emes-nju
11.02.13, 16:05
Wczoraj odwiedziła mnie znajoma, prawdę mówiąc, prawidłowa wsiura ze wsi za Radomiem :D Kobita ta dość sprawnie porusza się autem, ale do Warszawy, jak sama mówiła, nikt jej nie zaciągnie.
Pojechaliśmy na zakupy. W drodze powrotnej znajoma zaczęła rozwodzić się nad tym jak ja spokojnie jeżdżę, i że, zgodnie z panującymi opiniami, spodziewała się, że w Warszawie wszyscy pędzą jak szaleni. Jechaliśmy akurat dwupasmówką oddzielona od zabudowy z jednej strony Wisłą, a z drugiej ekranami akustycznymi. Na drodze tej obowiązuje oczywiście 50 km/h, bo mogą pojawić się... eee... No piesi raczej nie. Chyba, że załoga radiowozu pieszo :P
Warszawscy piraci i owszem mnie wyprzedzali (jechałem ok. 50 km/h), ale z niewielką różnicą prędkości. Powiedziałem tej znajomej, że zgodnie z obowiązująca wykładnią, są oni mordercami drogowymi. Znajoma zadała pytanie czy oni są nimi naprawdę, czy tez oznakowanie robi "morderców" z normalnych, normalnie jeżdżących ludzi. Ot, siła spojrzenia z zewnątrz :D