emes-nju
19.03.13, 12:10
Na tym forum wielokrotnie dowiadywałem się, że jak nie widzę, to nie jadę, ale jakoś nie do końca to rozumiałem.
No więc wczoraj nie widziałem rowerzysty (na drodze z zakazem ruchu rowerów - obok jest śmieszka), a jednak jechałem. A że rowerzysta zaoszczędził na bateryjce (albo na włączniku), to zauważyłem go dopiero wtedy, gdy prawie w nim zaparkowałem.
Wreszcie zrozumiałem idee "nie widzę, nie jadę"!
A skoro ją zrozumiałem, to muszę wynająć jakiegoś rowerzystę, żebym mógł go WIDZIEĆ. Dopiero wtedy będę mógł JECHAĆ.