mariner4
03.02.13, 13:00
Gdańsk, trasa szybkiego ruchu z Gdańska do Nowego Portu. Wjeżdżam na nią z podporządkowanej drogi osiedlowej. Znak Stop. Chcę skręcić w lewo. Staję. Z prawej wzniesienie. Nie widzę żadnego auta. Ruszam. I wtedy zza wzniesienia wyskakuje samochód z dużą szybkością. Około setki. Cudem nie dochodzi do kolizji. Potem pojechałem trasą przeciwnika. Przed tym wzniesieniem on miał ograniczenie do 50. Gdyby tak jechał, ba! Gdyby jechał 70, nic by nie było. bo bym zdążył skręcić i spokojnie pojechać. Na tym skrzyżowaniu jest istna ruletka. Wyjeżdżający spod znaku Stop, widząc wolną drogę, nie ma najmniejszej szansy, jeżeli auto jadące drogą główną jedzie ok 100 km/h. I kto by był winien ew. wypadku?
Oznakowanie tam było jak najbardziej prawidłowe. I co "rycerze kierownicy"?
Tam powinien stać radar. Napisałem do odpowiedniej instytucji w Gdańsku. Podziękowali i obiecali postawić fotoradar. Nie sprawdziłem, bo od tego czasu nie byłem w Gdańsku.