Szczęściara :)

12.03.13, 14:06
wiadomosci.onet.pl/wideo/potracila-piesza-zarejestrowala-to-policyjna-kamer,122653,w.html
Poczytajcie komentarze,ciekawe.
    • emes-nju Re: Szczęściara :) 12.03.13, 14:16
      Niezależnie od winy pani z Meganki, pani wchodząca na przejście wykazała się...

      No mi w każdym razie (jak na razie) nie wpadło do łba wejść na jezdnię i nie patrząc co się dzieje wejść pod ewidentnie i jednoznacznie jadący samochód.
      • rekrut1 Re: Szczęściara :) 12.03.13, 14:33
        Radzę tak trzymać :D
      • agios_pneumatos Re: Szczęściara :) 12.03.13, 15:21
        To tylko świadczy o dojrzałości i odpowiedzialności samodzielnie myślących polskich kierowców, nie dających się zastraszyć znajdującej się obok policji. Wszak za kółkiem trzeba wykazywać się indywidualnym rozpoznaniem sytuacji, nie zaś przestrzeganiem gupich przepisów wymyślonych i stosowanych w celu nie ochrony życia, a reketu.
        • emes-nju Re: Szczęściara :) 12.03.13, 15:24
          Czy w mojej wypowiedzi zauważyłeś coś na kształt pochwały polskich kierowców?
          • agios_pneumatos Re: Szczęściara :) 12.03.13, 15:47
            W tej nie. Piję do ogólnoforumowych złotych myśli. Mam nadzieję, że nie będziemy przekomarzać jak przedszkolaki w wykonaniu naszych mądrych dziewczyn i nie będziesz sobie życzył ich cytowania. Złotych myśli, nie 'pedziów'. Nie mam na to czasu, a wiesz dobrze o czym piszę.

            Co do meritum: samochód policyjny był zapewne nieoznakowany. Zastanawiam się, czy gdyby był pomalowany na srebrno - niebiesko to i tak by cokolwiek zmieniło.
      • pejotpe4 Re: Szczęściara :) 13.03.13, 09:51
        Przegiąłeś - nie widziałem bezpośredniego wtargnięcia przed jadący samochód - to samochód "wtargnął" na pieszą, która kończyła przechodzenie po przejściu dla pieszych... Do "łba" jej wpadło, że jak auto się grzecznie zatrzymuje, to wejdzie bez wtargnięcia. Aczkolwiek piesza powinna przewidzieć, iż żyje w dzikim kraju, gdzie kierowcy mają w de podstawowe zapisy PoRD (a za omijanie/wyprzedzanie pojazdu bezpośrednio przed i na przejściu dla pieszych jest już 10 punktów). Policja nie miała problemów z kwalifikacją czynu, ale czy pieszej to pomoże?
        • edek40 Re: Szczęściara :) 13.03.13, 11:48
          > ie bez wtargnięcia. Aczkolwiek piesza powinna przewidzieć, iż żyje w dzikim kra
          > ju, gdzie kierowcy mają w de podstawowe zapisy PoRD (a za omijanie/wyprzedzanie
          > pojazdu bezpośrednio przed i na przejściu dla pieszych jest już 10 punktów). P

          Jakby nie nazwac naszego kraju, wlasnie to powinna brac pod uwage piesza. Dla wlasnego, dobrze pojetego dobra.
          • pejotpe4 Re: Szczęściara :) 13.03.13, 13:07
            Zgadzam się: najważniejsze dla jednostki jest przeżycie (prawdę mówiąc: nieważne czy zgodne, czy niezgodne z prawem) - inaczej szybko zostaniemy wyeliminowani. Aczkolwiek zawsze trzeba pamiętać o konsekwencjach prawnych swoich czynów:
            - pieszy wbiegający bezpośrednio przed auto pozostawi po sobie dług za naprawę tego auta (jak ktoś ma AC to mniej go będzie boleć, zwłaszcza, że pewnie będzie regres ze strony TU),
            - pieszy nie wkraczający (w sensie prawnym) wprost przed nadjeżdżający pojazd pociągnie za sobą wyrok dla kierowcy (w sumie może dostać teoretycznie nawet do 12 lat - w praktyce rzadko kara przekracza 5 lat).

            Ani pieszy nie może zwalić pełnej odpowiedzialności na kierowcę, ani kierowca na pieszego - chociaż zawsze przegra na tym pieszy (jako niechroniony fizycznie przed skutkami kolizji). Jako kierowca jednak wolałbym nie dostać wyroku i przed przejściami dla pieszych się jednak rozglądam, czy aby ktoś nie zamierza przejść...
            • edek40 Re: Szczęściara :) 13.03.13, 13:52
              > Ani pieszy nie może zwalić pełnej odpowiedzialności na kierowcę, ani kierowca n
              > a pieszego - chociaż zawsze przegra na tym pieszy

              I to zamyka kwestie szkod, w tym finansowych. Pieszy zawsze ponosi wszelkie konsekwencje.

              Bezwzglednie nalezy karac kierowcow za ich zachowania (ale nie fotoradarami). Jeszcze bezwzgledniej nalezy edukowac pieszych w kwestii ich slabszej pozycji w konfrontacji z autem.
    • rapid130 Re: Szczęściara :) 12.03.13, 14:34
      Ktoś kto nie ma instynktu samozachowawczego nie powinien być uczestnikiem ruchu drogowego. Nie ważne czy idzie, czy jedzie. Dla dobra swojego i czystości sumienia innych.

      Ale cóż, nikt nie wystawia prawka do chodzenia, a i kierowcom skutecznego badania instynktu samozachowawczego nikt nie robi. :/

      U pani pieszej instynktu zabrakło.

      Piesi grający na nerwach
      • edek40 Re: Szczęściara :) 12.03.13, 14:49
        > Piesi grający na nerwach

        W 42 sekundzie mamy idiote, ktorego edek moglby porzadnie potarmosic. Oba moje auta sa nieco szersze niz osobowki. Moglbym tego cymbala, ktory tylko kroczek na jezdnie zrobil uderzyc lustrem (w pick-upie naprawde solidnym). Oczywiscie wobec tego, ze edek w takich miejscach zawsze jezdzi powoli mamy 100% pewnosci, ze na siniaku by sie skonczylo. Bo przeciez zachowanie powolnosci uratuje zycie w kazdej sytuacji, nawet wtedy, gdy upadajacy pieszy uderzy glowa o kraweznik. Byle uderzal ta glowa, jak edek, powolutku...

