Przepisologia za wszelką cenę :/

23.02.13, 15:46
PRZEPISY O KARANIU ZA NIEWSKAZANIE KIEROWCY NIEKONSTYTUCYJNE?

Pisałem o tym od samego początku fotoradarowej chucpy, ale oczywiście nie miałem racji, bo bezpieczeństwo jest najważniejsze. Nawet jeżeli "dba" się o nie notorycznie łamiąc przepisy (lampy w pojazdach ITD, nielegalność całego systemu fotoradarów...).

K... mać! Nasza waaadza nawet złupić swoich obywateli prawidłowo nie potrafi! To jak ma solidnie i szybko budować i znakować drogi...?
    • bimota Re: Przepisologia za wszelką cenę :/ 23.02.13, 15:55
      WYROKU JESZCZE NIE MA...
    • tomek854 Re: Przepisologia za wszelką cenę :/ 23.02.13, 20:46
      Oczywiście, że nie miałeś racji, bo kara nie jest za nieudowodnione przekroczenie, tylko o niedopełnienie obowiązku wskazania na żądanie uprawnionych organów komu użyczyło się auto.

      I hucpy :)
      • osmanthus Re: Przepisologia za wszelką cenę :/ 24.02.13, 00:47
        tomek854 napisał:

        > Oczywiście, że nie miałeś racji, bo kara nie jest za nieudowodnione przekroczen
        > ie, tylko o niedopełnienie obowiązku wskazania na żądanie uprawnionych organów
        > komu użyczyło się auto.

        W Australii ten na kogo jest zarejestrowany samochod albo placi mandat albo wypelnia Statutory Declaration, w ktorej pisze, ze to nie on prowadzil/parkowal samochod w dniu takim to a takim, o godzinie takiej to a takiej oraz, ze kierowca samochodu byl XY. Wezwanie do zaplacenia mandatu jest wysylane wtedy do XY.

        Za falszywa Stat Declaration grozi sprawa w sadzie i odsiadka o czym przekonal sie na wlasnej skorze (byly) sedzia Sadu Najwyzszego oraz (byly) QC Marcus Einfeld. Einfeld nie chcial zaplacic AUD 77 za przekroczenie szybkosci (byl to kolejny mandat, ktory spowodowalby utrate prawa jazdy) i wskazal jako kierowce dame, ktora, jak sie okazalo zginela w wypadku samochodowym w USA kika miesiecy wczesniej. Eninfelda najpierw skreslono z listy sedziow oraz pozbawiono tytulu QC a potem skazano na 3 lata ( z ktorych odsiedzial 2 ).
        • osmanthus Re: Przepisologia za wszelką cenę :/ 24.02.13, 00:48
          Dla zainteresowanych link po angielsku:
          en.wikipedia.org/wiki/Marcus_Einfeld
        • dogberry Re: Przepisologia za wszelką cenę :/ 24.02.13, 09:02
          I to australijskie podejście jest złe i nie powinniśmy brać z niego przykładu. Nikt nie powinien mieć obowiązku samooskarżania się, to władza ma UDOWODNIĆ sprawcy winę a nie na odwrót. Czu uważasz że np. w sprawach o morderstwo należy wysłać liścik do właściciela posesji na której doszło do zabójstwa z żądaniem pójścia do więzienia albo wskazania mordercy?
          • edek40 Re: Przepisologia za wszelką cenę :/ 24.02.13, 11:53
            > I to australijskie podejście jest złe i nie powinniśmy brać z niego przykładu.
            > Nikt nie powinien mieć obowiązku samooskarżania się, to władza ma UDOWODNIĆ spr
            > awcy winę a nie na odwrót.

            Jest pewne kluczowa kwestia, ktora jakos wielu umyka. Jak durne i niedostosowane do zycia nie bylyby przepisy obowiazuja one wszystkich. Nawet tych, ktorzy to prawo tworza, nie zastanawiajac sie nad konsekwencjami pospiechu, niedopracowania i doraznego latania.

            Przypominam, ze jedno z najbardziej kuriozalnych, skodliwych i durnych ograniczen na Wislostradzie wciaz funkcjonuje i nagradza za nieprzestrzeganie pamiatkowa fotka. Niezaleznie wiec o durnoty tego ograniczenia kierowcy MUSZA sie stosowac. Bez dyskusji.

            Jesli analiza prawna wykaze, ze system mandatowania ma wady prawne, w panstwie prawa (tworzonego przez ignorantow) nalezy zwrocic kase i zaczac od nowa. To chyba jedyna metoda.

