agios_pneumatos
24.04.13, 11:54
No i przydarzyło się.
W listopadzie miałem wypadek. Znaczy zdarzenie drogowe, bo nie było ofiar.
Sytuacja:
Obwodnica Olsztynka, skręt na Olsztyn. Dwa pasy w prawo. Na horyzoncie majaczy samochód jadący lewym pasem. Na pustej drodze. Zbliżam się. Próbuję wyprzedzić z prawej. Nagła zmiana pasa. Na prawy. Odbijam w lewo. Droga się kończy. Prawy leci. Droga za krótka. Lewym kołem łapię pobocze. Ustawia mnie lewym. Kątem oka patrzę czy się zmieszczę przed prawą barierką czy będzie Altonen. Dodaję gazu. Ford fiesta FWD. Pani na prawym pasie (po zmianie już) jedzie niewzruszona. Nie widzi tańczących świateł, tak jak wcześniej nie widziała, że prawy pas był zajęty przeze mnie.
Uderzam w nią prawym przednim. Odbijam się, ustawia mnie prawym. Nie ma co już ratować. Całowanie barierki i ślizg. Do zatrzymania.
Szybki zjazd na pobocze. Przyjeżdża policja. Po wysłuchaniu relacji i zbadaniu śladów pytają panią ile chce mandatu za zajechanie drogi.
Absolutnie! To pan jechał i we mnie przypier...!
Wniosek do sądu. Przesłuchanie. Git. Czekam.
Po ponad miesiącu telefon z komisariatu.
Jestem winny. Tego, że jechałem z czecią ponaddźwiękową i nie dostosowałem, po czym uderzyłem w barierę, odbiłem się od bariery, zdążyłem uderzyć panią, (zatem jeszcze raz się odbiłem i jeszcze raz uderzyłem w barierę). To wszystko z prędkości 60 km/h.
Tak zdecydowała pani za biurkiem w komisariacie. Po wysłuchaniu świadka, który zatrzymał się 5 min po zdarzeniu. Taki 24 letni szybki, ale bezpieczny. Żądny sensacji. Pardon. Zatrzymał się, by pomóc.
Dzwonię i pytam czy pani za biurkiem widziała uszkodzenia mojego pojazdu i czy przy uderzeniu z trzecią naddźwiękową jedynym śladem na przednim zderzaku jest rysa (po po całowaniu barierki na koniec).
Pani za biurkiem mówi, że spotkamy się w sądzie.
No to się spotkaliśmy. Miała piękne duże oczy gdy pokazałem zdjęcia samochodu.
Przesłuchana tez była druga strona. Po paru miesiącach przypomniała sobie, że jednak jechała lewym pasem i jednak zmieniała pas. Ale absolutnie jest przekonana, że nie zajechała drogi.
Właśnie wróciłem z sądu. Uniewinnienie z braku dowodów. Źle zabezpieczone ślady. Biegły nic nie mógł odtworzyć.
Znaczy mandat był za zajechanie drogi, pani nie przyjęła, a ja zostałem oskarżony o zapędy rajdowe na drodze. Albo wyścigowe. Sam nie wiem.
Morał: pędzimy do sklepu po rejestrator. Zapisy są jak najbardziej uznawane za dowód w sprawie.
Relacja na szybko. Zadawajcie pytania szczegółowe czego brakuje w tej historii lub coś jest niejasne.