        Po to sa fotoradary i dosadne wypowiedzi ministra Nowaka.
        • emes-nju Re: Szczęściara :) 12.03.13, 14:55
          edek40 napisał:

          > Moglbym tego cymbala, ktory tylko kroczek na jezdnie zrobil uderzyc lustrem

          Gdzieś czytałem, że tego typu zdarzenia są bardzo częste w wykonaniu autobusów wjeżdżających na przystanki. Pasażerowie NIE MOGĄ przecież poczekać pół metra od krawężnika. No i oczywiście NIE MUSZĄ się znać na autobusach.

          Na prądzie elektrycznym też nie muszą, ale paluchów do gniazdek nie pchają... Pewnie dlatego, że nikt im do łbów nie nawkładał, że prąd jako silniejszy musi ustąpić :P
          • rekrut1 Re: Szczęściara :) 12.03.13, 15:41
            Z tym prądem to chyba nie masz racji.Nie tak dawno natknąłem się na "artykulik" w którym autor (podobno sondował) sugeruje że 80% najmłodszych jak ich się nie dopilnuje wtyka coś (bo paluch się nie mieszczą)do kontaktów.W takim razie razie stawiał bym bardziej na doświadczenie. :D :D
            • emes-nju Re: Szczęściara :) 12.03.13, 15:47
              rekrut1 napisał:

              > 80% najmłodszych jak ich się nie dopilnuje wtyka (...). W takim razie
              > razie stawiał bym bardziej na doświadczenie. :D :D

              A ja jednak na naukę popartą argumentami wywołującymi doświadczenie ;)
            • edek40 Re: Szczęściara :) 12.03.13, 16:04
              > Z tym prądem to chyba nie masz racji.Nie tak dawno natknąłem się na "artykulik"
              > w którym autor (podobno sondował) sugeruje że 80% najmłodszych jak ich się nie
              > dopilnuje wtyka coś (bo paluch się nie mieszczą)do kontaktów.W takim razie raz
              > ie stawiał bym bardziej na doświadczenie. :D :D

              Moja corka nabyla takie doswiadczenia, korzystajac z faktu, ze w domu mam sprawna instalacje z wylacznikiem roznicopradowym.

              Pytanie czy pieszy moze liczyc, ze "bezpiecznik" zadziala, wiec moze wykazywac sie rozkoszna bezmyslnoscia? Przeciez tu jest milion zmiennych, w ktorych oczywiscie winien jest kierowca, ale to pieszy moze rozstac sie z tym padolem.
          • agios_pneumatos Re: Szczęściara :) 12.03.13, 15:50
            To jest właśnie fenomen. Przecież od małego dziecka w szkole uczą i o prądzie i o ruchu drogowym. Może wyjaśnieniem jest to, że prąd z założenia jest bezmyślny, zaś kierowca... hm... tu czasami są wątpliwości. Co do bezmyślności, rzecz jasna.
            • emes-nju Re: Szczęściara :) 12.03.13, 15:55
              agios_pneumatos napisał:

              > To jest właśnie fenomen. Przecież od małego dziecka w szkole uczą
              > i o prądzie i o ruchu drogowym. Może wyjaśnieniem jest to, że
              > prąd z założenia jest bezmyślny, zaś kierowca...

              Też może być bezmyślny (co widzieliśmy na filmie), zasnąć, mieć zawał, awarię hamulców, poślizg itp. itd. Lepiej nie pchać dupy pod samochód tak, jak paluchów do kontaktu - może boleć.
              • agios_pneumatos Re: Szczęściara :) 12.03.13, 16:10
                Przecież pytam o tę dyskrepancyję. Wspomnieliśmy o tym, że 80% społeczeństwa i tak kiedyś tam pchało paluchy do kontaktu. Przy czym mieli oni wtedy jakieś 3-5 lat, w większości. Doświadczenie jednak pozostaje.

                Dalej.

                Kiedy ma się już te więcej niż 5 lat to nagle rzeczywistość daje nam więcej informacji - nie musimy umrzeć, a potem zmartwychwstać, żeby zrozumieć to co pokazują w telewizorze: że samochód to śmiertelna broń. Powyżej piątego roku życia ludzie pewnie też rzadko wkładają paluchy do kontaktu, żeby przekonać się czy to prawda co mówią w szkole. A jednak.
      • htoft Re: Szczęściara :) 13.03.13, 13:50
        rapid130 napisał:
        > Piesi grający na nerwach

        W ostatniej scenie (zatytułowanej nie wiadomo czemu ,,mistrzowie odcinka", choć ,,mistrzem" tu jest akurat kierowca) prowadzący pojazd, w którym zamontowano kamerę, wymusza pierwszeństwo na pieszych będących już na przejściu (co było widać już z daleka).
        • rapid130 Mistrzowie interpretacji 14.03.13, 02:20
          htoft napisał:

          > W ostatniej scenie (zatytułowanej nie wiadomo czemu ,,mistrzowie odcinka", choć
          > ,,mistrzem" tu jest akurat kierowca) prowadzący pojazd, w którym zamontowano k
          > amerę, wymusza pierwszeństwo na pieszych będących już na przejściu (co było wid
          > ać już z daleka).

          To jakaś nowomodna interpretacja przepisów?
          Od kiedy można wchodzić na pasy pomimo czerwonego światła i oczekiwać, że któryś jadący na zielonym zatrzyma się grzecznie i bez szemrania? (Możliwe, że generując sekundy później mały karambol).

          Trzeba być mistrzem interpretacji, żeby przykładać generalną zasadę pt. "stopa postawiona na przejściu dla pieszych jest święta, należy resztę przepuścić" do przejść sterowanych.
          • htoft Re: Mistrzowie interpretacji 14.03.13, 12:49
            Przepis mówi tylko tyle, że pieszemu nie wolno WEJŚĆ na przejście, gdy pali się czerwone, ale przepis o pierwszeństwie pieszego NA PRZEJŚCIU nigdzie nie jest uchylony. Nie powinno cię interesować, jakie światło paliło się tym pieszym w momencie, gdy wchodzili na przejście (w zasadzie, gdy na pełnym gazie ich omijałeś, oni już od jakiegoś czasu na tym przejściu stali, bo nie mogli iść dalej). Tak, czy inaczej, miałeś wystarczająco dużo czasu, żeby przynajmniej zwolnić, a poza odbiciem w lewo pod sam koniec zrobiłeś niewiele, żeby uniknąć wypadku.
            • rapid130 Re: Mistrzowie interpretacji 14.03.13, 13:38
              Niestety, nasze Prawo o Ruchu Drogowym ma wiele takich punktów, które można rozciągać jak gumę do żucia Donald. Każdy sobie, w swoją stronę.

              htoft napisał:

              > Przepis mówi tylko tyle, że pieszemu nie wolno WEJŚĆ na przejście, gdy pali się
              > czerwone, ale przepis o pierwszeństwie pieszego NA PRZEJŚCIU nigdzie nie jest
              > uchylony.

              Taaaaaak, to jest interpretacja znana mi świetnie od lat, której jestem zagorzałym i wiernym przeciwnikiem.
              Każdej interpretacji, w której duch przepisu gdzieś się zagubił, mówię stanowcze NIE!
              Akurat ta jest wyjątkowo szkodliwa, o czym napiszę poniżej.

              Jest utrzymana w klimacie teorii pewnego kieleckiego egzaminatora, że należy się zawsze zatrzymywać przed znakiem STOP [ustawionym kilkanaście metrów za czynną sygnalizacją świetlną regulującą ruch na tym samym skrzyżowaniu, którego STOP dotyczy].

              Zwolnić? Odebraliby to jako jednoznaczną zachętę do wejścia. I dopiero wtedy byłoby ciekawie...

              (Paradoksalnie, samochód lecący 100 km/h przy wtórze klaksonu, zamiast sunącego cicho 60 km/h, zapewne skłoniłby ich do wejścia z powrotem na chodnik).

              Przepuścić? Raz im się uda, to zaczną tak wchodzić częściej i chętniej.

              Na pewno chcemy uczyć pieszych - takich jak ci sprytni z filmu - że na przejściu sterowanym mogą robić wszystko, a włos im z głowy nie spadnie? Że dyscyplina na drodze dotyczy tylko kierowców?

              * * *
              Trzeba ważyć każdą interpretację pod kątem skutków, jakie ona niesie dla bezpieczeństwa ruchu drogowego. Ta interpretacja...

              > Przepis mówi tylko tyle, że pieszemu nie wolno WEJŚĆ na przejście, gdy pali się
              > czerwone, ale przepis o pierwszeństwie pieszego NA PRZEJŚCIU nigdzie nie jest
              > uchylony.

              ...zastosowana powszechnie na co dzień, tylko powiększyłaby anarchię drogową, na którą wszyscy narzekamy.
              • emes-nju Re: Mistrzowie interpretacji 14.03.13, 13:49
                rapid130 napisał:

                > Każdej interpretacji, w której duch przepisu gdzieś się zagubił,
                > mówię stanowcze NIE!

                Ja też. Tylko, że coraz mniej zrozumienia w narodzie dla tego NIE...

                Waaadza zmuszona do wyrabiania ambitnych planów coraz śmielej zapuszcza się w literalne pojmowanie prawa sprowadzając je do absurdu, żeby mieć lepszy utarg.

                Kilka lat temu mój kolega miał kraksę. Wyjeżdżał z podporządkowanej. Na głównej zatrzymały się auta, żeby przepuścić pieszych. Kolega ruszył i... dostał strzała od kolesia omijającego stojących i idących pieszych nieomal po torowisku (wyasfaltowanym). Policja rozdzieliła zdarzenia. Winnym kolizji jest mój kolega, a koleś omijający stojące auta tylko tego wykroczenia, mimo że na zdrowy rozum (i z duchem prawa) to on był winny całości. Ale wtedy byłby tylko jeden mandat...

                Myślę, że już niebawem strach będzie wjeżdżać na sterowane światłami skrzyżowanie z ulicy podporządkowanej. No bo jak dostanie się strzała od wjeżdżającego z głównej, za to na czerwonym, to policja oddzieli zdarzenia i pirat dostanie mandat za wjazd na czerwonym, a ja za nieustąpienie mu pierwszeństwa.

                W sumie to właśnie taka interpretacje przepisów proponuje htoft...
                • htoft Re: Mistrzowie interpretacji 14.03.13, 14:53
                  > Myślę, że już niebawem strach będzie wjeżdżać na sterowane światłami skrzyżowan
                  > ie z ulicy podporządkowanej. No bo jak dostanie się strzała od wjeżdżającego z
                  > głównej, za to na czerwonym, to policja oddzieli zdarzenia i pirat dostanie man
                  > dat za wjazd na czerwonym, a ja za nieustąpienie mu pierwszeństwa.

                  W tym przypadku kierowców obowiązuje jeszcze to:
                  2. Sygnał zielony nie zezwala na wjazd za sygnalizator, jeżeli:
                  ruch pojazdu utrudniłby opuszczenie jezdni pieszym lub rowerzystom,
                  ze względu na warunki ruchu na skrzyżowaniu lub za nim opuszczenie skrzyżowania nie byłoby możliwe przed zakończeniem nadawania sygnału zielonego.

                  Nie ma analogicznego przepisu obowiązującego pieszych. Ty za to lansujesz pogląd (z którym z kolei ja się nie zgadzam), jakoby kierowcę/ pieszego można było zabić w takiej sytuacji (przecież wylazł mi na czerwonym, więc z czystym sumieniem mogę go zabić i nie muszę ratować sytuacji
                  • emes-nju Re: Mistrzowie interpretacji 14.03.13, 14:55
                    htoft napisał:

                    > Ty za to lansujesz pogląd (...), jakoby kierowcę/ pieszego
                    > można było zabić w takiej sytuacji (przecież wylazł mi na
                    > czerwonym, więc z czystym sumieniem mogę go zabić
                    > i nie muszę ratować sytuacji
                  • tbernard Re: Mistrzowie interpretacji 15.03.13, 01:44
                    > W tym przypadku kierowców obowiązuje jeszcze to:
                    > 2. Sygnał zielony nie zezwala na wjazd za sygnalizator, jeżeli:
                    > ruch pojazdu utrudniłby opuszczenie jezdni pieszym ...

                    Nie manipuluj. W tym filmiku piesi nie mają zamiaru opuścić ale wejść. Nie ma żadnych przeszkód aby opuścili jezdnię wycofując się z głupiego wejścia na czerwonym.
                    • htoft Re: Mistrzowie interpretacji 15.03.13, 11:15
                      Są już na tym przejściu, więc co niby innego mieliby chcieć zrobić, jeśli go nie opuścić?
                      • tbernard Re: Mistrzowie interpretacji 16.03.13, 12:48
                        > Są już na tym przejściu, więc co niby innego mieliby chcieć zrobić, jeśli go ni
                        > e opuścić?

                        A ktoś im uniemożliwiał zrobienie kroku w tył w celu opuszczenia?
                  • bimota Re: Mistrzowie interpretacji 15.03.13, 11:27
                    jakoby kierowcę/ pieszego można było z
                    > abić w takiej sytuacji (przecież wylazł mi na czerwonym, więc z czystym sumieni
                    > em mogę go zabić

                    A W CZYM PROBLEM ? "CHCACEMU NIE DZIEJE SIE KRZYWDA"...


                    "Art. 14.

                    Zabrania się:

                    1) wchodzenia na jezdnię:

                    a) bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych,"

                    JUZ CHYBA ROZUMIEM O CO W TYM CHODZI... BEZPOSREDNIO PRZED POJAZD NIE WOLNO, ALE NP. ZZA RADIOWOZU JUZ TAK...
            • tbernard Re: Mistrzowie interpretacji 15.03.13, 01:41
              > Przepis mówi tylko tyle, że pieszemu nie wolno WEJŚĆ na przejście, gdy pali się
              > czerwone, ale przepis o pierwszeństwie pieszego NA PRZEJŚCIU nigdzie nie jest
              > uchylony.

              Ależ jest uchylony:

              Art. 5
              3. Sygnały świetlne mają pierwszeństwo przed znakami drogowymi regulującymi pierwszeństwo przejazdu.


              O tym, że w danym miejscu jest przejście decydują znaki. Ale one przy ustalaniu pierwszeństwa ustępują gdy sygnalizacja działa.

              > Nie powinno cię interesować, jakie światło paliło się tym pieszym w momencie, gdy wchodzili na przejście ...

              Przepisy gwarantują, że możemy oczekiwać zachowań przewidywalnych. Jeśli kierowcy pali się zielone, to ma prawo zakładać, piesi mają czerwone, które to powoduje, że w tym momencie przejście dla nich (aby nie było niejasności, dla tych pieszych którzy mają zamiar dopiero wejść na jezdnię a nie ją opuścić) znika.
              • htoft Re: Mistrzowie interpretacji 15.03.13, 11:18
                Zacytowałem inny przepis (nic nie mówiący o pierwszeństwie), ale podam go tu jeszcze raz, bo nie dotarło:

                2. Sygnał zielony nie zezwala na wjazd za sygnalizator, jeżeli:
                ruch pojazdu utrudniłby opuszczenie jezdni pieszym lub rowerzystom,
                ze względu na warunki ruchu na skrzyżowaniu lub za nim opuszczenie skrzyżowania nie byłoby możliwe przed zakończeniem nadawania sygnału zielonego

                Co do przewidywalności, już z daleka było widać, że ci piesi stoją na tym przejściu, więc to nie było nic nagłego.
                • tbernard Re: Mistrzowie interpretacji 16.03.13, 12:47
                  A czy było coś co uniemożliwiało im opuszczenie jezdni? Mogli zrobić krok w tył, auto im nic nie przeszkadzało w tym.

                  > Co do przewidywalności, już z daleka było widać, że ci piesi stoją na tym przej
                  > ściu, więc to nie było nic nagłego.

                  Chcesz powiedzieć, że piesi z daleka widzieli zbliżający się pojazd i postanowili mimo czerwonego światła wejść na jezdnię? O ile nie jestem zwolennikiem karania pieszych za samo wejście na czerwonym, gdy nikomu w niczym nie przeszkadzają, to w tym przypadku jak najsurowiej powinni być ukarani. Można to podciągnąć pod próbę bandyckiej bezprawnej próby zatrzymania pojazdu.
              • bimota Re: Mistrzowie interpretacji 15.03.13, 11:35
                1. 100 RAZY TLUMACZYLEM DLACZEGO TEN PRZEPIS JEST BEZ SENSU...
                2. "PRZEJSCIE" NIE JEST ZNAKIEM REGULUJACYM PIERWSZENSTWO, PIERWSZENSTWO NA NIM WYNIKA Z PRZEPISOW OGOLNYCH
                3. CALA TA DYSKUSJA WYNIKA Z ABSURDALNEGO ROZPATRYWANIA PIERWSZENSTWA KOGOS, KOGO W DANYM MIEJSCU NIE POWINNO BYC I PRZEZ TO POWINIEN BYC POZBAWIONY WSZELKICH PRAW. TO CO NAPISALES NA KONCU JEST ZASADA NADRZEDNA I POWINNA BYC PRZYJMOWANA Z AUTOMATU, RESZTE (CELOWE NAJECHANIE) NALEZY BEZWZGLEDNIE UDOWODNIC.
                • tbernard Re: Mistrzowie interpretacji 16.03.13, 13:05
                  > 2. "PRZEJSCIE" NIE JEST ZNAKIEM REGULUJACYM PIERWSZENSTWO, PIERWSZENSTWO NA NIM WYNIKA Z PRZEPISOW OGOLNYCH

                  A czy jest jakaś klasa znaków pod tytułem "regulująca pierwszeństwo"? Słyszałem o znakach ostrzegawczych, zakazu, nakazu itp. Jeśli obecność jakiegoś znaku sprawia, że pierwszeństwo jest inne, niż gdyby go nie było, to w jakimś sensie reguluje. W przypadku pieszych, gdy nie ma stosownego znaku o przejściu, to tylko w nielicznych przypadkach mają pierwszeństwo. Np przy skrzyżowaniu w odniesieniu do pojazdów skręcających. Ale ogólnie piesi mają ustąpić.
                  A odnośnie sygnalizacji, to w stosunku do pieszych najlepiej aby obowiązywała interpretacja:
                  -jak masz czerwone, to masz ustąpić pierwszeństwa tak jakby przejścia nie było
                  -jak masz zielone, to masz pierwszeństwo ale zdrowiej jest się jeszcze upewnić, niż egzekwować bezwzględnie
    • mariner4 To piesz bydło nalezy tępić! 12.03.13, 15:44
      Bo "miszcze" nawet pojeździć sobie spokojnie nie mogą. Zawsze jakaś owca wlezie pod koła odbierając przyjemność jeżdżenia!
      I co "miszcze" zaczniecie ujadać?
      Start!
      • emes-nju Re: To piesz bydło nalezy tępić! 12.03.13, 15:46
        mariner4 napisał:

        > I co "miszcze" zaczniecie ujadać?

        Nie wiem czy zwróciłeś uwagę, ale zanim się obudziłeś już parę osób sobie poujadało :P
      • edek40 Samo sie wytepi 12.03.13, 15:55
        Moze nie uzylbym slowa "bydlo", ale... Hm.... Pozbawiony instynktu samozachowawczego.

        Ja, jako pieszy, jezdnie traktuje jak srodowisko obce. Nie zachowuje sie jak zastraszony, ale uwazam. Ostatnio spedzilym ponad 45 minut na przystanku w oczekiwaniu na autobus, podwazacy mnie do domu. Powodem bylo to, ze nie widzialem powodu spacerowania sobie po szosie, skoro nie mialem zadnych elementow poprawiajacych moja widocznosc. A przeciez, co przyznaje, mam prawo poruszac sie po szosie.
      • 0rwell Krzyczy kierowca "owca na przejściu!" 12.03.13, 17:37
        A kierowca sam owca.
        • edek40 Re: Krzyczy kierowca "owca na przejściu!" 12.03.13, 17:40
          > A kierowca sam owca.

          Przezyja tylko ci piesi, ktorzy albo beda mieli duzo szczescia, albo przyjma do wiadomosci, ze moga trafic na barana za kierownica.

          Bo wiesz co bedzie z owca, ktora uwierzy, ze wszystkie wilki sa tresowane i jedza tylko marchewke?
          • 0rwell Re: Krzyczy kierowca "owca na przejściu!" 12.03.13, 17:46
            > Bo wiesz co bedzie z owca, ktora uwierzy, ze wszystkie wilki sa tresowane i jed
            > za tylko marchewke?

            Jak to co? Bez pardonu da wilkowi w mordę, to chyba jasne?
          • pejotpe4 Re: Krzyczy kierowca "owca na przejściu!" 13.03.13, 08:30
            A baran za kierownicą będzie miał kilka lat w odosobnieniu, bo omijanie (i to już przez drugie auto) samochodu, który zatrzymał się przed przejściem dla pieszych (w celu ich przepuszczenia, a nie np. wysadzenia pasażera), to jedna z największych zbrodni, jakich można dokonać na drodze (sądzą po "premii" punktowej)...
            Chociaż jako pieszy jednak staram nie dać się trafić (no, chyba, że będę nieuleczalnie chory - by przynajmniej rodzina dostała coś z ubezpieczenia barana)...
            • tbernard Re: Krzyczy kierowca "owca na przejściu!" 15.03.13, 01:22
              Gwoli uczciwości, to policja powinna się zająć na poważnie też tymi co przed samym przejściem zatrzymują się nie aby pieszego przepuścić, tylko ot tak: pasażera wysadzić lub "na chwilę" do kiosku itp. Tacy "geniusze" przyczyniają się też w pewnym stopniu do osłabienia czujności przez omijających przy przejściu.
    • jureek Re: widzę, że na forumie bez zmian 13.03.13, 09:20
      Jak zwykle pisze się elaboraty o błędach tych "innych" (tym razem nie waaadza, tylko piesi), wiadomo, najłatwiej bić się w cudze piersi.
      Jura
      • rekrut1 Re: widzę, że na forumie bez zmian 13.03.13, 10:09
        Widzisz tu nie o bicie się w cudze piersi idzie a o rozsądek.
        Ludzie (piszę ludzie a nie kierowcy bo kierowcy to nie nacja z innej planety)tacy są jacy są,wszyscy o tym wiemy.Niestety przepisy nie uratują nas przed wypadkiem,rozsądek może.
        Nie usprawiedliwiam ani nikogo nie osądzam jednak gdyby ta Pani wykazała minimum uwagi uniknęła by bolesnego doświadczenia.
        Puki co wmawianie pieszym że pasy to bezpieczny azyl na jezdni i nic tam złego się im nie stanie nie jest rozsądnym posunięciem.Natomiast warto przypominać ludziom że "goły" człowiek w starciu z toną żelastwa ma małe szanse wyjść z tego starcia bez szwanku. ;)
        • edek40 Re: widzę, że na forumie bez zmian 13.03.13, 10:29
          > Puki co wmawianie pieszym że pasy to bezpieczny azyl na jezdni i nic tam złego
          > się im nie stanie nie jest rozsądnym posunięciem.Natomiast warto przypominać lu
          > dziom że "goły" człowiek w starciu z toną żelastwa ma małe szanse wyjść z tego
          > starcia bez szwanku. ;)

          No co Ty? Przeciez nalezy napietnowac wyczyny kierowcy, gloryfikowac obywatelska postawe pieszego, ktory nawet w najmniej sprzyjajacych okolicznosciach idzie na smierc z duma, znajac swoje prawa i gardzac pitarem drogowym, ktoremu w piety pojdzie, gdy dojdzie do rozprawy w sadzie.

          Tak, tak wlasnie nalezy wychowywac pieszych!!!

          Nie zapominajmy naturalne o kierowcach. Dostawmy troszke fotoradarow, poobnizajmy predkosc dopuszczalna i... podwyzszmy "wykupne" z punktow...
      • edek40 Re: widzę, że na forumie bez zmian 13.03.13, 10:26
        > Jak zwykle pisze się elaboraty o błędach tych "innych"

        Czyli tak: kobitka za kierownica to bandytka. Niech i tak bedzie. Dla udowodnienia takiej tezy warto zginac na przejsciu. To wielka satysfakcja dla rodziny, bo oto ta smierc nie poszla na marne i jeden bardzo zly czlowiek laduje w pace. Albo, jak u marinera, na zawiasach.

        Jesli pozwolisz nadal bede uwazal na przejsciach. Nawet jak mam zielone, nie tylko wtedy, gdy przechodze na przejsciu niesterowanym. Moja rodzina moglaby nie zrozumiec moich meczenskich zapedow...
        • jureek Re: widzę, że na forumie bez zmian 13.03.13, 11:02
          edek40 napisał:

          > Jesli pozwolisz nadal bede uwazal na przejsciach. Nawet jak mam zielone, nie ty
          > lko wtedy, gdy przechodze na przejsciu niesterowanym.

          No proszę. Edek pisze o wnioskach (jak najbardziej słusznych), które wyciągnął z jakiejś sytuacji dla siebie. Co prawda tylko dla siebie w roli pieszego, dla pełnego obrazu przydałoby się napisać, jakie wnioski wyciągnął dla siebie jako kierowcy. Ale nie od razu Kraków zbudowano.
          Jura
          • edek40 Re: widzę, że na forumie bez zmian 13.03.13, 11:09
            > No proszę. Edek pisze o wnioskach (jak najbardziej słusznych), które wyciągnął
            > z jakiejś sytuacji dla siebie.

            Nie wyciagnalem ich z tej sytuacji. W zyciu staram sie kierowac obserwacja polaczona z rozumem. Nie bazuje zatem na mglistych domyslach/pomyslach/zalozeniach. Mam w d..., ze mam pierwszenstwo, jesli z lenistwa nie rzuce choc okiem, czy ktos nie postanowil mnie zabic. I tak mam od zawsze. Zawdzieczam to rodzicom.

            > Co prawda tylko dla siebie w roli pieszego, dla
            > pełnego obrazu przydałoby się napisać, jakie wnioski wyciągnął dla siebie jako
            > kierowcy. Ale nie od razu Kraków zbudowano.

            Masz jakies podstawy do tego, aby domniemywac mojego zachowania wobec pieszych?
            • jureek Re: widzę, że na forumie bez zmian 13.03.13, 11:38
              edek40 napisał:

              > Masz jakies podstawy do tego, aby domniemywac mojego zachowania wobec pieszych?

              Niczego nie domniewowuję, bo, jak słusznie zauważyłeś, nie mam podstaw.
              A podstaw nie mam, bo co prawda piszesz, jak zachowujesz się na przejściu jako pieszy, ale o tym, jak zachowujesz się jako kierowca dojeżdżając do przejścia, już nie piszesz. Czy Ty może wstydzisz się napisać, że zwalniasz, gdy sytuacja jest niejasna, bo np. przejście jest zasłonięte. Wiem, zwalnianie jest takie niemęskie, prawda?
              Jura
              • edek40 Re: widzę, że na forumie bez zmian 13.03.13, 11:43
                > już nie piszesz. Czy Ty może wstydzisz się napisać, że zwalniasz, gdy sytuacja
                > jest niejasna, bo np. przejście jest zasłonięte. Wiem, zwalnianie jest takie ni
                > emęskie, prawda?

                Znowu cos domniemujesz i sugerujesz. Czyzbys chcial mnie wziac na zwierzenia?

                Najogolniej rzecz biorac wstydze sie wylacznie, jesli zdarzy mi sie zrobic cos glupiego. Nie zdarza mi sie to czesto. A na drodze jeszcze rzadziej.
          • rekrut1 Re: widzę, że na forumie bez zmian 13.03.13, 11:10
            Zauważyłem jurrek że masz bardzo złe zdanie o Polskich kierowcach,ja uważam że jednak są gorsi kierowcy od Polaków. :D
            www.youtube.com/watch?v=knky4uP04GU
            • edek40 Re: widzę, że na forumie bez zmian 13.03.13, 11:16
              > Zauważyłem jurrek że masz bardzo złe zdanie o Polskich kierowcach,ja uw
              > ażam że jednak są gorsi kierowcy od Polaków. :D

              Raczej o mnie. Jurek myli moje przyjmowanie do wiadomosci zlego zachowania kierowcow i odpowiedniego reagowania na nie od akceptacji takiego zachowania lub nawet usprawiedliwiania mojej "techniki" jazdy.

              Swieci tak maja. Ich swietosc na wyzynach, od zycia czesto oddzielona jest chmurkami.
              • agios_pneumatos Re: widzę, że na forumie bez zmian 13.03.13, 15:52
                Tak z ciekawości. Czy na widniejących na filmikach sytuacjach można by mieć jakieś zastrzeżenia do organizacji ruchu? Jakieś nieuzasadnione ograniczenia prędkości, czy coś? Staram się zrozumieć na ile winny wypadkom jest czynnik ludzki, a na ile 'waaaadza'.
            • jureek Re: widzę, że na forumie bez zmian 13.03.13, 11:31
              rekrut1 napisał:

              > Zauważyłem jurrek że masz bardzo złe zdanie o Polskich kierowcach,

              To źle zauważyłeś. Mam złe zdanie o kierowcach butnych, przekonanych o swoich mistrzowskich umiejętnościach i przez to jeżdżących agresywnie i traktujących drogę jak tor wyścigowy, niezależnie od tego, jakiej są narodowości.
              Jura
    • edek40 A tak mi przyszlo do glowy... 13.03.13, 11:56
      Osobiscie pieszych na drogach wielopasmowych puszczam z rzadka. Jesli jednak to robie, zawsze bacznie patrze w lusterko, czy kierowca za mna reaguje prawidlowo. Nie raz zdarzalo mi sie trabic na pieszych, aby zwrocic im uwage, ze moje zachowanie moze ich narazic na niebezpiecznestwo spotkania z autem, ktorego kierowca nie zachowal sie.

      Ciekawe czy policjant z radiowozu podjal jakies kroki? Czy w ogole patrzyl w lusterko? Dlaczego nie udalo mu sie zwrocic uwagi pieszej, ze cos dzieje sie nie tak?
      • emes-nju Re: A tak mi przyszlo do glowy... 13.03.13, 12:00
        edek40 napisał:

        > Ciekawe czy policjant z radiowozu podjal jakies kroki?

        Podjął. Zatrzymał kierownicy Meganki PJ :/
      • agios_pneumatos Re: A tak mi przyszlo do glowy... 13.03.13, 15:27
        edek40 napisał:


        >
        > Ciekawe czy policjant z radiowozu podjal jakies kroki? Czy w ogole patrzyl w lu
        > sterko? Dlaczego nie udalo mu sie zwrocic uwagi pieszej, ze cos dzieje sie nie
        > tak?

        Zapewne dlatego, że założył, iż ktoś posiadający licencję na poruszanie się pojazdem zna dotyczące tego przepisy. Na szczęście ten problem został już rozwiązany. Pewnie na długo.

        Jakoś nie wyobrażam sobie policji trąbiącej w mieście na pieszych na przejściu. Mają chyba inne zadania. Wiem, wiem... pobór haraczu od kierowców. Zaś u pieszych wzbudzanie poczucia bezpieczeństwa, jak na załączonym obrazku.
        • emes-nju Re: A tak mi przyszlo do glowy... 13.03.13, 15:39
          agios_pneumatos napisał:

          > Zapewne dlatego, że założył, iż ktoś posiadający licencję na poruszanie
          > się pojazdem zna dotyczące tego przepisy. Na szczęście ten problem
          > został już rozwiązany. Pewnie na długo.

          Tak. Potrąconą panią długo będzie bolało :P

          Panią potrącającą zaboli w zasadzie wyłącznie w kieszeni, bo PJ odzyska po uiszczeniu grzywny, być może wymierzonej przez sąd.

          > Jakoś nie wyobrażam sobie policji trąbiącej w mieście na pieszych na przejściu.

          Oczywiście! Bo to niezgodne z przepisami.

          No cóż. Możesz więc na mnie donieść. Nie raz w takiej sytuacji trąbiłem na pieszych (bo, jakem polaczek, cham, pirat i morderca, często puszczam pieszych). A ostatnio nawet zaryzykowałem mój wymuskany bolid i widząc, że pędząca prawym pasem pani nie zamierza nawet zwolnić (a na przejściu było już kilku pieszych), włączyłem prawy kierunkowskaz i zasymulowałem zjazd na prawy pas. Zostałem obtrąbiony, obświecony, ale... Ale pani, która pierwsza przechodziła przez przejście widziała z daleka co się dzieje (jak widać można!!!) i ukłoniła mi się w podziękowaniu.

          A ja oczywiście, jak to polaczek - na gaz, klakson, zamknąłem oczy i do przodu :P
          • agios_pneumatos Re: A tak mi przyszlo do glowy... 13.03.13, 16:01
            emes-nju napisał:

            > agios_pneumatos napisał:
            >
            > > Zapewne dlatego, że założył, iż ktoś posiadający licencję na poruszanie
            > > się pojazdem zna dotyczące tego przepisy. Na szczęście ten problem
            > > został już rozwiązany. Pewnie na długo.
            >
            > Tak. Potrąconą panią długo będzie bolało :P
            >
            > Panią potrącającą zaboli w zasadzie wyłącznie w kieszeni, bo PJ odzyska po uisz
            > czeniu grzywny, być może wymierzonej przez sąd.

            No i to jest właśnie niewyobrażalne. Ale jednakowoż mniej niewyobrażalne niż panujący w Polsce wszechobecny terror wobec kierowców, którzy za przejechanie człowieka na przejściu muszą doznać aż takich szykan. W takich niemczech to nie do pomyślenia.

            >
            > > Jakoś nie wyobrażam sobie policji trąbiącej w mieście na pieszych na prze
            > jściu.
            >
            > Oczywiście! Bo to niezgodne z przepisami.
            >
            > No cóż. Możesz więc na mnie donieść. Nie raz w takiej sytuacji trąbiłem na pies
            > zych (bo, jakem polaczek, cham, pirat i morderca, często puszczam pieszych). A
            > ostatnio nawet zaryzykowałem mój wymuskany bolid i widząc, że pędząca prawym pa
            > sem pani nie zamierza nawet zwolnić (a na przejściu było już kilku pieszych), w
            > łączyłem prawy kierunkowskaz i zasymulowałem zjazd na prawy pas. Zostałem obtrą
            > biony, obświecony, ale... Ale pani, która pierwsza przechodziła przez przejście
            > widziała z daleka co się dzieje (jak widać można!!!) i ukłoniła mi się w podzi
            > ękowaniu.
            >
            > A ja oczywiście, jak to polaczek - na gaz, klakson, zamknąłem oczy i do przodu
            > :P
            >

            Pytanie brzmiało jak często trąbisz na pieszych na przejściu i dlaczego nie robi tak polska policja.

            Co do sytuacji opisanej powyżej to robię trochę inaczej. Parę razy zatrzymałem się mając linię środkową między kołami. Raz coś tam karetka jechała na sygnale (potem oczywiście zjazd na bok, ale dzięki temu uratowałem OC jakiemuś szybkiemu-ale-bezpiecznemu), a raz też jakaś sytuacja ekstremalna z ludźmi na przejściu. Też kiedyś ktoś na mnie zatrąbił. Wysiadłem i zapytałem grzecznie czy powodem trąbienia jest przepalona żarówka u mnie z tyłu czy coś. Odpowiedzi nie uzyskałem bo nie da się rozmawiać przez szybę. :(

            To tak a propos naszych forumowych dziewczynek. Ta plebejska najmondrzejsza i ta chłodna (letnia) raczej nie miałyby tyle odwagi by powiedzieć mi w oczy tego co tu piszą. :)

        • edek40 Re: A tak mi przyszlo do glowy... 14.03.13, 10:09
          > Zapewne dlatego, że założył, iż ktoś posiadający licencję na poruszanie się poj
          > azdem zna dotyczące tego przepisy.

          Kamienie maja zakaz spadania na glowy, a w Czelabinsku spadly.

          > Na szczęście ten problem został już rozwiązany. Pewnie na długo.

          Mozna nawet posunac sie do tego, ze szkoda iz piesza przezyla. Wtedy kara dla kierowcy bylaby o wiele dotkliwsza. Choc ja osobiscie nie posunalbym sie tak daleko. Zycie ludzkie wydaje mi sie o wiele wiecej warte niz nawet najsluszniejsza kara za jego odebranie.

          > Jakoś nie wyobrażam sobie policji trąbiącej w mieście na pieszych na przejściu.

          Oczywiscie, ze nie. Uzywanie sygnalow dzwiekowych jest zakazane. Niech wiec piesza zginie. Kara bedzie surowsza.
    • inguszetia_2006 Re: Szczęściara :) 14.03.13, 21:06
      Witam,
      Znam takie sytuacje z życia, że tak powiem. Bo to są takie "oszustwa" percepcyjne. Kiedy zwalniam, ale nie dotykam hamulca(hamuję silnikiem), bo widzę z odległości 100 metrów, że pieszy się czai, to klasyką gatunku jest, że lewy pas zaczyna przyśpieszać, albo ktoś z tyłu mnie wyprzedza. Ja nie muszę hamować, bo pieszy włazi, tylko zwalniam, a lewy pas robi rozpierduchę. Zauważywszy takie prawidło, naciskam hamulec, żeby się zaświeciło czerwone.
      Tak ostrzegawczo. Czerwone hamulcowe działa skuteczniej, choć jest bez sensu, w moim odczuciu, bo wytarczy "zdjąć nogę z gazu". Ludzie jeżdżą bardzo nieuważnie, trzeba do nich prostym kolorem i wzorem, bo się chyba zamyślają. Przetestowałam to na różne okoliczności i tak faktycznie jest, naciskam hamulec delikatnie, ostrzegawczo i lamy się zapalają w głowie, nie naciskam - objeżdżają mnie, nie bacząc na przejście dla pieszych, czy inne przeszkody.
      Wniosek z tego taki, że umiera szkoła hamowania silnikiem, a ja jestem z tej szkoły właśnie i ona do mnie przemawia,ale stwarza zagrożenie na przejściach dla pieszych.
      Pzdr.
      Inguszetia
      • tbernard Re: Szczęściara :) 15.03.13, 00:09
        > Wniosek z tego taki, że umiera szkoła hamowania silnikiem, a ja jestem z tej sz
        > koły właśnie i ona do mnie przemawia,ale stwarza zagrożenie na przejściach dla
        > pieszych.

        Też jestem z tej szkoły hamowania silnikiem. Jednak tak łatwo nie rozgrzeszał bym idiotów. Po prostu panuje jakaś wszechogarniająca konkurencja: aby szybciej, aby jeszcze jednego frajera przeskoczyć i w tasowaniu uzyskać lepszą pozycję. Przy tak chorych priorytetach mózg już zupełnie olewa tak podstawowy aspekt związany z przejściem, za który na egzaminie od razu by się wyleciało.
        • rekrut1 Re: Szczęściara :) 15.03.13, 10:10
          Też jestem z tej szkoły hamowania silnikiem. Jednak tak łatwo nie rozgrzeszał bym idiotów. Po prostu panuje jakaś wszechogarniająca konkurencja: aby szybciej, aby jeszcze jednego frajera przeskoczyć

          Popatrz na to zjawisko z innej strony :) ,mnie na przykład sprawia wielką frajdę gdy daje się wyprzedzić o wiele "słabszym" (pod względem mocy) samochodom. Zadowolone miny ich kierowców są fajną nagrodą. :D (oczywiście jak mi się nie spieszy) .
          Pozdr.
      • 0rwell Re: Szczęściara :) 15.03.13, 00:58
        Coś mi nie pasują twoje opowieści do moich doświadczeń. Ja się nie mogę opędzić od owiec które jadą na zderzaku. Dlaczego miałyby reagować na światła stopu samochodu na sąsiednim pasie? Widząc moje światła gapi się to jak sroka w gnat i dalej jedzie czekając, aż na prawdę zacznę hamować. Owce przywykłe do jazdy z noga na hamulcu "myślą" że na hamowanie jeszcze za wcześnie,. A potem jest tylko to

        www.youtube.com/watch?v=dqLM7Z6f0kQ&t=2m0s
        • pejotpe4 Re: Szczęściara :) 16.03.13, 21:30
          Brak zachowania odpowiedniego odstępu to jakaś cholerna plaga. W tym tygodniu zarejestrowałem "radosną" stłuczkę, gdzie babeczka spokojnie mogła wyhamować, ale zamiast tego przyspieszyła za gościem, który już się zatrzymał na czerwonym świetle - nagrania nie wyślę na jutjuba, bo głupoty nie należy upowszechniać (bardziej)... Bez problemu można płynnie jeździć trzymając odpowiedni odstęp od następnego pojazdu, a z doświadczenia wiem, że nawet zatrzymanie się przed przejściem dla pieszych nie robi wrażenia na niektórych bezmózgich pseudokierowcach (podobnie jak czerwone światło we Wrocławiu, które bywa czasami wskazówką, by zwolnić)...
          • nazimno Brak odstepu to podpis idiotow funkcjonalnych. 16.03.13, 21:48
            IDIOTA robi to, poniewaz jest takim cholernym idiota az do rdzenia mozgu, ze nie jest mozliwe
            wytlumaczenie mu czegokolwiek.

            IDIOTA potraktuje kazda uwage jako czepianie sie.
            Z IDIOTA nie ma zadnej komunikacji.
            Nawet po dzwonie IDIOTA pozostaje idiota, czasem jeszcze wiekszym.
            Tlumaczenie IDIOCIE czegokolwiek to strata czasu.
            Mozesz sie irytowac, ale na idiotow nie ma sposobu.





            • pejotpe4 Re: Brak odstepu to podpis idiotow funkcjonalnych 17.03.13, 15:24
              Nie irytuję się dopóki zidiocenie nie zagraża mojemu bezpieczeństwu - wtedy należałoby idiotę unieszkodliwić (najlepiej przez zamknięcie w odpowiednim zakładzie bez klamek)...
              • nazimno Zabraknie drzwi... w tym oszarze Europy... 17.03.13, 15:59
                Gdy sie popatrzy, ilu idiotow funkcjonuje oficjalnie jako VIPy, to przestaje sie czlowiek
                dziwic, dlaczego panstwo stalo sie takie upierdliwe.
                "Poslannictwo" tych osobnikow ma swoje konsekwencje.



        • bimota Re: Szczęściara :) 17.03.13, 11:17
          CIEKAWY, POUCZAJACY FILMIK, WIELU SPRAWCOW ZOSTALO TU WYSTAWIONYCH, NP. BEZSENSOWNE STAWANIE W KORKU W DLUZSZEJ KOLEJCE I TO PRZED SKRZYZOWANIEM...

          CO DO ODSTEPOW TO MAM TAKA WATPLIWOSC:

          2 AUTA MAJA CZOLOWKE I JADACY ZA JEDNYM Z NICH TEZ W NIEGO WALI, POLICJA MA PRETENSJE, ZE NIE ZACHOWAL... NO JA ROZUMIEM, ZE NALEZY ZACHOWAC W RAZIE GWALTOWNEGO HAMOWANIA, ALE ZEBY ROBIC JESZCZE POPRAWKE NA CZOLOWKE, GDZIE AUTA STAJA NAGLE I PRAKTYCZNIE W MIEJSCU ?? PRZESADA WG MNIE...
          • 0rwell Re: Szczęściara :) 17.03.13, 13:02
            bimota napisał:

            > 2 AUTA MAJA CZOLOWKE I JADACY ZA JEDNYM Z NICH TEZ W NIEGO WALI, POLICJA MA PRE
            > TENSJE, ZE NIE ZACHOWAL... NO JA ROZUMIEM, ZE NALEZY ZACHOWAC W RAZIE GWALTOWNE
            > GO HAMOWANIA, ALE ZEBY ROBIC JESZCZE POPRAWKE NA CZOLOWKE, GDZIE AUTA STAJA NAG
            > LE I PRAKTYCZNIE W MIEJSCU ?? PRZESADA WG MNIE...


            A jak jedzie 30 samochodów zderzak w zderzak i pierwszy z nich ma czołówkę, to musi na niego najechać 29 kolejnych i to nie będzie ich wina? Nie! Mają jechać w 3-sekundowych odstępach i jak się pierwszy zderzy, nikt nikogo więcej nie najedzie i będzie to tylko problem pierwszego i tego z kim się zderzył, multimajuskułomaniaku. 3 sekundy wystarczą żeby wyhamować do zera albo ominąć wypadek poboczem o ile nie zaśpisz.
            • bimota Re: Szczęściara :) 17.03.13, 13:13
              TYLKO TE CZOLOWE TRAFIAJA SIE NAGLE I STAJA W MIEJSCU...
              • nazimno Wlasnie dlatego trzeba trzymac odstep. 17.03.13, 16:02
                Niestety, idioci maja to do siebie, ze nic z tego nie kapuja.
                Nigdy tez nie skapuja w przyszlosci.

                Juz zreszta napisalem, dlaczego idiotom nie da sie nic wytlumaczyc.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja