edek40
19.12.12, 10:43
Moj synek troszke chorowal i tydzien nie byl w przedszkolu. Wczoraj wreszcie moglem go odwiezc, co tez uczynilem. Droga jak droga, ale jej koniec!!! Otoz przy wjezdzie w rejon osiedla domkow (na ktorym miesci sie przedszkole) postawiono calkiem nowiutki znak informujacy o wjezdzie w strefe zamieszkania. To oczywiscie sluszne, zwazywszy ze ruch kolowy i pieszy jest tu marginalny, a ulice z obu stron maja chodniki. Ale co mi tam. Zwolnilem i jade. Najpierw dziwi mnie "lokalny", bo zasniezony, pojazd, zaparkowany poza wyznaczonym miejscem. Potem kolejny i kolejny. I znowu poza wyznaczonym miejscem parkingowym. Wszak mieszkancom nie zawsze chce sie na dzien wjezdzac do garazu. Jade dalej i natykam sie na ograniczenie predkosci do 30 km/h. Hm.... A wyznaczonych miejsc do parkowania brak. Nawet przed przychodnia i przedszkolem, co jest o tyle zabawne, ze teren jest raczej wiejski i w wiele miejsc komunikacja nie dochodzi. Glowna ulica ma zakaz zatrzymywania, wiec, co oczywiste, wszyscy podjezdzali pod przedszkole lub parkowali miedzy domkami. Najblizsze miejsca parkingowe polozone sa pewnie z 1000 m dalej, co dla rodzica chorego lub/i malutkiego dziecka nie moze byc problemem...
Troszke sie zezloscilem. A potem zrobilem rozpoznanie wsrod znajomych. Oni absolutnie nie widza problemu. Wjezdzaja bowiem od innej strony, a tu znaku nie ma. I mamy zdublowanie watku emesa w kwestii mandatow za jazde zgodnie ze znakami.
Pomijam fakt, ze lokalny znakolog bez watpienia nie wie, jakie konsekwencje rodzi postawienie znaku informujacego o strefie zamieszkania, co potwierdza:
1. faktyczny brak strefy, bo znak na jednym wjezdzie nie zamyka "lancucha" znakow
2. pozostawienie ograniczenia do 30 km/h dla obu kierunkow
3. brak wyznaczenia miejsc parkingowych na faktycznym parkingu pod przedszkolem i przychodnia oraz pobliskim budynku pomocy spoleczniej
Drodzy, zawsze zgodnie z przepisami, koledzy. Co mam robic, aby uniknac mandatu za postepowanie zgodne ze znakami? Przeciez Straz Gminna moze mi wlepic mandat (lub nawet blokade na kolo) za parkowanie, bo przyjma, ze ja od strony znaku. A ja teraz, bom legalista, zaczalem jezdzic od tej, z ktorej znaku nie ma. Zalozmy, ze po znojnym boju (w oparciu o dokumentacje fotograficzna aparatem kliszowym) mandat zostanie anulowany. Co z blokada, ktora oznacza znaczna strate czasu, ktora dolozy sie do czasu poswieconego na anulowanie nieslusznego mandatu?