Dodaj do ulubionych

Pogadajmy o nawigacjach samochodowych

14.03.17, 02:53
Są różne. Od czasu kiedy Amerykanie przestali dołączać sygnał błędu ze względów wojskowych, dokładność z około 200-300 metrów wzrosła do teoretycznej, czyli w najgorszym przypadku do kilku metrów, dotarło to do kierowców.
Dawniej stosowana była na morzu. W żegludze oceanicznej dokładność 300 m była wystarczająca. Dla auta nie do przyjęcia.
Dodam, że GPS to system nawigacji hiperbolicznej. Jak kogoś to interesuje, to mogę to wyjaśnić.
Ostatnio widzimy zjawisko, że nawigacje dedykowane ustępują smartfonom, bo pracują one on-line i są aktualizowane na bieżąco. Dedykowane 2-4 razy rocznie, co wystarcza na przykład w Zachodniej Europie, gdzie sieć dróg jest w zasadzie ustalona, ale nie u nas, gdzie powstają nowe drogi w szczerym polu. Nawigacje sprzedawane z autem są złe. Bo po pierwsze szybko się starzeją, są często nieaktualne i po pewnym czasie aktualizacje są bardzo drogie i zresztą kłopotliwie. W kilkuletnim samochodzie są praktycznie złomem.
Ja preferuję "Nawiexperta", który ma wiele ciekawych funkcji, w tym "Janosika"
A wy?
M.
Obserwuj wątek
    • nazimno Re: Pogadajmy o nawigacjach samochodowych 14.03.17, 10:16
      Dla kogos z rodziny kupilem ten, poniewaz ma b. dobry stosunek ceny do posiadanych opcji i aktualizacji map (dozywotnio).

      www.amazon.de/dp/B005LGTLWQ/?tag=navicheck-21

      W samochodzie mam fabryczna nawigacje, ktora ma rozne wodotryski, upierdliwosci rowniez.
      Czasem uzywam okazjonalnie Here, poniewaz awaryjna lumia, bedaca zawsze w samochodzie, radzi sobie z tym doskonale
      a zaleta Here jest to, ze ma opcje dzialania off-line.
      Ciekawe, ze to tak proste Here w zupelnosci wystarcza.

      Wszystkie nawigacje wyposazone w bogaty repertuar funkcji to w zasadzie jest siano dla gadzetomaniakow.

      Nawigacje wlaczam tylko, gdy bezwzglednie MUSZE oraz we wszystkich sytuacjach dluzszych korkow.
      Normanie jest stale wylaczona.



    • edek40 Re: Pogadajmy o nawigacjach samochodowych 14.03.17, 10:37
      Producenci aut zauważyli już, że nawigacje on-line zaczynają zawojowywać rynek i to nie tylko, jak sądzę, w Polsce. Wiem na pewno, że auta grupy VAG mają możliwość przechwycenia ekranu smartfona i wyświetlenia go, z głosem, na centralnym wyświetlaczu nazwijmy to radia.

      Kupując auto, troszkę ponad rok temu, takiej możliwości nie było. Jednak zrezygnowałem z wydatku kolejnych setek złotych na nawigację, która, szczególnie w Polsce, stanie się żyłą złota dla producenta uaktualnień, zaś dla mnie użyteczna będzie średnio. Jeśli używam, a robię to rzadko, to właśnie Naviexperta na smartfonie.

      Nawigacja jachtowa, dość szybko ze zwykłego wyświetlacza z pozycją do naniesienia na mapę ewoluowała w kierunku nawigacji z mapą elektroniczną. Na ostatnim rejsie miałem na jachcie ploter przy sterze zintegrowany z AIS. W komórce zaś oprogramowanie pozwalające określić pływy. Mapy na jachcie były zalaminowane, aby zawsze były piękne. Nie było nawet cyrkla.

      Rozpisałem się, a zmierzam do tego, że ludzie się odmóżdzają. O ile na drodze, w tym wypadku, nie jest to poważne zagrożenie (co innego ślepia wiara w ABSy, ESP i inne TLSy), to w jachtingu morskim owszem. Osobiście znam przypadek "zawadzenia" masztem o most w Chorwacji. Owszem most był zaznaczony na elektronicznej mapie, ale nie było wysokości, z czego skipper wyciągnął wniosek, że jest OK. A poza tym na mapie nie ma "zalecanych" tras dla jachtów i wszystko przez to. Z kolei całkowity brak nawigacji papierowej, tej najprostszej, zliczeniowej (i umiejętności jej prowadzenia) to gotowe problemy na wypadek kłopotów elektronicznych.
      • mariner4 Re: Pogadajmy o nawigacjach samochodowych 15.03.17, 08:27
        Zaczyna się od tego, że już w Szkole Morskiej uczą, ze nie można opierać się tylko na jednej metodzie określania pozycji statku. Obowiązuje zasada ograniczonego zaufania. Miałem taki przypadek w Houston, kiedy zawadziłem anteną radiową o most. Jedną z informacji udzielanej pilotowi, jest tzw "air draft", czyli wysokość max statku ponad lustro wody. W stoczni wymieniono kiedyś anteną na nową i nie odnotowano jej nowej wysokości w dokumentacji statku. Była draka i kara finansowa. Znane są wypadki, kiedy auto wjeżdżało do rzeki, bo mapa mówiła o moście, którego nie było. Mapy tworzą ludzie, którzy popełniają błędy.
        Nawigacja elektroniczna ponadto powoduje, że nie zapamiętuje się trasy. Ja zauważyłem, że kiedy jechałem bez nawigacji, to z grubsza zapamiętywałem trasę. Z nawigacją nie.
        Elektroniczne mapy morskie podają dostateczną ilość informacji, która pozwala na prawidłowy wybór trasy. Ale trzeba trochę umieć. Podstawowym błędem skiperów jachtów
        jest prymitywne pojmowanie prawa drogi na morzu, szczególnie prawidła 2 MPDM.
        Wracając do tematu. Przyszłość to nawigacje "on-line".
        Tam gdzie mieszkam wszystkie nawigacje pokazują błędną trasę. Każą jechać opłotkami. Kiedy uruchomiłem telefonicznego "Naviexperta" było to samo. Napisałem do nich o tym i nieźle to udokumentowałem i filmem z rejestratora, i opisaną mapa. Na trzeci dzień poprawili. Kilkakrotnie wysyłałem im poprawki. Poprawki wprowadzali bardzo szybko. Nawet dostałem od nich rabat. Teraz mój Garmin leży w szufladzie i jeżdżę na Naviexpercie. Rekord padł wtedy jak wracałem po 3 dniach, a w międzyczasie oddali nowa obwodnicę i już była! Likwidacja roamingu w UE załatwi sprawę ostatecznie. Zresztą w drodze do Paryża i z powrotem za roaming zapłaciłem kilkanaście PLN.
        M.
        • edek40 Re: Pogadajmy o nawigacjach samochodowych 15.03.17, 10:19
          mariner4 napisał:

          > Zaczyna się od tego, że już w Szkole Morskiej uczą, ze nie można opierać się ty
          > lko na jednej metodzie określania pozycji statku.

          Na szkoleniach żeglarskich "w dawnych" czasach również. Wszyscy byliśmy uczeni, że poza zliczeniem konieczne jest również ustalanie pozycji obserwowanej (na moim etapie ze świateł - astro nigdy się nie uczyłem, a teraz już chyba nikt tego nie uczy). Wbijano nam również do głowy, że pozycję należy oznaczać co godzinę lub po manewrach. Zawsze, a głównie wtedy, gdy wydaje się, że nie ma na to czasu.

          > Obowiązuje zasada ograniczone
          > go zaufania. Miałem taki przypadek w Houston, kiedy zawadziłem anteną radiową o
          > most. Jedną z informacji udzielanej pilotowi, jest tzw "air draft", czyli wyso
          > kość max statku ponad lustro wody. W stoczni wymieniono kiedyś anteną na nową i
          > nie odnotowano jej nowej wysokości w dokumentacji statku. Była draka i kara fi
          > nansowa. Znane są wypadki, kiedy auto wjeżdżało do rzeki, bo mapa mówiła o mośc
          > ie, którego nie było. Mapy tworzą ludzie, którzy popełniają błędy.

          Właśnie dlatego napisałem o odmóżdżeniu. Zawadzenie anteną, której wysokość nie została skorygowana, to troszkę jednak inny kaliber niż zawadzenie masztem, bo skipper płynął, jakby powoził limuzyną.

          > Nawigacja elektroniczna ponadto powoduje, że nie zapamiętuje się trasy. Ja zauw
          > ażyłem, że kiedy jechałem bez nawigacji, to z grubsza zapamiętywałem trasę. Z n
          > awigacją nie.

          I na morzu i na lądzie. W zeszłym roku poznawałem Wrocław. Wobec tego, że zwiedzanie było intensywne postanowiłem korzystać z navi. Owszem, bardzo pomagało. Jednak o ile w czasach przed nawigacyjnych szybko uczyłem się podstawowego schematu ulic, tym razem nie. Za każdym razem byłem zdziwiony, że znowu mijam to coś, co nie wiem co to, ale już drugi raz dziś.

          > Elektroniczne mapy morskie podają dostateczną ilość informacji, która pozwala n
          > a prawidłowy wybór trasy. Ale trzeba trochę umieć. Podstawowym błędem skiperów
          > jachtów
          > jest prymitywne pojmowanie prawa drogi na morzu, szczególnie prawidła 2 MPDM.

          Czy aby tylko skipperów? Na drogach jest podobnie. Jadę, bo mam pierwszeństwo. I już. Fakt, daleko nam (chyba) do wyczynów kierowców z Rosji, co dokumentowane jest na setkach/tysiącach filmów w necie, ale wciąż jeszcze zdarzają się bezmyślne cymbały, które ruch analizują wyłącznie jako swoje działanie, a nie współpracę.

          > Wracając do tematu. Przyszłość to nawigacje "on-line".
          > Tam gdzie mieszkam wszystkie nawigacje pokazują błędną trasę. Każą jechać opłot
          > kami. Kiedy uruchomiłem telefonicznego "Naviexperta" było to samo. Napisałem do
          > nich o tym i nieźle to udokumentowałem i filmem z rejestratora, i opisaną mapa
          > . Na trzeci dzień poprawili. Kilkakrotnie wysyłałem im poprawki. Poprawki wprow
          > adzali bardzo szybko. Nawet dostałem od nich rabat. Teraz mój Garmin leży w szu
          > fladzie i jeżdżę na Naviexpercie. Rekord padł wtedy jak wracałem po 3 dniach, a
          > w międzyczasie oddali nowa obwodnicę i już była! Likwidacja roamingu w UE zała
          > twi sprawę ostatecznie. Zresztą w drodze do Paryża i z powrotem za roaming zap
          > łaciłem kilkanaście PLN.
          > M.
          >
          Zgadza się.

          Z resztą na morzu też może być to przydatne. Novi oczywiście będzie offline, ale z możliwością łatwej aktualizacji. I problem np. obszarów czasowo wyłączonych z żeglugi znika, pojawiając się na mapie.
          >
          >
          >
    • jureek Re: Pogadajmy o nawigacjach samochodowych 14.03.17, 11:57
      Udało mi się niedawno kupić nowe auto bez fabrycznej nawigacji (niestety, opcji bez fabrycznego radia nie było - od dłuższego już czasu klient nie ma możliwości wyboru radia, musi brać, co dają), więc nadal mogę używać nawigacji na komórce - google, w krajach, gdzie mam transmisję danych, oraz here tam, gdzie nie mam transmisji danych i wtedy przydaje się możliwość korzystania offline z wcześniej ściągniętych map. Wcześniej korzystałem tylko z here, ale przekonałem się, że google ma lepsze informacje o korkach, a wynika to z tego, że android jest systemem operacyjnym jednak dużo bardziej rozpowszechnionym niż niszowe raczej windows phone. Wcześniej na telefonach z wp nie dawało się instalować mam google, teraz już się da, więc korzystam
    • samspade Re: Pogadajmy o nawigacjach samochodowych 15.03.17, 12:11
      Nigdy nie byłem właścicielem nawigacji samochodowej. Zawsze przy wyjazdach pożyczałem. Obecnie używam bezpłatnych telefonowych. Google, waze bądź yanosik. Yanosik bardziej jako rejestrator niż nawigacja bo jest słaby. Zdarzyło się że będąc za granicą używałem here offline na tablecie.
      Nawigacje na telefonach tabletach wygrywają z tzw. dedykowanymi tym że nie odpada potrzeba kolejnego urządzenia w samochodzie. Samochodowe też się pewnie zmienią w kierunku mniejszej powiedzmy o hermetyzacji. Niestety pozostanie problem bezgranicznego zaufania ludzi do elektroniki, ale był/jest on i pewnie będzie niezależnie od rodzaju sprzętu
    • drinexile Re: Pogadajmy o nawigacjach samochodowych 15.03.17, 13:45
      Ostatnie dwa samochody - mój i żony - kupowałem na zamówienie bez wbudowanej nawigacji. Używam tomtom Go5000 z wbudowaną kartą sim "dożywotnimi" aktualizacjami i usługą live traffic. Urządziene akceptuje wprowadzanie danych w formacie MapCode (świetna sprawa!), poza tym możliwe jest łatwe planowanie trasy i wprowadzanie danych do nawigacji bezprzewodowo z komputera w domu albo z komórki
    • qqbek Re: Pogadajmy o nawigacjach samochodowych 15.03.17, 22:30
      Google.
      Właściwie tylko jak jadę do dużego miasta, którego nie znam. W innym wypadku staram się "przerobić" bardziej skomplikowany dojazd z pomocą Google SV przed wyjazdem i jadę "wzrokowo", albo po prostu jadę na podstawie przeczytanej zwykłej mapy.
      Przyznam się do oszustwa - jako, że jestem wzrokowcem, to jak jadę dalej z dużą liczbą zmian tras, to przy takim planowaniu biorę kartkę papieru i spisuję miejscowość w której skręcam, drogę na którą wjeżdżam (numer) i strzałką kierunek zjazdu. Nigdy z tego w trakcie jazdy nie korzystam, po prostu pomaga mi to zapamiętać nawet skomplikowaną trasę.
      Kiedyś (prawie 10 lat temu) miałem Automapę i dedykowaną Navi, ze ślicznym, "dużym" (wtedy to był duży) ekranem 4,3'' teraz to anachronizm moim zdaniem.
    • el_elefante Re: Pogadajmy o nawigacjach samochodowych 22.06.17, 10:33
      Bardzo długo korzystałem z papierowych map i w zupełności mi wystarczały. Stosunkowo niedawno przesiadłem się na lepsze telefony, które bez problemu udźwigną aplikację nawigacyjną. Na andku, próbowałem naviexperta i było nieźle, do czasu aż pogubił mnie kompletnie w wioskach pod Krakowem. Google maps znalazł to czego szukałem bez problemów i jego też stosowałem później z powodzeniem. Aktualnie mam lumię i darmowego NE więc wrócił do łask, poprawił się z resztą od tamtego czasu, nawet mnie kilka razy wyprowadził objazdem przed korkami.

      Generalnie nawigacja ogłupia, co obserwuję po sobie. Staram się więc używać jej gdy rzeczywiście jest to konieczne, gdy nie mam pojęcia jak dojechać do celu albo nagle wypada mi szybko dostać się pod adres, którego nie znam. Czasami sprawdzam nawigację na znanej trasie i rzeczywiście, zdarza się jej wybrać dziwną drogę, choć wiem, że ta, którą zazwyczaj jeżdżę jest prostsza i szybsza. Czyli nawigacja tak, ale bez ślepego zaufania.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka