Nerwowy na mnie dzisiaj trąbił

23.06.05, 22:33
Stoję sobie na czerwonym przed przejściem dla pieszych, za mną stoi granatowe
Audi z kierowcą w garniturku. Przez przejście przechodzi mocno starsza pani z
laseczką. Światło zmienia się na zielone, jakbym ostro wystartowała,
przejechałabym starszej pani tuż przed nosem. Nie kocham straszyć starszych
pań, więc czekam aż sobie dojdzie do chodnika, a pan z audika trąbi. Pani
doszła do chodnika, jadę dalej. Na następnym skrzyżowaniu czerwone. Mam
zamiar skręcić w prawo, stoję sobie z włączonym kierunkiem i czekam aż się
zaświeci zielona strzałka. Znam skrzyżowanie i wiem, że strzałka się zapala
jak dla jadących z naprzeciwka z kierunkowskazem S3 zapali się czerwone. Za
mną stoi "znajomy" z poprzedniego skrzyżowania z włączonym kierunkiem i
trąbi. Strasznie nerwowe te ludzie z audików.
    • Gość: iza Re: Nerwowy na mnie dzisiaj trąbił IP: *.torun.mm.pl 23.06.05, 23:29
      Głupie strasznie to z tym trąbieniem. Człowiek chcąc nie chcąc zaczyna
      ignorować, a przecież może się zdarzyć, że ktoś zatrąbi na (do) nas z sensem, i
      nieszczęście gotowe. Na mnie trąbili już różnie: kiedy przed skrętem w lewo
      przepuszczałam samochody z naprzeciwka (!), kiedy przepuszczałam ludzi na
      przejściu po skręcie w prawo, kiedy po skręcie w prawo (z jedynego możliwego
      pasa do skrętu) zajmowałam lewy pas...
      Czasem niestety na drodze własnym oczom się nie wierzy. I uszom.
    • deadeasy Re: Nerwowy na mnie dzisiaj trąbił 24.06.05, 00:57
      Ano niektorzy tak maja, ze im zylka peka na czole. Zdarza mi sie "zagapic" na
      zielonych i mi ktos trabnie (rzadko). Przeprosze i pojade dalej. Ale jak ktos
      mi wali klaksonem (w PL nagminne zjawisko) bo pieszego lub inny pojazd
      przepuszczam to ignoruje gada. A niech sie pieni i go krew z zolcia zalewa ;)
      • Gość: olo Re: Nerwowy na mnie dzisiaj trąbił IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.06.05, 08:45
        Nastepnym razem przetocz się powoli za przejście i włącz awaryjne. Ja tak
        robię, taką wskazówkę dostałem od instruktora. Działa.
        • Gość: Roberto Re: Nerwowy na mnie dzisiaj trąbił IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.06.05, 09:53
          Jest takze inny sposob. Jak ktos za toba zatrabi albo zamryga swiatlami to
          natychmiast wlacz swiatla awaryjne, wylacz silnik, wyjdz z pojazdu, obejdz
          samochod kilka razy dookola przygladajac sie uwaznie a potem podejdz do
          nerwowego kierowcy i grzecznie zapytaj sie "Dlaczego pan trabil/mrygal? Czy cos
          z moim autkiem jest nie tak? Ja nic nie widze, wiec uprzejmie prosze o pomoc".
          Takie zdarzenie zajmie ci 3-4 min wiec gosciu bedzie mocno zirytowany
          dodatkowym czekaniem. Ale coz...mogl w spokoju poczekac 10-15 sekund.
          • Gość: olo Re: Nerwowy na mnie dzisiaj trąbił IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.06.05, 10:11
            A to już jest II etap i może nastąpić jedynie po ocenie wizualnej karku
            trąbiącego.
            • paul_78 Re: Nerwowy na mnie dzisiaj trąbił 24.06.05, 10:17
              Kobieta ewentualnie może próbować. Niektóre karki na kobiety nie szczekają.
          • grzegorz.gajowniczek robię to z wielką przyjemnoscia 02.07.05, 21:46
            miałem napisać dokładnie ten sam sposób
            robię to z wielką przyjemnoscia
            polecam!
    • vatseq Re: Nerwowy na mnie dzisiaj trąbił 24.06.05, 10:38
      Te typy nowobogacke tak mają - kupi se taki audi a6 lub a8, merca jakiegos albo
      jaguara i uważa, że może innych rozstawiać po kątach :-(

      vatseq
      • Gość: EPresley Re: Nerwowy na mnie dzisiaj trąbił IP: *.disney.com 24.06.05, 12:30
        Myślę, że wiesz, że opowiadasz bajki.
        Chamstwo jest niezależne od marki samochodu, i nawet rzadko od statusu
        materialnego. Jest wynikiem frustracji, zakompleksienia i.. glupoty.
        ZAWSZE gdy ktoś zachowuje się agresywnie podjeżdżając pod tylni zderzak musi
        się liczyć z tym, że albo stanę dęba, albo zdejmę nogę z gazu i będę się staral
        jechać równo z tym obok, zamiast w swym tempie - w ten sposób traci więcej
        czasu i nerwów. Przeceż to naturalna ludzka reakcja.
        • Gość: Roberto Re: Nerwowy na mnie dzisiaj trąbił IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.06.05, 14:45
          Prawde mowisz ale tak jakos dziwnie sie sklada, ze kierowcy BMW najbardziej sie
          zadza.
    • Gość: Korniszon Re: Nerwowy na mnie dzisiaj trąbił IP: 80.51.233.* 24.06.05, 17:25
      Faktycznie miało miejsce takie zdarzenie i to właśnie ja byłem kierowcą tego
      granatowego Audi.
      Na prawdę mnie Kicia nie poznałaś? To byłem ja - twój Misiu Pieszczoszek!
      Nie chodziło mi o żadną babcie, zieloną strzałkę czy pośpiech (dyrektorzy mają
      własne godziny pracy). Chciałem po prostu odświeżyć znajomość. Na początku ci
      machałem, ale mnie zauważyłaś, to co miałem robić?
      Byłem przekonany, że mnie poznasz i pójdziemy na kawę ....
    • kolowr dobre furki, hehe, przykład z niedawna: 24.06.05, 18:38
      A4 opole-wro, kolumna autek powoli sie rozpedza po tym jak tir skończył
      wyprzedzać, ja ostatni, z tyłu widzę z daleka coś dużego, ciemnego i
      błyskającego z daleka swiatłami. rozpędzamy się dalej, powoli autka z przodu
      wracają na prawy pas, ja zamierzam ciąć te moje max 165 kmh ;) wiec dziarsko,
      mimo, zę wcale nie szybko się rozpędzam dalej, a koles dalej mruga i trąbi,
      zebym mu zjechał miedzy autka i oczywiście hamował (niedoczekanie). jak mnie już
      wyprzedzał, kiedy ja skończyłem ten manewr, to coś pod nosem klął (chyba
      odczytałem z ruchu warg "poje.bany" ;), bo w sumie to szybciej za wiele już nie
      jechał :)
      była to granatowa Laguna nowa, z napisikiem ".tel" z tyłu. sie jakiś wazniejszy
      menadżerek musiał popisać :)

      ale w każym razie, kiedy ja wyprzedzałem inne auto, a on mi z tyłu mrygał i ldwo
      na zderzak się nie czepiał, to dałem lekko po hamulcach, a ten widząc stop dał
      mocniej - mój sprawdzony manewr na takich co siadają na ogon widząc sytuację na
      drodze, zę to nie gapiostwo, tylko koniecznośc jazda lewym pasem.

      howk! powiedziałem ;)
      • Gość: hopkin Re: dobre furki, hehe, przykład z niedawna: IP: *.21.pl / 213.199.204.* 26.06.05, 15:57
        Wlasnie takie prymitywy jak ty powoduje taki syf i balagan na drodze w Polsce.
        W Niemczech na autostradzie nawet jak ktos jedzie ponad 200km/h to zaraz po
        skonczenu wyprzedzania zjezdza na prawy pas,a w waszych polskich
        prowincjonalnych mozgach jest wlasnie takie mniemanie ze jak jade 165km/h to
        juz nie zjade z lewego pasa bo lewym sie jedzie inaczej niz prawym. A nagminne
        to jest zjawisko u przestraszonych panienek ktore sie boja jechac po koleinach
        i daja 90km/h po lewym pasie- zabic to malo.... nauczcie sie ludzie
        podstawowoych niepisanych regul na drodze a pozniej sie wypowiadajcie o
        kulturze itd. bo kazdemu puszcza nerwy na takie zachowania jak opisalem... P.S
        sprobuj w niemczech takiego manewru zeby dluzej jechac lewym pasem to
        gwaranyuje ci ze po 10 minutach takiej jazdy bedziez mial spowiedz przed
        niemiecka drogowka.... Powodzenia na drodze - jezdzij dalej lewym pasem bo jest
        lepszy :) PA
        • Gość: olo Re: dobre furki, hehe, przykład z niedawna: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.05, 16:18
          Przeczytaj jeszcze raz co napisałeś uważnie
          Gość portalu: hopkin napisał(a):
          > Wlasnie takie prymitywy jak ty powoduje taki syf i balagan na drodze w
          Polsce. W Niemczech na autostradzie nawet jak ktos jedzie ponad 200km/h to
          zaraz po skonczenu wyprzedzania zjezdza na prawy pas<
          I teraz jeszcze raz uważnie przeczytaj, co napisał nasz kolega, na kórego tak
          bluzgasz. Kolega jechał w kolumnie, która była w trakcie wyprzedzania, najpierw
          TIRa a potem zapewne, kto szybszy, wyprzedzał dalej. Nie spotkałem się w
          Niemczech, żeby ktokolwiek o zdrowych zmysłach już z daleka mrugał długimi, tym
          bardziej widząc kolumnę aut na swoim pasie. Zdarzało mi się, na początku, że
          przysypiałem na lewym pasie na autobahnach ale przywoływano mnie do porządku po
          chwili i nigdy gdy wyprzedzałem TIRY jadąc niespełna 110 120 km/h. Kolega
          napisał, że po skończeniu manewru wyprzedzania wjechał na prawy pas. Jak wg
          ciebie miał postąpić?
          • Gość: hopkin Re: dobre furki, hehe, przykład z niedawna: IP: *.21.pl / 213.199.204.* 26.06.05, 16:32
            Nie chodzilo mi o ta sytuacje ktora opisal bo to bylo ogolnie ok - ogolnie bo
            kultura wymagala tego zeby schowal sie gdzies w kolumne aut, dal sie wyprzedzic
            i dalej wyprzedzal to co sobie zalozyl. A po drugie chodzi mi o jego mentalnosc
            i podejscie ze on "se" wyprzedzi wszystko co "se" zaplanowal i dopiero laskawi
            zjedzie na prawo.... A zgadza sie ze w niemczech nikt o zdrowych zmyslach nie
            miga swiatllami bo nie ma po co bo kazdy sie chowa miedzy samochody widzac w
            lusterku nadjezdzajacy duzo szybciej samochod nawet jesli musi na chwilke
            zwolnic bo takie tam sa przyjete zasady... A jesli mowisz jakim prawem ma
            zjezdzac i zwalniac to powiem Ci tak : ja jezdze zawodowo busem Renault Master
            jesli Cie to intersuje w transporcie miedzynarodowym. nie wiem czy byles kiedys
            we wloszech i jechales autostrada A4 VENEZIA-Milano. Tam prawym pasem jedzie
            TIR za TIREM i idac waszym tokiem rozumowania powinienem caly czas ciać te
            swoje 140km/h lewym pasem bo niby jade szybciej od tych TIROW, a w
            rzeczywistosci jazda wylada tak ze wyprzedze 2-3 TIRy i musze sie chowac miedzy
            nie zeby przepuscic auta jadace szybciej za mna i pozniej znowu 2-3 i tak
            ciagle... A wg Was powinienem jechac caly czas 140km/h i cala reszta autek
            powinna za mna jechac z ta sama predkoscia przez pol Italii tak ??
            • Gość: olo Re: dobre furki, hehe, przykład z niedawna: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.05, 17:21
              Nie tylko na A4 do Mediolanu panuje taki zwyczaj, na każdej włoskiej i
              niemieckiej autostradzie. Choć trochę mniej na tej do Triestu, tam bałkańscy
              kierowcy burzą ten porządek. Przyznaję Ci rację w 100 %. Ale opierajmy się w
              tej dyskusji tylko na tym co piszą nam koledzy w postach. Nie próbujmy się
              doszukiwać innych, szczególnie złych intencji. Sytauacja nie wyglądała
              ciekawie, zadziałało prawo przekory i tyle. Wielokrotnie próbuję uskuteczniać
              zwyczaj znikania między ciężarówkami na polskich - szybkich drogach. Kurczę,
              ale nieraz to mnie szlag trafia. Widzę gościa w lusterku, wchodzę między tiry,
              które dzieli dobre 200 - 300m a ten [...] z tyłu nie przyspieszy, ciągnie lewym
              pasem, dopiero gdy wrzucam kierunek i chcę wyjechać bo doganiam tira czy innego
              wolniejszego gostek zaczyna przyspieszać. Tyle, ze ja zaczynam zwalniać. Ot
              taki przejaw bezmyslności i tępej złośliwości. Dlatego powiem Ci, że jeśli nie
              widzę w lusterku że kierowca za mną jedzie naprawdę szybko, nie szukam luki na
              prawym pasie. Niemniej lubię, gdy rozumiemy się na drodze i gdy zadziała taki
              manewr z chowaniem się przy prędkości 120 130 km/h to jestem happy, bo taka
              jazda może cieszyć.
              I nie pisz proszę "wg Was", bo na pewno nie wg mnie.
              • Gość: hopkin Re: dobre furki, hehe, przykład z niedawna: IP: *.21.pl / 213.199.204.* 26.06.05, 17:42
                Napisalem o A4 bo tam ruch TIRow jest naprawde ogromny i kto tam nie jechal
                nigdy tego nie zrozumie ze moze jechac TIR za TIREM w odstepie 20m przez 300-
                400km non-stop. A najgorsze w Polsce jest to ze w ruchu ulicznym nie ma za
                grosz plynnosci i wzglednego porzadku mimo ze ogolnie Polacy nie przginaja
                bardzo z przekraczaniem przepisow. Dla porownaniu znowu posluze sie Italia
                jednak tym razem jej poludniowa czescia - okolice Neapolu - tam wogole jest
                totalna wolna amerykanka i kazdy jezdzi jak mu sie podoba (np. z lewo i
                prawoskretow wszyscy jada prosto, na rondach kto pierwszy ten lepszy itp.) ale
                mimo to ruch jest plynny i wszystko sie ladnie zazebia a u nas jest katastrofa
                i brak wyrozumialosci. Nikomu nie przychodza do glowy taki rzeczy ze mozna
                kogos wpuscic jak tylko wlaczy kierunkowskaz, ze mozna zmienic pas przed
                zwezeniem wczesniej a nie pchac sie pod samo zwezenie zamknietym pasem a
                pozniej ryc sie na sile w kolumne samochodow. A tak wracajac do tematu jazdy
                prawym pasem to czy ktos moze mi racjonalnie wytlumaczyc po co Polacy jezdza
                lewym pasem jesli nikogo nie wyprzedzaja itp. ?? Bo ja tego osobiscie nie
                kumam... co ten prawy pas jakis parchaty jest ze sie nie da nim jechac..?
                rozumiem ze sa koleiny ale to nie upowaznia do takiej jazdy - trzeba sie
                nauczyc jezdzic w kazdych warunkach....
                • Gość: olo Re: dobre furki, hehe, przykład z niedawna: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.05, 18:23
                  To mi się we Włoszech podoba. Jak tylko wgryziesz się w tę maszynkę, która na
                  pozór wydaje się totalnym haosem, jeździ się naprawdę dobrze. Jedyne czego
                  trzeba naprawdę przestrzegać, to to by być konsekwentym w tym co się na drodze
                  wyczynia. Jeżeli mrugam zamiar skrętu to mam natychmiast spojrzeć w lusterko,
                  bo gość może zdjąć nogę z gazu i uda mie się wjechać w lukę. Jeżeli już
                  zamrugałem i powoli zaczynam zmieniać pas, nie będąc pewnym czy robię dobrze to
                  zmieniam pas dalej i nasłuchuję czy nikt nie mruga, nie TRĄBI (zdarza się
                  niezwykle rzadko, jeśli robi się to płynnie i wcześniej oznajmia zamiar). W
                  Polsce odwrotnie. Jeżeli zamrugasz kierunkowskazem zamiar to gość z pasa obok
                  natychmiast zmniejsza dystans, żebyś nie mógł wjechać. Ot taki obyczaj, taka
                  kultura. A czemu polactwo nie korzysta z prawego pasa? Nie wiem, ale zastanawia
                  mnie inny fenomen. Za granicą potrafią, a u siebie nie. Co w tym jest?
                  • Gość: hopkin Re: dobre furki, hehe, przykład z niedawna: IP: *.21.pl / 213.199.204.* 26.06.05, 19:09
                    Co do Italii to nic dodac nic ujac. Mam identyczne odczucia. Jezdzi sie tam
                    cudownie tylko trzeba byc pewnym i zdecydowanym tego cos sie robi... A co do
                    tego czy za granica tak jezdza prawa strona to bym sie klucil, bo po co te
                    tablice po polsku w Austrii i Hiszpanii "Kierowco jedz prawa strona" - cos
                    jednak w tym musi byc. Tylko za cholere nie moge zrozumiec co ludzi tak ciagnie
                    na ten lewy pas jesli nie wyprzedzaja itp... Zmieniajac troche temat uwazam ze
                    najlepszy systemem jest w Niemczech gdzie na Autobahnach nie ma ograniczen
                    (poza odcinkami gdzies sa :) i kazdy jezdzi jak mu sie podoba i z tego powodu
                    nie notuje sie wiekszej ilosci wypadkow a wrecz przeciwnie jest ich chyba
                    najmniej w Europie lub znjaduja sie gdzies w czolowce bezpiecznych krajow. Ale
                    zeby miec taki system trzeba miec najpierw tak rozbudowana infratrukture jak
                    nasi zachodni sasiedzi gdzie drogi krajowe (nieautostrady) sluza tylko do
                    dojechania z lub do autostrady na ktorych odbywa sie caly tranzyt. Nam do tego
                    daleko jak z ziemi na ksiezyc wiec musimy sie nauczyc jezdzic na tym co mamy a
                    niektorzy maja z tym ogromne problemy Niestety wiele osob uwaza ze predkosc
                    jest podstawowym wyznacznikiem bezpieczenstwa jazdy zapominajac ze jadac zbyt
                    wolno utrudniaja jazde innym powodujac tym samym zagrozenie i nerwowe sytuacje
                    na drodze.... A co do wlaczania sie do ruchu, zmiany pasow itp. to sie niezle
                    usmialem czytajac to co napisales bo to szczera prawda. Wszedzie na zachodzie
                    maja we krwi to ze jak sie auto wlacza do ruchu z prawej strony to
                    automatycznie zmieniaja pas na lewy zeby zrobic miejsce a u nas ni chusteczki -
                    jeszcze na zlosc zwolni zebys dojechal do konca pasa rozbiegowego i musial
                    chamowac... taka juz chyba nasz mentalnosc jest - nie jak tu komus ulatwic
                    zycie tylko jak by tu zrobic na zlosc....
                    • Gość: olo Re: dobre furki, hehe, przykład z niedawna: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.05, 19:25
                      A jak już sobie wspomiamy te Włochy to z Mestre do Padwy jest równoległa do
                      autostrady wąska droga, przez miasta i miasteczka. No i wybraliśmy się z
                      oszczędności tą drogą licząc się z tym, że w sobotni ranek będzie spory tłok. I
                      nie pomylilismy się. Tyle, że cały ten sznur jechał z prędkością rzadko
                      spadającą poniżej 60-65 km/h i jedyne pojazdy, które nas wyprzedzaly to
                      motocykle. Nikt nie przeskakiwał wzorem naszego polactwa. Podobny odcinek
                      dzieli Kraków i Olkusz. I jadąc z górki zdarza mi się często podziwiać
                      przeskakując po jednym, dwa auta durniów bez wyobraźni z zapakowanymi na
                      pokładzie małymi dziećmi. Nie dalej jak wczoraj, jeden z takich ułanów, jadący
                      za mną zaczął mnie wyprzedzać (jechaliśmy ok 80 km/h)widząc dobrze, że z
                      naprzeciwka jedzie maluch. Na co liczył (szerokie pobocza) nie muszę pisać. Nie
                      zdjąłem nogi z gazu, nie zjechałem na pobocze spojrzałem jedynie w lusterko, że
                      ma za mną ponad 20 m wolnej drogi i nacisnąłem klakson dając znać, że nie zjadę
                      na pobocze i nie mam zamiaru hamować. Wykorzystał następną okazję by mnie
                      wyprzedzić, trochę odpoczął i rozpoczął swoje apiat. W Olkuszu był osiem aut
                      przede mną. Opłacało się ryzykować życiem - prawda?
                      • Gość: hopkin Re: dobre furki, hehe, przykład z niedawna: IP: *.21.pl / 213.199.204.* 26.06.05, 19:45
                        hehe wogole sie fajnie jezdzi po "nacionalkach" we wloszech. Tloku i korkow to
                        tam nie ma chyba tylko w srodku nocy :)). A tak serio to znowu masz racje ze
                        wszedzie jak jest jakies ograniczenie albo cos takiego to wszyscy jada auto w
                        auto z identyczna predkoscia i nikt sie nie rzuca na czolowe... Polecam tez
                        odcinki Mestre-Treviso, Milano-Brescia-Verona-Padova ta rownolegla do autosrady-
                        tam mozna sie naprawde nauczyc plynnej jazdy.. co do Krakow-Olkusz faktycznie
                        dobry przyklad gdzie co oszczedniejsi mimo ze nie chca placic za autostrade
                        wymagaja takich samych warunkow jak na niej. W tej sytuacji ktora opisales
                        faktycznie wyprzedzanie nie mialo sensu bo jechala cala kolumna jeden za drugim
                        jednak w normalnych warunkach kiedy sa do wyprzedzenia 2-3 auto i dalej pusto
                        bardzo mnie to denerwuje ze jadacy przedemna majac cale szerokie pobocze nie
                        zjada widzac ze chce ich wyprzedzic tylko musze czekac az nic z naprzeciwka nie
                        pojedzie... Dokladnie taka sytuacja jest w austrii na drodze Mikulov(ganica CZ-
                        A) - Wieden, gdzie jest szeroka droga jednopasmowa i wszyscy jada przy prawej
                        krawedzi tak ze jest mozliwosc bezproblemowego wyprzedzania na tzw.
                        trzeciego... Jak jechales do WLoch to pewnie tamtedy przejezdzales i wiesz o
                        czym mowie...
                        • Gość: olo Re: dobre furki, hehe, przykład z niedawna: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.05, 19:52
                          Jeśli tylko oceniam że na poboczu nie ma żadnego pieszego czy traktorka to
                          dawaj, jak ci się spieszy. Ale nigdy w nocy. Ludzie na wsiach są pozbawieni
                          instynktu samozachowawczego. Żadnych odblasków, czarne ubrania i koniecznie
                          cztery osoby obok siebie muszą spacerować.
                          • Gość: hopkin Re: dobre furki, hehe, przykład z niedawna: IP: *.21.pl / 213.199.204.* 26.06.05, 20:02
                            W nocy jest zazwyczaj na tyle pusto ze nie potrzeba takich uprzejmosci bo jest
                            miejsce zeby w normalny sposob wyprzedzic. Co do wsi to fakt - nie wspomniales
                            jeszcze o rowerzystach ktorzy trzezwi ostatnio byli miesiac temu albo dalej i
                            miota ich po calej drodze- oczywiscie tez zupelnie nie oswietleni.. Juz nie raz
                            bym mial na sumieniu takiego delikwenta jednak do tej pory dzieki Bogu zawsze
                            mialem miejsce na lewym pasie zeby takiego kolarza minac... Takie niestety sa
                            smutne realia drogowe w Polsce - jezdzi sie jak na Ukrainie czy Bialorusi bo do
                            zadnego panstwa unii nie mozemy sie nawet probowac rownac - Czesi, Slowacy,
                            Wegrzy, Litwini czy Łotysze bija nas na glowe jakoscia drug i bezpieczenstwem
                            na nich... a u naszych wschodnich sasiadow sie czulem jak w domu - chcoiaz
                            tylko raz bylem to zostaly mi niezapomniane wrazenia typu znak pod
                            tytulem "brak nawierzchni na odcinku 8km"... asfalt sie konczy i przez 8km
                            jedzie sie duktem lesnym po czym znowu sie zaczyna - jak w domku :))))
                            • Gość: olo Re: dobre furki, hehe, przykład z niedawna: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.05, 20:26
                              Słowenia jest w UE ale przekraczając granicę natychmiast obserwujesz swojskość.
              • kolowr no i tak właśńie jest! 03.07.05, 22:58
                człowiek się chowa, a ten z tyłu daje po gazie, jak już dojdziesz na prawym tego
                tira czy innego wolno jadącego. walę takie przysługi! i faktycznie, jak ktoś
                popieprza, to owszem, chowam sie, ale jak ktoś ma zamiar mnie brać z 5 kmh
                więcej, to neich se poczeka jeszce chwilę....

                a jak jakis lewar daje długimi już z daleka, bo coś jest na ich drodze takze z
                normalnych warunków ruchu, to takich trzeba gonić.
        • kolowr Prymityw to z ciebie wylazł! i to wielki! 03.07.05, 23:02
          jakbyś nei był prymitywem, to byś zrozumiał ciąg wyrazów logicznie ułożony w
          myśl, którą np inni zrozumieć mogli bez problemu.

          a dalej, wg. ciebie, to zawsze trza ustępować tym jadącym choc trochę szybciej,
          by oni pierwsi mogli dokonać wyprzedzania, mimo, ze ktoś wcześńiej się szykował
          do tego, lub był w trakcie? i co, mam hamować (w trakcie rozpędzania i
          wyprzedzania) np. ze 150 do 110, bo ktoś za mną sie zbliżył, co chce jechać 170
          kmh??? buachahchachahchaaaaaaaa
    • Gość: kermit Re: Nerwowy na mnie dzisiaj trąbił IP: *.crowley.pl 24.06.05, 18:54
      Niestety, karki z reguły nie mają mózgu, więc i kobieta może być w
      niebezpieczeństwie. Dziwne tylko, że często mają na siedzeniu pasażera kobietę.
      NIe wiem, czy mam jej współczuć, czy ona też jest tak głupia jak łysol?
    • Gość: Ryś Re: Nerwowy na mnie dzisiaj trąbił IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.05, 14:49
      Kiedyś jeden frajer po chamsku zajechał mi drogę. Więc mu zatrabiłem. Ten
      zamiast przeprosic to się zaczął drzeć. To już jest chore.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja