mialam taka sytuacje - co w razie stluczki

06.01.13, 15:32
szukalam na forum ale nie znalazlam, jesli ktos mi da linka z odpowiedzia to bede wdzieczna
jesli nie bylo jeszcze to powiedzcie mi czyja bylaby wina w razie stluczki

sprawa wygladala tak:
https://www.grupa33.jgora.pl/html/skrzyz/strefa.gif

skrzyzowanie z droga glowna, ja jechalam tym samochodem z ktorego jest widok - skrecalam w prawo, sygnal dalam duzo predzej i czekalam az glowna bedzie wolna na wjazd
samochod widoczny na rysunku skrecal w ta sama droge co ja (wiec on w swoje lewo)
czekalismy oboje az sie zwolni glowna, tak sie stalo ze w tym samym czasie glowna byla wolna w obydwu kierunkach wiec praktycznie w tym samym czasie wjechalismy na nia, (samochod z nad przeciwka minimalnie predzej) po czy nie ustapil mi pierwszenstwa (jak sadzilam ze zrobi jako ze ja je mialam), odbilam w prawo zeby uninkac zderzenia i teraz pytanie: po odbiciu w prawo (intuicyjnie) prawie wjechalam w samochod zaparkowany na poboczu, odbilam w lewo i bylo ok, nic sie nie stalo
ale czyja bylaby wina gdybym odbijajac w prawo stuknela/otarla samochod stojacy na poboczu
rozumiem ze moja jesli chodzi o otarcie ale probowalam uniknac zderzenia z tym ktory nie ustapil mi pierwszestwa...
szukalam info w sieci ale jakos nie znalazlam
dziekuje z gory za odpowiedzi
    • misiu-1 Re: mialam taka sytuacje - co w razie stluczki 06.01.13, 15:49
      Odpowiedź zalezy od tego, czy miałaś w samochodzie kamerę, czy byli świadkowie zdarzenia i jak zachował się tamten kierowca.
    • tomeck3145 Re: mialam taka sytuacje - co w razie stluczki 06.01.13, 16:09
      > (jak sadzilam ze zrobi jako ze ja je mialam)

      A nie włączałaś się przypadkiem do ruchu?
      • asia.asz Re: mialam taka sytuacje - co w razie stluczki 06.01.13, 16:53
        nie za bardzo rozumiem pytanie, obywda samochody staly (i ja i tamten widoczny na rysunku) i czekaly na wjazd, obydwa samochody mialy wlaczone kierunkowskazy, w chwili gdy glowna byla wolna, oba samochody mogly sie wlaczyc do ruchu ale jako ze ja skrecalam w prawo to mialam pierwszenstwo - tak ja rozumuje, czy cos zle mysle?
        • tomeck3145 Re: mialam taka sytuacje - co w razie stluczki 06.01.13, 17:02
          A ten niebieski znak pod trójkątem to co to jest?
          • asia.asz Re: mialam taka sytuacje - co w razie stluczki 06.01.13, 17:05
            moj blad, nie zwrocilam uwagi na niego opisujac sytuacje, tzn tego znaku nie bylo u mnie, przepraszam, zapomnialam o tym napisac skupiajac sie na samej drodze, kierunkach i sytuacji, bo lepszego rysunku nie znalazlam,
            obie drogi, i moja i tamtego byly tak samo podporzadkowane
            jeszcze raz sory
            • asia.asz Re: mialam taka sytuacje - co w razie stluczki 06.01.13, 17:06
              stad ciagle podkreslam ze sadzilam ze mi ustapi bo skret w prawo ma pierwszenstwo nad jego skretem w lewo
              • tiges_wiz Re: mialam taka sytuacje - co w razie stluczki 06.01.13, 21:35
                jak nie było tej tablicy, to byś miała sponsora na remont.
                co jeszcze jest niejasne?
    • qwakacz_zabanowany Re: mialam taka sytuacje - co w razie stluczki 06.01.13, 17:50
      asia.asz napisała:

      > ale czyja bylaby wina gdybym odbijajac w prawo stuknela/otarla samochod stojacy
      > na poboczu
      > rozumiem ze moja jesli chodzi o otarcie ale probowalam uniknac zderzenia z tym
      > ktory nie ustapil mi pierwszestwa...

      Sprawcą zamieszania jest kierowca z przeciwka, ale w opisanej sytuacji zostanie prawdopodobnie ukarany jedynie mandatem za wymuszenie pierwszeństwa bo przecież on nie uczestniczył w kolizji. Ty zaś unikając zderzenie źle oceniłaś sytuację i zamiast w sprawcę zamieszania uderzyłaś w inny pojazd.
      Przepisy kodeksu drogowego nakładają na kierowcę obowiązek zachowania szczególnej ostrożności przy dojeżdżaniu do skrzyżowania a więc powinnaś byc przygotowana na wszelkie zdarzenia, także na takie ze ktoś nagle pojawi się na skrzyżowaniu.
      Jedyna rada w takiej sytuacji to zapisać numery dwóch lub trzech pojkazdów które zostały zmuszone do zatrzymania się za tobą i bez kontaktowania się z nimi podać ich jako sprawców zdarzenia.

      ==============================================================
      "Skoro legislacja ma stanowić rzeczywiste prawa, to muszą one wyrażać nie wolę prawodawców, lecz wynik racjonalnej dyskusji(...)Im bardziej rząd jest demokratyczny, tym bardziej zabiega o rzeczywistą zgodę na swoją politykę, a zabiegając o nią - powstrzymuje się od manipulacji propagandowych."

      JOHN H. HALLOWELL "Moralne podstawy demokracji"
      • pejotpe4 Re: mialam taka sytuacje - co w razie stluczki 06.01.13, 20:17
        Nie trzeba bezpośrednio uczestniczyć w wypadku, by być jego sprawcą: jeśli próba uniknięcia zderzenia została wymuszona przez inny pojazd, to jego kierowca będzie winny skutków tego, co narobił wymuszając pierwszeństwo. Ale do tego potrzebne będą zeznania świadków, lub zapis z kamery (dlatego bez niej nawet nie ruszam)...
        • qwakacz_zabanowany Re: mialam taka sytuacje - co w razie stluczki 06.01.13, 22:10
          pejotpe4 napisał:

          >jeśli próba uniknięcia zderzenia została wymuszona przez inny pojazd, to jego kierowca bę
          > dzie winny skutków tego, co narobił

          Uczestniczyłeś kiedyś w karambolu ?
          Każdy odpowiada za uderzenie w pojazd poprzedzający na zaszdie nie dostosowania prędkości do warunkow jazdy. Bezsprzecznie w opisanej wyżej sytuacji kierowca wymusił pierwszeństwo ale przecież gdyby ruszający zachował szczególna ostrożność to do żadnej kolizji dojść nie musiało.
          "Prawo o ruchu drogowym"
          Art. 25. 1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do skrzyżowania, jest obowiązany zachować szczególną
          ostrośność
          • pejotpe4 Re: mialam taka sytuacje - co w razie stluczki 07.01.13, 08:47
            Mnie na szczęście udało się do tej pory aktywnie unikać zderzeń, ale szwagier coś ma pecha: ostatnio znowu ciężarówka mu skasowała pół auta (kierownik "nie zauważył" czerwonego światła) i zaprawdę, powiadam Ci, że tylko kierowca ciężarówki został uznany za jedynego winnego, mimo, że domino przeniosło się na sześć kolejnych aut (szwagier z drugiej strony ma sporo szczęścia, że z tych stłuczek wychodzi bez szwanku).
            Ekipa na miejscu bada (przynajmniej próbuje) prędkość przed wypadkiem (da się znaleźć jakieś tam przybliżenie) i kto zawinił (ważne jest to, kto kiedy "walił" - czy przed, czy po uderzeniu). Także każde zdarzenie jest winne, ale odpowiada ten, kto doprowadził do wypadku (co nie wyklucza winy/współwiny innych kierowców, bo każde zderzenie w karambolu jest sprawdzane niezależnie).
            • qqbek Jedna sprawa karambol... 07.01.13, 10:23
              ...w który każdy wjeżdża o "własnych siłach", inna sprawa "najechanie" o kaskadowych skutkach.
              Odpowiadasz, jeżeli Twój pojazd znajdował się w ruchu przed uderzeniem.
              Gdy stałeś, a zatrzymanie wynikało z warunków jazdy (czerwone światło na przykład), raczej nie przypiszą Tobie winy.

              Dwie sytuacje:
              1. Moja, z 2010 roku - stałem na czerwonym świetle, którego nie raczyła zauważyć paniusia. Skutek - 3 samochody do kasacji (jej, mój, ten przede mną jeszcze), jeden do klepania. Jako że myśmy stali a ona jechała, mandat dostała tylko ona.
              2. Ciotecznego - z tego samego roku - jechał sobie za kimś, tamten gość najechał na nieprawidłowo zaparkowany samochód (nie pytaj mnie jakim cudem), cioteczny (i jeszcze jeden kierowca za nim) nie wyhamowali na czas. Za spowodowanie kolizji odpowiedzieli wszyscy (tamten za kolizję, ciotecznego i tego za nim potraktowano łagodniej, co nie znaczy że obyło się bez mandatów).
          • bimota Re: mialam taka sytuacje - co w razie stluczki 07.01.13, 10:47
            CZYLI JAK MAM ZIELONE I WALNIE MNIE GOSC NA CZERWONYM - MOJA WINA...
      • man_sapiens Re: mialam taka sytuacje - co w razie stluczki 06.01.13, 22:14
        > Ty zaś unikając zderzenie źle oceniłaś sytuację
        > i zamiast w sprawcę zamieszania uderzyłaś w inny pojazd.

        To jest jakiś nakaz walenia w sprawcę wypadku? Ciekawe.
        • asia.asz Re: mialam taka sytuacje - co w razie stluczki 06.01.13, 23:38
          wlasnie sytuacja z tych niejasnych
          gdybym sie stuknela z tym co mi nie ustapil to latwa sprawa (na dluzsza mete to chyba to sie najbardziej oplaca;) tylko ze czesto rozum swoje a odruch swoje) a jesli ja stuknelabym ten stojacy na poboczu to gdzies na necie znalazlam ze ja bym byla winna stluczki a samochod ktory nie ustapil (i byl powodem sluczki) tylko wykroczenia
          tu tez podzielone opinie...
          • tbernard Re: mialam taka sytuacje - co w razie stluczki 07.01.13, 10:56
            Bez kamery, to tamten by po prostu odjechał w siną dal i już nikt by go więcej nie widział.
    • bimota Re: mialam taka sytuacje - co w razie stluczki 06.01.13, 18:46
      WINA TAMTEGO...

      A SKAD WZIELAS RYSUNEK ? CIEKAWE CZY TO FIKCJA, CZY FAKTYCZNIE TAK ZNAKUJA...
      • pejotpe4 Re: mialam taka sytuacje - co w razie stluczki 06.01.13, 20:14
        Niestety, tak czasem znakują: na przykład u mnie na osiedlu - wyjazd ze strefy zamieszkania bezpośrednio na "pseudo-skrzyżowaniu", żeby było zabawniej na drodze, na której to występuje jest "ustąp pierwszeństwa przejazdu", co może być delikatnie mylące, bo dotyczy prawdziwego skrzyżowania, a nie wjazdu ze strefy zamieszkania/drogi prywatnej.
      • tiges_wiz Re: mialam taka sytuacje - co w razie stluczki 06.01.13, 21:33
        oczywiście, że znakują.
        koło mnie jest taki wyjazd.
        bywa nawet, że wyjazd ze strefy jest niby z głównej.

        tiges.blox.pl/2011/09/Znakolodzy-w-akcji-strefa-zamieszkania.html
        ale na szczęście ten idiotyzm już poprawili.
      • bimota Re: mialam taka sytuacje - co w razie stluczki 07.01.13, 10:50
        NIE IWEM CZY TEN PRZEPIS O WLACZANIU DO RUCHU PRZY WYJEZDZIE ZE STREFY JEST DOBRY. TAKIE OZNAKOWANIE POWODUJE NIEJASNOSCI...
        • tomeck3145 Re: mialam taka sytuacje - co w razie stluczki 07.01.13, 10:54
          Nie no. Jak chłop z pola albo z zagrody kombajnem na szosę zjeżdza, to też ma pierwszeństwo. To znaczy nie ma, ale próba sił z kombajnem nie skończy się dobrze, więc każdy ustępuje. Potem taki chłop sprzedaje ojcowiznę i wysyła synów do miasta. I ci synowie jeżdzą tymi fabiami 1.0, z grodzonego osiedla też chcieliby jak paniska wyjeżdzać na ulicę, nie?

          • bimota Re: mialam taka sytuacje - co w razie stluczki 07.01.13, 11:41
            POROWNANIE, JAK ZWYKLE, OD CZAPY...
            • tomeck3145 Re: mialam taka sytuacje - co w razie stluczki 07.01.13, 12:24
              Nie, dlaczego?

              Jedna i druga sytuacja to włączanie się do ruchu na drodze publicznej. Zasady obowiązują te dokładnie te same, tylko nie wszyscy kierowcy o tym wiedzą. Gdy wyjeżdzasz z garażu lub strefy zamieszkania, to włączasz się do ruchu. Co w tym złego?
              • bimota Re: mialam taka sytuacje - co w razie stluczki 07.01.13, 12:37
                TOC WLASNIE SIE ZASTANAWIAM NAD SLUSZNOSCIA TYCH ZASAD, BO JEST ROZNICA MIEDZY WYJAZDEM ZE STREFY, A Z GARAZU CZY POLA.
                • tomeck3145 Re: mialam taka sytuacje - co w razie stluczki 07.01.13, 12:41
                  A konkretnie, to jaka różnica?
    • qwakacz_zabanowany Na dole strony podobna sprawa 06.01.13, 20:09
      www.pidipo.pl/baza-wiedzy/o/odpowiedzialnosc-na-zasadzie-ryzyka/
      • bimota Re: Na dole strony podobna sprawa 07.01.13, 10:39
        CO ZA BZDETY... PRZECIE WYRAZNIE NAPISANE, ZE NIE PONOSIMY ODPOWIEDZIALNOSCI, JESLI WINNA OSOBA TRZECIA. W DODATKU PRZYKLAD GLUPI...

        ALE CIEKAWE, ZE NP. SILNIK ELEKTRYCZNY TO "SILA PRZYRODY"... :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja