No i się zgubiłem. We własnym mieście!

30.01.13, 15:12
Po raz pierwszy od otwarcia jechałem węzłem Łopuszańska/Al. Jerozolimskie w Warszawie. No i się na nim zgubiłem... Bo waaadza nie oszczędza na ograniczeniach prędkości i fotoradarach, więc na coś musi zabraknąć - tym razem na drogowskazy.

Oczywiście nic się nie stało. Hamowanie na widok w ostatniej chwili dostrzeżonej zielonej blaszki, skok adrenaliny u mnie i jadących za mną. Git. Wystarczy dostosować.

Wciąż kołacze mi się z tyłu głowy, że gdyby waaadza była łaskawa dostosować drogi do kierowców, to kierowcy rzadziej musieliby wykazywać się różnymi umiejętnościami i rzadziej dochodziłoby do kolizji/wypadków.
    • nazimno I slusznie. 30.01.13, 16:12
      Wrog, ktory moglby przeniknac w szeregi i zamachnac sie na porzadek publiczny
      tez sie zgubi i nie dojedzie na miejsce.

      To bylo gleboko przemyslane (to NIEoznakowanie).

      Za to nalezy sie pochwala przed frontem i wyroznienie na apelu.


      • jureek Re: Ulżyło? No to git! 30.01.13, 17:50
        Niech chociaż to forum ma funkcję psychoterapeutyczną, bo na to, że ktoś po przeczytaniu forumowych wątków zacznie jeździć ostrożniej, przestałem już liczyć.
        Czytający raczej upewni się w przekonaniu, że jeździ świetnie, a jeśli zapłacił mandat, to na pewno za niewinność.
        Pozostał więc tylko wisielczy humor.
        Jura
        • nazimno A ja juz od dawna jezdze ostroznie. 30.01.13, 17:53
          Wiec nie moge jezdzic ostrozniej niz ostroznie, bo bedzie kicha.

          Gdy zas chodzi o czytelne oznakowanie, to jednak jest ono nieczytelne.
          • jureek Re: A ja juz od dawna jezdze ostroznie. 30.01.13, 17:57
            nazimno napisał:

            > Gdy zas chodzi o czytelne oznakowanie, to jednak jest ono nieczytelne.

            Zgadzam się, że oznakowanie jest często do niczego. Ale wynika to z ogólnego bałaganu i olewania pracy, a nie z jakichś spisków przeciw kierowcom.
            Jura
            • klemens1 Re: A ja juz od dawna jezdze ostroznie. 30.01.13, 19:33
              > Zgadzam się, że oznakowanie jest często do niczego. Ale wynika to z ogólnego ba
              > łaganu i olewania pracy, a nie z jakichś spisków przeciw kierowcom.

              Odwrotnie niż miejsca ustawienia fotoradarów - to jest naprawdę dobrze przemyślane.
            • edek40 Re: A ja juz od dawna jezdze ostroznie. 31.01.13, 09:54
              > Zgadzam się, że oznakowanie jest często do niczego. Ale wynika to z ogólnego ba
              > łaganu i olewania pracy, a nie z jakichś spisków przeciw kierowcom.

              A jedyna widoczna reakcja wladz jest zaostrzenie kontroli... kierowcow.

              Dotychczas slyszalem o 1 przypadku ukarania za niewlasciwe oznakowanie. Ale to sie nie liczy, bo w wypadku zginal policjant....

              Dotychczas czytalem raport NIK o zarzadzaniu drogami. Nie czytalem o wyciaganiu konsekwencji wobec odpowiedzialnych czy wnioskow jak ukrocic tak olewania, jak i samowole znakologow.
        • edek40 Re: Ulżyło? No to git! 31.01.13, 09:38
          > Niech chociaż to forum ma funkcję psychoterapeutyczną, bo na to, że ktoś po prz
          > eczytaniu forumowych wątków zacznie jeździć ostrożniej, przestałem już liczyć.

          Czyli informacja o tym, ze ktos odpowiedzialny za oznakowanie spapral robote ma zachecac do docisniecia gazu na tym wezle. Zupelnie przypadkowo, choc w granicach Warszawy, wezle bedacym skrzyzowaniem ruchu lokalnego z tranzytowym o sporym natezeniu ruchu.

          Tak, po przeczytaniu kolejnego watku o oznakowaniu wprowadzajacym w blad kazdy wyciagnie wniosek, ze skoro nie wiadomo jak jechac nalezy jechac szybko i nieostroznie.

          > Pozostał więc tylko wisielczy humor.

          A to akurat fakt. Nasze drogi sklaniaja do tego na 100%. Nawet nie same drogi, be te sa jakie sa. Ale to, jak dysponuja tymi g...nianymi zasobami wladcy znakow...
        • emes-nju Re: Ulżyło? No to git! 31.01.13, 10:33
          jureek napisał:

          > Niech chociaż to forum ma funkcję psychoterapeutyczną, bo na to, że
          > ktoś po przeczytaniu forumowych wątków zacznie jeździć ostrożniej,
          > przestałem już liczyć.

          Wyobraź sobie, że z powodu intensywnych opadów (nie ograniczających jednak widoczności) jechałem sporo poniżej prędkości dopuszczalnej na tym odcinku.

          Albo więc jestem nieuleczalnym jełopą (czemu przeczy bezwypadkowy przebieg mojej ćwierćwiecznej kariery kierowcy), albo oznakowanie jest prawidłowe tylko na zatwierdzonym i zgodnym papierze u znakologa i wprowadza chaos zamiast porządek na jezdni.
    • rekrut1 Re: No i się zgubiłem. We własnym mieście! 30.01.13, 17:37
      No proszę,taki ładny węzeł a Ty się zgubiłeś. :)
      Poważnie -a to zdanie "gdyby waaadza była łaskawa dostosować drogi do kierowców, to kierowcy rzadziej musieliby" się dostosowywać do drogi, co na pewno wyszło by im na zdrowie. :)
    • tomeck3145 Re: No i się zgubiłem. We własnym mieście! 30.01.13, 19:21
      Jechałeś od Okęcia w kierunku Pruszkowa? Jak tak, to nie dziwota, bo w tej relacji organizacja ruchu ciągle tymczasowa, czyli jak to na budowie.
      • emes-nju Re: No i się zgubiłem. We własnym mieście! 31.01.13, 10:42
        tomeck3145 napisał:

        > Jechałeś od Okęcia w kierunku Pruszkowa?

        Otóż nie. Od centrum w kierunku Pruszkowa.

        Wszystko przez to, że na tej drodze zdarzają się zasłaniające widoczność ciężarówki ("zdarzają się", to eufemizm - informacja dla niewarszawiaków; ten węzeł to część DK8, a od czasu zamknięcia tuneli na Wisłostradzie jeździ nią również część ruchu z DK7), a drogowskazy nie wskazują pasa, po którym dojedzie się w konkretne miejsce tylko jakieś w lewo, w prawo i prosto, mimo że rozmalowanie nie wskazuje na żadne zakręty.
        • tomeck3145 Re: No i się zgubiłem. We własnym mieście! 31.01.13, 10:48
          A to w sumie nie bardzo rozumiem, jak się tam mogłeś zgubić. Choćby dlatego, że raczej wiesz, że do Pruszkowa to jest na wprost. Niezależnie od tego, czy jechałeś wiaduktem nad Popularną, czy rondem. A nawet jeśli pojechałeś później nie w tunel, tylko na rondo z Łopuszańską, to też wiadomo, że trzeba na wprost. W ramach tej przebudowy nie zmieniono lokalizacji Pruszowa :P Może coś przegapiłeś?
          • emes-nju Re: No i się zgubiłem. We własnym mieście! 31.01.13, 11:02
            tomeck3145 napisał:

            > A to w sumie nie bardzo rozumiem, jak się tam mogłeś zgubić. Choćby dlatego, że
            > raczej wiesz, że do Pruszkowa to jest na wprost.

            Wiem też, że tam ciągle trwają prace. Jechałem na wprost do "tunelu", a potem zza ciężarówki dostrzegłem na wjeździe na "rondo" nad tunelami drogowskaz "Żyrardów". I tam też pojechałem, bo skąd mam wiedzieć czy nagle nie zamknęli tuneli?

            Przedtem tez był taki drogowskaz. Ze strzałka prosto. Prosto jedzie się przez tunele i przez rondo... To po kiego ch.ja dodatkowy, wprowadzający w błąd drogowskaz PRZED rondem? Dla tych, którzy postanowili postać w korku zamiast śmignąć tunelem?

            Na takich rozjazdach drogowskazy powinny JEDNOZNACZNIE wskazywać pas, którym należy jechać. Ale to nie w Polsce, gdzie jak zeznaje gdaka, kierowcy muszą się wykazywać orientacją :/
            • tomeck3145 Re: No i się zgubiłem. We własnym mieście! 31.01.13, 12:11
              Ale na tym rondzie to już pojechałeś prosto, czyli generalnie szkoda Ci, że zamiast tunelem pojechałeś przez skrzyżowanie na poziomie 0?
              • emes-nju Re: No i się zgubiłem. We własnym mieście! 31.01.13, 12:15
                Najbardziej to szkoda mi tych, którzy jechali za mną jak dałem po heblach w ostatniej chwili widząc zaskakujący mnie drogowskaz :D
                • edek40 Re: No i się zgubiłem. We własnym mieście! 31.01.13, 12:32
                  > Najbardziej to szkoda mi tych, którzy jechali za mną jak dałem po heblach w ost
                  > atniej chwili

                  Sam widzisz jakiz Ciebie malkontent. Przeciez TYM RAZEM NIC CI SIE NIE STALO. Po co wiec martwic sie na zapas. Powinienes, jak znakolog, zalozyc ze nie wszystkie przypadki niezrozumienia oznakowania powodowac moga grozne sytuacje. Im to daje podstawe do pobierania pensji i spokojnego snu. A Ty sie zloscisz, choc, co koniecznie nalezy ponownie podkreslic, TYM RAZAM NIC SIE NIE STALO....
                • tomeck3145 Re: No i się zgubiłem. We własnym mieście! 31.01.13, 12:39
                  > Najbardziej to szkoda mi tych, którzy jechali za mną jak dałem po heblach w ost
                  > atniej chwili widząc zaskakujący mnie drogowskaz :D

                  Zawsze tak robisz?
                  • emes-nju Re: No i się zgubiłem. We własnym mieście! 31.01.13, 12:59
                    tomeck3145 napisał:

                    > Zawsze tak robisz?

                    Zwykle nie. Ale wczoraj miałem dzień śpiocha, co każdemu czasem się zdarza.
                    • tomeck3145 Re: No i się zgubiłem. We własnym mieście! 31.01.13, 13:27
                      No to może stąd zagubienie na drodze? Znakolodzy powinni uwzględniać śpiochów na drodze? Bo zawsze mi się zdawało, że np. ograniczenia prędkości w zakrętach przewidziane dla przeładowanych ciężarówek w trakcie gołoledzi prowadzonych przez przysypiającego kierowcę po 16h jazdy non-stop nie spotykały się na tym forum z aplauzem.
                      • emes-nju Re: No i się zgubiłem. We własnym mieście! 31.01.13, 13:31
                        tomeck3145 napisał:

                        > Znakolodzy powinni uwzględniać śpiochów na drodze?

                        Tak. To że polskie drogi są robione jako coraz bardziej wymagające jest jedna z przyczyn wypadków. Np. najechania na emesa, który zgubił się we własnym mieście, czy wypadku emesa, który "pękł" po kolejnej łamigłówce
                        • tomeck3145 Re: No i się zgubiłem. We własnym mieście! 31.01.13, 13:38
                          > > Znakolodzy powinni uwzględniać śpiochów na drodze?
                          >
                          > Tak.

                          No to nie dziw się, że w szczerym polu z trzema domami, scenografia wprost z otwierającej sceny "Misia", stoi ograniczenie do 50. Albo na bezkolizyjnej wielopasmowej ulicy zbiorczej w mieście, zamiast 70, tak jak na zachodzie.
                          • emes-nju Re: No i się zgubiłem. We własnym mieście! 31.01.13, 13:51
                            tomeck3145 napisał:

                            > > > Znakolodzy powinni uwzględniać śpiochów na drodze?
                            > >
                            > > Tak.
                            >
                            > No to nie dziw się, że w szczerym polu z trzema domami,
                            > scenografia wprost z otwierającej sceny "Misia", stoi ograniczenie
                            > do 50. Albo na bezkolizyjnej wielopasmowej ulicy zbiorczej
                            > w mieście, zamiast 70, tak jak na zachodzie.

                            A zdziwię Cię :P Dziwi mnie to, że jest tak, jak piszesz - bo to MĘCZY. A zmęczony prędzej czy później nieprawidłowo zareaguje na kolejna łamigłówkę.

                            Odbyłem w życiu kilka podróży non stop z czterocyfrowym rezultatem na liczniku, co raczej odbiło się na mojej spostrzegawczości i czasie reakcji. Nie tylko po autostradach (np. w drodze z Grecji autostrad jakoś za dużo nie ma). I, co dziwne wobec dość dobrej znajomości języka ojczystego, gubienie się przydarza mi się w zasadzie tylko w Polsce. Nawet w Serbii i Macedonii (trudno zaliczyć te kraje do drogowych mocarstw) się nie gubiłem, a w Macedonii musiałem korzystać z objazdu przez miejsca, gdzie psy d... szczekają. A w Warszawie pomylić się może jej mieszkaniec na rozjeździe obsługującym ruch dwóch ważnych tras międzynarodowych.

                            Sorry. Tu nie ma co bronić! Drogowskazy maja być tak zaprojektowane i tak umieszczone, żeby nawet lekko ślepawa babcia dała sobie radę, i żeby obecność w polu widzenia TIRa nie powodowała, że jedynym drogowskazem, który się zobaczy, jest drogowskaz prowadzący w krzaki!
                            • tomeck3145 Re: No i się zgubiłem. We własnym mieście! 31.01.13, 14:03
                              > A zdziwię Cię :P Dziwi mnie to, że jest tak, jak piszesz - bo to MĘCZY. A zmęcz
                              > ony prędzej czy później nieprawidłowo zareaguje na kolejna łamigłówkę.

                              Ah, czyli znaki powinny być projektowane tak, żeby kierowcy zmęczeni patrzeniem
                              na męczące znaki nie mieli problemu z ich odczytaniem?

                              Dalej jednak mam wrażenie, wracając do tego konkretnego węzła, że Pruszków nie
                              został przesunięty ani o milimetr, dalej zaczyna się tam, gdzie kończą się Reguły,
                              i na prawdę trudno o pomyłkę....

                              > Odbyłem w życiu kilka podróży non stop z czterocyfrowym rezultatem na liczniku,
                              > co raczej odbiło się na mojej spostrzegawczości i czasie reakcji. Nie tylko po
                              > autostradach (np. w drodze z Grecji autostrad jakoś za dużo nie ma). I, co dzi
                              > wne wobec dość dobrej znajomości języka ojczystego, gubienie się przydarza mi s
                              > ię w zasadzie tylko w Polsce. Nawet w Serbii i Macedonii (trudno zaliczyć te kr
                              > aje do drogowych mocarstw) się nie gubiłem, a w Macedonii musiałem korzystać z
                              > objazdu przez miejsca, gdzie psy d... szczekają. A w Warszawie pomylić się może
                              > jej mieszkaniec na rozjeździe obsługującym ruch dwóch ważnych tras międzynarod
                              > owych.

                              No właśnie. Przez takie miejsca idzie jedna droga, nie sposób się zgubić.

                              > Sorry. Tu nie ma co bronić! Drogowskazy maja być tak zaprojektowane i tak umies
                              > zczone, żeby nawet lekko ślepawa babcia dała sobie radę, i żeby obecność w polu
                              > widzenia TIRa nie powodowała, że jedynym drogowskazem, który się zobaczy, jest
                              > drogowskaz prowadzący w krzaki!

                              Tak, tak powinno być. A że nie jest?
                              • emes-nju Re: No i się zgubiłem. We własnym mieście! 31.01.13, 14:10
                                Przekonałeś mnie. Jestem hiperpierdołą i nie powinienem mieć PJ, mimo że tak się składa, że od ćwierćwiecza jeżdżę bezwypadkowo. Git.

                                A teraz zastanów się ilu takich pierdołów (albo tylko mających gorszy dzień, jak ja wczoraj) jest na drogach i DLACZEGO w innych krajach drogowskazy nie wprowadzają w konsternacje nawet przyjezdnych nieznających miejscowego języka... Zastanów się też co kryje się w szwedzkim programie "wizja zero" jak piszą, że droga może odpowiadać nawet za 40% wypadków. Przecież drogi w Szwecji są dobre, w porównaniu z polskimi wręcz genialne. A jednak...
                                • tomeck3145 Re: No i się zgubiłem. We własnym mieście! 31.01.13, 14:30
                                  > Przekonałeś mnie. Jestem hiperpierdołą i nie powinienem mieć PJ, mimo że tak si
                                  > ę składa, że od ćwierćwiecza jeżdżę bezwypadkowo. Git.

                                  Tego nie powiedziałem, ale jeśli mieszkasz w Warszawie na stałe, to raczej powinieneś wiedzieć, którędy
                                  na Pruszków nawet bez oznakowania... :]

                                  > DLACZEGO w innych krajach drogowskazy nie wprow
                                  > adzają w konsternacje nawet przyjezdnych nieznających miejscowego języka...

                                  A to akurat jest proste pytanie. Będąc za granicą, nawet mając tysiąc kilometrów nabite, ma się bardziej wyostrzone zmysły z uwagi na nietypowość sytuacji.

                                  > Zas
                                  > tanów się też co kryje się w szwedzkim programie "wizja zero" jak piszą, że dro
                                  > ga może odpowiadać nawet za 40% wypadków.

                                  Ale Szwedzi leczą to ograniczeniem do 110 km/h na autostradzie, prawda?

                                  > Przecież drogi w Szwecji są dobre, w
                                  > porównaniu z polskimi wręcz genialne. A jednak...

                                  Nie przesadzałbym. Szwecja ma trochę inną charakterystykę, choćby gęstość i rozmieszenie zaludnienia, niż polska.
                                  • emes-nju Re: No i się zgubiłem. We własnym mieście! 31.01.13, 15:09
                                    tomeck3145 napisał:

                                    > Tego nie powiedziałem, ale jeśli mieszkasz w Warszawie na stałe,
                                    > to raczej powinieneś wiedzieć, którędy na Pruszków nawet bez oznakowania... :]

                                    Wiem. I jakoś trafiłem. Nie tym przejazdem co trzeba, ale jednak.

                                    Podam więc przykład innego węzła. Marsa/Siekierkowska/Grochowska. Jadąc Ostrobramską od strony centrum i chcąc skręcić W PRAWO na Lublin muszę pojechać... LEWĄ estakadą. Jak chcę skręcic W LEWO na Rembertów, mam jechać PRAWĄ estakadą.

                                    Co mi na takim skrzyżowaniu ze znajomości miasta i jego okolic jeżeli oznakowanie jest spierd...? A przez jakiś czas było i to poważnie. Teraz TROCHĘ je poprawili, ale nadal jadący PROSTO lewą estakadą (służąca do skrętu w prawo) informowani są, że mają jechać prosto, a jadący dokładnie tak samo PROSTO prawą estakadą (służąca do skrętu w lewo) informowani są, że maja skręcić w prawo (to drugie rozwiązanie jest nadzwyczaj smaczne dla znających miasto - każe im się skręcać w prawo, mimo że muszą jechać prosto, żeby skręcić w lewo :P ). Poprawa polegała na przesunięciu drogowskazu bliżej rozjazdu (jak drogowskaz stał dalej, czyli bezpieczniej! od rozjazdu, to jak ktoś za bardzo uwierzył w to "w prawo", eleganckim pasem wjeżdżał wprost do autokomisu :P ), co owocuje tym, że LEPIEJ znający miasto i jego okolice, ale nie znający tego węzła, mają mniej czasu na zmianę pasa jak okazuje się, że skręt w prawo wymaga jazdy lewą estakada i na odwrót.

                                    OTO POSZLAKA Zwróć uwagę na wydzielony pas do skrętu w prawo (na zalinkowanym zdjęciu widać jego końcówkę) - jak ten drogowskaz stał kilkaset metrów wcześniej niejeden przyjezdny trafiał do autokomisu jak usiłował dojechać do Rembertowa (bo wbrew wyrażonym na drogowskazie pozorom, ta droga prowadzi przede wszystkim do Rembertowa, a nie do leżącego po drugiej stronie Warszawy Nowego Dworu, czy Węgrowa, do którego są wygodniejsze drogi niż przeciskanie się przez... Rembertów). Symptomatyczne jest tez to, że drogowskaz pokazuje drogę tylko na Terespol, a nie pokazuje na Lublin - w końcu KAŻDY przyjezdny wie, że z Warszawy na Terespol i Lublin wyjeżdża się ta sama drogą.

                                    Wiem już jednak, że wszystko jest w jak najlepszym porządku, zatwierdzone i zgodne, a gubiący się we własnym mieście (tak, na tym węźle też miałem swego czasu kłopoty), to pierdoły :/
                                    • tomeck3145 Re: No i się zgubiłem. We własnym mieście! 31.01.13, 15:32
                                      > OTO POSZLAKA Zwróć uwagę na wydzielony pas do
                                      > skrętu w prawo (na zalinkowanym zdjęciu widać jego końcówkę) - jak ten drogowsk
                                      > az stał kilkaset metrów wcześniej niejeden przyjezdny trafiał do autokomisu jak
                                      > usiłował dojechać do Rembertowa (bo wbrew wyrażonym na drogowskazie pozorom, t
                                      > a droga prowadzi przede wszystkim do Rembertowa, a nie do leżącego po drugiej s
                                      > tronie Warszawy Nowego Dworu, czy Węgrowa, do którego są wygodniejsze drogi niż
                                      > przeciskanie się przez... Rembertów). Symptomatyczne jest tez to, że drogowska
                                      > z pokazuje drogę tylko na Terespol, a nie pokazuje na Lublin - w końcu KAŻDY pr
                                      > zyjezdny wie, że z Warszawy na Terespol i Lublin wyjeżdża się ta sama drogą.

                                      Z tym komisem to w sumie nie wiem, co powiedzieć. Pewnie są na tyle naiwni kierowcy,
                                      żeby uwierzyć, że przez komis do Rembertowa, byli też tacy, co wierzyli że zarobią
                                      na Alpen Goldzie Plichty. Z drugiej strony, czy takie oznakowanie powinno uwzględniać obiekty
                                      przydrożne? To by mogło oznaczać, ze informacja że do Rembertowa w prawo pojawia się
                                      w ostatniej chwili (czyli tak, jak Tobie w drodze do Pruszkowa).

