edek40
20.11.12, 10:24
Przewinal sie znakomity pomysl krynicy nieomylnosci drogowej, poslanki Bublewicz, odnoszacy sie do obowiazku zatrzymywania sie na widok obywatela przy przejsciu. Pomysl jest madry z zalozenia, poniewaz funkcjonuje na zachodzie. I, jak zwykle, wyrywkowo czerpiemy z tej krynicy wiedzy. I oczywiscie zapewni to nam niesmiertelnosc. Zupelnie jak inne rozwiazania drogowe kopiowane z zachodu. Rowniez wyrywkowo.
Czemu o tym pisze? Otoz dlatego, ze w chamskiej jakoby Warszawie, dzis rano, edek zostal "obsluzony" po zachodniemu. Pan zatrzymal sie i puscil edka40. Hura, hura, hura. Idziemy do Europy i do tego edek nie zginal. Ale edek, malkontent, zaczal sie zastanawiac na tym co sklonilo pana do zatrzymania. Zapewne kultura. I dobrze. Byl kulturalny dla edka. Czemu zatem zmusil do za trzymania sie, tak na oko, okolo 10 samochodow i jednego autobusu miejskiego?
Kimze do diabla jest POJEDYNCZY pieszy, ze ma miec prawo do zatrzymania tak wielkiej ilosci osob, rozniacych sie tym o niego, ze pokonuja swoja droge do pracy na kolach, a nie nogach? Przeciez taka ilosc samochodow przejechalaby zanim zdarzylbym spojrzec na zegarek!!! Gdyby zas aut mialobyc wiecej, to przejscie zaslugiwaloby chyba (bo o bezpieczenstwo chodzi) na sygnalizacje.