            Na razie, przypominam, wladza wyznacza sama sobie nierealny termin wymiany fotoradrow na zolte, a potem, aby uniknac skandalu, samo sobie przedluza ten okres. Oslepiajace lampy blyskowe, juz za ciezkie pieniadze zamontowane, po informacji, ze sa nielegalne i niebezpieczne, "ukazem" staja sie legalne i bezpieczne...

            Itp. itd.

            Stosowac maja sie tylko obywatele.

            Tak, pamietam ze nasza wladza to krew z krwi narodu...
          • osmanthus Re: Przepisologia za wszelką cenę :/ 24.02.13, 12:41
            dogberry napisał:

            > I to australijskie podejście jest złe i nie powinniśmy brać z niego przykładu.
            > Nikt nie powinien mieć obowiązku samooskarżania się, to władza ma UDOWODNIĆ spr
            > awcy winę a nie na odwrót. Czu uważasz że np. w sprawach o morderstwo należy wy
            > słać liścik do właściciela posesji na której doszło do zabójstwa z żądaniem pój
            > ścia do więzienia albo wskazania mordercy?

            Jakiego samooskarzania sie. Czy was w tej Polsce juz wszystkich pogielo.
            Przekroczyles przepisana szybkosc - jestes winien. Placisz mandat.
            Twoja zona prowadzila samochod, ktory jest zarejestrowany na ciebie - piszesz Stat Declaration i zona placi mandat i to jej kasuja punkty a nie Tobie.

            W Australii zaklada sie, ze obywatel nie oszukuje. A jezeli oszuka, tak jak np. sedzia Enifeld to ponosi konsekwencje.
            • misiek4111 Re: Przepisologia za wszelką cenę :/ 24.02.13, 20:09
              Jadę autem i potrącam pieszego, uciekam. Świadkowie widzą moje auto i nr-y, więc policja szybko mnie znajduję. Nie podaję kto prowadził, bo przecież nie będę się samooskarżał. Wg prokuratora gen. nic mi nie można zrobić, bo najpierw trzeba mi udowodnić, że to ja prowadziłem. Podobnie nie można mi wyoisać mandatu za złe parkowanie, chyba, że złapie się mnie na gorąco, dgy parkuję.
              FR są tak skuteczne i obiektywne, że prominenci tracą rozum. Gwiazdy forumowe dostają małpiego rozumu.
              • emes-nju Re: Przepisologia za wszelką cenę :/ 25.02.13, 12:49
                misiek4111 napisał:

                > Jadę autem i potrącam pieszego, uciekam. Świadkowie widzą moje
                > auto i nr-y, więc policja szybko mnie znajduję. Nie podaję kto
                > prowadził, bo przecież nie będę się samooskarżał.

                Masz absolutna słuszność! Ucieczka z miejsca wypadku, nieudzielenie pomocy poszkodowanemu itd. to przestępstwo i PODEJRZANEMU przysługują wszelkie możliwe prawa, z prawem do odmowy zeznań na czele. Jeżeli auta nie prowadził właściciel, ale podejrzewa on, że zrobił to ktoś z jego rodziny, też może, bez żadnych konsekwencji prawnych (!!!) odmówić zeznań, bo nie ma obowiązku zeznawania przeciwko członkom rodziny.

                Dlaczego kierowca, który dopuścił się na drodze przestępstwa ma mieć więcej praw niż ktoś, kto popełnił wykroczenie i do tego nie zaowocowało ono żadnym zdarzeniem na drodze?
            • misiek4111 Re: Przepisologia za wszelką cenę :/ 24.02.13, 20:50
              Czy w Australii (i gdziekolwiek indziej) ten numer by przeszedł?
              www.tvn24.pl/wiadomosci-poznan,43/sad-ponownie-zbada-smierc-10-latka-jechal-z-nim-na-masce-150-metrow,279536.html (kolejny kwiatek prokuratorski)
            • tbernard Re: Przepisologia za wszelką cenę :/ 24.02.13, 21:49
              > Jakiego samooskarzania sie. Czy was w tej Polsce juz wszystkich pogielo.
              > Przekroczyles przepisana szybkosc - jestes winien. Placisz mandat.

              Też mi się to wydaje oczywiste. Ale pospolity cwaniaczek takich prostych zasad nie jest w stanie pojąć. Dla niego to chińszczyzna. Tam jak piszesz nawet sędzia dostanie po dupsku gdy mu się cwaniactwa zachciewa, u nas to z definicji niemożliwe, bo mają zagwarantowany w paragrafach status równiejszych niż pospólstwo.
            • edek40 Re: Przepisologia za wszelką cenę :/ 25.02.13, 09:22
              > Jakiego samooskarzania sie. Czy was w tej Polsce juz wszystkich pogielo.

              W innym miejscu juz to pisalem, ale powtorze, bo pewne rzeczy przechodza z trudem. Nasze panstwo tworzy jakies przepisy. Takie, a nie inne. Jesli sa stworzone tak, ze budza watpliwosci co do zgodnosci ich z innymi polskimi (nie australijskimi) przepisami, jak durne by to nie bylo, wymaga sprawdzenia i korekty.
              • tbernard Re: Przepisologia za wszelką cenę :/ 25.02.13, 10:18
                A jakież wątpliwości budzi pytanie:
                Płacisz mandat i przyjmujesz punkty, czy wskazujesz kto jechał Twoim autem?
                No chyba, że pytanie zostało napisane czcionką niewłaściwą, wtedy zwracam honor.
                • dogberry Re: Przepisologia za wszelką cenę :/ 25.02.13, 10:39
                  Ano takie że NIE WIEM KTO kierował tym samochodem bo było to 4 miesiące temu, nie wiem nawet czy to mój samochód bo nie dostałem zdjęcia. Jak znacie sprawcę i macie dowody to idźcie do sądu a jak nie znacie sprawcy to umorzyć i koniec. Codziennie są umarzane setki spraw o kradzieże, rozboje i napady z powodu "niewykrycia sprawców" i nikt nie bije na alarm ani nie proponuje uproszczenia przepisów tak żeby móc skazać KOGOKOLWIEK tak jak to jest w sprawach o fotoradar. Proste?
                  • bimota Re: Przepisologia za wszelką cenę :/ 25.02.13, 11:30
                    JA BIJE NA ALARM, BO SA UMARZANE Z BLACHYCH POWODOW, A Z DRUGIEJ STRONY WRABIA SIE NIEWINNYCH...
                • edek40 Re: Przepisologia za wszelką cenę :/ 25.02.13, 11:08
                  > Płacisz mandat i przyjmujesz punkty, czy wskazujesz kto jechał Twoim autem?

                  A kto kierowal?

                  Z zona wymieniamy sie samochodami hurtem. Czasem jedziemy razem do pracy (raz jednym raz drugim autem), czasem oddzielnie, czasem kazde w swoja strone. Bywa, ze w ciagu dnia zamieniamy sie z roznych powodow autami.

                  Pozostaje jeszcze kwestia samego faktu namierzenia. Zdjec nie przysylaja, wiec ojciec tigesa smigal setki kilometrow, aby, juz w sadzie, pokazac idiocie od opisu zdjec, ze ma problemy z czytaniem. A mogl przeciez, troszke przeplacajac, wykupic sie z punktow. Zapewne wyszloby taniej niz wyprawa do Malborka.
                  • tbernard Re: Przepisologia za wszelką cenę :/ 25.02.13, 11:42
                    > Z zona wymieniamy sie samochodami hurtem. Czasem jedziemy razem do pracy (raz j
                    > ednym raz drugim autem), czasem oddzielnie, czasem kazde w swoja strone. Bywa,
                    > ze w ciagu dnia zamieniamy sie z roznych powodow autami.

                    Kwestia finansowa mandatów w takim przypadku nie ma znaczenia, bo ze wspólnego worka. Wręcz waaadza daje tu możliwość uniknięcia punktów. Nie widzę tu argumentu do narzekania.

                    > Pozostaje jeszcze kwestia samego faktu namierzenia. Zdjec nie przysylaja, wiec
                    > ojciec tigesa smigal setki kilometrow, aby, juz w sadzie, pokazac idiocie od op
                    > isu zdjec, ze ma problemy z czytaniem. A mogl przeciez, troszke przeplacajac, w
                    > ykupic sie z punktow. Zapewne wyszloby taniej niz wyprawa do Malborka.

                    I dopiero to jest prawdziwy problem. Takie postępowanie władz jest godne potępienia. Na tą okoliczność obywatel powinien mieć możliwość domagać się zwrotu kosztów podróży, kosztów czasu straconego i odszkodowania za straty moralne. Fotki powinny być dostępne na żądanie jeszcze przed podjęciem decyzji, czy mandat się przyjmuje i do tego w jakimś rozsądnym czasie od zdarzenia.
                    • edek40 Re: Przepisologia za wszelką cenę :/ 25.02.13, 11:53
                      > Kwestia finansowa mandatów w takim przypadku nie ma znaczenia, bo ze wspólnego
                      > worka.

                      Z mojego auta korzysta rowniez moj sasiad oraz brat. Losowo, w zaleznosci od potrzeb doraznych w typie duzego auta.

                      > worka. Wręcz waaadza daje tu możliwość uniknięcia punktów. Nie widzę tu argumen
                      > tu do narzekania.

                      Naprawde uwazasz, ze to dobrze? Przeciez to ewidentna zacheta do "wykupienia" abonamentu na bezkarnosc.

                      > I dopiero to jest prawdziwy problem. Takie postępowanie władz jest godne potępi
                      > enia. Na tą okoliczność obywatel powinien mieć możliwość domagać się zwrotu kos
                      > ztów podróży, kosztów czasu straconego i odszkodowania za straty moralne. Fotki
                      > powinny być dostępne na żądanie jeszcze przed podjęciem decyzji, czy mandat si
                      > ę przyjmuje i do tego w jakimś rozsądnym czasie od zdarzenia.

                      Nie rozumiem. Wczesniej napisales, ze za kilka zlotych "napiwku" kupuje sie swiety spokoj. Przeciez to ewidentnie rozwiazanie systemowe i spojne, zachecajace lub wrecz motywujace do unikania punktow.
                      • tbernard Re: Przepisologia za wszelką cenę :/ 25.02.13, 14:51
                        > Z mojego auta korzysta rowniez moj sasiad oraz brat. Losowo, w zaleznosci od po
                        > trzeb doraznych w typie duzego auta.

                        To wskazujesz sąsiada lub brata. Jak się będą wypierać, to im więcej nie pożyczysz, bo straciłeś zaufanie wiedząc, że sam jeżdżąc przepisowo nie byłeś winowajcą. Nie widzę problemu.

                        > Naprawde uwazasz, ze to dobrze? Przeciez to ewidentna zacheta do "wykupienia" a
                        > bonamentu na bezkarnosc.

                        No a komu ma moralicja punkty przypisać jak Ty mówisz, że jechał sąsiad, a sąsiad, że to nie prawda? Jest słowo przeciw słowu. A finansowo jest o tyle sprawiedliwie, że albo się rozliczycie między sobą albo przestaniesz pożyczać auto osobom które nie potrafią jeździć. Ponadto za odpowiedź w stylu: nie wiem kto jechał, powinien delikwent dostać nakaz prowadzenia dzienniczka, kto w jakim czasie z auta korzystał. Następnym razem będzie pamiętał.
                        • edek40 Re: Przepisologia za wszelką cenę :/ 25.02.13, 14:59
                          > To wskazujesz sąsiada lub brata. Jak się będą wypierać, to im więcej nie pożycz
                          > ysz, bo straciłeś zaufanie wiedząc, że sam jeżdżąc przepisowo nie byłeś winowaj
                          > cą. Nie widzę problemu.

                          Ile razy pozyczasz/zmieniasz samochod. Powiedzmy w ciagu miesiaca. Ja pewnie ze 25 razy. Poki nie ma obopwiazku notowania, nie robie tego. Do rozpoznania wystarczy zdjecie. A ze go nie dostaje...

                          > No a komu ma moralicja punkty przypisać jak Ty mówisz, że jechał sąsiad, a sąsi
                          > ad, że to nie prawda?

                          Mam to w glebokim powazaniu. Jesli na zdjeciu (ktorego nie dostaje) nie bedzie widac twarzy nie odpowiem kto prowadzil, bo nie wiem. Przepisy nie nakazuja notowania. I mam rowniez w powazaniu to, ze nikt nie wpadl na to, aby, wzorem Niemiec, po drugiej odmowie wskazania sprawcy wykroczenia, zobligowac obywatela do notowania. Ale nie tak, jak ktos z oficjeli zaproponowal, ze wszyscy notuja wszystkie wyjazdy.
                          • tbernard Re: Przepisologia za wszelką cenę :/ 25.02.13, 17:30
                            > Ile razy pozyczasz/zmieniasz samochod.

                            Nie pożyczam i nie mam tego problemu. Zdarzało mi się zaś jeździć autem zastępczym z warsztatu oraz autem ojca i powiem tylko tyle, że nikt przeze mnie z tego powodu mandatu nie musiał płacić. Jeśli jednak masz w zwyczaju pożyczać osobom nieodpowiedzialnym, to nie mogę pojąć gdzie tu wina państwa.
                            • edek40 Re: Przepisologia za wszelką cenę :/ 26.02.13, 10:25
                              > Nie pożyczam i nie mam tego problemu. Zdarzało mi się zaś jeździć autem zastępc
                              > zym z warsztatu oraz autem ojca i powiem tylko tyle, że nikt przeze mnie z tego
                              > powodu mandatu nie musiał płacić. Jeśli jednak masz w zwyczaju pożyczać osobom
                              > nieodpowiedzialnym, to nie mogę pojąć gdzie tu wina państwa.

                              Nigdzie nie napisalem, ze pozyczam auto osobom nieodpowiedzialnym, ktore narazily mnie na przykrosci.

                              Wina panstwa jest dorazne tworzenie przepisow, pod publiczke i za wszelka cene, co powoduje watpliwosci prawne. Wina calkowicie nie do usprawiedliwienia. Sami sa sobie winni, ze ciagle mieszaja w prawie, ze jednym instytucjom zabieraja kompetencje, drugim daja, choc nie sa one organami scigania, co wiaze sie z ich mniejszymi kompetencjami, czego wladza jakos nie zauwaza w ferworze jakze slusznej walki z mordercami drogowymi. Przyznam, ze wobec tego megaburdelu, ktory ogladamy, calkowicie mnie nie wzruszy, jesli Trybunal podwazy podstawy prawne calego tego balaganu. Fakt, zaplacimy za to wszyscy, a kary moga uniknac osoby, ktorej uniknac jej nie powinny. Ale, mam nadzieje, ktos sie bedzie musial z tego tlumaczyc.

                              Obawiam sie, ze tylko nieliczni, zaslepieni "misja" kupia tych mordercow drogowych, ktorzy tak nagle zaczeli mordowac, ze obecna wladza, po 5 latach sprawowania urzedu, musi przepisy tworzyc w takim pospiechu, ze powstaje burdel.
            • emes-nju Re: Przepisologia za wszelką cenę :/ 25.02.13, 12:41
              osmanthus napisała:

              > Przekroczyles przepisana szybkosc - jestes winien. Placisz mandat.

              Jeżeli ja przekroczyłem i mi to udowodniono, to fakt, jestem winien i płacę. A jeżeli przekroczył KTOŚ, na zdjęciu nie widać kto (przy czym zdjęcie zobaczę dopiero w sądzie - w liście z mandatem go nie ma), to czemu, do k... nędzy jestem winien, że mam płacić?! Temu, że pożyczyłem komuś auto?

              Was w tej Australii już wszystkich pogięło? :P
              • tbernard Re: Przepisologia za wszelką cenę :/ 25.02.13, 14:57
                > piero w sądzie - w liście z mandatem go nie ma), to czemu, do k... nędzy jestem
                > winien, że mam płacić?! Temu, że pożyczyłem komuś auto?

                A nie możesz potem poprosić przyjaciela, któremu pożyczyłeś auto aby uregulował mandat? A czy w ogóle jest jakiś przymus pożyczania auta osobom które nie potrafią prowadzić? Jak przyjaciel się wypnie, to więcej nie pożyczysz. Możesz też założyć kajecik, jeśli masz kłopoty z pamięcią. Zakazu nie ma.

                > Was w tej Australii już wszystkich pogięło? :P

                Tak się jakoś składa, że to Polacy do Australii emigrują za lepszym bytem a nie na odwrót.
                • emes-nju Re: Przepisologia za wszelką cenę :/ 25.02.13, 15:35
                  Można też, ku uciesze żądnej krwi PIRATA gawiedzi, odrąbywać właścicielowi auta prawą dłoń. Jeden warunek - przepis, zgodnie z którym to będzie się robiło musi być zgodny z Konstytucją.
                  • tbernard Re: Przepisologia za wszelką cenę :/ 25.02.13, 17:25
                    Dla mnie ważniejszy zdrowy rozsądek niż głupi przepis.
                    • emes-nju Re: Przepisologia za wszelką cenę :/ 25.02.13, 18:38
                      tbernard napisał:

                      > Dla mnie ważniejszy zdrowy rozsądek niż głupi przepis.

                      Czyj zdrowy rozsądek? Twój czy żądnej krwi gawiedzi? :P
                      • tbernard Re: Przepisologia za wszelką cenę :/ 25.02.13, 22:05
                        > Czyj zdrowy rozsądek? Twój czy żądnej krwi gawiedzi? :P

                        Ja tam nie oczekuję odrąbywania ręki, mandat wystarczy. No chyba, że ktoś złapany za rękę będzie mówił, że to nie jego ręka. Ale chyba nie powinien mieć nic przeciwko temu złapany skoro nie jego.
                        • edek40 Re: Przepisologia za wszelką cenę :/ 26.02.13, 10:35
                          > Ja tam nie oczekuję odrąbywania ręki, mandat wystarczy

                          Odrabywanie reki oczywiscie moze budzic jakies watpliwosci moralne.

                          Jesli jednak jest wlasciwie umocowane w prawie, jest na tym polu zasadniejsze niz nalozenie zwyklego mandatu, ale wbrew prawu.
              • misiek4111 Re: Przepisologia za wszelką cenę :/ 25.02.13, 21:18


                > Was w tej Australii już wszystkich pogięło? :P
                W Austrii, Holandii, Wlk. Brytanii, zresztą praktycznie wszędzie gdzie używane są FR, też?
                Wszędzie tam przychodzi zdjęcie do właściciela i punkty. U nas kwoty pieniężne mandatów są w porównaniu z resztą Europy symboliczne, do tego za ok. 100 zł można z automatu wykpić się z punktów. Teraz powstaje kwestia, jak praktycznie w ogóle nie egzekwować prędkości przy pomocy FR. Prym tutaj wiedzie prokurator generalny. Zupełnie jakby komuś zależało, żeby było jak najwięcej wypadków.
                W Polsce powszechna jest opinia, że prawo służy tym którzy je łamią, nie tym którzy nie popełniają wykroczeń/przestępstw. W przypadku prawa drogowego tak jest z pewnością.
                To w Polsce wszystko jest pogięte.
                • edek40 Re: Przepisologia za wszelką cenę :/ 26.02.13, 11:01
                  > Wszędzie tam przychodzi zdjęcie do właściciela i punkty. U nas kwoty pieniężne
                  > mandatów są w porównaniu z resztą Europy symboliczne, do tego za ok. 100 zł moż
                  > na z automatu wykpić się z punktów. Teraz powstaje kwestia, jak praktycznie w o
                  > góle nie egzekwować prędkości przy pomocy FR. Prym tutaj wiedzie prokurator gen
                  > eralny.

                  Czyli uwazasz, ze w panstwie prawa mozna bezprawnie scigac bezprawie?

                  > eralny. Zupełnie jakby komuś zależało, żeby było jak najwięcej wypadków.

                  To akurat wladza ma w d...pie. Gdyby komukolwiek zalezalo na poprawie, zaczeliby od wyp...lenia na zbity pysk wszystkich tych urzedasow, ktorych olewactwo i niekompetencje obnazyl NIK w swoim raporcie. Czesci zapewne daloby sie postawic zarzuty prokuratorskie.
                • emes-nju Re: Przepisologia za wszelką cenę :/ 26.02.13, 11:13
                  misiek4111 napisał:

                  > Wszędzie tam przychodzi zdjęcie do właściciela i punkty.

                  W Polsce tylko mandat. Bez zdjęcia.

                  > U nas kwoty pieniężne mandatów są w porównaniu z resztą Europy symboliczne

                  W porównaniu do zarobków tak nie jest. Najwyższy mandat jest równy 1/3 minimalnej pensji brutto i bliski 1/4 mediany zarobków brutto (warto też zaznaczyć, że u nas najniższe zarobi sa juz wysoko opodatkowane, a w większości Europy kwoty zarabiane przez znaczną część Polaków nawet nie zbliżają się do granicy kwoty wolnej od podatku!). Mandaty w Polsce nie są niskie

                  > Prym tutaj wiedzie prokurator generalny. Zupełnie jakby komuś
                  > zależało, żeby było jak najwięcej wypadków.

                  Obejrzyj statystyki i przestań pieprzyć głupoty.

                  Najwięcej kontroli drogowych w Polsce (FR i kontrole przy pomocy radiowozów) jest w woj. Mazowieckim. Tam też odnotowuje się bardzo dużo śmiertelnych wypadków (i ich liczba nie spada zasadniczo) i bardzo mało nowych dróg. Największe spadki śmiertelności występują tam, gdzie wybudowano nowe drogi, które przejęły na siebie obowiązki dróg niedostosowanych do ruchu. Przy okazji tez tam, gdzie kontroli jest i było mało.
        • emes-nju Re: Przepisologia za wszelką cenę :/ 25.02.13, 12:33
          osmanthus napisała:

          > W Australii

          A w Korei Północnej...
      • emes-nju Re: Przepisologia za wszelką cenę :/ 25.02.13, 12:31
        tomek854 napisał:

        > Oczywiście, że nie miałeś racji, bo kara nie jest za nieudowodnione
        > przekroczenie, tylko o niedopełnienie obowiązku wskazania
        > na żądanie uprawnionych organów komu użyczyło się auto.

        Być może nie zauważyłeś, ale w tekście nie jest o tym, że łamie się przepis nie wskazując kierowcy, a o tym, że ten przepis budzi wątpliwości. Podkreślam: PRZEPIS BUDZI WĄTPLIWOŚCI.

        Znaczy się na temat zgodności tego przepisu z Konstytucją ma się wypowiedzieć TK. Nie emes czy Tomek. A jedyne czym emes różni się od Tomka jest to, że zdanie emesa jest zgodne ze zdaniem kogoś, kogo można uznać autorytetem w kwestii znajomości prawa (co nie znaczy, że emes zna się na prawie :P ).
        • dogberry Re: Przepisologia za wszelką cenę :/ 25.02.13, 15:14
          W takim razie zwolennicy karania kogokolwiek byle by się kasa zgadzała napiszcie co sądzicie o Tym dlaczego tu nie ma mowy o mandacie "za niewskazanie"? Wszak to samochód służbowy, których nie ma aż tak znowu wiele, znana jest data i godzina wykroczenia, należałoby wskazać - proste? Jak widać nie zawsze jest takie proste.
          • emes-nju Służbowo. Na statek :P nt. 25.02.13, 15:35

            • dogberry Re: Służbowo. Na statek :P nt. 27.02.13, 11:23
              Jakoś Tomki i Osmantusy zamilkły. Trudno zdecydować się na jedną z dwóch wersji:
              - nie zawsze się wie kto kierował i komendant policji ma rację
              - policja kłamie i kryje "morderców drogowych" jednocześnie ścigając innych
              Trzecie wyjście może być tylko takie "prawo powinno być wybiórcze, różne dla różnych ludzi". Jak na razie w Polsce obowiązuje to trzecie wyjście. Niestety.
              • osmanthus Re: Służbowo. Na statek :P nt. 27.02.13, 13:31
                Zaskarżone przepisy fotoradarowe

                Taki mniej więcej głupawy tytuł pojawił się w niektórych tabloidach, na nieszczęście znalazłem podobny w poważnym portalu on-line jednego z wydawców… tytułów prawniczych. I to już zaczyna być mało ciekawe i mało śmieszne. Nie słuchałem ministra więc do niego się nie odniosę, zakładam, że to nie z jego ust takie “mądrości”.
                Dla porządku, dwa cytaty:
                Prawo o Ruchu Drogowym (czyli przepis, jaki powinien być znany WSZYSTKIM kierującym):
                Art 78 ust 4. Właściciel lub posiadacz pojazdu jest obowiązany wskazać na żądanie uprawnionego organu, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie, chyba że pojazd został użyty wbrew jego woli i wiedzy przez nieznaną osobę, czemu nie mógł zapobiec.
                Jak widać jest już jeden obowiązek. Do niego jest przepis karny (nie znaczy że od razu kodeks karny) w Kodeksie Wykroczeń:
                Art 96 § 3. Tej samej karze podlega, kto wbrew obowiązkowi nie wskaże na żądanie uprawnionego organu, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie.

                I z praktyki, z jednej czy z drugiej strony bloczka mandatowego (klienci czasem mają spływające z Polski wezwania do wskazania kierującego i trzeba pomóc). Otóż na podstawie tego przepisu karze się nie tylko za niewskazanie prowadzącego pojazd, który popełnił wykroczenie polegające na przekroczeniu prędkości. Rozdział XI KW (kodeksu wykroczeń) zawiera kilka innych dodatkowych. Ciekaw jestem, czy tak samo poważna dyskusja i nagonka pojawi się w sytuacji, gdy będziemy mieć do czynienia z wykroczeniem z art 86 KW, np. przed szkołą naszego dziecka (spowodowanie zagrożenia w ruchu drogowym). I co będzie w przypadku wypadku drogowego, gdzie pojawią się ranni i zabici? Komu przypiszemy winę nieumyślnego pozbawienia życia lub też spowodowania poważnego uszczerbku na zdrowiu (szczególnie przy ucieczce z miejsca)? A idąc za tym – od kogo będziemy domagać się odszkodowania za to?
                Wracając do przepisu z Kodeksu Wykroczeń. Jak widać w treści – czynność za którą osoba jest karana, to czynność niewskazania sprawcy. Tu można nieco polemizować ze stanowiskiem, jakoby wskazanie INNEJ OSOBY było działaniem SAMODENUNCJUJĄCYM. Ot takie kuriozum znalazłem w argumentacji. Podobno autorstwa ministra. Ale z racji wielu wpadek mediów w przekazie informacji z mojej branży, przyjąłem zasadę, że jednak nie do końca im wierzę. Oczywiście jak sami prowadzimy, to sami przyjmujemy na siebie odpowiedzialność, ale chyba o to chodzi w prawie? Pilnować, aby sprawca został ukarany, bo to nieuchronność kary jest kluczowym elementem prewencji.
                O przepisach fotoradarowych..
                Dla uzupełnienia i prawie na koniec. Przepisami fotoradarowymi, czyli takimi co się odnoszą do samej rejestracji, nazwałbym te, które dotyczą rejestracji obrazu w miejscu publicznym, z automatyczną rejestracją wykroczeń. Kilka takich przepisów jest i one nieco bardziej pasują do określenia, choć… urządzenia rejestrują automatycznie nie tylko prędkość. Ale to już semantyka. I nowe zastosowania “puszek”.
                Za dużo się wylewa?
                A wszystkim zwolennikom “uwolnienia” polskich dróg od fotoradarów – przypomnę takie powiedzenie. Wylewanie dziecka z kąpielą. Szkoda, że do walki z bzdurnymi ograniczeniami prędkości używa się takich mechanizmów, jak dłubanie przy przepisie prawa – tak szerokim w swoim zastosowaniu. Innymi słowy, do zmiany jednego wadliwego systemu, rozwalamy inny system. Gratuluję. Przypomnę tylko, że oznakowanie – te nieprawidłowe też jest wykroczeniem. Zarządcy drogi. Jakoś jednak nie znalazłem działania zmierzającego do ukarania włodarzy za stawianie idiotycznych ograniczeń. Nie znalazłem też ani jednego zarzutu z 231 KK przeciwko takim osobom. A powinien się pojawić, jeśli przyjmiemy argumentację, że jest to tylko w celu “trzepania kasy”. Szkoda, że w naszym kraju nie umiemy stosować prawa. Za to dobieramy się do jego stanowienia i sensowności.
                Ale to już chyba domena rodaków –każdy Polak jest prawnikiem. (parafrazując – każdy Polak jest lekarzem).
                niepolityk.salon24.pl/489854,zaskarzone-przepisy-fotoradarowe
                • klemens1 Re: Służbowo. Na statek :P nt. 27.02.13, 14:24
                  > Szkoda, że do
                  > walki z bzdurnymi ograniczeniami prędkości używa się takich mechanizmów, jak dł
                  > ubanie przy przepisie prawa – tak szerokim w swoim zastosowaniu.

                  Durne przepisy stanowione przez ignorantów oraz ich całkowita bezkarność powodują że ten sposób jest skuteczny. Sam zresztą to zauważasz:

                  >Jakoś jednak nie znalazłem działania zmierzającego do ukarania w
                  > łodarzy za stawianie idiotycznych ograniczeń. Nie znalazłem też ani jednego zar
                  > zutu z 231 KK przeciwko takim osobom. A powinien się pojawić, jeśli przyjmiemy
                  > argumentację, że jest to tylko w celu “trzepania kasy”.

                  Tylko że zarzut ten mogą postawić ci, którzy tę kasę otrzymują.

                  > Szkoda, że
                  > w naszym kraju nie umiemy stosować prawa. Za to dobieramy się do jego stanowien
                  > ia i sensowności.

                  Głupim prawem nie da się nauczyć ludzi szacunku do tegoż prawa. Sami urzędnicy i osoby związane z oznakowaniem dróg przyznają że metodyka oznakowań jest w dużej mierze losowa. A NIK to już w ogóle obrońca morderców drogowych.

                • emes-nju Re: Służbowo. Na statek :P nt. 27.02.13, 14:35
                  Widzę, że nadal nie rozumiesz. Seremet poddaje pod wątpliwość zgodność cytowanych przez Ciebie przepisów z Konstytucją.
                  • edek40 Re: Służbowo. Na statek :P nt. 27.02.13, 14:49
                    > Widzę, że nadal nie rozumiesz. Seremet poddaje pod wątpliwość zgodność cytowany
                    > ch przez Ciebie przepisów z Konstytucją.

                    Nie zapominaj, ze w Polsce o zasadnosci znaku swiadczy sam fakt tego, ze jest postawiony.
              • osmanthus Re: Służbowo. Na statek :P nt. 27.02.13, 21:47
                dogberry napisał:

                > Jakoś Tomki i Osmantusy zamilkły. Trudno zdecydować się na jedną z dwóch wersji
                > :
                > - nie zawsze się wie kto kierował i komendant policji ma rację
                > - policja kłamie i kryje "morderców drogowych" jednocześnie ścigając innych


                > Trzecie wyjście może być tylko takie "prawo powinno być wybiórcze, różne dla ró
                > żnych ludzi". Jak na razie w Polsce obowiązuje to trzecie wyjście. Niestety.


                Dopiero teraz zauwazyles, ze w Polsce panuje bezprawie?
                Ze sa rowni i rowniejsi?

                • dogberry Re: Służbowo. Na statek :P nt. 27.02.13, 23:10
                  Już dawno to zauważyłem i dlatego należę do krytyków obecnego systemu, w przeciwieństwie do Ciebie. Ale może gdybm żył w Australii gdzie podobno "W Australii zaklada sie, ze obywatel nie oszukuje. A jezeli oszuka, tak jak np. sedzia Enifeld to ponosi konsekwencje." to miałbym zaufanie do państwa i jego przepisów. Niestety żyję w Polsce gdzie policja kłamie i oszukuje (napisałem o tym kilka postów wyżej) więc nie uważam że powinna mieć prawo karać kogokolwiek bez udowadniania mu winy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja