czy to moja wina!!!

IP: *.wask.wroc.pl 12.08.02, 14:50
Jadąc do trasą Wrocław-Jarocin, za Miliczem przed miejscowością Dziadkowo
jest ograniczenie prędkości do 70 km/h. Co z tego skoro jadąc z prędkością 40-
50 km/h o 5:00 rano w listopadzie, ciemno, śnieg bije w szybę przednią,
wpadłem w poślizg na zakręcie (pod lekką góre) i uderzyłem czołowo tira.
Bryka spalona, wyciągnięto mnie cudem z palącego się samochodu. "Winien"
jestem tego, że nie dostosowałem prędkości do warunków jazdy - a nie gmina,
która powinna właściwie oznakować słynny w okolicy zakręt, "winien" jestem
spowodowania wypadku - a nie gmina, która doprowadza do tych sytuacji, że
kierowca nawet jadąc z prędkością 20 km/h i spowoduje wypadek, odpowiadać
będzie przed sądem (a nie np.szef miasta wybrany demokratycznie na 1-go)
Panowie Dziennikarze, robiąc kursy po terenie znajdujcie "ciekawe" miejsca,
i spowodujcie ukaranie nie kierowców, a zarządzających danym terenem, bo
kierowca nie powiniem prowadzić pojazdu tylko na podstawie znajomości terenu,
ale po to są znaki i oznaczenia aby nie doprowadzić do tragedii.
Mój adres: kefirkaluzny@poczta.gazeta.pl
    • Gość: marlesz Re: czy to moja wina!!! IP: *.interecho.com / 192.168.4.* 16.08.02, 01:13
      Sam napisałeś że padał śnieg wiec musiało być ślisko. W takich warunkach znaki
      ograniczenia prędkości można sobie raczej darować i jechać tylko tyle żeby nie
      wylecieć z drogi (niestety samemu trzeba wykombinować ile to jest). Możesz mieć
      tylko pretensje że nie odśnieżyli drogi, ale chyba nigdy tego nie robią kiedy
      jeszcze pada. Cieszę sie ze przeżyłeś, mam nadzieję że bez przykrych obrażeń...

      pozdr
Pełna wersja