą.

                                                    Skad wiesz ze nie musza? Przeciez jada tam cala grupa zmieniajac ciagle miejsca i mijajac sie. To tylko mozliwe, jesli ktos jedzie skrajem.
                                                    Pierwsza osoba prowadzca wycieczke jedzie srodkiem choc wcale nie musi.



                                                    > Kodeks drogowy podaje taką szerokość, ale nie w twierdzeniu że rower taką
                                                    > szerokość musi mieć. Wg ciebie jednak musi.

                                                    Nigdzie nie pisze, ze musi. Ale jesli tak interpretujesz poslugiwanie sie konkretnymi wielkosciami w wyimaginowanych przykladach ( bo z realna sytuacja caly ten przyklad nie me nic do rzeczy) to przeciez caly ten twoj chory przyklad jest jest jednym wielkim „musi“:
                                                    - Dlaczego droga musi byc najszersza z mozliwych?
                                                    - Dlaczego z poboczem?
                                                    - Dlaczego akurat z optymalnie zbudowanym i najszerszym poboczem?

                                                    Ile procent drog w Polsce spelnia takie warunki? Dlaczego mialbym uwzgledniac tak wzorowa droge I do tego jeszcze rowerzsyte na tyle upierdliwego, ze majac do dyspozycji cala szerokosc jednokierunkowej drogi rowerowej jedzie jej skrajem a nie srodkiem?


                                                    >> Kazdy normalny czlowiek majac do dyspozycji cala szerokosc sciezki rowerowej jedzie
                                                    >> jej srodkiem.

                                                    >Czyli rowerzysta MUSI jechał pół metra od krawędzi pobocza licząc od swojego
                                                    > obrysu (o ile jest pusto), bo inaczej nie jest normalny?

                                                    ”Musi” lezy jak widac w zakresie twoich halucynacji. Jesli stwierdze, ze np. kazdy normalny czlowiek woli siedziec w pociagu jadac dluzszy odcinek ty wywnioskujesz z tego, ze wg. mnie MUSI.

                                                    Twoj brak logicznego myslenia dyskwalifikuje cie nie tylko jako partner jakiejkolwiek dyskusji ale wrecz jako osobe zdrowa psychicznie.


                                                    > Na inne tematy, gdzie jeszcze

                                                    Widze biedaku, jak ciagle usilujesz generowac nowe tematy, ciagle podajesz nowe linki do youtube i googlemap (gdy jeden po drugim demontuje) ale w miedzyczsie powinienes juz wiedziec, ze twoje psychiczne zagrywki kolejnych ucieczek w new tematy (po wylozeniu sie na poprzednim) sa mi znane.

                                                    No ale probuj dalej. Tak przeciez lubisz pisac.
                                                  • klemens1 Re: dla normalnych 28.01.13, 15:10
                                                    > > Po co to podkreślasz, skoro to przyznałem?
                                                    >
                                                    > Po to, zebys przyznal to wprost, co zrobiles dopiero powyzej. Teraz juz rozumie
                                                    > sz?

                                                    No tak - przecież ty byś się nigdy nie przyznał więc dla ciebie to jest jakaś abstrakcja.

                                                    > > Jeżeli rowerzysta jedzie 20 km/h i "zwalnia do minimum", to znaczy że
                                                    > > prawie się zatrzymuje.
                                                    >
                                                    > Nie. Jezeli rowerzysta jedzie to znaczy ze jedzie a nie stoi (po zatrzymaniu si
                                                    > e).

                                                    Przewidziałem że pochwycisz ten nieistotny w tym przypadku niuans jak wygłodniały kundel kość. Stwierdzę inaczej:
                                                    Mimo to i tak rowerzystom na moim filmie daleko było do zwalniania do minimum przy mijaniu, co uznałeś za konieczność.

                                                    > > I co z tego, jeżeli nie może obrysem roweru wystawał poza ten przejazd?
                                                    >
                                                    > Niby dlaczego nie moze?

                                                    Przecież ci napisałem powód w następnym zdaniu. Ślepy jesteś?
                                                    Przecież tam się autobus może zatrzymać i wtedy rowerzysta zahaczyłby
                                                    o niego.

                                                    Ile wyliczyłeś szerokości hyundaia?

                                                    > > A MUSI, bo wg ciebie NIEMOŻLIWE JEST wyprzedzenie go autem w odległości 6
                                                    > m od
                                                    > > niego bez opuszczania jezdni.
                                                    >
                                                    > To znaczy, jesli twierdze np. ze wiekszosc ludzi majac cala szerokosc drogi row
                                                    > erowej do dyspozycji jedzie jej srodkiem a nie skrajem i wiekszosc ludzi woli s
                                                    > iedziec niz stac w pociagu to bedzie znaczyc, ze oni MUSZA tak robic?

                                                    Jeżeli piszesz że NIEMOŻLIWE jest zachowanie od nich innego odstępu niż gdyby nie jechali środkiem, to wg ciebie MUSZĄ jechać środkiem. Gdyby nie musieli jechać środkiem, to możliwe byłoby zachowanie od nich odstępu 6m bez wjeżdżania na pobocze.
                                                    W dodatku są wg ciebie nienormalni.

                                                    > > Na filmie w 03:27, 03:37 i trochę dalej kilku rowerzystów jedzie
                                                    > > blisko krawędzi, mimo że nie muszą.
                                                    >
                                                    > Skad wiesz ze nie musza?

                                                    Bo mogą jechać środkiem, a nie korzystają z tego. Obok nich nic w tym czasie nie jechało.

                                                    > > Kodeks drogowy podaje taką szerokość, ale nie w twierdzeniu że rower taką
                                                    > > szerokość musi mieć. Wg ciebie jednak musi.
                                                    >
                                                    > Nigdzie nie pisze, ze musi.

                                                    0.9m używasz w swoich obliczeniach. Innych wartości nie dopuszczasz do obliczeń.

                                                    > Ale jesli tak interpretujesz poslugiwanie sie konkr
                                                    > etnymi wielkosciami w wyimaginowanych przykladach ( bo z realna sytuacja caly t
                                                    > en przyklad nie me nic do rzeczy) to przeciez caly ten twoj chory przyklad jest
                                                    > jest jednym wielkim „musi“:
                                                    > - Dlaczego droga musi byc najszersza z mozliwych?
                                                    > - Dlaczego z poboczem?
                                                    > - Dlaczego akurat z optymalnie zbudowanym i najszerszym poboczem?

                                                    U mnie nie musi - piszę że jest taka możliwość. Ty piszesz że takiej możliwości nie ma.
                                                    Jak to było?
                                                    "Jest" bo to twoja ostatnia szansa wykaraskania sie z idiotycznego pytania o wyprzedzanie rowerzysty w odleglosci 6 metrow.

                                                    Z definicji przytoczonej przez bimote rower to pojazd, ktorego szerokosc wynosi bodajze do 0,9 m.
                                                    Zakladajac optymalne warunki majace ocalic klemensa a wiec:
                                                    - droga z wyjatkowo dobrze, rozbudowanym poboczem,
                                                    - upierdliwy rowerzysta jadacy jego samym skrajem, np. 0.5 metra od linii zewnetrznej

                                                    przy 6 metrach odstepu, 2 metrach pobocza i 1,8 metra szerokosci auta ciagle wychodzi rower snujacy sie skrajem prawego pobocza i samochod jadacy (ponad 100 km/h) po lewym poboczu.

                                                    3,5+3,5+2 to ciagle mniej niz 0,5+0,9+6+1,8.

                                                    Popros kogos, zeby za ciebie policzyl.

                                                    Z twoich obliczeń wyżej wynika więc że nie da się wyprzedzić rowerzysty w odległości 6m od niego. Jak tam twoje ego? Jasne, masz nadal robić z siebie idiotę. Tym bardziej że było przecież "wykaraskanie się" i "idiotyczne pytanie", więc tym bardziej się nie poddasz.
                                                    Żeby nie to obserwowanie jak się głupio tłumaczysz, to dałbym już sobie z tobą spokój.

                                                    > >Czyli rowerzysta MUSI jechał pół metra od krawędzi pobocza licząc od swoje
                                                    > go
                                                    > > obrysu (o ile jest pusto), bo inaczej nie jest normalny?
                                                    >
                                                    > ”Musi” lezy jak widac w zakresie twoich halucynacji. Jesli stwierdz
                                                    > e, ze np. kazdy normalny czlowiek woli siedziec w pociagu jadac dluzszy odcinek
                                                    > ty wywnioskujesz z tego, ze wg. mnie MUSI.

                                                    Już popiskujesz, kundelku, a sam napisałeś:
                                                    kazdy normalny czlowiek majac do dyspozycji niezbyt szeroka droge jedzie srodkiem, jesli moze.
                                                    Nic tu nie ma że "woli" - jeżeli nie jedzie środkiem gdy ma taką możliwość, jest wg ciebie nienormalny.

                                                    > > Na inne tematy, gdzie jeszcze
                                                    >
                                                    > Widze biedaku, jak ciagle usilujesz generowac nowe tematy

                                                    To cały czas ten sam temat - czy rowerzysta musi jechać prawie metr od krawędzi drogi, żeby było możliwe wyprzedzenie go w odległości 6m. Plus gratis kilka dowodów twojej tępoty.

                                                    Leżysz i kwiczysz:

                                                    > To mowi logika. Koniunkcja (zdanie logiczne, ktorego nie rozumiesz) to jedyne l
                                                    > ogiczne i oczywiste rozwiazanie.

                                                    Użyj więc koniunkcji i zbuduj zdanie logiczne, z którego wynika, że jeżeli w tym samym miejscu jest drugi znak z tabliczką i ograniczeniem dla ciężarówek, to inne znaki (w tym samym miejscu) ciężarówki nie obowiązują.
                                                    Przy okazji pochwalisz się jak rozumiesz koniunkcję, a to już będzie nie byle co.
                                                    Ale wiadomo że jedyne co ci pozostaje to tłumaczenie się jak niedorozwój i pisanie "wiem ale nie powiem".

                                                    A tu jakim cudem się minęli i w jakiej odległości od krawędzi jechał rowerzysta z naprzeciwka?
                                                    youtu.be/2yVTGEtEvmE?t=3m8s
                                                    To jest dokładnie to miejsce - w lewym dolnym rogu, żebyś miał skalę.
                                                    goo.gl/maps/hXocl
                                                    Szerokość ścieżki po skosie wynosi ok. 9 stóp, czyli 2,74m. Ponieważ jest tam kąt ok. 45 stopni, szerokośł ścieżki wynosi 2^(1/2) mniej od zmierzonej przekątnej, czyli 1,93. Załóżmy że 2m. I jakoś się minęli bez problemu, a tym bardziej nie było mowy o jeździe środkiem "bo inaczej się nie da".
                                                    Dodatkowym utrudnieniem były śmieci zajmujące ok. pół metra szerokości ścieżki - jak jest możliwe dla pojedynczego roweru chołby przejechanie tą ścieżką - przecież po obu stronach śladu kół trzeba mieł prawie metr wolnej przestrzeni?
                                                    Streetview niedaleko od miejsca gdzie się mijali:
                                                    goo.gl/maps/9Im7w
                                                  • hannl Re: dla normalnych 03.03.13, 11:11
                                                    > No tak - przecież ty byś się nigdy nie przyznał więc dla ciebie to jest jakaś abstrakcja.

                                                    W przeciwienstwie do ciebie nie mam do tej pory do czego.
                                                    To nie ja blaznie sie na okraglo tezami ze pomiar to wynik a wynik to pomiar, ze wyprzedzanie na autostradzie w warunkach znacznie gorszej widocznosci nie ma wplywu na bezpieczenstwo, ze po kiepskich drogach trzeba jezdzic tak szybko jak po autostradach bo sasiad ma autostrade a ty nie, ze po 70-tce dla ciezarowej wolno jechac osobowka najwyzej 40-tka itd. Robienie z siebie idioty to zgodnie z twoim mottem zyciowym twoja specjalnosc.

                                                    > Mimo to i tak rowerzystom na moim filmie daleko było do zwalniania do minimum przy
                                                    > mijaniu, co uznałeś za konieczność.

                                                    Mozesz przypomniec, co dwukierunkowa droga rowerowa ma do jednokierunkowego pobocza wzdluz jezdni? I po co maialbym w ogole o tym dyskutowac? Pytam z ciekawosci.

                                                    > Przecież ci napisałem powód w następnym zdaniu. Ślepy jesteś?
                                                    > Przecież tam się autobus może zatrzymać i wtedy rowerzysta zahaczyłby o niego.

                                                    Poki co nie widze zadnego autobusu. Widze za to kupe miejsca na prawo.
                                                    A gdyby jakis kierowca autobusu zatrzymal sie akurat na linii to "zahaczylby" o niego tylko ktos taki jak ty. Normalny rowerzysta albo zwolnilby albo sie zatrzymal albo wyjechal na lewo po upewnieniu sie czy z tylu nic nie jedzie..

                                                    > Jeżeli piszesz że NIEMOŻLIWE jest zachowanie od nich innego odstępu niż gdyby nie
                                                    > jechali środkiem, to wg ciebie MUSZĄ jechać środkiem.

                                                    Mylisz sie. Jesli rowerzysci beda jechac srodkiem drogi rowerowej to kierowcy chcacy wyprzedzic ich (w opisanych warunkach) MUSZA zjechac na lewe pobocze lub jechac niemal na linii. Logika nigdy nie byla twoja mocna strona.

                                                    >> Skad wiesz ze nie musza?

                                                    >Bo mogą jechać środkiem, a nie korzystają z tego. Obok nich nic w tym czasie nie jechało.

                                                    Wyciales moja odpowiedz, zebym ja powtorzyl ? Prosze bardzo: „Przeciez jada tam cala grupa zmieniajac ciagle miejsca i mijajac sie. To tylko mozliwe, jesli ktos jedzie skrajem.
                                                    Pierwsza osoba prowadzca wycieczke jedzie srodkiem choc wcale nie musi.“

                                                    > 0.9m używasz w swoich obliczeniach. Innych wartości nie dopuszczasz do obliczeń.

                                                    Ty tez nie dopuszczasz innych wartosci jak najszersza z mozliwach drog i pobocze i to w najlepszej jakosci.

                                                    > U mnie nie musi - piszę że jest taka możliwość.

                                                    Ja tez.


                                                    > Z twoich obliczeń wyżej wynika więc że nie da się wyprzedzić rowerzysty w odległości 6m
                                                    > od niego. Jak tam twoje ego?

                                                    Moje ego ma sie swietnie. Gdybys sie nie blaznil co 15 minut to tez bys sie dobrze czul.

                                                    > Już popiskujesz, kundelku, a sam napisałeś:

                                                    I co poza tym? Gryze klawiature i maluje czrwone litery “kundelku”?

                                                    >> kazdy normalny czlowiek majac do dyspozycji niezbyt szeroka droge jedzie srodkiem, jesli
                                                    >> moze.
                                                    > Nic tu nie ma że "woli"

                                                    Mylisz sie „kundelku“ Nic tu nie ma o „MUSI“, ktore to insynuuowales w odniesieniu do mojej wypowiedzi (cytuje): “Czyli rowerzysta MUSI jechał pół metra od krawędzi” i ktore zlokalizowalem w swiecie twoich halucynacji.
                                                  • klemens1 Re: dla normalnych 06.03.13, 09:21
                                                    > > No tak - przecież ty byś się nigdy nie przyznał więc dla ciebie to jest j
                                                    > akaś abstrakcja.
                                                    >
                                                    > W przeciwienstwie do ciebie nie mam do tej pory do czego.

                                                    To te fragmenty które oznaczam gwiazdkami. Plus żałosne próby wycofywania się z tego co napisałeś w temacie "6m od rowerzysty".

                                                    > > Mimo to i tak rowerzystom na moim filmie daleko było do zwalniania do min
                                                    > imum przy
                                                    > > mijaniu, co uznałeś za konieczność.
                                                    >
                                                    > Mozesz przypomniec, co dwukierunkowa droga rowerowa ma do jednokierunkowego pob
                                                    > ocza wzdluz jezdni?

                                                    To, że jeżeli na jednokierunkowym poboczu o szerokości 2m trzeba jechać rowerem prawie środkiem tego pobocza żeby nie wypaść w plener (wg ciebie) , oznacza że na dwukierunkowej drodze rowerowej o szerokości 2m trzeba się prawie zatrzymać żeby się nie zderzyć lub nie wypaść w plener (również wg ciebie). Jak widać na filmie, do zatrzymania przy mijaniu było daleko, mimo że film był przyspieszony.

                                                    > A gdyby jakis kierowca autobusu zatrzymal sie akurat na linii to "zahaczylby" o
                                                    > niego tylko ktos taki jak ty. Normalny rowerzysta albo zwolnilby albo sie zatr
                                                    > zymal albo wyjechal na lewo po upewnieniu sie czy z tylu nic nie jedzie..

                                                    Czyli wg ciebie - gdyby po obu stronach tego przejazdu zatrzymały się 2 pojazdy (jeden po prawej, drugi po lewej) tak blisko przejazdu jak to możliwe ale bez zajmowania przejazdu, rowerzysta nie dałby rady po nim przejechać?
                                                    *****
                                                    Ile wyliczyłeś szerokości hyundaia?

                                                    > > Jeżeli piszesz że NIEMOŻLIWE jest zachowanie od nich innego odstępu niż g
                                                    > dyby nie
                                                    > > jechali środkiem, to wg ciebie MUSZĄ jechać środkiem.
                                                    >
                                                    > Mylisz sie.

                                                    Czyli nie muszą jechać środkiem pobocza, a mimo to niemożliwe jest wyprzedzenie ich samochodem w odległości 6m bez wjeżdżania na pobocze?

                                                    > Jesli rowerzysci beda jechac srodkiem drogi rowerowej to kierowcy c
                                                    > hcacy wyprzedzic ich (w opisanych warunkach) MUSZA zjechac na lewe pobocze lub
                                                    > jechac niemal na linii.

                                                    Tego akurat nikt nie kwestionuje - widać że nie wiesz nawet co czytasz.

                                                    > Wyciales moja odpowiedz, zebym ja powtorzyl ? Prosze bardzo: „Przeciez ja
                                                    > da tam cala grupa zmieniajac ciagle miejsca i mijajac sie. To tylko mozliwe, je
                                                    > sli ktos jedzie skrajem.
                                                    > Pierwsza osoba prowadzca wycieczke jedzie srodkiem choc wcale nie musi.“

                                                    A wiele innych osób jedzie skrajem, choć wcale nie musi - co było do udowodnienia, i to niezależnie od twojej powtórzonej odpowiedzi.
                                                    Dla ciebie te osoby są nienormalne.

                                                    > > 0.9m używasz w swoich obliczeniach. Innych wartości nie dopuszczasz do ob
                                                    > liczeń.
                                                    >
                                                    > Ty tez nie dopuszczasz innych wartosci jak najszersza z mozliwach drog i pobocz
                                                    > e i to w najlepszej jakosci.

                                                    Wszelkie możliwe wartośći dopuszcza się w sytuacji gdy udowadnia się że coś występuje zawsze lub nie występuje wcale. Jeżeli coś występuje tylko w konkretnej sytuacji, to trzeba by być takim mistrzem logiki jak ty, żeby do udowodnienia tego faktu używać parametrów z innej sytuacji.
                                                    Jakbyś nie zauważył, ja nie piszę że zawsze można wyprzedzić samochodem rower w odległości 6m od niego pozostając na jezdni. To ty twierdzisz że nie jest to możliwe w jakiejkolwiek sytuacji. Więc dla udowodnienia przypadku ogólnego stosujesz szczególne założenie dot. szerokości roweru.
                                                    Na prostszych kwestiach się wykładałeś, więc nagłego przebłysku u ciebie się nie spodziewam. Ale trochę powalcz, to akurat musisz.

                                                    > > Z twoich obliczeń wyżej wynika więc że nie da się wyprzedzić rowerzysty w
                                                    > odległości 6m
                                                    > > od niego. Jak tam twoje ego?
                                                    >
                                                    > Moje ego ma sie swietnie. Gdybys sie nie blaznil co 15 minut to tez bys sie dob
                                                    > rze czul.

                                                    Jak już pokazałeś jak cię to pytanie poruszyło, to odpowiedz na zasadniczą jego część. To ta przed pytaniem o ego.

                                                    > > Już popiskujesz, kundelku, a sam napisałeś:
                                                    > > kazdy normalny czlowiek majac do dyspozycji niezbyt szeroka droge je
                                                    > dzie srodkiem, jesli
                                                    > > moze.
                                                    > > Nic tu nie ma że "woli"
                                                    >
                                                    > Mylisz sie „kundelku“ Nic tu nie ma o „MUSI“

                                                    Żeby być normalnym - wg ciebie MUSI. Bo jeżeli nie będzie jechał środkiem niezbyt szerokiwj drogi gdy może jechać środkiem, to nie zaliczy się do zbioru normalnych ludzi, a wg ciebie KAŻDY normalny człowiek po takiej drodze jedzie środkiem gdy może.
                                                    Mogę ci to rozpisać w notacji logicznej, pewnie ci to dużo pomoże.

                                                    *************
                                                    Leżysz i kwiczysz:

                                                    > To mowi logika. Koniunkcja (zdanie logiczne, ktorego nie rozumiesz) to jedyne l
                                                    > ogiczne i oczywiste rozwiazanie.

                                                    Użyj więc koniunkcji i zbuduj zdanie logiczne, z którego wynika, że jeżeli w tym samym miejscu jest drugi znak z tabliczką i ograniczeniem dla ciężarówek, to inne znaki (w tym samym miejscu) ciężarówki nie obowiązują.
                                                    Przy okazji pochwalisz się jak rozumiesz koniunkcję, a to już będzie nie byle co.
                                                    Ale wiadomo że jedyne co ci pozostaje to tłumaczenie się jak niedorozwój i pisanie "wiem ale nie powiem".

                                                    A tu jakim cudem się minęli i w jakiej odległości od krawędzi jechał rowerzysta z naprzeciwka?
                                                    youtu.be/2yVTGEtEvmE?t=3m8s
                                                    To jest dokładnie to miejsce - w lewym dolnym rogu, żebyś miał skalę.
                                                    goo.gl/maps/hXocl
                                                    Szerokość ścieżki po skosie wynosi ok. 9 stóp, czyli 2,74m. Ponieważ jest tam kąt ok. 45 stopni, szerokośł ścieżki wynosi 2^(1/2) mniej od zmierzonej przekątnej, czyli 1,93. Załóżmy że 2m. I jakoś się minęli bez problemu, a tym bardziej nie było mowy o jeździe środkiem "bo inaczej się nie da".
                                                    Dodatkowym utrudnieniem były śmieci zajmujące ok. pół metra szerokości ścieżki - jak jest możliwe dla pojedynczego roweru chołby przejechanie tą ścieżką - przecież po obu stronach śladu kół trzeba mieł prawie metr wolnej przestrzeni?
                                                    Streetview niedaleko od miejsca gdzie się mijali:
                                                    goo.gl/maps/9Im7w
                                                  • hannl Re: dla normalnych 06.03.13, 19:59
                                                    > To te fragmenty które oznaczam gwiazdkami. Plus żałosne próby wycofywania się z tego
                                                    > co napisałeś w temacie "6m od rowerzysty"

                                                    jak zwykle zero konkretow.


                                                    > To, że jeżeli na jednokierunkowym poboczu o szerokości 2m trzeba jechać rowerem prawie
                                                    > środkiem tego pobocza żeby nie wypaść w plener (wg ciebie)

                                                    Nigdzie nie pisalem, ze „trzeba“ i „zeby nie wypasc w plener“.
                                                    Znow polemizujesz nie ze mna tylko z wytworami twojej wlasnej wyobrazni. To jest chorobliwe.

                                                    > Czyli wg ciebie - gdyby po obu stronach tego przejazdu zatrzymały się 2 pojazdy (jeden po
                                                    > prawej, drugi po lewej) tak blisko przejazdu jak to możliwe ale bez zajmowania przejazdu,
                                                    > rowerzysta nie dałby rady po nim przejechać?

                                                    Gdzie napisalem cos takiego? Znow walczysz ze swoimi wlasnymi zwidami.
                                                    No dobrze, z szerokiego skrzyzowania mamy teraz “2 pojazdy”, ktore zatrzymaly sie “po obu stronach” “jeden po prawej, drugi po drugiej” lol.
                                                    Zlituje sie - Jesli taki idiotyzm rzeczywiscie gdzies mialby miejsce i jako rowerzysta mialbym po 5-10 cm z kazdej strony to prawdopodobnie zatrzymalbym sie i sprobowal obejsc to wszystko. Niejedn pewnie by przejechal ale z cala pewnoscia z zachowaniem duzej ostroznosci. Przy najmniejszym zachwianiu rownowagi zahaczam bowiem kierownica albo o autobus albo o samochod.
                                                    Moglem ci jakos pomoc?

                                                    > Ile wyliczyłeś szerokości hyundaia?

                                                    Wyliczylem szerokosc Forda. To mi wystarcza.

                                                    > Czyli nie muszą jechać środkiem pobocza,

                                                    Nie musza ale najprawdopodobniej (jesli maja poukladane pod stropem) beda jechac srodkiem lub nawet blizej lewej strony.

                                                    >> Jesli rowerzysci beda jechac srodkiem drogi rowerowej to kierowcy c
                                                    >> hcacy wyprzedzic ich (w opisanych warunkach) MUSZA zjechac na lewe pobocze lub
                                                    >> jechac niemal na linii.

                                                    > Tego akurat nikt nie kwestionuje

                                                    Teraz juz kapujesz dlaczego nawet takie wyprzedzanie to przejaw zdziczenia ?
                                                    Oczywiscie nie.


                                                    > A wiele innych osób jedzie skrajem, choć wcale nie musi.

                                                    Znow zaklinasz rzeczywistosc? Przeciez wyjasnilem to juz dwa razy: jadac grupa kazdy musi brac wzglad na majace miejsce przetasowania. To tylko jest mozliwe, jesli ustapi sie miejsca tym z tylu. Dotarlo? Czy dalej bedziesz klepal swoja mantre, ze "nie musza"?

                                                    Prowadzaca ta grupe osoba, ktora nie jest i nie powinna byc wyprzedzana jedzie z oczywistych powodow srodkiem – bo to logiczne.

                                                    > Jakbyś nie zauważył, ja nie piszę że zawsze można wyprzedzić samochodem rower w
                                                    > odległości 6m

                                                    Ale to ty podales ten idiotyczny przyklad.

                                                    > To ty twierdzisz że nie jest to możliwe w jakiejkolwiek sytuacji.

                                                    Znow walczysz ze swoimi zwidami. Nigdzie nie twierdzilem, ze “nie jest to możliwe w jakiejkolwiek sytuacji.” W zdecydowanej wiekszosc sytuacji to totalny absurd do tego nijak nie majacy sie do problemow omawianym w zasadniczym watku. To po pierwsze.

                                                    Byloby mozliwe przy spelnieniu szeregu optymalnych warunkow (najszersza z mozliwych droga, najszersza z mozliwych droga rowerowa o optymalnej jakosci, nie za szeroki samochod i wyjatkowo upierdliwy rowerzysta). I co z tego ma wyniknac? Rowerzysta jadacy skrajem jezdni a wyprzedzajacy go z predkoscia rzedu 120 km/h samochod ociera sie o lewe pobocze. To ciagle uwazam za przejaw zdziczenia. Ale skad moglbys ty wiedziec dlaczego?

                                                    > Żeby być normalnym - wg ciebie MUSI.

                                                    Mylisz sie. „MUSI“ to znow twoje wlasne zwidy, z ktorymi walczysz. Wypowiedz: “Czyli rowerzysta MUSI jechał pół metra od krawędzi” jest twojego autorstwa, nie mojego.
                                                    Ale jak wiadomo to twoj glebszy problem: walczysz glownie ze swoimi zwidami.

                                                    > Leżysz i kwiczysz:

                                                    Poza tym "gryze klawiature ", "pisze czerwonymi literami na scianie " cos o Klemensie i maltretuje cie za pomoca vodoo – to juz wiem.
                                                  • klemens1 Re: dla normalnych 10.03.13, 20:00
                                                    > > To te fragmenty które oznaczam gwiazdkami. Plus żałosne próby wycofywania
                                                    > się z tego
                                                    > > co napisałeś w temacie "6m od rowerzysty"
                                                    >
                                                    > jak zwykle zero konkretow.

                                                    Konkretnie ci wskazałem gdzie się wymigujesz od odpowiedzi. Nie mam zamiaru tych fragmentów powielać jak głupek, żeby dyskutować o nich w trzech miejscach na raz.
                                                    Jeden z tych konkretów masz od jakiegoś czasu zawsze na końcu mojego postu w tym wątku, ślepoku.

                                                    > > To, że jeżeli na jednokierunkowym poboczu o szerokości 2m trzeba jechać r
                                                    > owerem prawie
                                                    > > środkiem tego pobocza żeby nie wypaść w plener (wg ciebie)
                                                    >
                                                    > Nigdzie nie pisalem, ze „trzeba“ i „zeby nie wypasc w plener
                                                    > “.

                                                    Kolejny "dowód którego nie widać", galopująca sklerozo:
                                                    osobliwa glupota rowerzysty, ktory ryzykuje zjechaniem poza pobocze lub zahaczenie o jakis znak mimo, ze ma do dyspozycji cala szerokosc pobocza,

                                                    Wracając do tematu - wiesz już co dwukierunkowa droga rowerowa ma do jednokierunkowego pobocza wzdłuż jezdni? Odpowiedziałem ci na to w poprzednim poście, ale zaciąłeś się na swoim kolejnym kłamliwym "łojezu ja tego nie pisałem". Dasz radę odtworzyć kontekst?

                                                    > No dobrze, z szerokiego skrzyzowania mamy teraz “2 pojazdy”, ktore
                                                    > zatrzymaly sie “po obu stronach” “jeden po prawej, drugi po d
                                                    > rugiej” lol.
                                                    > Zlituje sie - Jesli taki idiotyzm rzeczywiscie gdzies mialby miejsce

                                                    Czyli wg ciebie kierowcy nie mogą tak się zachować, że aż twoja litość jest potrzebna żeby taką możliwość uznać?

                                                    > jako rowerzysta mialbym po 5-10 cm z kazdej strony to prawdopodobnie zatrzymalbym sie i
                                                    > sprobowal obejsc to wszystko. Niejedn pewnie by przejechal ale z cala pewnosci
                                                    > a z zachowaniem duzej ostroznosci. Przy najmniejszym zachwianiu rownowagi zahac
                                                    > zam bowiem kierownica albo o autobus albo o samochod.
                                                    > Moglem ci jakos pomoc?

                                                    A dlaczego niby miałbyś mieć luzu po 5-10 cm a nie więcej? Na filmie z grupą rowerzystów jedzie ich niekiedy po 3 w rzędzie i jakoś się nie zatrzymują i "nie obchodzą tego wszystkiego", a ścieżka raczej 3m szerokości nie ma.

                                                    > > Ile wyliczyłeś szerokości hyundaia?
                                                    >
                                                    > Wyliczylem szerokosc Forda. To mi wystarcza.

                                                    Biorąc pod uwagę nie przejazd o którym piszę, tylko szerszą drogę dla rowerów za przejazdem i to pewnie włącznie z liniami krawędziowymi.
                                                    Hyundai jest zaparkowany obok przejazdu o który pytam. Przypominam dane: szerokość przejazdu (czerwone pole) wg ciebie: 1.9m.
                                                    Dlaczego nie chcesz policzyć szerokości hyundaia? Przecież to ja robię wg ciebie za analfabetę nie umiejącego liczyć, więc chyba nie masz żadnych obaw że się zbłaźnisz?
                                                    Ostatnie zdanie tak sformułowałem, że żebyś je włączył do sygnaturki, musiałbyś wyciąć część ze środka - nie pomoże ci twoja standardowa manipulacja, czyli wycięcie fragmentu zdania z jednej strony. Chociaż - taki frustrat jak ty do wszystkiego jest zdolny.

                                                    > Nie musza ale najprawdopodobniej (jesli maja poukladane pod stropem) beda jecha
                                                    > c srodkiem lub nawet blizej lewej strony.
                                                    (...)
                                                    > > A wiele innych osób jedzie skrajem, choć wcale nie musi.
                                                    >
                                                    > Znow zaklinasz rzeczywistosc? Przeciez wyjasnilem to juz dwa razy: jadac grupa
                                                    > kazdy musi brac wzglad na majace miejsce przetasowania.

                                                    Niektórzy jadą tak że blokują możliwosć jakichkolwiek przetasowań, więc twoje kolejne twierdzenie że MUSI jest warte tyle co poprzednie. Po prostu nikt nie ma problemu z jazdą rowerem blisko krawędzi, nawet gdy trzyma kierownicę jedną ręką.
                                                    Tu w oddali widać rowerzystę, który jedzie blisko krawędzi, mimo że nie musi, możesz sobie przybliżyć:
                                                    goo.gl/maps/h7sAe
                                                    W dużej odległości za nim dwóch kolejnych, pewnie nie myślą o niczym innym jak o przetasowaniach:
                                                    goo.gl/maps/8OIFlWalcz.

                                                    > > Jakbyś nie zauważył, ja nie piszę że zawsze można wyprzedzić samochodem r
                                                    > ower w
                                                    > > odległości 6m
                                                    >
                                                    > Ale to ty podales ten idiotyczny przyklad.

                                                    A co w nim idiotycznego?
                                                    Jak się błaźnisz bo coś chlapniesz nieopatrznie, to każdy przykład jest dla ciebie "idiotyczny". Staraj się powstrzymywać swoje prymitywne reakcje obronne, skrzywdzony szczekaczu.

                                                    > > To ty twierdzisz że nie jest to możliwe w jakiejkolwiek sytuacji.
                                                    >
                                                    > Byloby mozliwe przy spelnieniu szeregu optymalnych warunkow

                                                    Czyli być może nie straciłem "ostatniej szansy wykaraskania się". Bo dla "optymalnych warunków" już policzyłeś że jest to niemożliwe:
                                                    "Jest" bo to twoja ostatnia szansa wykaraskania sie z idiotycznego pytania o wyprzedzanie rowerzysty w odleglosci 6 metrow.

                                                    Z definicji przytoczonej przez bimote rower to pojazd, ktorego szerokosc wynosi bodajze do 0,9 m.
                                                    Zakladajac optymalne warunki majace ocalic klemensa a wiec:
                                                    - droga z wyjatkowo dobrze, rozbudowanym poboczem,
                                                    - upierdliwy rowerzysta jadacy jego samym skrajem, np. 0.5 metra od linii zewnetrznej

                                                    przy 6 metrach odstepu, 2 metrach pobocza i 1,8 metra szerokosci auta ciagle wychodzi rower snujacy sie skrajem prawego pobocza i samochod jadacy (ponad 100 km/h) po lewym poboczu.

                                                    3,5+3,5+2 to ciagle mniej niz 0,5+0,9+6+1,8.

                                                    Popros kogos, zeby za ciebie policzyl.


                                                    Więc jest to możliwe przy tych optymalnych warunkach czy nie? Bo sam ze sobą nie potrafisz się dogadać.

                                                    > > Żeby być normalnym - wg ciebie MUSI.
                                                    >
                                                    > Mylisz sie. „MUSI“ to znow twoje wlasne zwidy, z ktorymi walczysz.

                                                    Jeżeli się mylę, to dlaczego nie odpowiedziałeś na uzasadnienie? Przecież taki mądry i intelektualny jesteś, nie to co jacyś analfabeci. Uzasadnienie brzmi:
                                                    MUSI, bo jeżeli nie będzie jechał środkiem niezbyt szerokiwj drogi gdy może jechać środkiem, to nie zaliczy się do zbioru normalnych ludzi, a wg ciebie KAŻDY normalny człowiek po takiej drodze jedzie środkiem gdy może. No chyba że mogą mieć miejsce "przetasowania".

                                                    Oto jeden z konkretów na które nie odpowiedziałeś, a o których twierdzisz że jest ich "zero".
                                                    Leżysz i kwiczysz:

                                                    > To mowi logika. Koniunkcja (zdanie logiczne, ktorego nie rozumiesz) to jedyne l
                                                    > ogiczne i oczywiste rozwiazanie.

                                                    Użyj więc koniunkcji i zbuduj zdanie logiczne, z którego wynika, że jeżeli w tym samym miejscu jest drugi znak z tabliczką i ograniczeniem dla ciężarówek, to inne znaki (w tym samym miejscu) ciężarówki nie obowiązują.
                                                    Przy okazji pochwalisz się jak rozumiesz koniunkcję, a to już będzie nie byle co.
                                                    Ale wiadomo że jedyne co ci pozostaje to tłumaczenie się jak niedorozwój i pisanie "wiem ale nie powiem".

                                                    A tu jakim cudem się minęli i w jakiej odległości od krawędzi jechał rowerzysta z naprzeciwka?
                                                    youtu.be/2yVTGEtEvmE?t=3m8s
                                                    To jest dokładnie to miejsce - w lewym dolnym rogu, żebyś miał skalę.
                                                    goo.gl/maps/hXocl
                                                    Szerokość ścieżki po skosie wynosi ok. 9 stóp, czyli 2,74m. Ponieważ jest tam kąt ok. 45 stopni, szerokość ścieżki wynosi 2^(1/2) mniej od zmierzonej przekątnej, czyli 1,93. Załóżmy że 2m. I jakoś się minęli bez problemu, a tym bardziej nie było mowy o jeździe środkiem "bo inaczej się nie da".
                                                    Dodatkowym utrudnieniem były śmieci zajmujące ok. pół metra szerokości ścieżki - jak jest możliwe dla pojedynczego roweru choćby przejechanie tą ścieżką - przecież po obu stronach śladu kół trzeba mieć prawie metr wolnej przestrzeni?
                                                    Streetview niedaleko od miejsca gdzie się mijali:
                                                    goo.gl/maps/9Im7w
                                                  • hannl Re: dla normalnych 14.03.13, 19:54
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Konkretnie ci wskazałem gdzie się wymigujesz od odpowiedzi.

                                                    "Konkretnie wskazal" ale zacytowac jak zwykle nie potrafi,

                                                    > Kolejny "dowód którego nie widać", galopująca sklerozo:
                                                    > osobliwa glupota rowerzysty, ktory ryzykuje zjechaniem poza pobocze l
                                                    > ub zahaczenie o jakis znak mimo, ze ma do dyspozycji cala szerokosc pobocza,

                                                    > ]

                                                    Jak zwykle w owym "dowodzie" "trzeba" i "wypasc w plener" "widac" - gdy sie ma delirium lub jest sie Klemensem.


                                                    > Wracając do tematu - wiesz już co dwukierunkowa droga rowerowa ma do jednokieru
                                                    > nkowego pobocza wzdłuż jezdni? Odpowiedziałem ci na to w poprzednim poście,

                                                    Szkoda, ze w tej odpowiedzi byl ewidentny blad - wypowiedz, ktora mi przypisujesz a ktorej nigdy nie dokonalem.

                                                    > Czyli wg ciebie kierowcy nie mogą tak się zachować, że aż twoja litość jest pot
                                                    > rzebna żeby taką możliwość uznać?

                                                    Znow odplywasz? Napisalem gdzies, ze nie moga? Gdzie?
                                                    Litosc mam wobec ciebie a nie sytuacji, ze znow musisz uciekac sie do calkowicie wydumanej i tak malo prawdopodobnej sytuacji, ze az idiotycznej.


                                                    > A dlaczego niby miałbyś mieć luzu po 5-10 cm a nie więcej?

                                                    Niestety nie raczyles podac zdnych szczegolow.
                                                    Jesli droga rowerowa mialaby np. metr, jak gdzies twierdzisz(?) i z obu stron zablokowana po sam rand przez samochod/autobus to ile miejsca zostaloby ci przy szerokosci kierownicy 80-90 cm?


                                                    > Przypominam dane: szerokość przejazdu (czerwone pole) wg ciebie: 1.9m.

                                                    Wedlug mnie? "Czerowne pole"? No to jestem ciekaw, gdzie to napisalem.
                                                    Beda problemy ze wskazaniem tego miejsca.

                                                    > Dlaczego nie chcesz policzyć szerokości hyundaia?

                                                    Bo widze golym okiem, ze rowerzysta ma do dyspozycji o wiele wiecej miejsca niz 1 m
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,510,140434762,140966912,Re_dla_normalnych.html?wv.x=2

                                                    > > Znow zaklinasz rzeczywistosc? Przeciez wyjasnilem to juz dwa razy: jadac
                                                    > grupa
                                                    > > kazdy musi brac wzglad na majace miejsce przetasowania.
                                                    >
                                                    > Niektórzy jadą tak że blokują możliwosć jakichkolwiek przetasowań, więc twoje k
                                                    > olejne twierdzenie że MUSI jest warte tyle co poprzednie.

                                                    Ty masz rzeczywiscie pozadnego lupnia pod sufitem biedaku: tak jakby ludzie caly czas jechali w dokladnie takiej formacji, jak w ulamku sekundy, kiedy wykonano zdjecie.
                                                    Pewnie jestes przekonany, ze skloczek potrafi szybowac w powietrzu, co?

                                                    > A co w nim idiotycznego?

                                                    Juz w innym miejscu ci to tlumaczylem. Tak jak debil walacy glowa w sciane nie wie co w tym idiotycznego tak ty nie wiesz, co jest idiotycznego w zjezdzaniu na przeciwlegle pobocze podczas wyprzedzania rowerzysty.
                                                    W twoim przypdku to bariera nie do pokonania.



                                                    > Czyli być może nie straciłem "ostatniej szansy wykaraskania się". Bo dla "optym
                                                    > alnych warunków" już policzyłeś że jest to niemożliwe:

                                                    Gdzie napisalem, ze to "niemozliwe"?


                                                    > "Jest" bo to twoja ostatnia szansa wykaraskania sie z idiotycznego pytania o
                                                    > wyprzedzanie rowerzysty w odleglosci 6 metrow.
                                                    >
                                                    > Z definicji przytoczonej przez bimote rower to pojazd, ktorego szerokosc wynosi
                                                    > bodajze do 0,9 m.
                                                    > Zakladajac optymalne warunki majace ocalic klemensa a wiec:
                                                    > - droga z wyjatkowo dobrze, rozbudowanym poboczem,
                                                    > - upierdliwy rowerzysta jadacy jego samym skrajem, np. 0.5 metra od linii zewne
                                                    > trznej
                                                    >
                                                    > przy 6 metrach odstepu, 2 metrach pobocza i 1,8 metra szerokosci auta ciagle wy
                                                    > chodzi rower snujacy sie skrajem prawego pobocza i samochod jadacy (ponad 100 k
                                                    > m/h) po lewym poboczu.
                                                    >
                                                    > 3,5+3,5+2 to ciagle mniej niz 0,5+0,9+6+1,8.
                                                    >
                                                    > Popros kogos, zeby za ciebie policzyl.

                                                    >
                                                    > Więc jest to możliwe przy tych optymalnych warunkach czy nie? Bo sam ze sobą ni
                                                    > e potrafisz się dogadać.

                                                    Gdzie napisalem, ze to cytuje "niemozliwe"?

                                                    > > > Żeby być normalnym - wg ciebie MUSI.
                                                    > >
                                                    > > Mylisz sie. „MUSI“ to znow twoje wlasne zwidy, z ktorymi walc
                                                    > zysz.
                                                    >
                                                    > Jeżeli się mylę, to dlaczego nie odpowiedziałeś na uzasadnienie?

                                                    Mylisz sie bo nigdzie nie napisalem "MUSI".

                                                    > Przecież taki mądry i intelektualny jesteś, nie to co jacyś analfabeci.

                                                    Dziekuje za komplement i wyrazam wyrazy wspolczucia.

                                                    Uzasadnienie brzmi:
                                                    > MUSI, bo jeżeli nie będzie jechał środkiem niezbyt szerokiwj drogi gdy może jec
                                                    > hać środkiem, to nie zaliczy się do zbioru normalnych ludzi, a wg ciebie KAŻ
                                                    > DY normalny człowiek po takiej drodze jedzie środkiem gdy może
                                                    .

                                                    1. Okreslenie "MUSI" jest ciagle twojego autorstwa.
                                                    2. Czyjas ocena normalnosci nie implikuje nakazu.

                                                    Tylko ktos tak uposledzony jak ty moze z wypowiedzi: "kazdy normalny czlowiek pije, gdy mu sie chce pic" wyciagnac wniosek, ze kazdy MUSI pic, gdy mu sie chce.

                                                    Logike powinienes pozostawic dla tych, ktorzy potrafia sie nia poslugiwac.


                                                    > Oto jeden z konkretów na które nie odpowiedziałeś, a o których twierdzisz że je
                                                    > st ich "zero".
                                                    > Leżysz i kwiczysz:
                                                    >
                                                    > > To mowi logika. Koniunkcja (zdanie logiczne, ktorego nie rozumiesz) to je
                                                    > dyne l
                                                    > > ogiczne i oczywiste rozwiazanie.
                                                    >
                                                    > Użyj więc koniunkcji i zbuduj zdanie logiczne,

                                                    Odpowiedz juz otruzymales kilka razy.


                                                    >> Jesli rowerzysci beda jechac srodkiem drogi rowerowej to kierowcy c
                                                    >> hcacy wyprzedzic ich (w opisanych warunkach) MUSZA zjechac na lewe pobocze lub
                                                    >> jechac niemal na linii.

                                                    > Tego akurat nikt nie kwestionuje

                                                    Teraz juz kapujesz dlaczego nawet takie wyprzedzanie to przejaw zdziczenia ?
                                                    Oczywiscie nie.
                                                  • klemens1 Re: dla normalnych 18.03.13, 20:26
                                                    > > Konkretnie ci wskazałem gdzie się wymigujesz od odpowiedzi.
                                                    >
                                                    > "Konkretnie wskazal" ale zacytowac jak zwykle nie potrafi,

                                                    Te fragmenty są w postach na które odpowiadasz. Napisałem ci już, że nie mam zamiaru tych fragmentów powielać jak głupek, żeby dyskutować o nich w trzech miejscach na raz.

                                                    > Jak zwykle w owym "dowodzie" "trzeba" i "wypasc w plener" "widac" - gdy sie ma
                                                    > delirium lub jest sie Klemensem.

                                                    Jako "Wypaść w plener" należy rozumieć to samo co "zjechać poza pobocze" - takim jak ty trzeba takie oczywistości powtarzać kilka razy.

                                                    > Znow odplywasz? Napisalem gdzies, ze nie moga? Gdzie?
                                                    > Litosc mam wobec ciebie a nie sytuacji, ze znow musisz uciekac sie do calkowici
                                                    > e wydumanej i tak malo prawdopodobnej sytuacji, ze az idiotycznej.

                                                    Tę sytuację muszą przewidzieć projektanci przejazdu. Przejazd ma być na tyle szeroki, żeby rowerzysta swobodnie przejechał nie zahaczając o nic co jest poza przejazdem i nie ryzykując wyjechania poza przejazd.
                                                    Dobrze że masz litość do projektantów ruchu drogowego, którzy odpłynęli. Pewnie też są nienormalni, jak rowerzyści jadący przy krawędzi gdy mogą środkiem.
                                                    Wg przepisów jednokierunkowa droga dla rowerów musi mieć minimum 1.5m szerokości, wg ciebie bez 1.9 metra ryzykuje się zahaczenie o znak lub odwiedziny pobliskich krzaków.
                                                    Twoja litość będzie więc jeszcze potrzebna dla tych, co i ten przepis ustanowili.

                                                    > Jesli droga rowerowa mialaby np. metr, jak gdzies twierdzisz(?) i z obu stron z
                                                    > ablokowana po sam rand przez samochod/autobus to ile miejsca zostaloby ci przy
                                                    > szerokosci kierownicy 80-90 cm?

                                                    Tylko że rowery mają średnio 65 cm szerokości z kierownicą. Zmierzyłem 2 rowery które posiadam - jeden tzw. rekreacyjny z ramą 21": 63 cm, drugi miejski: 65 cm.
                                                    Podobnie fakt że pojazd do 3.5t nie jest pojazdem ciężarowym (chociaż może być), nie oznacza że każdy osobowy ma 3.5t. Coś tam podchwyciłeś że 90 cm, ale - jak na funkcjonalnego przystało - nie zrozumiałeś co to w praktyce oznacza.

                                                    > > Przypominam dane: szerokość przejazdu (czerwone pole) wg ciebie: 1.9m.
                                                    >
                                                    > Wedlug mnie? "Czerowne pole"? No to jestem ciekaw, gdzie to napisalem.
                                                    > Beda problemy ze wskazaniem tego miejsca.

                                                    Wynika to z tego, że bez szerokości co najmniej 1.9m rowerzysta ryzykuje wyjechaniem w plener, a czerwone pole to przejazd o którym mowa. Ależ tobie trzeba oczywistości tłumaczyć - dziecko 5-letnie prędzej by od ciebie zrozumiało.


                                                    > > Dlaczego nie chcesz policzyć szerokości hyundaia?
                                                    >
                                                    > Bo widze golym okiem, ze rowerzysta ma do dyspozycji o wiele wiecej miejsca niz
                                                    > 1 m

                                                    Nie pytam o szerokość przejazdu, tylko o szerokość hyundaia.
                                                    Szerokość przejazdu wg ciebie musi mieć dokładnie 1.9 (czerwone pole - kojarzysz jeszcze?).

                                                    > > Niektórzy jadą tak że blokują możliwosć jakichkolwiek przetasowań, więc t
                                                    > woje k
                                                    > > olejne twierdzenie że MUSI jest warte tyle co poprzednie.
                                                    >
                                                    > Ty masz rzeczywiscie pozadnego lupnia pod sufitem biedaku: tak jakby ludzie cal
                                                    > y czas jechali w dokladnie takiej formacji, jak w ulamku sekundy, kiedy wykonan
                                                    > o zdjecie.

                                                    Nic o tym że przetasowania nie występują nie pisałem - jak zwykle sam sobie jakieś bzdury dopisujesz, jak na biedaka z "lupniem pod sufitem" przystało.
                                                    Napisałem że wcale nie muszą przewidywać żadnych przetasowań i - jak widać - niespecjalnie tymi przetasowaniami się przejmują, z czego wniosek że nie jadą przy krawędzi bo "jakieś przetasowania mogą być i muszą brać te przetasowania pod uwagę". Jadą przy krawędzi bo nie sprawia im to problemu i niczym nie ryzykują.

                                                    Dlaczego nie argumentujesz przetasowań poniżej? Już wiesz że zrobiłeś z siebie idiotę czy jeszcze trochę czasu potrzebujesz do namysłu?
                                                    Tu w oddali widać rowerzystę, który jedzie blisko krawędzi, mimo że nie musi, możesz sobie przybliżyć:
                                                    goo.gl/maps/h7sAe
                                                    W dużej odległości za nim dwóch kolejnych, pewnie nie myślą o niczym innym jak o przetasowaniach:
                                                    goo.gl/maps/8OIFl
                                                    > > A co w nim idiotycznego?
                                                    >
                                                    > Tak jak debil walacy glowa w sciane nie wie co w tym idiotycznego tak ty
                                                    > nie wiesz, co jest idiotycznego w zjezdzaniu n
                                                    > a przeciwlegle pobocze podczas wyprzedzania rowerzysty.

                                                    Tak jak debil walący głową w ścianę traci kontekst, tak ty już zapomniałeś że idiotyczny miał być niby przykład gdzie pasy ruchu mają po 3.5m a pobocze 2m.

                                                    > > Więc jest to możliwe przy tych optymalnych warunkach czy nie? Bo sam ze s
                                                    > obą ni
                                                    > > e potrafisz się dogadać.
                                                    >
                                                    > Gdzie napisalem, ze to cytuje "niemozliwe"?

                                                    To wynika z twoich obliczeń w optymalnych warunkach, gdzie jest "rowerzysta jadacy jego samym skrajem [pobocza]".
                                                    3,5+3,5+2 to ciagle mniej niz 0,5+0,9+6+1,8.

                                                    > > Przecież taki mądry i intelektualny jesteś, nie to co jacyś analfabeci.
                                                    >
                                                    > Dziekuje za komplement i wyrazam wyrazy wspolczucia.

                                                    Jeżeli nazywali cię w szkole "mistrz logiki", to pewnie też dziękowałeś. Do tej pory nie masz pojęcia, co oznaczały te chichoty po twoim podziękowaniu. Czerwone napisy i voodoo - tego się trzymaj.

                                                    > Uzasadnienie brzmi:
                                                    > > MUSI, bo jeżeli nie będzie jechał środkiem niezbyt szerokiwj drogi gdy mo
                                                    > że jec
                                                    > > hać środkiem, to nie zaliczy się do zbioru normalnych ludzi, a wg cieb
                                                    > ie KAŻ
                                                    > > DY normalny człowiek po takiej drodze jedzie środkiem gdy może
                                                    .
                                                    >
                                                    > 1. Okreslenie "MUSI" jest ciagle twojego autorstwa.

                                                    Pewnie dlatego to powyższe jest uzasadnieniem a nie cytatem.

                                                    > 2. Czyjas ocena normalnosci nie implikuje nakazu.
                                                    >
                                                    > Tylko ktos tak uposledzony jak ty moze z wypowiedzi: "kazdy normalny czlowiek p
                                                    > ije, gdy mu sie chce pic" wyciagnac wniosek, ze kazdy MUSI pic, gdy mu sie chce
                                                    > .

                                                    ... żeby go uznać za normalnego. Napisałem wcześniej, co twoja skleroza raczyła była usunąć z bazy danych:
                                                    Żeby być normalnym - wg ciebie MUSI.
                                                    Jak widać, nawet analogii porządnej nie potrafisz skonstruować.

                                                    > >> Jesli rowerzysci beda jechac srodkiem drogi rowerowej to kierowcy c
                                                    > >> hcacy wyprzedzic ich (w opisanych warunkach) MUSZA zjechac na lewe p
                                                    > obocze lub
                                                    > >> jechac niemal na linii.
                                                    >
                                                    > > Tego akurat nikt nie kwestionuje
                                                    >
                                                    > Teraz juz kapujesz dlaczego nawet takie wyprzedzanie to przejaw zdziczenia ?
                                                    > Oczywiscie nie.

                                                    Do tej pory nie kapujesz, że nie piszę o wyprzedzaniu po poboczu, tylko o tym że bez wjeżdżania na pobocze jest możliwe wyprzedzenie rowerzysty w odległości 6m. Normalnego rowerzysty.

                                                    Leżysz i kwiczysz:

                                                    > > > To mowi logika. Koniunkcja (zdanie logiczne, ktorego nie rozumiesz)
                                                    > to je
                                                    > > dyne l
                                                    > > > ogiczne i oczywiste rozwiazanie.
                                                    > >
                                                    > > Użyj więc koniunkcji i zbuduj zdanie logiczne, z którego wynika, że jeżeli w tym
                                                    > > samym miejscu jest drugi znak z tabliczką i ograniczeniem dla ciężarówek,
                                                    > > to inne znaki (w tym samym miejscu) ciężarówki nie obowiązują.
                                                    >
                                                    > Odpowiedz juz otruzymales kilka razy.

                                                    Wskaż, gdzie tej odpowiedzi udzieliłeś. Jakiś wykręt godny niedorozwoja na pewno wymyślisz, bo że nie wskażesz, to oczywiste.

                                                    A tu jakim cudem się minęli i w jakiej odległości od krawędzi jechał rowerzysta z naprzeciwka?
                                                    youtu.be/2yVTGEtEvmE?t=3m8s
                                                    To jest dokładnie to miejsce - w lewym dolnym rogu, żebyś miał skalę.
                                                    goo.gl/maps/hXocl
                                                    Szerokość ścieżki po skosie wynosi ok. 9 stóp, czyli 2,74m. Ponieważ jest tam kąt ok. 45 stopni, szerokość ścieżki wynosi 2^(1/2) mniej od zmierzonej przekątnej, czyli 1,93. Załóżmy że 2m. I jakoś się minęli bez problemu, a tym bardziej nie było mowy o jeździe środkiem "bo ina
                                                  • hannl Re: dla normalnych 29.05.13, 17:15
                                                    > Te fragmenty są w postach na które odpowiadasz. Napisałem ci już, że nie mam za
                                                    > miaru tych fragmentów powielać jak głupek,

                                                    No to tym bardziej nie domagaj sie jak glupek rzeczy, ktorych nawet nie jestes w stanie okreslic.

                                                    > Jako "Wypaść w plener" należy rozumieć to samo co "zjechać poza pobocze" - taki
                                                    > m jak ty trzeba takie oczywistości powtarzać kilka razy.

                                                    Owszem, moze sie to zdarzyc o wiele prawdopodobniej, jesli jakis rowerzysta z zupelnie niezrozumialych powodow majac do dyspozycji cale pobocze bedzie jechal jego skrajem.

                                                    > Tę sytuację muszą przewidzieć projektanci przejazdu. Przejazd ma być na tyle sz
                                                    > eroki, żeby rowerzysta swobodnie przejechał nie zahaczając o nic co jest poza p
                                                    > rzejazdem i nie ryzykując wyjechania poza przejazd.

                                                    "Musza", "ma byc"
                                                    Skad masz te newsy?

                                                    > Wg przepisów jednokierunkowa droga dla rowerów musi mieć minimum 1.5m szerokośc

                                                    Znow zabawne, ze w innym miejscu piszesz o drodze rowerowej, ktora ma metr szerokosci.

                                                    > i, wg ciebie bez 1.9 metra ryzykuje się zahaczenie o znak lub odwiedziny poblis
                                                    > kich krzaków.

                                                    Jesli sie jedzie skrajem drogi TEPOTO, to mozna o cos zahaczyc nawet wtedy, gdy droga ma 20 metrow szerokosci.

                                                    > > Jesli droga rowerowa mialaby np. metr, jak gdzies twierdzisz(?) i z obu s
                                                    > tron z
                                                    > > ablokowana po sam rand przez samochod/autobus to ile miejsca zostaloby ci
                                                    > przy
                                                    > > szerokosci kierownicy 80-90 cm?
                                                    >
                                                    > Tylko że rowery mają średnio 65 cm szerokości z kierownicą.

                                                    Gdybys ty jeszcze biedaku rozumial co to znaczy "srednio"...

                                                    > Zmierzyłem 2 rowery które posiadam

                                                    No to gratuluje. Bylaby kolejna niezla sygnatura.

                                                    >jeden tzw. rekreacyjny z ramą 21": 63 cm, drugi miejski: 65 cm.

                                                    No to juz wiemy wszystko o wszystkich rowerach.

                                                    > > > Przypominam dane: szerokość przejazdu (czerwone pole) wg ciebie: 1.
                                                    > 9m.
                                                    > >
                                                    > > Wedlug mnie? "Czerowne pole"? No to jestem ciekaw, gdzie to napisalem.
                                                    > > Beda problemy ze wskazaniem tego miejsca.
                                                    >
                                                    > Wynika to z tego,

                                                    Ach jakas wypowiedz "wg" mnie "wynika" nie z tego, co doslownie napisalem, tylko z tego co Klemens z Pultuska sobie wymysli. W sumie nic nowego.

                                                    > że bez szerokości co najmniej 1.9m rowerzysta ryzykuje wyjech aniem w plener,

                                                    I to pewnie tez jest twierdzenie "wg" mnie ale ty (znow o dziwo) nie jestes w stanie wskazac, gdzie cos takiego napisalem. Jakos straszneie czesto nie jestes w stanie.

                                                    > Szerokość przejazdu wg ciebie musi mieć dokładnie 1.9

                                                    Wiesz, ze masz powazny problem psychiczny? Mozesz to latwo stwierdzisz,gdy sprobujesz zalezsc miejsce, gdzie pisze, ze "szerokosc przejazdu musi miec dokladnie 1,9".

                                                    > Nic o tym że przetasowania nie występują nie pisałem.

                                                    Czyli ja gdzies pisalem, ze twierdzisz ze przetasowania nie wystepuja? Gdzie?

                                                    > Napisałem że wcale nie muszą przewidywać żadnych przetasowań

                                                    A ja napisze ze musza, bo jadac rowerem w grupie zwykle bierze sie wzglad na innych, rowniez tych w tyle. I co teraz?

                                                    > i - jak widać - niespecjalnie tymi przetasowaniami się przejmują,

                                                    Nie, "jak widac" osoba na przedzie, ktora pewnie prowadzi i ktora nie jest wyprzedzana jedzie srodkiem. Inni widocznie przetasowania uwzgledniaja.

                                                    > z czego wniosek że nie jadą przy krawędzi bo "jakieś przetasowania mogą być i muszą brać
                                                    > te przetasowania pod uwagę".

                                                    Owszem, jada tak, zeby umozliwic innym jazde obok - pewnie nie uwierzysz ale to jedna z zalet jazdy grupa.

                                                    > Jadą przy krawędzi bo nie sprawia im to problemu i niczym nie ryzykują.

                                                    Nie. To zupelnie naturalne, ze jazda przy krawedzi zawsze wymaga wiekszej uwagi niz jazda srodkiem.

                                                    > Już wiesz że zrobiłeś z siebie idiotę ?

                                                    Nie wpadaj w panike. Tytulu idioty tego forum, podmurowanym tak trafnym mottem zyciowym nikt ci nie odbierze.

                                                    > Tu w oddali widać rowerzystę, który jedzie blisko krawędzi, mimo że nie musi,

                                                    Na dwukierunkowej drodze "nie musi".... Jasne moze przeciez srodkiem - na gonga.
                                                    Ty z tym twoim mozdzkiem ameby.


                                                    >>kazdy MUSI pic, gdy mu sie chce.

                                                    >... żeby go uznać za normalnego.

                                                    I widzisz, co ci znow wyszlo, przy kolejnym podejsciu z trudna sztuka myslenia: jesli komus chce sie pic a nie pije to Klemens nie uznaje go za normalnego. Po co sie tak kaleczysz?

                                                    > Do tej pory nie kapujesz, że nie piszę o wyprzedzaniu po poboczu, tylko o tym że bez
                                                    > wjeżdżania na pobocze jest możliwe wyprzedzenie rowerzysty w odległości 6m.

                                                    Do tej pory nie kapujesz jak wydumany i naciagany jest ten caly przyklad (zwlaszcza w kontekscie tematu) i jaka azjatycka wiocha bylby taki manewr - jazda z predkoscia rzedu 120 km/h tuz obok lub nawet po linii zewnetrznej lewego pobocza.
                                                    To kolejna granica, do ktorej nie jestes w stanie nawet sie zblizyc ty ruski "innowatorze" :)

                                                    > Leżysz i kwiczysz:

                                                    Snij dalej ale sie nie zmocz biedaku.

                                                    >> Odpowiedz juz otruzymales kilka razy.

                                                    > Wskaż, gdzie tej odpowiedzi udzieliłeś. Jakiś wykręt godny niedorozwoja na pewno
                                                    > wymyślisz, bo że nie wskażesz, to oczywiste.

                                                    Voila:
                                                    "Udowodnic mozna cos komus, kto ten dowod bylby w stanie zrozumiec.
                                                    Poza mna nie ma tutaj jednak nikogo innego. "

                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,510,140434762,141290974,Re_dla_normalnych.html?wv.x=2
                                                  • klemens1 Re: dla normalnych 03.06.13, 10:18

                                                    > No to tym bardziej nie domagaj sie jak glupek rzeczy, ktorych nawet nie jestes
                                                    > w stanie okreslic.

                                                    Zaznaczam je gwiazdkami (określając w ten sposób - to 2 różne wyrazy, więc ci tłumaczę), bo jak głupek nie orientujesz się o które chodzi.

                                                    > > Tę sytuację muszą przewidzieć projektanci przejazdu. Przejazd ma być na
                                                    > > tyle szeroki, żeby rowerzysta swobodnie przejechał nie zahaczając o nic co jest
                                                    > > poza przejazdem i nie ryzykując wyjechania poza przejazd.
                                                    >
                                                    > "Musza", "ma byc"
                                                    > Skad masz te newsy?

                                                    OK, czyli wg ciebie przejazdy i DDR projektuje się tak, żeby rowerzysta, pomimo jazdy środkiem przejazdu/DDR mógł zahaczyć o coś, co znajduje się poza obrębem przejazdu/DDR?

                                                    > > Wg przepisów jednokierunkowa droga dla rowerów musi mieć minimum 1.5m
                                                    > > szerokości, wg ciebie bez 1.9 metra ryzykuje się zahaczenie o znak lub odwiedziny
                                                    > > poblis kich krzaków.
                                                    >
                                                    > Jesli sie jedzie skrajem drogi TEPOTO, to mozna o cos zahaczyc nawet wtedy, gdy
                                                    > droga ma 20 metrow szerokosci.

                                                    Ale dla ciebie jazda środkiem DDR o szerokości 1.5m to już jest jazda gorsza niż skrajem - musi być 1.9m szerokości, a wtedy i tak wg ciebie rowerzysta jedzie SAMYM skrajem. Kwestią jest co oznacza "jazda skrajem", a nie jej konsekwencje. Od miesięcy o tym właśnie jest mowa, a do ciebie, geniuszu logiki, jeszcze to nie dotarło. Zamiast tego - jak głupek - burzysz się o coś, czego nie kwestionuję. Jeżeli zrozumiałes powyższe, to uświadom sobie że tak jest cały czas z tobą.

                                                    > > Zmierzyłem 2 rowery które posiadam
                                                    > >jeden tzw. rekreacyjny z ramą 21": 63 cm, drugi miejski: 65 cm.
                                                    >
                                                    > No to juz wiemy wszystko o wszystkich rowerach.

                                                    Otóż to ty założyłeś, że każdy rower ma 90cm szerokości, więc "wiecie wszystko o wszystkich rowerach". Pewnie jednak te co mierzyłem to jakieś wyjątkowo małe rowery i nie nadają się do "optymalnych warunków", dla których twoje obliczenia zacytowałem niżej.

                                                    > > Wynika to z tego,
                                                    > > że bez szerokości co najmniej 1.9m rowerzysta ryzykuje wyjech aniem w ple
                                                    > ner,
                                                    >
                                                    > I to pewnie tez jest twierdzenie "wg" mnie ale ty (znow o dziwo) nie jestes w s
                                                    > tanie wskazac, gdzie cos takiego napisalem. Jakos straszneie czesto nie jestes
                                                    > w stanie.

                                                    Wskazywałem wielokrotnie, ale co mi szkodzi jeszcze raz, przecież strasznie często masz sklerozę:
                                                    Z definicji przytoczonej przez bimote rower to pojazd, ktorego szerokosc wynosi bodajze do 0,9 m.
                                                    Zakladajac optymalne warunki majace ocalic klemensa a wiec:
                                                    - droga z wyjatkowo dobrze, rozbudowanym poboczem,
                                                    - upierdliwy rowerzysta jadacy jego samym skrajem, np. 0.5 metra od linii zewnetrznej

                                                    przy 6 metrach odstepu, 2 metrach pobocza i 1,8 metra szerokosci auta ciagle wychodzi rower snujacy sie skrajem prawego pobocza i samochod jadacy (ponad 100 km/h) po lewym poboczu.

                                                    3,5+3,5+2 to ciagle mniej niz 0,5+0,9+6+1,8.

                                                    Popros kogos, zeby za ciebie policzyl.

                                                    Z twoich obliczeń wynika, że w optymalnych warunkach i dla rowerzysty jadącego SAMYM skrajem pobocza, potrzebuje on 0,5 odstępu po obu stronach + szerokość roweru (też optymalna) 0,9, czyli 2*0,5+0,9 = 1,9m szerokości pasa po którym się porusza, żeby nie zahaczyć o nic co jest poza obrębem tego pasa. Bo przecież jedzie SAMYM skrajem.

                                                    Wracając do tematu, gdzie znowu próbujesz się wymigiwać jak niedorozwój:
                                                    Przypominam dane: szerokość przejazdu (czerwone pole) wg ciebie: 1.9m (bo przecież przejazd nie jest zaprojektowany tak, żeby rowerzysta zahaczał o coś co jest poza nim - chyba że wyżej stwierdziłeś inaczej).
                                                    Jaka jest więc szerokość i30?

                                                    > > Napisałem że wcale nie muszą przewidywać żadnych przetasowań
                                                    >
                                                    > A ja napisze ze musza, bo jadac rowerem w grupie zwykle bierze sie wzglad na innych, rowniez tych w tyle. I co teraz?

                                                    Teraz jeszcze raz przeczytaj sprzeczność którą wyprodukowałeś.
                                                    Na filmie widać że niektórzy jadą środkiem, niektórzy przy skraju, a niektórzy 2 rowerami obok siebie nie przejmując się "możliwością przetasowań".

                                                    > To zupelnie naturalne, ze jazda przy krawedzi zawsze wymaga wiekszej
                                                    > uwagi niz jazda srodkiem.

                                                    Nie na tyle większej, żeby nie móc kierować rowerem jedną ręką, co widać na filmie.

                                                    A oto kolejna osoba, która MUSIAŁA brać pod uwagę możliwość przetasowania, mimo że wyprzedziła rower google i się oddala:
                                                    goo.gl/maps/Zzi9a
                                                    Jesteś w stanie wyobrazić sobie, jak musiała być skoncentrowana, jadąc tak blisko krawędzi?

                                                    > > Tu w oddali widać rowerzystę, który jedzie blisko krawędzi, mimo że nie m
                                                    > usi,
                                                    >
                                                    > Na dwukierunkowej drodze "nie musi".... Jasne moze przeciez srodkiem - na gonga
                                                    > .
                                                    > Ty z tym twoim mozdzkiem ameby.

                                                    W tej odległości, w której się znajdował - nie musi. Wg ciebie powinien jechać środkiem żeby nie zahaczyć o krajobraz i dopiero przy samym mijaniu zjechać do krawędzi i zwolnić prawie do zera. Dlaczego jechał skrajem, mimo że nie musiał i mimo że jest to takie trudne i ryzykowne? Całkiem sporo na tej DDR tych, którzy wg ciebie kwalifikują się jako nienormalni.
            • bimota Re: dla normalnych 21.11.12, 10:53
              > “Ograniczenie obowiązuje od miejsca ustawienia znaku do:
              > wprowadzenia innej dopuszczalnej prędkości znakiem B-33”
              >
              > Jest znak B33 czyli od tego znaku poprzednie ograniczenie przestaje obowiazywac

              Znak jest, ale ograniczenie, ktore wprowadza, nie dotyczy aut. Co to wg. ciebie oznacza ? Jest dla niech to ograniczenie czy nie ? Czy na znaki przeznaczone wylacznie dla tramwajow tez zwracasz uwage ?
              • hannl Re: dla normalnych 21.11.12, 13:53
                bimota napisał:

                > > “Ograniczenie obowiązuje od miejsca ustawienia znaku do:
                > > wprowadzenia innej dopuszczalnej prędkości znakiem B-33”
                > >
                > > Jest znak B33 czyli od tego znaku poprzednie ograniczenie przestaje obowi
                > azywac
                >
                > Znak jest, ale ograniczenie, ktore wprowadza, nie dotyczy aut.

                Ale (to ograniczenie) jest. Czy moze go tam tez nie widzisz?


                > Czy na znaki przeznaczone wylacznie dla tramwajow tez zwracasz uwage ?

                Czyzby znaki dla tramwajow byly tymi samymi znakami, ktore obowiazuja ruch kolowy?
                • bimota Re: dla normalnych 21.11.12, 17:42
                  > Ale (to ograniczenie) jest. Czy moze go tam tez nie widzisz?

                  Tabliczka informuje, ze mam go "nie widziec".

                  > Czyzby znaki dla tramwajow byly tymi samymi znakami, ktore obowiazuja ruch kolo
                  > wy?

                  Nie... tramwaje to ruch kwadratowy... ;)
                  • hannl Re: dla normalnych 21.11.12, 18:02
                    bimota napisał:

                    > > Ale (to ograniczenie) jest. Czy moze go tam tez nie widzisz?
                    >
                    > Tabliczka informuje, ze mam go "nie widziec".

                    Rzeczywiscie?
                    Mozesz wskazac (zacytowac), gdzie jest napisane, ze masz go "nie widziec"?


                    > > Czyzby znaki dla tramwajow byly tymi samymi znakami, ktore obowiazuja ruch kolowy?
                    >
                    > Nie... tramwaje to ruch kwadratowy... ;)

                    Nie kwadratowy tylko szynowy.

                    Na kursie jazdy uczyli cie takich znakow?
                    • nazimno Bimota zaraz swierdzi, ze to dla niego betka. 21.11.12, 18:17

                      A jureek doda, ze tylko "filozofujacy zarzadcy drog" moga miec watpliwosci.

                      Bo w opolskiem, nawet zwykla gospodyni domowa od razu lapie, o co chodzi.
                      • hannl Re: Bimota zaraz swierdzi, ze to dla niego betka. 21.11.12, 19:58
                        nazimno napisał:

                        >
                        > A jureek doda, ze tylko "filozofujacy zarzadcy drog" moga miec watpliwosci.
                        >
                        > Bo w opolskiem, nawet zwykla gospodyni domowa od razu lapie, o co chodzi.

                        Najlepsza jest propozycja bimoty: takiego sformulowania opisu znakow, ze wyszloby na dokladnie to samo:

                        forum.gazeta.pl/forum/w,510,140434762,140625769,Re_Taka_mala_historyjka.html
                    • bimota Re: dla normalnych 21.11.12, 19:33
                      > Rzeczywiscie?
                      > Mozesz wskazac (zacytowac), gdzie jest napisane, ze masz go "nie widziec"?

                      A co wg ciebie oznacza "nie dotyczy" ?

                      > Na kursie jazdy uczyli ci
                      > e takich znakow?


                      Nie pamietam, bo mnie nie dotyczy, tak jak znak dla ciezarowek.
                      • hannl Re: dla normalnych 21.11.12, 20:05
                        bimota napisał:

                        > > Rzeczywiscie?
                        > > Mozesz wskazac (zacytowac), gdzie jest napisane, ze masz go "nie widziec"
                        > ?
                        >
                        > A co wg ciebie oznacza "nie dotyczy" ?

                        Na pewno nie to, ze mam go "nie widziec" bo odczytujac ta informacje juz go widze.

                        Ty jak sie domyslam widzac np. kibel dla kobiet z odpowiednim znaczkiem (ze nie dotyczy mezczyzn) tego kibla w ogole nie widzisz?

                        Jesli ktos ci powie, ze masz skrecic za tym kiblem w prawo to pojdziesz prosto bo przeciesz "masz" tego kibla "nie widziec"?

                        > Nie pamietam, bo mnie nie dotyczy, tak jak znak dla ciezarowek.

                        Zatem znaczka z ciezarowka tez sie na kursie nie uczyles, tak jak znakow dla motorniczych tramwajow i znaczek ten jest dla ciebie tak samo zagadkowy?

                        Jak ty w ogole zdales egzamin?
                        • bimota Re: dla normalnych 21.11.12, 21:39
                          > > A co wg ciebie oznacza "nie dotyczy" ?
                          >
                          > Na pewno nie to, ze mam go "nie widziec" bo odczytujac ta informacje juz go wid
                          > ze.

                          No i nie odpowiedziales...

                          > Zatem znaczka z ciezarowka tez sie na kursie nie uczyles,

                          Znaczek jest akurat dla mnie. Dlaczego mialbym sie nie uczyc ?

                          > Ty jak sie domyslam widzac np. kibel dla kobiet z odpowiednim znaczkiem (ze nie
                          > dotyczy mezczyzn) tego kibla w ogole nie widzisz?

                          Nie widzialem takiego.. I co niby ma ich nie dotyczyc ? Drzwi wejsciowe widze, kibla nie...
                          • hannl Re: dla normalnych 22.11.12, 08:12
                            bimota napisał:

                            > > > A co wg ciebie oznacza "nie dotyczy" ?
                            > >
                            > > Na pewno nie to, ze mam go "nie widziec" bo odczytujac ta informacje juz
                            > go wid
                            > > ze.
                            >
                            > No i nie odpowiedziales...

                            Odpowiedzialem tylko ty nie zrozumiales.
                            Widze znak i widze ograniczenie. To - zgodnie z opisem w kodeksie - informuje mnie, ze poprzednie ograniczenie traci waznosc.
                            Dodatkowa tabliczka informuje mnie, ze nowe ograniczenie dotyczy tylko ciezarowek a nie, ze znaku "nie widze" bo tam ten znak ciagle jest i go widze. Ty i klimek nie.

                            > Znaczek jest akurat dla mnie. Dlaczego mialbym sie nie uczyc ?

                            Bo pytales powyzej, "czy na znaki przeznaczone wylacznie dla tramwajow tez zwracam uwage". Odpowiedzialem, ze nie zwracam, bo takich znakow nie uczy sie kierowcow.
                            W przeciwienstwie do tabliczki z ciezarowka, ktora kazdy kierowca powinien znac, nawet ten, ktory uwaza, ze czyni ona znaki niewidzialnymi.


                            > Nie widzialem takiego..

                            No pewnie, skoro jest na nim znaczek, to kibel staje sie niewidzialny, tak samo jak znak dla ciezarowek :)
                            • bimota Re: dla normalnych 22.11.12, 12:24
                              Ty nawet nie wiesz co ocnacza cudzyslow, wiec twe wypociny sa juz calkiem bez sensu...

                              Nie dotyczy oznacza, ze mam na to nie zwracac uwagi, to cos dla mnie nie istnieje, gdyby byla mowa o znaku, to nawet wtedy gdyby ten znak fizycznie stal. I nie mam zamiaru tego dluzej walkowac...
                              • hannl Re: dla normalnych 22.11.12, 17:17
                                bimota napisał:

                                > Nie dotyczy oznacza, ze mam na to nie zwracac uwagi, to cos dla mnie nie istnie
                                > je, gdyby byla mowa o znaku, to nawet wtedy gdyby ten znak fizycznie stal.

                                Problem polega na tym, ze drogowcy ustanowili kodeks dla ludzi potrafiacych abstrahowac przynajmniej na poziomie dziecka. Jak widac sa jednak tacy, dla ktorych i to za wiele.

                                Tymczasem obecnosc znaku to komunikat taki sam, jak i rodzaj tego komunikatu (zakaz) ale ktos, kto nie jest w stanie abstrahowac na poziomie dziecka z podstawowki tego nie widzi czyli dla niego to "nie istnieje".

                                Tak samo jak "nie istnieje" ubikacja dla kobiet bo jest znaczek.
                                Jesli ktos powie takiemu, ze ma skrecic przy ubikacji w prawo, ten pojdzie wprost bo ta ubikacja dla niego "nie istnieje".

                                Powodzenia na twojej dalszej drodze.
                                • bimota Re: dla normalnych 22.11.12, 17:31
                                  > Problem polega na tym, ze drogowcy ustanowili kodeks dla ludzi potrafiacych abs
                                  > trahowac przynajmniej na poziomie dziecka. Jak widac sa jednak tacy, dla ktoryc
                                  > h i to za wiele.

                                  Wychodzi na to, ze jest ich conajmniej tylu co tych "abstrahujacych", ci drudzy jednak nie potrafia wyciagnac z tego wnioskow... Prawidlowy wniosek jest taki, ze powinno sie tak oznakowac, by rozumieli jedni i drudzy tak jak nalezy, ale dla ciebie to abstrakcja, podobnie jak twe filozofie...
                                  • hannl Re: dla normalnych 22.11.12, 17:45
                                    bimota napisał:

                                    > Prawidlowy wniosek jest taki,
                                    > ze powinno sie tak oznakowac, by rozumieli jedni i drudzy tak jak nalezy, ale
                                    > dla ciebie to abstrakcja, podobnie jak twe filozofie...

                                    Kominacje znakow, ograniczenie +ciezarowka to kombinacja stosowana powszechnie i rozumiana w calej Europie w takiej samej formie.

                                    Poza kilkoma osobnikami na tym forum nie spotkalem do tej pory nikogo, kto mialby jakiekolwiek problemy z tymi piktogramami.
                  • hrabia-monter-christo Re: dla normalnych 25.11.12, 02:41
                    bimota napisał:

                    > > Ale (to ograniczenie) jest. Czy moze go tam tez nie widzisz?

                    > Tabliczka informuje, ze mam go "nie widziec".

                    co innego info na znaku a co innego sam znak
                    skoro "sam" znak znosi - bezwarunkowo przeciez w PoRD - poprzednie ograniczenie, to znaczy ze znosi niezaleznie co na nim jest wypisane
                    • klemens1 Re: dla normalnych 25.11.12, 10:42
                      > skoro "sam" znak znosi - bezwarunkowo przeciez w PoRD - poprzednie ograniczenie
                      > , to znaczy ze znosi niezaleznie co na nim jest wypisane

                      Ale tabliczka określa że znak nie dotyczy osobówek. Czyli osobówek nie dotyczy ani nowe ograniczenie, ani fakt że znak miałby znosić ograniczenie dotychczasowe. Gdyby tabliczka określała, że samo ograniczenie dotyczy ciężarowych (a nie cały znak), to nie byłoby dyskusji.
                      Podobnie osobówek nie dotyczą znaki dla tramwajów - ani nie ustalają nowego ograniczenia, ani nie znoszą poprzedniego.
                      • bimota Re: dla normalnych 25.11.12, 12:25
                        Wszystko pokreciliscie...

                        Nie sam znak znosi, tylko "info" na nim, a tabliczka wlasnie okresla, ze samo ograniczenie dotyczy...

                        • klemens1 Re: dla normalnych 25.11.12, 12:56
                          bimota napisał:

                          > Wszystko pokreciliscie...
                          >
                          > Nie sam znak znosi, tylko "info" na nim, a tabliczka wlasnie okresla, ze samo o
                          > graniczenie dotyczy...

                          B-33
                          Oznacza zakaz przekraczania prędkości określonej na znaku liczbą kilometrów na godzinę. Dopuszczalna prędkość określona na znaku obowiązuje do:
                          1). wprowadzenia innej dopuszczalnej prędkości znakiem B-33 lub B-43,

                          Tabliczka wskazująca, że znak dotyczy samochodów ciężarowych, pojazdów specjalnych, pojazdów używanych do celów specjalnych, o dopuszczalnej masie całkowitej przekraczającej 3,5 t, oraz ciągników samochodowych
                          • bimota Re: dla normalnych 25.11.12, 13:56
                            Oznacza zakaz przekraczania prędkości określonej na znaku liczbą kilometrów na godzinę. Dopuszczalna prędkość określona na znaku obowiązuje do:
                            1). wprowadzenia innej dopuszczalnej prędkości znakiem B-33 lub B-43,

                            Umieszczona pod znakiem B-33 tabliczka wskazuje, że ograniczenie prędkości dotyczy kierującego pojazdem, którego symbol znajduje się na tabliczce.
                            • klemens1 Re: dla normalnych 26.11.12, 11:48
                              > Oznacza zakaz przekraczania prędkości określonej na znaku liczbą kilometrów na
                              > godzinę. Dopuszczalna prędkość określona na znaku obowiązuje do:
                              > 1). wprowadzenia innej dopuszczalnej prędkości znakiem B-33 lub B-43,

                              Dla osobówek inna dopuszczalna prędkość nie została wprowadzona.
                              To, że niby została wprowadzona, bo znak ten kasuje poprzednie ograniczenie, a kasuje, bo została wprowadzona inna prędkość to zwykła tautologia.

                              > Umieszczona pod znakiem B-33 tabliczka wskazuje, że [b]ograniczenie prędkości[/
                              > b] dotyczy kierującego pojazdem, którego symbol znajduje się na tabliczce.

                              Niewątpliwie. Ale też cały znak - nie tylko ograniczenie - dotyczy kierującego pojazdem, którego symbol znajduje się na tabliczce. Ściślej - nie tylko jego, ale na pewno nie kierowców osobówek.
                              • bimota Re: dla normalnych 29.11.12, 15:20
                                NO WLASNIE...

                                ALE CHYBA NIE TAUTOLOGIA, ANI NAWET PLEONAZM... :)
                              • hannl Re: dla normalnych 02.12.12, 01:17
                                klemens1 napisał:

                                > > Dopuszczalna prędkość określona na znaku obowiązuje do:
                                > > 1). wprowadzenia innej dopuszczalnej prędkości znakiem B-33 lub
                                > B-43,
                                >
                                > Dla osobówek inna dopuszczalna prędkość nie została wprowadzona.

                                Ale "znakiem B-33" "zostala wprowadzona" - nawet jesli dla ciezarowek.
                                Tym samym znosi poprzednie ograniczenie.

                                Ale zeby to zrozumiec trzeba opanowac myslenie logiczne przynajmniej na poziomie pierwszej klasy podstawowki.
                      • hannl Re: dla normalnych 02.12.12, 03:48
                        klemens1 napisał:

                        > Ale tabliczka określa że znak nie dotyczy osobówek.

                        Ktory przepis mowi, ze "znak nie dotyczy osobowek"?

                        > Gdyby tabliczka określała, że samo ograniczenie dotyczy ciężarowych ( a nie cały znak), to nie byłoby dyskusji.

                        Tak wlasnie okresla to rozporządzenie w sprawie znaków i sygnałów drogowych:
                        "Umieszczona pod znakiem B-33 tabliczka, o której mowa w § 23 ust. 2, wskazuje, że OGRANICZENIE prędkości dotyczy kierującego pojazdem, którego symbol znajduje się na tabliczce.

                        > Podobnie osobówek nie dotyczą znaki dla tramwajów - ani nie ustalają nowego ogr
                        > aniczenia, ani nie znoszą poprzedniego.

                        Kolejny bullshit.
                        Kierowcy samochodow musza znac znaki B-33 i tabliczke T-23b i wiedziec co oznaczaja.
                        Nikt i nic od nich nie wymaga znajmosci znakow dla tramwajow.
          • nazimno Ad absurdum. 19.11.12, 17:13
            Uregulowanie PoRD wymagaloby zatrudnienia matematyka-logika,
            ktory prawnikom wyjasnilby pare spraw juz na samym poczatku,
            a przede wszystkim wskazalby na absurdy tkwiace juz teraz w PoRD.

            B-33 z definicji powinien odwolywac (resetowac)
            poprzednie ograniczenie predkosci, jakie by ono nie bylo.

            B-33 z tabliczka wprowadza nowa wartosc limitu, tu dla kategorii wskazanej
            przy uzyciu T-23B, po tym tzw. "resecie", przez B-33 wykonanym.

            Niestety definicje i okreslenia w PoRD sa do dupy
            i jako takie prowadza czasem ad absurdum.

            To znakolog powinien myslec ( jesli ma troche szarych komorek).

            Podany przez Ciebie przyklad jest wlasnie przykladem
            "ad absurdum", co sam pokazales, wiec

            nie powinien byc przez znakologow w ogole brany pod uwage.


            **********

            W przypadku takiej oto sekwencji (jak poprzednio podalem):

            B-33(40) .......... B-33(70) & T-23B

            sytuacja absurdalna nie powstaje.

            Uzasadnienie:

            B-33(70) zresetowal 40-ke, a jednoczesnie wprowadzil 70-ke dla
            wskazanych na tabliczce.

            Tylko rozwiazanie jednoznaczne jest skuteczne,
            wiec z pewnoscia wariant ze wskazaniem konkretnie odwolywanej predkosci:

            B-33(40) .......... B-34(40) i ponad nim B-33(70) & T-23B
            jest jasny i nie wymaga zadnych komentarzy.

            Twoj przyklad powinno sie oznakowac tak, aby bylo jednoznacznie:

            B-33(80) .......... B-33(80) - powtorzenie 80-ki dla osobowych (jesli ma byc podniesiony limit dalej w mocy)

            natomiast ponad nim:

            B-33(70) & T-23B - czyli 70-ka ciezarowych

            I tyle.
            • klemens1 Re: Ad absurdum. 19.11.12, 17:28
              > Podany przez Ciebie przyklad jest wlasnie przykladem
              > "ad absurdum", co sam pokazales, wiec
              >
              > nie powinien byc przez znakologow w ogole brany pod uwage.

              Jest identyczny z 40 i dalej 70 + t-23b, tylko liczby na znakach są różne. Dlaczego więc jeden przykład jest absurdalny a drugi nie?

              > W przypadku takiej oto sekwencji (jak poprzednio podalem):
              >
              > B-33(40) .......... B-33(70) & T-23B
              >
              > sytuacja absurdalna nie powstaje.
              >
              > Uzasadnienie:
              >
              > B-33(70) zresetowal 40-ke

              Kierowców osobówek ten znak nie dotyczy. Znak który ich nie dotyczy nie może resetować ustaleń znaku który ich dotyczy. Jeżeli byłoby tak jak pieszesz, to w moim poprzednim przykładzie ciężarowe mogą jechać 70 a osobowe 50. Z jakichś względów jednak uznałeś ten przykład za absurdalny, pomimo że oznakowanie jest takie samo oprócz liczb na znakach.


              > Twoj przyklad powinno sie oznakowac tak, aby bylo jednoznacznie:
              >
              > B-33(80) .......... B-33(80) - powtorzenie 80-ki dla osobowych (jesli ma byc po
              > dniesiony limit dalej w mocy)
              >
              > natomiast ponad nim:
              >
              > B-33(70) & T-23B - czyli 70-ka ciezarowych
              >
              > I tyle.

              Tylko że ciężarowych dotyczą oba znaki. Mogą sobie wybierać który jest ważniejszy? Czy może liczy się kolejność czytania znaków - od dołu go góry? Ale w takim przypadku kierowca osobówki znowu dostaje (wg ciebie) reseta 80 przez ciężarową 70.
              • nazimno Re: Ad absurdum. 19.11.12, 17:50
                Przeciez pisales o checi zachowania podniesionego limitu do 80-ki w obszarze miejskim.

                Wiec powtorzona 80-ke biora dla siebie osobowki, aby reset
                nie ustawil 50-ki wlasnie dla nich.

                Tylko ciezarowcy dostaja 70-ke i gdzie jest konflikt, co?

                Reset jest operacja bezwarunkowa i z "dotyczeniem" nie ma nic wspolnego.
                Co tu jest absurdalnego?
                • nazimno I jeszcze to znalazlem: 19.11.12, 17:57
                  Ograniczenie prędkości, B-33

                  Oznacza zakaz przekraczania prędkości określonej na znaku liczbą kilometrów na godzinę. Dopuszczalna prędkość określona na znaku obowiązuje do:

                  1). wprowadzenia innej dopuszczalnej prędkości znakiem B-33 lub B-43,
                  2). umieszczenia znaku D-40 oznaczającego początek strefy zamieszkania,
                  3). umieszczenia znaków oznaczających odpowiednio początek lub koniec obszaru zabudowanego.
                  Umieszczona pod znakiem B-33 tabliczka wskazuje, że ograniczenie prędkości dotyczy kierującego pojazdem, którego symbol znajduje się na tabliczce.
                  Znak B-33, określający dopuszczalną prędkość większą niż 60 km/h, umieszczony na obszarze zabudowanym, dotyczy samochodu osobowego, motocykla i samochodu ciężarowego o dopuszczalnej masie całkowitej nieprzekraczającej 3,5 t., z wyjątkiem:
                  1). pojazdu przewożącego materiały niebezpieczne
                  2). pojazdu z urządzeniem wystającym do przodu więcej niż 1,5 m od siedzenia kierującego
                  3). pojazdu holującego pojazd silnikowy
                  4). motocykla, którym przewozi się dziecko w wieku do lat 7
                  5). samochodu ciężarowego przewożącego osoby poza kabiną kierowcy.
                • klemens1 Re: Ad absurdum. 20.11.12, 17:14
                  > Wiec powtorzona 80-ke biora dla siebie osobowki, aby reset
                  > nie ustawil 50-ki wlasnie dla nich.

                  Stąd też pytanie, czy znaki powinno się czytać od dołu - wtedy 70 ciężarowa na górze kasuje 80 dla osobówek na dole, czy od góry - wtedy ciężarowe mogą 70 które jest kasowane od razu przez 80.

                  Pytałem też, co w sytuacji gdy ograniczenie dla osobówek jest najpierw, a za x metrów ograniczenie dla ciężarówek.
                  Przypominam:
                  Obszar zabudowany.
                  ....
                  B-33 (80)
                  ....
                  B-33 (70) + T-23b
                  Z jaką prędkością mogą teraz jechać osobowe?

                  Napisałeś że powyższy przykład jest absurdalny, gdy tymczasem jest on identyczny z moim poprzednim, tylko ograniczenia są inne. Sprawdzam więc twój algorytm na nieco innych danych.
                  • hannl Re: Ad absurdum. 20.11.12, 17:59
                    klemens1 napisał:

                    > Napisałeś że powyższy przykład jest absurdalny, gdy tymczasem jest on identyczny z moim
                    > poprzednim,

                    1. Nie jest identyczny.
                    2. Jest absurdalny, bo w opisanej sytuacji nie postawilby go zaden trzezwy znakolog.

                    Ciagle gonisz w pietke.
                    Przerabialismy ten temat juz kilka lat temu, gdy tlumaczylem ci, ze skakanie na glowke do wiaderka nie jest identyczne ze skakaniem na glowke do basenu olimpijskiego, choc w obu przypadkach skakalbys do wody.
                  • nazimno Bo warunki sa inne! 20.11.12, 18:07
                    W przykladzie "hannl" z samego poczatku NIC nie ma o terenie zabudowanym i predkosci domyslnej 50 km/h - przeczytaj.

                    Stad moja tamta odpowiedz do tamtej sytuacji.

                    Jesli przyjac zasade resetu (kasowania bezwzglednego), a ona jest logiczna,
                    to podana przez Ciebie kombinacja: B-33 (80) .... B-33(70)&T-23b

                    w ogole nie powinna byc w sytuacji obszaru miejskiego (domyslna 50-ka) zastosowana,

                    poniewaz doprowdzilaby do absurdu, ze ciezarowki moga wiecej niz osobowki,
                    chyba, ze jakis chory znakolog tak wlasnie chce.

                    Jedynym rozsadnym i czytelnym wowczas wyjsciem jest:

                    B-33 (80) ....B-33(80) / B-33(70)&T-23b

                    Nawet malo rozgarniety z osobowki i malo rozgarniety z ciezarowki
                    wykapuje, o co chodzi, gdy to zobaczy.

                    PS
                    Jesli sprawdzasz algorytm na innych danych, to i te dane musza nalezec
                    do dziedziny mozliwej do interpretacji, przy zalozonych warunkach.

                    W przeciwnym wypadku nie ma to sensu, powstaja absurdy.

                    Czy istnieja logarytmy z liczb ujemnych?

                    Czy wyrazenie logarytmowane moze sie nagle stac ujemne,
                    a Ty bedziesz obliczal dalej logarytm?

                    Napisalem tez, ze PoRD posiada wyrazna luke w definicjach i ich
                    konsekwencjami sa ciagle spory wszystkich ze wszystkimi.

                    Zasada kasowania, albo resetu wiele spraw upraszcza
                    i uwalnia maluczkich od rozwazan filozoficznych.

                    Jakis logik powinien te stajnie wyplukac strumieniem tak jak zrobiono to ze stajnia Augiasza.
                    • nazimno Na marginesie... 20.11.12, 18:10
                      Analizowanie tego pisma PoRD, i to wcale nie swietego, coraz bardziej sklania mnie
                      do uznania go za szatanskie wersety.

                    • bimota Re: Bo warunki sa inne! 20.11.12, 20:27
                      Wiec nadal jest absurd, w czym ten jest gorszy od tamtego ? :P
                    • klemens1 Re: Bo warunki sa inne! 20.11.12, 21:02
                      > Jesli przyjac zasade resetu (kasowania bezwzglednego), a ona jest logiczna,
                      > to podana przez Ciebie kombinacja: B-33 (80) .... B-33(70)&T-23b
                      >
                      > w ogole nie powinna byc w sytuacji obszaru miejskiego (domyslna 50-ka) zast
                      > osowana,


                      Jeżeli nie przyjmować zasady resetu, a nieprzyjmowanie to jest logiczne, spotkana przeze mnie konfiguracja B-33 (40) ... B-33 (70)&T-23b w ogóle nie powinna być w jakiejkolwiek sytuacji.

                      > poniewaz doprowdzilaby do absurdu, ze ciezarowki moga wiecej niz osobowki,
                      > chyba, ze jakis chory znakolog tak wlasnie chce.

                      Absurdów w oznakowaniu jest tyle, że to byłby jeden z mniej istotnych.

                      > Jedynym rozsadnym i czytelnym wowczas wyjsciem jest:
                      >
                      > B-33 (80) ....B-33(80) / B-33(70)&T-23b

                      Ale to prowadzi do kolejnego absurdu, o którym pisałem:
                      Albo znaki czytamy w kolejności od góry do dołu i ciężarówki mogą jechać 80, albo od dołu do góry i osobówki mogą jechać najwyżej 50.
                      Przy mojej interpretacji tego absurdu nie ma. To tak w kwestii tego co niżej.

                      > PS
                      > Jesli sprawdzasz algorytm na innych danych, to i te dane musza nalezec
                      > do dziedziny mozliwej do interpretacji, przy zalozonych warunkach.
                      >
                      > W przeciwnym wypadku nie ma to sensu, powstaja absurdy.
                      • hannl Re: Bo warunki sa inne! 21.11.12, 09:31
                        klemens1 napisał:

                        > Jeżeli nie przyjmować zasady resetu, a nieprzyjmowanie to jest logiczne,

                        Nie, nie jest logiczne. Zasada resetu jest prosta i logiczna, pozwala bardzo uproscic oznakowanie i zredukowac ilosc znakow.

                        > Ale to prowadzi do kolejnego absurdu, o którym pisałem:
                        > Albo znaki czytamy w kolejności od góry do dołu i ciężarówki mogą jechać 80, al
                        > bo od dołu do góry i osobówki mogą jechać najwyżej 50.

                        Nie ma absurdu, sa tylko kierowcy nie radzacy sobie z logika na poziomie podstawowki.
                        • klemens1 Re: Bo warunki sa inne! 21.11.12, 12:48
                          > > Ale to prowadzi do kolejnego absurdu, o którym pisałem:
                          > > Albo znaki czytamy w kolejności od góry do dołu i ciężarówki mogą jechać
                          > 80, al
                          > > bo od dołu do góry i osobówki mogą jechać najwyżej 50.
                          >
                          > Nie ma absurdu, sa tylko kierowcy nie radzacy sobie z logika na poziomie podsta
                          > wowki.

                          Jaka jest więc logika na poziomie podstawówki odczytywania znaków jeden nad drugim, jeżeli - w zależności od kolejności ich odczytywania - kasują one znaczenie znaku poprzedniego?
                          • hannl Re: Bo warunki sa inne! 21.11.12, 13:50
                            klemens1 napisał:

                            > Jaka jest więc logika na poziomie podstawówki odczytywania znaków jeden nad dru
                            > gim, jeżeli - w zależności od kolejności ich odczytywania - kasują one znaczeni
                            > e znaku poprzedniego?

                            "kasuja" tylko w przypadku uposledzonych.

                            tabliczka z inforamacja jakiego rodzaju pojazdow dotyczy ograniczenie znajduje sie zawsze POD odpowiednim ograniczeniem.

                            Czytajac od gory:
                            80-tka znosi poprzednie ograniczenie i wprowadza generalnie nowe.
                            70 pod, jako ze z tabliczka wprowadza ograniczenie dla ciezarowek.

                            Czytajac od dolu:
                            70-tka z tabliczka znosi poprzednie ograniczenia i wprowadza nowe ograniczenie do 70-tki dla ciezarowek.
                            80-tka wprowadza nowe ograniczenie dla pozostalych pojazdow.

                            Skad wiem, ze znow bedziesz calkowicie bezradny?
                            • klemens1 Re: Bo warunki sa inne! 22.11.12, 16:03
                              > Czytajac od gory:
                              > 80-tka znosi poprzednie ograniczenie i wprowadza generalnie nowe.
                              > 70 pod, jako ze z tabliczka wprowadza ograniczenie dla ciezarowek.

                              i kasuje 80 dla osobowych - wg twojej logiki

                              > Czytajac od dolu:
                              > 70-tka z tabliczka znosi poprzednie ograniczenia i wprowadza nowe ograniczenie
                              > do 70-tki dla ciezarowek.
                              > 80-tka wprowadza nowe ograniczenie dla pozostalych pojazdow.

                              czyli dla ciężarówek też - wg twojej logiki

                              > Skad wiem, ze znow bedziesz calkowicie bezradny?

                              Bo zaprezentowałeś logikę wg której wychodzą bzdury.
                              • bimota Re: Bo warunki sa inne! 22.11.12, 16:36
                                Pomoge Hani, bo 200 lat bedzie filozofowac...

                                Jesli sa na 1 slupku, to czytamy wszystko na raz.

                                Ciezarowka stosuje sie do 70, co jednoczesnie jest zgodne z 80. Czyli moze sie stosowac do obu na raz. Odwrotnie to by byla zagadka... :)
                              • nazimno W ogole nie rozumiesz kasowania (resetu) 22.11.12, 16:50
                                B-33, jakikolwiek B-33, kasuje TO, CO BYLO POPRZEDNIO DO MIEJSCA JEGO POSTAWIENIA.

                                Kasowanie to nie jest kasowaniem "tego na gorze", ani nie jest kasowaniem "tego na dole",
                                (na jednym slupku) - jest po prostu kasowaniem POPRZEDNICH ograniczen.

                                Jesli na jednym slupku sa dwa B-33, jeden z tabliczka, drugi bez tabliczki,
                                to od miejsca postawienia slupka wiadomo, co ma byc robione.

                                Twoje dywagacje o kolejnosci czytania (z gory na dol, z dolu do gory) sa wytworem czegos, czego ja nie mam zamiaru nazywac. Wiadomo tylko ze pewna czynnosc fizjologiczna
                                warto wykonywac jednak z gory na dol.


                                Jeden znak wprowadza 80 - dla osobowych.
                                Drugi znak wprowadza 70 - dla ciezarowych (tabliczka)
                                I tyle.
                                • hannl Re: W ogole nie rozumiesz kasowania (resetu) 22.11.12, 17:21
                                  nazimno napisał:

                                  > B-33, jakikolwiek B-33, kasuje TO, CO BYLO POPRZEDNIO DO MIEJSCA JEGO POSTAWIEN
                                  > IA.
                                  >
                                  > Kasowanie to nie jest kasowaniem "tego na gorze", ani nie jest kasowaniem "tego
                                  > na dole",
                                  > (na jednym slupku) - jest po prostu kasowaniem POPRZEDNICH ograniczen.
                                  >
                                  > Jesli na jednym slupku sa dwa B-33, jeden z tabliczka, drugi bez tabliczki,
                                  > to od miejsca postawienia slupka wiadomo, co ma byc robione.
                                  >
                                  > Twoje dywagacje o kolejnosci czytania (z gory na dol, z dolu do gory) sa wytwo
                                  > rem czegos, czego ja nie mam zamiaru nazywac. Wiadomo tylko ze pewna czynnosc f
                                  > izjologiczna
                                  > warto wykonywac jednak z gory na dol.
                                  >
                                  >
                                  > Jeden znak wprowadza 80 - dla osobowych.
                                  > Drugi znak wprowadza 70 - dla ciezarowych (tabliczka)
                                  > I tyle.

                                  Mozesz zapomniec. Jak widza tabliczke, to dla nich "nie istnieje" nawet to, co jest, co widza i na czym nawet wisi tabliczka. Jak ten magiczny plaszcz Harrego :)
                                • klemens1 Re: W ogole nie rozumiesz kasowania (resetu) 23.11.12, 12:43
                                  > B-33, jakikolwiek B-33, kasuje TO, CO BYLO POPRZEDNIO DO MIEJSCA JEGO POSTAWIEN
                                  > IA.

                                  I tu powinien nastąpić cytat z przepisów, który by potwierdził tezę że B-33 kasuje to co było poprzednio do miejsca jego postawienia, a jeżeli jest razem to nie kasuje.

                                  > Twoje dywagacje o kolejnosci czytania (z gory na dol, z dolu do gory) sa wytwo
                                  > rem czegos, czego ja nie mam zamiaru nazywac. Wiadomo tylko ze pewna czynnosc f
                                  > izjologiczna
                                  > warto wykonywac jednak z gory na dol.

                                  Naprawdę chcesz przejść w tryb pyskowania?

                                  > Jeden znak wprowadza 80 - dla osobowych.
                                  > Drugi znak wprowadza 70 - dla ciezarowych (tabliczka)
                                  > I tyle.

                                  I tu znowu zabrakło wsparcia ze strony przepisów.
                                  • nazimno Przeczytaj sobie (uwaznie) to: 26.11.12, 10:04
                                    Cytat z przepisow:

                                    § 27. 1.Znak B-33 "ograniczenie prędkości" oznacza zakaz przekraczania
                                    prędkości określonej na znaku liczbą kilometrów na godzinę.

                                    Dopuszczalna prędkość określona na znaku obowiązuje, z zastrzeżeniem ust. 4 i § 32,

                                    do miejsca:


                                    1) wprowadzenia innej dopuszczalnej prędkości znakiem B-33 lub B-43,


                                    ( to wlasnie zasada "kasowania/resetu, a poniewaz nie zawiera ona filozoficznaych stwierdzen
                                    o malzenstwach pomiedzy znakami, wiec nie nalezy ich na sile tworzyc, gdy jest ich np. dwa na jednym slupku, stosujac mentalnosc i zdolnosci wnioskowania wiejskiego filozofa)


                                    2) umieszczenia znaku D-40 oznaczającego początek strefy zamieszkania,
                                    3) umieszczenia znaków oznaczających odpowiednio początek lub koniec obszaru zabudowanego,
                                    o których mowa w § 58 ust. 3 i w § 114 ust. 1 pkt 1 i 2.

                                    2.Umieszczona pod znakiem B-33 tabliczka, o której mowa w § 23 ust. 2,
                                    wskazuje, że ograniczenie prędkości dotyczy kierującego pojazdem, którego symbol znajduje się na tabliczce.
                                    3.Znak B-33, określający dopuszczalną prędkość większą niż 60 km/h,
                                    umieszczony na obszarze zabudowanym, dotyczy samochodu osobowego,
                                    motocykla i samochodu ciężarowego o dopuszczalnej masie całkowitej nieprzekraczającej 3,5 t, z wyjątkiem:

                                    1) pojazdu przewożącego materiały niebezpieczne, o którym mowa w art. 20 ust. 5 ustawy,
                                    2) pojazdu z urządzeniem wystającym do przodu więcej niż 1,5 m od siedzenia kierującego, o którym mowa w art. 20 ust. 6 pkt 2 ustawy,
                                    3) pojazdu holującego pojazd silnikowy, o którym mowa w art. 31 ust. 1 pkt 1 ustawy,
                                    4) motocykla, którym przewozi się dziecko w wieku do lat 7, o którym mowa w art. 20 ust. 6 pkt 3 ustawy,
                                    5) samochodu ciężarowego przewożącego osoby poza kabiną kierowcy, o którym mowa w art. 63 ust. 2 pkt 4 ustawy.


                                    4.Znak B-34 "koniec ograniczenia prędkości" oznacza odwołanie ograniczenia prędkości wprowadzonego znakiem B-33.

                                    .......................................................................


                                    I na koniec, cytuje:

                                    "I tu znowu zabrakło wsparcia ze strony przepisów."

                                    To stwierdzenie jest znow skutkiem calkowitego zrozumienia relacji logicznych,
                                    ktore zawarte sa w komentarzu do znaku B-33, a takze stosowania
                                    mentalnosci wiejskiej filozofii.

                                    PS
                                    Gdybym nawet przeszedl w tryb pyskowania, to zrozumienie tego przez Ciebie, natrafiloby na jeszcze wiekszy "opor wlasciwy". Wiec zabieg ten bylyby bezskuteczny.



                                    • nazimno Err: po: "wiejskiej filozofii" mial byc "?" 26.11.12, 10:12
                                      ...
                                    • klemens1 Re: Przeczytaj sobie (uwaznie) to: 29.11.12, 12:38
                                      > Cytat z przepisow:
                                      >
                                      > § 27. 1.Znak B-33 "ograniczenie prędkości" oznacza zakaz przekraczania
                                      > prędkości określonej na znaku liczbą kilometrów na godzinę.
                                      >
                                      > Dopuszczalna prędkość określona na znaku obowiązuje, z zastrzeżeniem ust. 4
                                      > i § 32,
                                      >
                                      > do miejsca:

                                      >
                                      > 1) wprowadzenia innej dopuszczalnej prędkości znakiem B-33 lub B-43,
                                      >


                                      Z punktu widzenia kierowcy samochodu osobowego, żadna inna dopuszczalna prędkość nie została wprowadzona.
                                      T-23b:
                                      Tabliczka wskazująca, że znak dotyczy samochodów ciężarowych, pojazdów specjalnych, pojazdów używanych do celów specjalnych, o dopuszczalnej masie całkowitej przekraczającej 3,5 t, oraz ciągników samochodowych

                                      Powyższy przepis mówi, że kierowca osobówki ma ten znak ignorować i że znak ten w żaden sposób nie ma wpływać na jego zachowanie. Gdyby nie słowo "znak" w przepisie, uznałbym że ograniczenie do 70 dla ciężarowych oznacza że poprzednie ograniczenie dla osobowych jest anulowane.
                                      • bimota Re: Przeczytaj sobie (uwaznie) to: 29.11.12, 12:44
                                        Ale ograniczenie tez nie dotyczy osobowek. A ograniczenie obowiazuje do nowego ograniczenia, sam znak nie wystarczy.
                                        • klemens1 Re: Przeczytaj sobie (uwaznie) to: 29.11.12, 13:05
                                          Ale jakieś nowe ograniczenie jest wprowadzone. Chociaż tyle - bo przy obecnych przepisach znak nie dotyczy osobówek, więc ich kierowcy nie powinni się w ogóle tym znakiem interesować.
                                          • bimota Re: Przeczytaj sobie (uwaznie) to: 29.11.12, 15:10
                                            NIE DLA OSOBOWEK... JAKIS ZNAK TEZ JEST, TO CHYBA TA SAMA LOGIKA...

                                            JEZYK NIE JEST TAK PRECYZYJNIE ZDEFINIOWANY JAK FORMULY MATEMATYCZNE...
                                      • nazimno I dlatego PoRD wymaga jednak "przepuszczenia" 29.11.12, 12:51
                                        przez filtry:

                                        - logiki,
                                        - spojnosci,
                                        - jednoznacznosci terminologii

                                        Potem ktos inteligentny powinien to jeszcze raz zweryfikowac i poslac
                                        do drukarni.

                                        Angazowanie w te zmiany poslow doprowadzi ten dokument do katastrofy.
                                        ( przyklad: ostatnie inicjatywy "rowerowe").

                                        W przeciwnym wypadku do usranej smierci sady beda sie zajmowaly sprawami,
                                        ktorych przy calkowicie sprzecznych opiniach bieglych, nie da sie rozstrzygnac
                                        w rozsadnym czasie.


                                        • klemens1 Re: I dlatego PoRD wymaga jednak "przepuszczenia" 29.11.12, 13:03
                                          Na pocieszenie dodam, że wg mnie powinno to wyglądać tak, że ograniczenie dla ciężarówki kasuje inne ograniczenia, a jak na jednym znaku jest ograniczenie ogólne i dla ciężarowych, to od tego miejsca ciężarowe mają swoje, a pozostałe ogólne.
                                          Tylko że w KD tak to nie wygląda.

                                          Na deser rozważ sobie, że gdy wyprzedzasz na autostradzie TIR-a lewym pasem, a 50m za tobą inny pojazd rozpoczął wyprzedzanie innego TIR-a, to łamiesz przepisy.
                                          • nazimno A propos deseru. 29.11.12, 13:27
                                            Ja od lat patrze we wszystkie lusterka, zanim cos zrobie.
                                            Ale nie tylko - potrafie (jeszcze) odwrocic leb we wlasciwym kierunku,
                                            aby sprawdzic to, czego nie widze w lusterkach (bo czegos moge nie widziec).

                                            A manewr wyprzedzania wykonuje tylko w czystych sytuacjach,
                                            a wiec takich, w ktorych i lusterka i moje oczy widza, ze mozna to zrobic.

                                            Jesli ja zaczalem jako pierwszy (na osi czasu) wykonywac manewr wyprzedzania w prawidlowej sytuacji, to ten za mna (delta_t > 0, na osi czasu) powinien miec przechlapane,
                                            a nie ja.


                                            • klemens1 Re: A propos deseru. 29.11.12, 14:47
                                              > Jesli ja zaczalem jako pierwszy (na osi czasu) wykonywac manewr wyprzedzania w
                                              > prawidlowej sytuacji, to ten za mna (delta_t > 0, na osi czasu) powinien mi
                                              > ec przechlapane, a nie ja.

                                              1. To 2-pasmówka.
                                              2. Ten z tyłu wyprzedza innego TIR-a.
                                              3. To że obaj wyprzedzacie nikomu z was nie przeszkadza.
                                              4. Jesteś w takiej sytuacji piratem drogowym.
                                              • nazimno Bede musial dac na tace... 29.11.12, 14:50
                                                Niech sie Dobrodziej za mnie pomodli, inaczej nie rozwiazemy tego problemu.

                                          • bimota Re: I dlatego PoRD wymaga jednak "przepuszczenia" 29.11.12, 15:16
                                            > Na pocieszenie dodam, że wg mnie powinno to wyglądać tak, że ograniczenie dla c
                                            > iężarówki kasuje inne ograniczenia

                                            Jakie pocieszenie ? Nie ma wielkiej roznicy jaka zasade przyjmiemy, wazne by byla jednoznaczna.
                              • hannl Re: Bo warunki sa inne! 22.11.12, 17:17
                                klemens1 napisał:

                                > > Czytajac od gory:
                                > > 80-tka znosi poprzednie ograniczenie i wprowadza generalnie nowe.
                                > > 70 pod, jako ze z tabliczka wprowadza ograniczenie dla ciezarowek.
                                >
                                > i kasuje 80 dla osobowych - wg twojej logiki

                                Nie, niczego nie kasuje. Kasowalaby, gdyby miedzy jednym i drugim znakiem istnial odcinek drogi, ktorego ograniczenie by dotyczylo. Ale tak nie jest. Oba znaki sa w tym samym miejscu.

                                > > Czytajac od dolu:
                                > > 70-tka z tabliczka znosi poprzednie ograniczenia i wprowadza nowe ogranic
                                > zenie
                                > > do 70-tki dla ciezarowek.
                                > > 80-tka wprowadza nowe ograniczenie dla pozostalych pojazdow.
                                >
                                > czyli dla ciężarówek też - wg twojej logiki

                                Nie, to twoja pokrecona logika. Oba znaki wystepuja rownoczesnie, w jednym miejscu a nie po sobie.


                                > Bo zaprezentowałeś logikę wg której wychodzą bzdury.

                                Zaprezentowalem logike czyli to, czego ty nie rozumiesz i to na poziomie elemantarnym.
                                • klemens1 Re: Bo warunki sa inne! 23.11.12, 12:44

                                  > > > Czytajac od gory:
                                  > > > 80-tka znosi poprzednie ograniczenie i wprowadza generalnie nowe.
                                  > > > 70 pod, jako ze z tabliczka wprowadza ograniczenie dla ciezarowek.
                                  > >
                                  > > i kasuje 80 dla osobowych - wg twojej logiki
                                  >
                                  > Nie, niczego nie kasuje. Kasowalaby, gdyby miedzy jednym i drugim znakiem istni
                                  > al odcinek drogi, ktorego ograniczenie by dotyczylo

                                  Przepisy tego nie ujmują w ten sposób.

                                  > > > do 70-tki dla ciezarowek.
                                  > > > 80-tka wprowadza nowe ograniczenie dla pozostalych pojazdow.
                                  > >
                                  > > czyli dla ciężarówek też - wg twojej logiki
                                  >
                                  > Nie, to twoja pokrecona logika. Oba znaki wystepuja rownoczesnie, w jednym miej
                                  > scu a nie po sobie.

                                  I oba jednocześnie dotyczą ciężarówek - tak jakby ciężarówki miały dwa ograniczenia prędkości w jednym miejscu.
                                  • hannl Re: Bo warunki sa inne! 02.12.12, 01:16
                                    klemens1 napisał:

                                    > Przepisy tego nie ujmują w ten sposób.

                                    Ale tak ujmuje to logika i zdrowy rozsadek. Z jednym i drugim - jak wiadomo - nie jestes w stanie nic poczac.
                                    Nie bez powodu od ponad roku(!) nie jestes w stanie podac sensowenj recepty na logiczne i ekonomczne oznakowanie opisanej przykladowej sytuacji.


                                    > I oba jednocześnie dotyczą ciężarówek -

                                    Nie. Tak, jak opisuje to kodeks, ciezarowek dotyczy ograniczenie, pod ktorym znajduje sie tabliczka dodatkowa.
                                    • klemens1 Re: Bo warunki sa inne! 03.12.12, 19:47

                                      > > Przepisy tego nie ujmują w ten sposób.
                                      >
                                      > Ale tak ujmuje to logika i zdrowy rozsadek.

