Na kursie zaliczyl szose...

26.03.13, 11:09
Wczoraj o maly wlos nie zaliczyl czolowego, choc egzamin panstwowy potwierdza jego umiejetnosci...

Wedlug relacji sasiada, ktory mial nerwowosc przejazdzki ze swiezo upieczonym kierowca, mlodzian ustawicznie dojezdzal do tylu wolniejszego pojazdu. Zblizal sie, zmniejszal kat widzenia i... dopiero wychylal sie w celu obejrzenia krajobrazu. W koncu sasiad nakazal adeptowi zwolnienie i wyjasnil na czym polega jego blad, oraz jak nalezy wykonywac manewr wyprzedzania tak, aby wysuniecie sie w celu obserwacji nie wiazalo sie z wielkim ryzykiem zderzenia czolowego nieomal zanim zobaczy pojazd, ktory go zabije.

Swiezynka odparl, ze owszem mial jazde szosowa, bo to obowiazkowe. Ale, o czym i ja wielokrotnie donosilem, szosa byla wybierana tak, aby przekroczenie 50 km/h bylo praktycznie niemozliwe, a zageszczenie ruchu wykluczalo wyprzedzanie.

Wczoraj byly idealne warunki na smiertelny wypadek... Slonce, dlugie proste i... zupelnie nie nauczony kierowca, o ktorym sasiad nie wyrazal sie inaczej niz "biedak rzucony na rzez".

Kurcze!!! Gdy ja robilem prawo jazdy, szosa nie byla obowiazkowa. Na szczzescie ruch byl o wiele, wiele mniejszy, wiec choc nie nauczony, moglem uczyc sie sam, ryzykujac o wiele mniej. Dzis, wobec zageszczenia ruchu, szosa jest obowiazkowa. Co z tego, jesli to fikcja. Tylko wzmozony ruch nie jest fikcyjny...
    • emes-nju Re: Na kursie zaliczyl szose... 26.03.13, 11:16
      Przecież wystarczy nie przekraczać prędkości najwolniejszego w danym momencie uczestnika ruchu. To proste. Aż do zatrzymania
    • qqbek Kurcze. 26.03.13, 11:30
      Pytałem wielu osób, które prawo jazdy robiły niedawno - "szosy" nie miały.
      Tzn. tłumaczono im, że przejazd wielopasmową drogą o podwyższonej (do 70km/h) prędkości dopuszczalnej zalicza im "szosę".
      Za to jestem święcie przekonany, że gdy ja robiłem prawo jazdy (1995) "szosa" była obowiązkowa i stanowiła 10 procent programu (dwie godziny).
      To jak to jest z tym obowiązkiem "szosy" w końcu?

      Co do nawyków samobójczych - pojutrze lub w piątek jadę pojeździć ze szwagrem, który w końcu zdecydował się kupić samochód (prawo jazdy ma od kilku miesięcy). Zobaczymy - trasa krótka i mam nad młodym przewagę fizyczną, najwyżej sam wrócę ;)
      • nazimno Dobra rada. 26.03.13, 12:02
        Powiedz na wstepie, ze:

        "cokolwiek powiem, to nie bedzie czepianie sie".

        Inaczej wrocisz z wrogiem na cale zycie.

        To jest sk....synstwo, ze szkoly jazdy tak dzialaja.
        Powinno sie je w takim przypadku pozbawic prawa uczenie czegokolwiek.


      • rapid130 Re: Kurcze. 26.03.13, 12:05
        Ha, to ja miałem na kursie praktycznie wszystko poza autostradą. :)

        Lekcja wyglądała tak - dojazd 30 km do Poznania (szosą i dwupasmówką-gierkówką), 2-3 godziny krążenia po mieście, powrót tą samą trasą.

        I z całą świadomością wybrałem do nauki Poznań, chociaż mogłem (dużo łatwiejszą) Piłę.
      • miecio1313 Re: Kurcze. 27.03.13, 09:58
        za moich czasów (1977) nie wiem czy szosa była obowiązkowa ale raz udało mi się wyciągnąć instruktora poza miasto, uczyłem się na dużym fiacie pojechaliśmy koło trzydziestu kilometrów za granice miasta, trasa w większości w terenie zabudowanym ale przynajmniej było dozwolone 60. kilometrów sporo więc jak wracaliśmy to zrobiło się krucho z czasem i instruktor mówi bym jechał szybciej więc ja do 70-ciu, on że jeszcze szybciej więc ja do 80-ciu, mało i tak doszliśmy do stówy. pierwszy raz w życiu jechałem 100 km/h z wrażenia aż mi noga zaczęła latać- pamiętam to do dziś. instruktor bardzo fajny ale miałem szczęście jeździć z paroma więc każdy zwracał uwagę na coś innego. myślę że dzięki temu po kursie więcej wiedziałem.
        • bimota Re: Kurcze. 27.03.13, 10:58
          WTEDY W ZABUDOWANYM BYLO CHYBA 50, A POZA - BEZ OGRANICZEN. :p
          • qqbek 50 w zabudowanym 27.03.13, 12:21
            jest od 2004 roku dopiero.
            Gdybyś jeździł choć połowę z tego, co starasz się swoim mądrzeniem zasugerować, to byś wiedział.
            Ograniczenie prędkości do 90km/h poza zabudowanym wprowadził jeszcze kodeks z lat 60-tych, więc na pewno w 1977 roku było już "na miejscu".
            W zabudowanym wolno było 60km/h i nie trzeba było zapinać pasów (nawet na wylotówkach z miast tablice "kierowco zapnij pasy" stały).
            • bimota Re: 50 w zabudowanym 28.03.13, 20:04
              ALE CYTACIKOW NIE MASZ ZADNYCH, TYLKO KLEPIANIE PRAWD OBJAWIONYCH...
          • miecio1313 Re: Kurcze. 28.03.13, 09:19
            A POZA - BEZ OGRANICZEN.

            Może było 50 w zabudowanym, nie pamiętam ale ta stówa była w zabudowanym. trasa na jaką go wyciągnąłem to Warszawa- Leszno, ale nie to w Wielkopolsce tylko podwarszawskie na trasie do Kampinosa. Już wtedy prawie na całej długości była zabudowa. Do tego trzeba pamiętać o ówczesnych samochodach, fiat miał chyba maksymalną 140, skoda 135, syrenka ze 120 a maluch 115, do tego odczuwanie szybkości było zupełnie inne niż w obecnych samochodach.
    • bimota Re: Na kursie zaliczyl szose... 26.03.13, 12:17
      SKUTKI BYWAJA TAKIE:

      forum.gazeta.pl/forum/w,67,143370531,143370531,22_latek_zginal_w_wypadku_Sprawca_dostal_wyrok_.html
    • tbernard Re: Na kursie zaliczyl szose... 26.03.13, 12:46
      Czy aby nie oczekujesz zbyt wiele od kursu? Przecież na każdą okoliczność nie ma szans przygotować.
      • nazimno Bzdura. 26.03.13, 12:57
        Szkoly jazdy musza realizowac program odpowiadajacy RZECZYWISTYM sytuacjom
        w ruchu pojazdow w roznych warunkach.

        Jesli ktos tego nie rozumie, to jest to tylko jego wlasny problem, ze bzdurzy.

        Wystarczy zajrzec do programu niemieckich szkol jazdy i zapoznac sie z tematami.


        • tbernard Re: Bzdura. 26.03.13, 14:06
          Chcesz powiedzieć, że niemieckie szkoły jazdy wynajmują zawalidrogi, aby mieć pewność, że na takiego kursant natrafi podczas szkolenia aby nauczył się wyprzedzania?
          • nazimno Pleciesz,na takie glupie pytanie nie ma odpowiedzi 26.03.13, 14:19
            Znajdz sobie googlem:

            [ Fahrschule | Pläne | Plan | Fahrten | Strassen | Autobahn | Nacht | Tag ]

            PS
            Nie sadzilem, ze wstawisz cos na poziomie gimnazjum...
            • tbernard Re: Pleciesz,na takie glupie pytanie nie ma odpow 27.03.13, 09:32
              Bzdurne pytanie które napisałem było celowe, bo z tego co napisałeś wynika niby, że niemieckie przepisy wymagają wykonanie od kursanta wykonanie manewru wyprzedzania. A potem piszesz, że one wymagają ileś godzin jeżdżenia w różnych warunkach, co już nie musi implikować nauczenia owego manewru.
              Aby nie było niejasności, to napisz wprost. Czy w Niemczech nie jest możliwe aby dostał prawko ktoś, kto nigdy nie wykonał wyprzedzania na dwukierunkowej i dwupasmowej drodze jednojezdniowej (czyli w warunkach potencjalnej czołówki)?
              • jureek Re: Pleciesz,na takie glupie pytanie nie ma odpow 27.03.13, 10:48
                tbernard napisał:

                > Aby nie było niejasności, to napisz wprost. Czy w Niemczech nie jest możliwe ab
                > y dostał prawko ktoś, kto nigdy nie wykonał wyprzedzania na dwukierunkowej i d
                > wupasmowej drodze jednojezdniowej (czyli w warunkach potencjalnej czołówki)?

                Odpowiadam wprost. W takcie przygotowania do niemieckiego egzaminu na prawo jazdy miałem obowiązkową jest obowiązkowa jazda po szosie, autostradzie i w nocy (ale już nie np. w deszczu, czy po śniegu, choć z takimi warunkami też kierowcy mają często do czynienia), nie ma natomiast obowiązkowej nauki wyprzedzania. Wręcz przeciwnie, gdy raz chciałem wyprzedzić, instruktor mnie powstrzymał, bo po pierwsze różnica prędkości była zbyt mała (ten przede mną jechał około 90 km/h, a dozwolona była setka) i po drugie zbyt szybko się za to zabrałem (chciałem go wyprzedzić "z marszu"), więc nie mogłem prawidłowo ocenić prędkości jadącego z przeciwka. O tym, że nie wolno zbyt blisko podjeżdżać do poprzednika, dowiedziałem się w innym kontekście, nie wyprzedzania.
                Jura
                • edek40 Re: Pleciesz,na takie glupie pytanie nie ma odpow 27.03.13, 11:05
                  > ęcz przeciwnie, gdy raz chciałem wyprzedzić, instruktor mnie powstrzymał, bo po
                  > pierwsze różnica prędkości była zbyt mała

                  W tym wypadku slusznie.

                  Problemem jest to, ze w Niemczech wyprzedzanie moze byc ostatecznie uznane za manewr "nieobowiazkowy". Z reguly albo masz blisko, albo masz blisko do autostrady.

                  W Polsce, z uwagi na niedorozwoj drog, wyprzedzanie MUSI byc manewrem podstawowywm, cwiczonym na kursie. Mozesz sie oczywiscie z tym nie zgadzac, uznajac ze mozna jechac powolutku az do czasu, gdy obok wybuduja autostrade...
                  • jureek Re: Pleciesz,na takie glupie pytanie nie ma odpow 28.03.13, 01:08
                    edek40 napisał:

                    > W Polsce, z uwagi na niedorozwoj drog, wyprzedzanie MUSI byc manewrem podstawow
                    > ywm, cwiczonym na kursie.

                    A jak kursanci będą mieli takiego "pecha" jak ja w ciągu ostatniego tygodnia wojażów po Polsce, gdy praktycznie nie trafiła się żadna okazja do wyprzedzania?
                    Jak wtedy chcesz tych kursantów praktycznie uczyć wyprzedzania?

                    > Mozesz sie oczywiscie z tym nie zgadzac, uznajac ze m
                    > ozna jechac powolutku az do czasu, gdy obok wybuduja autostrade...

                    Nie wyprzedzałem, a wcale nie jechałem powolutku, lecz z maksymalną dozwoloną prędkością.
                    Jura

                    • edek40 Re: Pleciesz,na takie glupie pytanie nie ma odpow 28.03.13, 09:21
                      > A jak kursanci będą mieli takiego "pecha" jak ja w ciągu ostatniego tygodnia wo
                      > jażów po Polsce, gdy praktycznie nie trafiła się żadna okazja do wyprzedzania?

                      A jak przy nauce parkowania wszystkie miejsca beda zajete?

                      Swoja droga pozostaje otwarte kwestia kiedy decydujesz sie na wyprzedzanie. Przy 10 km/h roznicy nie. I slusznie. Ja z reguly powstrzymuje sie nawet do 20 km/h i czekam na 100% klarowna sytuacje z przeciwka. Mimo to, na dluzszych trasach, wykonuje sporo takich manewrow. Wiedzac, ze do celu mam okolo 500 km, a do najblizszej autostrady/drogi ekspresowej mam daleko i to w innym kierunku, wyprzedzam nawet przy nieznacznej roznicy.
                    • bimota Re: Pleciesz,na takie glupie pytanie nie ma odpow 28.03.13, 10:07
                      JAKOS SOBIE NIE WYOBRAZAM BRAKU OKAZJI DO WYPRZEDZANIA... POZA TYM NIE CHODZI TYLKO O WYPRZEDZANIE, A O OSWOJENIE Z WIEKSZA PREDKOSCIA, PRZY KTOREJ AUTO SIE CALKIEM INACZEJ ZACHOWUJE... MOGA SIE ZGADAC Z INNYM KURSANTEM I NAWZAJEM WYPRZEDZAC... :p
                      • nazimno W ogole nie rozumiem tej calej wymiany zdan. 28.03.13, 10:17
                        Ktos kogos ma czegos nauczyc.
                        Potrzebna jest tablica, kreda, gabka przy tablicy.

                        Tu trzeba tez paru rzeczy.
                        Szkola jazdy nie zatrudnia idiotow, tylko ludzi odpowiedzialnych.
                        To oni powinni zorganizoawc "tablice, krede i gabke".

                        Jesli nie potrafia, to poszliiiiiiii........

                        I tyle.
                        Wygniatacie to cale ciasto, az bedzie sie nadawalo tylko na smietnik,
                        Nic z tego nie wynika.
                        • edek40 Re: W ogole nie rozumiem tej calej wymiany zdan. 28.03.13, 10:23
                          > Szkola jazdy nie zatrudnia idiotow, tylko ludzi odpowiedzialnych.
                          > To oni powinni zorganizoawc "tablice, krede i gabke".

                          Alez wszystko odbywa sie dokladnie tak, jak napisales. Instruktorzy po prostu ucza jak zdac egzamin. Jazdy zupelnie przy okazji. Do tego dochodzi niestety aspekt ekonomiczny, zwiazany z mizeria finansowa. Dlatego szkoly jazdy dostosowuja sie proponujac minimum programowe. A to, zapewne, za malo.

                          > Nic z tego nie wynika.

                          To oczywiste. W koncu kazdy spotka na swojej drodze fotoradar. To jedyny pewnik na naszych najlepszych drogach.
                          • nazimno Na marginesie... 28.03.13, 21:06
                            Nawet, gdyby na drodze nie bylo "okazji do wyprzedzania",
                            to istnieje bardzo prosty sposob na
                            rozwiazanie tej sytuacji.

                            W kazdej szkole jazdy sa przynajmniej dwa samochody,
                            to normalne, bo przy malej stluczce,
                            szkola musi miec dwa pojazdy,
                            aby w takim przypadku nie musiala zawieszac dzialalnosci.


                            Oba z instruktorami i kursantami jada na malo uczeszczana droge.
                            Tam raz jedni ucza sie wyprzedzac tych drugich,
                            a potem ci drudzy ucza sie wyprzedzac tych pierwszych.

                            Po takich cwiczeniach, mozna to zrobic w realnym ruchu.
                            I po klopocie.
                            Inaczej nigdy nikogo nie naucza.


                            To proste.

                            Wiec, gdzie, do cholery, jest problem?
                            Myslenie ma kolosalna przyszlosc, natomiast,
                            niekonczace sie dyskusje prowadza
                            do zaparc (albo czegos gorszego).
          • nazimno Z programu jednej ze szkol jazdy: 26.03.13, 14:51
            Tzw. jazdy specjalne (Sonderfahrten):

            5 godz jazd w terenie na drogach lokalnych
            4 godz jazdy na autostradzie
            3 godz jazdy w warunkach utrudnionych (po zmierzchu lub noca )

            • tbernard Re: Z programu jednej ze szkol jazdy: 27.03.13, 09:22
              Ale tu jest problem z nieumiejętnością wykonania prawidłowego wyprzedzania plus zarzut, że winne jest szkolenie. Z tego co piszesz wcale nie wynika, że w Germanii ktoś kto owego manewru nie opanuje, to nie dostanie prawka.
              • nazimno Nawet owca wie, ze w tych godzinach sa wszystkie 27.03.13, 09:48
                znane manewry wiosenne i ziomowe, ale takze i letnie i jesienne.

                Czy Tobie ZAWSZE wszystko trzeba powiedziec szczegolowo jak w przepisie na pierniki?

                To szkola jazdy jest odpowiedzialna za nauczenie kursanta wszystkiego, co trzeba.

                Egzaminator np z "Dekry", ktory jest wybray losowo, moze zazadac wykonania kazdego manewru na egzaminie, wiec kursant MUSI to umiec wykonac.

                Jezeli szkola jazdy wypadnie zle w ocenach efektywnosci nauczania, to moze jej byc cofnieta
                koncesja na prowadzenie dzialalnosci.

                Zadajesz ciagle jakies wyjatkowo beznadziejne pytania, zupelnie jak bys nie rozumial,
                ze uczenia ludzi jazdy samochodem to odpowiedzialna praca.

                • tbernard Re: Nawet owca wie, ze w tych godzinach sa wszyst 27.03.13, 10:10
                  > Egzaminator np z "Dekry", ktory jest wybray losowo, moze zazadac wykonania kazdego manewru na egzaminie, wiec kursant MUSI to umiec wykonac.

                  Odnośnie obserwacji owiec, to swoje mądre przemyślenia wyślij na jakieś forum związane z biologią, zoologią itp. A na razie, to pozwolisz, że skupię się na tym kwantyfikatorze ogólnym. Otóż, jeśli może zażądać wykonania każdego manewru, to w szczególności może zażądać wykonania manewru niezgodnego z przepisami, na przykład wyprzedzania pojazdu poruszającego się z prędkością zbliżoną do maksymalnej dopuszczalnej. Szczerze mówiąc mam pewne wątpliwości, czy tak jest w istocie, no ale Ty wiesz lepiej jak jest u naszych zachodnich sąsiadów.
                  • nazimno Wyobraz sobie, ze jednak tak jest. 27.03.13, 10:41
                    Przynajmniej wyobraz sobie.
                    Co do owiec - coraz ich wiecej, nie tylko na drogach, co i tutaj widac.

                    Egzaminatorzy czesto robia taki numer i ten, kto im ODMOWI, wcale na tym nie cierpi, jesli
                    uzasadni rozsadnie swoja decyzje - jest to nawet wyzej oceniane, niz durne posluszenstwo.

                    Tylko w Polsce robi sie z miernego czesto egzaminatora - boga i wyrocznie.

                    Jesli "Dekra" firmuje swoim logo kogos (egzaminatora), to zapewniam Cie, ze nie jest on durniem. Ci ludzie przechodza przez bardzo drobne sito selekcji.

                    PS
                    Jesli Ty wiesz lepiej, "jak tu u mnie jest", to napisz, bedziemy miec ciekawa lekture.

                    • jureek Re: Wyobraz sobie, ze jednak tak jest. 27.03.13, 10:58
                      nazimno napisał:

                      > Egzaminatorzy czesto robia taki numer

                      ...

                      > Jesli "Dekra" firmuje swoim logo kogos (egzaminatora), to zapewniam Cie, ze nie
                      > jest on durniem. Ci ludzie przechodza przez bardzo drobne sito selekcji.

                      Te dwa zdania są wzajemnie sprzeczne, bo tylko dureń może stawiać egzaminowanego w sytuacji między młotem, a kowadłem, czyli wymagać od niego wykonania niedozwolonego manewru.
                      Robiłem w Niemczech prawo jazdy i nikt nie wymagał ode mnie manewrów niezgodnych z przepisami.
                      Jura
                      • nazimno Twoj szczegolny przypadek o niczym nie swiadczy. 27.03.13, 12:05
                        Ja mialem inne doswiadczenia.

                        Moj kuzyn jest egzaminatorem "Dekry" i wiem jak wygladaja te sprawy na codzien,
                        poniewaz na takie tematy bardzo czesto rozmawiamy, opowiadajac sobie o tym
                        czego to ludzie nie wymysla.

                        To, ze od Ciebie nie wymagano, nie jest ZADNA zasada.

                        Egzaminator moze zrobic to, co uwaza, aby sprawdzic kursanta.

                        Nie ma prawa byc upierdliwy, poniewaz jest to wyraznie zakazane.
                        Ma byc jedynie OBIEKTYWNY.


                        • jureek Re: a może ten kuzyn jest szczególny? 27.03.13, 20:58
                          Bo cała trójka moich dzieci też nie miała na egzaminach takich sytuacji, żeby egzaminator wymagał od nich jakichś manewrów niezgodnych z przepisami.

                          nazimno napisał:

                          > Ja mialem inne doswiadczenia.

                          Jakie?
                          Jura
                          • nazimno Litosciwi byli dla przepisowej rodziny. 27.03.13, 23:20
                            Mnie proponowano skret pod prad w jednokierunkowa.
                            Odpowiedzialem, ze nie teraz, bo chcialbym jeszcze troche pana egzaminatora powozic.
                            Po kilkubastu minutach mialem podpis.

                            Trwalo razem ~ 50 minut.
                            • tbernard Re: Litosciwi byli dla przepisowej rodziny. 28.03.13, 00:26
                              Ale i u nas jest to standard. Jak jest polecenie, że skręcamy w lewo, to należy je rozumieć, że manewr powinno się wykonać na najbliższym skrzyżowaniu, gdzie da się go wykonać zgodnie z przepisami. Tak mnie już dawno temu instruktor uczył i takie polecenia dawał egzaminator.
                    • tbernard Re: Wyobraz sobie, ze jednak tak jest. 27.03.13, 11:04
                      > Przynajmniej wyobraz sobie.
                      > Co do owiec - coraz ich wiecej, nie tylko na drogach, co i tutaj widac.
                      >

                      No cóż, jedni widzą wszędzie kosmitów, inni myszki a jeszcze inni owce. Polecam z tymi wizjami udać się do stosownego specjalisty.

                      > Egzaminatorzy czesto robia taki numer i ten, kto im ODMOWI, wcale na tym nie ci
                      > erpi, jesli uzasadni rozsadnie swoja decyzje - jest to nawet wyzej oceniane, niz durne posluszenstwo.

                      No to zaszła olbrzymia zmiana w mentalności narodu, co "tylko wykonywał rozkazy" i wykonywanie poleceń bez wnikania czy są durne miał wpajane praktycznie aż do genów. Wiem, że nie lubisz tych tematów i jest spora szansa, że zniżysz się zaraz do obraźliwych zwrotów ale powstrzymać się nie mogłem, jak Ty z tymi owcami.

                      > Jesli "Dekra" firmuje swoim logo kogos (egzaminatora), to zapewniam Cie, ze nie
                      > jest on durniem. Ci ludzie przechodza przez bardzo drobne sito selekcji.

                      Z tym akurat się zgadzam.
                      • nazimno Ty, tbernard, masz pewne fobie, wiec szkoda z Toba 27.03.13, 12:09
                        dalej rozmawiac / p...sz cos o "narodzie"/.
                        Zawsze zaczynasz haczyc o jakies kompleksy.


                        Egzaminatorzy sa po prostu kompetentni i maja sprawdzic, czy ktos cos potrafi, czy nie potrafi.
                        I tylko to.

                        Egzaminator PODPISUJE sie pod wynikiem egzaminu.
                        To wszystko.


        • miecio1313 Re: Bzdura. 27.03.13, 10:19
          Szkoly jazdy musza realizowac program...

          Problemem jest że szkolenie odbywa się pod egzamin a nie pod rzeczywistość na drodze. np. kursant ma widzieć że w tym momencie ma włączyć kierunkowskaz w tamtym wyłączyć, nikt nie wymaga od niego by wiedział po jakiego grzyba w ogóle są kierunkowskazy i czemu służą. to samo z innymi rzeczami- trzymaniem odległości od pojazdu poprzedzającego czy wpływu obciążenia na prowadzenie samochodu. potem mamy takich "kierowców" jak w poście czy czytamy że czterech młodych ludzi wyleciało z zakrętu i są trzy trupy.
          Być może w niemczech czy innych bardziej cywilizowanych krajach szkolenia i egzaminy są bardziej realistyczne. do tego dochodzi jeszcze działania państwa po tym jak już kierowca ma prawko, u nas nie są podejmowane żadne działania do "edukacji" takiego kierowcy, nie promuje się zachowań prawidłowych- parkowania, wyprzedzania i itp tylko jest jedno- restrykcje
      • emes-nju Re: Na kursie zaliczyl szose... 26.03.13, 13:01
        tbernard napisał:

        > Przecież na każdą okoliczność nie ma szans przygotować.

        To prawda. Tylko, że wyprzedzanie jest w polskiej rzeczywistości drogowej tak normalna czynnością jak odlewanie się w porcelankę.
        • tbernard Re: Na kursie zaliczyl szose... 26.03.13, 14:04
          > > Przecież na każdą okoliczność nie ma szans przygotować.
          >
          > To prawda. Tylko, że wyprzedzanie jest w polskiej rzeczywistości drogowej tak n
          > ormalna czynnością jak odlewanie się w porcelankę.

          Aha, czyli jak będzie egzamin, to kandydat ma tak długo jeździć, aż nie natrafi na zawalidrogę która jedzie na tyle powoli, że nie przekraczając przepisowej prędkości wykonany będzie prawidłowy manewr wyprzedzania?
          • emes-nju Re: Na kursie zaliczyl szose... 26.03.13, 14:28
            tbernard napisał:

            > Aha, czyli jak będzie egzamin, to kandydat ma tak długo jeździć, aż
            > nie natrafi na zawalidrogę która jedzie na tyle powoli

            Czy ja coś pisałem o egzaminie?
            • tbernard Re: Na kursie zaliczyl szose... 27.03.13, 09:18
              Okej, pozostańmy więc na samym szkoleniu. Jak wyobrażasz sobie zagwarantowanie, że zaistnieją owe warunki podczas tych obowiązkowych jazd?
              • nazimno Znowu beznadziejne pytanie. 27.03.13, 09:55
                "Niedasie""Niedasie""Niedasie""Niedasie""Niedasie""Niedasie""Niedasie""Niedasie""Niedasie""Niedasie""Niedasie""Niedasie""Niedasie""Niedasie""Niedasie""Niedasie""Niedasie""Niedasie""Niedasie""Niedasie""Niedasie""Niedasie""Niedasie""Niedasie""Niedasie""Niedasie""Niedasie""Niedasie""Niedasie""Niedasie""Niedasie""Niedasie""Niedasie""Niedasie""Niedasie""Niedasie""Niedasie""Niedasie""Niedasie""Niedasie""Niedasie""Niedasie""Niedasie""Niedasie""Niedasie""Niedasie""Niedasie""Niedasie"

                Potem taki niedouczony jolop dostaje cudem PJ i wali na czolowke przy pierwszej lepszej okazji.

                Wystarczy wyjechac na droge i przeprowadzic szkolenie, jak sie chce.
                Jakos inni nie maja z tym problemu.

                Jesli jest z tym problem, to powinno to zrobic dwoch instruktorow, z ktorych jeden
                jedzie samochodem, ktory bedzie wyprzedzany.

                Ale to juz jest czysto absurdalne rozwiazanie tylko dla Ciebie, poniewaz dziwnym pytaniom nie ma konca.



              • emes-nju Re: Na kursie zaliczyl szose... 27.03.13, 11:01
                tbernard napisał:

                > Jak wyobrażasz sobie zagwarantowanie, że zaistnieją owe warunki
                > podczas tych obowiązkowych jazd?

                Jeżeli zmusi się kursanta do osiągnięcia poza terenem zabudowanym na DK CHOCIAŻ 80-tki, to mogę się założyć o resztkę moich włosów, że w ciągu półgodzinnej jazdy będzie musiał co najmniej kilka razy wyprzedzać. Nawet jeżeli jazda będzie się odbywała o 2 w nocy.
                • jureek Re: Na kursie zaliczyl szose... 28.03.13, 01:22
                  emes-nju napisał:

                  > Jeżeli zmusi się kursanta do osiągnięcia poza terenem zabudowanym na DK CHOCIAŻ
                  > 80-tki, to mogę się założyć o resztkę moich włosów, że w ciągu półgodzinnej ja
                  > zdy będzie musiał co najmniej kilka razy wyprzedzać. Nawet jeżeli jazda będzie
                  > się odbywała o 2 w nocy.

                  No straciłbyś wczoraj te siwe włosy, gdy jechałem wczoraj DK8 z Ząbkowic do Wrocławia i nie było co wyprzedzać. A nie jechałem o 2 w nocy, tylko wyjeżdżałem o 14 po południu.
                  Jura
                  • tbernard Re: Na kursie zaliczyl szose... 28.03.13, 09:25
                    Z moich obserwacji, to około 90% (przyznaję, że to tylko subiektywne odczucie) wyprzedzań ma naturę ambicjonalną i nie daje praktycznie żadnego zysku czasowego. Dla zaspokojenia głupkowatych ambicji. Wczoraj też robiłem trasę około 70 km od Wrocławia w tą i z powrotem. Jak warunki były, to z niewielkim marginesem przekraczałem, czyli około 100|90. No i nikogo nie musiałem wyprzedzać, za to sam byłem wyprzedzany dość często. Owszem zdarzało się, że czasem musiałem jechać wolniej ale na ogół było to spiętrzenie i sznur kilku pojazdów jadących do tego zderzak w zderzak, więc zabieranie się za wyprzedzanie wiązało by się z zamiarem zmuszania kogoś do hamowania w razie gdyby z przeciwka coś się pojawiło (na ogół to coś pojawiające jedzie znacznie szybciej niż 100|90). Sam w takich warunkach nie doklejam się do zderzaka, mam dużą satysfakcję, gdy ci przede mną ciągle muszą deptać hamulec aby skorygować chwilową nadmierną prędkość a mi wystarczy lekka modyfikacja nacisku na gaz. Tylko, że taka jazda sprawia, że miszcze z tyłu muszą koniecznie wyprzedzić i dokleić się do tyłka peletonu i walić co kilka sekund w hamulec. Czasem taki miszcz jeszcze przeskoczy kilka aut ale na ogół i tak szybciej zjedzie gdzieś ten, co peleton wygenerował.
                    • emes-nju Re: Na kursie zaliczyl szose... 28.03.13, 10:55
                      tbernard napisał:

                      > Z moich obserwacji, to około 90% (przyznaję, że to tylko subiektywne
                      > odczucie) wyprzedzań ma naturę ambicjonalną i nie daje
                      > praktycznie żadnego zysku czasowego.

                      Z moich wynika coś innego!

                      100% wyprzedzań na długiej trasie daje zerowy efekt w przeliczeniu na minuty.

                      Sęk w tym, że irytują mnie EGOIŚCI z czystego bezmyślnego chamstwa blokujący ruch. Wyprzedzam ich bo kierowca spokojny jest bezpieczniejszy od zdenerwowanego.
                      • tbernard Re: Na kursie zaliczyl szose... 28.03.13, 11:15
                        > Sęk w tym, że irytują mnie EGOIŚCI z czystego bezmyślnego chamstwa blokujący ruch. Wyprzedzam ich bo kierowca spokojny jest bezpieczniejszy od zdenerwowanego.

                        Jeśli masz na myśli egoistów, którzy przyklejają się do linii środkowej zamiast jak najbardziej prawej strony się trzymać i do tego jadą znacznie wolniej od dopuszczalnej bez widocznego powodu lub przyklejeni bezpośrednio do tyłka zawalidrogi bez zamiaru wyprzedzania, to Ciebie rozumiem, mnie też irytują. Tylko od razu ustalmy, że nie jest zawalidrogą ten kto jedzie z prędkością maksymalną przepisową a mimo wszystko ciągnie za sobą sznur.
                        • emes-nju Re: Na kursie zaliczyl szose... 28.03.13, 11:35
                          tbernard napisał:

                          > ustalmy, że nie jest zawalidrogą ten kto jedzie z prędkością maksymalną
                          > przepisową a mimo wszystko ciągnie za sobą sznur.

                          Wielokrotnie pisałem o zawalidrogach snujących się bez widocznej przyczyny od skrajnych 30 km/h, po max. 70-80 km/h (ci, to mejsonowe tępomaty - jadą tyle niezależnie od warunków, zabudowy itd.). Wbrew obiegowym opiniom jest takich na drogach coraz więcej.

                          A ja, pirat i Morderca Drogowy, wyprzedzam wszystko jak leci. Raz dlatego, żeby się nie irytować ich bezmyślnym egoizmem, a dwa dlatego, że jak ktoś jadący 70-tką dopchnie do kogoś jadącego 60-tką, a potem razem dobiją do kogoś jadącego 50-tką, to do wyprzedzenia będzie ciasno sunąca kolumna, a nie pojedynczy egoiści.
                          • tbernard Re: Na kursie zaliczyl szose... 28.03.13, 11:51
                            > A ja, pirat i Morderca Drogowy, wyprzedzam wszystko jak leci. Raz dlatego, żeby
                            > się nie irytować ich bezmyślnym egoizmem, ...

                            Mam tylko nadzieję, że w tym szale wyprzedzania wszystko jak leci mimo wszystko nie robisz tego mając w planie za niedługo skręcić powodując konieczność hamowania u tych ostatnio wyprzedzonych a nawet zatrzymania się. W przeciwnym razie inaczej pojmowalibyśmy określenie bezmyślny egoista.
                      • jureek Re: Na kursie zaliczyl szose... 29.03.13, 16:17
                        emes-nju napisał:

                        > Sęk w tym, że irytują mnie EGOIŚCI z czystego bezmyślnego chamstwa blokujący ru
                        > ch. Wyprzedzam ich bo kierowca spokojny jest bezpieczniejszy od zdenerwowanego.

                        Wygląda na to, że ci chamscy egoiści jakoś wyjątkowo się na Ciebie uwzięli, bo już drugi tydzień jeżdżę tu po polskich drogach i jakoś ich nie spotkałem. Wczoraj miałem chyba pierwszą okazję do wyprzedzenia, ale była to dość mocno obładowana ciężarówka, więc chyba nie z egoizmu jechała ona tylko 70 kmh.
                        Jura
          • edek40 Re: Na kursie zaliczyl szose... 26.03.13, 14:43
            > Aha, czyli jak będzie egzamin, to kandydat ma tak długo jeździć, aż nie natrafi
            > na zawalidrogę która jedzie na tyle powoli, że nie przekraczając przepisowej p
            > rędkości wykonany będzie prawidłowy manewr wyprzedzania?

            Od tego jest kurs. I to, czego brakuje, rzetelny instruktor.

            Instruktorow nalezy weryfikowac. Nie wiem jak, ale bezwzglednie nalezy. Zauwaz, ze to instruktor ma za zadanie wykonac zalozenia programowe i wstepnie ocenic umiejetnosci, dajac papier konczacy kurs. Uwazam, ze odbebnianie szosy na zatloczonych odcinkach podmiejskich w godzinach szczytu to... wlasnie odbebnianie. Bez najmniejszej refleksji nad konsekwencjami tej nierzetelnosci dla kursanta.

            Dopoki nasze szosy w przytlaczajacej wiekszosci sa kolizyjne, a manewr wyprzedzania uchodzi za najniebezpieczniejszy, podstaw jazdy szosowej nalezy uczyc.
            • tbernard Re: Na kursie zaliczyl szose... 27.03.13, 09:57
              > Instruktorow nalezy weryfikowac. Nie wiem jak, ale bezwzglednie nalezy.

              A może w ten sposób, że jeśli jego kursanci oblewają częściej niż u innych instruktorów, to znaczy, że jest kiepski. Aby obronić się przed pechem, że przytrafiła się fala wyjątkowych beztalenci, powinien mieć prawo wykonania egzaminu wewnętrznego i nie wyrażenia zgody na egzamin państwowy. Aby kandydat mógł się obronić przed wyłudzaniem, powinien mieć prawo do egzaminu państwowego na podstawie wyjeżdżonych godzin ale płacąc podwójnie za egzamin, jeśli instruktor nie podpisał zgody. Jeśli w takich okolicznościach zda egzamin państwowy, to szkoła powinna zwrócić tą nadmiarową połowę oraz jakąś część opłat za szkolenia oraz powinna się przyjrzeć instruktorowi. No i jak napisałem na początku, jak ktoś oblewa państwowy, pomimo, że instruktor uznał, że kandydat jest gotowy, to też instruktor powinien być dokładniej sprawdzony (no powiedzmy, że jak zbyt często mu się to zdarza).
              • edek40 Re: Na kursie zaliczyl szose... 27.03.13, 10:53
                > A może w ten sposób, że jeśli jego kursanci oblewają częściej niż u innych inst
                > ruktorów, to znaczy, że

                ...nie polozyl wystarczajacego nacisku na umiejetnosc parkowania oraz na znajomosc topografii WORDu, ze szczegolnym uwzglednieniem zatartych znakow poziomych, zaslonietych znakow pionowych i sprzecznych ze znakami pionowymi sygnalizatorow swietlnych (np. znak ustap pierwszenstwa na innym slupku niz sygnalizator).

                Na egzaminie "szosy" nie ma.
                • tbernard Re: Na kursie zaliczyl szose... 28.03.13, 11:07
                  > > A może w ten sposób, że jeśli jego kursanci oblewają częściej niż u innyc
                  > h inst
                  > > ruktorów, to znaczy, że
                  >
                  > ...nie polozyl wystarczajacego nacisku na umiejetnosc parkowania ...

                  Jak patrzę nieraz na rozrzutne, byle jakie parkowanie okrakiem które zajmuje więcej niż jedno miejsce, to zastanawiam się jak ci wszyscy kierowcy prawko zdobyli, skoro jest tak duży odsiew na egzaminie z tego powodu. W jakim stopniu to odzwierciedla poziom korupcji i kierowców, którzy za łapówę dostali uprawnienia, a w jakim stopniu są to po prostu chamy, dla których dyshonorem jest zrobić małą korektę, gdy widzą, że nie za bardzo im wyszło.
                  • edek40 Re: Na kursie zaliczyl szose... 28.03.13, 11:22
                    > Jak patrzę nieraz na rozrzutne, byle jakie parkowanie okrakiem które zajmuje wi
                    > ęcej niż jedno miejsce, to zastanawiam się jak ci wszyscy kierowcy prawko zdoby
                    > li, skoro jest tak duży odsiew na egzaminie z tego powodu.

                    Nie wiazalbym tego z brakiem umiejetnosci. To na 99% zwykle buractwo i nieliczenie sie z innymi.
                    • tbernard Re: Na kursie zaliczyl szose... 28.03.13, 11:43
                      > Nie wiazalbym tego z brakiem umiejetnosci. To na 99% zwykle buractwo i nielicze
                      > nie sie z innymi.

                      No to mamy zastraszający odsetek buraków za kierownicą a Ty ciągle całe zło upatrujesz w stróżach prawa, organizatorach, systemie szkolenia itp. Zauważam tu pewien brak konsekwencji.
                      • edek40 Re: Na kursie zaliczyl szose... 28.03.13, 11:52
                        > No to mamy zastraszający odsetek buraków za kierownicą a Ty ciągle całe zło upa
                        > trujesz w stróżach prawa, organizatorach, systemie szkolenia itp. Zauważam tu p
                        > ewien brak konsekwencji.

                        To jest 100% konsekwencja. Tak moja, jak i strozow prawa, a nawet systemie szkolenia.

                        Po pierwsze strozow prawa takie wybryki nie interesuja. Za zaparkowanie na wiecej niz jednym miejscu nalezy zaplacic jak za dwa miejsca. Nie slyszalem o tego typu mandatach. Chamskie zachowanie na drogach, moim zdaniem powazna przyczyna wypadkow, uchodzi pod warunkiem nie wpadniecia w oko fotoradrowi.

                        System szkolenia zas sprowadza sie do wymuszenia "nieludzkich" zachowan na kursantach w celu mozliwie bezbolesnego zaliczenia egzaminu. Dlatego tak wazne jest pokazanie zatartej linii, wyjasnienie, ze uzycie kierunkowskazu o 2 sekundy za wczesnie czy 3 za pozno jest przyczynkiem do klopotow, a parkowanie nie ma byc kulturalne, tylko "geometryczne" i wykonane w 2 probach.
                        • bimota Re: Na kursie zaliczyl szose... 28.03.13, 20:13
                          uzycie kierunkowskazu o 2 sekundy za
                          > wczesnie czy 3 za pozno jest przyczynkiem do klopotow

                          BO JEST, A JAK KTOS NAWET ZAPARKOWAC NIE UMIE, TO JAK MA JEZDZIC...
                          • edek40 Re: Na kursie zaliczyl szose... 29.03.13, 09:19
                            > BO JEST

                            Alez naturalnie. Rownie niebezpieczne jest najechanie kolem na ciagla linie na przyklad. Dlatego mozna za to oblac egzamin.
                            • bimota Re: Na kursie zaliczyl szose... 29.03.13, 10:42
                              ROZNICA JEST TAKA, ZE WLACZANIE MIGACZA POWINNO BYC ODRUCHEM PRAWIA AUTOMATYCZNYM. POZA TYM - NIE OPOWIADAJ BAJEK... JEZDZIC TAKIA NIE UMIE, A POTEM ROZPOWIADA JAK TO OBLALI ZA MIGACZ...
                          • nazimno Jesli nie umie parkowac, to niech jezdzi bez konca 29.03.13, 10:13
                            Moze sie nauczy, przynajmniej jezdzic.
                            • edek40 Wazne, aby nauczyli jezdzic bezpiecznie 29.03.13, 10:46
                              Oraz poinformowali co nalezy robic, gdy kogos zawadzi sie na parkingu.
                              • nazimno Jak poinformuja, to sa "czysci".... 29.03.13, 10:58
                                Jak ten Pilat, co to wlasnie teraz jest przypominany...


        • jureek Re: Na kursie zaliczyl szose... 27.03.13, 20:49
          emes-nju napisał:

          > To prawda. Tylko, że wyprzedzanie jest w polskiej rzeczywistości drogowej tak n
          > ormalna czynnością jak odlewanie się w porcelankę.

          W ostatni weekend przejechałem prawie 500 km po polskich drogach, oprócz autostrady nie przypominam sobie sytuacji, żebym musiał kogoś wyprzedzać, a jechałem cały czas maksymalną dozwoloną prędkością (sam natomiast bylem kilka razy wyprzedzany). Wczoraj znowu jechałem słynną ósemką i też na odcinku około 100 km trafiła mi się tylko jedna ciężarówka jadąca trochę poniżej dziewięćdziesiątki, nie było jednak warunków do jej wyprzedzenia i okazało się, że w sumie dobrze, że jej nie wyprzedziłem, bo w najbliższej wiosce ciężarówka ostro odskoczyła mi do przodu, a więc gdybym ją wyprzedził, to najprawdopodobniej miałbym ją na zderzaku. Moja obserwacja z ostatnich jazd po Polsce jest więc taka, że zdecydowanie mniej jest piratów (ani razu nie musiałem hamować z powodu jakiegoś palanta walącego na czołówkę), a z drugiej strony dużo mniej jest także zawalidróg jeżdżących sporo poniżej dopuszczalnej prędkości.
          Jura
          • edek40 Re: Na kursie zaliczyl szose... 28.03.13, 11:36
            > W ostatni weekend przejechałem prawie 500 km po polskich drogach, oprócz autost
            > rady nie przypominam sobie sytuacji, żebym musiał kogoś wyprzedzać, a jechałem
            > cały czas maksymalną dozwoloną prędkością (sam natomiast bylem kilka razy wyprz
            > edzany). Wczoraj znowu jechałem słynną ósemką i też na odcinku około 100 km tra
            > fiła mi się tylko jedna ciężarówka jadąca trochę poniżej dziewięćdziesiątki,

            Traktuj to jako rodzaj farta.

            Swoja droga, gdy ciezarowka jedzie w zakresie 70-80 km/h z reguly biore ja na przewodnika. Wlasnie dlatego, ze nie zwalniaja oni w obszarach ledwo zabudowanych. W obszarach zabudowanych, tak na marginesie, zwalniam niezaleznie od zachowania kierowcy duzego.

            > zaku. Moja obserwacja z ostatnich jazd po Polsce jest więc taka, że zdecydowani
            > e mniej jest piratów

            Od kilku lat wyraznie spada.

            Na pewno dzieki ministrowi Nowakowi.

            > alącego na czołówkę), a z drugiej strony dużo mniej jest także zawalidróg jeżdż
            > ących sporo poniżej dopuszczalnej prędkości.

            Wszystko zalezy od bardzo wielu czynnikow. Obecna aura nie zacheca do wyjazdow dalej niz do GSu po trunki. Nie ma robot polowych itp. Najbardziej uciazliwi, tacy co maja niedaleko, sa wiec w domach.
      • edek40 Re: Na kursie zaliczyl szose... 26.03.13, 13:30
        > Czy aby nie oczekujesz zbyt wiele od kursu? Przecież na każdą okoliczność nie m
        > a szans przygotować.

        Zwykla jazda po zwyklej szosie to nie jest niezwykla okazja.

        A tu, o ile sie nie myle, ginie najwiecej ludzi, z ktorych najmlodsi nieodmiennie wioda prym. Naturalnie czujna wladza widzi problem. Dzieki temu wiemy, ze glowna przyczyna wypadkow wsrod mlodych jest brawura i nadmierna predkosc. Dostawiamy zatem fotoradarow, ktore bez watpienia naucza tego mlodziaka, ze przy wyprzedzaniu trzeba dac sobie bezpieczne pole obserwacji...
        • nazimno Na marginesie. 26.03.13, 13:51
          Praktyki stosowane w szkolach jazdy sa jawnym zaprzeczeniem zalozenia, ze:

          szkola powinna przekazywac umiejetnosci prowadzenia pojazdu w procesie dydaktycznym.
          .

          Przyczyna wypadkow jest bledna dydaktyka prowadzona w warunkach graniczacych
          z oszustwami dotyczacymi faktycznych czasow jazdy, miejsca odbycia szkolenia,
          zrealizowanych punktow programu.

          Ofiara tego procesu jest KURSANT.
          Trzeba skonczyc z takim modelem szkolenia kierowcy amatora.


          • rekrut1 Re: Na marginesie. 26.03.13, 14:34
            nazimno napisał:...................
            A czego można oczekiwać po instruktorach którzy sami powinni przejść szkolenie?? :(
            Zainteresuj się w jaki sposób można zostać instruktorem nauki jazdy (wymagania) to przestaniesz się niektórym rzeczom dziwić.
        • rekrut1 Re: Na kursie zaliczyl szose... 26.03.13, 14:04
          Skoro na kursie przywiązuje się sporą wagę do parkowania tyłem.......... :)
          Ja parkowanie tyłem zaliczyłem tak: dojechaliśmy do rzędu garaży, instruktor wskazał drzwi jednego z nich i kazał dojechać do nich tyłem nie zapominając o "wyśrodkowaniu" dojazdu, jak zaparkujesz to powiedz, wyciągnął gazetę i zaczął spokojnie czytać. :)
          Po jakimś czasie zameldowałem że już - popatrzył i rzekł, widzisz, jak się chce to się można nauczyć. Więcej o parkowaniu nie było mowy. :)

          PS. Dzisiaj widziałem jak jeden z adeptów trudnej sztuki drivingu skręcając w lewo z ul. Niedzielskiego w ul. G.Maczka (po trzy pasma w obu kierunkach) wjechał pod prąd. Wewnętrzny pas był akurat pusty (nikt nie skręcał w lewo) więc udało mu się nawet dość daleko pojechać. :)
    • oixio Re: Na kursie zaliczyl szose... 26.03.13, 14:08
      Uważam, że:

      1.Młodzian po uzyskaniu prawa jazdy nie będzie pamiętał ani słuchał rad instruktora gdy 85 % wokół niego pokazuje mu wyprzedzanie startując z pozycji 2 m za zderzakiem wyprzedzanego.

      2.Młodzian przeważnie biegle posługuje się Google i tam wpisuje co chce na temat wyprzedzania - uzyskuje odpowiedź gdy chce się dowiedzieć.

      3.Młodzian nie podpisał się we wniosku o prawo jazdy, że poznał prawo o ruchu drogowym, zasady bezpiecznego zachowania i zobowiązuje się do ich przestrzegania.

      4.Wyobraźnię o polu widzenia powinien uzyskać w 5 klasie szkoły podstawowej ....

      5.Proszę sobie wyobrazić sytuację, że kursant pojazdem L znajdzie miejsce, sytuacje i wyprzedza w Polsce kogokolwiek - nawet rowerzysta, traktorzysta nie daje się wyprzedzić :), kierowca malucha będzie obrażony ... kierowca bmw przyspieszy, kierowca TIR-a zajedzie drogę itd itp

      To, oczywiście oznacza, że jest dużo w tym temacie do zrobienia - ale nie tylko na kursie.
      • edek40 Re: Na kursie zaliczyl szose... 26.03.13, 14:29
        > 1.Młodzian po uzyskaniu prawa jazdy nie będzie pamiętał ani słuchał rad instruk
        > tora gdy 85 % wokół niego pokazuje mu wyprzedzanie startując z pozycji 2 m za z
        > derzakiem wyprzedzanego

        Byc moze nie bedzie sluchal i bedzie jezdzil jak uwaza. Wazne jest to, ze mlody nigdy nie wyprzedzal na kursie. Nie mial wiec okazji wysluchac co instruktor ma do powiedzenia.

        > 2.Młodzian przeważnie biegle posługuje się Google i tam wpisuje co chce na tema
        > t wyprzedzania - uzyskuje odpowiedź gdy chce się dowiedzieć.

        Hanni rowniez uwaza, ze jazdy po autostradze Szwajcar zalicza przez 4 godziny, a w Polsce wystarcza podrecznik. Cwiczenia nie sa potrzebne.

        > 3.Młodzian nie podpisał się we wniosku o prawo jazdy, że poznał prawo o ruchu d
        > rogowym, zasady bezpiecznego zachowania i zobowiązuje się do ich przestrzegania

        Mial napisac, ze nigdy nie wyprzedzal, wiec nie moze podchodzic do egzaminu????

        > 4.Wyobraźnię o polu widzenia powinien uzyskać w 5 klasie szkoły podstawowej ...

        Tak. I ma jeszcze gugla w zanadrzu.

        > To, oczywiście oznacza, że jest dużo w tym temacie do zrobienia - ale nie tylko
        > na kursie.

        Przede wszystkim na kursie. Po jego zaliczeniu kursant ma prawo czuc, ze posiadl umiejetnosci, bo zweryfikowal je instruktor. Nie zapominaj, ze kursant nie ma innego poziomu odniesienia.
        • tbernard Re: Na kursie zaliczyl szose... 27.03.13, 10:18
          > Przede wszystkim na kursie. Po jego zaliczeniu kursant ma prawo czuc, ze posiad
          > l umiejetnosci, bo zweryfikowal je instruktor. Nie zapominaj, ze kursant nie ma
          > innego poziomu odniesienia.

          Oprócz sierot i kompletnie samotnych, to na ogół ma ojca, wujka, kuzyna, znajomego ...
          Ponoć w niektórych krajach anglosaskich nawet kursy nie są obowiązkowe, tylko ktoś z wyżej wymienionych może szkolić kandydata.
          • edek40 Re: Na kursie zaliczyl szose... 27.03.13, 10:59
            > Oprócz sierot i kompletnie samotnych, to na ogół ma ojca, wujka, kuzyna, znajom
            > ego ...

            Bez watpienia. Tylko, ze ich edukowala ulica. Lepiej lub gorzej.

            > Ponoć w niektórych krajach anglosaskich nawet kursy nie są obowiązkowe, tylko k
            > toś z wyżej wymienionych może szkolić kandydata.

            W krajach anglosaskich, o ile sie nie myle, motoryzacja nie rozkwitla 20 lat temu.
            • rekrut1 Re: Na kursie zaliczyl szose... 27.03.13, 12:35
              W krajach anglosaskich, o ile sie nie myle, motoryzacja nie rozkwitla 20 lat temu.
              O Polskiej motoryzacji powiedzieć "rozkwitła" to może za mocne słowo ale istnieje co najmniej od lat 30-tych tyle że ona (ta motoryzacja) może nie idzie a lezie do przodu w przeciwieństwie od jakości szkolenia kierowców o którym mówienie lezie jest nadużyciem. :)
              • qqbek Re: Na kursie zaliczyl szose... 28.03.13, 23:41
                rekrut1 napisał:

                > O Polskiej motoryzacji powiedzieć "rozkwitła" to może za mocne słowo ale istnie
                > je co najmniej od lat 30-tych tyle że ona (ta motoryzacja) może nie idzie a lez
                > ie do przodu w przeciwieństwie od jakości szkolenia kierowców o którym mówienie
                > lezie jest nadużyciem. :)

                Śmiem wątpić.
                Mój dziadek jeździł (bez uprawnień!) Fiatem 508 pradziadka (dopóki go wojsko nie ukradło, znaczy się "zmobilizowało"), prawo jazdy zrobił w 1946 roku na Oplu Kadecie (popularny "osiołek") i od tamtej pory jeździł, aż po rok przed swoją śmiercią, regularnie samochodem. Szkolił go były furman, który nie znał przepisów i kazał jeździć lewą stroną - dziadek nawet kolizji po 2011 rok nie spowodował. Także co do niezmiennej jakości szkolenia - śmiem powątpiewać.

                Ilu, zapytam, ilu dzisiejszych kierowców może powiedzieć dziś w Bolandzie, "mój pradziadek miał, w latach 30-tych, Fiata 508"? A ilu mamy dziś kierowców?
                Odnieś to samo do Anglii i ich Fordów Y, Austinów, Morrisów sprzed wojny.

                Jesteśmy zaściankiem, zmotoryzowanym po części za Gierka, potem zaś już za Mazowieckiego i dalej... pogódź się z tym.
                • rekrut1 Re: Na kursie zaliczyl szose... 30.03.13, 15:23
                  Jesteśmy zaściankiem, zmotoryzowanym po części za Gierka, potem zaś już za Mazowieckiego i dalej... pogódź się z tym.
                  Może i zaścianek tylko ilu z tych "rozwiniętych motoryzacji" uczy się od nas?

                  O Polskiej motoryzacji powiedzieć "rozkwitła" to może za mocne słowo

                  w przeciwieństwie od jakości szkolenia kierowców o którym mówienie lezie jest nadużyciem.

                  pogódź się z tym.
                  Jak Widzisz godzę się ale kurde kajać się nie będę, daję Ci słowo to nie moja wina :D
Inne wątki na temat:
Pełna wersja