Gość: kefir
IP: *.wask.wroc.pl
12.08.02, 14:50
Jadąc do trasą Wrocław-Jarocin, za Miliczem przed miejscowością Dziadkowo
jest ograniczenie prędkości do 70 km/h. Co z tego skoro jadąc z prędkością 40-
50 km/h o 5:00 rano w listopadzie, ciemno, śnieg bije w szybę przednią,
wpadłem w poślizg na zakręcie (pod lekką góre) i uderzyłem czołowo tira.
Bryka spalona, wyciągnięto mnie cudem z palącego się samochodu. "Winien"
jestem tego, że nie dostosowałem prędkości do warunków jazdy - a nie gmina,
która powinna właściwie oznakować słynny w okolicy zakręt, "winien" jestem
spowodowania wypadku - a nie gmina, która doprowadza do tych sytuacji, że
kierowca nawet jadąc z prędkością 20 km/h i spowoduje wypadek, odpowiadać
będzie przed sądem (a nie np.szef miasta wybrany demokratycznie na 1-go)
Panowie Dziennikarze, robiąc kursy po terenie znajdujcie "ciekawe" miejsca,
i spowodujcie ukaranie nie kierowców, a zarządzających danym terenem, bo
kierowca nie powiniem prowadzić pojazdu tylko na podstawie znajomości terenu,
ale po to są znaki i oznaczenia aby nie doprowadzić do tragedii.
Mój adres: kefirkaluzny@poczta.gazeta.pl