emes-nju
10.12.12, 12:09
Jechałem sobie wczoraj warszawskim Wałem Miedzeszyńskim w stronę Otwocka. Na jego dalszej od zabudowy, jednojezdniowej części do niedawna było ciemno, a pojedyncze latarnie zamiast pomagać przeszkadzały - po wyjeździe z plamy światła widziało się mniej niż jakby oświetlenia nie było.
Oczywiście, zważywszy na potężne natężenie ruchu i brak chodników, musiały zdarzać się tam wypadki z pieszymi. W ciągu kilku lat "poprawiono" tam bezpieczeństwo budując wysepkę, na której mało się nie rozbiłem (w czasie jej budowy - beton już był, znaków i oświetlenia nie). Wypadki z pieszymi nadal się zdarzały, a wysepka, zanim nie obwieszono jej wszelkiej maści różnościami ("biernymi" - spełniają swoją rolę zdecydowanie lepiej niż błyskacze), powodowała wypadki inne niż rozjechanie pieszego.
No więc wczoraj wpadłem w szok. Pojawiło się oświetlenie z prawdziwego zdarzenia i nowoczesne oświetlenie przejść dla pieszych. Dało się! Hurrra!
Choć nie rozumiem po co. Przecież wystarczyłoby postawić 30-tke i fotoradar