                                      PS - z tą jazdą do Nowego Dworu przez Rembertów to przesadzasz, ponieważ do
                                      Rembertowa jedzie się prosto Marsa, a droga numer 631 skręca w lewo, w Żołnierską.
                                      To, że drogowskazy pokazują na koniec drogi w dajmy na to jakimś Terespolu,
                                      a nie najbliższe duże miasto to problem systemowy, a nie tego konkretnego skrzyżowania.
        • tomeck3145 Re: No i się zgubiłem. We własnym mieście! 01.02.13, 09:59
          Ha, wszystko jasne, przejechałem się właśnie w tej relacji. Zwyczajnie nie zauwazyłeś bramownicy ze znakami - co prawda jedynej, ale nie bardzo rozumiem, jak na niecałych dwustu metrach zmieścić ich więcej - węzeł leży bardzo blisko popularnej.

          Niezauważywszy tej jedynej, zapewne zwróciłeś uwagę na bramownicę zainstalowaną już na bocznej jezdni prowadzącej na rondo. Serio, nie czepiałbym się tego, szczególnie, że w tym węźle co innego jest spieprzone.

          Otóż przecież jadąc od centrum, wiaduktem nad ul. Popularną, prawym pasem ruchu, a chcąc skręcić w Łopuszańską, musisz na tych niecałych dwustu metrach zmienić dwa pasy ruchu, ponieważ jeden z pasów włączenia z ronda przy ul. Popularnej prowadzi bezpośrednio do tunelu. Przy dużym ruchu raczej to jest problemem.

          • emes-nju Re: No i się zgubiłem. We własnym mieście! 01.02.13, 11:09
            tomeck3145 napisał:

            > Ha, wszystko jasne, przejechałem się właśnie w tej relacji. Zwyczajnie
            > nie zauwazyłeś bramownicy ze znakami

            ZAUWAŻYŁEM!!!

            A potem, zza ciężarówki zasłaniającej dalszą drogę zauważyłem prowadzący na rondo (kompletnie w tym miejscu niepotrzebny!) drogowskaz na Żyrardów i zwyczajnie zgłupiałem. "Pomogło" mi w tym to, że wiem, że trwa tam permanentna przebudowa, której oznakowanie... eee... Jakie oznakowanie? Oznakowanie JAK ZAWSZE :P

            Po jaka cholerę, skoro jest bezkolizyjny przejazd kilkupasmowym tunelem (!!!), stawia się drogowskaz prowadzący na rondo? Czemu to służy? Sądząc z mojego przypadku (bo jestem niegodnym PJ idiotą, który jednakowoż PJ ma i mieć będzie) na pewno nie służy to bezpieczeństwu :/
            • tomeck3145 Re: No i się zgubiłem. We własnym mieście! 01.02.13, 11:23
              > Po jaka cholerę, skoro jest bezkolizyjny przejazd kilkupasmowym tunelem (!!!),
              > stawia się drogowskaz prowadzący na rondo? Czemu to służy?

              Bo na to rondo można dostać się jeszcze w inny sposób, ściślej mówiąc w taki, że nie widać tej pierwszej bramownicy.
              • emes-nju Re: No i się zgubiłem. We własnym mieście! 01.02.13, 11:29
                Owszem. I drogowskaz prowadzący na rondo powinien stać tak, żeby był widoczny tylko dla "zainteresowanych". A teraz stoi tak, jak stoi i MOŻE wprowadzać w błąd.
                • tomeck3145 Re: No i się zgubiłem. We własnym mieście! 01.02.13, 12:00
                  Tak w ogóle, to nie na rondo, a przez rondo....
    • mika_p Re: No i się zgubiłem. We własnym mieście! 30.01.13, 23:32
      www.youtube.com/watch?v=TnQJR5duOZU :)
    • bimota Re: No i się zgubiłem. We własnym mieście! 01.02.13, 11:01
      A JA DZIS OLALEM OBJAZD NA ROKIETNICE I BEZ PRZESZKOD DOJECHALEM ZWYKLA DROGA...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja