Gość: kafar
IP: 80.51.237.*
07.10.04, 22:35
Po dzisiejszym przeżyciu ręce (i nie tylko) mi opadły:
Droga z Lublińca do Częstochowy. Jest remont, znaki ostrzegają o korkach,
sygnalizacji świetlnej i zwężeniu.
Jadę z kolegą jako pasażer. Światło zmienia się na zielone - korek rusza. Tuż
przed naszym nosem zmienia się na żółte - hamujemy.
A co robią kolejne samochody?
Omijają nasz i jadą sobie najspokojniej w świecie olewając czerwone światło.
Dla wyjaśnienia: to nie był jeden "rozpędzony" samochód ale kilka.
Następne światło - "nauczeni" poprzednim doświadczeniem wjeżdzamy przy zmianie
z żółtego na czerwone. Z 80 metrów za nami TIR. Spoglądamy w tył i co widzimy?
Ów odległy TIR i 6 innych samochodów znowu olewa czerwone światło i sunie naprzód.