Dodaj do ulubionych

Zabrakło mi słów:(

25.04.05, 13:19
Wyobraźcie sobie taką sytuację(miało to miejsce w sobotę).Jadę z rodzinką
autostradą(120 km na liczniku...)przed nami rozwidlenie(możliwość zjazdu z
autostrady, a tam...ktoś zapomniał skręcić ,więc wrzucił wsteczny bieg i
jazda "na lusterkach". W lewe lusterko patrzył kierowca a w prawe
pasażerka...Po prostu nie wiem co powiedzieć, a Wy spotkaliście się kiedyś z
czymś takim?
Obserwuj wątek
      • silvik Re: Zabrakło mi słów:( 25.04.05, 15:25
        Emes-nju napisał:"Zwykle ja patrze we wszystkie lustrka bo jestem zazdrosny o
        korzystanie z
        > elementow wyposazenia auta ;-)"
        Ja niestety nie mam swojego osobistego autka więc nie mogę być zazdrosna o
        elementy jego wyposażenia ...ale kiedyś...:P
        A jeśli chodzi o cofanie na autostradzie, to po prostu zabrakło mi słów.I niech
        ktoś mi tylko powie,że przyczyną wypadków jest przede wszystkim nadmierna
        prędkość...guzik prawda,nie ma to jak brak wyobraźni;(((
        Pozdrawiam
        • emes-nju Re: Zabrakło mi słów:( 25.04.05, 17:47
          Nadmierna predkosc jako przyczyne wypadkow podaja wladze i policja. Trzeba jakos wytlumaczyc dlaczego poprawa stanu bezpieczenstwa "po polsku", to wylacznie czajenie sie z suszarka po krzakach.
        • mejson.e Nadmierna prędkość 25.04.05, 21:16
          silvik napisała:

          "A jeśli chodzi o cofanie na autostradzie, to po prostu zabrakło mi słów.I niech
          ktoś mi tylko powie,że przyczyną wypadków jest przede wszystkim nadmierna
          prędkość...guzik prawda,nie ma to jak brak wyobraźni;((("

          Gdyby nie nadmierna prędkość poprzednika, nie przegapiłby zjazdu z auostrady -
          nie musiałby gwałtownie hamować - nie wpadłby na pomysł cofania do zjazdu.

          Więc co to za "guzik prawda"?

          Pośrednio, czy bezpośrednio, ale to nadmierna prędkość mogła być przyczyną
          nieszczęścia... ;-)

          Pozdrawiam,
          Mejson
          --
          Automobil
          Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
          • vatseq Re: Nadmierna prędkość 26.04.05, 08:56
            Przegapienie zjazdu z autostrady, to również sprawa odpowiedniego jej
            oznakowania!!! Świetnie (znacznie lepiej niż w Niemczech) oznakowane są
            autostrady we Francji: podaje się za zjazdem na kolejnej tablicy następujące
            dane: odległość do następnego zjazdu, główne kierunki na nast. zjeździe. Kolejna
            tablica podaje kierunki lokalne na następnym zjeździe. Odpowiednio wcześniej
            przed zjazdem są znaki powzwalające szybko zorientować się, na którym pasie się
            ustawić i odpowiednio wcześniej zwolnić.

            W Niemczech, zwłaszcza na starszych autostradach, zjazdy są tak wyprofilowane,
            że wymagają hamowania na głównym pasie ruchu autostrady - zjazd z prędkością
            większą niż 60 km/h grozi wyleceniem z łuku.

            Tak więc nadmierna prędkość może być przyczyną wypadku z powodu złej geometrii
            drogi i konieczności hamowani = blokowania głównego ciągu ruchu (patrz: Niemcy,
            stare autostrady) lub z powodu złego oznakowania (patrz: polskie drogi i autostrady)

            Szczytem kretyńskiego oznakowania, które prowadzi do niebezpiecznych zachowań na
            drodze jest most Śląsko-Dąbrowski w W-wie: gdy jedzie się ze wschodu i chce
            wybrać kierunek na Katowice, to trzeba dobrze znać trasę, by wiedzieć, gdzie
            skręcić, by wjechać na drogę (nie znam nazwy) biegnącą nad lewym brzegiem Wisły
            - miejsce jest oznakowane ZA ZJAZDEM! Ileż razy widziałem tak karkołomne
            zachowania kierowców ze Śląska! Sam zresztą też tak robiłem, dopóki się nie
            nauczyłem :-)

            vatseq
          • klemens1 Re: Nadmierna prędkość 26.04.05, 13:43
            Tego argumentu zawsze możesz użyć - przecież wypadki zdarzają się gdy choć
            jeden pojazd miał prędkość powyżej 0 km/h. Gdyby miał 0 km/h - wypadku by nie
            było (pomijam przypadki typu wpadnięcie pijaka pod zaparkowany samochód).

            Argument o nadmiernej prędkości jest nadużywany, bo tak jest najprościej.
            Najprościej jest zmienić ograniczenie z 80 na 50 gdy ktoś spowodował wypadek
            przy 140. Przyczyny kolejnych wypadków? Zawsze te same: nadmierna prędkość. W
            naszym kraju to się nigdy nie zmieni i nie winię za to wyłącznie kierowców.
              • vatseq Re: Nadmierna prędkość 26.04.05, 14:49
                Gość portalu: jaro_ss napisał(a):


                > A gdzie miejsce na błąd, brak umiejętności, brak zdolności przewidywania, zły
                > stan pojazdu, złą technikę jazdy itp...

                ... zły stan nawierzchni, złe oznakowanie, złe wyprofilowanie nawierzchni, złe
                odwodnienie (szczególnie zimą) jedni, itd, itp.

                vatseq
                • drzordrz Re: Nadmierna prędkość 28.04.05, 11:15
                  vatseq napisał:

                  > > A gdzie miejsce na błąd, brak umiejętności, brak zdolności przewidywania,
                  > zły stan pojazdu, złą technikę jazdy itp...
                  >
                  > ... zły stan nawierzchni, złe oznakowanie, złe wyprofilowanie nawierzchni, złe
                  > odwodnienie (szczególnie zimą) jedni, itd, itp.

                  No a gdzie zła optyka pojazdu?
              • mejson.e Co wy? 27.04.05, 23:17
                Gość portalu: jaro_ss napisał(a):

                "Kiedyś pisali "stracił panowanie nad kierownicą" dzisiaj by dodali "z powodu
                nadmiernej prędkości"

                To wy tak na poważnie ... o tej nadmiernej predkości?

                Przecież to był dowcip;-)

                Właśnie "błąd, brak umiejętności, brak zdolności przewidywania, (...) złą
                technikę jazdy itp..." to przyczyna conajmniej tego opisanego przez autorkę
                wątku zagrożenia.

                "Tak, najlepiej powoli i na światłach - to antidotum wg niektórych a placebo wg
                mnie...."

                Światła to faktycznie w mieście w słoneczne dni zupełne nieporozumienie a w/w
                przypadku na nic by się nie zdały - chyba że pomogłyby zobaczyć nadjeżdżający
                samochód przez wory na tylnej szybie podczas cofania na autostradzie.

                Pozdrawiam,
                Mejson
                --
                Automobil
                Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • Gość: Piort Re: Zabrakło mi słów:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.05, 16:20
      Wszytsko można co nie mozna, lecz powoli i z ostrożna! No i co się stało?
      Cofał, bo się w porę nie zatrzymał. Czy lepiej by było gdyby ostro hamował na
      prostej? Cofający się powoli, jeżeli obserwuje drogę po której jedzie i inne
      pojazdy, nie jest niebezpieczny. To prawie to samo gdyby stał, a stanąć może
      nawet z powodu awarii. Jeżeli miał kilkadziesiąt kilometrów do zawróenia, to go
      świetnie rozumiem. Przepis jest jednoznaczny, ale przepisy są pisane przez
      idiotów i dla idiotów, a życie sobie. Mądry człowiek nie spowoduje zagrożenia
      nawet przejeżdżając przez czerwone światło, czy przekraczając dozwoloną
      prędkość, a dureń może pozabijać ludzi jadąc zgodnie z przepisami.
      • Gość: leo Re: Zabrakło mi słów:( IP: *.aster.pl 25.04.05, 19:34
        Mam nadzieje kolego ze żartujesz usprawiedliwiając kogoś kto cofa na
        autostradzie. Mam prośbę. Zastanów się raz jeszcze, rozrysuj sobie taką
        sytuację, rusz wyobraźnią, przeczytaj przepisy o jeździe na autostradzie. A na
        koniec zapytaj jakąś dorosłą (bo mówiąc takie rzecy nie jesteś chyba dorosły?)
        osobę co o tym myśli
          • deadeasy Re: Zabrakło mi słów:( 25.04.05, 23:06
            Jaja Sobie Wasc robisz...

            Cofanie sie na autostradzie jest niebezpieczne. Zdarzylo mi sie "minac" zjazd
            albo wjechac w zla odnoge autostrady ale do glowy mi nie przyszlo cofanie sie.
            Na autostradzie owszem zatrzymac sie mozna ale tylko w razie koniecznosci a nie
            zeby np: bachor sie wysikal albo dla rozporstowania nog. Cofanie sie to juz
            kompletny idiotyzm. Policja powinna takim kolka odkrecac ;o)
            • kolowr właśnie! a cóż to znaczy jak się cofać chce???? 26.04.05, 00:05
              ze gość za kółkiem gadał o dupie maryni z pasazerem, albo gapił się na kolana
              ładnej pasazerki, bo minąć właściwy zjazd na autostradzie... to trza być inaczej
              slepym - z reguły 3 km przed zjazdem jest pierwsza tablica, potem 1,5 km, potem
              300m przed, tabliczki, słupki, pasy, strzałki, latarnie......

              jak nie uważa na drogę, to niech cierpi ;)
              no, mi się też kilka razy zdarzyło minąć zjazd na A4, jak gadałem z szefem przez
              komórę (obowiazkowo przez zestaw !!!!!!). skupiałem się bardziej na drodze przed
              autem, dzielac uwagę na telefon ;)
              ale jak już, to po prostu leciałem do kolejnego.... wszystkie drogi prowadzą do
              rzymu :)))))))))))))))
          • vatseq Re: Zabrakło mi słów:( 26.04.05, 09:04
            Jeśli jest zjazd, to zazwyczaj jest i wjazd: nie problem pojechać kawałek,
            zawrócić i ponownie wjechać na autostradę!!!

            We Francji, gdzie zjazdy są tak profilowane, że można na nie wjechać z max.
            dozwoloną prędkością (130 km/h) cofający stanowi ŚMIERTELNE zagrożenie, u nas
            zjazdy są tak zrobione, że trzeba trochę wyhamować, ale nie zmienia to postaci
            rzeczy, że cofający pozabijać może siebie i innych, prawidłowo jadących,
            uczestników ruchu.

            Pomyśl o tym co napisałeś, weź rower i pojedź na wycieczkę krajoznawczą, by
            zobaczyć z boku, jak wygląda ruch na autostradzie, w szczególności na zjazdach!!
            Teraz buduje się odcinek A4 dookoła Gliwic - można popatrzeć! Nawet jak jesteś z
            Gdańska, to warto przyjechać: nauka może uratować Ci życie!!!!!!

            vatseq
              • vatseq Re: Zabrakło mi słów:( 28.04.05, 11:46
                Mało jest takich miejsc na autostradach, w których jest tylko ZJAZD bez WJAZDU z
                drogi lokalnej. Wystarczy na ową drogę lokalną zjechać, nawrócić na niej i
                wjechać z powrotem na autostradę WJAZDEM z tej drogi lokalnej.

                Nie mówimy o skrzyżowaniu autostrad, tu problem może się pojawić. W Polsce
                skrzyżowania autostrad nie występują.

                vatseq
                • zgryzliwy1 Re: Zabrakło mi słów:( 28.04.05, 20:05
                  vatseq napisał:

                  > Mało jest takich miejsc na autostradach, w których jest tylko ZJAZD bez
                  > WJAZDU z drogi lokalnej.
                  > Wystarczy na ową drogę lokalną zjechać, nawrócić na niej i
                  > wjechać z powrotem na autostradę WJAZDEM z tej drogi lokalnej.

                  Jednym slowem proponujesz zjechac z autostrady WJAZDEM na autostrade
                  Czyli jazde pod prad na tym WJEZDZIE !!!!
                  To ma byc bardziej bezpieczne i zgodne z przepisami niz cofanie ????
                    • zgryzliwy1 Re: Zabrakło mi słów:( 29.04.05, 23:26
                      vatseq napisał:

                      > Chyba nie rozumiesz po polsku ;-) Zjechać, nawrócić na lokalnej i wjechać
                      > wjazdem, który jest przy zjeździe, którym zjechaliśmy.

                      Popiles czy jak ?
                      Zjechac mozna tylko nastepnym zjazdem.Jezeli juz jestes na lokalnej to
                      dojedziesz nia do celu.
                      Po cholere wtedy wracac sie dalej - musialbys przejechac obok celu - i wjezdzac
                      z powrotem na autostrade ,zeby znowu z niej zjechac na ta sama drode !!!!

                      > Proste, jak budowa cepa.

                      Jestes pewien ,ze rozumiesz jego budowe i dzialanie ?
                    • etom Re: Zabrakło mi słów:( 29.04.05, 23:40
                      vatseq napisał:

                      > Chyba nie rozumiesz po polsku ;-) Zjechać, nawrócić na lokalnej i wjechać
                      > wjazdem, który jest przy zjeździe, którym zjechaliśmy.

                      Cos namieszales :-)
                      Jadac tak jak proponujesz i tak znajdziemy sie z powrotem przy
                      nastepnym "zjezdzie"-"wyjezdzie" niz ten ktorym mielismy zjechac ,ale go
                      przeoczylismy.
                      Wiec po co znowu wracac na autostrade.Lokalna droga dojedzie sie do
                      zamierzonego miejsca.
        • Gość: Piort Re: Zabrakło mi słów:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.05, 06:23
          Wcale nie żartuję. Wiele zależy od sytuacji. W Niemczech, w godzinach szczytu
          raczej bym nie ryzykował, ale to chyba było w Polsce i u nas nie ma takich
          zjazdów na które zjeżdża się na pełnej prędkości. No i kwestia na jakim odcinku
          jest widoczna droga, bo jeżeli to parę kilometrów, to mam co najmniej minutę na
          manewr. Wszystko zależy od człowieka, a przepisy są dla tych, którzy nie myślą.
          Myślący postąpi tak, aby nie spowodować zagrożenia.
          • vatseq Re: Zabrakło mi słów:( 26.04.05, 09:06
            Myślący postapi tak, by nie spowodować zagrożenia, czyli grzecznie pojedzie DO
            PRZODU, zawróci i przy nadłożeniu kilku kilometrów wróci na autostradę!!

            Prawo jazdy dają chyba niektórym korespondencyjnie! ;-)

            vatseq
            • zgryzliwy1 ????????? 28.04.05, 09:34
              vatseq napisał:

              > Myślący postapi tak, by nie spowodować zagrożenia, czyli grzecznie pojedzie DO
              > PRZODU, zawróci i przy nadłożeniu kilku kilometrów wróci na autostradę!!

              Jak minie swoj zjazd i pojedzie "grzecznie dalej" to moze zjechac tylko
              nastepnym zjazdem.
              Po co ma zawracac i na dodatek wracac na autostrade, tym bardziej ze musialby
              wjechac na nia przed zjazdem ,ktorym minal.
              Skoro jednak jest jakas droga by mogl tak pojechac to i moze nia dojechac tam
              gdzie chcial - cel ma po tej samej stronie autostrady - bez ponownego wjazdu na
              autostrade.Bedzie mial krocej.

              > Prawo jazdy dają chyba niektórym korespondencyjnie! ;-)

              hmm ,pewnie tak :-)
          • lxlxl Re: Zabrakło mi słów:( 28.04.05, 10:25
            Gość portalu: Piort napisał(a):

            > przepisy są dla tych, którzy nie myślą.

            > Myślący postąpi tak, aby nie spowodować zagrożenia.

            Rece opadaja... Jesli jeszcze ktos nie wie, dlaczego w Polsce byl, jest i
            bedzie burdel to po tej wypowiedzi powinien wiedziec dlaczego tak jest.

            Nie raz obserwuje (w niemieckim miescie uniwersyteckim) grupy studentow idacych
            na wyklady przez skrzyzowanie, na ktorym jest bardzo maly ruch.
            Zdecydowana wiekszosc ludzi zawsze stoi i czeka na zielone swiatlo, mimo, ze
            nic nie jedzie.
            Czy to sa ludzie, ktorzy "nie mysla"? Niemcow ginie na drogach okolo 4 razy
            mniej niz nas tych "myslacych", olewajacych przepisy, tak "zeby nie spowodowac
            zagrozenia".
            Sek w tym, ze jak paru je lamie to reszta zaczyna robic to samo i mamy to co
            mamy.

            Przypominam sobie nalepke, ktora widzialem ladnych pare lat temu przed
            przejsciem dla pieszych w Niemczech. Pisalo tam: prosimy o przechodzenie tylko
            przy zielonym swietle - ze wzgledu na dzieci.
      • silvik Re: Zabrakło mi słów:( 26.04.05, 08:19
        Piotr napisał" Jeżeli miał kilkadziesiąt kilometrów do zawróenia, to go
        >
        > świetnie rozumiem. Przepis jest jednoznaczny, ale przepisy są pisane przez
        > idiotów i dla idiotów, a życie sobie. Mądry człowiek nie spowoduje zagrożenia
        > nawet przejeżdżając przez czerwone światło, czy przekraczając dozwoloną
        > prędkość, a dureń może pozabijać ludzi jadąc zgodnie z przepisami."

        Po pierwsze nie miał do zawrócenia kilkudziesięciu kilometrów,za chwilę był
        kolejny zjazd, zjazdy były dobrze oznaczone...więc po prostu ja tego nie
        zrozumiem:(I jeśli uważasz,że na autostradzie taki wyczyn nie powoduje
        zagrożenia, to tylko można Ci pozazdrościć dobrego samopoczucia...
        A co do przekraczania predkości to sama rzadko jadę zgodnie z przepisami- po
        prostu nie lubię powolnej jazdy, ale najważniejsze jest jedno-trzeba mieć
        trochę wyobraźni...
        Pozdrawiam

          • silvik Re: Zabrakło mi słów:( 28.04.05, 08:08
            cisiek napisał"> 120 na autostradzie to jest powolna jazda"-wiem o tym,ale
            niestety moje autko nie wyciągnie więcej niż 120/130 km na godz.(przy
            sprzyjających warunkach:)))
            A pisząc o powolnej jezdzie miałam na mysli bardziej jazdę po mieście a nie na
            autostradzie. Prędkość dostosowuję do innych czynników a nie do znaków
            drogowych. Po prostu:)
          • vatseq Re: Zabrakło mi słów:( 28.04.05, 11:51
            Niektórym pojazdom NIE WOLNO, nawet na autostadzie, jeździć więcej tak szybko
            (czyli 120 km/h) - zabronisz jeździć ciężarówkom, autobusom i innym pojazdom z
            ograniczeniem do 90 lub 110 km/h. Poza tym od owych 120 km/h pozostaje Ci
            jedynie 10 km/h do ograniczenia (przypominam: w Pl wolno jeździć na autostradzie
            max. 130 km/h).

            vatseq
            • silvik Re: Zabrakło mi słów:( 04.05.05, 08:49
              vatseq napisał"przypominam: w Pl wolno jeździć na autostradzie
              > max. 130 km/h)."
              Wiem o tym:)-szczęście moje ogromne,że mam autko, które nie wyciągnie
              więcej...Upss łamałabym przepisy:)))
              Pozdrawiam:)
    • bopin jedzie 27.04.05, 15:42
      Jedzie blondynka autostrada i słyszy w radiu: "uwaga, jakis szaleniec pędzi
      autostrada pod prąd".
      Tez cos - mówi- jeden szaleniec, tu wszyscy jadą pod prąd...
    • Gość: a. Re: Zabrakło mi słów:( IP: 80.51.235.* 28.04.05, 09:42
      a ja wczoraj przez przypadek wjechałam na autostradę A2 i musiałam jechać 30 km
      do następnego zjazdu a przy okazji:
      a) zatankować na cholernie drogiej stacji z orłem
      b) załacić 11 zł ma bramce.

      Był to dla mnie okropny dzień, bo dopieo co zaczynam jezdzic... a w dodatku
      padał deszcz. A pani na bramce powiedziala, że nie szans zawrócić przy bramce.
    • lxlxl Specjalnosc wschodnich europejczykow w Niemczech 28.04.05, 10:15
      Bylo juz kilka bardzo powaznych wypadkow z tego powodu. Ostatni przypadek,
      ktory pamietam to cofajacy polski autobus.

      Cofanie na autostradzie to nie tylko szczyt bezmyslnosci, to przestepstwo.
      W Niemczech to jedno z bardzo niewielu wykroczen drogowych karanych wiezieniem.
    • stan9 Re: Zabrakło mi słów:( 28.04.05, 16:00
      Z 8 lat temu:) sam musiałem jechac na wstecznym autostradą. Wracałem z Berlina
      przez Kołbaskowo [byłem na jednodniowych zakupach w tamtejszych sklepach
      płytowych, w bagazniku full świerzych winylów), była chyba 2.00 w nocy, jakis
      remont na autostradzie i przez pomyłke wjechałem na przejście dla TIR'ów.
      Tam, jak zwykle, totalna kolejka, i tylko jeden pas wjazdowy czynny, a za mna
      nadjeżdzają kolejne TIRy. Nie miałem wyjścia - albo spedziłbym 24 godzin na
      przejściu wtłoczony miedzy TIRy albo - i tu podjąłem błyskwiczną decyzje -
      wsteczny, jazda po gumowych słupkach i wsłuchiwanie sie w dzwiek klasksonów
      rozwścieczonych Tirowców zjeżdzających na poboocze.
      Masakra, ale udało się.
    • leli1 Re: Zabrakło mi słów:( 29.04.05, 12:28
      ja kiedys tez jechałam na wstecznym na austriackej autostradzie.....za kierownicą siedział moj kolega policjant! :)
      Jak zapytalam czemu, to usłyszałam odp..... no co ty, tak mialem wyznaczona trase, potem moglbym sie zgubic!! ;)
    • rapid130 Re: Zabrakło mi słów:( 29.04.05, 14:15
      Autostrady autostradami.
      Tak naprawdę to trzeba byłoby zacząć naprawiać zwyczaje u źródeł powstawania.
      W szkółkach nauki jazdy.
      Np. nauczyć ludzi włączania kierunkowskazów nie dlatego, że tak przepis każe.
      Tylko, że to rodzaj języka na drodze, i jeśli się go nie opanuje jak należy, to
      można być zrozumianym opatrznie. Z wszystkimi bolesnymi konsekwencjami.

      Skąd moje spostrzeżenie?
      Ostatnio wiozłem znajomego pasażera.
      Z prawem jazdy od 4 lat. Używanym.
      "Zastrzelił" mnie pytaniem, wypowiedzianym ni stąd, ni zowąd przed
      skrzyżowaniem z sygnalizacją świetlną, które przejeżdżaliśmy parę sekund
      później na zielonym świetle:
      - A po co ustawili przed tą krzyżówką znak STOP?
      • vatseq Re: Zabrakło mi słów:( 29.04.05, 15:59
        Problem ze stopem mógł wyniknąć z kilku przyczyn:
        - spał, gdy mówiono o hierarchii oznakowania, a facet niezachwianie wierzy w
        pewność zasilania i bezawaryjne działanie sygnalizacji świetlnej,
        - 4 lata, to może i ma prawko, ale dostał je korespondencyjnie :-),
        - ma kłopoty ze zrozumieniem języka ojczystego i nie zrozumiał wykładu na
        kursie, a szare komórki właśnie oddał do pralni chemicznej i nie miał ich przy
        sobie :-)

        vatseq
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka