Dodaj do ulubionych

"Bezsensowne" ograniczenia na drogach przez "łąki"

02.07.14, 13:28
Nie udalo mi sie zlokalizowac opisanego w artykule miejsca ale wyglada na to, ze to jedno z tych slawetnych miejsc, gdzie "obszaru zabudowanego" NIMA bo domuf jak widac NIMA a droga prowadzi przez "łąki" a "niedouczeni" znakolodzy mimo to smieli postawic tam ograniczenie!

Studentka z Chełmna wiedziala zapewne "lepiej" i dlatego pomykala "co najmniej 116 kmh".

Facet mial wypite. Ale znak STOPu pozwala sie domyslec, ze w tym miejscu z drogi podporzadkowanej wlaczaja sie samochody, ktorych kierowcy musza najpierw samochody na glownej drodze nie tylko zobaczyc ale tez wlasciwie ocenic ich predkosc i odleglosc.

Z tym jednak - jak wiadomo - przy predkosciach "autostradowych" jest jednak bardzo trudno.
To wlasnie dlatego na autostradach zabronione jest surowo poruszanie sie pieszych. To wlasnie dlatego przypadki poruszania sie tam pieszych mimo zakazu nadzwyczaj czesto koncza sie bardzo tragicznie bo niemal nieruchomi piesi najzwyczajniej nie sa w stanie wlasciwie ocenic takich predkosci i dostosowac do nich swoich zachowan.

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,138764,16246635.html
Obserwuj wątek
            • edek40 Re: "Bezsensowne" ograniczenia na drogach przez " 02.07.14, 13:58
              > Nie rozumiem, co jest w tym takiego godnego uwagi? Że woli nie ryzykować, że ro
              > zróżnienie mu nie wyjdzie i oleje ograniczenie zasadne? Nie każdy ma naturę haz
              > ardzisty.

              Z reka na sercu - czy zawsze i w 100% stosujesz sie do ograniczen predkosci? Mam na mysli przede wszystkim miejsca znane i o znakomitej widocznosci (partolu).
              • hannl Re: "Bezsensowne" ograniczenia na drogach przez " 02.07.14, 14:04
                edek40 napisał:

                > Z reka na sercu - czy zawsze i w 100% stosujesz sie do ograniczen predkosci? Ma
                > m na mysli przede wszystkim miejsca znane i o znakomitej widocznosci (partolu).

                Z reka na sercu: Nawet w najbardziej "znanych" miejscach "o znakomitej widocznosci" nigdy nie jade wiecej niz +5-+15 - z zasady.

                A zasada jest prosta: Swoim zachowaniem ZAWSZE wplywam na innych (otoczenie).
                Lamanie pozytecznych zasad to robienie burdelu, ktory jest zarazliwy.
                Swoje otoczenie i innych mozesz zmienic tylko wlasnym przykladem.
                • edek40 Re: "Bezsensowne" ograniczenia na drogach przez " 02.07.14, 14:08
                  > Z reka na sercu: Nawet w najbardziej "znanych" miejscach "o znakomitej widoczno
                  > sci" nigdy nie jade wiecej niz +5-+15 - z zasady.
                  >

                  Pirat.

                  > A zasada jest prosta: Swoim zachowaniem ZAWSZE wplywam na innych (otoczenie).

                  Patrz wyzej. Przekraczasz granice. Nie dziw sie, ze skoro raz ktos ja przekroczyl (bezkarnie i bez konsekwencji - co jest zasada na bezzasadnych ograniczeniach), to znajda sie inni, przekraczajacy ja bardziej, az do 116 km/h w miejscu, gdzie zapewne taka predkosc jest absolutnie niewskazana.
                  • hannl Re: "Bezsensowne" ograniczenia na drogach przez " 02.07.14, 14:30
                    edek40 napisał:

                    > Patrz wyzej. Przekraczasz granice.

                    Typowe dla Talibow: Miedzy zabiciem czlowieka i wyrzuceniem chusteczki higienicznej w naturze NIMA roznicy.

                    Zeby (nawet przez nieuwage) KTOKOLWIEK nie przekroczyl dozwolonej predkosci o kilka a nawet kilkanascie kmh musialbys zabudowac mechaniczna blokade.
                      • hannl Re: "Bezsensowne" ograniczenia na drogach przez " 02.07.14, 14:35
                        edek40 napisał:

                        > > Typowe dla Talibow: Miedzy zabiciem czlowieka i wyrzuceniem chusteczki hi
                        > gienic
                        > > znej w naturze NIMA roznicy.
                        >
                        > Z czego to wnosisz?

                        Z twojego postu powyzej, gdzie sporadycznym przekraczaniem dozwolonej predkosci o kilka albo kilkanascie kmh (czego nawet ze wzgledow technicznych trudno uniknac) uzasadniasz zachowania ewidentnie bandyckie.
                        • edek40 Re: "Bezsensowne" ograniczenia na drogach przez " 02.07.14, 14:39
                          > Z twojego postu powyzej, gdzie sporadycznym przekraczaniem dozwolonej predkosci
                          > o kilka albo kilkanascie kmh (czego nawet ze wzgledow technicznych trudno unik
                          > nac) uzasadniasz zachowania ewidentnie bandyckie.

                          Bandyckie, ale tylko wtedy, gdy idiota nie wyjedzie stykowo.

                          Ciekawe jakich musialbys uzyc wykretasow, gdyby tego pijanego debila zmiotl z powierzchni ziemi TIR jadacy... przepisowo.
                          • hannl Re: "Bezsensowne" ograniczenia na drogach przez " 02.07.14, 14:47
                            edek40 napisał:

                            > Bandyckie, ale tylko wtedy, gdy idiota nie wyjedzie stykowo.

                            Problem w tym, ze prawdopodbienstwo popelnienia bledu przy takich predkosciach jest o wiele wieksze niz przy predkosci tam dozwolonej. Do tego skutki takich bledow sa bez porownania ciezsze. Opisalem juz powyzej na przykladzie percepcji predkosci i odleglosci na autostradzie.

                            Ja wiem, ze bledy popelniaja wszyscy.
                            Dla ciebie bledy moze popelnic najwidoczniej tylko "idiota".

                            > Ciekawe jakich musialbys uzyc wykretasow, gdyby tego pijanego debila zmiotl z p
                            > owierzchni ziemi TIR jadacy... przepisowo.

                            Wtedy wina w 100% bylaby po stronie wlaczajacego sie do ruchu a kierowca TIRa nie ponosilby zadnej winy.
                            • edek40 Re: "Bezsensowne" ograniczenia na drogach przez " 02.07.14, 14:51
                              > Problem w tym, ze prawdopodbienstwo popelnienia bledu przy takich pre
                              > dkosciach
                              jest o wiele wieksze niz przy predkosci tam dozwolonej.

                              Jakaby nie byla.

                              Znam skrzyzowania bez ograniczen predkosci. Gdyby wiec doszlo do kolizji przy 90 km/h winy jadacego glowna by nie bylo? Ale jesli na takim samym skrzyzowaniu jest 50 km/h wspolwinnym jest kierowca jadacy... 90 km/h? Niekonsekwentne, jak oznakowanie naszych drog.
                              • hannl Re: "Bezsensowne" ograniczenia na drogach przez " 02.07.14, 14:59
                                edek40 napisał:

                                > > Problem w tym, ze prawdopodbienstwo popelnienia bledu przy takich
                                > pre
                                > > dkosciach
                                jest o wiele wieksze niz przy predkosci tam dozwolonej.
                                >
                                > Jakaby nie byla.

                                Nie "jakaby nie byla" tylko po prostu jest znacznie wyzszy przy wyzszych predkosciach.
                                Raz samego zajscia, dwa skutkow, gdy do niego dojdzie.

                                Sa opracowania, ktore mowia, ze sznse przezycia bocznego crashu przy 50 kmh wynosza 95% i od 90 kmh sa rowne zeru. To konkretna wypwiedz a nie "jakaby nie byla".

                                > Znam skrzyzowania bez ograniczen predkosci. Gdyby wiec doszlo do kolizji przy 9
                                > 0 km/h winy jadacego glowna by nie bylo? Ale jesli na takim samym skrzyzowaniu
                                > jest 50 km/h wspolwinnym jest kierowca jadacy... 90 km/h? Niekonsekwentne, jak
                                > oznakowanie naszych drog.

                                Ano "niekonsekwentne". I co?
                                Balustrady na mostach to swietna rzecz ale nie mam ani zamiaru krytykowac "niekonsekwencji", ze nie ma ich wszedzie (nawet w gorach, w ewidentnie niebezpiecznych miejscach) ani dywagowac, czyja jest wina, gdy z obu mostow ludzie spadna w przepasc.
                                  • hannl Re: "Bezsensowne" ograniczenia na drogach przez " 02.07.14, 15:06
                                    edek40 napisał:

                                    > Skad pijany wyjezdzajacy z podporzadkowanej bez patrzenia wie jaka jest dozwolo
                                    > na predkosc na glownej?

                                    Jak cie czasami czytam to odnosze wrazenie ze to ty jestes pijany, non-stop.
                                    Pijany czy nie pijany wyjezdzajacy z drogi podporzadkowanej nie "ma" tego wiedziec ale MA o wiele wieksze szanse na bezwypadkowe i niesmiertelne wlaczenie sie do ruchu, jesli pojazdy poruszaja sie glowna droga z rozsadna predkoscia a nie predkoscia autostradowa, ktora wlasciwie ocenic trudno jest nawet niepijanemu.
                                    • edek40 Re: "Bezsensowne" ograniczenia na drogach przez " 02.07.14, 15:08
                                      > Pijany czy nie pijany wyjezdzajacy z drogi podporzadkowanej nie "ma" tego wiedz
                                      > iec ale MA o wiele wieksze szanse na bezwypadkowe i niesmiertelne wlaczenie sie
                                      > do ruchu, jesli pojazdy poruszaja sie glowna droga z rozsadna predkoscia

                                      Dlaczego zatem kazdy wyjazd z pola nie ma ograniczenia do 50 km/h?
                                      • hannl Re: "Bezsensowne" ograniczenia na drogach przez " 02.07.14, 15:13
                                        edek40 napisał:

                                        > > Pijany czy nie pijany wyjezdzajacy z drogi podporzadkowanej nie "ma" tego
                                        > wiedz
                                        > > iec ale MA o wiele wieksze szanse na bezwypadkowe i niesmiertelne wlaczen
                                        > ie sie
                                        > > do ruchu, jesli pojazdy poruszaja sie glowna droga z rozsadna predkoscia
                                        >
                                        > Dlaczego zatem kazdy wyjazd z pola nie ma ograniczenia do 50 km/h?

                                        Pewnie z tego samego powodu z jakiego nie kazdy most ma barierki, nie wszystkie schody balustrade i rampe dla niepelnosprawnych, nie kazde przejscie swiatla i nie kazda kobieta biust.

                                        Zyjemy w realnym swiecie a nie w edkowym Koncercie Zyczen.
                                          • hannl Re: "Bezsensowne" ograniczenia na drogach przez " 02.07.14, 15:30
                                            edek40 napisał:

                                            > > Zyjemy w realnym swiecie a nie w edkowym Koncercie Zyczen.
                                            >
                                            > To nie koncert zyczen.

                                            To w obecnych realiach na calym swiecie, nawet w najbogatszych krajach z najlepiej rozwinieta infrastruktura to ciagle koncert zwyczen, glownie z powodu olbrzymiej ilosci drog i skrzyzowan.

                                            > Przeciez pijany idiota moze wyjechac rowniez tam, gdzie
                                            > nie ma zadnych znakow. Kto godzi sie na takie karygodne niebezpieczenstwo

                                            Przeciez nawet niepijany kierowca moze zjechac z przeciwka w kazdej chwili wprost na ciebie. Na "takie karygodne niebezpieczenstwo" ludzkosc musi sie "godzic" na calym swiecie, nawet w najbogatszych i najwyzej rozwnietych krajach, gdzie wykluczajace cos takiego autostrady to ciagle znikoma mniejszosc drog!

                                            Ciagle zyjemy i jeszcze dlugio bedziemy zyc w rzeczywistosci a nie twoim Koncercie Zyczen edku!
                                            • edek40 Re: "Bezsensowne" ograniczenia na drogach przez " 02.07.14, 15:32
                                              > Ciagle zyjemy i jeszcze dlugio bedziemy zyc w rzeczywistosci a nie twoim Koncer
                                              > cie Zyczen edku!

                                              Ales sie uczepil tego koncertu zyczen.

                                              Rozumiem, ze nie rozumiesz o co mi chodzi.

                                              A chodzi mi wylacznie o to, ze jesli realia (nie tylko glebokie przemyslenia znakologa) powoduja koniecznosc ograniczenie predkosci az do 50 km/h na prostej i znakomicie widocznej szosie, znaczy ze konieczna jest sygnalizacja.
                                              • hannl Re: "Bezsensowne" ograniczenia na drogach przez " 02.07.14, 15:39
                                                edek40 napisał:

                                                > Ales sie uczepil tego koncertu zyczen.

                                                Bo tak niestety "tykasz" edku, nie od dzis.

                                                > Rozumiem, ze nie rozumiesz o co mi chodzi.

                                                Rozumiem.

                                                > A chodzi mi wylacznie o to, ze jesli realia (nie tylko glebokie przemyslenia zn
                                                > akologa) powoduja koniecznosc ograniczenie predkosci az do 50 km/h na prostej i
                                                > znakomicie widocznej szosie, znaczy ze konieczna jest sygnalizacja.

                                                No to zglos pomysl racjonalizatorski do tamtejszego urzedu drogowego.
                                                  • hannl Re: "Bezsensowne" ograniczenia na drogach przez " 02.07.14, 15:45
                                                    edek40 napisał:

                                                    > > No to zglos pomysl racjonalizatorski do tamtejszego urzedu drogowego.
                                                    >
                                                    > Myslisz, ze trzeba? Czyzbys uwazal, ze to ograniczenie do 50 km/h stoi przypadk
                                                    > iem i znakolog nawet nie wie czemu?

                                                    Edku,
                                                    gdym mial roztrzasywac TAKIE dylematy przy kazdym znaku, jaki mijam po drodze, to skoczylbym tam, gdzie skonczyl juz dawno twoj uposledzony zioma z Pultuska.
                                                  • edek40 Re: "Bezsensowne" ograniczenia na drogach przez " 02.07.14, 15:47
                                                    > Edku,
                                                    > gdym mial roztrzasywac TAKIE dylematy przy kazdym znaku

                                                    Kierowca oczywiscie nie jest od tego.

                                                    Czemu zatem sugerujesz, ze na tym skrzyzowaniu stoi zapomniany, ale zasadny znak, ktory byc moze wymaga wymiany/wspomozenia sygnalizacja, ale znakolog nic o tym nie wie. Przeciez nie mozesz posuwac sie az tak daleko.
                                                  • hannl Re: "Bezsensowne" ograniczenia na drogach przez " 02.07.14, 15:53
                                                    edek40 napisał:

                                                    > > Edku,
                                                    > > gdym mial roztrzasywac TAKIE dylematy przy kazdym znaku
                                                    >
                                                    > Kierowca oczywiscie nie jest od tego.

                                                    Tak walsnie to widze i tym sie roznimy.

                                                    > Czemu zatem sugerujesz, ze na tym skrzyzowaniu stoi zapomniany, ale zasadny znak, ktory byc
                                                    > moze wymaga wymiany/wspomozenia sygnalizacja, ale znakolog nic o tym nie wie. Przeciez nie
                                                    > mozesz posuwac sie az tak daleko.

                                                    To sa wlasnie momenty, kiedy zaczynam sie o ciebie obawiac edku:
                                                    1. gdzie napisalem cokolwiek o "zapomnianym" znaku?
                                                    2. gdzie napisalem cokolwiek o tym, ze ten znak "wymaga wymiany/wspomagania sygnalizacja"?
                                                    3. gdzie napisalem cokolwiek o tym, ze "znakolog nic o tym nie wie"?

                                                    Cos takiego zwyklo okreslac sie mianem halucynacji.
                                                  • edek40 Re: "Bezsensowne" ograniczenia na drogach przez " 03.07.14, 10:09
                                                    > To sa wlasnie momenty, kiedy zaczynam sie o ciebie obawiac edku:

                                                    Och, nie powinienes.

                                                    Pytam o ten znak i domniemane zapomnienie, z uwagi na to, ze sugerowales mi, ze powinienem napisac do zarzadcy, aby postawil sygnalizacje. Stad moje podejrzenia, ze wydaje Ci sie, ze to ograniczenie to jakby za malo przemyslane. Bo przeciez gdybys zgadzal sie z zasadnoscia tego znaku, nie sugerowalbys mi, aby zasugerowal zarzadcy, ze hanni ze Szwajcarii sugeruje sygnalizacje.

                                                    Rozumiem zatem, ze oznakowanie uznajesz za optymalne w tym szczerym polu i wina za wypadek slusznie obarczasz wyjezdzajacego z podporzadkowanej, a za powiekszenie skutkow tego wypadku slusznie skazana kierowczynie na glownej.
                                                  • hannl Re: "Bezsensowne" ograniczenia na drogach przez " 03.07.14, 10:23
                                                    edek40 napisał:

                                                    > > To sa wlasnie momenty, kiedy zaczynam sie o ciebie obawiac edku:
                                                    >
                                                    > Och, nie powinienes.
                                                    >
                                                    > Pytam o ten znak i domniemane zapomnienie, z uwagi na to, ze sugerowales mi, ze
                                                    > powinienem napisac do zarzadcy, aby postawil sygnalizacje. Stad moje podejrzen
                                                    > ia, ze wydaje Ci sie, ze to ograniczenie to jakby za malo przemyslane. Bo przec
                                                    > iez gdybys zgadzal sie z zasadnoscia tego znaku, nie sugerowalbys mi, aby zasug
                                                    > erowal zarzadcy, ze hanni ze Szwajcarii sugeruje sygnalizacje.

                                                    Zle zrozumiales. Jedyne o co mi chodzilo bylo to, ze skoro TY masz jakis SWOJ pomysl, to nie objasniaj go mi (bo ja i tak nie mam na nic wplywu) tylko zglos swoj pomysl zarzadcy drogi.

                                                    > Rozumiem zatem, ze oznakowanie uznajesz za optymalne w tym szczerym polu i wina
                                                    > za wypadek slusznie obarczasz wyjezdzajacego z podporzadkowanej, a za powieksz
                                                    > enie skutkow tego wypadku slusznie skazana kierowczynie na glownej.

                                                    Oznakowanie uwazam za konieczne w tym miejscu. Czy do 50, 60, czy 70 to inna sprawa.
                                                    I za wypadek obarczam osoby biorace w nim biorace tak, jak opisales to powyzej.
                                                  • edek40 Re: "Bezsensowne" ograniczenia na drogach przez " 03.07.14, 10:29
                                                    > Zle zrozumiales. Jedyne o co mi chodzilo bylo to, ze skoro TY masz jakis SWOJ p
                                                    > omysl

                                                    Zawsze ten sam: nie wyjezdzac z podporzadkowanej na pale.

                                                    > Oznakowanie uwazam za konieczne w tym miejscu. Czy do 50, 60, czy 70 to
                                                    > inna sprawa.

                                                    Gowno inna!!! Piecdziesiatka w szczerym polu sklania do.... zastanowienia sie nad zdrowiem psychicznym znakologa. Siedemdziesiatka zadziwiaco lepiej wplywa z uwagi na to, ze nie wymaga wielkiego zmniejszenia predkosci.

                                                    Z Warszawy mam 2 spektakularne przyklady. Trasa Lazienkowska i Wislostrada. Gdy stalo tam 80 km/h ludziska jakos tam sie stosowali. Gdy na fali zachlysniecia sie europejskoscia obnizono limit do 50 km/h ludziska, o czym donosi policja, zaczeli jezdzic raczej blizej 100 km/h. Kilka lat temu podniesiono limit na Trasie Lazienkowskiej do 80 km/h. Policja ze zdziwieniem zaobserwowala, ze predkosc pojazdow zaczela oscylowac w okolicach... 80 km/h.

                                                    Fenomen? A moze kierowcy poczuli, ze oto ktos pomyslal, a nie tylko oznakowal?
                                                  • hannl Re: "Bezsensowne" ograniczenia na drogach przez " 03.07.14, 10:34
                                                    edek40 napisał:

                                                    > > Zle zrozumiales. Jedyne o co mi chodzilo bylo to, ze skoro TY masz jakis
                                                    > SWOJ p
                                                    > > omysl
                                                    >
                                                    > Zawsze ten sam: nie wyjezdzac z podporzadkowanej na pale.

                                                    Myslalem, ze chodzi ci o oznakowanie a nie technike wyjezdzania.

                                                    > > Oznakowanie uwazam za konieczne w tym miejscu. Czy do 50, 60, czy
                                                    > 70 to
                                                    > > inna sprawa.
                                                    >
                                                    > Gowno inna!!! Piecdziesiatka w szczerym polu sklania do.... zastanowieni
                                                    > a sie nad zdrowiem psychicznym znakologa. Siedemdziesiatka zadziwiaco lepiej wp
                                                    > lywa z uwagi na to, ze nie wymaga wielkiego zmniejszenia predkosci.

                                                    Osobiscie nie mam o dziwo nawet cienia tych problemow, jakie masz ty z "50-siatka w szczerym polu". Ale temat jest ciekawy, tyle ze nie na ten watek. Mozesz zalozyc nowy. Chetnie sie tam tez wypowiem.

                                                    > Z Warszawy mam 2 spektakularne przyklady. Trasa Lazienkowska i Wislostrada. Gdy
                                                    > stalo tam 80 km/h ludziska jakos tam sie stosowali. Gdy na fali zachlysniecia
                                                    > sie europejskoscia obnizono limit do 50 km/h ludziska, o czym donosi policja, z
                                                    > aczeli jezdzic raczej blizej 100 km/h. Kilka lat temu podniesiono limit na Tras
                                                    > ie Lazienkowskiej do 80 km/h. Policja ze zdziwieniem zaobserwowala, ze predkosc
                                                    > pojazdow zaczela oscylowac w okolicach... 80 km/h.
                                                    >
                                                    > Fenomen? A moze kierowcy poczuli, ze oto ktos pomyslal, a nie tylko oznakowal?

                                                    Zamiast twojego barwnego opisu wolalbym konkretny dowod na to, ze przy ograniczeniu do 50-tki jezdzili 100 a przy ograniczeniu do 80-tki 100 juz nie jezdza tylko 80.
                                                  • edek40 Re: "Bezsensowne" ograniczenia na drogach przez " 03.07.14, 10:41
                                                    > Myslalem, ze chodzi ci o oznakowanie a nie technike wyjezdzania.

                                                    Co ma wspolnego oznakowanie na glownej z zachowaniem tego na podporzadkowanej? Ja zawsze o tym.

                                                    > Zamiast twojego barwnego opisu wolalbym konkretny dowod na to, ze przy ogranicz
                                                    > eniu do 50-tki jezdzili 100 a przy ograniczeniu do 80-tki 100 juz nie jezdza ty
                                                    > lko 80.

                                                    Poszperaj, jak potrafisz, w archiwach TVP. Wypowiedz byla do kamery. Krecono ja na ul. Modlinskiej, na ktorej tez postawili 50 km/h. Policjant w pewnym momencie pokazal na autobus miejski i stwierdzil, ze nawet one jezdza szybciej. A duzej liczby wypadkow mimo to nie odnotowuje sie, wiec czas rozwazyc tak duzze obnizenie predkosci.
                                                  • hannl Re: "Bezsensowne" ograniczenia na drogach przez " 03.07.14, 13:02
                                                    edek40 napisał:

                                                    > > Myslalem, ze chodzi ci o oznakowanie a nie technike wyjezdzania.
                                                    >
                                                    > Co ma wspolnego oznakowanie na glownej z zachowaniem tego na podporzadkowanej?
                                                    > Ja zawsze o tym.

                                                    Tuz powyzej piszesz jednak o oznakowaniu:
                                                    "Pytam o ten znak i domniemane zapomnienie, z uwagi na to, ze sugerowales mi, ze powinienem napisac do zarzadcy, aby postawil sygnalizacje. Stad moje podejrzenia, ze wydaje Ci sie, ze to ograniczenie to jakby za malo przemyslane. Bo przeciez gdybys zgadzal sie z zasadnoscia tego znaku, nie sugerowalbys mi,

                                                    Rozumiem zatem, ze oznakowanie uznajesz za optymalne ..."


                                                    > Poszperaj, jak potrafisz, w archiwach TVP.

                                                    Nie poszperam.
                                • bimota Re: "Bezsensowne" ograniczenia na drogach przez " 02.07.14, 15:31
                                  > Sa opracowania, ktore mowia, ze sznse przezycia bocznego crashu przy 50 kmh wyn
                                  > osza 95% i od 90 kmh sa rowne zeru.

                                  1. ale to jednak mniej niz 100%. Czemu nie ograniczyc bardziej ?
                                  2. Czy te badania nie obowiazuja poza skrzyzowaniami ?
                                  3. A np. przy 70 juz nie badali ?
                                  • hannl Re: "Bezsensowne" ograniczenia na drogach przez " 02.07.14, 15:42
                                    bimota napisał:

                                    > > Sa opracowania, ktore mowia, ze sznse przezycia bocznego crashu przy 50 k
                                    > mh wyn
                                    > > osza 95% i od 90 kmh sa rowne zeru.
                                    >
                                    > 1. ale to jednak mniej niz 100%. Czemu nie ograniczyc bardziej ?

                                    No wlasnie "czemu"? "Czemu" nie ograniczasz "bardziej" ryzyka uciacie sie nozem do chleba?

                                    > 2. Czy te badania nie obowiazuja poza skrzyzowaniami ?

                                    ???

                                    > 3. A np. przy 70 juz nie badali ?

                                    Badali. Ryzyko wynosi ok. 70%.
                                        • hannl Re: Poprawka 02.07.14, 15:57
                                          bimota napisał:

                                          > TO PRAWDOPODOBIENSTWO ZYCIA JEST WIEKSZE NIZ PROCENT PYTAN NA JAKIE RACZYLES OD
                                          > POWIEDIEC...

                                          Na ktore moglem, odpowiedzialem. W drugim nie wiem o co ci chodzi bo piszac o tych badaniach nie przypominam sobie, zeby odnosily sie tylko do skrzyzowan.
                                            • hannl Re: Poprawka 02.07.14, 16:50
                                              bimota napisał:

                                              > BO DOMAGASZ SIE TYLKO OGRANICZEN NA SKRZYZOWANIACH...

                                              1. nie moge sobie przypomniec, zebym gdzies "domagal" sie ograniczen do tego "tylko" na skrzyzowaniach.

                                              2. Nie wiem, jak z tej blednej konkluzji wywnioskowales, ze przytaczajac tu wyniki badan o bocznych zderzeniach odnioslem to tylko do skrzyzowan.

                                              > I NIE WYJASNILES DLACZEGO NIE 40 ALBO 60...

                                              Bo
                                              1. nie bylo to wcale tematem tego watku.
                                              2. nie bardzo wiem, dlaczego akurat JA mialbym wyjasniac cos takiego?
                            • tbernard Re: "Bezsensowne" ograniczenia na drogach przez " 03.07.14, 08:27
                              > > Ciekawe jakich musialbys uzyc wykretasow, gdyby tego pijanego debila zmio
                              > tl z p
                              > > owierzchni ziemi TIR jadacy... przepisowo.
                              >
                              > Wtedy wina w 100% bylaby po stronie wlaczajacego sie do ruchu a kierowca TIRa n
                              > ie ponosilby zadnej winy.

                              Wyjazd z podporządkowanej, to nie jest włączanie się do ruchu.
              • jureek Re: "Bezsensowne" ograniczenia na drogach przez " 02.07.14, 14:24
                edek40 napisał:

                > Z reka na sercu - czy zawsze i w 100% stosujesz sie do ograniczen predkosci? Ma
                > m na mysli przede wszystkim miejsca znane i o znakomitej widocznosci (partolu).

                Nie, nie zawsze i nie w 100%. Jeśli dobrze znam drogę i wiem na pewno, że ograniczenie zostało zapomniane po robotach, to nie przestrzegam. Nieprzestrzegając nawet nie rozglądam się, czy nie suszą, bo nigdy jeszcze nie widziałem, żeby w takich zapomnianych miejscach suszyli.

        • emes-nju Re: "Bezsensowne" ograniczenia na drogach przez " 03.07.14, 11:49
          hannl napisał:

          > Ja nie "rozrozniam" tylko sie stosuje.

          Jak już gdzieś napisałem, ok. 40% Polaków to funkcjonalni analfabeci. Czyli ci, dla których niejasny jest nawet prosty przekaz. Jeżeli oznakowanie stoi w rażącej sprzeczności ze stanem faktycznym, to należy się spodziewać, że część z tych 40% całkiem odpuści sobie nawet patrzenia na znaki, bo NIE ROZUMIE tak pogmatwanego i niespójnego przekazu.

          A nie wszyscy są dobrze wytresowanymi baranami...
      • jureek Re: "Bezsensowne" ograniczenia na drogach przez " 02.07.14, 13:53
        edek40 napisał:

        > Opisz mi jak rozrozniac zasadne od wyczynow intelektu znakologa?

        A co takiego strasznego się stanie, jak nie odróżnisz i będziesz przestrzegał także tego czasem zdarzającego się niezasadnego? Obawiasz się, że się wtedy tak sfrajerujesz, że brat bliźniak będzie się z Ciebie śmiał i nazywał "głupim powolnym"?
        Bo co może się stać, gdy pomylisz się w drugą stronę i olejesz ograniczenie zasadne, możesz przeczytać w artykule.
        • edek40 Re: "Bezsensowne" ograniczenia na drogach przez " 02.07.14, 13:57
          > A co takiego strasznego się stanie, jak nie odróżnisz i będziesz przestrzegał t
          > akże tego czasem zdarzającego się niezasadnego?

          Dlacego pijesz do mnie?

          Ja nieprzestrzegam wylacznie dobrze znanych wyczynow znakologow oraz takich, gdzie droga pozwala dostrzec wszystko jak na dloni (czyli rowniez ofiarny patrol poprawiajacy, ktorego nie uswiadczysz tam, gdzie ograniczenie jest zasadne - dziwne, nie?).

          Na reszcie wyczynow, w miejscach nieznanych, "tylko" sie irytuje, gdy juz mine ten calkowity brak powodu.
          • jureek Re: "Bezsensowne" ograniczenia na drogach przez " 02.07.14, 14:26
            edek40 napisał:

            > > A co takiego strasznego się stanie, jak nie odróżnisz i będziesz przestrz
            > egał t
            > > akże tego czasem zdarzającego się niezasadnego?
            >
            > Dlacego pijesz do mnie?

            Boi Ty postawiłeś to mało istotne pytanie o rozróżnianie. Skoro i tak przestrzegasz, to po co Ci rozróżniać, które jest zasadne, a które niezasadne?
            • edek40 Re: "Bezsensowne" ograniczenia na drogach przez " 02.07.14, 14:30
              > Boi Ty postawiłeś to mało istotne pytanie o rozróżnianie. Skoro i tak przestrze
              > gasz, to po co Ci rozróżniać, które jest zasadne, a które niezasadne?

              Bo w odroznieniu od Ciebie rozumiem co moze kierowac tymi, ktorzy nie przestrzegaja jak leci. Nie jest to oczywiscie zwiazane z moim zachowaniem ani probami usprawiedliwiania wystepkow innych.

              Gdy na warszawskiej Wislostradzie stalo 50 km/h nieprzestrzegalem az do 80 km/h rozgladajac sie bacznie czy nie ma suszarek lub wideorejestratora. Bo byly w duzych ilosciach. Teraz jest 80 km/h, policja zniknela. W ilu kierowcach takie i podobne ograniczenia stepily zdolnosc trzymania sie regul?
              • jureek Re: "Bezsensowne" ograniczenia na drogach przez " 02.07.14, 14:34
                edek40 napisał:

                > > Boi Ty postawiłeś to mało istotne pytanie o rozróżnianie. Skoro i tak prz
                > estrze
                > > gasz, to po co Ci rozróżniać, które jest zasadne, a które niezasadne?
                >
                > Bo w odroznieniu od Ciebie rozumiem co moze kierowac tymi, ktorzy nie przestrze
                > gaja jak leci. Nie jest to oczywiscie zwiazane z moim zachowaniem ani probami u
                > sprawiedliwiania wystepkow innych.

                I zamiast ich zachęcić swoim dobrym przykładem, żeby postępowali racjonalnie, to takim pisaniem utwierdzasz ich w przekonaniu, że przecież postępują normalnie, więc niczego w swoim zachowaniu zmieniać nie muszą.
                • edek40 Re: "Bezsensowne" ograniczenia na drogach przez " 02.07.14, 14:42
                  > I zamiast ich zachęcić swoim dobrym przykładem, żeby postępowali racjonalnie, t
                  > o takim pisaniem utwierdzasz ich w przekonaniu, że przecież postępują normalnie
                  > , więc niczego w swoim zachowaniu zmieniać nie muszą.

                  Znaczy sie mam jezdzic powolutku, nawet tam, gdzie Twoj majster nie zdjal znaku, aby nie demoralizowac kierowcow????

                  Przeceniesz mnie. Znakolodzy robia to o wiele skuteczniej ode mnie. Do spolki z policja.
                  • jureek Re: "Bezsensowne" ograniczenia na drogach przez " 02.07.14, 14:49
                    edek40 napisał:

                    > > I zamiast ich zachęcić swoim dobrym przykładem, żeby postępowali racjonal
                    > nie, t
                    > > o takim pisaniem utwierdzasz ich w przekonaniu, że przecież postępują nor
                    > malnie
                    > > , więc niczego w swoim zachowaniu zmieniać nie muszą.
                    >
                    > Znaczy sie mam jezdzic powolutku, nawet tam, gdzie Twoj majster nie zdjal znaku
                    > , aby nie demoralizowac kierowcow????

                    Napisałem coś takiego?
                        • edek40 Re: "Bezsensowne" ograniczenia na drogach przez " 02.07.14, 14:56
                          > Żebyś nie demoralizował pisaniem, a nie jazdą, bo przecież jeżdżąc przestrzegas
                          > z ograniczeń, tylko w pisaniu nie chcesz chyba wyjść na tego wykpiwanego "wolne
                          > go i głupiego".

                          Nie wykpiwam nigdy tych, ktorzy jada wedlug limitu, nawet wtedy, gdy wiem, ze limit to efekt sraczki znakologa. Mam na tyle swiadomosci, ze mnie rowniez moga brac za zawalidroge, gdy w nieznanym mi miejscu stosuje sie do absurdalnego ograniczenia.
                        • hannl Re: "Bezsensowne" ograniczenia na drogach przez " 02.07.14, 15:10
                          jureek napisał:

                          > bo przecież jeżdżąc przestrzegasz ograniczeń

                          Niestety nie. Edek przyznal tuz powyzej, ze w miejscach, ktore zna i uwaza za oznakowane bezsensownie nie przestrzega.

                          Przestrzega (ponoc) tylko wtedy, gdy jakis "zawalidroga" przed nim przestrzega w takim miejscu.
                          • edek40 Re: "Bezsensowne" ograniczenia na drogach przez " 02.07.14, 15:13
                            > Niestety nie. Edek przyznal tuz powyzej, ze w miejscach, ktore zna i uwaza za o
                            > znakowane bezsensownie nie przestrzega.

                            Ale z reguly nie wiecej niz +5 czy +15 km/h.

                            > Przestrzega (ponoc) tylko wtedy, gdy jakis "zawalidroga" przed nim przestrzega
                            > w takim miejscu.

                            W ktorym miejscu napisalem, ze nazywam zawalidroga kogos, kto jedzie zgodnie z limitem?
                            • hannl Czyli jestes jednak "zawalidroga". 02.07.14, 15:24
                              edek40 napisał:

                              > Ale z reguly nie wiecej niz +5 czy +15 km/h.

                              No to jestes "zawalidroga".
                              Twoj uposledzony zioma poinformowal nastepujaco:
                              "Wystarczy że jest rzeczywiście zabudowany - wszyscy (99%) zwalniają, nawet jak nie ma fotoradaru. W obszarze teoretycznie zabudowanym nie zwalnia nikt."

                              Teraz wiadomo, ze "nikt" - z wyjatkiem edka.
                                • hannl Do tego zawalidroga nie wiedzacy co to logika. 02.07.14, 15:35
                                  edek40 napisał:

                                  > > No to jestes "zawalidroga".
                                  >
                                  > W zadnym wypadku.

                                  Jestes:
                                  Z tego, co twierdzi twoj uposledzony zioma ("W obszarze teoretycznie (laka!) zabudowanym nie zwalnia nikt.") wynika, ze wszyscy jada tyle co w niezabudowanym.

                                  Jesli ty poruszasz sie "+5 czy +15 km/h." tzn, ze przy 50-tce nie jedziesz szybciej niz 65 a przy 70-tce nie szybciej niz 85. I to jest ciagle ponizej predkosci jezdzonych w obszarze niezabudowanym.

                                  Ergo - jestes zawalidroga.
                                            • hannl Re: Do tego zawalidroga nie wiedzacy co to logika 03.07.14, 10:25
                                              edek40 napisał:

                                              > > Bo tym "innym", z ktorym tutaj polemizuje jestes tutaj akurat ty.
                                              >
                                              > Ale ja nie jestem z Pultuska. A ciagle o tym miescie slysze.

                                              Bo z Pultuska jest jedno z moich zrodel, ktore - z tego co wiem - jest nawet "na twojej linii". Powolywanie sie na informacje z okreslonych zrodel nie jest polemizowaniem.
                                              • edek40 Re: Do tego zawalidroga nie wiedzacy co to logika 03.07.14, 10:31
                                                > Bo z Pultuska jest jedno z moich zrodel, ktore - z tego co wiem - jest nawet "n
                                                > a twojej linii". Powolywanie sie na informacje z okreslonych zrodel nie jest po
                                                > lemizowaniem.

                                                Nie uzywaj zatem sformulowan jak twoj ziomal z Pultuska. Ja nawet nie wiem kogo masz na mysli, tym bardziej trudno mi zajac stanowisko. Pisz prosciutko do mnie. To pomaga.
                                                • hannl Re: Do tego zawalidroga nie wiedzacy co to logika 03.07.14, 10:37
                                                  edek40 napisał:

                                                  > Nie uzywaj zatem sformulowan jak twoj ziomal z Pultuska.

                                                  ???? Czyzbys tak daleko mieszkal od Pultuska, ze ludzie stamtad nie sa twoimi ziomami?

                                                  > Ja nawet nie wiem kogo masz na mysli.

                                                  Jestes malo wiarygodny. Przesweitne sygnatury sa dzielem twojego "ziomy". mam cala kupe podobnych ale miejsca brakuje.

                                                  > Pisz prosciutko do mnie.

                                                  Pisze - ale nie mam zamiaru przestac powolywac sie na obce zrodla.
                                                  • edek40 Re: Do tego zawalidroga nie wiedzacy co to logika 03.07.14, 10:48
                                                    > ???? Czyzbys tak daleko mieszkal od Pultuska, ze ludzie stamtad nie sa twoimi z
                                                    > iomami?

                                                    Nie autoryzuje i nie znam ich zdania.

                                                    > Jestes malo wiarygodny. Przesweitne sygnatury sa dzielem twojego "ziomy". mam c
                                                    > ala kupe podobnych ale miejsca brakuje.

                                                    Teraz juz rozumiem.

                                                    Nie rozumiem nadal czemu rozmawiajac ze mna powolujesz sie na mojego zioma?

                                                    > Pisze - ale nie mam zamiaru przestac powolywac sie na obce zrodla.

                                                    Alez powoluj sie. Tylko powoluj sie, a nie wciskaj mi czyichs zdan. Wyrwanych byc moze z kontekstu.
                                                  • edek40 Re: Do tego zawalidroga nie wiedzacy co to logika 03.07.14, 13:05
                                                    > Moze dlatego, bo macie conieco wspolnego.

                                                    Owszem. Nie sprowadzamy, jak Ty, calego BRD do przestrzegania ograniczen predkosci. Obaj bowiem wiemy i widzimy, jak oznakowuje sie drogi w Polsce.

                                                    Nie wiemy jak w Szwajcarii, bo nigdy nie zacytowales opinii z jakichs audytow czy czegos podobnego. Albo nie stwierdziels, ze audytow nie robi sie nigdy, wiec nie ma co cytowac.
                                                  • hannl Re: Do tego zawalidroga nie wiedzacy co to logika 03.07.14, 13:26
                                                    edek40 napisał:

                                                    > Owszem. Nie sprowadzamy, jak Ty, calego BRD do przestrzegania ograniczen predko
                                                    > sci. Obaj bowiem wiemy i widzimy, jak oznakowuje sie drogi w Polsce.

                                                    No wlasnie "obaj wiecie":
                                                    "Wystarczy że jest rzeczywiście zabudowany - wszyscy (99%) zwalniają, nawet jak nie ma fotoradaru. W obszarze teoretycznie zabudowanym nie zwalnia nikt. Oznakowanie takie samo."

                                                    "kierowca w kraju A (Polska) chce pokonać ten sam dystans co kierowca w B (Niemcy) w tym samym czasie."

                                                    itd. itd.
                                                  • edek40 Re: Do tego zawalidroga nie wiedzacy co to logika 03.07.14, 13:29
                                                    > "Wystarczy że jest rzeczywiście zabudowany - wszyscy (99%) zwalniają, nawet jak
                                                    > nie ma fotoradaru. W obszarze teoretycznie zabudowanym nie zwalnia nikt
                                                    > . Oznakowanie takie samo."

                                                    W mojej glowie przewage ma moja ocena rzeczywistosci nad ocena znakologa. Moja bowiem wynika z tego, co widze przed saba, a znakologa tu nawet nie bylo.
                                                  • hannl Re: Do tego zawalidroga nie wiedzacy co to logika 03.07.14, 13:36
                                                    edek40 napisał:

                                                    > W mojej glowie przewage ma moja ocena rzeczywistosci nad ocena znakologa.

                                                    To dokladnie jak twoj zioma ktory "W obszarze teoretycznie zabudowanym nie zwalnia" tak jak nikt "inny"!

                                                    > Moja bowiem wynika z tego, co widze przed saba, a znakologa tu nawet nie bylo.

                                                    Np. "obszar teoretycznie zabudowany".
                                                  • edek40 Re: Do tego zawalidroga nie wiedzacy co to logika 03.07.14, 19:55
                                                    > Wlasnie jak twoj uposledzony zioma nie zwalniajacy tam jak wszyscy "inni".

                                                    W takich miejscach zwalniasz tylko Ty, Jurek, oraz ktos, kto nigdy nie rozpedza sie powyzej 50 km/h.

                                                    Rozumiem, ze dla Ciebie fakt zabudowania wynika ze znaku. Ja jestem zbyt inteligentny, aby polegac na tak watlych przeslankach.
                                                  • hannl Re: Do tego zawalidroga nie wiedzacy co to logika 04.07.14, 09:08
                                                    edek40 napisał:

                                                    > W takich miejscach zwalniasz tylko Ty, Jurek, oraz ktos, kto nigdy nie rozpedza
                                                    > sie powyzej 50 km/h.

                                                    Blad 1: "W takich miejscach" zwalniaja niemal WSZYSCY w krajach o kilkakrotnie nizszej smiertelnosci na drogach niz Polska.

                                                    Blad 2: WSZYSCY oni "rozpedzaja sie" regularnie do szybkosci "powyzej 50 kmh".

                                                    > Rozumiem, ze dla Ciebie fakt zabudowania wynika ze znaku.

                                                    Nie rozumiesz - jak zwykle. "Fakt" znaku mowi mi, ze trzeba w tym miejscu zwolnic.

                                                    > Ja jestem zbyt inteligentny, aby polegac na tak watlych przeslankach.

                                                    Wiem. Ty i twoj zioma jestescie tak "inteligentni" jak owa studentka.
                                                    Dzieki tej "inteligencji" jedyna dyscyplina, w ktorej Polska prowadzi w Europie jest wskaznik smiertelnosci na drogach.
                                                  • edek40 Re: Do tego zawalidroga nie wiedzacy co to logika 04.07.14, 10:50
                                                    > Blad 1: "W takich miejscach" zwalniaja niemal WSZYSCY w krajach o kilkakrotnie
                                                    > nizszej smiertelnosci na drogach niz Polska.

                                                    Ja wiem, ze w tych innych krajach wszystko jest "podobnie". Oznakowanie i metody pracy znakologow rowniez sa "podobne". Gdy cudzyslow zniknie, bedzie o czym rozmawiac.

                                                    > Nie rozumiesz - jak zwykle. "Fakt" znaku mowi mi, ze trzeba w tym miejscu zwolnic.

                                                    Chocby stal na srodku Sahary.

                                                    > Wiem. Ty i twoj zioma jestescie tak "inteligentni" jak owa studentka.
                                                    > Dzieki tej "inteligencji" jedyna dyscyplina, w ktorej Polska prowadzi w Europie
                                                    > jest wskaznik smiertelnosci na drogach.

                                                    Moja inteligencja zwiazana jest rowniez z mysleniem, ocenianiem na biezaco, a jej uzywanie owocuje bezwypadkowa jazda od zawsze. A to juz ponad 1 mln km i 27 lat.

                                                    Bez watpienia moja inteligencja powiazana jest rowniez z przyzwoitoscia i rzetelnoscia. I tego wlasnie brakuje znakologom, nawet jesli zaryzykujemy stwierdzenie, ze cechuje ich inteligencja.
                                                  • hannl Re: Do tego zawalidroga nie wiedzacy co to logika 04.07.14, 14:26
                                                    edek40 napisał:

                                                    > Ja wiem, ze w tych innych krajach wszystko jest "podobnie".

                                                    Nie, nie wszystko, z wyjatkiem kierowcow, ktorzy nie sa tak "inteligenni" jak w Polsce i dlatego stosuja sie do znakow.


                                                    > > Wiem. Ty i twoj zioma jestescie tak "inteligentni" jak owa studentka.
                                                    > > Dzieki tej "inteligencji" jedyna dyscyplina, w ktorej Polska prowadzi w E
                                                    > uropie
                                                    > > jest wskaznik smiertelnosci na drogach.
                                                    >
                                                    > Moja inteligencja zwiazana jest rowniez z mysleniem, ocenianiem na biezaco,

                                                    No to dokladnie tak, jak owa studentka.

                                                    > a jej uzywanie owocuje bezwypadkowa jazda od zawsze.

                                                    ??? Czyzbys to nie ty juz kogs zabil lub poturbowal "w lesie"?
                                                    Gdybys rzeczywiscie potrafil "myslec" to wiedzialbys, ze wyzsze prawdopodobientwo wypadku (bedace efektem nieprzepiswej jazdy) nie jest gwarancja wypadku, tak samo jak i niskie prawdodpdobienstwo (bedace efektem jazdy przepisowej) nie jest gwarancja unikniecia wypadku.

                                                    > Bez watpienia moja inteligencja powiazana jest rowniez z przyzwoitoscia i rzete
                                                    > lnoscia. I tego wlasnie brakuje znakologom, nawet jesli zaryzykujemy stwierdzen
                                                    > ie, ze cechuje ich inteligencja.

                                                    Swoim zachowaniem produkujesz dokladnie taki sam a moze nawet wiekszy chlew na drogach jak niektorzy znakolodzy, ktorzy po pracy wsiadaja w samochody i pewnie tak samo jak ty i "studentka" olewaja "ynteligientnie".
                                                  • edek40 Re: Do tego zawalidroga nie wiedzacy co to logika 04.07.14, 14:33
                                                    > ??? Czyzbys to nie ty juz kogs zabil lub poturbowal "w lesie"?

                                                    No i co z tego?

                                                    Pamietasz okolicznosci, czy przyjmujesz, ze w Szwajcarii nie doszloby do takiego potracenia?

                                                    > Swoim zachowaniem produkujesz dokladnie taki sam a moze nawet wiekszy chlew na
                                                    > drogach jak niektorzy znakolodzy

                                                    Przeceniasz mnie. Znakolog jest o wiele wiecej i wiecej stawiaja znakow. Ja sam, samiutki, mialbym naklasc miszczom znakologicznym?
                                                  • hannl Re: Do tego zawalidroga nie wiedzacy co to logika 05.07.14, 15:19
                                                    edek40 napisał:

                                                    > > ??? Czyzbys to nie ty juz kogs zabil lub poturbowal "w lesie"?
                                                    >
                                                    > No i co z tego?

                                                    Tyle w kwestii "bezwypadkowej" jazdy "od zawsze".

                                                    > Przeceniasz mnie. Znakolog jest o wiele wiecej i wiecej stawiaja znakow.

                                                    ...ktore - jak widac - tak "inteligentni" jak ty i "studentka" traktuja nie jako zakaz a "watla przeslanke", co sila rzeczy (praw natury nie sposob oszukac) musi i konczy sie o wiele czesciej tak, jak w opisanym pruzypadku niz w krajach, gdzie kierowcy sa tak malo "inteligentni", ze znaki zakazu traktuja jako zakazy a nie "watle przeslanki".
                                                  • edek40 Re: Do tego zawalidroga nie wiedzacy co to logika 06.07.14, 11:41
                                                    > Tyle w kwestii "bezwypadkowej" jazdy "od zawsze".

                                                    Ano tyle.

                                                    Jezeli bowiem probujesz wmowic mi, ze mialem jakikolwiek wplyw na to zajscie, to Twoj, a nie moj problem.

                                                    > ...ktore - jak widac - tak "inteligentni" jak ty i "studentka" t

                                                    Skad wiesz, ze jezdze z takimi predkosciami?
                                                  • hannl Re: Do tego zawalidroga nie wiedzacy co to logika 07.07.14, 10:52
                                                    edek40 napisał:

                                                    > Skad wiesz, ze jezdze z takimi predkosciami?

                                                    "W takich miejscach zwalniasz tylko Ty, Jurek, oraz ktos, kto nigdy nie rozpedza sie powyzej 50 km/h."
                                                    "Ja jestem zbyt inteligentny, aby polegac na tak watlych przeslankach." (znak ograniczenia)
                                                    Ergo: Studentka, tak jak i ty przekracza na ograniczeniach dozwolona predkosc az o kilkadziesiat kmh.


                                                    > Jezeli bowiem probujesz wmowic mi, ze mialem jakikolwiek wplyw na to zajscie, to Twoj, a nie moj problem.

                                                    To ty, po wypadku, w ktorym zabiles czlowieka "probujesz wmowic", ze "od zawsze" jezdzisz "bezwypadkowo".
                                                    Jesli uczestniczylo sie w wypadku nawet nie z wlasnej winy, to nie jezdzi sie "bezwypadkowo".
                                                  • edek40 Re: Do tego zawalidroga nie wiedzacy co to logika 07.07.14, 10:58
                                                    > "W takich miejscach zwalniasz tylko Ty, Jurek, oraz ktos, kto nig
                                                    > dy nie rozpedza sie powyzej 50 km/h."

                                                    Ale nie wiesz jakie rozwijam predkosci, co nie przeszkadza Ci stawiac mnie na rowni z kobitka jadaca 116 km/h na ograniczeniu zasadnym tylko przy zalozeniu, ze gosc na podporzadkowanej na bank wyjedzie bez patrzenia.

                                                    > To ty, po wypadku, w ktorym zabiles czlowieka "probujesz wmowic", ze "od zawsze
                                                    > " jezdzisz "bezwypadkowo".

                                                    Ja zabilem czlowieka? Pierwsze slysze.

                                                    > Jesli uczestniczylo sie w wypadku nawet nie z wlasnej winy, to nie jezdz
                                                    > i sie "bezwypadkowo".

                                                    Rozumiem.
                                                  • hannl No i znow mamy "dinozaury na ksiezycu" 07.07.14, 11:15
                                                    edek40 napisał:

                                                    > > "W takich miejscach zwalniasz tylko Ty, Jurek, oraz ktos, k
                                                    > to nig
                                                    > > dy nie rozpedza sie powyzej 50 km/h."
                                                    >
                                                    > Ale nie wiesz jakie rozwijam predkosci,

                                                    Wiem i to wyraznie napisalem:
                                                    "przekraczasz na ograniczeniach dozwolona predkosc az o kilkadziesiat kmh".

                                                    Jesli "nie zwalniasz" to musisz jechac tyle co jechales wczesniej. Jesli wczesniej wolno bylo jechac 90 a ty przekraczasz predkosc o "+5 - +15 kmh" to znaczy ze jechales tam 90 - 115 km/h.

                                                    > co nie przeszkadza Ci stawiac mnie na rowni z kobitka jadaca 116 km/h

                                                    Nie stawiam cie "na rowni" z powodu "116 km/h" tylko z powodu "kilkadziesiat kmh" powyzej dozwolonego limitu, co jest takim samym chlewem.

                                                    "na ograniczeniu zasadnym tylko przy zalozeniu, ze gosc na podporzadkowanej na bank wyjedzie bez patrzenia"

                                                    No to kolejna super teoria: Ograniczenie aktywujace sie tylko wtedy, gdy "gosc na podporzadkowanej na bank wyjedzie bez patrzenia".

                                                    OQ!
                                                  • edek40 Re: No i znow mamy "dinozaury na ksiezycu" 07.07.14, 11:19
                                                    > Jesli "nie zwalniasz" to musisz jechac tyle co jechales wczesniej. Jesli
                                                    > wczesniej wolno bylo jechac 90 a ty przekraczasz predkosc o "+5 - +15 kmh" to
                                                    > znaczy ze jechales tam 90 - 115 km/h.

                                                    115 km/h? Ja nawet na ekspresowka i autostradach z rzadka przekraczam 120 km/h. Co mialoby mnie sklonic do takiego pedzenia zwykla szosa i to jeszcze w rejonie skrzyzowania?

                                                    > No to kolejna super teoria: Ograniczenie aktywujace sie tylko wtedy, gdy "gosc
                                                    > na podporzadkowanej na bank wyjedzie bez patrzenia".

                                                    Nie. Ono jest zasadne WYLACZNIE przy zalozeniu, ze wyjezdzanie bez patrzenia jest tak masowe, ze... w zasadzie jadacy glowna musi ustepowac tym z podporzadkowanej.
                                                  • hannl Re: No i znow mamy "dinozaury na ksiezycu" 07.07.14, 11:28
                                                    edek40 napisał:

                                                    > 115 km/h? Ja nawet na ekspresowka i autostradach z rzadka przekraczam 120 km/h.

                                                    W takim razie klamiesz.
                                                    Wczesniej napisales, ze dozwolonej predkosci nie przekraczasz o "+5 - +15 km/h" - ergo sila rzeczy czasami ja o tyle przekraczasz. Przy 90 km/h znaczy to predkosc do 115 km/h.

                                                    > Co mialoby mnie sklonic do takiego pedzenia zwykla szosa i to jeszcze w rejoni
                                                    > e skrzyzowania?

                                                    Twoje "tezy":
                                                    "W takich miejscach zwalniasz tylko Ty, Jurek, oraz ktos, kto nigdy nie rozpedza
                                                    sie powyzej 50 km/h."

                                                    "Ja jestem zbyt inteligentny, aby polegac na tak watlych przeslankach." (znak ograniczenia predkosci"

                                                    > Nie. Ono jest zasadne WYLACZNIE przy zalozeniu, ze wyjezdzanie bez patrzenia je
                                                    > st tak masowe, ze... w zasadzie jadacy glowna musi ustepowac tym z podporzadkow
                                                    > anej.

                                                    Acha, to w obszarze (rzeczywiscie) zabudowanym obowiazuje ograniczenie do 50 kmh bo "wyjezdzanie bez patrzenia jest tak masowe, ze... w zasadzie jadacy glowna musi ustepowac tym z podporzadkow
                                                    anej"

                                                    Reece opadaja.
                                                  • edek40 Re: No i znow mamy "dinozaury na ksiezycu" 07.07.14, 11:45
                                                    > Wczesniej napisales, ze dozwolonej predkosci nie przekraczasz o "+5 - +15 km/h"
                                                    > - ergo sila rzeczy czasami ja o tyle przekraczasz. Przy 90 km/h znaczy to pred
                                                    > kosc do 115 km/h.

                                                    Dobrze, juz dobrze. Ty, jako swiatowiec, mozesz pozwolic sobie na takie "przyspieszenia". Ja, jako zasciankowiec na bank jezdze szybciej.

                                                    > Reece opadaja.

                                                    Rece opadaja.

                                                    Bo 50 km/h to zasadne byloby na szosie, gdyby skrzyzowanie bylo bardzo zasloniete. Jezeli moze sprawiac jakies trudnosci, stawiamy 70 km/h. Jezeli, jak w tym wypadku, wszystko dla wszystkich widoczne jest jak na dloni, to po jaki grzyb ograniczenie? Wyjezdzajacemu prawidlowo tylko przedlyzy czas oczekiwania. Wyjezdzajacemu bez patrzenia tez sie nie przysluzy, bo nie gwarantuje przezycia.

                                                    Jezeli zas skrzyzowanie jest ruchliwe, to konieczna jest sygnalizacja.
                                                  • hannl Re: No i znow mamy "dinozaury na ksiezycu" 07.07.14, 11:54
                                                    edek40 napisał:

                                                    > Dobrze, juz dobrze. Ty, jako swiatowiec, mozesz pozwolic sobie na takie "przysp
                                                    > ieszenia". Ja, jako zasciankowiec na bank jezdze szybciej.

                                                    1) szybkosc i przyspieszenie to dwie rozne rzeczy.
                                                    2) lawirujesz jak male dziecko. Najpierw przyznajesz ze predkosc przekraczasz potem sie tego wypierasz.
                                                    3) 90, 100 czy 116 to wszystko jedno. Kazda z tych szybkosci bylaby w takim miejscu zabojcza.
                                                    "Studentka", ktora "opanowala" taki styl jazdy dzieki swoim "inteligentnym" rodzicom miala tylko pecha.
                                                  • edek40 Re: No i znow mamy "dinozaury na ksiezycu" 07.07.14, 11:58
                                                    > 1) szybkosc i przyspieszenie to dwie rozne rzeczy.

                                                    Przepraszam. Nie wiedzielem.

                                                    > 2) lawirujesz jak male dziecko. Najpierw przyznajesz ze predkosc przekraczasz p
                                                    > otem sie tego wypierasz.

                                                    Ty tez sie do tego przyznajesz. Zupelnie przypadkiem, ja rowniez przekraczam w takim zakresie. Wyjatkiem sa miejsca, ktore nie dosc, ze dobrzez znam, ale rownez sa na tyle znakomicie widoczne, ze nie ma gdzie ukryc sie policja. A co za tym idzie inny intruz.

                                                    > 3) 90, 100 czy 116 to wszystko jedno. Kazda z tych szybkosci bylaby w takim mie
                                                    > jscu zabojcza.

                                                    Ide o zaklad, ze gdyby ten pijany wjechal pod czolg jadacy 20 km/h zaczalbys udowadniac, ze i 20 km/h jest zabojcze. Stad moja teza, ze zasadnosc ograniczenia zwiazane jest zalozeniem, ze ktos na podporzadkowanej zachowa sie smiertelnie niewlasciwie.
                                                  • hannl Re: Po dinozaurach przyszla kolejk na "czolg" 07.07.14, 12:32
                                                    edek40 napisał:

                                                    > Ze pisze, ze nie jechalbym w tym miejscu 116 km/h?

                                                    Owszem. Tlumaczylem juz powyzej, ze z tego, co napisales wczesniej wynika jednpznacznie, ze mogles tam jechac tyle lub niewiele wolniej.

                                                    > To jest wypieranie sie?

                                                    Owszem. Jesli wczesniej cos sie przyznalo i pozniej sie temu przeczy to jest to "wypieranie sie".
                                                    Poza tym to czy jechalbys tam 90, 100, 115 czy 116 nie odgrywa wiekszej roli. Chodzi o karygodne przekroczenie predkosci w takich miejscach.
                                                  • edek40 Re: Po dinozaurach przyszla kolejk na "czolg" 07.07.14, 12:34
                                                    > Owszem. Tlumaczylem juz powyzej, ze z tego, co napisales wczesniej wynika jednp
                                                    > znacznie, ze mogles tam jechac tyle lub niewiele wolniej.

                                                    Tlumaczyles MI ile ja w tym miejscu bym jechal????

                                                    :)

                                                    :))))))))

                                                    > Poza tym to czy jechalbys tam 90, 100, 115 czy 116 nie odgrywa wiekszej roli. C
                                                    > hodzi o karygodne przekroczenie predkosci w takich miejscach.

                                                    O karygodne naduzywanie znakow nie.
                                                  • hannl Re: Po dinozaurach przyszla kolejk na "czolg" 07.07.14, 12:45
                                                    edek40 napisał:

                                                    > > Owszem. Tlumaczylem juz powyzej, ze z tego, co napisales wczesniej wynika
                                                    > jednp
                                                    > > znacznie, ze mogles tam jechac tyle lub niewiele wolniej.
                                                    >
                                                    > Tlumaczyles MI ile ja w tym miejscu bym jechal????

                                                    Dlaczego mialbym ci "tlumaczyc" cos, co sam przyznales?
                                                    Mam ci tez "tlumaczyc" jak sie nazywasz?

                                                    Skoro:
                                                    a) przed tym skrzyzowaniem obowiazywalo 90 kmh
                                                    b) "w takich miejscach" "nie zwalniasz"
                                                    c) jezdzisz czasami rowniez +5 - +15 kmh szybciej

                                                    To logiczna konsekwencja jest, ze moglbys tam jechac miedzy 90 a 115.

                                                    > > Poza tym to czy jechalbys tam 90, 100, 115 czy 116 nie odgrywa wiekszej r
                                                    > oli. C
                                                    > > hodzi o karygodne przekroczenie predkosci w takich miejscach.
                                                    >
                                                    > O karygodne naduzywanie znakow nie.

                                                    Tyle w kwestii twojej predkosci w takich miejscach, ktorej sie wypierasz twierdzac rownoczesnie gdzie indziej cos zupelnie innego.
                                                  • hannl Re: Po dinozaurach przyszla kolejk na "czolg" 07.07.14, 13:26
                                                    edek40 napisał:

                                                    > Nic nie rozumiem.

                                                    Gdybys rozumial, to byloby cos nowego.

                                                    1. Do skrzyzowania obowiazuje najprawodpdobniej 90 kmh
                                                    2. Przed skrzyzowaniem obowiazuje 50 kmh

                                                    Ty przyznajesz ze
                                                    A) "W takich miejscach zwalniasz tylko Ty, Jurek, oraz ktos, kto nigdy nie rozpedza
                                                    sie powyzej 50 km/h" - ergo "w takim miejscu" TY nie zwolnilbys bys ergo jechalbys tyle ile jechales wczesniej.
                                                    B) W innym miejscu przyznales, ze zwykle nie jezdzisz szybciej niz +5 - +15 kmh niz dozwolone ergo przed ograniczeniem na skrzyzowaniu gdzie "nie zwalniasz" moglbys jechac w zakresie predkosci 90 - 115 kmh.
                                                    C = A+B) jako ze "w takich miejscach" (ograniczenie przed skrzyzowaniem na "lace") nie zwalniasz wynika jasno, ze na samym skrzyzowaniu jechalbys z predkoscia 90 - 115 kmh.

                                                    Jak teraz bedziesz rznal glupa?
                                                  • edek40 Re: Po dinozaurach przyszla kolejk na "czolg" 07.07.14, 13:30
                                                    > A) "W takich miejscach zwalniasz tylko Ty,

                                                    O jakich miejscach pisalem? Bo chyba cos wyrywasz kontekstu.

                                                    > Jak teraz bedziesz rznal glupa?

                                                    Nie. Wcale tego nie robie. Cierpliwie Ci tlumacze, ze sie mylisz, mylisz mnie z kim innym, a moze po prostu nie rozumiesz slowa pisanego, albo zadowalasz sie wyrwaniem kilku wyrazow z kontekstu (nie tylko zdania, ale i watku) i robisz afere.
                                                  • hannl Re: Po dinozaurach przyszla kolejk na "czolg" 07.07.14, 14:08
                                                    edek40 napisał:

                                                    > > A) "W takich miejscach zwalniasz tylko Ty,
                                                    >
                                                    > O jakich miejscach pisalem?

                                                    No o jakich "takich" skoro piszesz w watku o "takim" wlasnie miejscu?

                                                    > Nie. Wcale tego nie robie. Cierpliwie Ci tlumacze, ze sie mylisz, mylisz mnie z kim innym,

                                                    Jesli uwazasz edka sprzed paru dni przyznajacego cos, czego sie wypiera dzisiaj za kogos innego.... :)
                                                  • edek40 Re: Po dinozaurach przyszla kolejk na "czolg" 07.07.14, 14:12
                                                    > Jesli uwazasz edka sprzed paru dni przyznajacego cos, czego sie wypiera dzisiaj
                                                    > za kogos innego.... :)

                                                    Ale ja sie nieczego nie wypieram.

                                                    Ja, w odroznieniu od innych miszczow (w tym miszczow powolnych) dobieram predkosc do warunkow. Ty zatem mozesz zarzucac mi, wyrywajac z kontekstu, ze jezdze jak szatan, a kto inny, rowniez wyrywajac z kontekstu, moze napisac, zem straszna slamazara i zawalidroga.
                                                  • hannl Re: Po dinozaurach przyszla kolejk na "czolg" 07.07.14, 14:52
                                                    edek40 napisał:

                                                    > Ale ja sie nieczego nie wypieram.

                                                    Alez oczywiscie. Tuz powyzej wykazalem to:#
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,510,151791731,151866500,Re_Po_dinozaurach_przyszla_kolejk_na_czolg_.html

                                                    > Ja, w odroznieniu od innych miszczow (w tym miszczow powolnych) dobieram predkosc do warunkow.

                                                    No wlasnie. Na czesci ograniczen "nie zwalniasz" poniewaz uwazasz, ze jestes "zbyt inteligentny".
                                                    Studentka postapila dokladnie wedlug tej samej dewizy: nie zwolnila tam, gdzie powinna bo ktos ja nauczyl (kto?) ze jest "zbyt inteligentna".
                                                  • edek40 Re: Po dinozaurach przyszla kolejk na "czolg" 07.07.14, 15:03
                                                    > Alez oczywiscie. Tuz powyzej wykazalem to:#

                                                    :)

                                                    Wykazales glownie to, ze swietnie wyrywasz z kontekstu. A mi nie chce sie sledzic calej rozmowy, aby udowodnic Ci to.

                                                    > No wlasnie. Na czesci ograniczen "nie zwalniasz" poniewaz uwazasz, ze jestes "z
                                                    > byt inteligentny".

                                                    Powiem wiecej - dzialanie znakologa czesto wyraznie obraza nie tylko moja, ale i inteligencje calego gatunku ludzkiego.
                                                  • hannl Re: Po dinozaurach przyszla kolejk na "czolg" 07.07.14, 15:19
                                                    edek40 napisał:

                                                    > Wykazales glownie to, ze swietnie wyrywasz z kontekstu. A mi nie chce sie sledz
                                                    > ic calej rozmowy, aby udowodnic Ci to.

                                                    Szkoda, ze ci sie "nie chce". Bo jesli cos jest tak "wyrwane" z kontekstu, ze ten kontekst falszuje to bardzo latwo to wykazac.

                                                    > Powiem wiecej - dzialanie znakologa czesto wyraznie obraza nie tylko moja, ale
                                                    > i inteligencje calego gatunku ludzkiego.

                                                    I "studentka" jako czesc tego "gatunku ludzkiego" jest pewnie obrazona do dzisiaj.
              • hannl "stepily zdolnosc trzymania sie regul" 02.07.14, 14:38
                edek40 napisał:

                > Gdy na warszawskiej Wislostradzie stalo 50 km/h nieprzestrzegalem az do 80 km/h
                > rozgladajac sie bacznie czy nie ma suszarek lub wideorejestratora. Bo byly w d
                > uzych ilosciach. Teraz jest 80 km/h, policja zniknela. W ilu kierowcach takie i
                > podobne ograniczenia stepily zdolnosc trzymania sie regul?

                Ciekawe czemu regularne przejazdy autostrada z ograniczeniem do 60 kmh, nawet w porach, gdy prawie nie ma tam ruchu nie tylko nie wymusily na mnie duzo szybszej jazdy ale i nie " "stepily" u mnie "zdolnosci trzymania sie regul"? :-)
                • edek40 Re: "stepily zdolnosc trzymania sie regul" 02.07.14, 14:42
                  > Ciekawe czemu regularne przejazdy autostrada z ograniczeniem do 60 km
                  > h
                  , nawet w porach, gdy prawie nie ma tam ruchu nie tylko nie wymusily na mn
                  > ie duzo szybszej jazdy ale i nie " "stepily" u mnie "zdolnosci trzymania sie r
                  > egul"? :-)

                  Pojecia nie mam. Bron maszynowa?
                  • jureek Re: "stepily zdolnosc trzymania sie regul" 02.07.14, 14:53
                    edek40 napisał:

                    > Pojecia nie mam. Bron maszynowa?

                    A może patrzenie poza koniec własnego nosa? Może zrozumienie, że jeśli nawet nie znam powodu ograniczenia, to jeszcze nie znaczy, że takiego powodu nie ma (w przypadku autostrady Hanniego może to być n.p. ochrona przed halasem)
                    • edek40 Re: "stepily zdolnosc trzymania sie regul" 02.07.14, 14:55
                      > A może patrzenie poza koniec własnego nosa? Może zrozumienie, że jeśli nawet ni
                      > e znam powodu ograniczenia, to jeszcze nie znaczy, że takiego powodu nie ma (w
                      > przypadku autostrady Hanniego może to być n.p. ochrona przed halasem)

                      Moze byc. Czemu nie?

                      U nas tez walczy sie z halasem. Ekranami. A gdyby ich nie bylo, to stawialiby, jak donosi NIK, ograniczenia do 60 km/h z okazji opuszczonych posesji na A2?