                                      Które w starciu z przepisami przegrywają.

                                      > > I oba jednocześnie dotyczą ciężarówek -
                                      >
                                      > Nie. Tak, jak opisuje to kodeks, ciezarowek dotyczy ograniczenie, pod ktorym zn
                                      > ajduje sie tabliczka dodatkowa.

                                      A ograniczenie bez tabliczki T-23b - wg kodeksu - ciężarówek już nie dotyczy?
                                      • hannl Re: Bo warunki sa inne! 03.12.12, 20:59
                                        klemens1 napisał:

                                        >
                                        > > > Przepisy tego nie ujmują w ten sposób.
                                        > >
                                        > > Ale tak ujmuje to logika i zdrowy rozsadek.
                                        >
                                        > Które w starciu z przepisami przegrywają.

                                        Nie pregrywaja i nie w starciu z przepisami tylko w starciu z tepakami.


                                        > A ograniczenie bez tabliczki T-23b - wg kodeksu - ciężarówek już nie dotyczy?

                                        Nie, bo w tym samym miejscu jest rowniez drugi znak z tabliczka i ograniczenie na nim dotyczy ciezarowek.
                                        • klemens1 Re: Bo warunki sa inne! 04.12.12, 22:38
                                          > > > > Przepisy tego nie ujmują w ten sposób.
                                          > > >
                                          > > > Ale tak ujmuje to logika i zdrowy rozsadek.
                                          > >
                                          > > Które w starciu z przepisami przegrywają.
                                          >
                                          > Nie pregrywaja i nie w starciu z przepisami tylko w starciu z tepakami.

                                          W starciu z tobą np. las gdzie po poboczu jest 3 pieszych na dobę to obszar zabudowany, bo tak stanowi znak.
                                          Jeżeli przepisy ujmują to inaczej niż logika i zdrowy rozsądek, to co przegrywa:
                                          - przepisy
                                          - logika i zdrowy rozsądek
                                          ?

                                          > > A ograniczenie bez tabliczki T-23b - wg kodeksu - ciężarówek już nie doty
                                          > czy?
                                          >
                                          > Nie, bo w tym samym miejscu jest rowniez drugi znak z tabliczka i ograniczenie
                                          > na nim dotyczy ciezarowek.

                                          Który przepis mówi, że jeżeli w tym samym miejscu jest drugi znak z tabliczką i ograniczeniem dla ciężarówek, to inne znaki (w tym samym miejscu) ciężarówki nie obowiązują?
                                          • hannl Re: Bo warunki sa inne! 05.12.12, 21:40
                                            klemens1 napisał:

                                            > W starciu z tobą np. las gdzie po poboczu jest 3 pieszych na dobę to obszar zabudowany,
                                            > bo tak stanowi znak.

                                            Bo tak ustanowil to urzednik bez wzgledu na tepakow, nie mogacych pojac, ze znaki stawia sie z powodu ludzi a nie budynkow.


                                            > Który przepis mówi, że jeżeli w tym samym miejscu jest drugi znak z tabliczką i
                                            > ograniczeniem dla ciężarówek, to inne znaki (w tym samym miejscu) ciężarówki n
                                            > ie obowiązują?

                                            To mowi logika. Koniunkcja (zdanie logiczne, ktorego nie rozumiesz) to jedyne logiczne i oczywiste rozwiazanie.

                                            Tutaj, kolejny, ewidentny przyklad twojej tepoty:
                                            forum.gazeta.pl/forum/w,510,140434762,140859505,Re_dla_normalnych.html
                                            • klemens1 Re: Bo warunki sa inne! 06.12.12, 22:05
                                              > > W starciu z tobą np. las gdzie po poboczu jest 3 pieszych na dobę to obszar zabudowany,
                                              > > bo tak stanowi znak.

                                              > Bo tak ustanowil to urzednik bez wzgledu na tepakow, nie mogacych pojac,
                                              > ze znaki stawia sie z powodu ludzi a nie budynkow.

                                              Z powodu tych 3 na dobę? Pewnie więcej przez autostradę przebiega.

                                              Jeżeli przepisy ujmują to inaczej niż logika i zdrowy rozsądek, to co przegrywa:
                                              - przepisy
                                              - logika i zdrowy rozsądek
                                              ?

                                              > > Który przepis mówi, że jeżeli w tym samym miejscu jest drugi znak z tabli
                                              > czką i
                                              > > ograniczeniem dla ciężarówek, to inne znaki (w tym samym miejscu) ciężar
                                              > ówki n
                                              > > ie obowiązują?
                                              >
                                              > To mowi logika. Koniunkcja (zdanie logiczne, ktorego nie rozumiesz) to jedyne l
                                              > ogiczne i oczywiste rozwiazanie.

                                              Użyj więc koniunkcji i zbuduj zdanie logiczne, z którego wynika, że jeżeli w tym samym miejscu jest drugi znak z tabliczką i ograniczeniem dla ciężarówek, to inne znaki (w tym samym miejscu) ciężarówki nie obowiązują.
                                              Przy okazji pochwalisz się jak rozumiesz koniunkcję, a to już będzie nie byle co.

                                              > Tutaj, kolejny, ewidentny przyklad twojej tepoty:
                                              > rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,510,140434762,140859505,Re_dla_normalnych.html

                                              Na większość pytań odpowiedziałem bimocie - ale te odpowiedzi jest bardzo trudno znaleźć, przynajmniej jak dla ciebie.
                                              • hannl Re: Bo warunki sa inne! 08.12.12, 15:35
                                                klemens1 napisał:

                                                > Z powodu tych 3 na dobę?

                                                Pytales urzednika ilu uwzglednil?
                      • nazimno Na marginesie. 21.11.12, 09:50
                        Zastanow sie i popatrz jeszcze raz na repertuar znakow zakazu
                        oraz magicznych tabliczek dostepny w Polsce.

                        www.roadking.riders.pl/prawo/znaki_zakazu.htm
                        Operujac tymi klockami mozesz ROZSADNIE I CZYTELNIE
                        oznaczyc to, o co Ci chodzi, jesli tylko pomyslisz i nie bedziesz
                        produkowal swiadomie absurdow.
                        Czasem mozesz to zrobic na pare roznych sposobow.

                        No i kolejnosc czytania na slupku nie bedzie miec zadnego znaczenia,
                        chyba ze napiszesz cos po chinsku.

                        Juz sama ta dyskusja jest swiadectwem tego, ze strukturalnie i logicznie PoRD
                        ma powazne wady, poniewaz nie jest spojne.

                        To, ze znakolodzy daja ciala jest zelazna tego konsekwencja.

                        I jeszcze to, kombinacja:

                        ..... (1)..............(2)................(3)
                        B-33 (80) ....B-33(80) / B-33(70)&T-23b

                        jest wyjatkowo logiczna.

                        a. znak B-33(80) ustala zbior wszystkich pojazdow jadacych 80.
                        b. znak B-33(70)&T-23b wylacza ze zbioru wszystkich pojazdow podzbior ciezarowych
                        i ustala dla nich 70, a po to wlasnie jest tabliczka.

                        Kazdy kierowca patrzac na (3) wie, co ma od tego momentu zrobic,
                        nawet najwiekszy ciolek to wie.
                        • klemens1 Re: Na marginesie. 21.11.12, 12:45
                          > I jeszcze to, kombinacja:

                          > ..... (1)..............(2)................(3)
                          > B-33 (80) ....B-33(80) / B-33(70)&T-23b

                          > jest wyjatkowo logiczna.

                          > a. znak B-33(80) ustala zbior wszystkich pojazdow jadacych 80.
                          > b. znak B-33(70)&T-23b wylacza ze zbioru wszystkich pojazdow podzbior ciezarowych
                          > i ustala dla nich 70, a po to wlasnie jest tabliczka.

                          To co napisałeś teraz jest sprzeczne z tym co napisałeś wcześniej.
                          Powinno być:
                          b. znak B-33(70)&T-23b wylacza ze zbioru wszystkich pojazdow podzbior ciezarowych
                          i ustala dla nich 70, a dla pozostałych pojazdów resetuje ograniczenie ustalone wcześniej znakiem B-33.

                          Ustal więc kolejność czytania znaków - w obu przypadkach wychodzi absurd. Przy założeniu że B-33 + T-23b nie kasuje poprzedniego B-33, można bez problemu oznakować oba przypadki.
                          • nazimno Masz racje. 21.11.12, 13:01
                            Ale to jest wariant dla tepakow, ktorzy nic nie kumaja.

                            Stad powtorzenie B-33(80), poniewaz osobowki maja tam dalej jechac 80,
                            a ciezarowe 70.


                            • klemens1 Re: Masz racje. 21.11.12, 13:53
                              > Ale to jest wariant dla tepakow, ktorzy nic nie kumaja.
                              >
                              > Stad powtorzenie B-33(80), poniewaz osobowki maja tam dalej jechac 80,
                              > a ciezarowe 70.

                              Przez to powtórzenie albo osobówki mają 50, albo ciężarowe 80.
                              To tak jakbyś umieścił jednocześnie 2 ograniczenia prędkości albo ograniczenie prędkości i znak "koniec ograniczeń".
                              Zdecyduj się na kolejność czytania.
                              • hannl Re: Masz racje. 02.12.12, 01:18
                                klemens1 napisał:

                                > > Ale to jest wariant dla tepakow, ktorzy nic nie kumaja.
                                > >
                                > > Stad powtorzenie B-33(80), poniewaz osobowki maja tam dalej jechac 80,
                                > > a ciezarowe 70.
                                >
                                > Przez to powtórzenie albo osobówki mają 50, albo ciężarowe 80.
                                > To tak jakbyś umieścił jednocześnie 2 ograniczenia prędkości albo ograniczenie
                                > prędkości i znak "koniec ograniczeń".
                                > Zdecyduj się na kolejność czytania.

                                To, ze zdarzaja sie osobniki bezradne nawet wobec "wariantow dla tepakow" nie bylo oczywiste. Teraz to juz wadomo :).
                    • hannl Re: Bo warunki sa inne! 21.11.12, 09:31
                      nazimno napisał:

                      > W przykladzie "hannl" z samego poczatku NIC nie ma o terenie zabudowanym
                      > i predkosci domyslnej 50 km/h - przeczytaj.

                      "Ograniczenie predkosci" to - jak sama nazwa wskazuje - obnizenie maksymalnej predkosci nominalnej na danym odcinku.

                      Wszystkie ograniczenia, w przykladzie, ktory podalem odnosza sie do predkosci nizszych lub rownych predkosci nominalnej.

                      Pomijajac kwestie pytania o zupelnie cos innego, w przykladzie klemensa chodzi nie o ograniczenie a o podwyzszenie predkosci nominalnej.
                      • bimota Re: Bo warunki sa inne! 21.11.12, 10:35
                        Nie, to jest ograniczenie zapedow kierujacego do poziomu wskazanego znakiem, predkosc "nominalna" nie ma nic do rzeczy.
                        • nazimno Cytat z wersetow: 21.11.12, 10:44


                          § 27. 1. Znak B-33 "ograniczenie prędkości" oznacza zakaz
                          przekraczania prędkości określonej na znaku
                          liczbą kilometrów na godzinę. Dopuszczalna
                          prędkość określona na znaku obowiązuje,
                          z zastrzeżeniem ust. 4 i § 32, do miejsca:

                          1) wprowadzenia innej dopuszczalnej prędkości znakiem B-33 lub B-43,

                          2) umieszczenia znaku D-40 oznaczającego początek strefy zamieszkania,

                          3) umieszczenia znaków oznaczających odpowiednio
                          początek lub koniec obszaru zabudowanego,
                          o których mowa w § 58 ust. 3 i w § 114 ust. 1 pkt 1 i 2.

                          2. Umieszczona pod znakiem B-33 tabliczka,
                          o której mowa w § 23 ust. 2, wskazuje,
                          że ograniczenie prędkości dotyczy kierującego pojazdem,
                          którego symbol znajduje się na tabliczce.

                          3. Znak B-33, określający dopuszczalną prędkość większą niż 60 km/h,
                          umieszczony na obszarze zabudowanym, dotyczy samochodu osobowego,
                          motocykla i samochodu ciężarowego o dopuszczalnej masie całkowitej
                          nieprzekraczającej 3,5 t, z wyjątkiem:

                          1) pojazdu przewożącego materiały niebezpieczne,
                          o którym mowa w art. 20 ust. 5 ustawy,

                          2) pojazdu z urządzeniem wystającym do przodu więcej niż 1,5 m
                          od siedzenia kierującego, o którym mowa w art. 20 ust. 6 pkt 2 ustawy,

                          3) pojazdu holującego pojazd silnikowy,
                          o którym mowa w art. 31 ust. 1 pkt 1 ustawy,

                          4) motocykla, którym przewozi się dziecko w wieku do lat 7,
                          o którym mowa w art. 20 ust. 6 pkt 3 ustawy,

                          5) samochodu ciężarowego przewożącego osoby poza kabiną kierowcy,
                          o którym mowa w art. 63 ust. 2 pkt 4 ustawy
                        • hannl Re: Bo warunki sa inne! 21.11.12, 13:56
                          bimota napisał:

                          > Nie, to jest ograniczenie zapedow kierujacego do poziomu wskazanego znakiem, predkosc
                          > "nominalna" nie ma nic do rzeczy.

                          Owszem ma i to jak najbardziej.
                          Gdyby znakow ograniczenia predkosci nie bylo to kierujacy musialby i tak ograniczyc swoje zapedy do poziomu wskazanego przez predkosc nominalna.
                          • bimota Re: Bo warunki sa inne! 21.11.12, 21:40
                            Ale sa i o tym mowimy.
                            • hannl Re: Bo warunki sa inne! 22.11.12, 08:15
                              bimota napisał:

                              > Ale sa i o tym mowimy.

                              No wlasnie, sa po to, zeby ograniczyc dopuszczalna predkosc nominalna na danym a nie jakas inna dowolna predkosc.
                              • bimota Re: Bo warunki sa inne! 22.11.12, 12:28
                                to ty tak twierdzisz, a ja twierdze, ze jesli nie moge jechac ile chce, to moja predkosc max. jest ograniczona.
                                • hannl Re: Bo warunki sa inne! 22.11.12, 17:23
                                  bimota napisał:

                                  > to ty tak twierdzisz, a ja twierdze, ze jesli nie moge jechac ile chce, to moja
                                  > predkosc max. jest ograniczona.

                                  ...wlasnie, tam gdzie nie jest ograniczona zadnymi znakami do maksymalnej predkosci nominalnej obowiazuujacej na danym odcinku.

                                  Moze w koncu skapujesz...
                                  • bimota Re: Bo warunki sa inne! 22.11.12, 17:36
                                    Mam nadzieje, ze nigdy cie nie skapuje...
                                    • hannl Re: Bo warunki sa inne! 22.11.12, 17:46
                                      W przypadku kogos, dla kogo ubikacja dla kobiet "nie istnieje" z powodu tabliczki zrozumienie czegokolwiek to wielki wyczyn.

                                      Ale nie zrazaj sie.
              • hannl Re: Ad absurdum. 19.11.12, 18:46
                klemens1 napisał:


                > Kierowców osobówek ten znak nie dotyczy.

                Jak grochem o sciane: ale tam ten znak JEST. Sama jego obecnosc resetuje poprzednie ograniczenie.

                > Znak który ich nie dotyczy nie może resetować ustaleń znaku który ich dotyczy.

                Gdyby ci ktos powiedzial, "skrec w prawo przy nastepnym drzewie" to bylbys jedynym, ktory poszedlby prosto, gdyby ktos na drzewie powiesil tabliczke z podobizna psa.
                Bo to "tak jakby tego" drzewa dla ludzi "nie było".


                > Tylko że ciężarowych dotyczą oba znaki. Mogą sobie wybierać który jest ważniejs
                > zy?

                Nie moga. Ciezarowek dotyczy ten znak, pod ktorym jest tabliczka.
                • bimota Re: Ad absurdum. 19.11.12, 21:09
                  Klimek ma racje...
                  • nazimno Ci, ktorzy uwazaja, ze Ziemia jest plaska... 20.11.12, 10:48
                    tez "maja racje". I potrafia to nawet uzasadnic.
                    • bimota Re: Ci, ktorzy uwazaja, ze Ziemia jest plaska... 20.11.12, 10:57
                      W przeciwienstwie do cie...
                      • nazimno No, to wal prosto z mostu to Twoje uzasadnienie: 20.11.12, 11:00
                        -czekam.
                        Wtedy uwierze, ze Ziemia jest plaska.

                        Jak wyglada Twoja propozycja oznakowania tych wszystkich wariantow?
                        • bimota Re: No, to wal prosto z mostu to Twoje uzasadnien 20.11.12, 11:56
                          Przecie podalem.. Tez nie widzisz ??

                          On podal argumenty, ktorych nie podwazyles...

                          Dodam od siebie, ze nawet jesli uznac, ze znak dla osobowek istnieje, to ograniczenie wprowadzone tym znakiem nie istnieje, bo ich nie dotyczy, a przepis mowi, ze nie znak odwoluje, a ograniczenie wprowadzone tym znakiem.
                          • nazimno Ad absurdum. 20.11.12, 12:15
                            Opierasz sie na prawniczym belkocie, czy na rozumowaniu i logicznym wnioskowaniu?

                            PS
                            Bo to sa dwie rozne sprawy.
                            (badaczu i interpretatorze pisma)
                            • bimota Re: Ad absurdum. 20.11.12, 12:21
                              PRzeciez podal calkiem realistyczny przyklad, gdzie twoja "logika" zostala odwrocona do gory nogami...

                              Gdybym sie nie opieral na logice, to bym ci przyznal racje, bo faktycznie taki domysl wydaje sie sluszny. Chodzi o to, by bylo jednoznacznie, bez domyslania. Ale tym razem bym znakologom wybaczyl, mieli prawo na to nie wpasc...
                              • nazimno Nieporozumienie. 20.11.12, 12:30
                                Jego (klemensa1) przyklad byl zmylka, poniewaz prowadzil do absurdu,
                                ktory klemens1 sam wygenerowal, a nie byla to moja propozycja.

                                Przeciez to juz raz skomentowalem.

                                Ponadto on chcial zachowac podwyzszony limit do 80-ki dla osobowek.
                                Podalem rozwiazanie jednoznaczne.
                                O co wiec chodzi?

                                Sadze, ze chodzi o belkot "prawnikow", co tez skomentowalem.
                                • bimota Re: Nieporozumienie. 20.11.12, 12:46
                                  A co w nim bylo bardziej absurdalnego, od tego, ktory zainicjowal dyskusje ? Tego nie wyjasniles... Bo prowadzil do absurdu wedlug waszej "logiki" ? O to wlasnie chodzilo by wykazac jej niekonsekwencje...
                                  • hannl Re: Nieporozumienie. 20.11.12, 12:56
                                    bimota napisał:

                                    > A co w nim bylo bardziej absurdalnego, od tego, ktory zainicjowal dyskusje ?

                                    Dyskusje zainicjowal opis dwoch odcinkow drogi bez podanego oznakowania
                                    Do tej sytuacji nalezalo zaproponowac wlasciwe oznakowanie.

                                    Towarzysz klimek podal absurdalne oznakowanie, ktorego nie postawilby prawdopodobnie zaden trzezwy znakolog oczekujac nie bardzo wiadomo czego.

                                    Rownie dobrza mozna prowadzic dyskusje o znaku zakazu wjazdu i nakazu wjazdu na wprost postawionych obok siebie. Tylko po co?
                                    • bimota Re: Nieporozumienie. 20.11.12, 13:26
                                      On sie odniosl do jednej z propozycji i o tym teraz dyskutujemy.

                                      > Towarzysz klimek podal absurdalne oznakowanie, ktorego nie postawilby prawdopod
                                      > obnie zaden trzezwy znakolog oczekujac nie bardzo wiadomo czego.

                                      Mysle ze postawil by nie jeden. Absurdalne jest tylko w oparciu o wasza "logike". Ty twierdzisz, ze znak nie dotyczy ciezarowek, choc nigdzie to nie jest napisane...
                                      • hannl Re: Nieporozumienie. 20.11.12, 15:54
                                        bimota napisał:

                                        > Mysle ze postawil by nie jeden.

                                        A ja mysle, ze nie.
                                        I przypuszczam, ze - dopoki nie wskazesz takiego oznakowania w realu - bardziej wiarygodnie wyglada to, co mysle ja - ze zaden trzezwy znakolog nie postawilby takiego nonsensu.

                                        > Absurdalne jest tylko w oparciu o wasza "logike".

                                        Gdyby twoj towarzysz klimek podal inny przyklad oznakowania np. zakaz wjazdu wraz z nakazem jazdy wprost, to byloby to rowniez absurdalne - w oparciu o nasza (i nie tylko) logike.
                  • hannl Re: Ad absurdum. 20.11.12, 12:49
                    bimota napisał:

                    > Klimek ma racje...

                    Przerzuciles sie z towarzysza Stalina na Klimka?
      • edek40 Re: Jakie ograniczenie predkosci (2.0) 14.11.12, 13:00
        > Generalnie ciezarowki maja i tak ograniczenie do 80,

        One maja ograniczenie do 70 km/h. Zakladam , ze hanni o tym wie i pisze o drodze innej niz jednojezdniowa.
    • emes-nju Re: Jakie ograniczenie predkosci (2.0) 14.11.12, 13:49
      W normalnie oznakowanym kraju, czego by forumowi geniusze nie próbowali nam polaczkom wmówić, stosuje się oznakowanie dla debili.

      Pominę ograniczenia, bo te w Polsce niczemu, z wyjątkiem chronienia dupy urzędasów, nie służą.

      Podniosę temat oznakowania dla geniuszy. Taki pierwszy z brzegu przykład - sygnalizator S-3 i zawracanie. Przepisy regulujące tę sprawę rozrzucone są w wielu miejscach i powodują to, że na dobrą sprawę nikt nie wie w jakich okolicznościach można, a w jakich nie można zawracać. Ale to w Polsce. W normalnych krajach jak nie można zawracać, to stoi zakaz. I już.

      U nas co kombinacja kilku znaków, to badanie pisma świętego :/
      • bimota Re: Jakie ograniczenie predkosci (2.0) 14.11.12, 13:57
        Rozrzucone i sprzeczne...
        • emes-nju Re: Jakie ograniczenie predkosci (2.0) 14.11.12, 14:02
          A jak mają nie być sprzeczne skoro poszczególne kawałki tworzą ludzie nie znający innych przepisów.
      • nazimno Masz 100% racji co do S-3 i zawracania. 14.11.12, 14:05
        Sposob komunikowania uzytkownikowi tak "sformulowanych" zasad jest
        zwyklym zawracaniem d...y.
        W ten sposob zawracanie wrocilo do prawdziwego sensu tego slowa.
        • emes-nju Re: Masz 100% racji co do S-3 i zawracania. 14.11.12, 14:15
          Najpiękniejsze jest to, że kompletu przepisów nie znają nawet znakolodzy.
        • emes-nju Taka mała historyjka 14.11.12, 14:24
          Jestem pewien, że nasz tuz forumowy nie dałby się złapać, bo pozjadał wszelkie rozumy i w ogóle wszechwie. W Polsce, zgodnie z przepisami, można grać z kierowcami w ch... Bo nie ma praktyki jednoznacznego znakowania ograniczenie -> odwołanie. Odwoływać coś może, albo i nie:

          https://img163.imageshack.us/img163/1622/400zl.jpg

          Już pominę odwoływanie ograniczeń przez skrzyżowanie. Tu nawet nasz tuz może mieć kłopot. Szczególnie w nocy. Ale i w dzień, bo piękna szeroka droga ginąca w lesie może być tylko dojazdem do posesji i nie odwołuje. A znaku być nie musi! Po co...?
          • nazimno Dom wariatow. To jedyny komentarz. Amen. 14.11.12, 14:30
            Panie, swiec nad ich rozumem, moze im (rozum oczywiscie) kiedys powroci.
          • hannl Re: Taka mała historyjka 14.11.12, 14:57
            Okay, ten przyklad to rzeczywiscie niezle jaja. Dzieki za link.

            Musze przyznac, ze tez bym sie tam nabral bo opisanego przepisu (obowiazywanie ograniczenia na calym obszarze miejscowosci) nie znalem.
            Pewnie jeden z kolejnych przezytkow.

            img163.imageshack.us/img163/1622/400zl.jpg
            • emes-nju Re: Taka mała historyjka 14.11.12, 15:20
              hannl napisał:

              > Okay, ten przyklad to rzeczywiscie niezle jaja.

              To teraz weź łaskawie pod uwagę, że tego typu NIEJEDNOZNACZNOŚCI oznakowania są w Polsce na porządku dziennym (oraz nocnym, co bardzo ułatwia pracę policji łapiącej przekraczających prędkość po wydawałoby się odwołującym skrzyżowaniu). NIKT, ze znakologami na czele, nie zna kompletu przepisów, bo te są porozrzucane po w bardzo wielu miejscach tak, że czasem określenie prawidłowych zachowań kierowców wymaga żmudnego grzebania w papierach. Że po raz kolejny S-3 przypomnę - "rozkminienie" sprawy wymagało zatrudnienia prawników. Ilu kierowców to prawnicy?
              • edek40 Re: Taka mała historyjka 14.11.12, 15:25
                > To teraz weź łaskawie pod uwagę, że tego typu NIEJEDNOZNACZNOŚCI oznakowania są
                > w Polsce na porządku dziennym (oraz nocnym, co bardzo ułatwia pracę policji ła
                > piącej przekraczających prędkość po wydawałoby się odwołującym skrzyżowa
                > niu). NIKT, ze znakologami na czele, nie zna kompletu przepisów, bo te są poroz
                > rzucane po w bardzo wielu miejscach tak, że czasem określenie prawidłowych zach
                > owań kierowców wymaga żmudnego grzebania w papierach. Że po raz kolejny S-3 prz
                > ypomnę - "rozkminienie" sprawy wymagało zatrudnienia prawników. Ilu kierowców t
                > o prawnicy?

                Przypominam o sporze prasowym dotyczacym relacji znaku ustap pierwszenstwa z sygnalizatorem, gdzie sprawe roznie interpretowala policja i ekspert od znakow. Gdzie w tym jest kierowca?
            • edek40 Re: Taka mała historyjka 14.11.12, 15:22
              > Okay, ten przyklad to rzeczywiscie niezle jaja. Dzieki za link.

              Przepis jest. Wymaga zaznajomienia sie z bryla paragrafow i po sprawie.

              Wiadomo, ze sa przepisy mniej i bardziej znane. Przyznam, ze z takim ukladem nigdy sie nie spotkalem (znaczenie znaku pod biala tablica powinno byc powszechniej znane, bo zdarza sie). Co wiecej, naprawde trudno logicznie i racjonalnie wyobrazic sobie zasadnosc ograniczenia predkosci dokladnie w obszarze administracyjnym, choc kilka metrow dalej mamy obszar zabudowany (przy zalozeniu, ze postawiono go zasadnie).

              Tak samo jest z tabliczka informujaca o tym, ze znak dotyczy ciezarowek. To wciaz jeszcze, nad czym ubolewam, rzadkosc na naszych drogach. Czy mozna sie spodziewac, ze kierowcy malych nie maja w malym palcu przepisow, skoro jeszcze znak sugeruje, ze dotyczy tylko ciezarowek?
              • hannl Re: Taka mała historyjka 14.11.12, 15:55
                edek40 napisał:


                > Przepis jest. Wymaga zaznajomienia sie z bryla paragrafow i po sprawie.
                >
                > Wiadomo, ze sa przepisy mniej i bardziej znane. Przyznam, ze z takim ukladem ni
                > gdy sie nie spotkalem (znaczenie znaku pod biala tablica powinno byc powszechni
                > ej znane, bo zdarza sie). Co wiecej, naprawde trudno logicznie i racjonalnie
                >
                wyobrazic sobie zasadnosc ograniczenia predkosci dokladnie w obszarze admi
                > nistracyjnym, choc kilka metrow dalej mamy obszar zabudowany (przy zalozeniu, z
                > e postawiono go zasadnie).

                Ja znam kombinacje zielony znak plus ograniczenie - przez bardzo male miejscowosci.
                Kombinacja wydaje mi sie logiczna i oczywista, tzn. ze ograniczenie obowiazuje do konca miejscowosci. Nie przypominam sobie, zebym jechal przez miejscowosc z taka kombinacja jak w Zbojeckim Borze.

                > Tak samo jest z tabliczka informujaca o tym, ze znak dotyczy ciezarowek. To wci
                > az jeszcze, nad czym ubolewam, rzadkosc na naszych drogach. Czy mozna sie spodz
                > iewac, ze kierowcy malych nie maja w malym palcu przepisow, skoro jeszcze znak
                > sugeruje, ze dotyczy tylko ciezarowek?

                To juz jednak cos inego edku. To, ze ograniczenie predkosci odwoluje poprzednie ograniczenie po prostu sie wie. To jest po prostu logiczne. A biala tabliczka to znak dodatkowy.
                Nawet biorac na tzw. zdrowy rozum, chyba widac, ze cos musialoby byc nie tak, jesli ciezarowka moze jechac 70 albo 60 a samochod osobowy mialby jechac 40-tka.

                Widuje sporo takich znakow i nie przyszlo mi nawet do glowy, ze ktos moglby miec w ogole z tym problemy.
                • emes-nju Re: Taka mała historyjka 14.11.12, 16:39
                  hannl napisał:

                  > To, ze ograniczenie predkosci odwoluje poprzednie ograniczenie po prostu sie wie.

                  Nawet jeżeli nowe ograniczenie dotyczy tylko ciężarówek? Tego "się nie wie". Tego trzeba się domyśleć, bo NIKT tego nie nauczy. Tak jak kombinacji znaków z mojego przykładu...
                  • hannl Re: Taka mała historyjka 18.11.12, 11:43
                    emes-nju napisał:

                    > Nawet jeżeli nowe ograniczenie dotyczy tylko ciężarówek? Tego "się nie wie".
                    > Tego trzeba się domyśleć, bo NIKT tego nie nauczy.

                    Racja, jesli sie tego nie wie, trzeba sie domyslec ale logika tych znakow jest taka, ze w miare rozgarniety czlowiek jest w stanie sie tego domyslec.

                    Nie powiesz chyba, ze uwazasz, ze po tym znaku mialbys jechac samochodem osobowym nadal 40-tka?

                    Opisane oznakowanie aczkolwiek mogace budzic watpliwosci jest najprostszym, najbardziej oszczednym i najbardziej logicznym sposobem oznakowania takiej sytuacji.

                    Nie bez powodu jeden z glownych tuzow tego forum wieszajacy stale psy na znakologach i ciagle przekonany, ze musi tam jechac 40-tka - nie jest w stanie od ponad roku podac sensownej alternatywy.

                    Na zimno podrzucil alternatywe, co prawda z jednym znakiem wiecej, ale tak logiczna, ze wydawac by sie moglo, ze nie moze budzic zastrzezen.
                    Pierwsze zastrzezenia pojawily sie jednak po bardzo krotkim czasie.

                    To trudna sytuacja ale rozwiazanie znakologow jest nie tylko zgodne z kodeksem ale i najbardziej logiczne i oszczedne.
                    • edek40 Re: Taka mała historyjka 18.11.12, 12:17
                      > Nie powiesz chyba, ze uwazasz, ze po tym znaku mialbys jechac samochodem osobow
                      > ym nadal 40-tka?

                      Wazniejsze jest to, co mysli policjant, albo lupiezca miejski/gminny. A moze myslec dowolnie, ale raczej "po swojej mysli".
                    • emes-nju Re: Taka mała historyjka 19.11.12, 12:33
                      hannl napisał:

                      > Racja, jesli sie tego nie wie, trzeba sie domyslec ale logika tych znakow jest
                      > taka, ze w miare rozgarniety czlowiek jest w stanie sie tego domyslec.

                      Na drodze nie ma czasu na "logikę". Jak jest znak, to ma być zrozumiały natychmiast, bez badania pisma świętego i zastanawiania się nad hierarchią kolejnych znaków. Skoro ta 40-tka, której się tak uczepiłeś stanowi tu dla kogoś problem, to znaczy, że problem jest też na drodze.
                      • hannl Re: Taka mała historyjka 19.11.12, 18:50
                        emes-nju napisał:

                        > Na drodze nie ma czasu na "logikę". Jak jest znak, to ma być zrozumiały natychmiast,

                        Pomyliles pojecia: Tylko logiczne znaki moga byc zrozumiale natychmiast.

                        > Skoro ta 40-tka, której się tak uczepiłeś stanowi tu dla kogoś problem,
                        > to znaczy, że problem jest też na drodze.

                        Problem w tym, ze sa tacy, dla ktorych nawet zakret i zwykle ograniczenie to juz olbrzymi problem.


                        Jesli podane oznaczenie uwazasz za nielogiczne i problematyczne, to zaproponuje lepsze.
                        Nic nie stoi na przeszkodzie.
                        • edek40 Re: Taka mała historyjka 19.11.12, 19:51
                          > Problem w tym, ze sa tacy, dla ktorych nawet zakret i zwykle ograniczenie to ju
                          > z olbrzymi problem.

                          Ale tylko dla wschodnioeuropejskiej dziczy. Dla nich nawet autostrada jest za trudna.

                          > Jesli podane oznaczenie uwazasz za nielogiczne i problematyczne, to zaproponuje
                          > lepsze.

                          Chyba najprostszym do zrozumienia rozwiazaniem jest odsuniecie od siebie znakow odwolania czterdzietki DLA WSZYSTKICH i wznowienia siedemdziesiatki dla ciezarowek. Powiedzmy po 50 m. "Ciezarowiec", o ile bedzie jechal 40 km/h, na tym dystansie nie osiagnie zabojczej dziewiecdziesiatki.

                          A jeszcze lepiej nie robic takich drog, na ktorych znakolog i kierowcy musieliby tak lamac sobie glowy. Pomijam fakt koniecznosci watpliwego upiekszania krajobrazu kolejnymi znakami.
                          • hannl Re: Taka mała historyjka 20.11.12, 13:02
                            edek40 napisał:

                            > Ale tylko dla wschodnioeuropejskiej dziczy. Dla nich nawet autostrada jest za trudna.

                            Nie tylko.
                            BTW, jesli chciales podac piorunujacy przyklad i nawiazac do pewnych stereotypow, to ne bardzo ci wyszlo. Kierowca feralnego BMW byl mlody niemiecki Grek, ktory prawdopodobnie mial troche promili a moze nawet byl nacpany. Policja poki co nie wyklucza nawet proby odwagi.

                            > Chyba najprostszym do zrozumienia rozwiazaniem jest odsuniecie od siebie znakow
                            > odwolania czterdzietki DLA WSZYSTKICH i wznowienia siedemdziesiatki dla ciezar
                            > owek. Powiedzmy po 50 m. "Ciezarowiec", o ile bedzie jechal 40 km/h, na tym dys
                            > tansie nie osiagnie zabojczej dziewiecdziesiatki.

                            Tyle w kwestii nadmiernego oznakowania drog zbyt wieloma znakami irytujacymi i demoralizuacymi najlepszych kierwcow Europy.
                            Gdybys byl znakologiem, to mialbys przekichane u calej kupy edkow.

                            > A jeszcze lepiej nie robic takich drog, na ktorych znakolog i kierowcy musielib y tak lamac sobie glowy.


                            Poki nie pojawi sie jakis nowy towarzysz Stalin, ktory wybuduje autostrady do kazdej stodoly, odcinki drog o bardzo roznej jakosci (nawet z powodu remontow, budow) beda nalezaly do rzeczywistosci wszedzie na swiecie.
                            • bimota Re: Taka mała historyjka 20.11.12, 13:39
                              I pewnie tych "niemieckich Grekow" jest w Polsce wiecej niz w Niemczech...

                              1. Dostales odp. na swoje pytanie... Gdzie wyczytales, ze Edek sie domaga takiego oznakowania ?
                              2. Warto by bylo odroznic nadmierne, irytujace, demoralizujace oznakowanie od oznakowania...

                              Czyli nie popadac w skrajnosci...
                            • edek40 Re: Taka mała historyjka 20.11.12, 16:21
                              > Tyle w kwestii nadmiernego oznakowania drog zbyt wieloma znakami irytujacymi i
                              > demoralizuacymi najlepszych kierwcow Europy.

                              Wystarczy zdjac znaki niepotrzebne (w samym Gdansku zdjeli ich okolo 4500, a ludziska jakos sie nie pozabijali, a u mnie, z dnia na dzien bezpieczne stalo sie 90 km/h, choc przez lata nawet 50 km/h bylo tu zabojcze i srogo karane, bo obowiazywalo 40 km/h), wtedy nawet chwilowy nadmiar POTRZEBNYCH nie bedzie zbyt mocno denerwowal.

                              A i tak najwazniejsze wydaje sie, aby znakolodzy wzieli sie do roboty, aby nigdy juz wiecej nie powstal tak miazdzacy raport NIK, po ktorym w normalnym kraju, w ktorym bezpiecznestwo obywateli jest ponad bezpieczenstwem urzedostanu, polecialyby glowy od najnizszego do najwyzszego szczebla.

                              > Poki nie pojawi sie jakis nowy towarzysz Stalin, ktory wybuduje autostrady do k
                              > azdej stodoly,

                              Kto, gdzie i kiedy pokusil sie o takie rozwiazania lub choc ich obietnice. Oraz kto, gdzie i kiedy postulowal taki absurd? Stalin nie. Sprawdzalem.
                              • hannl Re: Taka mała historyjka 21.11.12, 09:43
                                edek40 napisał:

                                > Wystarczy zdjac znaki niepotrzebne (w samym Gdansku

                                A sam proponujesz stawianie dodatkowych, zupelnie niepotrzebnych znakow, do tego powodujacych z cala pewnoscia dodatkowa irytacje i nieporozumienia.
                                Chyba nie sadzisz, ze wszyscy przejezdzaliby obojetnie obok dwoch znakow z roznymi ograniczeniami postawionych tuz po sobie na identycznym odcinku drogi?
                                To by dopiero byla pozywka dla znakologozercow.

                                Zasada resetu poprzedniego ograniczenia nowym ograniczeniem jest prosta i logiczna, pozwalajaca niesamowicie ograniczyc ilosc znakow, w wielu przypadkach az o polowe (jeden znak zamiast dwoch).

                                Jesli posiada sie umiejetnosc abstrahowania na poziomie podstawowki i nie nadinterpretuje sformulowan pisemnych, to zasada ta jest oczywista.

                                Przecie sam chyba tez nie jechalbys po tym znaku 40-tka?
                                • edek40 Re: Taka mała historyjka 21.11.12, 10:23
                                  > A sam proponujesz stawianie dodatkowych, zupelnie niepotrzebnych znakow, do teg
                                  > o powodujacych z cala pewnoscia dodatkowa irytacje i nieporozumienia.

                                  Przeczytales do konca i zrozumiales?

                                  > Chyba nie sadzisz, ze wszyscy przejezdzaliby obojetnie obok dwoch znakow z rozn
                                  > ymi ograniczeniami postawionych tuz po sobie na identycznym odcinku drogi?

                                  Wobec znakow ograniczenia predkosci dla ciezarowek przejezdzam obojetnie.

                                  > Zasada resetu poprzedniego ograniczenia nowym ograniczeniem jest prosta i logic
                                  > zna, pozwalajaca niesamowicie ograniczyc ilosc znakow, w wielu przypadkach az o
                                  > polowe (jeden znak zamiast dwoch).

                                  W tym wypadku logiczna nie jest.

                                  > Jesli posiada sie umiejetnosc abstrahowania na poziomie podstawowki i nie nadin
                                  > terpretuje sformulowan pisemnych, to zasada ta jest oczywista.

                                  Przypominam, ze nawet zarzadca drog w Warszawie nie potrafil logicznie odpowiedziec sadowi czy dane skrzyzowanie to skrzyzowanie czy moze tylko wyjazd z posesji. A robil to siedzac za biurkiem, z kawka w filizance i muzyczka w tle. Dodam niesmialo, ze odpowiedzi mial udzieli w oparciu o plany, ktorych jest autorem i jedynym posiadaczem.

                                  Ale to przeciez nie jest zaden problem dla kierowcy. Nawet wtedy, gdy czterdziestaka dla wszystkich odwolana ma byc siedemdziesiatka dla ciezarowek.

                                  > Przecie sam chyba tez nie jechalbys po tym znaku 40-tka?

                                  To zalezy, czy w poblizu nie byloby patrolu z suszarka To wskazywaloby, ze panowie niebiescy inaczej interpretuja znaki, niz mogloby sie wydawac.
                                  • hannl Re: Taka mała historyjka 21.11.12, 13:58
                                    edek40 napisał:

                                    > Przeczytales do konca i zrozumiales?

                                    Tak. W meijsce minmalistycznego i logicznego oznakowania proponujesz zupelnie byteczne dodatkowe znaki i dodatkowe odcinki drogi.


                                    >
                                • bimota Re: Taka mała historyjka 21.11.12, 11:06
                                  Ale "zasada resetu" nie istnieje. Zreszta "reset" oznacza tak naprawde zmiane, nie kasowanie... :P

                                  Gdyby bylo napisane "znak B (lub ograniczenie) obowiazuje do miejsca, w ktorym stoi inny znak B", to mozna by to tak interpretowac. Ale tak nie jest. Juz to tlumaczylem...
                                  • nazimno Porownaj: 21.11.12, 11:36

                                    forum.gazeta.pl/forum/w,510,140434762,140620233,Cytat_z_wersetow_.html
                                    • bimota Re: Porownaj: 21.11.12, 11:55
                                      Wklej caly kodeks, a najlepiej jeszcze dorzuc konstytucje, bedzie latwiej zakumac o co ci chodzi...
                                      • nazimno To Ty nie wiesz, o co Ci chodzi. 21.11.12, 11:57
                                        Piszesz, ze nie jest napisane to, co wlasnie jest napisane.

                                        Kup sobie okulary.

                                      • nazimno Napisales, cytat: 21.11.12, 11:58
                                        Gdyby bylo napisane "znak B (lub ograniczenie) obowiazuje do miejsca, w ktorym stoi inny znak B", to mozna by to tak interpretowac. Ale tak nie jest. Juz to tlumaczylem...
                                        • nazimno No i "material porownawczy": 21.11.12, 12:00
                                          § 27. 1. Znak B-33 "ograniczenie prędkości" oznacza zakaz
                                          przekraczania prędkości określonej na znaku
                                          liczbą kilometrów na godzinę. Dopuszczalna
                                          prędkość określona na znaku obowiązuje,
                                          z zastrzeżeniem ust. 4 i § 32, do miejsca:

                                          1) wprowadzenia innej dopuszczalnej prędkości znakiem B-33 lub B-43,

                                          .....
                                          .
                                          .
                                          .
                                          .
                                          .
                                          • bimota Re: No i "material porownawczy": 21.11.12, 12:31
                                            Tym razem krotszy cytat, to juz postep..

                                            Ale okulary to jednak ty sobie kup...
                                            • nazimno Rzniesz glupa i tyle. 21.11.12, 12:33
                                              Cos wypisujesz, sam nie wiesz co.
                                              Potem, gdy Ci sie to paluchem pokaze, udajesz, ze nie wiesz, o co biega.
                                              Zalosne.
                                              • bimota Re: Rzniesz glupa i tyle. 21.11.12, 13:24
                                                To jest twoja "interpretacja", podobnie "logiczna" jak w przypadku tych znakow...

                                                Ja wiem o co biega. O to, ze nie widzisz roznicy, choc to juz wyjasnialem i "pokazalem paluchem"...
                                                • nazimno Jasne, jasne, bimota, jasne... 21.11.12, 13:30
                                                  ... nie chce mi sie juz meczyc.

                                                  Dyskutowanie z kims, kto uwaza, ze Ziemia jest plaska, pozostawiam hobbystom.
                                                  • bimota Re: Jasne, jasne, bimota, jasne... 21.11.12, 13:58
                                                    Jasne, jasne... duzo lepiej "dyskutowac" z kims, kto tylko wkleja losowe teksty i klepie od rzeczy lub bzdury...
                                                  • nazimno Re: Jasne, jasne, bimota, jasne... 21.11.12, 14:03
                                                    "Juz to tlumaczylem" (cytat)- to mi sie podoba najbardziej.

                                                    Oraz to, ze nie jest napisane cos, co jest (jak wol) napisane.

                                                    Stad ladujesz w kategorii wierzacych w plaskosc Ziemi.

                                                    Uzasadnisz wszystko, nawet to, ze woda mineralna
                                                    jest bezalkoholowa wersja szampana, poniewaz tez ma babelki.


                                                  • bimota Re: Jasne, jasne, bimota, jasne... 21.11.12, 17:38
                                                    No powinno ci sie podobac, skoro tlumaczylem. Bys poprosil to bym jeszcze raz sprobowal, ale skoro dla ciebie A jest tym samym co B...

                                                    > Oraz to, ze nie jest napisane cos, co jest (jak wol) napisane.

                                                    Jak wol czyta...
                                                  • nazimno Bimota - dalej nie kapujesz. 21.11.12, 17:48
                                                    Swoich wlasnych sow.
                                                  • bimota Re: Bimota - dalej nie kapujesz. 21.11.12, 19:29
                                                    No patrz... A Hania chyba jakos skapowala...
                                  • nazimno Jak juz pismo badasz, to dokadnie. 21.11.12, 11:37
                                    .
                                  • hannl Re: Taka mała historyjka 21.11.12, 14:03
                                    bimota napisał:

                                    > Gdyby bylo napisane "znak B (lub ograniczenie) obowiazuje do miejsca, w ktorym
                                    > stoi inny znak B", to mozna by to tak interpretowac.

                                    To by tez nie pomoglo.
                                    Przyszedlby Klimek i stwierdzil, ze znak "dotyczy ciezarowek" a nie jego i dlatego byloby "tak jakby go nie bylo".

                                    Dopuszczalna prędkość określona na znaku obowiązuje do miejsca :
                                    wprowadzenia innej dopuszczalnej prędkości znakiem :
                                    • bimota Re: Taka mała historyjka 21.11.12, 19:28
                                      No nadal by budzilo watpliwosci, ale tym razem mozna by mu bylo odpowiedziec zgodniej z prawdziwa logika, ze znak poprostu jest, a anulowane jest jedynie ograniczenie, ktore on wyraza.
                                      • hannl Re: Taka mała historyjka 21.11.12, 19:56
                                        bimota napisał:

                                        > No nadal by budzilo watpliwosci,

                                        U klimka, a nawet i u ciebie prawdopodobnie takie same.

                                        > ale tym razem mozna by mu bylo odpowiedziec zgodniej z prawdziwa logika, ze znak
                                        > poprostu jest, a anulowane jest jedynie ograniczenie, ktore on wyraza.

                                        Czyli dokladnie tak jak teraz:
                                        "ze znak poprostu jest" - choc trudno w to uwierzyc znak faktycznie (i fizycznie) tam ciagle jest.

                                        "a anulowane jest jedynie ograniczenie, ktore on wyraza" - czyli dokladnie to samo co teraz:
                                        "Dopuszczalna prędkość określona na znaku obowiązuje do miejsca :
                                        wprowadzenia innej dopuszczalnej prędkości znakiem..."
                                        • bimota Re: Taka mała historyjka 21.11.12, 21:28
                                          Czyli jednak nie skapowala...

                                          W bardziej logicznej wersji przepis by mowil, ze obowiazuje do znaku (ktory jest), a nie do ograniczenia, ktorego nie ma...
                                          • hannl Re: Taka mała historyjka 22.11.12, 08:13
                                            bimota napisał:

                                            > W bardziej logicznej wersji przepis by mowil, ze obowiazuje do znaku (ktory jest), a nie do
                                            > ograniczenia, ktorego nie ma...

                                            To jak wlasciwie mialby wygladac ten znak, skoro "nie ma" ograniczenia ?
                                            • bimota Re: Taka mała historyjka 22.11.12, 12:04
                                              Tak jak wyglada. Dla osobowych on jest, ale nic nie oznacza. To tak jak by napisali, ze ograniczenie obowiazuje do znaku przeznaczonego dla tramwajow.
                                              • hannl Re: Taka mała historyjka 22.11.12, 17:28
                                                bimota napisał:

                                                > Tak jak wyglada.

                                                Czyli...z ograniczeniem?

                                                > Dla osobowych on jest, ale nic nie oznacza.

                                                Czyli jest znak z ograniczeniem ale bez ograniczenia i dlatego towarzysz klimek nie powie juz, ze tego znaku "nie widzi" i dla niego "nie istnieje" choc ma tabliczke, ze go "nie dotyczy"?

                                                Moze spytaj lepiej najpierw towarzysza klimka. Nie bylbym taki pewien odpowiedzi.
                                                • bimota Re: Taka mała historyjka 22.11.12, 17:40
                                                  > Czyli...z ograniczeniem?

                                                  Bez...

                                                  > Czyli jest znak z ograniczeniem ale bez ograniczenia i dlatego towarzysz klimek
                                                  > nie powie juz, ze tego znaku "nie widzi" i dla niego "nie istnieje" choc ma t
                                                  > abliczke, ze go "nie dotyczy"?

                                                  Dlatego, ze ja ma...
                                                  • hannl Re: Taka mała historyjka 22.11.12, 17:49
                                                    bimota napisał:

                                                    > > Czyli...z ograniczeniem?
                                                    >
                                                    > Bez...

                                                    Czyli zank "jak wygladal" (czyli z ograniczeniem) ale "bez".

                                                    Trudno ci sie polapac w tym, co piszesz, co?
                                                  • bimota Re: Taka mała historyjka 23.11.12, 00:34
                                                    Sam z soba gadasz, a myslisz, ze ze mna...
                          • hannl Re: Taka mała historyjka 21.11.12, 10:15
                            edek40 napisał:

                            > Chyba najprostszym do zrozumienia rozwiazaniem jest odsuniecie od siebie znakow
                            > odwolania czterdzietki DLA WSZYSTKICH i wznowienia siedemdziesiatki dla ciezar
                            > owek. Powiedzmy po 50 m. "Ciezarowiec", o ile bedzie jechal 40 km/h, na tym dys
                            > tansie nie osiagnie zabojczej dziewiecdziesiatki.

                            Na zimno podal powyzej dobry link, ktory nie powinien pozostawic cienia watpliwosci:
                            forum.gazeta.pl/forum/w,510,140434762,140618735,Na_marginesie_.html
                            “Znak zabrania przekraczania prędkości określonej liczbą kilometrów na godzinę.
                            Ograniczenie obowiązuje od miejsca ustawienia znaku do:
                            - wprowadzenia innej dopuszczalnej prędkości znakiem B-33"


                            Mamy znak i mamy wprowadzenie innej dopuszczalnej predkosci, ergo: poprzednie ograniczenie przestaje obowiazywac.

                            Pod znakiem mogą być umieszczone tabliczki T-23a - T-23j wskazujące rodzaj pojazdów, których obowiązuje ograniczenie prędkości.

                            Od tego znaku obowiazuje tez nowe ograniczenie dla pojazdow wskazanych na tabliczce.

                            To najbardziej logiczne i minimalistyczne rozwiazanie.
                            • edek40 Re: Taka mała historyjka 21.11.12, 10:25
                              > Ograniczenie obowiązuje od miejsca ustawienia znaku do:
                              > - wprowadzenia innej dopuszczalnej prędkości znakiem B-33"[/i]

                              Jaka nowa predkosc dla osobowek ustala znak ograniczenia predkosci dla ciezarowek? Tak na logike, nie w oparciu o KD.
                              • hannl Re: Taka mała historyjka 22.11.12, 08:27
                                edek40 napisał:

                                > Jaka nowa predkosc dla osobowek ustala znak ograniczenia predkosci dla ciezarowek?

                                Skoro - jak mowi kodeks - nowy znak z ograniczeniem znosi poprzednie oganiczenia to ustala tym samym maksymalna dopuszczala predkosc dla danego rodzaju drogi.

                                > Tak na logike, nie w oparciu o KD.

                                Tak wlasnie jest "na logike".
                                Masz nastepujace fakty:
                                1. Znak jest (stoi) - pierwsza informacja
                                2. Znak zawiera ograniczenia predkosci - druga informacja
                                3. Znak posiada tabliczke dodatkowa - trzecia informacja

                                Taki znak ograniczenia to figura logiczna zwana koniunkcja.

                                Dzieki 1 moge zobaczyc 2,
                                Jak wiem 2 odwoluje poprzednie ograniczenia.
                                2 informuje mnie ponadto (koniugacja) o nowym ograniczeniu i ze to ograniczenie dotyczy ciezarowek.
                                • edek40 Calkowicie pojmuje argumentacje 22.11.12, 10:15
                                  I calkowicie nie zgadzam sie z oznakowaniem, ktore swoja pozorna prostota moze niektorych wprowadzac w blad. Nawet wtedy, gdy powoduje to "tylko" zbyt wolna jazde.
                                • bimota Re: Taka mała historyjka 22.11.12, 12:13
                                  Nie klep o logice, bo nie masz o niej pojecia.
                                  • hannl Re: Taka mała historyjka 22.11.12, 17:25
                                    bimota napisał:

                                    > Nie klep o logice, bo nie masz o niej pojecia.

                                    I to mowi akurat ten, ktory "nie widzi" ubikacji dla kobiet i dla niego ta ubikacja "nie istnieje" z powodu... znaczka :)
                        • emes-nju Re: Taka mała historyjka 21.11.12, 11:45
                          hannl napisał:

                          > Jesli podane oznaczenie uwazasz za nielogiczne i problematyczne, to zaproponuje
                          > lepsze.

                          Odwołanie 40-tki, a parę metrów dalej ograniczenie dla ciężarówek. Zapewniam, że na odcinku od odwołania 40-tki, do ograniczenia do 70 km/h ŻADNA normalna ciężarówka nie rozpędzi się powyżej 70-tki :P

                          Ale to tyle "projektów", blachy i słupków - w Polsce lepiej postawić jeden z znak z łamigłówką :P
                          • nazimno Moze byc jeden slupek. 21.11.12, 11:50
                            Wariant dla tepakow jest jednoznaczny.


                            forum.gazeta.pl/forum/w,510,140434762,140442148,dla_normalnych.html
                            Rozwiazanie proste i bezdyskusyjne.
                            • nazimno Oszczedzam jeden slupek. 21.11.12, 11:53
                              To kawal rury, wkopywanie, betonowanie, mocowanie, justowanie, zatwierdzanie,
                              popierdywanie urzednikow z nadmiernego wysilku i jeszcze wiele innych.

                            • edek40 Re: Moze byc jeden slupek. 21.11.12, 11:59
                              > Wariant dla tepakow jest jednoznaczny.

                              Z reguly piszesz z sensem. Tu jednak zapominasz o bardzo waznej kwestii - przepisy nie nakazuja badan inteligencji wsrod zdajacych egzamin na PJ. Drogowcy powinni to wiedziedec i odpowiednio dzialac. Nie jeden raz pisales o drodze wybaczajacej bledy, a tu upierasz sie przy oznakowaniu, ktore sugeruje swoja prostota co innego niz z niego wynika. Idac takim torem zaraz dojdziesz do tego, ze taka np. geometria drogi to problem wylacznie kierujacych.
                              • nazimno Zakladam byc moze zbyt wysoki limit IQ. 21.11.12, 12:08
                                (dla kandydatow na PJ)
                                Niestety, jestem zdania, ze analfabetow nalezy kierowac do zamiatania lisci.
                                • edek40 Re: Zakladam byc moze zbyt wysoki limit IQ. 21.11.12, 12:10
                                  > Niestety, jestem zdania, ze analfabetow nalezy kierowac do zamiatania lisci.

                                  I poki co, pojada tam swoim rozklekotanym golfem. Tej sprawy absolutnie nie mozna nie doceniac.
                                  • nazimno Alez ja to jednak "doceniam". 21.11.12, 12:13
                                    Na drodze, gdy jade do rodziny na Gorny Slask, wlaczam moj prywatny AWACS,
                                    i nie ufam absolutnie NIKOMU.

                                    Jak dotad mi sie udaje.
                                    • edek40 Re: Alez ja to jednak "doceniam". 21.11.12, 12:20
                                      > Na drodze, gdy jade do rodziny na Gorny Slask, wlaczam moj prywatny AWACS,
                                      > i nie ufam absolutnie NIKOMU.
                                      >
                                      > Jak dotad mi sie udaje.

                                      Sam tak robie. Wszedzie. To podstawowe zadanie kierowcy.

                                      Z reszta wymaga tego nie tylko zdrowy rozsadek, ale i prawo, nakazujace przewidywac itp. Ale to nie moze zwalniac drogowcow, jak to ma miejsce w Polsce, z myslenia i wybiegania naprzod jeszcze dalej niz moze to zrobic przecietny, nie znajacy drogi, kierowca.
                              • hannl Re: Moze byc jeden slupek. 21.11.12, 16:24
                                edek40 napisał:

                                > > Wariant dla tepakow jest jednoznaczny.
                                >
                                > Z reguly piszesz z sensem. Tu jednak zapominasz o bardzo waznej kwestii - przep
                                > isy nie nakazuja badan inteligencji wsrod zdajacych egzamin na PJ.

                                Edek,

                                odpowiedz z reka na sercu. Czy po tym znaku (70-tka z "ciezarowka") naprawde jechalbys 40-tka?
                                • edek40 Re: Moze byc jeden slupek. 22.11.12, 10:29
                                  > odpowiedz z reka na sercu. Czy po tym znaku (70-tka z "ciezarowka") naprawde je
                                  > chalbys 40-tka?

                                  Zapewne, tak jak niedaleko mojego domu, najpierw sprawdzilbym czy nie ma policji. Mogloby sie bowiem wydarzyc tak, ze dzis dostalbym wysoki mandat za jazde 90 km/h, a jutro znak juz by zdjeto. Byloby to strasznie bolesne przezycie.

                                  Po tych obserwacja przystapilbym do glebokiej analizy przyczyny, dla ktorej postawiono na szosie tak wielkie ograniczenie.

                                  Z reka na sercu moge zatem zapewnic, ze bez watpienia zwalnilbym i naprawde poteznie wzmogl uwage. Jechalbym zapewne w zakresie 60-70 km/h, co jak pokazuje praktyka takich ograniczen w Polsce i moja bezwypadkowa jazda, zupelnie wystarczy do unikniecia i mandatu i wszelkich innych przygod.

                                  Wyjatkiem sa gory czy rejny morenowe, jak Mazury. Tu do ograniczen podchodze z o wiele wieksza rozwaga. Wynika to z tego, ze skoro znakolog moze bezkarnie ograniczac predkosc na szosie do 40 km/h z powodu braku powodu, to znakolog na Mazurach moze byc w klopocie, bo wiele miejsc bezwzglednie zasluguje na wielkie ograniczenie, a nie ma znaku, ktory moze zdroworozsadkowe 40 km/h obnizyc o 50 km/h, jak to "moje" ograniczenie na prostej szosie ze zdroworozsadkowego 90 km/h na 40 km/h...

                                  Wiele razy pisalem, ze praktyki kretynow na nizinach stawiaja w wielkim klopocie znakologow w miejscach z natury trudniejszych. Wymyslilem nawet znak "uwaga gory", albo tabliczke "ten znak to tak naprawde, a nie dla jaj". Ale i tu widze problem, opierajac sie na raporcie NIK. Skad znakolog z Mazur czy gor mialby wiedziec, ze stawia znak "na prawde", skoro nigdy tu nie byl i nikt nigdy nie robil badan dotyczacych bezpiecznestwa? Owszem, w gorach o wiele latwiej postawic sensowne ograniczenie do 40 km/h. Ale skad znakolog ma wiedziec, ze akurat to jest sensowne, skoro 2 km dalej postawil bezsensowne...? Znaki stawiane sa na chybil trafil. Tabliczki z napisem, ze ten znak to nie dla jaj MUSI byc stawiany z rozmyslem, bo inaczej straci caly swoj sens. Zupelnie, jak caly system oznakowania w Polsce.
                          • hannl Re: Taka mała historyjka 21.11.12, 16:30
                            emes-nju napisał:

                            > Odwołanie 40-tki, a parę metrów dalej ograniczenie dla ciężarówek. Zapewniam, ż
                            > e na odcinku od odwołania 40-tki, do ograniczenia do 70 km/h ŻADNA normalna cię
                            > żarówka nie rozpędzi się powyżej 70-tki :P

                            A ja cie zapewniam, ze cala kupa edkow (i nie tylko) uzna takie skoki ograniczen zaraz po sobie na krotkim odcinku identycznej drogi i marnotrawstwo (kazdy znak to pewnie kilka tys. zlotych) za jeszcze jeden przejaw glupoty znakologow i kolejny przyczynek do olewania znakow w ogole.


                            > Ale to tyle "projektów", blachy i słupków - w Polsce lepiej postawić jeden z znak z łamigłówką :P

                            Odpowiedz z reka na sercu:
                            Czy po tym ograniczeniu (70-tka + tabliczka z ciezarowka) rzeczywiscie jechalbys 40-tka?
                            • edek40 Re: Taka mała historyjka 22.11.12, 10:35
                              > A ja cie zapewniam, ze cala kupa edkow (i nie tylko) uzna takie skoki ogranicze
                              > n zaraz po sobie na krotkim odcinku identycznej drogi i marnotrawstwo (k
                              > azdy znak to pewnie kilka tys. zlotych) za jeszcze jeden przejaw glupoty znakol
                              > ogow i kolejny przyczynek do olewania znakow w ogole.

                              Pisalem, ale powtorze, bo pomysl jest epokowy: kazdy nadmiar znakow bedziek OK, gdy zlikwiduje sie znaki, ktore sa do bani. Wtedy zadan edek nie bedzie zalamywal rak nad demoralizujacym wplywem nadmiaru oznakowania. Kazdy bowiem edek obserwuje i zapamietuje tylko 20 m przed maska, a znacznie wieksze obszary kraju.
                              • hannl Re: Taka mała historyjka 22.11.12, 17:31
                                edek40 napisał:


                                > Pisalem, ale powtorze, bo pomysl jest epokowy: kazdy nadmiar znakow bedziek OK,
                                > gdy zlikwiduje sie znaki, ktore sa do bani.

                                Ale zdajesz sobie sprawe, ze proponujesz podwojenie pewnego rodzaju znaku, tworzenie abstrakcyjnych odcinkow drog, gdzie na takim samym rodzaju drogi maja obowiazywac zupelnie rone ograniczenia predkosci, do tego w groteskowo krotkim odstepie?

                                I to ma byc wklad w walke z nadmiarem bodzcow obciazajacych kierowcow?

                                Obawiam sie, ze jako znakolog zostalbys po tygodniu zlinczowany.
                                • edek40 Re: Taka mała historyjka 23.11.12, 10:26
                                  > Ale zdajesz sobie sprawe, ze proponujesz podwojenie pewnego rodzaju zna
                                  > ku, tworzenie abstrakcyjnych odcinkow drog, gdzie na takim samym rodzaju drogi
                                  > maja obowiazywac zupelnie rone ograniczenia predkosci, do tego w groteskowo kro
                                  > tkim odstepie?

                                  I myslisz, ze mnie to moze zdziwic? Szczegolnie po wspomnianej Trasie Torunskiej, gdzie pewnie z gora 10 lat w jedna strone bezpiecznie bylo 80 km/h, a w druga niebezpiecznie, wiec postrawili 60 km/h i nieomal stracjonarny patrol z suszarka. Oczywiscie do czasu likwidacji tej szescdziesiatki. Wtedy za jednym zamachem poprawiono bezpieczenstwo nic nie robiac oraz zaniechano, wobec poprawienia bezpieczenstwa, nawet egzekwowania 80 km/h.

                                  > I to ma byc wklad w walke z nadmiarem bodzcow obciazajacych kierowcow?

                                  Antybiotyki nie sa dobre w nadmiarze. Ale jak ostatnio dopadlo mnie zapalenie pluc, po raz pierwszy od ponad 20 lat, zgodzilem sie na ich zastosowanie. Pomoglo znakomicie, choc bralem je przez 2 tygodnie! Dodam niesmialo, ze lekarzy unikam jak zarazy, wiec zglosilem sie w stanie, ktory wprawil w oslupienie medyka, ktory zaraz chcial wzywac pogotowie i zamykac do szpitala. MOja corka, ktorej rowniez oszczedzamy tych specyfikow, w zeszlym roku polegla tak, ze podalismy. Po poludniu wygladala juz na zdrowa. Tak znakomicie dzialaja leki, ktore w nadmiarze maja calkowicie odmienne dzialanie. Nie raz pisali to w prasie.

                                  > Obawiam sie, ze jako znakolog zostalbys po tygodniu zlinczowany.

                                  A ja nie. W ciagu tygodnia bowiem nie dalbym rady usunac nawet cwierci polowy tego badziewia, ktore zdobi nasze drogi. A zanim postawilbym nowe znaki, najpierw zweryfikowalbym stare.
                            • emes-nju Re: Taka mała historyjka 22.11.12, 12:26
                              hannl napisał:

                              > A ja cie zapewniam, ze cala kupa edkow (i nie tylko) uzna takie skoki
                              > ograniczen zaraz po sobie na krotkim odcinku identycznej drogi
                              >i marnotrawstwo
                              (kazdy znak to pewnie kilka tys. zlotych)
                              > za jeszcze jeden przejaw glupoty znakologow i kolejny przyczynek
                              > do olewania znakow w ogole.

                              Cieszę się, że mnie zapewniasz, ja jednak pozostanę przy swoim zdaniu.

                              Skoro z jakiegoś powodu na drodze trzeba postawić 40 km/h, a potem dać różne ograniczenia dla różnych rodzajów pojazdów, to należy to oznakować tak, żeby nawet debil zrozumiał. Taki debil jak ja na przykład :P

                              A co do zbyt dużej liczby znaków, to problem nie tkwi w "kwotach" bezwzględnych, a w tym, że w jednych miejscach znaków jest nasr... tak, że na dobrą sprawę trzeba by się zatrzymać, żeby je wszystkie "przyswoić", a w innych znaków brak, choć by się przydały. Miejsc ze zbyt dużą liczba znaków jest więcej niż tych nieoznakowanych, co sprawia, że z jednej strony ludzie do znaków podchodzą z pewnym dystansem, a z drugiej, skoro jak Polska długa i szeroka znaków nasadzone jak mleczy na łące, ludzie mogą się gubić jak znaków nie ma - bo poza tym wszędzie są; potrzebne (rzadziej) czy nie potrzebne (częściej).
                • bimota Re: Taka mała historyjka 14.11.12, 17:33
                  To jest logiczne, ze koniec miejscowosci odwoluje ograniczenie zabudowane, a koniec zabudowania nie odwoluje miejscowosciowego ?
      • agios_pneumatos Re: Jakie ograniczenie predkosci (2.0) 14.11.12, 14:45
        emes-nju napisał:


        > Pominę ograniczenia, bo te w Polsce niczemu, z wyjątkiem chronienia dupy urzęda
        > sów, nie służą.
        >

        Emej w formie, jak widać. Dodaj tam może 'B' po nazwie kraju, co?
        • edek40 Re: Jakie ograniczenie predkosci (2.0) 15.11.12, 08:00
          > Emej w formie, jak widać. Dodaj tam może 'B' po nazwie kraju, co?

          Masz moze jeszcze jakies pomysly na wysmiewanie sie z pewnych, trwale ugruntowywanych przez nierobstwo wladcow, podzialow kraju?
          • agios_pneumatos Re: Jakie ograniczenie predkosci (2.0) 15.11.12, 09:26
            edek40 napisał:

            > > Emej w formie, jak widać. Dodaj tam może 'B' po nazwie kraju, co?
            >
            > Masz moze jeszcze jakies pomysly na wysmiewanie sie z pewnych, trwale ugruntowy
            > wanych przez nierobstwo wladcow, podzialow kraju?

            Teza, że ograniczenia w Polsce niczemu (poza ochroną urzędników) nie służą jest bodaj najbardziej błyskotliwym stwierdzeniem na tym forumie ever. Coś takiego może twierdzić naprawdę mocny i kompetentny człowiek, jakim niewątpliwie jest emes-nju; ekspert w dziedzinie gramatyki języka polskiego.

            Ale w sumie trochę dolałem oliwy do ognia wykazując, że na ograniczeniu do 60 km/h można mieć 200 km/h w N-grupowym EVO.
            • edek40 Re: Jakie ograniczenie predkosci (2.0) 15.11.12, 10:05
              > Teza, że ograniczenia w Polsce niczemu (poza ochroną urzędników) nie służą jest
              > bodaj najbardziej błyskotliwym stwierdzeniem na tym forumie ever.

              To Twoj problem.

              Jesli ograniczenia potraktujemy calosciowo to na tym forum co najmniej dwukrotnie, rapid (bodaj) i ja, pisalismy o ciaglej linii o watpliwym rodowodzie, konczacej sie przerywana dokladnie tam, gdzie powinna byc ciagla.

              Jesli chodzi o ograniczenia predkosci jest naprawde wiele przykladow ograniczen likwidowanych bez sladu. Znaczy ze sladem - znika slad wydeptany na poboczu przez policje. Najbardziej widowiskowe bylo, opisywane przeze mnie, usuniecie czterdziestki i przywrocenie predkosci 90 km/h. Nie mam pojecia po ilu latach. Ten rejon znam od jakichs 15 lat i czterdziestka byla tu zawsze.

              Innym pieknym przykladem podniesienia limitu jest warszawska Wislostrada, Trasa Lazienkowska i Torunska. Ta ostatnia miala z reszta ograniczenie, bardzo czesto egzekwowane, tylko na jednej z dwoch jezdni. Tak wnikliwie "przemyslano" to oznakowanie.

              Na tej podstawie naturalnie nie moge dowodzic, ze WSZYSTKIE wciaz istniejace ograniczenia sa do bani. Moge jednak, jako myslacy czlowiek, miec bardzo powazne watpliwosci. Szczegolnie w swietle ustalen NIK.
    • bimota Re: Jakie ograniczenie predkosci (2.0) 29.11.12, 12:45
      A odpowiedz uznajesz za satysfakcjonujaca... ? Bo chyba o to tu glownie chodzilo... ;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja