Gość: Marcin
IP: *.innsoft.com.pl
07.06.05, 11:23
Wczoraj (poniedziałek, 06.06.2005) ok. godziny 20:15 jechałem jak zwykle z
pracy - Warszawa ul. Płowiecka i zamierzałem skręcić w lewo w ul. Marsa. Są
tam dwa pasy dla skręcających w lewo i sygnalizator kierunkowy. Ustawiła się
już spora kolejka aut skręcających, sygnaliztor uparcie czerwone, minęły 4-5
cykle świateł, cały czas czerwone, inne kierunki miały światła ok (również
dla skręcających w lewo z przeciwnego kierunku tj. z Płowieckiej w
Ostrobramską).
Po kilku minutach auta zaczęły przejeżdżać na czerwonym, było trochę
trąbienia, błyskania światłami, ja w końcu też przejechałem na czerwonym z
duszą na ramieniu. Jako kierowca bez doświadczenia (przejechane 4 kkm) byłem
mocno zaskoczony taką sytuacją, jak już minąłem skrzyżowanie dotarło do mnie,
że głupio zrobiłem. Powinienm czekać jeszcze dłużej na zmianę świateł? A może
najlepiej było zmienić pas (przez krawężnik i wysepkę) i pojechać prosto
przez skrzyżowanie?
Jeśli ktoś miał podobną sytuację to niech się podzieli doświadczeniami - co w
przypadku, gdy sygnalizator ewidentnie się zepsuł i cały czas czerwone. Co
wtedy należy robić?
Pozdrawiam,
Marcin