Dodaj do ulubionych

a dorożkarze pojechali...

04.04.17, 08:33


imho wina obopólna. z jednej strony zakaz wyprzedzania pojazdu sygnalizującego skręt w lewo, a z drugiej skrzyżowania nie było i konieczność upewnienia się czy nikt nie wyprzedza.
Obserwuj wątek
    • tbernard Re: a dorożkarze pojechali... 04.04.17, 10:29
      Możesz jakoś uzasadnić, co ma do tego brak skrzyżowania? Zarzut pod adresem skręcającego brzmi:

      - niezachowanie szczególnej ostrożności: Art. 22. ust 1
      - rozpoczęcie skrętu w lewo bez wcześniejszego zbliżenia się do osi jezdni: Art. 22. ust 2. pkt 2

      Ale winny powinien być albo w całości albo przy podziale procentowym znacznie bardziej ten wyprzedzający bo:
      - nie powinien rozpoczynać wyprzedzana: Art. 24. ust. 1. pkt 1. i pkt 2.
      - skoro rozpoczął wyprzedzanie to powinien zakończyć na pasie dla swojego kierunku ruchu nie chcąc łamać zasady ruchu prawostronnego Art. 16.
      - skoro jednak złamał zasadę ruchu prawostronnego i rozpoczynał kolejne wyprzedzania, to ostatnie wyprzedzanie pojazdu sygnalizującego zamiar skrętu w lewo powinien wykonać z jego prawej strony: Art. 24. ust 5.

      Ale wiem, że jako państwo jesteśmy tworem dzikim i wina będzie ustalana na zasadach feudalnych lub widzimisię.
      • bimota Re: a dorożkarze pojechali... 04.04.17, 14:04
        - nie powinien rozpoczynać wyprzedzana: Art. 24. ust. 1. pkt 1. i pkt 2.

        A KONKRETNIE... ? I PO RAZ KOLEJNY PYTAM: W JAKI SPOSOB MAIL SIE UPEWNIC ? BO W SASIEDNIM WATKU NIE POTRAFICE OBSERWOWAC DROGI NA LUKU, A TU WYMAGACIE FAKTYCZNIE RENTGENA W OCZACH...

        - skoro rozpoczął wyprzedzanie to powinien zakończyć na pasie dla swojego kierunku ruchu nie chcąc łamać zasady ruchu prawostronnego Art. 16.

        CZYLI MIAL ZEPCHNAC Z DROGI TYCH OBOK ?

        - skoro jednak złamał zasadę ruchu prawostronnego i rozpoczynał kolejne wyprzedzania

        ZE CO... ?? JUZ NAWET NIE WIEM OD KTOREJ STRONY TE BREDNIE PROSTOWAC...
    • rapid130 Re: a dorożkarze pojechali... 04.04.17, 17:41
      No jak w katastrofie lotniczej....

      Najpierw utworzył się łańcuszek różańcowy tych, co boją się wyprzedzić radiowóz. Oj, jacy nagle wszyscy święci...
      Potem ''młody-gniewny'' rozpoczął tzw. ruskie wyprzedzanie - czyli gdy inni zwalniają, to ja lewy pas i but!

      Odsądzacie od czci i wiary wyprzedzającego, ale skręcający też zrobił tylko wymagane minimum i to słabo.

      Zastrzegam - unikam jak ognia manewrów w takich miejscach. Prędzej zrezygnuję gdy się za mną roi, lecą ciężarówki, etc.
      Ale jeśli już...
      Siedząc w fotelu Kii spacyfikowałbym tyły przeciągłym kierunkowskazem i STOPem (możliwe, że to zrobił), jazdą po osi środkowej i skręcałbym patrząc bardziej w lusterko niż w zjazd. Wyprzedzający był na lewym pasie 4 sekundy. U skręcającego zawiodła więc obserwacja. Zdaje się dlatego, że nie zjechał blisko osi. Lusterko nie pokazało mu lewego pasa z tyłu na wystarczająco długim odcinku.

      W przypadku absolutnie wolnego przeciwnego pasa ruchu i dobrej widoczności całego zjazdu - jak tutaj - pewnie zjechałbym na lewy pas na ostatnich kilkunastu-kilkudziesięciu metrach. Postępowanie niezgodne ze sztywnymi zasadami, niekonwencjonalne, ale pozytywnie wpływające na płynność jazdy i atmosferę na drodze.

      Tak samo niekonwencjonalnie uważam, że jeżeli już koniecznie trzeba cofać na długim odcinku jezdni, to lepiej zjechać na lewy pas i tam włączyć wsteczny, zamiast cofać "pod prąd".

      Moja okoliczna drogówka generalnie rozpatruje tak:
      - Jeśli byłoby to oznakowane skrzyżowanie (znak ostrzegawczy, znak ostrzegawczy lub ciągła linia), to wina spada na wyprzedzającego.
      - Jeśli nie mamy do czynienia z oznakowanym skrzyżowaniem (zjazd do posesji, droga w pole lub las) winny jest skręcający.

      No i to na pewno był formalnie wypadek, a nie kolizja. Policjanci na 100 % zgłosili jakieś boleści trwające >7 dni. :D
      • tbernard Re: a dorożkarze pojechali... 04.04.17, 18:39
        > Najpierw utworzył się łańcuszek różańcowy tych, co boją się wyprzedzić radiowóz

        Od momentu gdy gość pie...ł o dorożkarzach to jeszcze sporo aut z przeciwka pojechało. Ale w sam raz można ten czas wykorzystać na policzenie słupków i wychodzi, że wtedy ci wszyscy dorożkarze jechali nieco ponad 90 km/h. Zresztą podobne wrażenie można odnieść patrząc w zmieniający się najbliższy krajobraz o ile nagranie nie było przyśpieszone. Na wszelki wypadek do szacowania wykorzystałem czas z rejestratora nie YT.

        > Siedząc w fotelu Kii spacyfikowałbym tyły przeciągłym kierunkowskazem i STOPem
        > (możliwe, że to zrobił), jazdą po osi środkowej ...

        Pewnie migał i dlatego nie wyprzedzali go, gdy już z przeciwka przestały jechać. Ale technicznie skręt był do dupy w wykonaniu radiowozu. Taki dziwny urok naszych kierowców, że koniecznie skręty ludzie muszą robić zamaszyste zamiast jak przepis nakazuje najpierw zbliżyć się do osi. Na drogach roi się od takich miernot, co to łuku w lewo nie potrafią pokonać bez jazdy na okrak i ogólnie mocno przyklejeni są do linii środkowej ale przy skręcie w lewo nie zrobią miejsca po prawej stronie tym co by go chcieli wyprzedzić lub ominąć, bo nie potrafią bez zamachu.
        • bimota Re: a dorożkarze pojechali... 04.04.17, 20:18
          Pewnie migał i dlatego nie wyprzedzali go, gdy już z przeciwka przestały jechać.

          JA BYM OBSTAWIAL, ZE NIE MIGAL, A NAWET NIE WIEDZIAL W KTORA STRONE CHCE SKRECAC... I DLATEGO NIE WYPRZEDZALI...

          Moja okoliczna drogówka generalnie rozpatruje tak:
          - Jeśli byłoby to oznakowane skrzyżowanie (znak ostrzegawczy, znak ostrzegawczy lub ciągła linia), to wina spada na wyprzedzającego.
          - Jeśli nie mamy do czynienia z oznakowanym skrzyżowaniem (zjazd do posesji, droga w pole lub las) winny jest skręcający.

          I POTWIERDZILI, ZE SA TEPYMI PALAMI...
        • nazimno Re: a dorożkarze pojechali... 05.04.17, 17:21
          Niezaleznie od tego calego zgielku wokol okolicznosci stukniecia i ich nadzwyczajnie przenikliwych interpretacji
          swiadczacych o glebokiej wiedzy interpretatora.

          Gdyby lemingi jadace w sznureczku za radiowozem zachowywaly jakies przynajmniej czesciowo rozumne odstepy,
          to filmowiec-kamikadze mialby sie gdzie schronic przed dzwonem.
          A tak przyp...il bo bal sie zrobic cokolwiek innego.
          A ze mial przy okazji refleks szachisty, tym lepiej udalo mu sie przyp...c.

          Pomijam zupelnie rozwazanie winy po jakiejkolwiek stronie.
          Tak sie konczy jazda przekonanych o swoich talentach Januszow.


    • oixio wyłaczanie z ruchu 04.04.17, 21:43
      Manewr wyłączania z ruchu nie jest bezpośrednio określony w PoRD - stąd też możliwe są śmiertelne nieporozumienia.
      Więcej : O wyłączaniu się z ruchu

      Ciekawe zachowania świadków :) - szybko ocenili brak ofiar i gaazuu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka