edek40
20.01.13, 18:52
Otoz, kogo bym nie zagadnal, maja dokladnie takie samo podejscie. Fotoradary nikomu za bardzo by nie przeszkadzaly gdyby:
1. nie powiazano ich z wplywami do budzetu
2. ktos wrescie zajalby sie znakami
No i wlasnie o te znaki chodzi. Ludziska sie przelekli, ze pojda z torabami, wiec jak nigdy gapia sie na znaki. I jak nigdy wszyscy zaczeli interesowac sie powodami ustawienia 30 km/h i fotoradaru na Wislostradzie. MOj znajomy dostrzegl, jak sam przyznaje, pierwszy raz w zyciu, ze na pewnej szosie w szczerym polu musi jechac 40 km/h, choc, tak na oko, jedynym tego powodem jest sam fakt ustawienia tego znaku. Ludziska, zeby nie bylo, ze tylko za niskie limity, pukaja sie w glowe, ze skoro na przelotowych, szerokich arteriach musza jechac 50 km/h to co z osiedlowymi uliczunkami, z dziecmi, szkola, emerytami itp.
Czemu mnie to cieszy? A temu, ze zdaje sie zostala przekroczona pewna granica grania sobie z obywatelami w kulki. Ide o zaklad, ze wielu zacznie pisac do cymbalow od znakow, ZANIM dostanie mandat. Moze otworzy sie front.
Mariner doliczyl sie w Warszawie 60 znakow na 1 km ulicy, co moze tlumaczyc moje silne przewrazliwienie na tym punkcie. Jurek z kolei pisze/dzwoni, czego ja JUZ nie robie. Probowalem, ale zadowolony z 60 znakow na 1 km ulicy Zarzad Drog Miejskich, mial zawsze te sama odpowiedz: znak jest zatwierdzony i zgodny. A ja jestem zbyt kulturalny, aby korespondecje zaczynac od slow: "Co za cymbal postawil na okolicznosc duzej przebudowy ZASADNE ograniczenie predkosci na arterii o wielkim ruchu tylko po jednej stronie i to za gorka wiaduktu", co moze nieco wzruszyloby tych szkodnikow i podaliby mnie do sadu, o czym napisaliby w prasie. A tak, na moje w miare merytoryczne pytanie odpowiedz dostalem jak wyzej.
Cieszy mnie rowniez film w necie, na ktorym nieznakowany radiowoz ITD mierzy radiowoz policyjny. Cieszy mnie to, ze coraz wiecej ludzi ma kamery w auta, ktorej jeszcze nie mam, bo predkosc z jaka wyprzedzil mnie dzis radiowoz niewatpliwie wywolalaby furore. Nie mam pojecia ile jechal, ale jadac przepisowe 70 km/h najpierw poczulem napor powietrza, bo auto troszke sie zakolysalo, a dopiero potem zobaczylem radiowoz. Nie wiem ile musial jechac, skoro mala KIA poruszyla dwutonowego vana i przerazila moja corke?
Pojedyncze, glownie Jurkowe, walki z wiatrakami nawet jesli przynosily skutek, to odosobniony. Moze ludziska jednak wkurzyli sie wystarczajaco, aby zaczac "wyrownywac szanse". Ludziska bowiem, ci z ktorymi gadalem, nie widza nic zlego w karaniu. Chcieliby jednak wiedziec za co (bo przeciez nie za widzimisie znakologa) oraz czy karzacy nie sa w praktyce ponad prawem.