Gość: Olo.
IP: *.lot.pl
10.07.05, 20:10
.... mam 47 lat, prawko na motor od 25 lat, na samochód od 22 lat.
Przejeżdżam ok. 25-30 tys. rocznie na tych pojazdach łącznie. Motorem jeżdżę
na codzień, a nie od święta, od kawiarni do pubu. Autem jeżdżę zawodowo i
prywatnie. Zgadzam się, że motocykliści mają złą opinię i to na własne
życzenie. Nie zgadzam się na generalizowanie i obwinianie ich za wszystko.
Zgadzam się, że policja jest nieruchawa, niedoinwestowana, mało zarabia, ma
problemy kadrowe, itd. Nie zgadzam się, że powinna się wziąć tylko za
jednoślady. Moje 25-letnie obserwacje ruchu drogowego w kraju i za granicą
przkonują mnie, że jesteśmy coraz bliżej dzikiej Azji, Turcji (kto był to
wie) i Afganistanu. I to WSZYSCY. I motocykliści i automobiliści. Od kilku
lat, kiedy pojawiły się szybkie motocykle, obserwuję u niektórych kierowców
aut tendencję do ścigania się, sprawdzenia się z motocyklem, dowartościowania
się. Szarpią się jak spuszczeni z łańcucha, obojętnie czy motor jedzie 70/h
czy 170/h. I to dotyczy nie tylko młodzieży w tuningowanych "poldkach" ale
panów w audikach, nissankach, pod krawatem, a czasem z rodzinami na
pokładzie. Sam byłem wielokrotnie prowokowany, gdy miałem motor na dotarciu i
nie przekraczałem 4tys. obrotów czyli 70 - 80-km/h. Pokrzykiwano na mnie na
światłach, gazowano silnikiem, a gdy nie reagowałem - zajeżdżano drogę z
hamowaniem. Czy inny młody z gorącą głową by to wytrzymał ? Ja okres palenia
gumy mam już dawno za sobą ale nawet 20 lat temu starałem się nie zaskakiwać
kierowców aut dzikimi manewrami, podjeżdżaniem, tasowaniem. Nie będę łgał -
jasne, że zdarzało się "odkręcić szpulkę" ale za miastem, na pustej drodze,
przy dobrej widoczności. Ale teraz ruch jest dużo gęstrzy i agresywniejszy.
Obserwujemy na codzień chamstwo i zbydlęcenie w pracy, w sklepie, na ulicy.
To dlaczego na drogach miałoby być inaczej ??? Dzicz na drogach dotyczy
wszystkich: motocyklistów, katamaranów i pieszych. Policja winna ? Na pewno
też ale nie tylko. Beznadziejne szkolenie kierowców, mierne wychowanie
motoryzacyjne, bezkarność, fiasko szumnie zapowiadanych akcji i obostrzeń
tylko demoralizuje i rozzuchwala.
Nie piszę tego, żeby usprawiedliwić motocyklistów. Nie ma usprawiedliwienia
dla głupoty, bezmyślności. Motor to frajda, poczucie wolności ale i
śmiertelna pułapka. Jeżeli wychowam swojego syna tak, żeby nie przejeżdżał
rowerm przez pasy dla pieszych, jeżeli kupię mu zamiast SUZUKI 1000, skuter
50 cm, lub 125 cm, żeby stopniowo się wdrażał, jeżeli wyślę go na jazdy
doskonalące po kursie na prawko, to mam prawo być pewnym, że nie będzie
jeździł 250/ km/h po mieśce. I to powinno być propagowane w mediach,
czasopismach motoryzacyjnych i dla młodzieży. I egzekwowane od początku. Od
pierwszego przejechania rowerkiem na czerwonym... A co widzimy i czytamy ?
Wszyskie programy i gazety epatują bolidami, prędkością, osiągami,itp.
Puszczają filmy o "ulicznych szaleńcach", do gazet dodają płyty o "free-
stylu". O bezpieczeństwie mało się mówi, bo to się źle sprzedaje i rzadko kto
umnie to przekazać. I na efekty nie trzeba długo czekać. Druga sprawa, to
totalny brak torów, gdzie młodzież może się sprawdzić na motorze i w
samochodzie. Poznań to za mało.
Motory są u nas drogie i jest ich mało - chociaż w porównaniu do lat
ubiegłych widać ich więcej. Jest więc nadzieja, że kierowcy szybciej
przyzwyczają się do warczących współuczestników ruchu. Niestety - jest u nas
przerwa zimowa i na wiosnę jest co roku to samo: znowu k... te motory...
Natomiast jeżeli kogoś denerwuje, że on stoi w korku, a motor jedzie, to
zapraszam do poradni zdrowia psychicznego. Albo do "kupienia stalowego
rumaka" i dołączenia do motocyklowej braci.
Motor jest dla mądrych. Jeżeli ktoś jest szurnięty, to załatwi się nawet w
mercusiu z dziesięcioma poduszkami.
Pzdr. Olo.