emes-nju
22.03.13, 13:17
Jako polaczek oderwany granatem od pługa, do tego z bliżej mi nieznanych powodów wożący w aucie słoiki, nie potrafię ogarnąć genialnego planu warszawskiego znakologa, insz. Galasa. Mam ciągłe, niegodne jewropjejczyka wątpliwości...
1. Ul. Ostrobramska. Jak widać zabudowa nie jest dominującym elementem krajobrazu. Ograniczenie - 50 km/h (kilometr dalej fotoradar)
2. W tej samej osi komunikacyjnej, co ulica ze zdjęcia powyżej. Al. Stanów Zjednoczonych. Jak widać rejon gęsto zabudowany. Ograniczenie - 80 km/h.
3. Wielokrotnie wałkowany wjazd do Warszawy od północy. Ul. Pułkowa. Jak widać dominuje zabudowa zielona. (O tej porze roku nie jest aż tak zielona). Ograniczenie - 50 km/h. Kilkaset metrów dalej, tam, gdzie ograniczenie podniesiono do 60 km/h bez żadnych zmian w zazielenieniu zabudowy, fotoradar.
4. W tej samej osi (ale po drugiej stronie miasta) co zdjęcie powyżej. Ul. Czerniakowska. Jak widać dość gęsto zabudowana. Na zdjęciu jeszcze go nie widać, ale obowiązuje tu ograniczenie do 70 km/h.
5. Kilka kilometrów dalej niż poprzednie zdjęcie - w osi tego samego traktu. Ul. Przyczółkowa. Teren zabudowany łąką. Ograniczenie (od niedawna) do 60 km/h. Kilka km dalej fotoradar.
Proszę ekspertów od ukrytych za lasem przedszkoli i campusów o wyjaśnienie dlaczego na obrzeżach miasta, w rejonach nikłego zaludnienia znakolog ogranicza prędkość do 50-60 km/h, a bliżej centrum, tam gdzie zabudowa i ruch pieszy są gęste, prędkości podnoszone są do 70-80 km/h (a w kilku miejscach, po wyłączeniu ulicy z terenu zabudowanego i nazwaniu drogi ekspresówką, do 120 km/h pod oknami mieszkających powyżej ludzi).
Bardzom ciekaw odpowiedzi...