Zimowe ograniczenie predkosci

15.01.13, 09:43
W Polsce zdecydowanie wiecej niedasie, niz da sie. Niedasie od dwudziestukilku lat ani wybudowac, an nawet stworzyc spojnego planu budowy drog. Niedasie zmusic znakologow do porzadnej pracy. Niedasie zmusic policji do egzezkwowania przepisow, z wyjatkiem jednego. Niedasie....

Zawsze zas da sie ograniczyc predkosc. Nie wymaga to zadnych analiz, zgod, konsultacji z ekologami i Episkopatem. Sie stawia i juz.

Czemu o tym pisze? Ano temu, ze pomimo najwiekszych trudnosci, w wielu miejscach na wsiach i czasem nawet poza nimi powstaly chodniki. Wielkie brawa dla pokonania niedasieizmu oraz innych klesk i klod oraz niesprzyjajacej aury, do ktore w Polsce zalicza sie gwaltowna wiosne, lato, jesien i zime.

Jak co roku niedasie ich odsniezyc. Zapewne przez niedasie, bo finansowo, jesli dobrze to rozegrac, to wcale nie tak wielki wydatek. Ale, niestety, jak co roku, niedasie. A jak wspomnialem wyzej, ograniczenie predkosci zawszedasie. To ciach! Nie odsniezajmy chodnikow i poboczy. Ograniczmy predkosc, bo to zawszedasie. Niech piesi, na ktorych niedasie wyegzekwowac racjonalnych zachowan typu widocznosc, smigaja tam, gdzie kola aut ubily snieg. O ile bowiem nie moge pojac wielu zachowan pieszych, to to w 100%. Reka do gory komu usmiecha sie chodzic nie tylko po swiezym sniegu. Komu usmiecha sie chodzic po zwalach sniegu po odsniezaniu ulic/szos?

A predkosc ograniczc zawszedasie. Bez wzgledu na to, czy przyniesie to poprawe czy nie. Bo odsniezyc czy poprawic bezpiecznestwo w ogole niedasie...

Tak zupelnie na marginesie opisuje pewien obszar zabudowany (slownie: obszar zabudowany; uzupelniajaco: jakich bardzo wiele w Polsce), w ktorym powstala pewnego rodzaju sytuacja patowa. Otoz przepisy nakazuja odsniezanie chodnikow w poblizu swoich posesji. I tego trzyma sie gmina, ktora nie chce lozyc na odsniezanie. Mieszkancy zas utrzymuja, ze chodnik oddalony jest od ich posesji (plotow) o 5-10 metrow. Trudno wiec traktowac go jako zwiazanego z posesja. Latwo, zdaniem mieszkancow obszaru zabudowanego, zaliczyc jako zwiazany z droga gminana. Spory trwaja. Obszar nadal jest zabudowany, choc mieszkancy nie widza kluczowego dla wyznaczenia obszaru zabudowanego zwiazania zabudowy z droga. Chodnik odsniezany jest tu raz na 3-4 lata.... Bo nie nie jest zwiazany z zabudowa. Podobnie jak jezdnia.

Ale wciaz jest to obszar zabudowany, choc mieszkancy tego obszaru zabudowanego, z racji niezwiazania z droga, neguja ten fakt nie odsniezajac chodnika.
    • mariner4 Dziwne jest, że w dobrych warunkach pogodowych 15.01.13, 10:01
      jest więcej wypadków niż podczas złych.
      Po prostu na suchej czarnej drodze jeździ się szybciej.
      M.
      • edek40 Re: Dziwne jest, że w dobrych warunkach pogodowyc 15.01.13, 10:12
        > jest więcej wypadków niż podczas złych.

        Jesli chodzi o wypadki z udzialem pieszych to nie jest prawda.

        > Po prostu na suchej czarnej drodze jeździ się szybciej.

        W zimie rowniez jezdnia z reguly jest sucha i czarna. Nie mniej obywatele sa spychani z chodnikow czy poboczy przez zaniedbania odpowiedzialnych.

        A czasem jest tak, ze nie da sie ustalic odpowiedzialnego, z powodu opisanego wyzej. Obszar zabudowany zdaniem obywateli nie jest zabudowany, choc zdanie administracji jest.
    • oixio chodniki - infrastruktura 15.01.13, 11:09
      Chodniki w mieście są odśnieżane łopatą a śnieg z nich jest kierowany na jezdnię.
      Jedzie pług i znów to co na jezdni ląduje na chodniku. Superowa organizacja.
      Marnotrawstwo sił i środków - ale zgodnie z przepisami ?

      Czyli brak miejsca dla trudnego do przewidzenia w naszych warunkach śniegu.

      Podobnie na wsiach. Przy dofinansowaniu Unii porobiono chodniki zabierając pobocza, a nawet części jezdni.
      W ten sposób zabrano miejsca nie tylko dla śniegu w zimie.
      Cały rok brak miejsca dla rowerzystów, dla wolnego lokalnego ruchu, dla bydła rogatego, dla ratowania się w opresji pojazdów na jezdni ...

      A przecież droga ma mieć elementy wybaczające błędy jej użytkowników (patrz programy).

      Wszystko to nazywa się infrastruktura, o której nie wie się jaka ma być teraz i w przyszłości.

Pełna wersja