tiges_wiz
21.02.13, 20:23
Przecież pisaliśmy i mówiliśmy, że taki pomiar jest niedokładny...
motoryzacja.interia.pl/wiadomosci/bezpieczenstwo/news/przekrety-i-lapowki-czyli-cala-prawda-o-polskiej-drogowce,1895146
Jeszcze większe pole do popisu mają funkcjonariusze poruszający się autem z wideorejestratorem. "Kierowcy nie zdają sobie sprawy, że wideorejestrator mierzy tylko prędkość radiowozu, a nie namierzanego pojazdu. Możliwości są więc nieograniczone" - mówi były policjant.
Kierowcy są oszukiwani głównie dzięki niedoskonałością sprzętu pomiarowego, a także w związku z brakiem podstawowej wiedzy na temat działania tego typu urządzeń. Jeden z najpopularniejszych przekrętów to pokazywanie wyniku pomiaru innego auta, które jechało dość szybko. Wystarczy, że mundurowy nie wyzeruje wyświetlacza. Policjanci przyznają, że przy pomiarze w gęstym ruchu nigdy nie wiadomo, kto został "ustrzelony", więc zatrzymuje się osobę, którą najłatwiej "wyjąć" z potoku aut, tłumacząc że to ona najszybciej jechała. Sam miernik też może czasem wskazać błędne wartości, jeśli policjant np. uderzył mocno w jego obudowę.