Pytanie o polską sr... wyprzedzaczkę

04.12.12, 13:00
Ten śliczny termin wymyślił zdaje się Jurek i bardzo liczę na jego udział w tym wątku.

Co jakiś czas w różnych miejscach pojawia się zdjęcie austriackiego znaku, na którym napisane jest po niemiecku, czesku i po polsku (w takiej właśnie kolejności, choć "wszyscy wiemy", że to sprytny zabieg dyplomatyczny, bo znak jest WYŁĄCZNIE dla polaczków), żeby TRZYMAĆ SIĘ PRAWEJ STRONY. Znaki takie stoją m. in. na dość szerokim, ale jednojezdniowym odcinku drogi łączącej czeski Mikulov z Wiedniem.

No i pytanie. Czemu służy ten znak?

Podobno tylko w Polsce się wyprzedza, a w całym cywilizowanym świecie, jak spotka się jadącego wolniej, to zdejmuje się nogę z gazu (panie kierowco) i z uśmiechem na ustach podąża jego tempem.
    • nazimno To proste. 04.12.12, 13:18
      Ten znak ma na celu:

      a. osiagniecie wzajemnego porozumienia i wspolpracy obu narodow
      b. poglebienie stosunkow (roznorodnych, nie bede wymieniac szczegolowo)
      c. przyczynienie sie do postepu gospodarczego i kulturalnego w obu krajach
      d. osiagniecie powrotu do kraju ojczystego w pelnym, albo przynajmniej
      tym samym zdrowiu jak przy wjezdzie
      e. dalsza owocna wspolprace

      PS
      Poza tym, chodzi o to, aby nie wykazywac objawow dewiacji w zachowaniach kierowcow,
      polegajacych na sraczce wyprzedzaczce oraz notorycznej lewopasowosci.


      • rekrut1 Re: To proste. 04.12.12, 14:41
        Podobno tylko w Polsce się wyprzedza
        A kto takie pierdoły opowiada?? Wyprzedzają wszędzie i nie ma w tym nic złego,ważne żeby robić to głową!Myśleć panie kierowco,myśleć (byle nie macicą żony). :)
        Prawdą natomiast jest że tylko w Polsce jazda prawą stroną jezdni czy prawym pasem jest passe.Przed chwilą jechałem 8-ką, zaraz przy wjeździe na nią jadący przede mną kierowca natychmiast ulokował się na lewym pasie(są trzy)pomimo że pozostałe były puste na przestrzeni chyba kilometra.Wyprzedziłem go (miał na liczniku może 100),po jakimś czasie zerknąłem w lusterko,w oddali na lewym pasie bździły się nadal jego światła.
        A tak z ciekawości,czy ktoś z Was spotkał się kiedyś z pouczeniem przez patrol "lewopasmowca" bo ja nie?
        Pozdr.
        • emes-nju Re: To proste. 05.12.12, 11:02
          rekrut1 napisał:

          > Podobno tylko w Polsce się wyprzedza
          > A kto takie pierdoły opowiada??

          Na tym forum taki klimacik panuje. Ciągle czytamy, że w Polsce się strasznie dużo wyprzedza, a na Zachodzie to prawie w ogóle. I nie pomagają tłumaczenia o pewnych, subtelnych i prawie niezauważalnych różnicach w infrastrukturze...

          Generalnie nasi zachodni koledzy narzekają na to, że w Polsce dużo się wyprzedza mniej więcej w takim samym mechanizmie jak mogliby narzekać, że ktoś z głowa pod woda musi używać fajki do oddychania. Przecież warunki nad i pod woda tylko nieznacznie się różnią i nie tłumaczy to dziwnych zachowań pod wodą :)
          • edek40 Re: To proste. 05.12.12, 11:23
            > Generalnie nasi zachodni koledzy narzekają na to, że w Polsce dużo się wyprzedz
            > a mniej więcej w takim samym mechanizmie jak mogliby narzekać, że ktoś z głowa
            > pod woda musi używać fajki do oddychania. Przecież warunki nad i pod woda tylko
            > nieznacznie się różnią i nie tłumaczy to dziwnych zachowań pod wodą :)

            Uzywalem juz podobnych porownan, ale koledzy z zachodu uzywaja demagogicznych tekstow o tym czy wolimy smierc za cene szybszego dotarcia do celu. Nie przyjmuja do wiadomosci, ze o wiele blizsza dla wielu jest perspektywa utraty dochodow, co w naszym popapranym kraju moze oznaczac zakonczenie zycia obywatelskiego po kres dni. Wszak nasze najlepsze prawo w zasadzie uniemozliwia bankructwo obywatelskie (w zeszlym roku udalo sie to bodaj 3 osobom, co wcae nie swiadczy o tym, ze ludzie nie maja problemow), a bank, ktory dokladnie bada kredytobiorce, a wysokie odsetki tlumaczy m.in. ryzykiem, zabierze nam dom, a te 100-200 tys zlotych, ktore pozostana po zlicytowaniu rozlozy na dozywotni nakaz zaplaty z odsetkami w trybie "karnym", co zasadniczej wiekszosci tych, ktorym wiecznie sie spieszy zamyka dozywotnio mozliwosc podzwigniecia sie i rozpoczecia od nowa. Ale zapewne lepiej, aby powiesili sie na drzewie, bo to nie wplynie na statystyki smierci na drogach. Pozamiatane - nie da sie tego "przyczepic" wladzy, jak na przyklad prob edka powiazania ilosci wypadkow z beznadziejna infrastruktura drogowa.
            • nazimno I tak i nie. 05.12.12, 11:31
              Wejdz na youtube i daj w wyszukiwarce:

              sraczka wyprzedzaczka

              I bedziesz w domu.

              Glownie chodzi o to, ze w innych krajach manewry IDIOTYCZNEGO wyprzedzania sa
              obserwowane jako statystycznie marginalne.

              W Polsce staja sie powoli prawie norma.




              • edek40 Re: I tak i nie. 05.12.12, 11:44
                > W Polsce staja sie powoli prawie norma.

                Mam inne obserwacje, a filmiki z youtube nie robia na mnie zadnego wrazenia, bo to z reguly kompilacja.

                Faktem jest, ze sa kierunki, na ktorych nastepuje kumulacja tego typu zachowan. Jaki wniosek wyciaga wladza? Dostawia fotoradrow i wysepek, co nie zmniejsza ilosci wyprzedzan, kumuluje je zas na coraz krotszych odcinkach. I wtedy zaczynaja sie jatki z "wyborem" kolenosci wyprzedzenia jakiegos krewkiego lidera w zuku. Glupi edek przyznalby, ze dopoki nie powstanie droga choc odrobine dostosowana do natezenia ruchu, sytuacji nie poprawia ZADNE ruchy pozorowane, ktorych mistrzem sa kolejne ekipy rzadzace.
              • emes-nju Re: I tak i nie. 05.12.12, 12:13
                nazimno napisał:

                > Glownie chodzi o to, ze w innych krajach manewry IDIOTYCZNEGO
                > wyprzedzania sa obserwowane jako statystycznie marginalne.

                Bo w innych krajach podróże odbywają się w innych warunkach. A warunki bardzo mocno wpływają na zachowania.

                Niemiecki kierowca w długiej trasie nie musi się spinać i wyprzedzać - prędzej czy później odrobi straty (a jak ich nie odrobi, to przynajmniej nie naprodukuje z każdym przesnutym kilometrem kolejnych). Polski kierowca jak nie wyprzedzi snuja jadącego "tylko" 10-15 km/h poniżej limitu, może mieć pewność, że za chwilę ten ktoś dopchnie do jadącego jeszcze wolniej, a cała kolumna za chwile dogoni gimbus jadący 30-tką, a potem traktor. I zamiast kilku oddzielnych wyprzedzań, trzeba będzie wyprzedzać kolumnę.

                W Polsce wyprzedza się zatem dużo. A skoro wyprzedza się dużo, to i popełnia się dużo błędów będących wynikiem tego, że... wyprzedza się dużo. Bo dla kogoś, kto wyprzedza raz na miesiąc, manewr ten jest wielkim stresem. Dla kogoś, kto na naszych duktach wyprzedza czasem naście razy na godzinę, stres jest marginalny. A jak nie ma stresu i poczucia zagrożenia, to i margines bezpieczeństwa ustala się mniejszy. Az do...

                I na koniec. W Polsce jeździ się znacznie bardziej ryzykownie niż w Niemczech, bo jazda po polskich drogach jest po prostu ryzykowna. Drogi są wąskie, wyboiste, coraz gęściej szpikowane szykanami. A ludziom, co nie mieści się w głowach sytym i zadowolonym, po prostu może się zwyczajnie spieszyć i perspektywa snucia się za zawalidrogą jest nie do zaakceptowania (nawet policja zauważa, że po polskich drogach jeździ masę zawalidróg - z problemem walczy oczywiście fotoradarami). W tym kontekście, co tam wyjście na wyprzedzanie z małym marginesem? Zwyczajna rutyna nie pogarszająca radykalnie bezpieczeństwa wśród setek innych zagrożeń...
            • emes-nju Re: To proste. 05.12.12, 11:38
              edek40 napisał:

              > Nie przyjmuja do wiadomosci, ze o wiele blizsza dla wielu jest perspektywa utraty
              > dochodow

              Jakiś czas temu popełniłem obserwacje przyrodniczą.

              Jechałem sobie śmieszką, na środku której siedziała wrona i wciągała jakieś żarło. Strasznie duży kawałek. Każdy chyba wie, że ptaki są dość płochliwe. "Moja" wrona tez była. Tylko w odróżnieniu od innych, miała dylemat. Zgodnie z instynktem samozachowawczym powinna odlecieć i poczekać aż przejadę. No ale w tym czasie coś mogło zajumać wronie żarło, a czasy ciężkie. Co zrobiła wrona? Ciągnąc zawzięcie odsunęła się nieco na bok śmieszki, stale na mnie łypiąc. Mając wybór pomiędzy hipotetycznym zagrożeniem, a prawie pewna perspektywą pustego żołądka, wybrała hipotetyczne zagrożenie.

              Porównują zachowanie "mojej" wrony i patrząc na biedniutkie drogi w biedniutkim kraiku biedniutkich obywateli, trudno nie zauważyć, że instynkt przetrwania jest uniwersalny...
              • bimota Re: To proste. 05.12.12, 11:45
                DOBRZE WIESZ, ZE TO WYNIKA GLOWNIE Z BEZKARNOSCI, A NIE ZADNEGO INSTYNKTU...
                • edek40 Re: To proste. 05.12.12, 11:51
                  > DOBRZE WIESZ, ZE TO WYNIKA GLOWNIE Z BEZKARNOSCI, A NIE ZADNEGO INSTYNKTU...

                  Czyzbys byl z tej parafii, ktora uwaza, ze zamiast budowac drogi, wypadki da sie wyeliminowac wylacznie kontrolami co 100 m?
                  • bimota Re: To proste. 05.12.12, 12:34
                    NIE
                    • edek40 Re: To proste. 05.12.12, 12:42
                      > NIE

                      Czyli kierowcy dalej beda bezkarnie robic to, czego nie musza robic kierowcy na zachodzie - czyli wyprzedzac, czasem na zlamanie karku.
                      • bimota Re: To proste. 05.12.12, 14:45
                        CZASEM MUSZA, A CZESTO NIE, PODOBNIE JAK WIELU MA SRACZKE WYPRZEDZACZKE, A WIELU ANTYWYPRZEDZACZKE...
          • tomeck3145 Re: To proste. 05.12.12, 14:19
            > Na tym forum taki klimacik panuje. Ciągle czytamy, że w Polsce się strasznie du
            > żo wyprzedza, a na Zachodzie to prawie w ogóle.

            Coś w tym jednak jest. Po oddaniu kilku odcinków autostrad i ekspresówek po prostu nie chce mi się już wyprzedzać na drodze dwukierunkowej wiedząc, że za 20-30 kilometrów (20-30 minut jazdy) "wsiądę" na rzeczoną ekspresówkę, z ograniczeniem do 120 km/h, jak będzie pusta to pocisnę sobie nawet 140 i spokojnie nadrobię "stracony poprzez niewyprzedzenie zawalidrogi" czas.

            Na zachodzie jest więcej dróg wielopasmowych. A przykładowy odcinek austriackiej 7 to nieczęsty przypadek drogi na zachodzie, która jest jednopasmowa i prowadzi przez tereny zabudowane i małe miejscowości (np. Poysdorf). Zresztą ostatnio ta droga skróciła się o połowę po oddaniu Nordautobahna.
            • emes-nju Re: To proste. 05.12.12, 14:26
              tomeck3145 napisał:

              > A przykładowy odcinek austriackiej 7 to nieczęsty przypadek drogi na zachodzie,
              > która jest jednopasmowa i prowadzi przez tereny zabudowane i małe miejscowości
              > (np. Poysdorf).

              Prowadzi przez tereny ZABUDOWANE. Czymś więcej niż białymi tablicami. A i tak, na tak mało oszykanowanej drodze, niektórzy Austriacy potrafią robić niezłe cyrki jak np. emes jedzie w małym ruchu przepisowe 100 km/h... ;)

              Poza tym droga ta jest szeroka, ma mało skrzyżowań (nie pamiętam ani jednego z wysepkami poza terenem zabudowanym) i znaki, o które pytałem, a nie otrzymałem odpowiedzi. Znaki, których jedyna rola jest ułatwienie wyprzedzania nawet szybkim i bezpiecznym. Bo widocznie Austriacy doszli do wniosku, że tak (szeroko, z minimalną liczbą skrzyżowań i do tego bez wysepek i z ułatwieniami nawet dla ścigantów) jest bezpieczniej...
              • nazimno gdyby to mnie tak meczylo, to bym zadzwonil i 05.12.12, 14:36
                zapytal:

                ambasada.studentnews.pl/serwis.php?s=1684&pok=38516&id=66209
              • jureek Re: To proste. 05.12.12, 16:26
                emes-nju napisał:

                > Poza tym droga ta jest szeroka, ma mało skrzyżowań (nie pamiętam ani jednego z
                > wysepkami poza terenem zabudowanym) i znaki, o które pytałem, a nie otrzymałem
                > odpowiedzi.

                Ja to nie otrzymałeś? Przecież odpowiedziałem. Chyba że chodzi o to, że nie otrzymałeś takiej odpowiedzi, która by Cię satysfakcjonowała.
                Jura

                P.S. A swoją droga dziwne, że w tym przypadku nie kpisz ze znaczenia znaków. Dla austriackich znaków slogan "znak - pojecie magiczne" nie obowiązuje?
                Jura
                • emes-nju Re: To proste. 05.12.12, 16:37
                  jureek napisał:

                  > Ja to nie otrzymałeś? Przecież odpowiedziałem.

                  Odpowiedzi nie otrzymałem. Bo zadałem pytanie czemu ma służyć taki znak. Odpowiedź, że potwierdzeniu zapisów obowiązujących w KD większości krajów europejskich jakoś mi nie pasuje. Bo jest kpiną z mojego pytania :P

                  > Dla austriackich znaków slogan "znak - pojecie magiczne" nie obowiązuje?

                  Nie wiem czy oni naprawiają wszelkie wady swoich dróg oznakowaniem, a więc nie potrafię zająć stanowiska.
                  • jureek Re: To proste. 05.12.12, 16:45
                    emes-nju napisał:

                    > Odpowiedzi nie otrzymałem. Bo zadałem pytanie czemu ma służyć taki znak. Odpowi
                    > edź, że potwierdzeniu zapisów obowiązujących w KD większości krajów europejskic
                    > h jakoś mi nie pasuje.

                    Czyli tak jak napisałem. Odpowiedź otrzymałeś, ale ta odpowiedź Ci nie pasuje.
                    Może następnym razem pytając od razu daj wskazówkę, jaka odpowiedź by Ci pasowała.
                    Jura
                  • tomeck3145 Re: To proste. 05.12.12, 17:05
                    > Odpowiedzi nie otrzymałem. Bo zadałem pytanie czemu ma służyć taki znak. Odpowi
                    > edź, że potwierdzeniu zapisów obowiązujących w KD większości krajów europejskic
                    > h jakoś mi nie pasuje. Bo jest kpiną z mojego pytania :P

                    Zauważ jednak, że przekrój tej drogi jest dość oryginalny jak na Europę, a już na pewno jak na tę część Europy. Normalnie przy tej szerokości jest 2+1, ale być może pobliskie pola uprawne robią swoje - np. w sierpniu można na tej drodze spotkać maszyny rolnicze.

                    Z oryginalnego przekroju wynika oryginalne oznakowanie. Jakoś nie widziałem, żeby na nowej Nordautobahn były podobne znaki, a przecież nasi "mistrzowie" słyną z okupowania lewej krawędzi nawet na autostradach.
          • jureek Re: To proste. 05.12.12, 17:28
            emes-nju napisał:

            > Na tym forum taki klimacik panuje. Ciągle czytamy, że w Polsce się strasznie du
            > żo wyprzedza, a na Zachodzie to prawie w ogóle.

            No bo takie są fakty. A że zauważają je częściej ludzie, którzy nie są przyzwyczajeni, do tak częstego wyprzedzania, też nie powinno Cię dziwić.
            Ale nie tylko "zagraniczniaki" to dużo częstsze wyprzedzanie zauważają, nawet Edek i Ty sam przyznajecie, że w Polsce wyprzedza się dużo, że wyprzedza się na granicy ryzyka, że ta poprzeczka ryzyka jest niższa niż gdzie indziej.
            Od obrażania się na stwierdzenie faktu i od strzelania do posłańca nie będzie na drogach lepiej.
            Jura
    • jureek Re: Pytanie o polską sr... wyprzedzaczkę 04.12.12, 18:51
      emes-nju napisał:

      > No i pytanie. Czemu służy ten znak?

      Przypomnieniu, że obowiązuje ruch prawostronny.
      Jura
      • edek40 Re: Pytanie o polską sr... wyprzedzaczkę 04.12.12, 19:18
        > Przypomnieniu, że obowiązuje ruch prawostronny.

        Hm... Miedzy Czechami a Austria? Czy po drodze jest jakas Wielka Brytania czy Irlandia, co mi umknelo? Owszem, zanim weszlismy do Schengen, na "ziemi niczyjej" mozna bylo kupic tania wodke. Ale i wtedy Twoje wyjasnienie jest o kant d.. potluc, bo pijany nie powinien w ogole jechac. Nawet po prawej stronie.
      • misiu-1 Re: Pytanie o polską sr... wyprzedzaczkę 04.12.12, 19:24
        Zasada ruchu prawostronnego nie oznacza zajmowania prawego pasa, tylko przeznaczenie prawej części drogi do jazdy naprzód, a lewej do ruchu z przeciwka.
        • nazimno Uzupelnienie, drogi misiu-1. 05.12.12, 09:40
          Na jezdni, o dwoch (lub wiecej ) pasach w jednym kierunku ,a sa takie jezdnie,
          oznacza to rowniez, ze prawa czesc tej jezdni, czyli prawy skrajny pas, powinno sie zajmowac
          rutynowo, pozostawiajac pozostale pasy wolne.

          Notoryczne snucie sie lewym skrajnym pasem to taka popularna w Polsce choroba
          komunikacyjna, na ktora cierpi zmeczone spoleczenstwo.


          • misiu-1 Re: Uzupelnienie, drogi misiu-1. 05.12.12, 12:04
            To jest zupełnie osobna zasada. Można by sobie bowiem całkiem dobrze wyobrazić zasadę odwrotną - że na drogach o wielu pasach ruchu zajmuje się najpierw lewy skrajny pas na prawej części jezdni, przeznaczonej do ruchu naprzód (lub na prawej jezdni na drogach dwujezdniowych) i zasadę tę dałoby się pogodzić z zasadą ruchu prawostronnego.
            • nazimno A po co mam sobie meczyc szara substancje? 05.12.12, 13:01
              (Wyobrazaniem sobie nowych zasad, skoro stare juz sa?)

              Malo tego, one istnieja i obowiazuja w innych krajach europejskich o ruchu prawostronnym,
              ktore podpisaly Konwencje Wiedenska wiele lat temu. W Polsce tez.

              Mentalnosc "krajowca filozofujacego" jest taka, ze on sobie wymysla ad hoc
              wlasne zasady poruszania sie po drogach.

              Te zasady sa wlasnie takie, jakie sa dla niego ("krajowca") chwilowo wygodne.

              Stad biora sie tysiace hipotez nt. "jak pokonywac rondo", jak pokonywac zakrety,
              jak wyprzedzac, jak jechac jezdnia wielopasmowa, jakie trzymac odstepy do poprzednika,
              kiedy wlaczac swiatla przeciwmgielne (od przodka i od tylka), ...

              I tak w kolo Wojtek, Amen.



              • emes-nju Re: A po co mam sobie meczyc szara substancje? 05.12.12, 13:28
                nazimno napisał:

                > Mentalnosc "krajowca filozofujacego" jest taka, ze on sobie wymysla
                > ad hoc wlasne zasady poruszania sie po drogach.

                W Polsce jest nie jest to efekt filozowania, a kalkulacji - im dalej od krawędzi jezdni jedziesz, tym mniej:
                - dziur
                - zarwanych poboczy
                - pieszych
                - rowerzystów
                - itd.

                Tym łatwiej:
                - dostrzec stojącą na środku betonową budowle służąco takiej poprawie bezpieczeństwa, że aż oznacza się ją znakiem "inne niebezpieczeństwa"
                - panicznie ominąć klienta, który:
                - zatoczył się na jezdnię z chodnika
                - postanowił się przespać na jezdni
                - wyjechał z podporządkowanej nie zaszczyciwszy drogi głównej spojrzeniem
                - itd.

                Powyższe sprawdza się całą dobę, ale ze szczególnym uwzględnieniem warunków nocnych.
                • nazimno Te uzyteczne - wykorzystam, badz juz wykorzystuje. 05.12.12, 13:49
                  (zasady, oczywiscie, niektore maja podstawy)

                  Za cholere jednak nie rozumiem zbyt malych odstepow i wlaczania swiatel
                  przeciwmgielnych przy kazdej watpliwej okazji przez zwykle lemingi.

                  Co do lewopasowosci na autostradzie, to mam kilka punktow:

                  - na prawym pasie nie ma dziur
                  - na lewym pasie nie ma dziur
                  - klientow zataczajacych sie jest jak pojedynczych atomow w dobrej prozni
                  - tych na rowerach tez
                  - sypiajacych na dowolnym boku rowniez
                  - betonowe budowle - noooo, zdarzaja sie...
                  - podporzadkowanej wprawdzie nie ma, ale sa wjazdy i zjazdy

                  Wiec tez nie kapuje, dlaczego taki leming snuje sie caly czas lewym pasem
                  na wzmiankowanej autostradzie, zdarza sie, cala dobe.

                  • emes-nju Re: Te uzyteczne - wykorzystam, badz juz wykorzys 05.12.12, 14:06
                    nazimno napisał:

                    > Za cholere jednak nie rozumiem zbyt malych odstepow

                    To weź kalkulator i policz.

                    Na niemałej części polskich dróg natężenie ruchu w jednym kierunku na jednojezdniówce liczone jest w "kwotach" rzędu od 10 tys. szt na dobę. To średnio jeden samochód na kilka sekund. A ruch nie rozkłada się równo w ciągu doby... Przy takich natężeniach ruchu nawet na autostradach może dochodzić do spiętrzeń i siadania na ogonie.

                    W takim ruchu, w ciągle zmieniającej się sytuacji nie ma fizycznej możliwości, żeby samochody zawsze miały jednakowe i odpowiednie odstępy. Szczególnie jak pojawi się jakiś (tiiiit), który uznaje, że jak sobie zahamuje z 60 (przy dopuszczalnej 90 km/h) do 40 km/h, bo mu breloczek od kluczy wpadł do oka, to będzie git.

                    > Co do lewopasowosci na autostradzie, to mam kilka punktow:

                    Lewopasowcy są według mnie efektem niskiej kultury. Ale nie osobistej czy jako kierowca. Niskiej kultury motoryzacyjnej - Polska dopiero buduje swoje autostradowe eldorado i ludzie po prostu nie bardzo wiedza jak jeździć. Przyzwyczaili się, że dla bezpieczeństwa trzeba jak najdalej od prawej krawędzi i tak jeżdżą. W kraju o normalnej infrastrukturze trudno sobie wyobrazić, że całe rzesze kierowców nawet nie "polizały" dwujezdniówki. W Polsce i owszem.

                    No i kult macho... Dlatego nie tylko Polska, ale i np. Włochy są krajem lewopasówców. JA jadę i nie będzie mnie jakiś motłoch wyprzedzał! W Polsce się na takich błyska czy trąbi, a potem wyprzedza po prawej. We Włoszech też, choć znacznie rzadziej. Ale w obydwu macho-krajach ewentualne ustępowanie odbywa się z dłuuuuugim ociąganiem - nie zwalniam pasa dla szybszego, a po prostu muszę sobie wypróbować jak się jedzie po prawym pasie :P I w obydwu tych krajach standardem jest siedzenie na ogonie - to nie jest polska specjalność. Zresztą w Niemczech też spotkałem się z lewopasowcami, poganianiem i jazdą na zderzaku. Szczególnie w gęstym ruchu. Jakie warunki - takie zachowania.
                    • rekrut1 Re: Te uzyteczne - wykorzystam, badz juz wykorzys 05.12.12, 14:37
                      Lewopasowcy są według mnie efektem niskiej kultury. Ale nie osobistej czy jako kierowca. Niskiej kultury motoryzacyjnej
                      Moim skromnym zdaniem właśnie osobistej.
                      Popatrz na zachowanie się pewnej grupy ludzi w sklepach czy na chodnikach,niestety potem ta "kultura" przenosi się na jezdnie gdzie przynosi opłakane skutki.Najpierw ja potem ja dalej rodzina (ewentualnie znajomi) a reszta "jak Bóg da"(patrz opisany przeze mnie wczorajszy przykład).
                      Ile zderzeń czołowych można by uniknąć gdyby wyeliminować postawę "roszczeniową"?
                      Ale to tylko moje zdanie.
                      Pozdr.
                      • emes-nju Prawda leży zapewne gdzieś po środku. nt. 05.12.12, 14:44

                      • nazimno Na marginesie. 05.12.12, 14:45
                        Powrot na prawy pas to zwykla rutynowa czynnosc pospolita.
                        Z kultura nic nie ma wspolnego.
                        Nawet szympansy (przepraszam te mile zwierzeta) mozna tego nauczyc.


                        • rekrut1 Re: Na marginesie. 05.12.12, 14:50
                          Nawet szympansy (przepraszam te mile zwierzeta) mozna tego nauczyc.
                          Pewnie tak tylko po cholerę? :D
                          • nazimno Masz racje, tez bym nie ryzykowal "nauczania". 05.12.12, 15:02
                            (szympansow)

                            A to dlatego, iz mogloby sie okazac, ze...



                            ...






                            lepiej od nas jezdza.
                        • emes-nju Re: Na marginesie. 05.12.12, 14:55
                          nazimno napisał:

                          > Nawet szympansy (przepraszam te mile zwierzeta) mozna tego nauczyc.

                          Trzeba jednak uczyć. Samo się nie nauczy.

                          A polski kierowca na kursie nie musi nawet przekroczyć 40-tki, o wyjeździe na dwujezdniówkę nie wspominając.
                    • xvqqvx Re: Te uzyteczne - wykorzystam, badz juz wykorzys 06.12.12, 10:59
                      Jazda na zderzaku jest najuciążliwsza przy małym natężeniu ruchu i wtedy nie ma logicznego wytłumaczenia, bo nie ma problemów ani z zachowaniem odstępów ani z wyprzedzaniem.

                      Ja osobiście spotkałem się z 2 uzasadnieniami. :-)

                      1. Trzeba jechać blisko większego, bo wtedy zużywa się mniej paliwa - tak uzasadniają to kierowcy małych pojazdów.
                      Jechałem kiedyś święto SUV-em mało uczęszczaną drogą. Nagle jakaś kobieta w takim małym zaczęła jechać za mną na zderzaku. Co zwalniam, żeby mnie wyprzedziła (może się spieszy), ona też zwalnia, co przyspieszam, ona też, aż widzę w lusterku, że się nie wyrabia (droga była pod górkę i wilgotna). W końcu stanąłem w zatoczce z ciekawości (i tak miałem zaraz skręcać na skrzyżowaniu). Ona stanęła dalej na poboczu i włączyła awaryjne. Wysiadłem i podszedłem, żeby sie zapytać, o co jej chodzi. Odpowiedź, że musi jechać za dużym, bo wtedy mniej zuzywa paliwa. Wtedy ja, że więcej zużyła paliwa goniąc mnie pod górkę niż "zaoszczędziła". Coś chyba zrozumiała, bo pojechała prosto.

                      2. W nocy należy jechać blisko za kimś, a nigdy broń Boże samemu lub na na czele. Tak mi tłumaczył "stary" kierowca. Ale nie za bardzo potrafił wyjaśnić dlaczego. W końcu powiedział, że tak jeździ od 40 lat.
                      • rekrut1 Re: Te uzyteczne - wykorzystam, badz juz wykorzys 06.12.12, 11:41
                        Ja osobiście spotkałem się z 2 uzasadnieniami. :-)
                        Jest i trzecie,co prawda nie na zderzaku ale........... Czasem zdarza się że ruch na drodze jest specyficzny tz. TIR zanim kilka osobowych jakaś tam przerwa i znowu TIR,kilka osobowych itd.
                        Wtedy staram się nie jechać pierwszy w kolumnie a jak wypada że jadę sam trzymam się możliwie najbliżej prawego pobocza.
                        Bardzo boję się (widziałem kilka takich przypadków) desperatów którym wydawało się że przerwa jest dostateczna,"wyskakują" na lewą stronę i nie zawsze mają czas wrócić na "swoje miejsce w szyku". Czasem grozi to "czołówką" bo dostatecznie szerokiego pobocza brak.
                      • nazimno Dosc krotko. 06.12.12, 11:49
                        Ad pkt.1 ("oszczedzanie paliwa")

                        To jest piramidalna brednia. Wlasnie tuz za innym pojazdem wystepuja najwieksze turbulencje
                        wynikajace z oplywu profilu. To jedno, a coz tto za oszczednosc, gdy IDIOTA
                        wjedzie komus w kufer, poniewaz z definicji nie jest w stanie, jadac w takiej odleglosci,
                        nawet zareagowac (czas reakcji).

                        Tak wiec jadac tuz za poprzednikiem z takim uzasadnieniem robimy z siebie aerodynamicznego i realnego IDIOTE.

                        ad pkt. 2

                        To tez jest absolutna brednia, ktora doprowadza do wypadkow-najechan.
                        Uzasadnienie jest niepotrzebne.

                        PS
                        Jest zadziwiajace i zatrwazajace, ile jeszcze takich i podobnych bredni funkcjonuje
                        wsrod wielu osob. Czasem po prostu rece opadaja, gdy sie o czyms takim slyszy.
                      • donvito52 Re: Te uzyteczne - wykorzystam, badz juz wykorzys 06.12.12, 15:09
                        Odpowiadasz na:
                        xvqqvx napisał:

                        ...
                        > 2. W nocy należy jechać blisko za kimś, a nigdy broń Boże samemu lub na na czel
                        > e. Tak mi tłumaczył "stary" kierowca. Ale nie za bardzo potrafił wyjaśnić dlacz
                        > ego. W końcu powiedział, że tak jeździ od 40 lat.


                        Bezpieczniej jest jechać za kimś w odpowiedniej odległości, odpowiedniej, znaczy bezpiecznej.
                        Lepiej, bo prowadzący "widzi" przeszkody wcześniej od Ciebie. Nawet jak zahamuje nazbyt późno Ty masz czas na reakcje.
                        W światłach prowadzącego widzisz niewiele ale coś tam możesz wywnioskować, światła stopu, włączone kierunkowskazy, gwałtowne manewry prowadzącego informują Cię o przeszkodach. Mignięcie, przysłonienie na ułamek sekundy świateł informuje że COŚ jest między Tobą a prowadzącym pojazdem.
                        Mam przejechane nie zawodowo ponad 1,5mln. km. Zazwyczaj z góry wiem który samochód szykuje się do skrętu, który może stworzyć kłopoty ... Mowa ciała ... sposób prowadzenia ...
                        Ci kierowcy o których piszesz też zapewne tak mają tyle że robią TO nieświadomie.

                        Zbycho
                        • rekrut1 Re: Te uzyteczne - wykorzystam, badz juz wykorzys 06.12.12, 20:38
                          Zazwyczaj z góry wiem który samochód szykuje się do skrętu, który może stworzyć kłopoty ... Mowa ciała ... sposób prowadzenia ...
                          Ci kierowcy o których piszesz też zapewne tak mają tyle że robią TO nieświadomie.

                          To prawda,żona czasem mnie pyta,skąd wiedziałeś że on będzie skręcał albo że ten przedemną to kobieta (choć muszę przyznać że ostatnio niektóre panie mnie zaskakują).
      • emes-nju Re: Pytanie o polską sr... wyprzedzaczkę 05.12.12, 10:54
        jureek napisał:

        > emes-nju napisał:
        >
        > > No i pytanie. Czemu służy ten znak?
        >
        > Przypomnieniu, że obowiązuje ruch prawostronny.

        Mi się wydawało, że ma przypomnieć o tym, że zdarzają się szybsi od nas i, skoro droga jest szeroka, dobrze byłoby ułatwić im, UWAGA! wyprzedzanie.

        Zresztą zgodnie z polskimi standardami, wyprzedzanie na trzeciego :P (Droga w miejscu ustawienia tych znaków jest tak szeroka, że od biedy i na czwartego się uda. No i nie ma tam wysepek - są, zabójcze w Polsce, rozszerzenia na skrzyżowaniach).

        No, ale ja to się nie znam. I mam objawy pomroczności jasnej, bo w każdym kraju, po którym jeździłem WYDAWAŁO mi się, że byłem wielokrotnie wyprzedzany, mimo że (bojąc się mandatu oczywiście) jeździłem blisko limitu prędkości. No bo w cywilizowanym świecie się nie wyprzedza! I nie przekracza :P
    • inguszetia_2006 Re: Pytanie o polską sr... wyprzedzaczkę 05.12.12, 17:53
      Witam,
      Apropos wyprzedzaczki to coraz rzadziej widuję, bo omijam krajową 7, jak mogę. Na tej drodze parę razy osiwiałam i parę razy żegnałam się z życiem. Chociaż, w sumie to kłamię bezczelnie, bo nie żegnałam się, tylko krzyczałam:K....aaaaa, ratunkuuuu!!! A potem była ulga, tak wielka, że aż musiałam zatrzymać się na chwilę i zapalić papierosa, bo nogi miałam jak z waty, nerwoból pod bokiem i miałam wrażenie cudownego ocalenia i że trzeba do Kościoła natychmiast iść i Bogu dziękować za następną szansę, leżąc tydzień plackiem na zimnej podłodze. No bo ktoś mnie na te centymetry ocalił, no nie? To nie miało prawa się udać bez interwencji odgórnej;-D Nienawidzę siódemki. Nawet jak jadę tylko 200 km to się boję. Mam wdrukowany strach przed tą drogą.
      Pzdr.
      Inguszeta
      • rekrut1 Re: Pytanie o polską sr... wyprzedzaczkę 05.12.12, 18:42
        A potem była ulga, tak wielka, że aż musiałam zatrzymać się na chwilę i zapalić papierosa
        Nie chcę być niegrzeczny ale palenie podobnie jak szybkość zabija. :D
        • nazimno nooo, to trzeba .... powoli... 05.12.12, 18:45
          ..palic.
      • emes-nju Re: Pytanie o polską sr... wyprzedzaczkę 06.12.12, 11:23
        inguszetia_2006 napisała:

        > Nienawidzę siódemki.

        Ja też. i jeszcze paru dróg, których unikam jak ognia. A im bardziej taka niebezpieczna droga staje się "pozabezpieczana" betonem, tym bardziej. Nawet nie dlatego, że sam się betonu strasznie się boje (boje się go, ale nauczyłem się z tym żyć), a dlatego, że oszykanowanie drogi nie zmniejsza pośpiechu tych, którzy się spieszą. A więc jak zmniejsza się długość odcinków zdatnych do wyprzedzania, to zwiększa się "paniczność" tych manewrów. Nic na to nie poradzimy.

        Sęk w tym, że w Polsce mamy tak imponująca sieć drogową, że czasem nie ma wyboru. To znaczy jest - strasznie niebezpieczna DK, albo nadłożenie 50% dystansu do przejechania, albo droga gruntowa :/
Inne wątki na temat:
Pełna wersja