edek40
11.02.13, 10:48
Podroz jak podroz. Byla.
Wobec tego, ze wciaz sprawdzam z jaka predkoscia mozna pokonac "ustawione" zakrety na Gierkowce, na ktorych postawiono ograniczenie do 100 km/h, ponownie ja wybralem.
Natknalem sie na dwa patrole z laserowym miernikiem predkosci. Zaskoczenia byly dwa:
1. stali w szczerym polu!!!
2. choc ruch byl znaczny, NIKOGO nie zatrzymali
Tak trzymac panowie kierowcy i... panowie policjanci. Szkoda tylko, ze wobec tak wrogiej postawy kierowcow, mozna sie spodziewac, ze patrole wroca na swoje miejsca, bo jak widac na ograniczeniu do 100 km/h wszyscy jada z przepisowa predkoscia...
Wracajac do zakretow. Specjalnie dla Was sprawdzilem, ze mozna je przejechac nawet nie z poprzednio sprawdzana w deszczu predkoscia 110 km/h, a z cala dopuszczona na prostej predkoscia 120 km/h. Jak czytacie zyje. Ba, nawet nie najadlem sie strachu. Po prostu nie wylaczylem tempomatu i auto poslusznie, bez zadnych niespodzianek (a tych zawsze mozna sie spodziewac na wysokich oponach i zawieszeniu skopiowanemu z bryczki), pokonalo luk. Ciekawe ile kosztowaly nas, podatnikow, wnikliwe analizy w wykonaniu GDAKi oraz ile kosztowaly znaki oraz ich montaz. A sporo ich...