O nadmiernej z życia wzięte

24.04.13, 11:54
No i przydarzyło się.

W listopadzie miałem wypadek. Znaczy zdarzenie drogowe, bo nie było ofiar.

Sytuacja:

Obwodnica Olsztynka, skręt na Olsztyn. Dwa pasy w prawo. Na horyzoncie majaczy samochód jadący lewym pasem. Na pustej drodze. Zbliżam się. Próbuję wyprzedzić z prawej. Nagła zmiana pasa. Na prawy. Odbijam w lewo. Droga się kończy. Prawy leci. Droga za krótka. Lewym kołem łapię pobocze. Ustawia mnie lewym. Kątem oka patrzę czy się zmieszczę przed prawą barierką czy będzie Altonen. Dodaję gazu. Ford fiesta FWD. Pani na prawym pasie (po zmianie już) jedzie niewzruszona. Nie widzi tańczących świateł, tak jak wcześniej nie widziała, że prawy pas był zajęty przeze mnie.

Uderzam w nią prawym przednim. Odbijam się, ustawia mnie prawym. Nie ma co już ratować. Całowanie barierki i ślizg. Do zatrzymania.

Szybki zjazd na pobocze. Przyjeżdża policja. Po wysłuchaniu relacji i zbadaniu śladów pytają panią ile chce mandatu za zajechanie drogi.

Absolutnie! To pan jechał i we mnie przypier...!

Wniosek do sądu. Przesłuchanie. Git. Czekam.

Po ponad miesiącu telefon z komisariatu.

Jestem winny. Tego, że jechałem z czecią ponaddźwiękową i nie dostosowałem, po czym uderzyłem w barierę, odbiłem się od bariery, zdążyłem uderzyć panią, (zatem jeszcze raz się odbiłem i jeszcze raz uderzyłem w barierę). To wszystko z prędkości 60 km/h.

Tak zdecydowała pani za biurkiem w komisariacie. Po wysłuchaniu świadka, który zatrzymał się 5 min po zdarzeniu. Taki 24 letni szybki, ale bezpieczny. Żądny sensacji. Pardon. Zatrzymał się, by pomóc.

Dzwonię i pytam czy pani za biurkiem widziała uszkodzenia mojego pojazdu i czy przy uderzeniu z trzecią naddźwiękową jedynym śladem na przednim zderzaku jest rysa (po po całowaniu barierki na koniec).

Pani za biurkiem mówi, że spotkamy się w sądzie.

No to się spotkaliśmy. Miała piękne duże oczy gdy pokazałem zdjęcia samochodu.

Przesłuchana tez była druga strona. Po paru miesiącach przypomniała sobie, że jednak jechała lewym pasem i jednak zmieniała pas. Ale absolutnie jest przekonana, że nie zajechała drogi.

Właśnie wróciłem z sądu. Uniewinnienie z braku dowodów. Źle zabezpieczone ślady. Biegły nic nie mógł odtworzyć.

Znaczy mandat był za zajechanie drogi, pani nie przyjęła, a ja zostałem oskarżony o zapędy rajdowe na drodze. Albo wyścigowe. Sam nie wiem.

Morał: pędzimy do sklepu po rejestrator. Zapisy są jak najbardziej uznawane za dowód w sprawie.

Relacja na szybko. Zadawajcie pytania szczegółowe czego brakuje w tej historii lub coś jest niejasne.
    • emes-nju Re: O nadmiernej z życia wzięte 24.04.13, 12:01
      To jest właśnie to, o czym pisałem w sąsiednim wątku - brak umiejętności jazdy po drodze szybkiego ruchu. Choćby teoretycznej.
      • emes-nju PS 24.04.13, 12:04
        W raporcie będzie o nadmiernej, a nie o zajechaniu i znowu, zamiast poprawić coś w szkoleniu kierowców (choćby tylko teoretycznym!), nalepi się plasterek na syfa w postaci kolejnego fotoradaru :/
        • agios_pneumatos Re: PS 24.04.13, 15:06
          emes-nju napisał:

          > W raporcie będzie o nadmiernej, a nie o zajechaniu i znowu, zamiast poprawić co
          > ś w szkoleniu kierowców (choćby tylko teoretycznym!), nalepi się plasterek na s
          > yfa w postaci kolejnego fotoradaru :/
          >

          Właśnie nie wiem co teraz. Żadnego raportu nie ma. To chyba nie zostanie ujęte w statystykach zdarzeń drogowych.

          Bo tak:

          Nie ma winnego. Ja zostałem uniewinniony. Kobita nie przyjęła mandatu w listopadzie. Dlatego był sąd. Przeciwko mnie. Ale nie udało im się. No i wychodzi na to, że ja jestem niewinny, a tamta nie jest winna.

          Kurde. Na sali mi powiedziano, że bardzo często się zdarza, że Kłobuki albo Smętki powodują wypadki i potem towarzystwa ubezpieczeniowe mają orzech.
          • agios_pneumatos Re: PS 24.04.13, 15:07
            Acha. Jeszcze jedno. W listopadzie było ograniczenie do 70 km/h na czas robót na całym odcinku od Nidzicy. Na tym feralnym zakręcie było 50. Teraz jest odpowiednio 120 i... 80 km/h.
          • emes-nju Re: PS 24.04.13, 15:22
            agios_pneumatos napisał:

            > Żadnego raportu nie ma. To chyba nie zostanie ujęte
            > w statystykach zdarzeń drogowych.

            Była interwencja, jest ślad. A że policja zakwalifikowała sprawę jako nadmierna, to właśnie taki ślad pozostał.
            • agios_pneumatos Re: PS 24.04.13, 15:26
              emes-nju napisał:

              > agios_pneumatos napisał:
              >
              > > Żadnego raportu nie ma. To chyba nie zostanie ujęte
              > > w statystykach zdarzeń drogowych.
              >
              > Była interwencja, jest ślad. A że policja zakwalifikowała sprawę jako nadmierna
              > , to właśnie taki ślad pozostał.
              >

              Ok, ale ślad w czym?

              Mandat nie istnieje. Bo nie jest podpisany.

              Winnego nie ma. Bo został uniewinniony. Z zarzucanej mu nadmiernej właśnie. Zatem w czym jest ten ślad nadmiernej... której nie było? Za tydzień odbieram odpis potwierdzenia, że nadmiernej nie było.
      • agios_pneumatos Re: O nadmiernej z życia wzięte 24.04.13, 15:02
        emes-nju napisał:

        > To jest właśnie to, o czym pisałem w sąsiednim wątku - brak umiejętności jazdy
        > po drodze szybkiego ruchu. Choćby teoretycznej.
        >

        Wiem. Ale szkolę się ile mogę. ;)
        • emes-nju Re: O nadmiernej z życia wzięte 24.04.13, 15:24
          agios_pneumatos napisał:

          > Wiem. Ale szkolę się ile mogę. ;)

          Ty, ja i setki innych tak. A panienka...? Nie. Bo ona przecież bezpiecznie i powolutku. Pan w telewizorze powiedział, że najlepiej powolutku. (Przy czym powolutku nie musi oznacza obiektywnie powolutku - ważne jest odczucie; moja ex jeździła po Warszawie powolutku 120 km/h, bo miała taki samochód, że przy 120 km/h miała wrażenie, że jedzie powoli).
          • agios_pneumatos Re: O nadmiernej z życia wzięte 24.04.13, 15:32
            Na dobrą sprawę od tego powolutku się zaczął cały ciąg wydarzeń.

            Inna historia.

            Szwagier wjechał w tył samochodu poprzedzającego na S7.

            Jechał 100 km/h i nagle zobaczył przed sobą... nie.. nie światła. Samochód zobaczył. Hamował jakieś 15-20m. Ciemno było.

            Dwie bląąąądyny w golfie II bez świateł musiały chyba na tej ekspresówce jechać 40km/h.

            Zadałem szwagrowi pytanie czemu nie uciekał na lewy.

            Odpowiedź nie zaskoczyła. Obawiał się szybkich, ale bezpiecznych królów lewego pasa, którzy co chwila lecą tam pod 200 km/h.

            To też wina infrastruktury i waaadzy.

            To nie ironia. Gdyby był tam odcinkowy to by tym wszystkim wieprzom nie przeszło przez myśl gnać jak na Silverstone.

            Ale przecież prędkość nie zabija i nie powoduje wypadków.
            • emes-nju Re: O nadmiernej z życia wzięte 24.04.13, 15:54
              agios_pneumatos napisał:

              > Odpowiedź nie zaskoczyła. Obawiał się szybkich, ale bezpiecznych królów lewego
              > pasa, którzy co chwila lecą tam pod 200 km/h.
              >
              > To też wina infrastruktury i waaadzy.

              Według mnie wiary w mity. Nie wiem co prawda o jakim odcinku S7 piszesz, ale na odcinku Radom-Warszawa rzadko kiedy jestem przez cokolwiek wyprzedzany jak jadę 120-130 km/h.
              • agios_pneumatos Re: O nadmiernej z życia wzięte 24.04.13, 16:13
                Znaczy chcesz mi powiedzieć, że wierzę w mity?

                Ostróda - Gdańsk.
                • emes-nju Re: O nadmiernej z życia wzięte 25.04.13, 10:45
                  Na MAZOWSZU się tak nie jeździ :P
                  • agios_pneumatos Re: O nadmiernej z życia wzięte 25.04.13, 15:17
                    Bo tam płasko, zakrętów nie ma, to i wszędzie blisko i szybko. :P
    • klemens1 Re: O nadmiernej z życia wzięte 24.04.13, 12:11
      > Morał: pędzimy do sklepu po rejestrator. Zapisy są jak najbardziej uznawane za
      > dowód w sprawie.

      Od kilku lat używam i nie wyobrażam sobie jazdy bez tego urządzenia. W tego typu sprawach policja jest tak niekompetentna lub świadomie działa w złej woli, że tylko rejestrator może pomóc.
      • agios_pneumatos Re: O nadmiernej z życia wzięte 24.04.13, 15:09
        klemens1 napisał:

        > > Morał: pędzimy do sklepu po rejestrator. Zapisy są jak najbardziej uznawa
        > ne za
        > > dowód w sprawie.
        >
        > Od kilku lat używam i nie wyobrażam sobie jazdy bez tego urządzenia. W tego typ
        > u sprawach policja jest tak niekompetentna lub świadomie działa w złej woli, że
        > tylko rejestrator może pomóc.

        Pani policjantka zza biurka nie widziała zdjęć pojazdu i oparła się na notatce patrolu. Tam gdzie wstawia się krzyżyki na błotnikach.

        Sąd potwierdził, że materiał z nagrań jest dowodem w sprawie. Sędzina powiedziała mi tez, że skazała jednego miszcza, bo przyniósł materiał, który świadczył przeciwko niemu. Oczywiście rzecznemu wydawało się inaczej. Ale to wszak miszcz. :D
    • bimota Re: O nadmiernej z życia wzięte 24.04.13, 12:16
      NO POPATRZ... TORMISTRZOSTWO NIE POMOGLO...
      • agios_pneumatos Re: O nadmiernej z życia wzięte 24.04.13, 15:11
        bimota napisał:

        > NO POPATRZ... TORMISTRZOSTWO NIE POMOGLO...

        Rozmawiałem z biegłym. Powiedział, że 99,9% ludzi jak najbardziej hamuje na zakręcie zamykając oczy i wpada w panikę. To może być też przyczynek do skutków wypadków.

        Potem rozmowa potoczyła się na temat szkolenia kierowców podczas kursu nauki jazdy i techniki doskonalenia tejże.
        • bimota Re: O nadmiernej z życia wzięte 24.04.13, 17:37
          BIEGLY W PICIU WODKI... A WYJASNIL CZYM JEST TEN "PRZYCZYNEK DO SKUTKOW" ? :)
          • agios_pneumatos Re: O nadmiernej z życia wzięte 25.04.13, 00:28
            On nie musiał.

            Ja tobie mogę wyjaśnić.
            • bimota Re: O nadmiernej z życia wzięte 25.04.13, 10:15
              CZEKAM..
              • agios_pneumatos Re: O nadmiernej z życia wzięte 25.04.13, 15:16
                Nie napie...j ile fabryka dała i nie hamuj w zakręcie, a będziesz szczęśliwy.
    • nazimno Wniosek dla trzeciech rozgarnietych. 24.04.13, 12:51
      a.
      Jesli jeden rozgarniety widzi innego rozgarnietego, to zalozenie, ze obaj sa rozgarnieci
      w tym samym stopniu jest duzym bledem.

      b.
      Wyprzedzanie jednego rezgarnietego przez drugiego rozgarnietego (zalozenie to samo),
      zwlaszcza z prawej strony, prowadzi do weryfikacji zalozenia.

      (ktora to weryfikacja nastapila)






      • agios_pneumatos Re: Wniosek dla trzeciech rozgarnietych. 24.04.13, 15:12
        Na drodze nigdy w żadnej sytuacji nie znajdziesz tak samo rozgarniętych.

        No chyba, że Chińczyków. Wszak wszyscy wyglądają tak samo.
        • nazimno Dlatego wyprzedzanie z prawej to cholerne ryzyko. 24.04.13, 15:16
          Nawet tam, gdzie jest to dozwolone, nie robie tego.
          Wlasnie z tego powodu.


          • agios_pneumatos Re: Dlatego wyprzedzanie z prawej to cholerne ryz 24.04.13, 15:36
            Bardzo często mam do wyboru, albo czekać do usranej na ustąpienie, albo ryzykować agresję na drodze (bo niby czemu mam zjechać z mojego lewego pasa), która wiadomo do czego prowadzi, albo olać zapatrzonego w siebie miszcza lewego pasa i wyprzedzić z prawej.

            Przeżyłem kilkaset sytuacji z punktu 1 i 2. Z 3. też. Jednak ten trzeci, pomimo tego zdarzenia, zawsze najmniej mi podnosi ciśnienie.
    • edek40 Re: O nadmiernej z życia wzięte 24.04.13, 13:31
      No, no, no....

      I to wszystko nie w mazowieckiem? Taka be policja? Co to po lebkach opisuje, a moze nawet jest przekupna?

      No, no, no...
      • agios_pneumatos Re: O nadmiernej z życia wzięte 24.04.13, 15:15
        Ludność tego regionu składa się (w przeważającej większości), jeśli nie w linii prostej, to z potomków, wilniuków i kurpsioków.

        O historii regionu i o tym kto tu przyjeżdżał budować, a kto szabrować i po raz pierwszy zobaczył wodę lecącą z kranu, nie będę się rozpisywać.

        Tak że uwaga słuszna. Wielce prawdopodobne, że byli to mazowszanie.
    • prawdziwy.tebe Re: O nadmiernej z życia wzięte 25.04.13, 07:48


      I po takich przeżyciach nadal powtarzasz kłamliwe, bzdurne i idiotyczne "szybki, ale bezpieczny"? Toż o Tobie też tak można mówić, okazuje się. Przy 60 na trasie ekspresowej.

      Powinieneś mieć ograniczone prawa obywatelskie.
      • agios_pneumatos Re: O nadmiernej z życia wzięte 25.04.13, 08:45
        Mocne.

        Ale musisz mi to wszystko wyjaśnić bo nic nie zrozumiałem.

        Zatem:

        W czym zawiniłem i czym kwalifikuję się na miano szybkiego, ale bezpiecznego?

        Te prawa obywatelskie też mnie zainteresowały.
        • prawdziwy.tebe Re: O nadmiernej z życia wzięte 25.04.13, 15:03

          > W czym zawiniłem i czym kwalifikuję się na miano szybkiego, ale bezpiecznego?

          No psiaki Cię tak zakwalifikowały. W statystykach dziennikarzyn, Jurków i sobie podobnych znalazłeś się w rubryce "szybki i bezpieczy". W psich statystykach byś się znalazł, gdyby nie sąd. Gdybyś zginął albo nie miał zaparcia, to byś nie miał okazji sprawy wyprostować.

          > Te prawa obywatelskie też mnie zainteresowały.

          Wg mnie, ludzie, którzy nie potrafią wyciągać elementarnych wniosków nie powinni mieć praw wyborczych.
          • agios_pneumatos Re: O nadmiernej z życia wzięte 25.04.13, 15:25
            prawdziwy.tebe napisał:

            >
            > > W czym zawiniłem i czym kwalifikuję się na miano szybkiego, ale bezpieczn
            > ego?
            >
            > No psiaki Cię tak zakwalifikowały.

            Policja wręczyła mandat panience.

            Inna pani policjant za biurkiem nie zbadawszy rzeczowo śladów i opierając się na zeznaniach miszcza, który nic nie widział zmieniła zdanie.

            Widzisz subtelną różnicę?

            W statystykach dziennikarzyn, Jurków i sobie
            > podobnych znalazłeś się w rubryce "szybki i bezpieczy".

            To może raz jeszcze zdefiniujmy kim jest szybki, ale bezpieczny:

            Niedojrzały emocjonalnie kierownik, który napie... ile wlezie nie patrząc na innych uczestników ruchu. W dodatku za zło całe obciąża waaadzę i policję, nie zaś siebie.

            I jeszcze jedno: nie ogarnia samochodu.

            To mówisz, że jestem idealnym przykładem rzeczonego?

            W psich statystykach b
            > yś się znalazł, gdyby nie sąd.

            Nie rozumiesz tego co czytasz. To panienka nie przyjęła mandatu. Gdyby nie sąd, ergo, gdyby przyjęła była mandat to ona by się znalazła w statystykach.

            Poza tym sąd jak najbardziej mógł mnie wrzucić do tych statystyk.

            Tylko, że nie udało im się to co udało się powyżej tobie: udowodnić, że jestem szybki i niebezpieczny.

            Gdybyś zginął albo nie miał zaparcia, to byś nie
            > miał okazji sprawy wyprostować.
            >

            O co chodzi z tym zaparciem?
            Znaczy źle, że wykazałem brak profesjonalizmu policji?

