Dodaj do ulubionych

Utrata prawa jazdy na 3 miesiące

29.08.13, 08:07
za przekroczenie prędkości o 50 km/h
Moim zdaniem to jest słuszne. Jednocześnie należy drastycznie podnieść kary dla tych co jeżdżą bez uprawnień.
Trzeba wreszcie okiełznać to bydło, dla którego auto to przedłużenie fiuta.
M.
Obserwuj wątek
      • mariner4 Ale tam wszystko odbywa się na 29.08.13, 09:37
        innym poziomie odpowiedzialności kierowców.
        Uważam, że trzeba zrobić wszystko, aby ograniczyć ilość zabójstw na drogach. Tak, w znacznej mierze są to zwyczajne zabójstwa.
        jak inaczej nazwać kierowcę, który za nic ma cudze życie?
        M.
        • nazimno Trzeba kierowcow lepiej szkolic. 29.08.13, 09:45
          System ubezpieczen musi zostac zreformowany, aby powodujacy wypadki
          dostawali po dupie, podczas gdy jezdzacy bezwypadkowo - otrzymywali solidne ulgi.

          Podobnie z systemem karania wykroczen.

          Walenie batem jest dobrym zajeciem dla furmanow.
          Liczy sie "samomotywacja".





          • mariner4 Mitologizuje się szkolenie 29.08.13, 16:44
            Tak się składa, że kierowcy do roku stażu powodują mało wypadków. Problem zaczyna się jak uwierzą w swoje "miszczostwo".
            Za grube przekroczenie prędkości kary powinny być drakońskie.
            M.
            • edek40 Jasne!!! 30.08.13, 11:59
              Mitologizuje sie szkolenie, jako nieskuteczne, nie podwazajac jego zanujaco niskiego poziomu. Bo na Polakach nie ma co probowac metod z innych krajow. U nas tylko bat!!!

              Mozesz mi napisac czemu?
              • hasch1 Re: Jasne!!! 30.08.13, 12:33
                Czepiasz się.
                Nasze szkolenie jest tak doskonałe, że nawet nie śmiej się śmiać.
                Jnstruktorzy, to fachowcy najwyższych lotów. Mają przecież prawa jazdy, od minimum trzech lat, niezależnie od tego że wcale od tego czasu nie musieli widzieć samochodu. Są dorośli , bo mają nin. 21 lat, to nic że to akurat grupa najmniejszego zaufania na drodze w kategorji wiekowej. No i mają wykrztaucenie nin. średnie. Więc są mądrzy, po maturze, np. Giertchowej.
                Przeszli przez kurs stosowny, na którym sprawdza się Ich kompetencje, to nic że głównie dydaktyczne.

                Ale tak jest zgodnie i zatwierdzono to i basta.
                • edek40 Mam jednak nieodparte wrazenie 30.08.13, 12:38
                  Ze Mariner jest tym rodzajem "tatusia", ktory struny do gitary kupi dopiero wtedy, gdy gowniarz nauczy sie grac.

                  Calkowicie nie pojmuje jak moze oceniac, ze system szkolenia nie ma wplywu, jesli, zdaniem Jurka, jest gorszy od np. niemieckiego. Z kolei agios podnosi temat, ze w Wielkiej Brytanii kurs to kuriozum. Jednak, jesli sie nie myle, kurs jest dwuetapowy i mlody kierowca ma ograniczone prawa do samodzielnej jazdy. Musi jezdzic pod nadzorem osoby pelnoletniej. Z reguly rodzica, a temu zalezy zdaje sie na bezpieczenstwie dziecka. Chyba...
              • tbernard Re: Jasne!!! 31.08.13, 22:20
                > Mitologizuje sie szkolenie, jako nieskuteczne, nie podwazajac jego zanujaco nis
                > kiego poziomu. Bo na Polakach nie ma co probowac metod z innych krajow. U nas t
                > ylko bat!!!
                >
                > Mozesz mi napisac czemu?

                Może dlatego, że rodacy jeżdżący w Niemczech na ogół pokornieją.
                Czyżby bali się niemieckiego bata? Czy może fakt jazdy po niemieckiej drodze sprawia, że szkolenie w Polsce było jednak wystarczające?
                • emes-nju Re: Jasne!!! 05.09.13, 11:49
                  tbernard napisał:

                  > Może dlatego, że rodacy jeżdżący w Niemczech na ogół pokornieją.

                  Po pierwsze niedawno tu czytałem, że szaleją jak pijane zające, a po drugie... Może nie pokornienie, a prosty fakt, że jak OPŁACA się przestrzegać uregulowań, to się ich przestrzega?

                  W Polsce przestrzegając ograniczeń nieortodoksyjnie (dość szerokim strumieniem olewam tereny zabudowane lasem czy łąką i jadę tam ZABÓJCZE ~70 km/h) na dłuższych dystansach uzyskuje średnie rzędu 50-60 km/h. W Niemczech, nawet z dłuższymi postojami i jazdą po drogach innych niż autostrady, moje średnie wychodzą ponad 100 km/h. Ile bym te średnie podkręcił jadąc 70-tką przez ichnie tereny zabudowane w drodze do najbliższej drogi bez terenów zabudowanych?

                  No i warto w tym "opłacaniu się" wspomnieć o szansie na kontrolę... W Polsce, kraju drogowych absurdów (zabudowane lasy i łąki stoją twardo na pierwszym miejscu), na obecność policji przy/na drogach trudno liczyć, co oczywiście nikomu nie przeszkadza w wymyślaniu coraz to nowych niestosowanych w praktyce sankcji dla piratów*. W Niemczech są nieco bardziej widoczni, a więc stosowanie się do REALNYCH (w większości) ograniczeń ma sens.

                  --
                  * Tu przypomina mi się edkowa sygnaturka :P
                  • jureek Re: Jasne!!! 05.09.13, 12:33
                    emes-nju napisał:

                    > Po pierwsze niedawno tu czytałem, że szaleją jak pijane zające,

                    Możesz pokazać gdzie to czytałeś, bo musiałem przegapić, a chciałbym dać odpór.

                    > W Niemczech, nawet z dłuższym
                    > i postojami i jazdą po drogach innych niż autostrady, moje średnie wychodzą pon
                    > ad 100 km/h.

                    Bajki to Ty dzieciom lub wnukom opowiadaj.

                    > W Niemczech są nieco bardziej widoczni, a więc stosowanie się do RE
                    > ALNYCH (w większości) ograniczeń ma sens.

                    Zgadza się, że więcej widać policji, natomiast realność ograniczeń jest porównywalna z Polską.
                    Jura
                    • edek40 Re: Jasne!!! 06.09.13, 10:26
                      > Zgadza się, że więcej widać policji, natomiast realność ograniczeń jest porówny
                      > walna z Polską.

                      Pomoz mi zatem zrozumiec taki obrazek: stoje sobie w korku, bo jeden pas autostrady jest w remoncie. Przed soba, na pasie, ktory zaraz jest zagrodzony stoja dwa panowie. W pewnej odleglosci od siebie. Jeden obraca znaki informujace o ograniczeniu predkosci i o zwezeniu. Drugi po prostu stoi i patrzy. W koncu cos tam szwargocze i obaj przenosza sie na druga strone jezdni - scena powtarza sie. W tym czasie inni robotnicy przesuwaja bariere i pacholki na trawe tuz pod bariere energochlonna. Nowiutka i piekniutka. Jest populudnie. Pewnie skonczyli prace. Tylko calkowiecie nie mogepojac tego obracania znakow, tego drugiego faceta, a juz najmniej rozgradzania jezdni. Przeciez jutro beda kontynuowac, skoro nie sprzatali pacholkow do auta.
                      • jureek Re: Jasne!!! 06.09.13, 10:54
                        edek40 napisał:

                        > > Zgadza się, że więcej widać policji, natomiast realność ograniczeń jest p
                        > orówny
                        > > walna z Polską.
                        >
                        > Pomoz mi zatem zrozumiec taki obrazek:

                        Pojeźdź trochę więcej po Niemczech to zobaczysz i inne obrazki (jeśli nie będziesz wybiórczo patrzył). Bo są też i takie obrazki obrazki, jak ostatnio na A4 między Gerą a Chemnitz, gdzie kilka tygodni przed rozpoczęciem jakichkolwiek robót stały już pachołki zwężające i ograniczenia prędkości.
                        A co do Twojej historyjki, to nie pomyliły Ci się przypadkiem kraje? Obracanie znaków to widziałem w Polsce, w Niemczech widziałem, jak ograniczenia się wieczorem zasłania specjalnymi pokrowcami.
                        Jura
          • mariner4 I znów bronisz bandytów drogowych. 29.08.13, 16:49
            w tamtych krajach tradycje jeżdżenia autami są dłuższe niż u nas.
            Jeździłem sporo po Danii. Spokój, kultura jazdy są uderzające. I nie jest to spowodowane tylko wysokością kar.
            A bydło drogowe w Polsce trzeba spacyfikować. Uratowanie wielu istnień ludzkich jest warte więcej niż komfort psychiczny troglodytów za kierownicą.
            M.
            • edek40 Re: I znów bronisz bandytów drogowych. 30.08.13, 11:12
              > w tamtych krajach tradycje jeżdżenia autami są dłuższe niż u nas.
              > Jeździłem sporo po Danii. Spokój, kultura jazdy są uderzające. I nie jest to sp
              > owodowane tylko wysokością kar.

              Bez watpienia.

              > A bydło drogowe w Polsce trzeba spacyfikować. Uratowanie wielu istnień ludzkich
              > jest warte więcej niż komfort psychiczny troglodytów za kierownicą.

              I tak wlasnie osiagnieto to w Danii czy to jednak kwestia genow?

              Swoja droga sporo bywalem w Danii. Choc wszyscy sa tacy grzeczni, policje sie widuje. W Szwecji z reszta rowniez. Widuje sie nawet interwencje. Na mniej najwieksze wrazenie wywarla interwencja za ruszenie z piskiem opon. Szwed, u ktorego goscilem, wyjasnil mi, ze interwencja byla spowodowana tym, ze jakis kierowca mogl przestraszyc sie halasu i moglo dojsc do wypadku. A przeciez tej gwaltownie ruszajacy nie przekroczyl predkosci. Jechal po prostej. A policja pojawila sie za nim z nikad. Jak na filmie. A u nas... Fotoradar lub policjant stojacy z suszarka na dlugiej i powszechnie znanej prostej...
              • realgniot Re: I znów bronisz bandytów drogowych. 30.08.13, 12:13
                Gdzie jest ten policjant? Ile tysięcy kilometrów trzeba przejechać, by natrafić na jakiś patrol?
                Jak nie ma patroli, policjanta spotkać jest nie sposób, to i nie ma się, co dziwić, że nic więcej nie robią poza staniem z suszarką, bo to i tak cud, że stoją.
                • edek40 Re: I znów bronisz bandytów drogowych. 30.08.13, 12:21
                  > Gdzie jest ten policjant? Ile tysięcy kilometrów trzeba przejechać, by natrafić
                  > na jakiś patrol?

                  Dlatego tak nieodzowne jest zaostrzanie prawa. Przynajmniej zdaniem niektorych wszelkie metody zawiodly, wiec konieczne jest surowe karanie... minimalnej jak zwykle liczby kierowcow.
                  • realgniot Re: I znów bronisz bandytów drogowych. 30.08.13, 17:32
                    edek40 napisał:

                    > Dlatego tak nieodzowne jest zaostrzanie prawa. Przynajmniej zdaniem niektorych
                    > wszelkie metody zawiodly, wiec konieczne jest surowe karanie... minimalnej jak
                    > zwykle liczby kierowcow.

                    Były jakieś metody? Skoro nigdzie nie było policjanta, to i żadnych metod nie było i nie miało, co zawieźć. Będzie to samo, co przedtem, z tym, że jakiś procent promila kierowców straci pj, czyli na dobrą sprawę, kompletnie nic, wystarczyłoby postawić choć jednego policjanta tylko z lizakiem w każdej gminie, dzielnicy, by uspokoić ruch, ale to w Polsce jest niestety za trudne i niewykonalne.
        • emes-nju Re: Ale tam wszystko odbywa się na 29.08.13, 11:22
          mariner4 napisał:

          > innym poziomie odpowiedzialności kierowców.

          Oraz drogowców.

          Całkiem często zarabiam na odebranie PJ, bo na zapomnianej po przeprowadzonym pół roku temu remoncie 40-tce śmigam, bo jestem polskim bydłem, 90-tką, czyli tyle, ile było można jak droga nie była naprawiona.

          Tak. Dzwoniłem na policję, żeby się tym zajęli. Nie. Nie zajęli się, choć przyznać trzeba, że ofiarnych sturzuf prawa jeszcze tam nie widziałem.
          • jureek Re: Ale tam wszystko odbywa się na 29.08.13, 11:24
            emes-nju napisał:

            > Całkiem często zarabiam na odebranie PJ, bo na zapomnianej po przeprowadzonym p
            > ół roku temu remoncie 40-tce śmigam, bo jestem polskim bydłem, 90-tką, czyli ty
            > le, ile było można jak droga nie była naprawiona.

            No to będziesz teraz śmigał poniżej 90, żeby nie stracić prawka.
            Straszna ofiara, nie?
            Jura
            • emes-nju Re: Ale tam wszystko odbywa się na 29.08.13, 11:38
              jureek napisał:

              > No to będziesz teraz śmigał poniżej 90, żeby nie stracić prawka.

              Nie łaskawco. W państwie prawa powinienem śmigać 40-tką i powinno mieć to uzasadnienie w realu. Natomiast olewanie pracy przez drogowców (policja w czasie jakiegoś przeglądu dróg - a nie mogli być wszędzie! - wykryła ok. 1000 wadliwie oznakowanych remontów; to więcej niż fotoradarów :P ) prowadzi do takiej relatywizacji postrzegania prawa jak piszesz - nie przestrzegamy prawa, bo czujemy, że to konieczne dla wspólnego dobra, a z obawy przed sankcjami, przeprowadzając analizy o ile OPŁACA mi się złamać przepisy, biorać pod uwagę ewentualne sankcję; ja wolałbym, żeby OPŁACAŁO się stosować do przepisów...

              > Straszna ofiara, nie?

              Sporo zależy od dystansu do pokonania i, w moim wypadku, wpojonego z mlekiem ojca, legalizmu - wbrew obiegowej opinii na mój temat, stresuje mnie łamanie przepisów. Niestety stresuje mnie tez zmuszanie mnie do stosowania się do idiotyzmów, szykan itd.
              • jureek Re: Ale tam wszystko odbywa się na 29.08.13, 12:00
                emes-nju napisał:

                > Nie łaskawco. W państwie prawa powinienem śmigać 40-tką i powinno mieć to uzasa
                > dnienie w realu.

                W państwie prawa jest też tak, że własnych wykroczeń nie usprawiedliwia się wykroczeniami innych. Przy Twoim podejściu nie można by wprowadzać żadnych sankcji dla kierowców łamiących przepisy dopóki nie zniknie ostatnie nieuzasadnione ograniczenie, czyli nigdy, bo nawet kraje, które stawiasz za wzór, nie są zupełnie wolne od niedoróbek znakologów.
                Jura
                • emes-nju Re: Ale tam wszystko odbywa się na 29.08.13, 12:15
                  jureek napisał:

                  > W państwie prawa jest też tak, że własnych wykroczeń nie usprawiedliwia
                  > się wykroczeniami innych

                  To prawda. Jest to jednak kwestia ilościowa...

                  Wiem, że wszędzie znajdują się znaki od czapy i wszędzie zdarzają się nieprawidłowo oznakowane remonty. Kłopot w tym, że w Polsce chyba nie znajdzie się remontu, do którego oznakowania nie sposób się przyczepić. Wczoraj jechałem DK7 w jej warszawskim biegu w miejscu, gdzie odbywają się prace związane z budową obwodnicy. Pierwszy zonk, to zwężenie na estakadzie. Prędkość dopuszczalna 60 km/h dwa pasy. Nagle, bez ŻADNEGO oznakowania zanika jeden pas. Potem robią się dwa nowiutkie i równiutkie, za to opatrzone 40-tką. Tak samo "rzetelnie" oznakowywane są praktycznie wszystkie remonty! Również na drogach szybkiego ruchu czy "tylko" międzynarodowych drogach - dwa lata temu nadziałem się na rozmalowanie DK2 wyprowadzające na czołówkę; "na szczęście" było, NIEODWOŁANE, ograniczenie do 40 km/h :P

                  To nie jest usprawiedliwianie swoich wykroczeń wykroczeniami innych - to próby w miarę normalnego funkcjonowania w nienormalnej rzeczywistości.
                  • jureek Re: Ale tam wszystko odbywa się na 29.08.13, 12:26
                    I dlatego, że są takie niedoróbki, należy poprzestać na karaniu mandatami i nie zabierać prawa jazdy nawet za tak znaczne przekroczenia prędkości jak o 50 kmh? A może w ogóle przestać karać?
                    Jura

                    P.S. Ja w tej rzeczywistości też funkcjonuję i od dłuższego czasu nie widziałem takiego miejsca, w którym dla normalnego funkcjonowania musiałbym przekroczyć prędkość aż o 50 kmh, więc te zapomniane czterdziestki wcale nie są tak nagminne, jak próbujesz to przedstawiać.
                    • edek40 Re: Ale tam wszystko odbywa się na 29.08.13, 12:33
                      > I dlatego, że są takie niedoróbki, należy poprzestać na karaniu mandatami i nie
                      > zabierać prawa jazdy nawet za tak znaczne przekroczenia prędkości jak o 50 kmh
                      > ? A może w ogóle przestać karać?

                      Alez nalezy karac!!! Bez watpienia.

                      Byleby nie odpowiadajacych za drogi. Oni maja za duzo do stracenia. Pomysl: wygodna posada, bezpieczenstwo zatrudnienia, premia za trud, urlopy, zwolnienia itp. I pensja w terminie. I zadnej odpowiedzialnosci. No nie mozna ludzi stresowac. Karac zatem, z odebraniem uprawnien wlacznie. Kierowcow...
                      • jureek Re: Ale tam wszystko odbywa się na 29.08.13, 12:36
                        edek40 napisał:

                        > Alez nalezy karac!!! Bez watpienia.
                        >
                        > Byleby nie odpowiadajacych za drogi.

                        Widzę, że znowu Cię ciągnie w stronę dyskusji o sprawach oczywistych, ale nie na temat wątku.
                        Chcesz porozmawiać o karaniu odpowiadających za drogi, załóż taki wątek i będziecie mogłi się prześcigać w wymyślaniu najprzeróżniejszych kar (od zakuwania w dyby po nabijanie na pal).
                        Jura
                    • emes-nju Re: Ale tam wszystko odbywa się na 29.08.13, 12:34
                      jureek napisał:

                      > I dlatego, że są takie niedoróbki, należy poprzestać na karaniu mandatami
                      > i nie zabierać prawa jazdy nawet za tak znaczne przekroczenia prędkości
                      > jak o 50 kmh

                      Ależ można, a nawet trzeba karać! Ale wobec poziomu drogowej degrengolady zarządców, nie można liczyć na dyscyplinowanie (bo podobno o to chodzi) takimi metodami kierowców. Można za to liczyć na wzrost sprzedaży urządzeń obronnych - od CB, po kamery dające szanse na wygraną w sądzie.
                      • jureek Re: Ale tam wszystko odbywa się na 29.08.13, 12:51
                        emes-nju napisał:

                        > Ależ można, a nawet trzeba karać! Ale wobec poziomu drogowej degrengolady zarzą
                        > dców, nie można liczyć na dyscyplinowanie (bo podobno o to chodzi) takimi metod
                        > ami kierowców.

                        A ja myślę, że odbieranie prawa jazdy bardziej dyscyplinuje niż wysokie mandaty. Widzę to w Niemczech, gdzie wielu przekracza dozwoloną prędkość, ale nie o tyle, żeby groziło to utratą prawka.
                        Napisałeś, że podobno chodzi o zdyscyplinowanie kierowców. A o co miałoby chodzić? W tym przypadku chyba nie powiesz, że tak naprawdę chodzi tylko o ściąganie kasy, bo zabieranie prawka w tym kontekście ma skutek przeciwny - eliminuje się z ruchu dojne krowy.
                        • emes-nju Re: Ale tam wszystko odbywa się na 29.08.13, 12:59
                          jureek napisał:

                          > A ja myślę, że odbieranie prawa jazdy bardziej dyscyplinuje niż
                          > wysokie mandaty.

                          Nadal nie rozumiesz. W Polsce, wobec drogowej degrengolady, nie mamy do czynienia z dyscyplinowaniem, a z TRESURĄ, ze wszystkimi negatywnymi tego stanu rzeczy skutkami. Poczynając od tego, co powyżej napisałeś - kalkulowanie ryzyka, a nie przestrzeganie rozsądnych ograniczeń w poczuciu obywatelskiego obowiązku.
                          • jureek Re: Ale tam wszystko odbywa się na 29.08.13, 13:14
                            emes-nju napisał:

                            > Nadal nie rozumiesz. W Polsce, wobec drogowej degrengolady, nie mamy do czynien
                            > ia z dyscyplinowaniem, a z TRESURĄ, ze wszystkimi negatywnymi tego stanu rzeczy
                            > skutkami.

                            Czyli każda kara będzie tresurą. Oczywiście oprócz kary za brak u pieszego obowiązkowej kamizelki :D
                            Nie ustosunkowałeś się do aspektu anty-Rostowskiego. Nie pasuje do Twojego obrazu świata?
                            Jura
                          • mariner4 Kto Cię biedaku tresował? 31.08.13, 07:06
                            Ja widzę mankamenty w naszych drogach, ale nie czuję się tresowany.
                            Natomiast wk... mnie debil co wciska się pomiędzy mnie a mojego poprzednika, kiedy po prostu chcę utrzymać bezpieczną odległość. O wiele bardziej niż niegrzeczny glina.
                            M.
                            • edek40 Re: Kto Cię biedaku tresował? 31.08.13, 12:14
                              > Natomiast wk... mnie debil co wciska się pomiędzy mnie a mojego poprzednika, ki
                              > edy po prostu chcę utrzymać bezpieczną odległość.

                              Oj, oj. A czemu wkurza? Skoro Ty jedziesz z odpowiednia predkoscia, znaczy ze ten wpychacz nie moze jechac duzo szybciej. A przeciez bydlakiem jest ten, kto przekracza predkosc. Gdy piszemy o innych wykroczeniach czy o "metodach" nadzoru nad ruchem zawsze w napastliwy i obrazliwy sposob odnosisz sie do rozmowcy, ze usprawiedliwia swoja szalencza jazde.

                              Czyli co? Zaczyna docierac do Ciebie, ze nie tylko predkosc? A moze w koncu dotrze, ze na tym forum nie ma piewcow nieskrepowanej wolnosci. Wsrod tych, z ktorymi sie nie zgadzasz sa zas tacy, ktorzy znaczna czesc odpowiedzialnosci na wystepki skladaja na nieruchawa wladze, ktora skoncentrowala sie wylacznie na predkosci i troszke na pijanstwie olewajac inne aspekty ruchu.

                              Moze w koncu dotrze do Ciebie, ze powolutku mozna tez zabic.
                            • emes-nju Re: Kto Cię biedaku tresował? 02.09.13, 12:05
                              mariner4 napisał:

                              > Ja widzę mankamenty w naszych drogach, ale nie czuję się tresowany.

                              W swojej 25 letniej karierze kierowcy dwukrotnie zostałem poddany ordynarnej tresurze:

                              1. Mgła i miejscowe zamglenia, a więc pirat emes ani razu nie przekroczył licznikowych 100 km/h na fotoradarówce. Pirat emes podjął jednak wysiłek wyprzedzenia ciućmoka, który jechał, jak dla pirata emesa, niebezpiecznie - bez żadnych widocznych przyczyn hamował do prędkości bliskich 30-40 km/h, a potem rozpędzał się do prędkości wyższych niż pirat emes był skłonny osiągnąć. Pirat emes wyszedł na lewy pas, przyspieszył, a potem, jak pirat emes wracal na swój pas, to pirat emes zauważył ograniczenie do 70 km/h. Pirat emes nie wdeptał jednak hamulca, żeby z osiągniętych ok. 80 km/h wyhamować do przepisowych 70 km/h. Pirat eses po prostu zdjął nogę z gazu. Jak pirat emes miał na zegarze sporo mniej niż 80 km/h, pirat emes zauważył, że wyprzedza go coś dużego za to szybkiego. Chwilę potem pirat emes zauważył miecz jedi i pirat emes zjechał na pobocze. Tam dowiedział się, że pirat emes jechał... 112 km/h, i że należy mu się KARA. Zaczęło się od 500 zł, ale jak pirat emes, całkiem bez honoru, oświadczył, że nie jechał tyle i ma na to świadków (dwie osoby), to mandat zmalał do chyba (już nie pamiętam) 200 zł. Bo dzielni treserzy DOSKONALE wiedzieli, że nie mnie zmierzyli (fotoradar Rapid), ale mieli to w dupach - zmniejszenie sankcji doprowadziło jednak do tego, że pirat emes zrezygnował z pomysłu nieprzyjęcia mandatu ze względów ekonomicznych.

                              Dbanie o bezpieczeństwo czy tresura?

                              2. Pirat emes jechał sobie warszawską ulicą. Potem skręcił w inną warszawską ulicę. A potem dostał mandat za wjazd pod całkowicie niewidoczny (umieszczony na wysokości ok. 5 m wśród gałęzi) zakaz ruchu. Pan policjant zgodził się z piratem emesem (jak zwykle niehonorowo broniącego swojej kieszeni), że znaku nie widać. Pan policjant na grzeczne pytania pirata emesa czy nie powinien zamiast polować na kierowców zgłosić do ZDMu wadliwe oznakowanie odpowiedział, że jedyne co może wnioskować, to skierowanie sprawy do sądu jak pirat emes nie zgodzi się przyjąć mandatu. Pirat emes, znów ze względów ekonomiczych, mandat przyjął.

                              Dbanie o bezpieczeństwo czy tresura?

                              A łapanie na zapomnianych po zeszłorocznym remoncie 40-tkach, to dbanie o bezpieczeństwo czy tresura?
                              • mariner4 2 incydenty na 25 lat. To calkiem dobry wynik 02.09.13, 12:59
                                Zawsze będą się zdarzały takie sprawy.
                                Ja mogę też wskazać różne przykłady i złe i dobre.
                                To może dla odmiany sympatyczny akcent.
                                To było już dawno.
                                We własne imieniny jadę sobie po trasie szybkiego ruchu pod Poznaniem i przeholowałem z prędkością. A tu drogówka. Przekroczyłam o 30. Ówczesne 1000 zł. Dałem to wszystko policjantowi a on sięgnął po bloczek mandatowy.Wtedy mi się wyrwało, że w imieniny mieć takiego pecha. Milicjant krzyknął do kolegi w radiowozie. Masz kalendarzyk? Mam. To zobacz czyje dzisiaj imieniny? Ten podał. Milicjant oddał mi wszystko i powiedział no to ma pan prezent 1000 złotych od drogówki. Pogroził palcem i pojechałem.
                                Doświadczenia są różne.
                                M.
                                • emes-nju Re: 2 incydenty na 25 lat. To calkiem dobry wynik 02.09.13, 13:11
                                  mariner4 napisał:

                                  > Zawsze będą się zdarzały takie sprawy.

                                  Łaskawco racz zauważyć, JEDYNE dwa moje kontakty z karząca ręka naszej waaadzy były wyłudzeniem.

                                  Racz też zauważyć to, co napisałem o polowaniach na zapomnianych 40-tkach - tu nie dałem się złapać, bo jeżdżę uważnie i jak widzę coś takiego to się nie stosuje, ale uważam, na TRESERÓW. A ci, którzy dali się złapac na pewno nie będą uważali, że dostali słuszny mandat, a, całkiem słusznie, że dostali smagnięcie z bicza od tresera.

                                  PS. O psach pawłowa to ty byłeś łaskaw napisać, a więc nie polemizuj z tym, że piszę o tresurze, bo do tego sprowadza się twoja wizja BRD :P
                                  • mariner4 Mówiąc o tresurze 02.09.13, 13:34
                                    mam na myśli niepoprawnych, do których nie docierają logiczne argumenty. Uważam, że uratowanie choćby jednego życia jest warte zachodu.
                                    Po co na przykład wyprzedza mnie facet na trzeciego, by kilkaset metrów zjechać na stację benzynową? Na takiego debila tylko bat jest dobry. Żadna tam marchewka. Tylko kij i w ryj! O, nawet mi się zrymowało. Nie mów, że sam nie znasz mnóstwa takich przykładów.
                                    Nikt mnie nie jest w stanie przekonać, że na 10 km trasie w mieście warto w ogóle wyprzedzać. No bo ile czasu można zaoszczędzić? To jest wyprzedzania dla samej przyjemności pokazania swojej (wątpliwej) przewagi.
                                    M.


                                    • emes-nju Re: Mówiąc o tresurze 02.09.13, 13:58
                                      mariner4 napisał:

                                      > mam na myśli niepoprawnych, do których nie docierają logiczne argumenty.
                                      > Uważam, że uratowanie choćby jednego życia jest warte zachodu.

                                      I słusznie uważasz! Tylko, że tresurą nie uratuje się ani jednego życia, bo...

                                      > Po co na przykład wyprzedza mnie facet na trzeciego, by kilkaset metrów zjechać
                                      > na stację benzynową?

                                      ...bo tresura nie nauczy ZACHOWANIA na drodze, a tylko małpiego przestrzegania przepisów tam, gdzie łapią.

                                      > Na takiego debila tylko bat jest dobry. Żadna tam marchewka.
                                      > Tylko kij i w ryj!

                                      Postaraj się wykazać na przykładach, że stosowanie na polskich drogach od lat takiej własnie tępej techniki dało wymierne rezultaty w postaci CHOĆBY zbliżenia polskich statystyk, do ŚREDNICH europejskich..

                                      > Nikt mnie nie jest w stanie przekonać, że na 10 km trasie w mieście
                                      > warto w ogóle wyprzedzać.

                                      I właśnie dlatego jedyna słuszną metodą jest separowanie różnych rodzajów ruchu, a nie, jak w Polsce, wciskanie jadących 10 km (50-tką, bo po co przepalać paliwo) i jadących 500 km na ten sam wąziutki i dziurawy pasek asfaltu.
                                      • jureek Re: Mówiąc o tresurze 02.09.13, 14:16
                                        emes-nju napisał:

                                        > I właśnie dlatego jedyna słuszną metodą jest separowanie różnych rodzajów ruchu
                                        > , a nie, jak w Polsce, wciskanie jadących 10 km (50-tką, bo po co przepalać pal
                                        > iwo) i jadących 500 km na ten sam wąziutki i dziurawy pasek asfaltu.

                                        No jasne. Bo mamy przecież obok tego paska asfaltu wygodną i szeroką drogę, tylko władza się uparła, żeby na złość wszystkich wciskać na ten sam pasek asfaltu.
                                        Jura
                                        • emes-nju Re: Mówiąc o tresurze 02.09.13, 14:32
                                          jureek napisał:

                                          > No jasne. Bo mamy przecież obok tego paska asfaltu wygodną i szeroką drogę

                                          Nie mamy. Jak już gdzieś pisałem, w Polsce dramatycznie brakuje dróg lokalnych z prawdziwego zdarzenia, co powoduje eksport ruchu lokalnego na zatłoczone i bez tego trakty tranzytowe. Ze wszystkimi tego dramatycznymi skutkami.

                                          No ale w tak bogatym i mało zaludnionym kraju tylko autostrad potrzeba! (Oczywiście poprowadzonych tak, żeby były wygodne dla międzynarodowego tranzytu, a dla lokalesów jak się uda). A w takiej bidniutkiej Austrii jak międzynarodowa droga z Czech do Wiednia poprowadzona była jednojezdniówką, to na całkiem długich odcinkach obok biegły drogi lokalne, które z tranzytówka krzyżowały się "nieco" rzadziej niż na naszych DK występują strategiczne skrzyżowania z wyjazdem z pól. No i ta jednojezdniówka, w Polsce nie do pomyślenia!, była szeroka na tyle, żeby dało się bezpiecznie wyprzedzać na trzeciego, a miejscami i na czwartego. No, skandal! Po co?! Traktory tam jeżdżą? Kombajny może? Po co wyprzedzać?
                                          • jureek Re: Mówiąc o tresurze 02.09.13, 14:45
                                            emes-nju napisał:

                                            > A w takiej bidniutkiej Austrii jak międzynarodowa drog
                                            > a z Czech do Wiednia poprowadzona była jednojezdniówką, to na całkiem długich o
                                            > dcinkach obok biegły drogi lokalne, które z tranzytówka krzyżowały się "nieco"
                                            > rzadziej niż na naszych DK występują strategiczne skrzyżowania z wyjazdem z pól
                                            > . No i ta jednojezdniówka, w Polsce nie do pomyślenia!,

                                            Na pewno nie do pomyślenia? No to popatrz na te drogi gospodarcze równoległe do wybudowanej niedawno północnej obwodnicy Opola:
                                            goo.gl/maps/9k9CQ
                                            • edek40 Re: Mówiąc o tresurze 02.09.13, 14:49
                                              > Na pewno nie do pomyślenia? No to popatrz na te drogi gospodarcze równoległe do
                                              > wybudowanej niedawno północnej obwodnicy Opola:

                                              Do pomyslenia!!!

                                              Ile to kilometrow?
                                              • edek40 Ale, ale!!! 02.09.13, 14:53
                                                Kiedys podnioslem kwestie poruszania sie rowerzystow po drogach ekspresowych. Bimota zauwazyl, ze czesto jest tak, ze szosa konczy sie gdzies w plenerze i zaczyna sie ekspresowka. Tak jest m.in. na DK8 na polnoc od Warszawy. Nie ma zjazdow na szosy lokalne. Wala wiec rowerzysci. A to i tak mala szkoda. Ide o zaklad, ze i ciagnik sie trafi...
                                            • emes-nju Re: Mówiąc o tresurze 02.09.13, 15:01
                                              jureek napisał:

                                              > popatrz na te drogi gospodarcze równoległe do wybudowanej
                                              > niedawno północnej obwodnicy Opola

                                              Jestem wzruszony.

                                              Nie daje mi jednak spokoju owo "niedawno", bo większość dróg w Polsce jest wybudowana dawno i bez dróg gospodarczych, a cała para modernizacyjna idzie w obetonowywanie każdego wyjazdu z pola zamiast jego likwidacji i przeniesienia na drogę gospodarczą :( Czasem jeszcze stawia się fotoradar zamiast ww. likwidacji, czy choćby rozszerzenia (bez betonu) i dorobienia pasów rozbiegowych i do skrętu :(
                                • edek40 Re: 2 incydenty na 25 lat. To calkiem dobry wynik 02.09.13, 13:38
                                  > To może dla odmiany sympatyczny akcent.
                                  > To było już dawno.

                                  Dawno temu potracilem czlowieka na szosie. Policja, gdy po 2 godzinach przyjechala, z miejsca zaczela "stawiac mnie na nogi", bo troszke sie rozsypalem. Ze sladow hamowania i ich dlugosci SAMI orzekli, ze jechalem nie wiecej niz 70 km/h, a pijak zaskoczyl mnie do tego stopnia, ze hamowac zaczalem juz po uderzeniu. Po wykonaniu pomiarow wzielismy kurs na Ciechanow, gdzie na komendzie mialem zlozyc zeznania i dmuchnac w stacjonarny alkotest. Policjant dal mi swoje rekawiczki, choc rece mialem pociete przez szybe raz przy razie. Bez szyby w listopadzie nie jest fajnie. Po drodze (ja prowadzilem swoje auto, bo policjant nie chcial jechac "zachodnim" autem) mialem deja vu. Otoz pod kola wbiegl mi pieszy. Zdazylem wyhamowac. Mialem juz chyba przepelnione rejestry strachu i stresu, bo towarzyszacy mi policjant odebral to zdarzenie chyba gorzej niz ja. Zwineli bydlaka do radiowozu i... zawiezli do domu. Na "dolku" mieli juz pelno takich ledwo cieplych.

                                  Juz na komendzie zepsuli mi charakter. Aby mnie uspokoic tlumaczyli, ze kierowca nie ma zadnych szans unikniecia zdarzenia, jesli pieszy az wychodzi ze skory, aby miec wypadek. Opowiedzieli mi historie o wypadku, ktorego nie bylo. Znaleziono cialo pieszego. Zglosil sie swiadek i podal numery. Policja szybko namierzyla sprawce. Ogledziny przodu stara nie potwierdzily faktu potracenia. Slady byly na przyczepie (nie naczepie). Policja odstapila od postawienia zarzutow kierowcy, w tym zarzutu ucieczki z miejsca zdarzenia.

                                  Ten kontakt z policja odbieram nadwyraz pozytywnie. Niestety nauczyli mnie patrzec na zdarzenie drogowe w taki sposob, ktory zasluzyl w Twoich oczach na nazwanie mnie bydlakiem.
                      • mariner4 Każdy wykręt dobry 31.08.13, 07:01
                        dla usprawiedliwienia szaleńczej jazdy.
                        Drogi to jedno, dyscyplina jazdy to drugie. Jest oczywiste, że trzeba dostosować jazdę do stanu dróg, a nie stan dróg do sposobu jazdy.
                        Zawsze znajdą się jakieś błędy w oznakowaniu, albo inne. Nawet w krajach o najlepszych drogach. I co? Oznacza to prawo do łamania przepisów?
                        m
                        • edek40 Re: Każdy wykręt dobry 31.08.13, 12:19
                          > dla usprawiedliwienia szaleńczej jazdy.

                          Czy szalencza jazda to rowniez wyjazd z podporzadkowanej bez patrzenia (druga glowna przyczyna smierci na drogach)?

                          > Drogi to jedno, dyscyplina jazdy to drugie. Jest oczywiste, że trzeba dostosowa
                          > ć jazdę do stanu dróg, a nie stan dróg do sposobu jazdy.

                          Truizm.

                          > Zawsze znajdą się jakieś błędy w oznakowaniu, albo inne. Nawet w krajach o najl
                          > epszych drogach. I co? Oznacza to prawo do łamania przepisów?

                          Nie. Ale tlumaczy brak poszanowania prawa. Skoro prawo, jego stosowanie oraz kontrola jest wadliwa, wielu obywateli po prostu nie szanuje prawa. MOzesz sobie nazywac ich jak chcesz, ale nie zmienisz tego faktu. Fotoradary rowniez.
                          • emes-nju Re: Każdy wykręt dobry 02.09.13, 14:22
                            edek40 napisał:

                            > > Drogi to jedno, dyscyplina jazdy to drugie. Jest oczywiste, że
                            > > trzeba dostosować jazdę do stanu dróg, a nie stan dróg
                            > > do sposobu jazdy.
                            >
                            > Truizm.

                            Nie do końca. Bo drogi powinny być dostosowane do potrzeb. Stawianie sprawy, że jak nie ma dróg, to trzeba "zdjąć nogę z gazu, panie kierowco" jest oczywiście słuszne, ale wystarczy, że parę procent kierowców będzie miało to w dupie i masakra, wyrażana w statystykach, gotowa.

                            > > Zawsze znajdą się jakieś błędy w oznakowaniu, albo inne. Nawet w krajach
                            > > o najlepszych drogach. I co? Oznacza to prawo do łamania przepisów?
                            >
                            > Nie. Ale tlumaczy brak poszanowania prawa.

                            Tym bardziej, że niestety do niektórych kierowców już dotarło jak znakowane są polskie drogi, ze szczególnym uwzględnieniem oznakowania przyszłych (kiedyś odkryłem znaki przyszłe - ograniczenie prędkości na okoliczność zaczynającego się za jakiś czas remontu), trwających i przede wszystkim byłych remontów*. O ograniczeniach prędkości dostosowanych do ciężarówki na mokrym asfalcie nie wspomnę.

                            --
                            * Oznakowanie remontów, to w ogóle masakra! Wczoraj gdybym zastosował się do znaku wystawionego na furgonetce robotników drogowych, to trafiłbym w barierę, bo wobec prowadzenia prac na lewym pasie i świecący i blaszany znak C-10 na rzeczoną barierę prowadził. Na furgonetce wisiało tez ograniczenie do 40 km/h, co oczywiście powodowało, że reszta oznakowania nie musiała mieć nic wspólnego z rzeczywistością, bo nie ma nic złego w ewentualnym zaparkowaniu w barierze 40-tką - ograniczenie oczywiście nigdy nie było odwołane. Jestem piratem, który ma "dobry wykręt" - zignorowałem oznakowanie... Nie wspomnę o tymczasowych rozmalowaniach prowadzących na czołówkę i o takim drobiazgu jak to, że i całkowite zamknięcie drogi (objazd puszczony po trawie) i remont bariery na trasie szybkiego ruchu zasługuje zawsze na identyczne, oczywiście dostosowane do warunków :P ograniczenie - 40 km/h
                            • jureek Re: Każdy wykręt dobry 02.09.13, 14:40
                              emes-nju napisał:

                              > Nie do końca. Bo drogi powinny być dostosowane do potrzeb.

                              No i najlepiej, żeby wszyscy byli piękni, młodzi i bogaci. To oczywiście nie jest truizm.

                              > Stawianie sprawy, że
                              > jak nie ma dróg, to trzeba "zdjąć nogę z gazu, panie kierowco" jest oczywiście
                              > słuszne,

                              Skoro słuszne, to dlaczego kpisz z takich apeli? Bo w dobrym tonie jest wykpiwanie nawet słusznych apeli?

                              > ale wystarczy, że parę procent kierowców będzie miało to w dupie i ma
                              > sakra, wyrażana w statystykach, gotowa.

                              Czyli nie warto zwalniać, bo to i tak statystyk nie poprawi? To Ci powiem, że ja zwalniam nie dla statystyk, tylko dla własnego bezpieczeństwa, żeby mieć więcej czasu na reakcję na tych nie najlepszych drogach.
                              Jura
                              • emes-nju Re: Każdy wykręt dobry 02.09.13, 14:56
                                jureek napisał:

                                > emes-nju napisał:
                                >
                                > > Stawianie sprawy, że jak nie ma dróg, to trzeba "zdjąć nogę z gazu,
                                > > panie kierowco" jest oczywiście słuszne,
                                >
                                > Skoro słuszne, to dlaczego kpisz z takich apeli? Bo w dobrym tonie jest
                                > wykpiwa nie nawet słusznych apeli?

                                Kpię raczej z wiary w cudowną moc takich apeli.

                                > Czyli nie warto zwalniać, bo to i tak statystyk nie poprawi?

                                Warto. Zresztą zdaje się nawet, że jako czołowy pirat i morderca tego forum przyznaje się do najniższych średnich prędkości (50-60 km/h wobec 60-80 wśród znacznej części uczących mnie europejskiego stylu jazdy :P ), co oczywiście świadczy o tym, że jeżdżę 220 km/h przez centra miast :P

                                Sęk w tym, że zwolnienie nawet większości kierowców (co, wbrew obiegowym opiniom ma miejsce!) nie da szybkich i wymiernych efektów jeżeli choćby parę procent użytkowników naszych przeładowanych duktów nie zastosuje się do tego światłego pomysłu. Co widać i po drogach i po statystykach.
      • jureek Re: Jest pytanie jak przyjac widelki przekroczen. 29.08.13, 10:52
        nazimno napisał:

        > Zupelnie rozsadnie uregulowano to w (D), (A) i innych krajach zmotoryzowanych.
        > Ten, ktory cos przeskrobal, nie jest traktowany od razu jak talib.
        > Dopiero solidna recydywa pociaga za soba wymierna kare.

        Nieprawda, że dopiero recydywa. W Niemczech tracisz prawo jazdy już po pierwszym przekroczeniu prędkości (o ponad 30 kmh w zabudowanym lub o ponad 40 kmh poza zabudowanym).
        Jura
    • edek40 Re: Utrata prawa jazdy na 3 miesiące 29.08.13, 10:13
      > za przekroczenie prędkości o 50 km/h
      > Moim zdaniem to jest słuszne.

      Slusznie. Ale glupio. Czym innym jest przekroczenie predkosci na osiedlowej uliczce w poblizu szkoly/przedszkola. O, na przyklad TU dozwolone jest 50 km/h, a uliczka waska, a za chwile mamy wyjscie ze szkoly. Czyli tak. Gosc jedzie 101 km/h i traci prawo jazdy, bo jest bydlakiem i idiota. Dokladnie tak samo, jak ten, ktory 101 km/h jedzie TU. Zdaje sobie oczywiscie sprawe z tego, ze w obu wypadkach jest to obszar zabudowany i trudno sobie wyobrazic roznicowanie sankcji w zaleznosci od szerokosci drogi na przyklad. Wydaje sie wiec logiczne, ze nalezy roznicowac ograniczenia predkosci, tak aby mialy one cokolwiek wspolnego z sensem. A wtedy proponuje zachowac zabranie prawa jazdy powyzej 50 km/h na szosie, a w obszarze (naprawde) zabudowanym zabierac juz przy 30 km/h.

      > Trzeba wreszcie okiełznać to bydło,

      I zawsze zastanawiam sie kto bardziej na to miano zasluguje. Czy kierowca, z tzw. przypadkowego spoleczenstwa, czy lekcewazacy swoje obowiazki stroz prawa czy znakolog, ktorzy to przeciez nie uzyskali swoich uprawnien po 20 godzinach fikcji zwanej szkoleniem kierowcow.
      • mariner4 Nie jest czymś innym 29.08.13, 16:57
        Nie jesteś od interpretowania prawa, tylko od jego przestrzegania. A jek tego nie akceptujesz, to ustawodawca ma prawo Cie w d...kopać mocno.
        Mnie się nie zdarza nigdy przekraczanie prędkości o 50 km/h. Wisi mi więc wysokość kary za to wykroczenie. Mogą zabierać prawko na rok i dawać mandaty 100000 PLN.
        M.
        • edek40 Re: Nie jest czymś innym 29.08.13, 17:23
          > Nie jesteś od interpretowania prawa, tylko od jego przestrzegania. A jek tego n
          > ie akceptujesz, to ustawodawca ma prawo Cie w d...kopać mocno.

          Czyli akceptujesz takie oznakowanie jak zalaczylem? Znaczy uwazasz, ze nie zasluguje na utrate prawa jazdy jak przylapia mnie gdy bede jechal ta osiedlowa uliczka 99 km/h?

          Mamy zdaje sie biegunowo odmienne pojecie o bezpieczenstwie ruchu drogowego. Ty koncentrujesz sie na wymadrzaniu, fasadowym pojmowaniu tych kwestii, obrazaniu rozmowcow i powielaniu frazesow. Mi zalezy na poprawie bezpieczenstwa.
            • edek40 Re: Nie akceptuję, ale Ty tylko szukasz pretekstu 29.08.13, 17:39
              > aby sobie uzurpować prawo do rozboju na drogach.

              Sam widzisz. Znowu osobiscie.

              Ja na tej uliczce z rzadka przekraczam 30 km/h. Nie o 30 km/h, aby bylo jasne.

              > Rozumiem, że uważasz jak prawo karne jest wadliwe, to możesz popełniać dowolne
              > przestępstwa bezkarnie?

              Uwazam, ze jesli prawo jest wadliwe, to nie ma zadnej roli wychowawczej, a wylacznie represyjna. A to prowadzi prosta droga do tego, ze duzo jest ukaranych po fakcie, a skala wystepku nie zmniejsza sie w widoczny sposob. Ale wolna droga. Mozesz uwazac, ze potencjalni mordercy powinni byc surowo karani. Ja uwazam, ze byloby o wiele lepiej, aby warunki tworzone byly tak, aby karanych surowo bylo jak najmniej. G... no mnie obchodzi bowiem to, ze nasze wladze (oraz TY) godzi sie na ofiary, swoja nieudolnosc maskujac zaostrzaniem prawa na oslep.

              > Ja już nie mam sił z Tobą dyskutować. Jesteś niereformowalny.

              Owszem. Ja nie godze nie na populistyczne frazesy. Uwazam, ze ten krok w zaostrzaniu prawa jest porzadany. Uwazam, ze powinny byc zachowane rowniez inne warunki. Rowniez zmiana oznakowania, oraz pojawienie sie policji nie tylko na trzypasmowych arteriach.
              • mariner4 Prawo wymierzone przeciwko piratom drogowym 29.08.13, 19:28
                MA BYĆ represyjne. Tych bydlaków nie ma co wychowywać. Ja się n ie godzę, żeby te kanalie narażały moje zdrowie i życie na drodze. Ja chcę wrócić bezpiecznie do domu, bo JA NIE PRZEKRACZAM dozwolonych prędkości. Oczywiście czasem się zagapię, ale to są niewielkie przekroczenia, które koryguję jak zauważę. A mam mocne auto.
                I nie obchodzi mnie co inni o tym myślą. Jak nie rozumieją, to tępić ich z całą bezwzględnością.
                Idź dyskutować z ofiarami wypadków, albo ich rodzinami. Jak masz cywilną odwagę.
                Mojego przyjaciela zabił taki 23 letni debil.
                M.
                • edek40 Re: Prawo wymierzone przeciwko piratom drogowym 29.08.13, 20:06
                  > MA BYĆ represyjne. Tych bydlaków nie ma co wychowywać. Ja się n ie godzę, żeby
                  > te kanalie narażały moje zdrowie i życie na drodze.

                  Jaki odsetek naszego spoleczenstwa klasyfikujesz jako kanalie?

                  >Ja chcę wrócić bezpiecznie do domu, bo JA NIE PRZEKRACZAM dozwolonych prędkości.

                  Swietnie!!! Jak kazdy. A moze znasz takich, ktorzy nie chca? Albo siadaja sobie rano przy kawce i mysla dzis kogos zabije? Tak, tak, wiem. G..no Cie to obchodzi. I tu jest wladnie pies pogrzebany.

                  > Oczywiście czasem się zagapię, ale to są niewielkie przekroczenia, które koryguję jak zauważę.

                  Ale oczywiscie niebezpieczne na drodze jest tylko zagapienie sie i DUUUUZE przekroczenie. Powolutku zabic sie nie da.

                  > I nie obchodzi mnie co inni o tym myślą. Jak nie rozumieją, to tępić ich z całą
                  > bezwzględnością.

                  Patrz pierwsze pytanie. Jak nic - spoleczenstwo do wymiany.

                  > Idź dyskutować z ofiarami wypadków, albo ich rodzinami. Jak masz cywilną odwagę

                  Mam. Z calym wspolczuciem dla ich tragedii potrafilbym dowiesc, ze za wiele tragedii posrednio odpowiedzialnosc ponosi wladza.

                  > Mojego przyjaciela zabił taki 23 letni debil.

                  Gdyby zabil go jadac powolutku zaslugiwalby na miano debila? A moze powolutku mozna zabijac?
                • hasch1 Re: Prawo wymierzone przeciwko piratom drogowym 30.08.13, 12:50

                  mariner4 napisał:

                  > Oczywiście czasem się zagapię, ale to są niewielkie przekroczenia, które koryguję jak zauważę. A mam moc
                  ne auto.

                  Ja też mam mocne auto Iveco.


                  < Tych bydlaków nie ma co wychowywać

                  Strzelać ich jak kaczki.


                  > I nie obchodzi mnie co inni o tym myślą


                  I to jest clou problemu.
                  Niech na całym świecie wojna, byle moja wieś spokojna.
                  Ale jak nie zdążysz skorygować, albo się tylko zawachasz, a mnie braknie miejsca bo droga do dupy, znaki sprzeczne, Ja zmęczony ciągłym korygowaniem z uwagi na tobie podobnych, to z dna, bardzo płaskiej trumny krzyczał będziesz NAPEWNO PRZEKROCZYŁ PRĘDKOŚĆ, UKRZYŻOWAĆ GO.
                  Idz do ........
          • jureek Re: Nie jest czymś innym 29.08.13, 17:31
            edek40 napisał:

            > Czyli akceptujesz takie oznakowanie jak zalaczylem?

            Kto przestrzega, ten akceptuje? Ciekawa teoria.
            Poza tym jakie ma to znaczenie, czy Mariner akceptuje, czy nie akceptuje? Od Marinera przecież nie zależy, czy to ograniczenie tam będzie stało, czy nie.

            > Mamy zdaje sie biegunowo odmienne pojecie o bezpieczenstwie ruchu drogowego. Ty
            > koncentrujesz sie na wymadrzaniu, fasadowym pojmowaniu tych kwestii, obrazaniu
            > rozmowcow i powielaniu frazesow. Mi zalezy na poprawie bezpieczenstwa.

            Sugerujesz, że Marinerowi na poprawie bezpieczeństwa nie zależy?
            A co Ty takiego robisz dla poprawy tego bezpieczeństwa? Przekonujesz ludzi czytających to forum, że nie warto się starać przestrzegać przepisów, bo i tak od nich niewiele zależy.
            Jura
            • edek40 Re: Nie jest czymś innym 29.08.13, 17:41
              > Kto przestrzega, ten akceptuje? Ciekawa teoria.

              Przestrzeganie 50 km/h na tej uliczce to prawie zabojstwo.

              > Sugerujesz, że Marinerowi na poprawie bezpieczeństwa nie zależy?

              Alez zalezy. Moim jednak zdaniem w sposob fasadowy przy zachowaniu gnijacych fundamentow. Byleby elewacja byla cudna.
              • jureek Re: Nie jest czymś innym 29.08.13, 17:47
                edek40 napisał:

                > > Kto przestrzega, ten akceptuje? Ciekawa teoria.
                >
                > Przestrzeganie 50 km/h na tej uliczce to prawie zabojstwo.

                Jadąc 30 kmh nie przestrzegasz ograniczenia do 50 kmh? Ciekawa teoria. Bo według mnie to jest tak, że znak ograniczenia prędkości nie oznacza zakazu jazdy poniżej tej prędkości.
                Jura
                • edek40 Re: Nie jest czymś innym 29.08.13, 17:50
                  > Jadąc 30 kmh nie przestrzegasz ograniczenia do 50 kmh? Ciekawa teoria.

                  A mozemy tak przez chwile nie o mnie? Ja zdeklarowalem sie. Co z innymi, tresowanymi durnymi znakami, ktorzy jesli juz boja sie jakiejkolwiek kary, to glownie mandatu. ale na trzypasmowej arterii. A na tej uliczce zdarzaja sie idioci, jadacy AZ 50 km/h. Lamia jakies przepisy, aby zasluzyc na miano niereformowalnego bydlaka, stosujac terminologie marinera?
    • emes-nju Tekst zawierający emesopobne herezje 29.08.13, 15:03
      "50 km/h za szybko? Stracisz prawo jazdy

      Jak się zabija dobre pomysły

      Policja chce przepchnąć pomysł, żeby za przekroczenie dozwolonej prędkości o 50 km zabierać kierowcom prawo jazdy na trzy miesiące. Byłoby dobrze, gdyby policjanci wcześniej sami zabrali się do roboty.

      Mogliby zacząć od wskazania zarządcom dróg absurdalnych znaków np. takich jak ograniczenie prędkości do 50 km na drodze trzypasmowej odgrodzonej ekranami. Ograniczenia te łamane są nagminnie i policja również przymyka na to oko. A później się dziwi, że kierowcom wchodzi w krew szybka jazda. Tylko, że wtedy trudniej byłoby wyłapywać pijanych kierowców, bo jak mówi policyjny żart, może i nawet praktyka, w Warszawie pijanego widać na kilometr: to ten, co jedzie pięćdziesiątka i nie zmienia pasa co parę sekund.

      Skoro zarządcy nie palą się do weryfikacja oznakowania, to policja może im w tym pomóc. Przepisy nie stoją im na przeszkodzie. Dostosowanie oznakowania do realiów jest dobrym punktem wyjścia do egzekwowania prawa. Ale wtedy trzeba by się narobić. A tak suszareczka, mandacik, prawo jazdy do służbowej kieszeni i statystyka pnie się w górę. A, że później ci sami kierowcy wsiadają za kierownicę bez dokumentów i widocznie się nie boją, już nikt się nie zastanawia, co z tym zrobić.

      W kwestii budowy dróg championem nie jesteśmy. Ale zabijanie na drogach wychodzi nam nieźle. W statystyce zabitych na pasach mamy nawet palmę pierwszeństwa. To przerażająca sytuacja, bo dziecko wchodzące na pasy uczone jest, że tam jest bezpieczne. Często niestety nie jest. Zabieranie praw jazdy za przekroczenie prędkości o 50 km może pomóc zmniejszyć złe statystyki. Ale to nie jest złoty środek. Zastosowany bez głębokich i kompleksowych zmian w prawie, stanie się tylko kolejnym środkiem represji. Tak się właśnie zabija dobre pomysły".

      Więcej pod adresem www.polityka.pl/kraj/opinie/1553683,1,50-kmh-za-szybko-stracisz-prawo-jazdy.read#ixzz2dMYVaGAQ
      • jureek Re: Tekst zawierający emesopobne herezje 29.08.13, 15:29
        Nadal nie odpowiedziałeś mi na pytanie, jaki jest Twoim zdaniem rzeczywisty cel tego pomysłu, skoro dyscyplinowanie kierowców takim celem jest według Ciebie tylko "podobno".
        Jura

        P.S. Myślę, że filmoznawca, który nie napisał ani jednej recenzji filmowej, ma podobne fachowe kwalifikacje do oceniania pomysłów na dyscyplinowanie kierowców, jako Ty masz, czy ja mam, czy Durczok ma. To już nie te czasy, że jak w radiu coś powiedzieli, czy w gazecie napisali, to musi to święta prawda być.
        • emes-nju Re: Tekst zawierający emesopobne herezje 29.08.13, 15:36
          jureek napisał:

          > Nadal nie odpowiedziałeś mi na pytanie, jaki jest Twoim zdaniem rzeczywisty
          > cel tego pomysłu, skoro dyscyplinowanie kierowców takim celem jest według
          > Ciebie tylko "podobno".

          Ależ pomysł ma celu dyscyplinowanie kierowców! W założeniu.

          A wyjdzie jak zawsze... :(

          A emes ma o tyle wyższe kwalifikacje w ocenie drogowej rzeczywistość od parlamentarzystów smażących kolejne przepisy ku uciesze gawiedzi, że jeździ po polskich drogach, a nie jest wożony i nie chroni go immunitet, co zasadniczo zmienia postrzeganie regulacji ze znakami z grupy zakazów na czele :P
          • jureek Re: Tekst zawierający emesopobne herezje 29.08.13, 15:49
            emes-nju napisał:

            > A emes ma o tyle wyższe kwalifikacje w ocenie drogowej rzeczywistość od parlame
            > ntarzystów smażących kolejne przepisy ku uciesze gawiedzi,

            Masz na myśli te pomysły na obowiązkowe kamizelki dla pieszych, ku uciesze gawiedzi wysmażone? Czy może populistyczne pomysły posłów zakazujące sprawdzania radarem przestrzegania limitów prędkości, jeśli wcześniej się sprawdzanych nie poinformuje, że stoi tam radar?
            Jura

            P.S. Ja też nie jestem wożony, tylko sam jeżdżę.
              • edek40 Re: Jurek, z idiotami nie powinno się dyskutować. 29.08.13, 17:47
                > Ich trzeba tak j.... aż w nich się odruch Pawłowa wyrobi w przestrzeganiu przepisów.

                Kogo?

                Widze, za Ty po prostu jestes przesiakniety bolszewia i proby zaznajomienia Cie ze znanymi faktami, ktore zmierzaja w kierunku wychowania spoleczenstwa obywatelskiego spelzaja na niczym. Tobie wydaje sie, ze jestes jedyna wyrocznia i to jeszcze jedenym przestrzegajacym przepisow.

                Pytanie tylko z jakiego powodu przestrzegasz tych przepisow. Z obawy przed mandatem czy z obawy o bezpiecznestwo oraz z uwagi na zrozumienie wagi poszanowania prawa? Pytanie o tyle zasadne, ze tym innym, zlym obywatelom, fundujesz nauke wylacznie w oparciu o strach przed sankcjami. A to g... no daje. Nie ma kraju, gdzie policja jest wszedzie.
                • jureek Re: Jurek, z idiotami nie powinno się dyskutować. 29.08.13, 17:58
                  edek40 napisał:

                  > Widze, za Ty po prostu jestes przesiakniety bolszewia i proby zaznajomienia Cie
                  > ze znanymi faktami, ktore zmierzaja w kierunku wychowania spoleczenstwa obywat
                  > elskiego spelzaja na niczym.

                  Ty, który uważasz, że przede wszystkim władza powinna coś robić, a od społeczeństwa nic nie zależy, piszesz coś o społeczeństwie obywatelskim? No bez jaj. Bolszewia to właśnie oczekiwanie od dobrego władcy, że wszystko za nas zrobi.

                  > Tobie wydaje sie, ze jestes jedyna wyrocznia i to
                  > jeszcze jedenym przestrzegajacym przepisow.

                  I znowu jest dokładnie odwrotnie. Mariner przestrzega przepisów takimi, jakie są, natomiast różne forumowe wyrocznie uzurpują sobie prawo do dzielenia tych przepisów na takie, których trzeba przestrzegać i takie, które można olać.

                  > Pytanie tylko z jakiego powodu przestrzegasz tych przepisow. Z obawy przed mand
                  > atem czy z obawy o bezpiecznestwo oraz z uwagi na zrozumienie wagi poszanowania
                  > prawa? Pytanie o tyle zasadne, ze tym innym, zlym obywatelom, fundujesz nau
                  > ke wylacznie w oparciu o strach przed sankcjami. A to g... no daje. Nie ma kraj
                  > u, gdzie policja jest wszedzie.


                  Czy te trzy powody przestrzegania przepisów wzajemnie się wykluczają?
                  Jura
                  • edek40 Re: Jurek, z idiotami nie powinno się dyskutować. 29.08.13, 18:16
                    > Ty, który uważasz, że przede wszystkim władza powinna coś robić, a od społeczeń
                    > stwa nic nie zależy, piszesz coś o społeczeństwie obywatelskim? No bez jaj. Bol
                    > szewia to właśnie oczekiwanie od dobrego władcy, że wszystko za nas zrobi.

                    Zupelnie wystarczy, ze nie bedzie przeszkadzala i "psula" obywateli.

                    > I znowu jest dokładnie odwrotnie. Mariner przestrzega przepisów takimi, jakie s
                    > ą, natomiast różne forumowe wyrocznie uzurpują sobie prawo do dzielenia tych pr
                    > zepisów na takie, których trzeba przestrzegać i takie, które można olać.

                    A mnie interesuje dlaczego przestrzega? Bo znana jest prawda, ze od cenzury o wiele skuteczniejsza jest autocenzura.

                    Wezmy na przyklad edka, zbior cech negatywnych i bydlackich, zdaniem marinera. W domu wychowali mnie w ogolnym poszanowaniu prawa. Nie dlatego, ze grozi kara, tylko dlatego, ze takie sa zasady. I wiesz co? Jezdze przepisowo. A polemika ma charakter akadamicki, a nie bandycki.

                    > Czy te trzy powody przestrzegania przepisów wzajemnie się wykluczają?

                    W zadnym wypadku. Jednak samokontrola dziala nie tylko wtedy, gdy widac policje. Wydaje sie byc zatem sporo, szczegolnie w Polsce, skuteczniejsza.
                    • jureek Re: Jurek, z idiotami nie powinno się dyskutować. 29.08.13, 18:24
                      edek40 napisał:

                      > Zupelnie wystarczy, ze nie bedzie przeszkadzala i "psula" obywateli.

                      Władza zabrania jechać poniżej 50 koło tej Twojej szkoły?
                      Społeczeństwo obywatelskie potrafi się zorganizować także wtedy, gdy władza jest do dupy

                      > A mnie interesuje dlaczego przestrzega? Bo znana jest prawda, ze od cenzury o w
                      > iele skuteczniejsza jest autocenzura.

                      A czemu Cię to tak interesuje? Książkę piszesz? Gdy jestem na drodze, wystarczy mi, że jadący z przeciwka nie wyjeżdża mi na czołówkę, a dlaczego tego nie robi, jest dla mnie sprawą drugorzędną.

                      > W zadnym wypadku. Jednak samokontrola dziala nie tylko wtedy, gdy widac policje
                      > . Wydaje sie byc zatem sporo, szczegolnie w Polsce, skuteczniejsza.

                      No to rób coś na rzecz tej samokontroli. Czy ktoś Ci broni?
                      Jura
                      • edek40 Re: Jurek, z idiotami nie powinno się dyskutować. 29.08.13, 18:34
                        > Społeczeństwo obywatelskie potrafi się zorganizować także wtedy, gdy władza jes
                        > t do dupy

                        Problem polega na tym, ze naszemu do obywatelskiego daleko. A przy takiej "pomocy" wladz nie ma co liczyc na rychle zmiany.

                        > A czemu Cię to tak interesuje? Książkę piszesz? Gdy jestem na drodze, wystarczy
                        > mi, że jadący z przeciwka nie wyjeżdża mi na czołówkę, a dlaczego tego nie rob
                        > i, jest dla mnie sprawą drugorzędną.

                        Ja Ci powiem. Wiekszosc nie wychodzi na czolowke, bo widzi realne zagrozenie. Prosze pana, ktory mial psychologie. Gorzej jest z wykroczeniami potencjalnie smiercionosnymi, ale nie tak oczywistymi jak kontakt z Twom autem.

                        > No to rób coś na rzecz tej samokontroli. Czy ktoś Ci broni?

                        Mam kupic sobie mownice i tlumaczyc, ze choc znakolodzy wychodza wprost ze skory, abysmy mieli ich "trud" w d..pie, my zlosliwie stosujmy sie?
                        • jureek Re: Jurek, z idiotami nie powinno się dyskutować. 29.08.13, 18:38
                          edek40 napisał:

                          > Mam kupic sobie mownice i tlumaczyc, ze choc znakolodzy wychodza wprost ze skor
                          > y, abysmy mieli ich "trud" w d..pie, my zlosliwie stosujmy sie?

                          Nie będę Ci dyktował, co masz robić. Zwracam tylko uwagę, że to, co tu na forum prezentujesz, z propagowaniem samokontroli nie ma nic wspólnego.
                          Jura
                          • edek40 Re: Jurek, z idiotami nie powinno się dyskutować. 29.08.13, 20:09
                            > Nie będę Ci dyktował, co masz robić. Zwracam tylko uwagę, że to, co tu na forum
                            > prezentujesz, z propagowaniem samokontroli nie ma nic wspólnego.

                            Ja nie jestem Matka Teresa.

                            W odroznieniu od Ciebie potrafie wyjsc poza moje pojmowanie swiata. Przyjmowanie zalozenia, ze skoro ja potrafie sie powstrzymac, to wszyscy innu tez moga, jest bardzo naiwne. Zupelnie tak samo, z mizernym skutkiem, zakleciami i grozbami, z piratami walczy nasza dzielna wladza.
                            • jureek Re: Jurek, z idiotami nie powinno się dyskutować. 02.09.13, 14:13
                              edek40 napisał:

                              > Ja nie jestem Matka Teresa.

                              Dobrze, że napisałeś to dementi, bo czasem, gdy czytałem Twoje pełne zrozumienia teksty o różnych ścigantach (np. o Zientarskim), to naprawdę zastanawiałem się, czy Matka Teresa przez Ciebie nie przemawia.

                              > W odroznieniu od Ciebie potrafie wyjsc poza moje pojmowanie swiata.

                              Oj, tak, widać to szczególnie w Twoich tekstach o pieszych, w których piszesz o nich tak, jakby chodzili oni (a raczej szwendali się) po drogach tylko dla przyjemności, jeśli nie nawet wręcz tylko po to, żeby kierowcom zrobić na złość. Te teksty z całą pewnością świadczą o tym, że potrafisz wyjść poza perspektywę widzenia świata zza kierownicy.

                              > Przyjmowani
                              > e zalozenia, ze skoro ja potrafie sie powstrzymac, to wszyscy innu tez moga, je
                              > st bardzo naiwne.

                              A dlaczego mieliby nie móc? Jakich to nadzwyczajnych umiejętności wymaga powstrzymanie się np. o wyprzedzania w sytuacji wątpliwej? Trzeba jakichś treningów czy specjalnych genów, żeby posiąść tę umiejętność?

                              > Zupelnie tak samo, z mizernym skutkiem, zakleciami i grozbami
                              > , z piratami walczy nasza dzielna wladza.

                              A przecież trzeba głaskać i po główkach, wtedy na pewno przestaną piracić. I kto tu jest naiwny?
                              Jura
                              • edek40 Re: Jurek, z idiotami nie powinno się dyskutować. 02.09.13, 14:30
                                > Dobrze, że napisałeś to dementi, bo czasem, gdy czytałem Twoje pełne zrozumieni
                                > a teksty o różnych ścigantach (np. o Zientarskim),

                                Ja nie mam zrozumenia dla Zientarskiego. Ja "tylko" podnosze kwestie naprawy niebezpiecznej hopy za pomoca ograniczenia predkosci. Przez ponad 20 lat.

                                > Oj, tak, widać to szczególnie w Twoich tekstach o pieszych, w których piszesz o
                                > nich tak, jakby chodzili oni (a raczej szwendali się) po drogach tylko dla prz
                                > yjemności, jeśli nie nawet wręcz tylko po to, żeby kierowcom zrobić na złość.

                                OK. Zgadzam sie z Toba, ze nie chodza dla przyjemnosci. Chodza zatem dla nieprzyjemnosci. Tylko nie do konco zrozumialem to z robieniem na zlosc. Na zlosc laza niewidoczni po drodze i na zlosc wlaza pod kola? Tylko po to, aby przed smiercia miec swiadomosc, ze nabruzdzili w zyciu kierowcy?

                                > yjemności, jeśli nie nawet wręcz tylko po to, żeby kierowcom zrobić na złość. T
                                > e teksty z całą pewnością świadczą o tym, że potrafisz wyjść poza perspektywę w
                                > idzenia świata zza kierownicy.

                                Bo korzystajac z szosy JAKO PIESZY nie potrafie wyjsc poza perspektywe widzenia swiata przez kierowce. Jesli zatem wiem, ze kierowca moze mnie nie widziec, nie ide szosa. Albo robie wszystko, aby mnie widzial. W tym mechanizmie czekalem na autobus blisko godzine, choc piechota to moze ze 40 minut. Ale byla noc, a ja nie mialem przy sobie nic, co poprawiloby widzenie swiata przez kierowce. Z uwagi na to, ze pieszym jestem okazjonalnie, nie mam kamizelki stale przy sobie. A tego dnia auto zostalo niespodziewanie w serwisie na nastepny dzien.

                                > A dlaczego mieliby nie móc? Jakich to nadzwyczajnych umiejętności wymaga powstr
                                > zymanie się np. o wyprzedzania w sytuacji wątpliwej? Trzeba jakichś treningów c
                                > zy specjalnych genów, żeby posiąść tę umiejętność?

                                Zapewne trzeba jakiejs nauki lub doswiadczenia. Z uwagi na to, ze przez 3 lata (z piecioletnim stazem za kierownica W MIESCIE) nakrecilem ze 400 tys km pracujac jako handlowiec, z doswiadczenia nabylem wiedzy, ze szalone wyprzedzanie prowadzi glownie do zmeczenia i wiekszego spalania.

                                Sa jednak ludzie tak "rozpedzeni" w zyciu, ze nic ich nie powstrzyma. No, moze policja, ale tej na drogach nie ma.

                                > A przecież trzeba głaskać i po główkach, wtedy na pewno przestaną piracić

                                Gdzie to napisalem?
              • emes-nju Re: Jurek, z idiotami nie powinno się dyskutować. 30.08.13, 11:23
                mariner4 napisał:

                > Ich trzeba tak j.... aż w nich się odruch Pawłowa wyrobi
                > w przestrzeganiu przepisów.

                Odruch pawłowa będzie działał w układzie zamkniętym, czyli pod stałą kontrolą. Pieski rzeczonego naukowca nie zaczęły by się ślinić na zawołanie jeżeli żarcie nie pojawiało by się za każdym razem, gdy pojawiał się bodziec - tak samo kierowca nie będzie reagował jak "zaprogramowane" zwierzątko jeżeli KAŻDE jego wykroczenie nie będzie karane. System karania i pogłębiania sankcji, który tak wychwalacie, ma właśnie te wadę, że 99,99% wykroczeń nie zostanie nigdy wykryta i ukarana. A więc zwiększanie represji jest wyłącznie mocniejszym strzelaniem z bata na wychowywanego w pocie czoła niewolnika. Nie OBYWATELA, który przestrzega uregulowań w poczuciu, że robi to dla wspólnego dobra. Obywatel tym różni się od niewolnika, że przestrzega prawa również wtedy, gdy nikt nie patrzy. I, to do Jurka, nie przeprowadza analiz o ile opłaca mu się złamać KRETYŃSKIE uregulowanie będące wynikiem złamania przepisów przez kogoś innego :P

                Wiem, że nie zrozumiesz :P

                PS Myślę, że wszyscy ci, którzy, jak widać, olewają pokazane poniżej bez wątpienia zgodne i zatwierdzone oraz głęboko przemyślane oznakowanie remontu warszawskiego mostu (przy okazji jest to DK2), powinni trafić do więzienia na długie miesiące. To jest MOST i zakaz ruchu na nim! Samochody, których kierowcy zignorują to zatwierdzone, zgodne i przemyślane oznakowanie mogą spocząć w odmętach Wisły!

                https://img689.imageshack.us/img689/8245/v9r4.jpg

                Tak. Dzwoniłem na policję. Tak. Zapytano mnie czy używam zestawu głośnomówiącego. Nie. Oznakowanie nie zostało poprawione, bo przecież jest zgodne, zatwierdzone i przemyślane :P
                • emes-nju Pytanie techniczne do Marinera-tresera 30.08.13, 15:21
                  Na fotografii pokazałem całkiem niehipotetyczną sytuację z warszawskiej ulicy (zaznaczam, że KAŻDE podobne wyłączenie z ruchu prawej strony jezdni, prawej jezdni itp. jest oznaczane identycznie) i mam pytanie, bo jak widzę okrągły biały znak z czerwona obwódką, to włącza mi się odruch pawłowa i naciskam na hamulec :P

                  Co ma na tak oznakowanej ulicy zrobić dobrze wytresowany emes, który w ramach tresury zbliżył się już do limitu odebrania PJ? (Wszystko za poważne, zagrażające zdrowiu i mieniu wykroczenia: wjazd pod niewidoczny zakaz ruchu, przejechanie przez niewidoczną ciągłą linię, przekroczenie prędkości przez samochód, który wyprzedzał emesa, skręt w prawo pod zielona strzałką, która zgasła jak emes nie mógł jej już widzieć itp.) Nie zatrzymać się - mandat; zatrzymać się - mandat. Mariner! Tresuj! Wychowuj we mnie psa pawłowa, ale napisz CO ROBIĆ, żebym wiedział jak bez interpretowania oznakowania (bo mi nie wolno!) się zachować!

                  :P
                  • samspade Wręcz przeciwnie. Emes ma farta. 30.08.13, 17:59
                    Że trafiają mu się tylko takie wymysły ekip remontowych.
                    Emes kilka razy opisywał swoją jazdę DK7 i dziwny traf że jadąc tego samego dnia po tej samej drodze co ja nie spotkał debili za kierownicami. Mrugających długimi, siedzącymi na zderzaku ogólnie szybko-wściekłymi. A może to ja mam pecha.
                    • edek40 Re: Wręcz przeciwnie. Emes ma farta. 30.08.13, 18:21
                      > Emes kilka razy opisywał swoją jazdę DK7 i dziwny traf że jadąc tego samego dni
                      > a po tej samej drodze co ja nie spotkał debili za kierownicami. Mrugających dłu
                      > gimi, siedzącymi na zderzaku ogólnie szybko-wściekłymi.

                      Po pierwsze on udokumentowal swojego pecha.

                      Po drugie byc moze to mruganie i siedzenie na zderzaku bylo jakos sprowokowane? Ja ostatnio jechalem DK8 od polnocy. Zwrocilem uwage na kilku narwanych idiotow. Nie bylo jednak ani mrugania, ani swiecenia, ani siadania na zderzaku. Ja jechalem swoim tempem (okolo 90 km/h o ile ruch pozwalal), nie zjezdzalem, a oni wyprzedzali troszke na pale, ale nie tak, abym bal sie, ze zaczepia mnie odlamki z kraksy i znikali.

                      > A może to ja mam pecha.

                      Moze to jednak nie w pechu problem?
                      • samspade Re: Wręcz przeciwnie. Emes ma farta. 30.08.13, 18:37
                        edek40 napisał:


                        >
                        > Po drugie byc moze to mruganie i siedzenie na zderzaku bylo jakos sprowokowane?

                        Było. Otóż wyprzedzałem ciężarówkę wlokąc się po ekspresówce z prędkością 120-130.


                        > Moze to jednak nie w pechu problem?

                        W czym więc ten problem?
        • edek40 Re: Tekst zawierający emesopobne herezje 29.08.13, 17:31
          > Nadal nie odpowiedziałeś mi na pytanie, jaki jest Twoim zdaniem rzeczywisty cel
          > tego pomysłu,

          W obecnej formie? Populistyczny.

          Bez kompleksowych zmian w oznakowaniu i w podejsciu do oznakowywania oraz w metodach pracy policji itp wszystko jest o kant d.py potluc.

          Wez moja dyskusje z marinerem, ktory calkowicie olal fakt, ze na lokalnej uliczce idiota dozwolil 50 km/h, a podobny idiota te sama predkosc dozwolil w tunelu Wislostrady.

          Zas metody pracy policji sa takie, ze kolo tej szkoly, dopoki kogos nie trafie, moge bezkarnie smigac i 200 km/h. Realnie utrate prawa jazdy ryzykuje zas na tej trzypasmowce. I to juz przy 101 km/h, choc ryzyko zabicia kogokolwiek przy tej predkosci i w takim miejscu wydaje sie jakby nieco mniejsze niz na tej lokalnej.
          • jureek Re: Tekst zawierający emesopobne herezje 29.08.13, 17:50
            edek40 napisał:

            > Zas metody pracy policji sa takie, ze kolo tej szkoly, dopoki kogos nie trafie,
            > moge bezkarnie smigac i 200 km/h. Realnie utrate prawa jazdy ryzykuje z
            > as na tej trzypasmowce. I to juz przy 101 km/h, choc ryzyko zabicia kogokolwiek
            > przy tej predkosci i w takim miejscu wydaje sie jakby nieco mniejsze niz na te
            > j lokalnej.

            Od tego pisania poprawi się stawianie ograniczeń? Na pewno nie. Jedyny konkretny skutek Twojego pisania będzie taki, że ktoś, kto olewa także te uzasadnione ograniczenia utwierdzi się w przekonaniu, że dobrze robi.
            Jura
            • edek40 Re: Tekst zawierający emesopobne herezje 29.08.13, 17:51
              > Od tego pisania poprawi się stawianie ograniczeń? Na pewno nie. Jedyny konkretn
              > y skutek Twojego pisania będzie taki, że ktoś, kto olewa także te uzasadnione o
              > graniczenia utwierdzi się w przekonaniu, że dobrze robi.

              Jezeli Ty taki wyciagasz wniosek, to bardzo zle swiadczy to o Tobie.
              • jureek Re: Tekst zawierający emesopobne herezje 29.08.13, 18:01
                edek40 napisał:

                > > Od tego pisania poprawi się stawianie ograniczeń? Na pewno nie. Jedyny ko
                > nkretn
                > > y skutek Twojego pisania będzie taki, że ktoś, kto olewa także te uzasadn
                > ione o
                > > graniczenia utwierdzi się w przekonaniu, że dobrze robi.
                >
                > Jezeli Ty taki wyciagasz wniosek, to bardzo zle swiadczy to o Tobie.

                Ja takiego wniosku nie wyciągam, ale miałem na studiach taki przedmiot jak psychologia, więc co nieco wiem na temat tego, jak ludzie racjonalizują niewłaściwe postępowanie.
                Jura
                • edek40 Re: Tekst zawierający emesopobne herezje 29.08.13, 18:17
                  > Ja takiego wniosku nie wyciągam, ale miałem na studiach taki przedmiot jak psyc
                  > hologia, więc co nieco wiem na temat tego, jak ludzie racjonalizują niewłaściwe
                  > postępowanie.

                  I na tej psychologii mowili, ze pisanina edka demoralizuje, a popisy znakologow widoczne na kazdym nie?
                  • jureek Re: Tekst zawierający emesopobne herezje 29.08.13, 18:30
                    edek40 napisał:

                    > I na tej psychologii mowili, ze pisanina edka demoralizuje, a popisy znakologow
                    > widoczne na kazdym nie?

                    W którym miejscu napisałem, że popisy znakologów nie są demoralizujące?
                    Twoje przeciwstawienie własnej pisaniny i popisów znakologów miałoby sens tylko wtedy, gdyby Twoja pisanina powodowałaby to, że znikną demoralizujące popisy znakologów. Wtedy miałoby sens rozważanie, co jest mniej czy bardziej demoralizujące i co w imię czego warto poświęcić. Jednak są To zjawiska niezależne i Twoja pisanina jest demoralizująca bez względu na to, czy popisy znakologów też takie są czy nie są.
                    Jura
                    • edek40 Re: Tekst zawierający emesopobne herezje 29.08.13, 18:37
                      > W którym miejscu napisałem, że popisy znakologów nie są demoralizujące?

                      Moze w koncu dojdziemy do tego, ze o wiele bardziej niz moja pisanina? Albo o wiele bardziej niz coraz rzadsze spektakularne popisy idiotow na drogach?

                      Potem moze nawet dojdziemy do tego, ze nie ma nic bardziej demoralizujacego niz puste deklaracje wladz, polaczone z widocznym burdelem i nadmiernymi restrykcjami w oznakowaniu, ktore jakos dziwnie scisle lacza sie z polami lownymi ofiarnych strozow prawa?
                      • jureek Re: Tekst zawierający emesopobne herezje 29.08.13, 18:47
                        edek40 napisał:

                        > > W którym miejscu napisałem, że popisy znakologów nie są demoralizujące?
                        >
                        > Moze w koncu dojdziemy do tego, ze o wiele bardziej niz moja pisanina?

                        No i co z tego, że do tego dojdziemy? Od tej wspólnej konkluzji znikną wszelkie demoralizujące oznakowania? Zdaje się, że przeceniasz moc Twoją i moją.
                        Mnie interesuje to, na co mam wpływ.
                        Nie robię sobie złudzeń, że moje "kazania" sprawią, że wszyscy będą przestrzegać przepisów, ale jeśli któremuś z czytelników chociaż coś zaświta, że nieprzestrzeganie ograniczeń nie jest wcale tak powszechnie akceptowane wśród innych kierowców, jak mu się do tej pory wydawało, to już będzie to jakiś mały sukces. I jest to o wiele bardziej prawdopodobne niż to, że od mojego pisania poprawi się oznakowanie. Żeby oznakowanie się poprawiło trzeba zwracać się do tych, którzy za to oznakowanie są odpowiedzialni, a nie do innych kierowców.
                        Jura
                        • edek40 Re: Tekst zawierający emesopobne herezje 29.08.13, 20:11
                          > Mnie interesuje to, na co mam wpływ.

                          Masz wplyw wylacznie na swoje zachowanie. Pozostaje jeszcze cos kolo 20 mln obywateli, na ktorych wplywu nie masz. A wladza ma. Ale nie dosc, ze nie potrafi nic wyegzekwowac, to jeszcze bezsilnie pokrzykuje, pokazujac jak w istocie jest slaba i jak wszystko ma w d... A to przeklada sie na zachiowania zdecydowanie zbyt wielu, na ktorych Ty nie masz wplywu.
    • misiu-1 Re: Utrata prawa jazdy na 3 miesiące 29.08.13, 22:03
      Ja, dla odmiany, uważam, że w ogóle nie powinno istnieć samodzielne wykroczenie polegające na przekroczeniu jakiejś arbitralnie ustalonej granicy prędkości. Bo karać powinno się za wyrządzoną szkodę, a nie za to, że się ją ewentualnie, teoretycznie mogło wyrządzić. Nie ma poszkodowanego - nie ma wykroczenia (ani przestępstwa). Równie dobrze można karać każdego napotkanego faceta za to, że mógł zgwałcić. Dopiero, kiedy kierowca, poruszając się ze zbyt dużą prędkością, spowoduje konkretne (a nie wydumane na zasadzie: "a gdyby tu wasza matka przechodziła") zagrożenie bezpieczeństwa, wówczas jest szkoda i jest podstawa do ukarania. To samo w przypadku każdego innego przepisu. Niestety, w barbarzyńskim socjalizmie kary wymierza się profilaktycznie i ludzie przyzwyczaili się już traktować ten nienormalny i niemoralny stan jako naturalny.