Zawracanie na jezdni dwupasmowej

IP: *.zeo 19.07.02, 14:21
Ulica w Warszawie z jezdnią dwupasmową, rozdzieloną dwoma torami
tramwajowymi. Aby z posesji wyjechać w lewo w tą ulicę, muszę najpierw
wyjechać w prawo i nawrócić na najbiższym skrzyżowaniu. Najbliższe
skrzyżowanie jest z ulicą podporządkowaną, wyposażone w sygnalizację świetlną
a każde pasmo ulicy głównej ma przed skrzyżowaniem po trzy pasy ruchu.
Dojeżdżam do skrzyżowania ustawiając sie na lewym pasie. Przed sobą mam
synalizator. Jeśli na nim jest zielone, to ruch samochodów z przeciwka (i
tramwajów w obu kierunkach) zwykle uniemożliwia wykonanie nawrotu a wjechanie
na skrzyżowanie i oczekiwanie na nim na możliwość włączenia się do ruchu w
kierunku przeciwnym to stanie na torowisku z zielonym światłem dla tramwajów
(bardzo nieprzyjemne!). Kiedy jest czerwone - ruch z przeciwka jest
wstrzymany i wstrzymany jest ruch tramwajów w obydwóch kierunkach. Warunki do
wykonania nawrotu są komfortowe, ale aby to zrobić trzeba przejechać za
sygnalizator z czerwonym. Oczywiście jest jeszcze sprawa ruchu odbywającego
się na ulicy podporządkowanej, ale ten można łatwo śledzić, tak aby nie
spowodować kolizji a nawrót wykonywany "ciasno", bez wjeżdżania za oś jezdni
poprzecznej, pozwala nie kolidować z tym ruchem.
Jak poprawinie i stwarzając najmniejsze zagrożenie dla siebie i innych
użytkowników, należy w tych warunkach wykonywać manewr nawracania?
    • Gość: rpbyc Re: Zawracanie na jezdni dwupasmowej IP: 212.33.66.* 01.08.02, 20:40
      No dobra, a jak tam się skręca w lewo, skoro zawrócić się nie da? Przecież te manewry aż tak znacząco się nie różnią. I jeszcze jedno - czy nie ma tyle miejsca między sygnalizatorem a torowiskiem, żeby zmieścił się samochód? Tam możnaby stanąć i wtedy po przejechaniu wszystkich z przeciwka normalnie zjechać ze skrzyżowania - zawracając.
    • Gość: gomez Re: Zawracanie na jezdni dwupasmowej IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.08.02, 00:19
      W żadnym razie nie wolno Ci wjeżdżać na skrzyżowanie (a więc zawracać lub
      skręcać w lewo) na czerwonym świeltle. Nawet jeśli absolutnie widzisz wszystko,
      jest druga w nocy i nie ma żadnego ruchu. Po prostu - uwierz mi, każdy kierowca
      co najmniej raz na kilka tysięcy kilometrów przeżywa na drodze jakąś sytuację
      wyjątkową albo nieprzewidzianą (= zaskakującą i potencjalnie niebezpieczną).
      Wjeżdżając na czerwonym sam prowokujesz taką sytuację. Poza tym nawet jeśli tak
      zrobisz- to uda Ci się 5 razy, 25 razy, ale kiedyś zaskoczy Cię ktoś szybszy
      albo nie zauważysz pieszego i będzie nieszczęście. Jeszcze poza tym - jeśli raz
      spróbujesz na czerwonym to przekroczysz pewien próg w swoich zasadach
      postępowania i łatwiej zaczniesz łamać inne przepisy. I jeszcze raz poza tym -
      jadąc na czerwonym dajesz zachętę innym do tego samego.

      Należy po prostu zachować spokój, cierpliwość, i refleks. Masz zielone, powoli
      podjeżdżasz, uważasz na tramwaje, jeśli nadjeżdża to czekasz, jak przejedzie to
      powoli wysuwasz się na torowisko i ustępujesz pierwszeństwa samochodom. Przy
      dużym ruchu oznacza to, że przejedziesz dopiero, jak skończy się im zielone
      światło. Wtedy gazu i sprawa załatwiona. A z tramwajami to kwestia nabrania
      wyczucia. Często jest tak, że tramwaj przed światłami ma swój przystanek, jak
      się zatrzyma i wypuszcza pasażerów, to najczęściej zostaje do następnej zmiany
      świateł i można podjeżdżać. A czasem po prostu jest tak, że wjedziesz na puste
      torowisko ale światła trwają dłużej niż myślałeś, wtedy nie wiadomo skąd
      pojawia się tramwaj i dzwoni... Pozdrawiam
Pełna wersja