            > > Te prawa obywatelskie też mnie zainteresowały.
            >
            > Wg mnie, ludzie, którzy nie potrafią wyciągać elementarnych wniosków nie powinn
            > i mieć praw wyborczych.
            >

            To podpowiedz mi jakie powinienem wyciągnąć wnioski i z czego bo nie ukrywam, że zgłupiałem.
            • klemens1 Re: O nadmiernej z życia wzięte 26.04.13, 09:03
              > To może raz jeszcze zdefiniujmy kim jest szybki, ale bezpieczny:
              >
              > Niedojrzały emocjonalnie kierownik, który napie... ile wlezie nie patrząc na in
              > nych uczestników ruchu. W dodatku za zło całe obciąża waaadzę i policję, nie za
              > ś siebie.

              A taki co jedzie 50 na ograniczeniu do 30 na 3-pasmowej arterii?

              Zdefiniuj jeszcze "szybkiegoiniebezpiecznego".

              > > Wg mnie, ludzie, którzy nie potrafią wyciągać elementarnych wniosków nie
              > powinn
              > > i mieć praw wyborczych.
              > >
              >
              > To podpowiedz mi jakie powinienem wyciągnąć wnioski i z czego bo nie ukrywam, ż
              > e zgłupiałem.

              Zacznij może od tego, że jak nie wiesz jaki jest stan faktyczny w danej sytuacji, to nie krytykujesz tych którzy to wiedzą. To elementarne ćwiczenie.


              • agios_pneumatos Re: O nadmiernej z życia wzięte 26.04.13, 15:24
                klemens1 napisał:

                > > To może raz jeszcze zdefiniujmy kim jest szybki, ale bezpieczny:
                > >
                > > Niedojrzały emocjonalnie kierownik, który napie... ile wlezie nie patrząc
                > na in
                > > nych uczestników ruchu. W dodatku za zło całe obciąża waaadzę i policję,
                > nie za
                > > ś siebie.
                >
                > A taki co jedzie 50 na ograniczeniu do 30 na 3-pasmowej arterii?
                >
                > Zdefiniuj jeszcze "szybkiegoiniebezpiecznego".

                Słuszna uwaga. Tych drugich potrafi zdefiniować waaadza.

                Tylko nasuwa się pytanie kto jest bardziej niebezpieczny na drodze.

                >
                > > > Wg mnie, ludzie, którzy nie potrafią wyciągać elementarnych wnioskó
                > w nie
                > > powinn
                > > > i mieć praw wyborczych.
                > > >
                > >
                > > To podpowiedz mi jakie powinienem wyciągnąć wnioski i z czego bo nie ukry
                > wam, ż
                > > e zgłupiałem.
                >
                > Zacznij może od tego, że jak nie wiesz jaki jest stan faktyczny w danej sytuacj
                > i, to nie krytykujesz tych którzy to wiedzą. To elementarne ćwiczenie.
                >
                >

                Owszem. Zapewne pijesz do terenu zabudowanego, gdzie nie raczyłeś dać pełnego obrazu sytuacji.

                Teraz ja mam pełny obraz sytuacji (jak widzisz nie mam problemu z tym, żeby bez wyzywania dzielić się wiedzą, zamiast miesiącami jątrzyć coś, w czym sam zawiniłem, tj. niedoinformowanie) i ciekawi mnie co takiego chce mi powiedzieć 'antypedalarz'.
            • prawdziwy.tebe Re: O nadmiernej z życia wzięte 26.04.13, 15:44

              > Widzisz subtelną różnicę?

              Widzę. Gdy nie ma "szybkiego bezpiecznego" lub gdy się nie stawia, to sprawa jest jasna: winny jest zawsze "szybki bezpieczny". Nawet, gdy szybki nie jest, za to jest rzeczywiście bezpieczny.

              > Niedojrzały emocjonalnie kierownik, który napie... ile wlezie
              > To mówisz, że jestem idealnym przykładem rzeczonego?

              Panienka z za biurka tak właśnie stwierdziła. Nie ja. Prawda jest inna, ale policjanci, dziennikarzyny i Jurki wiedzą swoje. Wszyscy zza biurka i gdy "szybki i bezpieczny" się nie stawia.

              > To podpowiedz mi jakie powinienem wyciągnąć wnioski i z czego bo nie ukrywam, ż
              > e zgłupiałem.

              Gdyby nie sąd, zostałbyś ofiarą systemu (winę zwalającego zawsze na zbyt dużą prędkość niezależnie od wszystkiego), którego bronisz. Czegóż tu nie rozumieć?
              • agios_pneumatos Re: O nadmiernej z życia wzięte 26.04.13, 16:15
                prawdziwy.tebe napisał:

                > Gdyby nie sąd, zostałbyś ofiarą systemu (winę zwalającego zawsze na zbyt dużą p
                > rędkość niezależnie od wszystkiego), którego bronisz. Czegóż tu nie rozumieć?
                >

                Nie mogło nie być sądu, bo został on już uruchomiony.

                Tylko zmieniono personalia na zaproszeniu.

                Nie mogłem zostać ofiarą systemu, bo to nie ja uruchomiłem całą machinę. Zrozum, że jestem czysty zarówno w I (patrol), jak i II instancji (sąd właśnie).

                A systemu bronić dalej będę bo teraz byłem go tak blisko, jak nigdy wcześniej. Sędzina, biegły wykazali się najwyższej klasy profesjonalizmem z prowadzeniu sprawy. Tak samo zła policja na miejscu też przeprowadziła dobre rozpoznanie sytuacji i wręczyła panience mandat.

                To potem wkradł się 'human factor'. Zła interpretacja, powołanie świadka, który nic nie widział i tym podobne bzdury.

                Ja do policjantki zza biurka nie mam żalu. Po prostu powinęła jej się noga. Miała słabszy dzień. Nie wiem.

                'Ofiara systemu'. Tak, nigdy nie zrozumiem tego pojęcia. Zwłaszcza w obliczu tego, że przez niego przeszedłem.

                A przecież powinienem się jak typowy polski kierowca rozpłakać, że oni wszyscy się rzucili na mnie. I winić za swoje niepowodzenia system właśnie.

                Powoli zaczyna mi się rozjaśniać.
      • edek40 Zle zrozumiales 25.04.13, 10:56
        Agios jest naprawde szybki, ale bezpieczny. Nauczyl sie tego na torze.

        Zauwaz jak fachowych okreslen uzywa do opisania braku ograniczonego zaufania.
        • nazimno najbezpieczniej wyprzedza z prawej 25.04.13, 11:05
          .
          • edek40 W Polsce jest to dopuszczalne 25.04.13, 12:00
            A czasem jest to jedyna metoda wyprzedzenia.

            Tak mialem niedawno na A1 pod Lodzia/Piotrkowem. Pani uparcie trzymala sie lewego pasa. A jechala okolo 70 km/h. Wyprzedzilem zatem z prawej, bo sygnaly swietlne czy wrecz trabienie na dystansie kilku kilometrow nie robily na niej wrazenia.

            Jest tylko jedna roznica, bo ja nie szkolilem sie na torze i nie potrafie uzywac tak skomplikowanych okreslen, wiec nie moge miec wypadkow, bo wyjde na zwykla d..pe wolowa. Otoz gdy zabralem sie do tego wyprzedzania dodalem gazu zaledwie troszke, baczac czy pani lewopasowa nie ma jakichs glupich pomyslow. Oczywiscie, gdy osiagnalem punkt bez odwrotu skorzystalem z calej mocy auta, aby wyjsc jak najszybciej z wplywu jej "mocy".

            Przypominam jednak, ze wobec braku wyszkolenia torowego...
            • nazimno Miales szczescie, moze sobie w tym czasie 25.04.13, 12:04
              ogladala paznokcie, czy przypadkiem lakieru nie poprawic.
              To bardzo wazna czynnosc podczas prowadzenia samochodu.

              No i udalo Ci sie "bezkolizyjnie".






              • edek40 Zadne szczescie - brak wyszkolenia na torze 25.04.13, 12:16
                Dlatego, byc moze, uwazam bardziej niz zadufani w sobie mistrzowie.
                • agios_pneumatos Re: Zadne szczescie - brak wyszkolenia na torze 25.04.13, 15:27
                  To ja już chyba zaczynam rozumieć o co chodziło z tymi kompleksami...
                  • edek40 Re: Zadne szczescie - brak wyszkolenia na torze 25.04.13, 15:37
                    > To ja już chyba zaczynam rozumieć o co chodziło z tymi kompleksami...

                    Jakos nie wp...lam sie w takie sytuacje.

                    Ale to moze wynikac z tego, ze jezdze uwaznie. I uwaznie obserwuje. I dlatego, zapewne, widze to, czego Ty nie widzisz. Poczawszy od burdelu w oznakowaniu, a konczac na ewidentnej zakale drogowej, ktora byles laskaw probowac wyprzedzac, co potwierdzaja fakty, calkowicie bez glowy i zdrowego rozsadku.

                    Ale ja przyznaje sie do tego, ze nasze drogi i ich uzytkownicy wprawiaja mnie tak w oslupienie, jak i niepewnosc. I tak juz 25 lat bezwypadkowo....
                    • agios_pneumatos Re: Zadne szczescie - brak wyszkolenia na torze 25.04.13, 16:46
                      edek40 napisał:

                      > > To ja już chyba zaczynam rozumieć o co chodziło z tymi kompleksami...
                      >
                      > Jakos nie wp...lam sie w takie sytuacje.
                      >
                      > Ale to moze wynikac z tego, ze jezdze uwaznie. I uwaznie obserwuje. I dlatego,
                      > zapewne, widze to, czego Ty nie widzisz. Poczawszy od burdelu w oznakowaniu,

                      To pewnie dlatego nie zdarzają ci się mandaty za np. ograniczenie do 70 km/h, czy też pokrewne.

                      a
                      > konczac na ewidentnej zakale drogowej, ktora byles laskaw probowac wyprzedzac,
                      > co potwierdzaja fakty, calkowicie bez glowy i zdrowego rozsadku.
                      >

                      Fakty? No proszę. Do tej pory byłem zaskoczony kiedy to pani za biurkiem lepiej wiedziała ode mnie jak wyglądała cala sytuacja...

                      ... ale zapomniałem o istnieniu forum.

                      To mówisz, że zrobiłem to bez głowy i zdrowego rozsądku. No fakt. W końcu to ja uderzyłem w panienkę.

                      > Ale ja przyznaje sie do tego, ze nasze drogi i ich uzytkownicy wprawiaja mnie t
                      > ak w oslupienie, jak i niepewnosc. I tak juz 25 lat bezwypadkowo....

                      A bezmandatowo ile lat?
                      • agios_pneumatos Re: Zadne szczescie - brak wyszkolenia na torze 25.04.13, 16:54
                        Acha. Jeszcze jedno. To nie ty przypadkiem potrąciłeś kiedyś pieszego?

                        To byłby dopiero przejaw braku rozsądku. Bynajmniej nie pieszego, zgodnie z twoją nomenklaturą.

                        Już z litości przemilczę wyprzedzanie traktora na zakazie i przyładowanie w wysepkę.
                        • edek40 Re: Zadne szczescie - brak wyszkolenia na torze 25.04.13, 17:13
                          > To byłby dopiero przejaw braku rozsądku. Bynajmniej nie pieszego, zgodnie z two
                          > ją nomenklaturą.

                          W odroznieniu od Ciebie ja pieszego nie widzialem z daleka. Ja go nie widzialem nawet z bliska. Policja twierdzi, ze hamowac zaczalem juz po uderzeniu. Byc moze powinienem byl hamowac na widok tego krzaka, zza ktorego wyskoczyl. Ale tam bylo duzo krzakow, a za nimi las. Nie wiedzielem zza ktorego wyskoczy...

                          > Już z litości przemilczę wyprzedzanie traktora na zakazie i przyładowanie w wys
                          > epkę.

                          To nie jest litosc, tylko niezrozumienie.
                          • agios_pneumatos Re: Zadne szczescie - brak wyszkolenia na torze 25.04.13, 20:31
                            edek40 napisał:

                            > > To byłby dopiero przejaw braku rozsądku. Bynajmniej nie pieszego, zgodnie
                            > z two
                            > > ją nomenklaturą.
                            >
                            > W odroznieniu od Ciebie ja pieszego nie widzialem z daleka. Ja go nie widzialem
                            > nawet z bliska. Policja twierdzi, ze hamowac zaczalem juz po uderzeniu. Byc mo
                            > ze powinienem byl hamowac na widok tego krzaka, zza ktorego wyskoczyl. Ale tam
                            > bylo duzo krzakow, a za nimi las. Nie wiedzielem zza ktorego wyskoczy...
                            >

                            Musiałbym zobaczyć co to za obszar zakrzaczony, żeby mieć pełen obraz sytuacji.

                            No widzisz. Nie widziałeś. A ja widziałem. I obserwowałem. Przez parędziesiąt sekund. Wyglądało to podejrzanie. Dlatego zachowałem szczególną. Zdjąłem nogę z gazu. Nie zmieniałem pasa, żadnych podejrzanych ruchów z mojej strony. Jechałem defensywnie, aby nie przestraszyć podejrzanego samochodu.

                            Naprawdę ciągle się zastanawiam co jeszcze więcej mógłbym był zrobić, żeby paniusia raczyła spojrzeć w lusterko. Co więcej do dziś nie mogę zrozumieć czemu zmieniła pas mi przed nosem. Nie zaraz na początku rękawa, nie za zakrętem na prostej, ale właśnie na łuku.

                            I jak to jest możliwe, że kierowca (aaach jak ona cudownie się tłumaczyła, że przecież tyle lat jeździ. I bezpiecznie. I bez mandatu. Cud, miód) może nie zauważyć tańczących na drodze świateł. Żadnej reakcji. Nic. Lepiej. Kiedy odtwarzam sobie sytuację to ja chyba wysunąłem się parę metrów przed nią lecąc bokiem!

                            To jest niebywałe, że widzisz przed sobą samochód lecący bokiem i nie zahamujesz, nie odbijesz, nic. O ile widzisz.

                            Czyli podsumujmy.

                            U ciebie wyskakuje pieszy i bach. Koniec. Chociaż chciałbym jeszcze zobaczyć ten odcinek drogi by móc sobie wyobrazić jak to mogło wyglądać.

                            U mnie było tak, że widzisz zagrożenie. Robisz wszystko, żeby go uniknąć. Kiedy już witasz się z gąską bach. Ale bach ma drugą odsłonę. To tak hm... wyszydzane (?) 'wyszkolenie torowe' pozwala ci jednak próbować wyjść z sytuacji. No i wyszedłbym. Gdyby przeszkoda była nieruchoma. Bo ominąć przeszkodę ruchomą, której nie wiadomo co do łba strzeli jest trudno.

                            I to jest ten brak rozsądku.

                            Tylko ten twój brak rozsądku był rozpatrywany przez tęgie głowy przez długie miesiące.

                            I jednak się nie dopatrzono.

                            No, ale od czego mamy edka40 na forum.

                            > > Już z litości przemilczę wyprzedzanie traktora na zakazie i przyładowanie
                            > w wys
                            > > epkę.
                            >
                            > To nie jest litosc, tylko niezrozumienie.

                            Czyli chcesz powiedzieć, że przed wysepką nie było zakazu wyprzedzania i linii ciągłej czy czego dokładnie nie zrozumiałem?
                            • edek40 Re: Zadne szczescie - brak wyszkolenia na torze 26.04.13, 10:38
                              > Musiałbym zobaczyć co to za obszar zakrzaczony, żeby mieć pełen obraz sytuacji.

                              Zaloze sie, ze nie raz jechales przez srodek lasu w nocy. To wlasnie tak wygladalo. Zadnych widocznych zza lasu zabudowan itp.

                              > No widzisz. Nie widziałeś. A ja widziałem. I obserwowałem. Przez parędziesiąt s
                              > ekund. Wyglądało to podejrzanie. Dlatego zachowałem szczególną. Zdjąłem nogę z
                              > gazu. Nie zmieniałem pasa, żadnych podejrzanych ruchów z mojej strony. Jechałem
                              > defensywnie, aby nie przestraszyć podejrzanego samochodu.

                              Ale do wypadku doszlo?

                              > Naprawdę ciągle się zastanawiam co jeszcze więcej mógłbym był zrobić, żeby pani
                              > usia raczyła spojrzeć w lusterko. Co więcej do dziś nie mogę zrozumieć czemu zm
                              > ieniła pas mi przed nosem. Nie zaraz na początku rękawa, nie za zakrętem na pro
                              > stej, ale właśnie na łuku.

                              Nie chce osadzac sytuacji radykalnie. Ja takich sie boje. Nie dam rady opisac kiedy i kogo, ale sie boje. Jednym z kryteriow jest wlasnie powolne i uporczywe zajmowanie niewlasciwego pasa.

                              > I jak to jest możliwe, że kierowca (aaach jak ona cudownie się tłumaczyła, że p
                              > rzecież tyle lat jeździ. I bezpiecznie. I bez mandatu. Cud, miód) może nie zauw
                              > ażyć tańczących na drodze świateł. Żadnej reakcji. Nic. Lepiej. Kiedy odtwarzam
                              > sobie sytuację to ja chyba wysunąłem się parę metrów przed nią lecąc bokiem!

                              Jurek nie zgadza sie z teza, ze rosnie pokolenie powolnych, bezmyslnych i calkowicie bezkrytycznych wobec siebie.

                              > Czyli chcesz powiedzieć, że przed wysepką nie było zakazu wyprzedzania i linii
                              > ciągłej czy czego dokładnie nie zrozumiałem?

                              1. ciagnik jechal pasem awaryjnym, ktory zanikal - dlatego, ze moj pas ruchu nie zanikal, a wybudowano wysepke poprawiajaca bezpiecznestwo

                              2. kierowca ciagnika hamowal

                              3. kierowca ciagnika odwrocil sie i patrzyl w moja strone

                              4. wyhamowalem calkiem solidnie, bo spodziewalem sie wtargniecia - na widok stopow i, jak sie okazalo, bezmyslnego spojrzenia, dodalem gazu

                              5. gdy dodalem gazu ciagnik znajdowal sie niedaleko miejsca, gdzie zanikal "jego" pas; katem oka zauwazylem, ze jego stopy zgasly wiec odbilem, co byc moze konieczne nie bylo, ale dzieki bezpiecznej wysepce nie bylo rowniez miejsca na zastanawianie sie

                              6. zachowanie ostroznosci niech potwierdza fakt, ze choc doszlo do uszkodzen felgi i lozyska, bez przeszkod i zatrzymania, po zahaczeniu o krawedz plastikowego kraweznika, kontynuowalem podroz w gory i nazad
                              • agios_pneumatos Re: Zadne szczescie - brak wyszkolenia na torze 26.04.13, 15:36
                                edek40 napisał:

                                > > Musiałbym zobaczyć co to za obszar zakrzaczony, żeby mieć pełen obraz syt
                                > uacji.
                                >
                                > Zaloze sie, ze nie raz jechales przez srodek lasu w nocy. To wlasnie tak wyglad
                                > alo. Zadnych widocznych zza lasu zabudowan itp.

                                Wtedy bierzesz linię między koła.

                                >
                                > > No widzisz. Nie widziałeś. A ja widziałem. I obserwowałem. Przez parędzie
                                > siąt s
                                > > ekund. Wyglądało to podejrzanie. Dlatego zachowałem szczególną. Zdjąłem n
                                > ogę z
                                > > gazu. Nie zmieniałem pasa, żadnych podejrzanych ruchów z mojej strony. Je
                                > chałem
                                > > defensywnie, aby nie przestraszyć podejrzanego samochodu.
                                >
                                > Ale do wypadku doszlo?

                                Nie. Nie było wypadku. Chociaż czekaj. W niemczech byłby to wypadek, bo szkody przewyższają ileś tam euro.

                                To jest statystyka. Takich sytuacji na polskich (ech, absolutny przypadek, że tylko na polskich) drogach miałem setki.


                                >
                                > > Naprawdę ciągle się zastanawiam co jeszcze więcej mógłbym był zrobić, żeb
                                > y pani
                                > > usia raczyła spojrzeć w lusterko. Co więcej do dziś nie mogę zrozumieć cz
                                > emu zm
                                > > ieniła pas mi przed nosem. Nie zaraz na początku rękawa, nie za zakrętem
                                > na pro
                                > > stej, ale właśnie na łuku.
                                >
                                > Nie chce osadzac sytuacji radykalnie. Ja takich sie boje. Nie dam rady opisac k
                                > iedy i kogo, ale sie boje. Jednym z kryteriow jest wlasnie powolne i uporczywe
                                > zajmowanie niewlasciwego pasa.

                                I ja też się 'bałem'. Poza tym przeczucie coś mi podpowiedziało. I dlatego jechałem za babą trochę czasu, żeby wyczuć.

                                To właśnie nazywa się jazda defensywna. To z reguły jest I stopień nauki jazdy.

                                Szkoda tylko, że w szkołach jazdy, nie na kursach podstawowych nauki jazdy przed egzaminem.

                                >
                                > > I jak to jest możliwe, że kierowca (aaach jak ona cudownie się tłumaczyła
                                > , że p
                                > > rzecież tyle lat jeździ. I bezpiecznie. I bez mandatu. Cud, miód) może ni
                                > e zauw
                                > > ażyć tańczących na drodze świateł. Żadnej reakcji. Nic. Lepiej. Kiedy odt
                                > warzam
                                > > sobie sytuację to ja chyba wysunąłem się parę metrów przed nią lecąc boki
                                > em!
                                >
                                > Jurek nie zgadza sie z teza, ze rosnie pokolenie powolnych, bezmyslnych i calko
                                > wicie bezkrytycznych wobec siebie.
                                >

                                Ona ma 46 lat.

                                > > Czyli chcesz powiedzieć, że przed wysepką nie było zakazu wyprzedzania i
                                > linii
                                > > ciągłej czy czego dokładnie nie zrozumiałem?
                                >
                                > 1. ciagnik jechal pasem awaryjnym, ktory zanikal - dlatego, ze moj pas ruchu ni
                                > e zanikal, a wybudowano wysepke poprawiajaca bezpiecznestwo
                                >
                                > 2. kierowca ciagnika hamowal
                                >
                                > 3. kierowca ciagnika odwrocil sie i patrzyl w moja strone
                                >
                                > 4. wyhamowalem calkiem solidnie, bo spodziewalem sie wtargniecia - na widok sto
                                > pow i, jak sie okazalo, bezmyslnego spojrzenia, dodalem gazu
                                >
                                > 5. gdy dodalem gazu ciagnik znajdowal sie niedaleko miejsca, gdzie zanikal "jeg
                                > o" pas; katem oka zauwazylem, ze jego stopy zgasly wiec odbilem, co byc moze ko
                                > nieczne nie bylo, ale dzieki bezpiecznej wysepce nie bylo rowniez miejsca na za
                                > stanawianie sie
                                >
                                > 6. zachowanie ostroznosci niech potwierdza fakt, ze choc doszlo do uszkodzen fe
                                > lgi i lozyska, bez przeszkod i zatrzymania, po zahaczeniu o krawedz plastikoweg
                                > o kraweznika, kontynuowalem podroz w gory i nazad

                                Czyli musiał być tam zakaz wyprzedzania, skoro o nim nie piszesz.
                                • edek40 Re: Zadne szczescie - brak wyszkolenia na torze 26.04.13, 16:05
                                  > Wtedy bierzesz linię między koła.

                                  Ruch w obu kierunkach byl ciagly. To byla wedrowka ludow w przed dzien Wszystkich Swietych.

                                  > Ona ma 46 lat.

                                  Wytlumacz glupiej babie, ze jest glupia. Chlopu to trudno wytlumaczyc... ;)

                                  A powazniej - w mediach trabia glownie o predkosci. Mamy efekty.

                                  > Czyli musiał być tam zakaz wyprzedzania, skoro o nim nie piszesz.

                                  Zakaz wyprzedzania? A kto mowi o wyprzedzaniu. Ten manewr, o ile sie nie myle, wymaga zmiany pasa. Ja pasa nie zmienilem. To ciagnik wlaczal sie do ruchu z pasa awaryjnego.

                                  Nie rzezb w g..nie...
                                  • agios_pneumatos Re: Zadne szczescie - brak wyszkolenia na torze 26.04.13, 16:20
                                    edek40 napisał:

                                    > > Wtedy bierzesz linię między koła.
                                    >
                                    > Ruch w obu kierunkach byl ciagly. To byla wedrowka ludow w przed dzien Wszystki
                                    > ch Swietych.
                                    >

                                    No fakt. Tu ciężko. Ale cieszę się, że przynajmniej odszedłeś od założenia, że wykazałem się brakiem rozsądku.

                                    (w sumie za takowy uważam jazdę po polskich drogach ogólnie, ale to inny temat).

                                    Ale nazimno jest lepszy bo...

                                    > > Ona ma 46 lat.
                                    >
                                    > Wytlumacz glupiej babie, ze jest glupia. Chlopu to trudno wytlumaczyc... ;)
                                    >

                                    ... wszak wydał werdykt, że to ja jestem idiotą.

                                    Babę zostaw w spokoju - robiła co mogła. ;) W tym układzie głupi jestem ja. Koniec, kropka.

                                    > A powazniej - w mediach trabia glownie o predkosci. Mamy efekty.
                                    >

                                    Oj nie. Równie często trąbią o pijanych.

                                    No i... mamy efekty. To jest akurat budujące.

                                    > > Czyli musiał być tam zakaz wyprzedzania, skoro o nim nie piszesz.
                                    >
                                    > Zakaz wyprzedzania? A kto mowi o wyprzedzaniu. Ten manewr, o ile sie nie myle,
                                    > wymaga zmiany pasa. Ja pasa nie zmienilem. To ciagnik wlaczal sie do ruchu z pa
                                    > sa awaryjnego.
                                    >
                                    > Nie rzezb w g..nie...

                                    Nie rzeźbię, ino dopytuję.

                                    Czyli wymusił.
                                    • edek40 Re: Zadne szczescie - brak wyszkolenia na torze 26.04.13, 16:35
                                      > No fakt. Tu ciężko. Ale cieszę się, że przynajmniej odszedłeś od założenia, że
                                      > wykazałem się brakiem rozsądku.

                                      Z pierwszego opisu nie wszystko wydalo mi sie jasne. Wygladalo, jakbys chcial smignac.

                                      > Oj nie. Równie często trąbią o pijanych.

                                      Kolejny temat zastepczy. Wazny, ale nie wyczerpujacy, do spolki z predkoscia, problemu naszych drog.

                                      > Czyli wymusił.

                                      O dziwo nie mam 100% pewnosci. Podkreslam, w ostatniej chwili zobaczylem, ze gosc przestal hamowac. Bylo dosc blisko, a bezpieczna wysepka (ta z tych od ekierki) wymagala wykonania "mini losia". Przodem zmiescilbym sie na bank. Czy nie przywalilby mi w tyl, tego wolalem nie sprawdzac, bo mialem zawartosc na wszystkich 3 rzedach siedzen. Odbilem i leciutko zahaczylem o kraweznik. Ten dla bezpiecznenstwa. Cale szczescie, ze nie byl z tych bezpieczniejszych - wysokich i betonowych, bo amerykanski van moglby skonczyc na boku/dachu, a wtedy uszkodzone lozysko i felga...
                                      • agios_pneumatos Re: Zadne szczescie - brak wyszkolenia na torze 26.04.13, 16:48
                                        edek40 napisał:

                                        > > No fakt. Tu ciężko. Ale cieszę się, że przynajmniej odszedłeś od założeni
                                        > a, że
                                        > > wykazałem się brakiem rozsądku.
                                        >
                                        > Z pierwszego opisu nie wszystko wydalo mi sie jasne. Wygladalo, jakbys chcial s
                                        > mignac.

                                        Dlatego na końcu dałem klauzulę o zadawaniu pytań w przypadku niejasności.

                                        Śmigać na publicznych drogach nie dość, że nie muszę to i mi się nie chce.
                                        I to jeszcze czym? Fiestą? :D

                                        Ale widzisz jakie są sposoby najmondrzejszych internacjonalnych forumowiczów - mrugać długimi.

                                        >
                                        > > Oj nie. Równie często trąbią o pijanych.
                                        >
                                        > Kolejny temat zastepczy. Wazny, ale nie wyczerpujacy, do spolki z predkoscia, p
                                        > roblemu naszych drog.
                                        >
                                        > > Czyli wymusił.
                                        >
                                        > O dziwo nie mam 100% pewnosci. Podkreslam, w ostatniej chwili zobaczylem, ze go
                                        > sc przestal hamowac. Bylo dosc blisko, a bezpieczna wysepka (ta z tych od ekier
                                        > ki) wymagala wykonania "mini losia". Przodem zmiescilbym sie na bank. Czy nie p
                                        > rzywalilby mi w tyl, tego wolalem nie sprawdzac, bo mialem zawartosc na wszystk
                                        > ich 3 rzedach siedzen. Odbilem i leciutko zahaczylem o kraweznik. Ten dla bezpi
                                        > ecznenstwa. Cale szczescie, ze nie byl z tych bezpieczniejszych - wysokich i be
                                        > tonowych, bo amerykanski van moglby skonczyc na boku/dachu, a wtedy uszkodzone
                                        > lozysko i felga...

                                        Czyli jednak wysepki nie niosą śmierci i nie są tak źle zaprojektowane jak wieści forum.

                                        • edek40 Re: Zadne szczescie - brak wyszkolenia na torze 26.04.13, 16:54
                                          > Czyli jednak wysepki nie niosą śmierci i nie są tak źle zaprojektowane jak wieś
                                          > ci forum.

                                          Gdyby kraweznik ulozony byl w "lejek" opona osunelaby sie po nim. A tak doszlo do pier...

                                          Ta wysepka jest jedna z wielu wykonanych skandalicznie. Powiedmy, ze ulatwia skret w lewo w boczna szose (tylko z lewej strony), jadac z kierunku, z ktorego jechalem. Ale niewiarygodnia utrudnia wyjazd z tej bocznej szosy. Nie ma bowiem nawet sladu pasa rozbiegowego, aby manewr mozna bylo wykonac na raty. Biedak, pod ostrym katem, wiec powoli, musi skrecic w lewo, ominac stojaca sztorcem wysepke i wjechac od razu, za to calkowicie bez predkosci na pas ruchu glownej. Niestety nie ma wyraznej fotki z gory, bo widok zaslaniaja pojedyncze korony drzew.
                      • edek40 Re: Zadne szczescie - brak wyszkolenia na torze 25.04.13, 17:09
                        > To pewnie dlatego nie zdarzają ci się mandaty za np. ograniczenie do 70 km/h, c
                        > zy też pokrewne.

                        Ja dostalem ten mandat za zle ustawione znaki. Ale Ty takich rzeczy nie przyjmujesz do wiadomosci. Po prostu jeszcze nie dostales mandatu za brak znaku, lub calkowite jego zasloniecie. Wnioskujesz zatem z tego, ze takich znakow nie ma.

                        > To mówisz, że zrobiłem to bez głowy i zdrowego rozsądku. No fakt. W końcu to ja
                        > uderzyłem w panienkę.

                        W ciagu tych 25 lat mialem tylko jedna kolizje w ruchu. W 2 czy 3 roku jazdy. Od tego czasu ani panienki, ani chlopieta we mnie nie wala.

                        > A bezmandatowo ile lat?

                        8 miesiecy. A przedtem jakies 10 lat. Wtedy, o dziwo, policjant przyznal mi racje, ze znak jest za krzakami. A przedtem kolejne 10 lat...
                        • jureek Re: Zadne szczescie - brak wyszkolenia na torze 25.04.13, 17:16
                          edek40 napisał:

                          > Ja dostalem ten mandat za zle ustawione znaki.

                          Co było nie tak z ustawieniem tych znaków? Pamiętam z Twojego opisu, że znaki były po obu stronach drogi, więc gdzie jeszcze miały być ustawione?
                          Jura
                          • edek40 Re: Zadne szczescie - brak wyszkolenia na torze 26.04.13, 10:41
                            > Co było nie tak z ustawieniem tych znaków? Pamiętam z Twojego opisu, że znaki b
                            > yły po obu stronach drogi, więc gdzie jeszcze miały być ustawione?

                            Byly ustawione na luku drogi, wiec widoczne o wiele krocej niz takie, ktore stawia sie na prostej. Sytuacje, w ktorej znakow nie zauwazylem opisalem. Mam 101% pewnosci, ze gdyby znaki przesunieto o jakies 50-100 dalej, juz na prosta i dalej od samego skrzyzowania, ktore powinno z natury sklaniac do obserwacji, a nie szukania znakow za nim, dostrzeglbym je i choc wiedzial, ze mam jechac 70 km/h.
                        • agios_pneumatos Re: Zadne szczescie - brak wyszkolenia na torze 25.04.13, 20:36
                          edek40 napisał:

                          > > To pewnie dlatego nie zdarzają ci się mandaty za np. ograniczenie do 70 k
                          > m/h, c
                          > > zy też pokrewne.
                          >
                          > Ja dostalem ten mandat za zle ustawione znaki.

                          To dlaczego przyjąłeś mandat i nie odwołałeś się do sądu?

                          Ale Ty takich rzeczy nie przyjmu
                          > jesz do wiadomosci. Po prostu jeszcze nie dostales mandatu za brak znaku, lub c
                          > alkowite jego zasloniecie. Wnioskujesz zatem z tego, ze takich znakow nie ma.
                          >

                          Ja w ogóle nie dostaję mandatów. To oczywiście cud. Bo przecież w Polsce jest to niemożliwe.

                          Gdybym dostał takowy, to bym go nie przyjął. Ale do tego trzeba mieć pewność, że znak jest źle ustawiony (ciekawa definicja swoją drogą), a nie sądzę, że takim jest znak ograniczenia na drodze dwupasmowej postawiony po obu stronach jezdni.

                          > > To mówisz, że zrobiłem to bez głowy i zdrowego rozsądku. No fakt. W końcu
                          > to ja
                          > > uderzyłem w panienkę.
                          >
                          > W ciagu tych 25 lat mialem tylko jedna kolizje w ruchu. W 2 czy 3 roku j
                          > azdy. Od tego czasu ani panienki, ani chlopieta we mnie nie wala.

                          Ale traktory i wysepki owszem. Wysepka była w bezruchu - fakt.

                          >
                          > > A bezmandatowo ile lat?
                          >
                          > 8 miesiecy. A przedtem jakies 10 lat. Wtedy, o dziwo, policjant przyznal mi rac
                          > je, ze znak jest za krzakami. A przedtem kolejne 10 lat...

                          Wybacz, że to napiszę, ale skoro mandat został podpisany to co najmniej jeden z was był niespełna rozumu.
                          • edek40 Re: Zadne szczescie - brak wyszkolenia na torze 26.04.13, 10:48
                            > To dlaczego przyjąłeś mandat i nie odwołałeś się do sądu?

                            Jak myslisz ile kosztuje dojazd z Warszawy do Katowic i nazad? A mandat "tylko" 200 zl.

                            Znaki bez watpienia postawione byly zgodnie z przepisami. Gdy jest nieco mniejszy ruch (przypominam, ze jechalem w peletonie rozladowujacego sie zatoru), a samo skrzyzowanie nie powoduje podniesienia cisnienia, znaki widac.

                            > Wybacz, że to napiszę, ale skoro mandat został podpisany to co najmniej jeden z
                            > was był niespełna rozumu.

                            Sytuacja wygladala zdecydowanie inaczej niz Ci sie wydaje, bo w panstwie prawa pewne rzeczy nie mieszcza sie w glowie. Policjant byl na tyle mily, ze wypisal mi mandat 50 zl za przewozenie dziecka bez fotelika. Jesli Cie interesuje, opisze sytuacje.
                            • agios_pneumatos Re: Zadne szczescie - brak wyszkolenia na torze 26.04.13, 15:39
                              Nie trzeba.

                      • bimota Re: Zadne szczescie - brak wyszkolenia na torze 25.04.13, 21:08
                        > To mówisz, że zrobiłem to bez głowy i zdrowego rozsądku. No fakt. W końcu to ja
                        > uderzyłem w panienkę.

                        A WCZESNIEJ WE WSZELAKIE BARIERKI TANCUJAC PO DRODZE... :)
                        • nazimno Calkiem obiektywnie. 25.04.13, 23:00
                          Kobieta pracujaca mawiala, ze "na wyglad trzeba sobie zapracowac".

                          W tym przypadku nasz forumowy samozwanczy maestro kierownicy
                          podjal manewr oparty na uprzedniej irytacji zachowaniem kobitki o dwu szarych komorkach.

                          I podejmujac ten manewr zapracowal sobie posrednio na efekt koncowy, a pomogla mu w tym kobitka z nieduza liczba szarych komorek.

                          Moral tej historyjki:

                          jesli mozesz cos spier....c, to niezawodnie mozesz tez liczyc
                          na bezinteresowna pomoc innych, ktorzy moga to nawet spier...c lepiej niz ty sam.


                          • agios_pneumatos Re: Calkiem obiektywnie. 26.04.13, 07:41
                            nazimno napisał:

                            > W tym przypadku nasz forumowy samozwanczy maestro kierownicy
                            > podjal manewr oparty na uprzedniej irytacji zachowaniem kobitki o dwu szarych k
                            > omorkach.

                            Bzdura. Za kółkiem nie ma miejsca na emocje.

                            Emocje gubią.

                            >
                            > I podejmujac ten manewr zapracowal sobie posrednio na efekt koncowy, a pomogla
                            > mu w tym kobitka z nieduza liczba szarych komorek.
                            >

                            Zważ Mocium Panie, że każdy z nas każdego dnia na to pracuje. Pośrednio. Wyjeżdzając z garażu.

                            > Moral tej historyjki:
                            >
                            > jesli mozesz cos spier....c, to niezawodnie mozesz tez liczyc
                            > na bezinteresowna pomoc innych, ktorzy moga to nawet spier...c lepiej niz ty sa
                            > m.
                            >
                            >

                            Piękny morał. Jeśli wyjeżdżasz na drogę publiczną z założeniem, że 'możesz coś spie...ć', i że to ty jesteś głównym czynnikiem spie...jącym (wszak inni tylko pomagają), to ja poproszę o współrzędne gdzie się poruszasz, abym nigdy cię nie spotkał.
                            • nazimno Re: 26.04.13, 10:02
                              Ad1.

                              cyt.: > Bzdura. Za kółkiem nie ma miejsca na emocje.

                              To ja jestem nazimno, nie ty, gdybys tez byl "nazimno", to jednak uniknalbys
                              wyprzedzania z prawej. Wystarczylo jednak "mrugnac" drogowymi i kobitka
                              zostalaby z letargu wybudzona, co zreszta nastapilo, gdy ja "brales"... z prawej.
                              Niestety obudziliscie sie w niewlasciwej kolejnosci, ale to dobrze,
                              bo nauczke pamietasz do dzisiaj.

                              Mogles rowniez zaniechac tego manewru, jednak twoja maestria ci to uniemoliwila.

                              cyt.: > Emocje gubią.
                              Owszem, potwierdzilo sie.
                              Miales przygode z kobitka, trafilo ci sie choc raz w zyciu.

                              Ad. 2

                              > Zważ Mocium Panie, że każdy z nas każdego dnia na to pracuje. Pośrednio. Wyjeżd
                              > zając z garażu.


                              Moze tak, moze nie, ja jezdze jednak bezwypadkowo.

                              Jedyne, co mi sie przydarzylo - ukradli mi w Polsce samochod kilka lat temu.
                              "Kazdy z nas" to gruba przesada, mow raczej tylko za siebie.


                              Ad.3

                              cyt.: > jesli mozesz cos spier....c, to niezawodnie mozesz tez liczyc
                              > > na bezinteresowna pomoc innych, ktorzy moga to nawet spier...c lepiej niz
                              > ty sam


                              Ten moral wyglosilem ja i byl on skierowany do takich jak ty.

                              W zadnym stopniu nie dotyczy on mnie w kwestii "spier....nia",
                              poniewaz fakty do tej chwili tego nawet nie sugeruja.

                              Co do ostatniego zyczenia: "abym cie nie spotkal",
                              to odwzajemniam je w calej rozciaglosci, ktora dobrze ilustruje twoj epizod.
                              Idiotow staram sie unikac, moze dlatego jezdze bezwypadkowo.
                              • jureek Re: 26.04.13, 10:18
                                nazimno napisał:

                                > "Kazdy z nas" to gruba przesada, mow raczej tylko za siebie.

                                Też uważam, że używanie słowa "każdy" to przesada, dlatego na przykład protestuję, gdy panowie E. piszą, że każdy będzie musiał prędzej czy później zapłacić jakiś mandat, słuszny, czy niesłuszny.
                                Ty też prostowałeś wtedy używanie przez nich kwantyfikatora "każdy"?

                                > Idiotow staram sie unikac, moze dlatego jezdze bezwypadkowo.

                                Zgadzam się, że idiotów najlepiej unikać. Trzeba jednak zdać sobie sprawę, że nie zawsze jest to wykonalne - co można na przykład zrobić w sytuacji, gdy dojeżdżasz do zakrętu, a z naprzeciwka wyskakuje Ci na czołówkę jakiś szalony wyprzedzacz, co to kulom się nie kłania?
                                Jura
                                • nazimno Takie sytauacje biore na zimno. 26.04.13, 10:28
                                  Gdy dojezdzam do wzniesienia/zakretu o podejrzanym stopniu widocznosci, jade mozliwie blisko prawej krawedzi jezdni, zwalniam tak aby uzyskac maksymalna zdolnosc zareagowania,
                                  az sie sytuacja wyjasni. Jadac wolniej mam dosc czasu na reakcje.

                                  Nigdy nie "scinam" ani nie prostuje zakretow.

                                  Obym idiotow (szalonych na dodatek) nie spotykal.



                                  • jureek Re: Takie sytauacje biore na zimno. 26.04.13, 10:47
                                    nazimno napisał:

                                    > Gdy dojezdzam do wzniesienia/zakretu o podejrzanym stopniu widocznosci, jade mo
                                    > zliwie blisko prawej krawedzi jezdni, zwalniam tak aby uzyskac maksymalna zdoln
                                    > osc zareagowania,
                                    > az sie sytuacja wyjasni. Jadac wolniej mam dosc czasu na reakcje.
                                    >
                                    > Nigdy nie "scinam" ani nie prostuje zakretow.

                                    To wszystko są bardzo słuszne środki ostrożności (ja dodaję do nich jazdę w bezpiecznej odległości za tirem traktowanym jako tarcza), nie stanowią one jednak gwarancji uniknięcia kontaktu z idiotą.
                                    Jura
                                    • nazimno Filozoficznie. 26.04.13, 10:53
                                      Jesli na jakies zjawiso W OGOLE nie mam wplywu, to jedyna rzecza, o ktorej wiem na 100% jest to, ze zjawisko takie istnieje. Moja osoba tego nie zmieni.

                                      Moge jedynie, pamietajac o tym, zastosowac wlasne srodki ostroznosci, ktore uwazam sa
                                      konieczne.

                                      Na meteor w Czelabisku nie ma jednak dobrych srodkow, za wyjatkiem jazdy metrem (U-Bahnem) pod ziemia.




                                      • jureek Re: Filozoficznie. 26.04.13, 11:01
                                        nazimno napisał:

                                        > Jesli na jakies zjawiso W OGOLE nie mam wplywu, to jedyna rzecza, o ktorej wiem
                                        > na 100% jest to, ze zjawisko takie istnieje. Moja osoba tego nie zmieni.

                                        Właśnie o to mi chodziło, żeby zdawać sobie sprawę, że nie na wszystko mamy wpływ.
                                        Jura
                                        • agios_pneumatos Re: Filozoficznie. 26.04.13, 15:56
                                          jureek napisał:

                                          > nazimno napisał:
                                          >
                                          > > Jesli na jakies zjawiso W OGOLE nie mam wplywu, to jedyna rzecza, o ktore
                                          > j wiem
                                          > > na 100% jest to, ze zjawisko takie istnieje. Moja osoba tego nie zmieni.
                                          >
                                          > Właśnie o to mi chodziło, żeby zdawać sobie sprawę, że nie na wszystko mamy wpł
                                          > yw.
                                          > Jura

                                          No widzisz. A ja jestem idiotą, bo zamiast otworzyć okno i krzyczeć albo zamachać ręką do pani, żeby zauważyła, że lecę bokiem, na co miałem wpływ i mogłem to przecież zrobić, to ja skupiłem się na wyprowadzeniu samochodu z poślizgu.

                                          Na dobrą sprawę... na zimno ma rację.

                                          Uczestnicy wypadków to idioci. Bo przecież gdyby byli bardziej rozgarnięci, to by do tych wypadków nie doprowadzili. Piękne i jakże precyzyjne przy swojej prostocie.

                                          Tylko jak nazwać tych, którzy łapią mandaty? Znaczy widzą oznakowanie, mają czas na analizę sytuacji, jedynym 'faktorem' reagującym są oni sami...
                                • nazimno Ad, "kwantyfikatory" 26.04.13, 10:38
                                  Nie zwrocilem uwagi na te ich wypowiedz, nie ma to wiekszego znaczenia.
                                  Nie znam nikogo, kto NIGDY nie zaplacil, a jezdzi.

                                  Gdy zas chodzi o mandaty, to ja ostatnio zaplacilem za jazde lasem o 17 km/h za duzo.
                                  W tej kwestii nie jestem swiety.
                                  Raz na wozie - raz pod wozem.
                                  Wplacilem do Bundesbanku (wlasnie tam mieli konto !) i sprawa jest zamknieta.

                                  Czy mandat byl sluszny czy niesluszny - lata mi to obojetnie, poniewaz uwazam,
                                  ze "kazdy kiedys wdepnie po ciemku w psie ....o" i ten kwantyfikator jest
                                  bezdyskusyjny.

                                  Z dwojga zlego wole zaplacic mandat, niz czyscic obuwie z psich gowienek.
                                  Mandat place sobie z mobilnie internetowego laptopa i niczego wachac nie musze.
                                  • jureek Re: Ad, "kwantyfikatory" 26.04.13, 10:45
                                    nazimno napisał:

                                    > Nie zwrocilem uwagi na te ich wypowiedz, nie ma to wiekszego znaczenia.
                                    > Nie znam nikogo, kto NIGDY nie zaplacil, a jezdzi.

                                    A ja znam takich. Na przykład moja córka. Nigdy nie zapłaciła, a jeździ.
                                    Tak więc uważałbym z kwantyfikatorami ogólnymi, tym bardziej, gdy dotyczą przyszłości (panowie E. pisali w czasie przyszłym).
                                    Jura
                                    • nazimno Wniosek: musi byc mloda kobieta. 26.04.13, 10:48
                                      Ciesz sie, ze tak jest.
                                      Jednak czas robi swoje.
                                      Prawdopodobienstwo zaplacenia jest rozne od zera.


                                      • jureek Re: Wniosek: musi byc mloda kobieta. 26.04.13, 11:00
                                        Jeździ już 7 lat.
                                        Jura
                                        • nazimno Przekaz mlodziezy pozdrowienia wraz 26.04.13, 11:03
                                          z zyczeniami jazdy BEZPUNKTOWEJ, bo bezmandatowa jest malo realna.

                                          Jak sie jezdzi 35-40 tys. rocznie (ja), to zawsze sie cos trafi.
                                          Ale od tego mam laptopa.


                                      • agios_pneumatos Re: Wniosek: musi byc mloda kobieta. 26.04.13, 16:23
                                        nazimno napisał:

                                        > Ciesz sie, ze tak jest.
                                        > Jednak czas robi swoje.
                                        > Prawdopodobienstwo zaplacenia jest rozne od zera.
                                        >
                                        >

                                        A powiedz mi jedno:

                                        Bardziej prawdopodobne jest uniknięcie mandatu, na co masz wpływ w 100%, czy też uniknięcie wypadku, za możliwość zaistnienia którego ponosisz 50% odpowiedzialności?

                                        Staram się zrozumieć dlaczego jestem idiotą.
                              • agios_pneumatos Re: 26.04.13, 15:50
                                nazimno napisał:

                                > Ad1.
                                >
                                > cyt.: > Bzdura. Za kółkiem nie ma miejsca na emocje.
                                >
                                > To ja jestem nazimno, nie ty, gdybys tez byl "nazimno", to jednak unikna
                                > lbys
                                > wyprzedzania z prawej.

                                To ja od tej pory chyba tylko z prawej będę wyprzedzać.

                                Wystarczylo jednak "mrugnac" drogowymi i kobitka
                                > zostalaby z letargu wybudzona, co zreszta nastapilo, gdy ja "brales"... z prawe
                                > j.

                                Nie masz pojęcia chłopaku na czym polega jazda defensywna.

                                > Niestety obudziliscie sie w niewlasciwej kolejnosci, ale to dobrze,
                                > bo nauczke pamietasz do dzisiaj.
                                >

                                Miszczu logiki, żeby się obudzić, trzeba wcześniej spać, czyż nie?

                                > Mogles rowniez zaniechac tego manewru, jednak twoja maestria ci to uniemoliwila
                                > .
                                >

                                To może wystosuj interpelację do Sejmu o ustawowy zakaz wyprzedzania (się) samochodów?

                                > cyt.: > Emocje gubią.
                                > Owszem, potwierdzilo sie.
                                > Miales przygode z kobitka, trafilo ci sie choc raz w zyciu.
                                >

                                Oprócz pojęcia jazdy defensywnej, nie masz też takowego jeśli chodzi o to czym są emocje.

                                > Ad. 2
                                >
                                > > Zważ Mocium Panie, że każdy z nas każdego dnia na to pracuje. Pośredni
                                > o. Wyjeżd
                                > > zając z garażu.

                                >
                                > Moze tak, moze nie, ja jezdze jednak bezwypadkowo.
                                >

                                Bezwypadkowo, ale i bezmyślnie. Czego dowodem wspaniały aparat niemiecki, bo pokazuje zdjęcia.

                                Ja za to jeżdżę i bezwypadkowo (tego nie biorę pod uwagę, chociażby z uwagi na zawinienie sytuacji) i bezmandatowo.

                                > Jedyne, co mi sie przydarzylo - ukradli mi w Polsce samochod kilka lat temu.
                                > "Kazdy z nas" to gruba przesada, mow raczej tylko za siebie.
                                >
                                >

                                Ok. Każdy, kto jest uczestnikiem ruchu drogowego.

                                > Ad.3
                                >
                                > cyt.: > jesli mozesz cos spier....c, to niezawodnie mozesz tez liczyc
                                > > > na bezinteresowna pomoc innych, ktorzy moga to nawet spier...c lepi
                                > ej niz
                                > > ty sam

                                >
                                > Ten moral wyglosilem ja i byl on skierowany do takich jak ty.
                                >

                                Kim oni są?

                                > W zadnym stopniu nie dotyczy on mnie w kwestii "spier....nia",
                                > poniewaz fakty do tej chwili tego nawet nie sugeruja.
                                >

                                Pisałeś ogólnikowo. Nie schlebiaj sobie.

                                > Co do ostatniego zyczenia: "abym cie nie spotkal",
                                > to odwzajemniam je w calej rozciaglosci, ktora dobrze ilustruje twoj epizod.
                                > Idiotow staram sie unikac, moze dlatego jezdze bezwypadkowo.

                                To może pytanie kontrolne:

                                Rozumiem, że gdybym uniknął zderzenia (a takie sytuacje, choć może nie aż tak dramatyczne, mam często) to wtedy już nie byłbym idiotą?
                            • bimota Re: Calkiem obiektywnie. 26.04.13, 10:39
                              Jeśli wyjeżdżasz na drogę publiczną z założeniem, że 'możesz coś
                              > spie...ć', i że to ty jesteś głównym czynnikiem spie...jącym (wszak inni tylko
                              > pomagają), to ja poproszę o współrzędne gdzie się poruszasz, abym nigdy cię nie
                              > spotkał.

                              TO MNIE TEZ BYS MUSIAL UNIKAC... ALE JA NIE TANCUJE PO DRODZE Z POWODU BABSKICH MANEWROW...
                              • agios_pneumatos Re: Calkiem obiektywnie. 26.04.13, 16:21
                                bimota napisał:

                                > Jeśli wyjeżdżasz na drogę publiczną z założeniem, że 'możesz coś
                                > > spie...ć', i że to ty jesteś głównym czynnikiem spie...jącym (wszak inni
                                > tylko
                                > > pomagają), to ja poproszę o współrzędne gdzie się poruszasz, abym nigdy c
                                > ię nie
                                > > spotkał.
                                >
                                > TO MNIE TEZ BYS MUSIAL UNIKAC... ALE JA NIE TANCUJE PO DRODZE Z POWODU BABSKICH
                                > MANEWROW...

                                A szkoda. Zamykanie oczu i paniczne wciskanie pedału hamulca to nie jest dobra droga.
                                • bimota Re: Calkiem obiektywnie. 26.04.13, 16:52
                                  TY STOSUJESZ NIEWATLIWIE NAJLEPSZA.. :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja