śmierć na własną prośbę...

25.04.05, 21:55
Na pewno znacie ilość zabitych w 100 wypadkach drogowych - w Szwecji ok. 3, w
Polsce ok. 10?
Ale np. w powiecie wołomińskim ten wskaźnik to ... ponad 20!

Dziwne, co?

Wcale nie tak dziwne, jak się wie, że w owym powiecie pasów nie zapina ... 80%
kierujących i pasażerów.

Świetny przykład dla następnych pokoleń!
Jak przeżyje...

Mieszkam w tym powiecie już kilkanaście lat ale ... w pale mi się to nie mieści!

Śmierć na własną prośbę?

Pozdrawiam,
Mejson
--
Automobil
Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • apodemus Re: śmierć na własną prośbę... 26.04.05, 07:48
      > w owym powiecie pasów nie zapina ... 80%
      > kierujących i pasażerów.

      Pewnie się nasłuchali opowieści w stylu "szwagier sąsiadki kuzynki drugiego
      męża znajomej opowiadał że kiedyś przeżył wypadek tylko dlatego że nie zapiął"
      albo jakoś tak.
      A że takie przypadki to ułamek procenta wszystkich wypadków?
      Cóż, nie szkodzi... Słyszałem i wiem...
      Pozdrawiam "opasanych"
    • vatseq Re: śmierć na własną prośbę... 26.04.05, 08:27
      Nagroda Darwina dla pow. wołomińskiego.

      vatseq
    • emes-nju Re: śmierć na własną prośbę... 26.04.05, 10:17
      Dwoch kumpli mojego pracownika zabilo sie w sobote. Wracali po browarku we czterech, zobaczyli radiowoz wiec kierowca, chcac uniknac kontroli, dal buta. Licznik zatrzymal sie na 170 km/h... W miescie! Wszyscy byli bez pasow i chyba tylko dlatego dwoch przezylo wypadek - wypadli zanim samochod zmienil sie w sterte zlomu. To jeden z bardzo nielicznych przypadkow kiedy brak pasow ratuje zycie - w NORMALNYCH kolizjach i wypadkach, brak pasow zabija albo okalecza (szczegolnie w autach z poduchami).
    • Gość: Piort Re: śmierć na własną prośbę... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.05, 11:20
      To powinna być kwestia wyboru kierowcy. Jeżeli prawdą jest, że pasy ratują
      życie, to na pewno nie chronią przed obrażeniami i ich skutkami. Czy facet woli
      zostać kaleką i być n.p. na stałe przykuty do wózka, czy woli zginąć, powinno
      zostawić się jemu samemu. Bez pasów nikomu nie zagraża bardziej niż zapięty. A
      co z facetem u którego zdiagnozowano nieuleczalną chorobę i czeka długotrwałe,
      bolesne umieranie? Wcale nie jestem zwolennikiem zapinania pasów, uważam że
      kierowca niepewny swojego bezpieczeństwa jedzie ostrożniej. Co innego
      pasażerowie, taki zagapiony czy czytający gazetę może odnieść obrażenia nawet
      przy ostrym hamowaniu. Nasi socjalistyczni prawodawcy chcą za każdego z nas
      decydować w każdej sprawie. Ja się temu sprzeciwiam!
      • vatseq Re: śmierć na własną prośbę... 26.04.05, 12:11
        Qrdelebele, znaczy się, że we wszystkich (poza nielicznymi stanami w USA)
        krajach są socjalistyczni ustawodawcy??

        vatseq
        • misiania Re: śmierć na własną prośbę... 26.04.05, 12:20
          chyba trzeba zacząć od tego, że u nas jest popieprzony system ubezpieczeń
          zdrowotnych i społecznych. nie ma związku między trybem życia, zachowaniem a
          dostępnymi świadczeniami. ktoś może palić fajki, jeździć po pijanemu, bez pasów
          albo z nadmierną prędkością a potem np. dostaje rentę jak ktoś, kto stracił
          zdrowie bez swojej winy.
        • jaro_ss Re: śmierć na własną prośbę... 26.04.05, 12:26
          Wiesz, w sumie chyba tak....

          Bo niestety, ta Europa wspólna, coraz bardziej Sojuz mi przypomina, właśnie,
          dlatego, że chce decydować za wszystkich.... co mnie osobiście kojarzy się z
          ekwiwalentem stricte ideologicznym lub nawet para-religijnym....

          Pozwólmy każdemu być sobą.... a zapinanie pasów - to problem ubezpieczyciela i
          ubezpieczonego, i w normalnym ukłądzie wg. moich poglądów - nie powinno być to
          Państwo.....

          Inaczej, chcesz jeździć bez pasów - płać wyższą stawkę....

          Skoro u nas jedynym słusznym dysponentem powszechnej składek zdrowotnych i
          Służby Zdrowia jest Państwo, to ma prawo wydać taki przepis... ale mimo
          wszystko to jakoś nie fair... właśnie tak sojuzowato.....
      • emes-nju Re: śmierć na własną prośbę... 26.04.05, 12:38
        To, ze ktos chce jezdzic bez pasow nie znaczy, ze ja chce placic za jego leczenie.
        • Gość: jaro_ss Re: śmierć na własną prośbę... IP: *.zgrudna.kghm.com.pl / *.kghm.pl 26.04.05, 13:39
          Właśnie dlatego powinien mieć większą składkę ubezpieczenia, a w przypadku
          stwierdzenia, że miał niższą stawkę (zadeklarował, że będzie używał pasów, a
          nie użył), to niech płaci z własnej kieszeni....

          Tak samo, jeśli nie przewiduję problemów, np przestawiam samochód do sąsiada
          pustą ulicą - mogę podjąć ryzyko i nie zapiąć pasów - a nie, że
          popełniam "wykroczenie", bo przepis tak każe..

          Właśnie ta kalkulacja ryzyka i ponoszenie odpowiedzialności jest, według mnie,
          podstawą społeczeństwa obywatelskiego...
      • Gość: :) Re: śmierć na własną prośbę... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.05, 18:29
        >Nasi socjalistyczni prawodawcy chcą za każdego z nas
        > decydować w każdej sprawie. Ja się temu sprzeciwiam!

        to wywal prawo jazdy na śmieci i bedziesz mial problem z głowy... ludzie, czy
        zawsze musicie ruszyc pustą głową wtedy jak zdarzy sie wypadek??? nie mozna do
        cholery wczesniej pomyslec???
        jeszcze powiedz ze masz poduchy powietrzne to juz nie bedzie mi sie nawet
        chcialo gadac z tobą...
      • Gość: :) i jeszcze jedno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.05, 18:33
        teraz piszecie, ze kazdy chce decydowac za siebie, a jak cos sie pozniej stanie
        to pretensje, ze lekarze nic nie zrobili, ze karetka przyjechala za późno...
        od zawsze to mowie - zero myslenia na drogach w kazdej kategorii, czy to
        kultura jazdy czy bezpieczeństwo...
    • Gość: HAN SOLO Re: śmierć na własną prośbę... IP: *.echostar.pl 26.04.05, 17:56
      Selekcja naturalna.

      Ci bez pasów sami siebie eliminują.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja