qqbek 12.02.13, 08:38 ...w jakim kraju żyjemy. Jechał po chodniku. Potrącił 3 osoby na przejściu. Jedną udało mu się zabić. A teraz to on, biedny, domaga się odszkodowania. Nóż się w kieszeni otwiera. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
mariner4 Ma rację 12.02.13, 09:10 Będą mu się jacyś piesi szwendali przed jego Mercem! Założę się, że na forum znajdą się jego obrońcy. Tu jest wielu "miszczów" kierownicy, dla których wolność za kierownicą jest najważniejsza. M. Odpowiedz Link Zgłoś
klemens1 Re: Ma rację 12.02.13, 09:40 > Będą mu się jacyś piesi szwendali przed jego Mercem! Naucz się czytać zamiast dyskutować sam ze sobą: Waldemar R. od początku tłumaczył się, że samochód samoczynnie przyspieszał, a hamulce i układ kierowniczy nie działały. Biegli z zakresu mechaniki stwierdzili, że w mercedesie wcześniej ingerowano w elektroniczny licznik oraz że faktycznie mogło dojść do tzw. samoistnego rozbiegu silnika. (...) Sąd oparł się na opinii zespołu biegłych składającego się z dwóch profesorów psychiatrii i doktora neurologii z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Specjaliści stwierdzili, że u M. doszło do udaru, którego skutki potem cofnęły się. > Tu jest wielu "miszczów" kierownicy, dla których wolność za kierownicą jest najważniejsza. Wskażesz ich w końcu czy będziesz trollował jak gimnazjalista? Odpowiedz Link Zgłoś
nazimno Brednia, brednia, brednia... 12.02.13, 10:43 Cytuje:..... mogło dojść do tzw. samoistnego rozbiegu silnika. Nie ma takiej mozliwosci. Odpowiedz Link Zgłoś
tomeck3145 Re: Brednia, brednia, brednia... 12.02.13, 15:43 Nope.jpg Tzn jest o tym nawet artykuł w wikipedii. en.wikipedia.org/wiki/Diesel_engine_runaway Odpowiedz Link Zgłoś
nazimno Tak, brednie. 12.02.13, 15:59 Przeciez "rzeczoznawcy" wskazywali glownie na licznik. Co ma piernik do wiatraka. Czy pismactwo znow czegos nie zrozumialo... Biegli z zakresu mechaniki stwierdzili, że w mercedesie wcześniej ingerowano w elektroniczny licznik oraz że faktycznie mogło dojść do tzw. samoistnego rozbiegu silnika. Zjawisko, ktore odnalazles w wikipedii ma ZUPELNIE inne przyczyny. Dlatego napisalem, ze nie ma czegos takiego (przy takim uzasadnieniu). To jedno. Drugie to to, ze istnieje jeszcze cos takiego jak sprzeglo, hamulec postojowy, i jeszcze pare innych sposobow, aby zamochod zatrzymac lacznie z ustawieniem przelozenia "N" skrzyni biegow ( reczna/automatyczna - nie ma znaczenia). Jak mogly "nie dzialac hamulce", mozesz to wytlumaczyc, no jak? Ktos przecial przewody? Kiedy? Jest cos o tym? Jest to w ogole jakas dziwna sprawa. Bardzo dziwna. A w sadzie jak to w sadzie. I tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
nazimno I jeszcze jedno. 12.02.13, 16:02 Moga nawet napisac, ze w tym pechowym dniu "grawitacja szwankowala". I co, uwierzysz? Odpowiedz Link Zgłoś
tomeck3145 Re: I jeszcze jedno. 12.02.13, 16:06 Dałem jedynie kontrprzykład na twoje stwierdzenie, że niemożliwy jest samoczynny rozbieg silnika. Założyłem, że chodzi o diesla, bo przedmiotem jest model mercedesa, który najczęściej występuje w dieslu. Odpowiedz Link Zgłoś
tomeck3145 Re: Podtrzymuje. 12.02.13, 16:14 Czyli to zjawisko, które opisano na m.in. wikipedii to "fatamorgana"? Odpowiedz Link Zgłoś
tomeck3145 Re: Podtrzymuje. 12.02.13, 16:17 www.youtube.com/watch?v=5zx3qKX_Pno A co robi ta furka? Raczej nie widać, żeby ktoś siedział w środku.... Oczywiście można twierdzić, że ktoś specjalnie zablokował pedał gazu, ale po co miałby niszczyć taki samochód? Odpowiedz Link Zgłoś
nazimno Nooooo, jasneeeeee. 12.02.13, 16:22 Tzn., ze miejsce wypadku wygladalo tak samo jak na filmie, tak ? ...."moglo dojsc".... Jasne, okolicznosci tego wypadku wlasnie na to wskazuja. A bieglym dym w oczy. Odpowiedz Link Zgłoś
tomeck3145 Re: Nooooo, jasneeeeee. 12.02.13, 16:29 Hmm, a nie przyszło ci do głowy, że taki niekontrolowany rozbieg można przerwać zanim dojdzie do sytuacji, w której kompletnie wymknął się spod kontroli? Np. przeciążając silnik na wysokim biegu. Stwierdziłeś, że nie ma takiej możliwości, a ja ci w zasadzie i teoretycznie (wikipedia) i praktycznie (youtube) udowodniłem, że taka możliwość jednak jest. Jakiego dowodu potrzebujesz, żeby wycofać się z tego stwierdzenia, wygłoszonego odrobinę na wyrost? Założę się, że nie widziałeś nigdy na żywo startującego wahadłowca, ale zapewne wierzysz w to, że człowiekowi udało się opuścić zasięg ziemskiej grawitacji. Odpowiedz Link Zgłoś
45rtg Re: Nooooo, jasneeeeee. 12.02.13, 23:17 tomeck3145 napisał: > Hmm, a nie przyszło ci do głowy, że taki niekontrolowany rozbieg można przerwać > zanim dojdzie do sytuacji, w której kompletnie wymknął się spod kontroli? Np. > przeciążając silnik na wysokim biegu. Ten bieg, skądinąd, to jeszcze trzeba móc wrzucić. Przy rozkręcającym się coraz bardziej silniku to może być nietrywialne, pomijając nawet czas potrzebny na zorientowanie się co się w ogóle dzieje i wymyślenie sposobu ratunku. (Nazimno zaraz z cieplutkiego fotela powie że sposób ratunku jest prosty i łatwy :-> ) Podobnie zresztą z hamulcami - Mercedes ma napędzany tył, tam są słabsze, więc niekontrolowany silnik na niskim biegu może nadal kręcić kołami napędowymi i pchać samochód. > Stwierdziłeś, że nie ma takiej możliwości, a ja ci w zasadzie i teoretycznie (w > ikipedia) i praktycznie (youtube) udowodniłem, że taka możliwość jednak jest. J > akiego dowodu potrzebujesz, żeby wycofać się z tego stwierdzenia, wygłoszonego > odrobinę na wyrost? Musiałby chyba umrzeć i usłyszeć to od całej Trójcy chórem. Bo sam jeden Bóg Ojciec by go nie przekonał. Odpowiedz Link Zgłoś
nazimno Czy byla robiona ekspertyza silnika? 12.02.13, 16:07 "Moglo dojsc" , hahahaha. Gdy sie najemy straczkowych tez "moze dojsc" do.... Odpowiedz Link Zgłoś
tomeck3145 Re: Czy byla robiona ekspertyza silnika? 12.02.13, 16:09 Nie zmienia to faktu, że jednak jest to możliwe, a napisałeś autorytatywnie - że nie ma takiej możliwości. Odpowiedz Link Zgłoś
nazimno Napisalem. Podtrzymuje. 12.02.13, 16:25 Nie ma takiej mozliwosci przy takich okolicznosciach tego wypadku. Nie ma czegos takiego. To napisalem. I podtrzymuje. Odpowiedz Link Zgłoś
tomeck3145 Re: Napisalem. Podtrzymuje. 12.02.13, 16:30 Po pierwsze, to napisałeś coś więcej, a mianowicie - że nie ma takiej możliwości w ogóle. A po drugie - jest taka możliwość nawet w okolicznościach tego zdarzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
nazimno Napisalem. 12.02.13, 16:42 "Nie ma takiej mozliwosci" ( w opisanym przypadku). Nigdzie nie napisalem "w ogole". Przeczytaj jeszcze raz wiadomosc dotyczaca wypadku. I tyle. PS Toyoty tez "same niespodziewanie przyspieszaly". Brednie to byly. Takie same jak ta powyzsza. Odpowiedz Link Zgłoś
tomeck3145 Re: Napisalem. 12.02.13, 16:49 W toyotach chodziło o blokujący się pedał gazu, zresztą - rzekomo. Tu chodzi o samoczynny rozbieg silnika. To są dwie kompletnie inne rzeczy. Napisałeś tak: Tytuł:Brednie, brednie, brednie Treść:Cytuje:..... mogło dojść do tzw. samoistnego rozbiegu silnika. Nie ma takiej mozliwosci. Gdybyś napisał - nie było takiej możliwości - no to można by próbować bronić, że chodzi tylko o wypadek w przypadku tak wybiórczego cytatu, ale w tej sytuacji - wygląda to tak, jakbyś wykluczał możliwość wystąpienia tego zjawiska w ogóle, być może wbrew swojej intencji. > Przeczytaj jeszcze raz wiadomosc dotyczaca wypadku. Przeczytałem, i mimo, że wydaje się to mało prawdopodobne, to byłbym ostrożny w wygłaszaniu tez, że samochód nie może jechać wbrew woli kierowcy, bo wykluczające to okoliczności nie są tam w ogóle przedstawione. Odpowiedz Link Zgłoś
nazimno Analiza semantyczna wypracowania. 12.02.13, 17:00 Dostajesz 5+ za "nie ma" / "nie bylo". Nie bylo tam NIGDZIE wymyslonego przez Ciebie "w ogole". Co do tego wypadku: podtrzymuje swoja opinie. A zwlaszcza na podstawie opinii "bieglych", ze ...moglo dojsc.... Albo sie robi ekspertyze silnika, lub nawija sie cos o zmanipulowanym liczniku (prawie wszystkie uzywane pojazdy maja zmanipulowany, co jest bez zwiazku) lub tez przypuszcza sie, ze "moglo dojsc" do czegos, czego sie nie udowadnia, a co jest do udowodnienia, wiec po co sie cos spekuluje - nie wiem, o co biega. Sad potrzebuje tylko podkladki. Wiesz, ze tak jest. Odpowiedz Link Zgłoś
tomeck3145 Re: Analiza semantyczna wypracowania. 12.02.13, 17:07 Tak, ale my tu rozważamy kwestię możliwości samoczynnego rozbiegu silnika, dajmy nawet, że w okolicznościach tego wypadku. Twierdzisz, że nie ma takiej możliwości, nawet nie precyzując, czy chodzi ci o to, że nie ma takiego zjawiska, czy nie było możliwości doprowadzenia do tego zjawiska. Ja twierdzę, że takie zjawisko istnieje, a jego wystąpienie wg. tej relacji nie zostało wykluczone. Odpowiedz Link Zgłoś
nazimno Jasne. 12.02.13, 17:17 Albo "pedal sie zablokuje" albo wystapi "zjawisko". Tu "pedal": wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,13346699,Escort_skasowal_piec_aut_na_parkingu_przed_Castorama.html Ciezarowka sie "wywrocila" (sama). Pojazd "wylecial" z drogi (sam). Pojazd "wjechal" w slup ( latarnie w Warszawie juz poswiecono woda swiecona?) Ferrari "podskoczylo" (samo). I tak dalej, bez konca. Odpowiedz Link Zgłoś
tomeck3145 Re: Jasne. 12.02.13, 17:22 Nie bardzo rozumiem, o co ci chodzi. Po pierwsze, to osoba oskarżona ma prawo do dowolnej linii obrony. Kierowca tego pojazdu skorzystał z tego prawa, i wskazał m.in. na wystąpienie zjawiska, które jest możliwe. Nie udowodniono lub nie napisano, że udowodniono, że jego wystąpienie nie było możliwe. Ty natomiast twierdzisz, że albo to zjawisko nie istnieje, albo że nie miało miejsce - tego jasno nie określiłeś. W każdym razie wskazałem, że takie zjawisko istnieje, stąd wnoszę, że podtrzymujesz swoje zdanie, że ono nie wystąpiło, choć istnieje - czyli jego wystąpienie jest możliwe (nie jest to częste zjawisko, ale szacując po ilości "youtubów" - nierzadkie). Teraz pytanie - skąd uzyskałeś taką wiedzę, że to zjawisko nie wystąpiło w tym przypadku? Odpowiedz Link Zgłoś
nazimno Okolicznosci na to wskazuja. 12.02.13, 17:48 Ty wiesz, jak gwaltownie wzrastaja obroty silnika w takim wypadku? Jesli nie dzialal uklad kierowniczy, jesli nie dzialal uklad hamulcowy...cos za duzo tego "nie dzialalalo", tak twierdzi sie. I jescze te sprawy zdrowotne. Pomijam juz zupelnie belkotliwe wyjasnienia. "Linia obrony", dowolna, no tak - jak dowolna to dowolna. Dlaczego nie wykonano ROZSTRZYGAJACEJ ekspertyzy SILNIKA, ukladu wydechowego, innych elementow powiazanych, co ? Bo wtedy byloby ALBO ALBO, a teraz jest TAK lub INACZEJ.. Jak w powiedzeniu "na dwoje babka wrozyla". No i skutki wrozenia sa. PS Przerazajace sa niekompetencje. Odpowiedz Link Zgłoś
tomeck3145 Re: Okolicznosci na to wskazuja. 13.02.13, 12:26 > Ty wiesz, jak gwaltownie wzrastaja obroty silnika w takim wypadku? Jeśli toczył się na 5 biegu jakąś pięćdziesiątką, to niezbyt szybko. Odpowiedz Link Zgłoś
nazimno To dlatego, ze nie "to" bylo przyczyna 13.02.13, 12:33 owego "toczenia sie". Odpowiedz Link Zgłoś
nazimno I jeszcze. 13.02.13, 13:07 Od wypadku minelo juz ponad 6 lat. Gdzie, do cholery sa ekspertyzy silnika (dziwne: "...moglo byc...")? Nie mieli dosc czasu? Celowo nie zrobiono tego? Hamulce nie dzialaly, a gdzie powody/ekspertyza? Uklad kierowniczy nie dzialal, a gdzie powody/ekspertyza? Gdzie informacja o rodzaju skrzyni biegow? Jesli byla manualna, to sprzeglo tez nie dzialalo, a gdzie powody/ekspertyza? Jesli byla automatyczna, to nie umial jej obsluzyc? Po ponad 6 latach mozna jeszcze cos sensownego zbadac w tym samochodzie? I jeszcze wiele innych pytan sie nasuwa, ale mnie za to nie placa, wiec koncze. Odpowiedz Link Zgłoś
tomeck3145 Re: I jeszcze. 13.02.13, 13:47 Rozumiem twoje rozgoryczenie, ale to nie jest powód, żeby twierdzić, że nie mogło dojść do samoczynnego rozbiegu silnika (lub że jest to zwyczajnie niemożliwe w każdych okolicznościach). Odpowiedz Link Zgłoś
nazimno "Strategia obrony". To wielka rzecz. 13.02.13, 14:02 Bardzo wielka. Albo sie zyska albo sie straci. Tamci na cmentarzu juz raz stracili, wiec teraz nic nie moga zyskac, chyba ze w niebiosach. Pewien kierowca samochodu z czarnym koniem tez podobnie rozumowal. PS Czy w opisywanym prze Ciebie kiedys wypadku (oby go nigdy nie bylo) tez przyjeto "strategie obrony" ? Jaki udzial mieli w tym medrcy jedyni i nieomylni? Ja nie jestem "rozgoryczony". To zwykle wq...nie. Odpowiedz Link Zgłoś
edek40 No to wyjde na obronce, albo nawet zabojce 12.02.13, 11:15 > Założę się, że na forum znajdą się jego obrońcy. Tu jest wielu "miszczów" kiero > wnicy, dla których wolność za kierownicą jest najważniejsza. Zupelnie nie rozumiem tej wrzawy. Opierajac sie na orzeczeniu sadu, a nie na emocjonalnej wymowie faktu zabicia pieszego, wychodzi na to, ze gosc jest bez winy. Nie mamy bowiem absolutne rzadnej wiedzy na temat sprawy. Sad zas oparl sie na ocenie specjalistow, ktorych opinii jak na razie nikt fachowo i rzetelnie nie podwazyl. I opierajac sie na tych opiniach sprawe umorzyl. Dopoki mam uznawac, ze zyjemy w panstwie prawa taka opinia jest dla mnie wiazaca, szczegolnie ze prokuratura nie odwolala sie, lub odwolanie zostalo odrzucone. W zwiazku z powyzszym temu panu nalezy sie zadoscuczynienie za niesluszny areszt. Nalezy mu sie rowniez zadoscuczynienie za straty w mieniu, ktorych powodem bylo porzucenie nie zabezpieczonego auta na parkingu, na co wlasciciel nie mogl miec zadnego wplywu, bo auto bylo w sprawe "zamieszane", wiec zatrzymane do ekspertyz. Odpowiedz Link Zgłoś
apodemus Re: Gdyby ktoś jeszcze miał jakieś wątpliwości... 12.02.13, 09:18 Moim zdaniem, wyznacznikiem tego "w jakim kraju żyjemy" będzie dopiero wyrok. Każdy świr może się domagać czegokolwiek, a sąd musi rozpatrzyć nawet najbardziej absurdalny wniosek. Żądania tego człowieka są niewątpliwie idiotyczne i należy mieć nadzieję, że sąd potraktuje je odpowiednio. Odpowiedz Link Zgłoś
qqbek Wyrok już był... 12.02.13, 09:58 ...umarzający postępowanie. A morderca nadal jeździ samochodem. Ustalono, że facet miał wylew krwi do mózgu, który jednak nie pozostawił w nim śladów a to znosi odpowiedzialność za popełniony czyn, bo był w momencie jego popełniania niepoczytalny. Co ciekawe, facet posiedział sobie w areszcie śledczym, a nasza więzienna służba zdrowia raczej nie słynie z cudownych ozdrowień (już szybciej z przepisywania paracetamolu na wszystko - od anemii po raka). Nie ustalono, że należy mu odebrać prawo jazdy. Ustalono, że Mercedes był chory na kręcenie licznika oraz, być może, na "Chorobę Wściekłych Diesli" (choć zdjęcia z miejsca zdarzenia raczej to wykluczają - brak sadzy za rurą wydechową). Odpowiedz Link Zgłoś
edek40 Re: Wyrok już był... 12.02.13, 11:22 > A morderca nadal jeździ samochodem. Oczywiscie. Wobec kierowcow mozna uzywac takich sformulowan, czemu wyraz dal minister Nowak. Tego pana nazywasz morderca, choc niezawisly sad jest innego zdania. Minister zas tak nazywa kierowce, ktory nie zauwazyl, ze na 3 pasmowej arterii postawiono ograniczenie do 30 km/h. > Ustalono, że facet miał wylew krwi do mózgu, który jednak nie pozostawił w nim > śladów a to znosi odpowiedzialność za popełniony czyn, bo był w momencie jego p > opełniania niepoczytalny. > Co ciekawe, facet posiedział sobie w areszcie śledczym, a nasza więzienna służb > a zdrowia raczej nie słynie z cudownych ozdrowień (już szybciej z przepisywania > paracetamolu na wszystko - od anemii po raka). > Nie ustalono, że należy mu odebrać prawo jazdy. > Ustalono, że Mercedes był chory na kręcenie licznika oraz, być może, na "Chorob > ę Wściekłych Diesli" (choć zdjęcia z miejsca zdarzenia raczej to wykluczają - b > rak sadzy za rurą wydechową). Co z tych faktow obciaza kierowce? Przeciez, poki co, nie udowodniono, ani nawet nie podniesiono kwestii wplywania kierowcy ani na Temide, ani na bieglych. Odpowiedz Link Zgłoś
qqbek Re: Wyrok już był... 12.02.13, 11:34 edek40 napisał: > Oczywiscie. Wobec kierowcow mozna uzywac takich sformulowan, czemu wyraz dal mi > nister Nowak. Tego pana nazywasz morderca, choc niezawisly sad jest innego zdan > ia. Minister zas tak nazywa kierowce, ktory nie zauwazyl, ze na 3 pasmowej arte > rii postawiono ograniczenie do 30 km/h. Nie, czuję się upoważniony do sformułowania takiego określenia wobec kogoś, kto jedzie 100m po chodniku, zjeżdża z niego przejściem dla pieszych i zabija przy tym innego człowieka. Pytałem o wątpliwości związane z krajem w którym żyjemy. > Co z tych faktow obciaza kierowce? Miał wylew krwi do mózgu a pamięta przebieg zdarzenia i to, że nie działały hamulce a samochód sam przyśpieszał? Miał wylew ale był przytomny i składał wyjaśnienia na miejscu zdarzenia? > Przeciez, poki co, nie udowodniono, ani nawe > t nie podniesiono kwestii wplywania kierowcy ani na Temide, ani na bieglych. No i o to mam pretensje. Nie o to, że gość bezczelnie idzie po swoje - czyli po odszkodowanie. Bo w świetle ustalonego przez sąd stanu faktycznego odszkodowanie za niesłuszne aresztowanie teraz mu się będzie należeć. Mam pretensje o to, jak działa państwo, kogo sądy powołują na biegłych i o to, że w sprawach kryminalnych orzekają niespełna 30-letnie "gołowąsy" bez doświadczenia życiowego, nie potrafiące nawet dostrzec ewidentnej sprzeczności w opiniach biegłych z dwóch różnych dziedzin (mechanika pojazdowa, neurologia). Odpowiedz Link Zgłoś
edek40 Re: Wyrok już był... 12.02.13, 11:57 > Nie, czuję się upoważniony do sformułowania takiego określenia wobec kogoś, kto > jedzie 100m po chodniku, zjeżdża z niego przejściem dla pieszych i zabija przy > tym innego człowieka. Rozumiem, ze uwazasz iz sad popelnik powazny blad, poniewaz fakt przejechania 100 m po chodniku nie wymaga zadnych dowodow winy. Liczy sie tylko odleglosc, ktora pokonal, bez wnikania w powody. > Miał wylew krwi do mózgu a pamięta przebieg zdarzenia i to, że nie działały ham > ulce a samochód sam przyśpieszał? > Miał wylew ale był przytomny i składał wyjaśnienia na miejscu zdarzenia? Bodaj wczoraj pismacy oznajmili, ze rzad chce wyeliminowac z ruchu stare pojazdy. A fakty, zdaje sie, mowia tylko o tym, ze planowane jest zaostrezenie badan technicznych. W ferowaniu wyrokow zatem nie mozna opierac sie na slowotoku pismakow. Oni dostaja wierszowke, a "robienie sensacji" to ich zawod, ktory, jak widc po Tobie, trafia na podatny grunt. > No i o to mam pretensje. O co? O to, ze wplywal, czy moze o to, ze nie wplywal, a moze o to, ze nic o tym nie wiesz? > Nie o to, że gość bezczelnie idzie po swoje - czyli po odszkodowanie. Za komuny mojej znajomej ukradziono auto. Milicja auto odnalazla i odholowala na parking. "Zapomnieli" poinformowac ja o tym radosnym fakcie przez blisko pol roku. A potem auto sie znalazlo. Gdy pojechalismy po nie parkingowy nie pozwolil sie nawet do niego zblizyc, zanim nie uiscilismy za holowanie i parking!!! Za komuny auto, nawet stare mialo wartosc, wiec spora kwota i tak byla warta. Gdy wreszcie udalo sie auto obejrzec, okazalo sie, ze jest problem. Zlodziej lub ktokolwiek inny, zostawil otwarte szyby. Z auta skradzionego latem, a odebranym na poczatku zimy, zrobil sie regularny kompostownik. To byl maluch, wiec udalo sie go doprowadzic do stanu zywalnosci. Myslisz, ze taki kompost w nowoczesnym aucie moze cos bezpowrotnie uszkodzic, skoro w maluchu trzeba bylo wymienic wszystkie przelaczniki, zegary, przekazniki i takie tam, bo wilgoc i produkty rozkladu spowodowaly ich zniszczenie. > Mam pretensje o to, jak działa państwo, kogo sądy powołują na biegłych i o to, > że w sprawach kryminalnych orzekają niespełna 30-letnie "gołowąsy" bez doświadc > zenia życiowego, nie potrafiące nawet dostrzec ewidentnej sprzeczności w opinia > ch biegłych z dwóch różnych dziedzin (mechanika pojazdowa, neurologia). I o to masz prawo miec pretensje. Problemem jest to, ze prokuratura nie ma, wiec moze nie ma powodu? Pamietaj, ze to dwie niezalezne od siebie i od zewnetrznych naciskow instytucje. Przynajmniej w zalozeniu. Kierowca zatem musialby dac rade przekupic nie tylko bieglych, ale i sad oraz prokurature. Zapewne wykonalne, ale... Odpowiedz Link Zgłoś
qqbek Zrozum... 12.02.13, 12:13 ...że nawet nie trzeba nikomu imputować przekupstwa w tym przypadku. Biegły mógł się przecież na opinii lekarzy, którzy prywatnie, za pieniądze klienta, przebadali go. Ma do tego pełne prawo. Sąd ustalił stan faktyczny na podstawie opinii biegłych. Opinie biegłych wykluczały się wzajemnie. Sąd ustalił fakty, nie zauważając przy tym tego najprostszego spośród faktów. I to dopiero jest porąbane. A o to, że uniewinniony facet będzie się teraz starał o odszkodowanie (za przymusowe wakacje, utrudniony kontakt z rodziną i zniszczenie jego mienia), pretensje możemy mieć do sądu a nie do gościa. Facet ma do tego, w świetle faktów ustalonych przez sąd, pełne prawo i prawa tego nie zamierzam negować. Odpowiedz Link Zgłoś
bimota Re: Wyrok już był... 12.02.13, 12:45 CZYLI DZIENNIKARZ ZMYSLIL ZEZNANIA I ZLECONA NA ICH PODSTAWIE OPINIE BIEGLYCH ? > > Mam pretensje o to, jak działa państwo, kogo sądy powołują na biegłych i > o to, > > że w sprawach kryminalnych orzekają niespełna 30-letnie "gołowąsy" bez d > oświadc > > zenia życiowego, nie potrafiące nawet dostrzec ewidentnej sprzeczności w > opinia > > ch biegłych z dwóch różnych dziedzin (mechanika pojazdowa, neurologia). > > I o to masz prawo miec pretensje. TO ILE TRZEBA MIEC LAT BY POSIASC UMIEJETNOSC MYSLENIA ORAZ ODPOWIEDNIE "DOSWIADCZENIE" ? MOZE 57 I UDAR... ? Odpowiedz Link Zgłoś
bimota Re: Gdyby ktoś jeszcze miał jakieś wątpliwości... 12.02.13, 10:44 MOZESZ MIEC PRETENSJE CO DO WYROKU, DO BIEGLYCH, DO PROKURATORA..., JESLI ZNASZ SIE NA UDARACH... MOZESZ O TO, ZE DZIADKOWI Z ZANIKAJACYMI UDARAMI POZWALA SIE JEZDZIC... ALE CO KRAJ MA DO TEGO, ZE KTOS SIE CZEGOS DOMAGA ? JAK BEDE SIE DOMAGAL WIZYTY UFOLUDKOW, TO TEZ WINA KRAJU ? A 2... JESLI MNIE BY TRZYMALI W MAMRZE, A POTEM UNIEWINNILI - TEZ BYM SIE DOMAGAL... Odpowiedz Link Zgłoś
qqbek ...masz trochę racji. 12.02.13, 10:49 Gdybym poszedł siedzieć do aresztu a potem wyszedł, to za odsiadkę bym się domagał odszkodowania. Ale sam przyznasz, że tutaj akurat sytuacja jest kuriozalna. A pretensje mam o to, że facet nadal jeździ, że nie "beknął" bo ma znikające (i to w warunkach odosobnienia w areszcie a nie w prywatnej klinice neurologicznej) udary a samochód sam mu się rozpędził i nie potrafił zrzucić biegu na luz (czy tam "N" jak to automat był). Odpowiedz Link Zgłoś
bimota Re: ...masz trochę racji. 12.02.13, 10:59 CHYBA WYSTARCZY HAMULEC WCISNAC... Odpowiedz Link Zgłoś
edek40 Re: ...masz trochę racji. 12.02.13, 11:26 > A pretensje mam o to, że facet nadal jeździ, że nie "beknął" bo ma znikające To teraz powinienes zadac sobie pytanie do kogo te pretensje powinienes kierowcac? Odpowiedz Link Zgłoś
jureek Re: ...masz trochę racji. 12.02.13, 13:00 edek40 napisał: > > A pretensje mam o to, że facet nadal jeździ, że nie "beknął" bo ma znikaj > ące > > To teraz powinienes zadac sobie pytanie do kogo te pretensje powinienes kierowc > ac? No przecież wiadomo, że pretensje można kierować tylko do waaaaadzy! Bo facet po pięćdziesiątce to małe dziecko i dopóki mu waaaadza nie zabroni, to będzie jeździł, choć sam widzi, że stan zdrowia mu na to nie pozwala. Jura Odpowiedz Link Zgłoś
edek40 Re: ...masz trochę racji. 12.02.13, 13:16 > Bo facet po pięćdziesiątce to małe dziecko i dopóki mu waaaadza nie zabroni, to > będzie jeździł, choć sam widzi, że stan zdrowia mu na to nie pozwala. Co widzi? Badali go czy nie? Zakazali czy nie? A moze powinien podwazyc opinie lekarska, osadzic sie w wiezieniu, a nastepnie zakazac sobie prowadzenia pojazdow? Czy tak postapilby dajmy na to Niemiec po piecdziesiatce, ktory z jakiegos powodu spowodowal smiertelny wypadek? Odpowiedz Link Zgłoś
jureek Re: ...masz trochę racji. 12.02.13, 13:51 edek40 napisał: > Co widzi? Badali go czy nie? Zakazali czy nie? Jak to co widzi? Widzi, że spowodował śmiertelny wypadek z powodu stanu zdrowia. Czy może z delikatności mu tego nie powiedzieli? > A moze powinien podwazyc opinie lekarska, osadzic sie w wiezieniu, a nastepnie > zakazac sobie prowadzenia pojazdow? Czy tak postapilby dajmy na to Niemiec po p > iecdziesiatce, ktory z jakiegos powodu spowodowal smiertelny wypadek? Nie wiem, jak postąpiłby jakiś Niemiec, wiem natomiast, że gdyby mi się zdarzyło spowodowanie wypadku (nawet niekoniecznie śmiertelnego) z powodu nagłej niedyspozycji, to nie czekałbym na żaden zakaz, tylko sam z siebie nie siadałbym za kierownicą. Ty chciałbyś z ludzi zdjąć wszelką odpowiedzialność? Jak władza nie zakaże, to można jeździć? Jura Odpowiedz Link Zgłoś
edek40 Re: ...masz trochę racji. 12.02.13, 14:04 > Jak to co widzi? Widzi, że spowodował śmiertelny wypadek z powodu stanu zdrowia > . Czy może z delikatności mu tego nie powiedzieli? A co z emesem, ktory dopisal sie nizej? Przeciez stracil przytomnosc. Przebadali go, nie ustalili przyczyny, ale, zapewne, nie da sie wykluczyc, ze kiedys cos takiego mu sie zdarzy ponownie. > Nie wiem, jak postąpiłby jakiś Niemiec, wiem natomiast, że gdyby mi się zdarzył > o spowodowanie wypadku (nawet niekoniecznie śmiertelnego) z powodu nagłej niedy > spozycji, to nie czekałbym na żaden zakaz, tylko sam z siebie nie siadałbym za > kierownicą. Postawa godna uwagi. Co to jest nagla niedyspozycja? Pytam nie bez powodu, bo moj znajomy ma bolesne wzdecia. Pechowo ma tak, ze najpierw solidnie zaboli, a dopiero potem gazy docieraja do szczesliwego zakonczenia (przewodu pokarmowego). Jesli wiec spowoduje wypadek, powinien przestac jezdzic? A co z kierowca, ktoremu spadna okulary w czasie kichniecia? A co z samym kichnieciem? Kurcze, wychodzi na to, ze malo kto powinien prowadzic. Odpowiedz Link Zgłoś
bimota Re: ...masz trochę racji. 12.02.13, 15:06 Ty chciałbyś z ludzi zdjąć wszelką odpowiedzialność? Jak władza nie > zakaże, to można jeździć? RACJA. NIE POWINNO BYC OGRANICZEN, KAZDY POWINIEN WIEDZIEC JAK JEZDZIC... Odpowiedz Link Zgłoś
jureek Re: ...masz trochę racji. 12.02.13, 16:37 bimota napisał: > RACJA. NIE POWINNO BYC OGRANICZEN, KAZDY POWINIEN WIEDZIEC JAK JEZDZIC... No jasne, bo każdy ma radary w oczach i wie, że za zakrętem czy wzniesieniem jest skrzyżowanie, czy przedszkole. Jura Odpowiedz Link Zgłoś
bimota Re: ...masz trochę racji. 12.02.13, 21:33 TO TY W CIEMNO WALISZ W ZASLONIETY ZAKRET ?? BARDZO ROZTROPNE... Odpowiedz Link Zgłoś
tomeck3145 Re: ...masz trochę racji. 12.02.13, 21:59 Myślę, że koledze chodziło o coś innego. Co ja ci bedę tłumaczył. Kubica to niezły kierowca, ale jakiś czas temu wyleciał z zakrętu citroenem. Jak później mówił w wywiadach - zakręt lekko go zaskoczył. Odpowiedz Link Zgłoś
emes-nju Re: Gdyby ktoś jeszcze miał jakieś wątpliwości... 12.02.13, 10:54 Jedyne co do czego mam wątpliwości, to to, że po uniewinniającym wyroku nie skierowano faceta na badania. Odpowiedz Link Zgłoś
qqbek Ja mam pewne dodatkowe wątpliwości... 12.02.13, 10:59 ...co do tego, czy za niezawiniony wypadek należy się poszkodowanym ubezpieczenie z TU osoby nie będącej sprawcą, czy też przypadkiem, regresem, po tym orzeczeniu, nie oddamy ubezpieczalni pieniędzy my wszyscy (płacąc na UFG w ramach kolejnej polisy OC). Bo skoro są ofiary i poszkodowani, a nie ma sprawcy, to płaci Fundusz. A na Fundusz zrzucają się TU i kierowcy jeżdżący bez OC i złapani na tym procederze. TU to nie instytucje dobroczynne, więc składkę na UFG wliczają sobie w ceny naszych polis. Odpowiedz Link Zgłoś
emes-nju Re: Ja mam pewne dodatkowe wątpliwości... 12.02.13, 11:13 qqbek napisał: > ...co do tego, czy za niezawiniony wypadek należy się poszkodowanym > ubezpieczenie z TU osoby nie będącej sprawcą, czy też przypadkiem, > regresem, po tym orzeczeniu, nie oddamy ubezpieczalni pieniędzy > my wszyscy (płacąc na UFG w ramach kolejnej polisy OC). Nie turbuj się. Po pierwsze facet jeszcze nic nie wygrał, a wnosić roszczenie, nawet najbardziej absurdalne może każdy. A po drugie facet chce kasy za pół roku niesłusznej odsiadki (to mu się należy jak psu micha!) i za to, że w tym czasie jego uszkodzony samochód niszczał niezabezpieczony na policyjnym parkingu (skalę ewentualnych dodatkowych uszkodzeń powinien ocenić biegły i na tej podstawie powinien być wydany werdykt). Odpowiedz Link Zgłoś
bimota Re: Gdyby ktoś jeszcze miał jakieś wątpliwości... 12.02.13, 11:06 JA MAM WATPLIWOSCI, JAK ZWYKLE, DO BIEGLYCH, A WRECZ PRZEKONANIE, ZE ZNOW JAKAS MACHLOJKA... POZA TYM FACET OPISAL ZDARZENIE, NIE STRACIL PRZYTOMNOSCI, PAMIECI... WIEC JAKI "BRAK POCZYTALNOSCI"... ? Odpowiedz Link Zgłoś
emes-nju Re: Gdyby ktoś jeszcze miał jakieś wątpliwości... 12.02.13, 11:14 bimota napisał: > POZA TYM FACET OPISAL ZDARZENIE, NIE STRACIL PRZYTOMNOSCI, PAMIECI... Jak się traci pamięć, to zwykle się o tym nie pamięta :P Odpowiedz Link Zgłoś
jureek Re: Gdyby ktoś jeszcze miał jakieś wątpliwości... 12.02.13, 13:10 emes-nju napisał: > bimota napisał: > > > POZA TYM FACET OPISAL ZDARZENIE, NIE STRACIL PRZYTOMNOSCI, PAMIECI... > > Jak się traci pamięć, to zwykle się o tym nie pamięta :P No ale w tym przypadku facet opowiada, że auto samo przyspieszyło, że nie mógł zahamować, nie mówi, że nie pamięta. Jura Odpowiedz Link Zgłoś
emes-nju Re: Gdyby ktoś jeszcze miał jakieś wątpliwości... 12.02.13, 13:21 Zdarzyło mi się kiedyś zemdleć. Ot, tak ni z gruchy ni z pietruchy - stałem sobie w kiblu, zrobiło mi się trochę niedobrze, a potem zobaczyłem nad sobą moją ex, która histerycznie krzyczała, żebym coś powiedział. Powiedziałem. Ale nie poprawiło to sytuacji, bo mój mózg dorobił sobie historyjkę, że jestem na jachcie, zrobiło mi się niedobrze więc się położyłem, żeby zmniejszyć objawy choroby morskiej. Dopiero po dłuższej chwili zorientowałem się, że podłoga kibla mało przypomina pokład jachtu... Zdziwiłem się jak udało mi się tak szybko zmienić lokalizację... Dziś WIEM co się stało. Ale nie pamiętam nic - wierzę na słowo. PS Przeszedłem badania - nic nie wykazały. Od dobrych 15 lat podobna akcja się nie powtórzyła. Odpowiedz Link Zgłoś
edek40 Re: Gdyby ktoś jeszcze miał jakieś wątpliwości... 12.02.13, 13:27 > PS Przeszedłem badania - nic nie wykazały. Od dobrych 15 lat podobna akcja się > nie powtórzyła. I prowadzisz samochod? Ile Ty masz lat? Powinienes juz wtedy, nie wierzac medykom, oddac prawo jazdy. Odpowiedz Link Zgłoś
jureek Re: Gdyby ktoś jeszcze miał jakieś wątpliwości... 12.02.13, 13:55 edek40 napisał: > Powinienes juz wtedy, nie wierzac medyk > om, oddac prawo jazdy. Coś Ty taki biurokrata. Czy odda, czy nie odda prawa jazdy, to nie jest takie istotne, ważne, żeby nie prowadził, no chyba że sam poddał się drobiazgowym badaniom, które wykazały z całą pewnością, że nie grozi powtórzenie tamtego incydentu, bo wynikał on np. z przemęczenia, czy jakiejś innej przyczyny zewnętrznej. Jura Odpowiedz Link Zgłoś
emes-nju Re: Gdyby ktoś jeszcze miał jakieś wątpliwości... 12.02.13, 14:01 jureek napisał: > chyba że sam poddał się drobiazgowym badaniom, które wykazały > z całą pewnością, że nie grozi powtórzenie tamtego incydentu Się poddał i powyżej o tym napisał. Badania nic nie wykazały i lekarz orzekł, że najprawdopodobniej był to odosobniony incydent. Co nie znaczy, że jest gwarancja, że nie przydarzy się ponownie. Tak jak każdemu może po raz pierwszy... Odpowiedz Link Zgłoś
bimota Re: Gdyby ktoś jeszcze miał jakieś wątpliwości... 12.02.13, 15:11 W KIBLU PADLES ? :) Odpowiedz Link Zgłoś