Dodaj do ulubionych

Jazda na luzie-prawidłowo czy nie????

IP: 212.244.62.* 11.08.05, 12:54
Hej wszystkim:)))
Jestm mlodym kierowca niedawno odebrałam prawo jazdy.Dzis jak sie odwoziłam
do pracy oczywiście z mezem u boku miała miejsce sytuacja:
jade a przede mna zamkniety szlaban,mąz na to ze mam wrzucic na luz i
spokojnie dojechac-bo oszczednośc paliwa.A ja na to ze instruktor powiedział
ze nie powinno sie tak robic ze to jest niebezpieczne.Maz znowu swoje ze na
kursie co innego a teraz mam sie normalnie nauczyc jezdzic.Kto ma racje???
Doradzcie prosze!!!
Obserwuj wątek
      • bolo737 Re: Jazda na luzie-prawidłowo czy nie???? 11.08.05, 15:56
        > w przypadku silnika gaznikowego lepiej wrzucic na luz, bo na biegu to silnik
        >wtedy zasysa niepotrzebnie paliwo.
        > Ale gdy masz silnik na wtrysku (lub diesel) to lepie hamowac na biegu(puscic
        >noge z gazu) wtedy wtryskiwacze wogole sie zamykaja i paliwo sie nie marnuje.
        >A na luzie sa otwarte, bo przeciez jakas dawka musi byc zeby napedzac silnik.

        Silnik gaźnikowy na biegu nie musi zasysać niepotrzebnie paliwa.
        W samochodach z gaźnikiem również stosowane były układy (tzw. "cut-off")
        odcinające CAŁKOWICIE dopływ paliwa podczas hamowania silnikiem. Pewnie tylko
        całkiem archaiczne modele ich nie miały.
    • dwunastnica Re: Jazda na luzie-prawidłowo czy nie???? 11.08.05, 14:19
      No to jak będziesz jeździła bez męża to nie wrzucaj na luz - tak jest
      rzeczywiście bezpieczniej, szczególnie jak jest ślisko i w dodatku zjazdy/podjazdy.

      A jak będziesz jeździła z mężem: Twój wybór, czy wolisz nie denerwować "znawcy"
      czy bezpieczniej jeździć.
        • dr.rocco Re: Jazda na luzie-prawidłowo czy nie???? 11.08.05, 15:03
          E tam zaraz ego :) facet chce ci pokazac , ze sie zna :)
          nawet jesli tak nie jest , to chce ci zaimponowac , robi to dla ciebie :)
          no , ale w tym przypadku nie ma racji , co nie znaczy , ze czasem na luzie
          jest przyjemniej , ale oszczedniej i bezpieczniej zawsze na silniku.
          Jak nie da sie przekonac ten twoj men , to w przyszlosci pomysl o automacie :)
          tam nie bedzie wyjscia :)
              • Gość: kicia Re: Jazda na luzie-prawidłowo czy nie???? IP: 212.244.62.* 12.08.05, 07:40
                dlaczego nie wolno jeżdzić na luzie:

                - jeśli chodzi o oszczędność paliwa to własnie na biegu nic nie pali, na luzie
                minimalne ilości ale zawsze
                - gdy jest śliska nawierzchnia w momecie włączenia biegu po uprzedniej jeżdzie
                na luzie może nastąpić szarpnięcie samochodu a to może doprowadzić do poślizgu
                - jadąc na luzie jeśli zobaczysz niebezpieczną przeszkodę nie możesz odrazu
                przyśpieszyć i przed nią uciec - tracisz cenne sekundy na włączenie biegu

                • Gość: misiu Re: Jazda na luzie-prawidłowo czy nie???? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.05, 08:22
                  Nie oceniając kategorycznie za czy przeciw hamowaniu silnikiem (bo to zależy od
                  wielu okoliczności) odniosę się tylko do argumentów kici:

                  Gość portalu: kicia napisał(a):

                  > dlaczego nie wolno jeżdzić na luzie:
                  > - jeśli chodzi o oszczędność paliwa to własnie na biegu nic nie pali, na
                  > luzie minimalne ilości ale zawsze

                  Ale na biegu energia kinetyczna pojazdu jest tracona na sprężanie powietrza w
                  silniku. Samochód na biegu hamuje, przebywa znacznie krótszą drogę niż
                  przebyłby na luzie - rozpędem.

                  > - gdy jest śliska nawierzchnia w momecie włączenia biegu po uprzedniej
                  > jeżdzie na luzie może nastąpić szarpnięcie samochodu a to może doprowadzić do
                  > poślizgu

                  Każda zmiana biegu na śliskiej nawierzchni może skończyć się szarpnięciem i
                  utratą przyczepności. Kto nie potrafi operować sprzęgłem, nie powinien jeździć
                  po śliskim.

                  > - jadąc na luzie jeśli zobaczysz niebezpieczną przeszkodę nie możesz odrazu
                  > przyśpieszyć i przed nią uciec - tracisz cenne sekundy na włączenie biegu

                  Dojeżdżając do świateł na biegu nie redukuje się zazwyczaj zbyt nisko. Najwyżej
                  do trójki. Nagłe przyspieszenie w tych warunkach jest i tak niemożliwe.
                  Wrzucenie dwójki z luzu jest szybsze niż zredukowanie z trójki.
                • kierowiec1 Re: Jazda na luzie-prawidłowo czy nie???? 12.08.05, 08:31
                  Gość portalu: kicia napisał(a):

                  > dlaczego nie wolno jeżdzić na luzie:

                  Wypowiedz "nie wolno jezdzic na luzie" jest bez sprecyzowania sytuacji i
                  warunkow bzdura.

                  > - gdy jest śliska nawierzchnia w momecie włączenia biegu po uprzedniej jeżdzie
                  > na luzie może nastąpić szarpnięcie samochodu a to może doprowadzić do poślizgu

                  Tak samo moze nastapic szarpniecie po wlozeniu nizszego biegu w celu
                  umozliwienia dalszego hamowania silnikiem.

                  > - jadąc na luzie jeśli zobaczysz niebezpieczną przeszkodę nie możesz odrazu
                  > przyśpieszyć i przed nią uciec - tracisz cenne sekundy na włączenie biegu

                  99,999 % niebezpiecznych przeszkod pojawia sie PRZED samochodem. Ciekawym, jak
                  chcesz uciec przed taka przeszkoda przyspieszajac (za wyjatkiem sytuacji
                  spieprzonego manewru wyprzedzania)?

                  BTW co robia samochody, ktorych przyspieszenie na dowolnym biegu jest symboliczne?

                  Przez blisko dwadzoescia lat nie zdarzyla mi sie sytuacja, zebym musial (i mogl)
                  uciekac do przodu (za wyjatkiem wyprzedzania). IMHO taka sytuacja jest zupelnie
                  hipotetyczna.

                  Pozdr.

                  K.
                  • maruda.r Re: Jazda na luzie-prawidłowo czy nie???? 15.08.05, 16:22
                    kierowiec1 napisał:


                    > 99,999 % niebezpiecznych przeszkod pojawia sie PRZED samochodem. Ciekawym, jak
                    > chcesz uciec przed taka przeszkoda przyspieszajac (za wyjatkiem sytuacji
                    > spieprzonego manewru wyprzedzania)?

                    ***************************************

                    Zjeżdżając w bok, czasami nawet poza drogę. Bez aktywnego napędu jest dosyć trudne.

                    Wypowiedź "nie wolno jeździć na luzie" jest właściwa. W konstrukcji samochodu w
                    ruchu luz jest rzeczą niepożądaną ze względu na bezpieczeństwo. Dalsze dywagacje
                    nie mają sensu - powazne oszczędności paliwa otrzymamy, gdy wyluzowany samochód
                    stoi w garażu, a do pracy udajemy się środkiem komunikacji miejskiej.

                    • kierowiec1 Re: Jazda na luzie-prawidłowo czy nie???? 15.08.05, 21:34
                      maruda.r napisał:

                      > Zjeżdżając w bok, czasami nawet poza drogę. Bez aktywnego napędu jest dosyć
                      > trudne.

                      Brednia.

                      > Wypowiedź "nie wolno jeździć na luzie" jest właściwa.

                      Tak? A w jakim kodeksie to stoi?

                      > W konstrukcji samochodu w
                      > ruchu luz jest rzeczą niepożądaną ze względu na bezpieczeństwo.

                      Brednia

                      Pozdr.

                      K.

                      • maruda.r Re: Jazda na luzie-prawidłowo czy nie???? 20.08.05, 18:31
                        kierowiec1 napisał:
                        >
                        > > Zjeżdżając w bok, czasami nawet poza drogę. Bez aktywnego napędu jest dos
                        > yć
                        > > trudne.
                        >
                        > Brednia.

                        ********************************

                        Mam wrażenie, ze wszystko co robisz z samochodem, to dowożenie maluchem bańki z
                        mlekiem do pobliskiej mleczarni codziennie rano.



                        > > Wypowiedź "nie wolno jeździć na luzie" jest właściwa.
                        >
                        > Tak? A w jakim kodeksie to stoi?

                        ***********************************

                        W żadnym tez kodeksie nie stoi, ze mamy miec oboje oczu otwarte prowadząc
                        samochód. Choć każdy wie, ze zamknięcie jednego oka zaburza kontrolę odległości.


                        > > W konstrukcji samochodu w
                        > > ruchu luz jest rzeczą niepożądaną ze względu na bezpieczeństwo.
                        >
                        > Brednia

                        ***************************************

                        Skieruj swoje zażalenia do producentów samochodów z automatycznymi skrzyniami
                        biegów.

                        Jak widzę, nie potrafisz uzasadnić wyższosci luzu nad biegiem, więc się nie
                        miotaj. Jeździj jak Ci się podpoba, ale nie wprowadzaj w błąd początkujących
                        kierowców.

                        • darr.darek jaka "ucieczka do przodu", wy pseudo-kierowcy ??? 29.08.05, 16:34
                          Co Wy bredzicie o "ucieczce do przodu" ???
                          Jadąc drogą, czy to na luzie czy na biegu, po spostrzeżeniu 99.9999% awaryjnych
                          i wypadkowych sytuacji na drodze, najlepszą reakcją jest szybkie WYHAMOWANIE
                          swojej nadmiernej szybkości, tak aby nawet uczestnictwo w wypadku skończyło się
                          lekką stłuczką.
                          Dodawanie nagle penej mocy (pełna moc - wyłącznie po ZREDUKOWANIU o dwa biegi
                          niżej - nigdy po wciśnięciu gazu na tym samym biegu) w sytuacji, gdy nagle
                          widzimy, że ktoś stanął na drodze/coś leży na drodze to ... gwóźdź do trumny.
                          Całkowicie nonsensowna reakcja kierowcy-żółtodzioba !!!

                          • Gość: Margo Re: jaka "ucieczka do przodu", wy pseudo-kierowcy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 29.08.05, 23:01
                            Chyba brak wyobraźni...
                            A co robisz w sytuacji, gdy spostrzegasz w lusterku, że osoba za Tobą
                            bynajmniej nie zamierza się zatrzymać, albo ma zbyt dużą prędkość, aby nie
                            zatrzymać się na Twojej masce (bo np. zbyt późno zauważyła, że hamujesz). Jeśli
                            w życiu nie przeżyłeś takiej sytuacji, to chyba nie wiele na drodze przeżyłeś.

                            A co do luzu, to dla mnie sprawa jest jasna, bo na luzie nie mam takiego
                            panowania nad samochodem, jakie mam na biegu. Na luzie samochód jest jak sanki.
                            Skręcenie w bok jest trudniejsze niż na biegu, a na boki w końcu też się
                            czasami ucieka.
                            • darr.darek Re: jaka "ucieczka do przodu", wy pseudo-kierowcy 30.08.05, 10:55
                              Gość portalu: Margo napisał(a):
                              >Chyba brak wyobraźni...
                              >A co robisz w sytuacji, gdy spostrzegasz w lusterku, że osoba za Tobą
                              >bynajmniej nie zamierza się zatrzymać, albo ma zbyt dużą prędkość, aby nie
                              >zatrzymać się na Twojej masce (bo np. zbyt późno zauważyła, że hamujesz). Jeśli
                              >w życiu nie przeżyłeś takiej sytuacji, to chyba nie wiele na drodze przeżyłeś.

                              Chyba brak Ci wiedzy, przede wszystkim. Hipotetyczna sytuacja : w której
                              wyhamowujesz na "czwórce" zamiast na luzie, masz już zaledwie 20km/h, i nagle
                              widzisz, że ktoś 10 metrów za Tobą ma różnicę prędkości 50km/h (czyli jedzie
                              70km/h i teoretycznie jeszcze byłby w stanie wyhamować!!!) zamiast zwyczajniej
                              różnicy 10-20km/h (czyli zamiast już wyhamować do 30-40km/h za Tobą). Ty
                              wówczas dodałabyć gaz dfo dechy i ... co ? I kupa ! Wyhamowując na wyższym
                              biegu, po dodaniu gazu do dechy masz przyśpieszenie góra 3m/s2 i w czasie
                              krytycznej 1 s (słownie : jednej sekundy) jak została tamtemu na wyhamowanie,
                              Ty dodałabyś sobie dzięki wciśnięciu gazu do dechy na "czwórce" 1.5 metra
                              dodatkowej odległości s = a * t(kwadrat)/2 .
                              Z kolei, kierowca, kóry miałby dżwignię biegów na luzie i wrzuciłby
                              bieg "dwójkę" i przyśpieszył a=8m/s2 dodałby dodatkowej odległości 4metry.
                              Uwaga do przemyślenia : no i teraz pomyśl jeszcze, w ilu sytuacjach hamowania
                              na drodze masz przed sobą całkowicie wolną drogę aby "uciekać" do przodu ???

                              To tyle rozważań popartych teorią fizyki. REALIA sytuacji na drodze są z kolei
                              takie, że przy sytuacji idioty jadącego dużą szybkością na Ciebie z tyłu, gdy
                              Ty wyhamowujesz, POWINNAŚ położyć głowę na zagłówek i tak skierować swoje auto,
                              aby przy uderzeniu nie wylecieć np. na przeciwległy pas. Uderzenie w Twój tył
                              nawet z rożnicą prędkości 50km/h nie zabije Ciebie a pozwoli Ci oszdzędzić
                              innych ludzi, którzy mogą zginąć na skutek nagłcyh, nieprzemyślanych manewrów.
                              Poinformuję Cię, że to tenże idiota ponosi pełną odpowiedzialność za skutki
                              wypadku.
                              PODSTAWĄ prawidłowego zachowania kierowców w sytuacjach awaryjnych na drodze
                              powinno być WYHAMOWYWANIE SWOJEJ nadmiernej szybkości, aby ewentualne skutki
                              wypadku ograniczyć do stłuczek lub kraksy. Mało tego, kierowca NIE POWINIEN za
                              wszelką cenę unikać stłuczki, jeśli miałby swoimi manewrami stworzyć zagrożenie
                              życia.

                              Czytasz statystyki wypadków ?
                              "5 ofiar śmiertelnych i dwa całkowicie rozbite auta w czołowym zderzeniu na
                              skutek zjechania jednego auta, z niewiadomych przyczyn, na przeciwległy pas" -
                              przyczyna niewiadoma to zwykle próba ominięcia kota, psa, człowieka lub
                              wyjeżdżającego z boku innego auta, które po wypadku ucieka (mniejsze skutki
                              niesie uderzenie w wyjeżdżającego z bocznej drogi idiotę - wówczas on i całe
                              jego auto uderzane z boku i wyginające się działa jak wielka strefa zgniotu
                              wyhamowująca prawidłowo jadący swoim pasem auto).

                            • gosc.forum Re: jaka "ucieczka do przodu", wy pseudo-kierowcy 31.08.05, 17:04
                              Gość portalu: Margo napisał(a):

                              > Chyba brak wyobraźni...
                              > A co robisz w sytuacji, gdy spostrzegasz w lusterku, że osoba za Tobą
                              > bynajmniej nie zamierza się zatrzymać, albo ma zbyt dużą prędkość, aby nie
                              > zatrzymać się na Twojej masce (bo np. zbyt późno zauważyła, że hamujesz).
                              Jeśli
                              >
                              > w życiu nie przeżyłeś takiej sytuacji, to chyba nie wiele na drodze przeżyłeś.
                              >
                              > A co do luzu, to dla mnie sprawa jest jasna, bo na luzie nie mam takiego
                              > panowania nad samochodem, jakie mam na biegu. Na luzie samochód jest jak
                              sanki.
                              >
                              > Skręcenie w bok jest trudniejsze niż na biegu, a na boki w końcu też się
                              > czasami ucieka.

                              Bardzo rozsądna wypowiedź-popieram!

                              Krzysztof Hołowczyc
                              Fundacja "Kierowca Bezpieczny"
                          • Gość: Bielin Re: jaka "ucieczka do przodu", wy pseudo-kierowcy IP: 62.111.144.* 31.08.05, 14:30
                            To moze sie wydawac glupie i z pozoru nielogiczne ale badania udowodnily ze
                            mozna uratwac czyjes zycie po prostu dodajac gazu mimo iz ofiara jest tuz przed
                            maska naszego samochodu (oczywiscie mowie tu o duzych predkosciach ), powodujac
                            w ten sposob wyrzucenie ofiary nad samochodem i tym samym narazenie na upadek z
                            kilku metrow a nie tak jak to sie dzieje przy gwaltownym hamowaniu- "wgniecenie"
                            poszkodowanego w karoserie samochodu wazacego serdnio powyzej tony, powodujac
                            tym ciezkie obrazenia konczyn oraz co najwazniejsze - glowy, takie przypadki
                            zdazaja sie rzadko i ciezko jest ocenic czy lepiej bylo wcisnac pedal hamulca
                            czy gazu, bo w koncu w trakcie wypadku ktory trwa ulamki sekund gore biora nasze
                            odruchy warunkowe czyli te, ktore wycwiczylismy jezdzac naszym samochodem czesto
                            jednak niezgodne z tym jak powinni sie zachowywac prawdziwi i odpowiedzialni
                            kierowcy.
                            • darr.darek Re: jaka "ucieczka do przodu", wy pseudo-kierowcy 31.08.05, 16:53
                              Gość portalu: Bielin napisał(a):
                              >To moze sie wydawac glupie i z pozoru nielogiczne ale badania udowodnily ze
                              >mozna uratwac czyjes zycie po prostu dodajac gazu mimo iz ofiara jest tuz przed
                              >maska naszego samochodu (oczywiscie mowie tu o duzych predkosciach ), powodujac
                              >w ten sposob wyrzucenie ofiary nad samochodem i tym samym narazenie na upadek z
                              >kilku metrow a nie tak jak to sie dzieje przy gwaltownym hamowaniu- "wgniecenie
                              >poszkodowanego w karoserie samochodu wazacego serdnio powyzej tony, powodujac
                              >tym ciezkie obrazenia konczyn oraz co najwazniejsze - glowy, takie przypadki
                              >zdazaja sie rzadko i ciezko jest ocenic czy lepiej bylo wcisnac pedal hamulca
                              >czy gazu, bo w koncu w trakcie wypadku ktory trwa ulamki sekund gore biora nasz
                              >odruchy warunkowe czyli te, ktore wycwiczylismy jezdzac naszym samochodem czest
                              >jednak niezgodne z tym jak powinni sie zachowywac prawdziwi i odpowiedzialni
                              >kierowcy.

                              Te "badania" nie wydają się głupie, on SĄ głupie !!!
                              Choćby 1 sekunda hamowania pozwala zmniejszyć prędkość nawet o 30km/h.
                              Wszystkie badania z jakimi powinien zetknąć się kierowca mówią o kilkakrotnie
                              mniejszym zagrożeniu śmiercią pieszych ofiar wypadków, gdy prędkość
                              poruszających się aut spada z 60km/h do 50km/h. A Ty tutaj o badaniach "z
                              pozoru wydających się głupimi i nielogicznymi" - z jakiego pozoru ???

                              A potem dziwić się, że większość dyskutantów wyniosła ze szkół jazdy rady
                              o ... "uciekaniu do przodu".

                    • viking2 Re: Jazda na luzie-prawidłowo czy nie???? 27.08.05, 06:26
                      > Wypowiedź "nie wolno jeździć na luzie" jest właściwa. W konstrukcji samochodu w
                      > ruchu luz jest rzeczą niepożądaną ze względu na bezpieczeństwo. Dalsze dywagacj
                      > e
                      > nie mają sensu - powazne oszczędności paliwa otrzymamy, gdy wyluzowany samochó
                      > d
                      > stoi w garażu, a do pracy udajemy się środkiem komunikacji miejskiej.

                      I tutaj podpisuje sie obiema rekami. Jak ktos chce jezdzic samochodem, to - nie
                      ma rady - musi placic za paliwo. Jeszcze nie wynaleziono takiego, ktory by
                      jezdzil na wode. A dla oszczednosci mozna sobie kupic motorower. Niewygodny i
                      malo praktyczny? Tak, to prawda. Jesli jednak ktos chce pojazd wygodniejszy i
                      praktyczniejszy, to tak jak ze wszystkim - cos za cos...
                • Gość: ptactwo wraz z dzi Re: Jazda na luzie-prawidłowo czy nie???? IP: *.lubin.dialog.net.pl 12.08.05, 12:47
                  ja zazwyczaj dojezdzam do skrzyzowania na luzie, bo:

                  - jak widze ze gdzies na horyzoncie jest czerwone to wrzucam na luz zamiast
                  jechac na max i tuz przed swiatlami hamowac z piskiem i czekac

                  - no i co ze mnie wyprzedzaja i tak bede przed nimi jak bede chcial :]

                  - chyba jednak mniej paliwa spale (obroty jalowe i tak sa nizsze niz na biegu,
                  a paliwo z gaznika jest zasysane tak czy inaczej, poza tym nie trace energii na
                  hamowanie silnikiem)

                  - jak musze przed czyms uciekac (policja???;) to wlaczyc 2. bieg moge w 1/10 sek

                  a tak poza tym to jeszcze pytanie do osob znajacych sie na dwusuwach:

                  hamujac silnikiem (np jadac dlugo z gory) podobno mozna zatrzec silnik (silnik
                  sie kreci a dostaje malo mieszanki = słabe smarowanie) pytanie czy komus sie
                  kiedys cos podobnego zdarzylo? ile by takie hamowanie musialo trwac?

                  pozdrawiam
                  • Gość: rozciapki Re: Jazda na luzie-prawidłowo czy nie???? IP: *.crowley.pl 22.08.05, 16:03
                    > - jak widze ze gdzies na horyzoncie jest czerwone to wrzucam na luz zamiast
                    > jechac na max i tuz przed swiatlami hamowac z piskiem i czekac

                    Błędna opozycja. Nalezy daleko przed światłami rozpocząć łagodne hamowanie
                    silnikiem (bez hamulca). W idealnej sytuacji hamulca używa się faktycznie tuż
                    przed światłami, ale prędkość auta wynosi około, niż 20-30km/h

                    > - chyba jednak mniej paliwa spale (obroty jalowe i tak sa nizsze niz na biegu,
                    > a paliwo z gaznika jest zasysane tak czy inaczej, poza tym nie trace energii na

                    Nie obroty jałowe, a swobodne obracanie pod wpływem pędu auta. Podczas hamowania
                    silnikiem auto nie bierze ani kropli - pęd jest zamieniany na energię
                    elektryczną w alternatorze i sprężanie powietrza w cylindrach.

                    Podczas jazdy na luzie silnik musi wciąż zasilać alternator, klimatyzację i
                    swoje własne opory.

                    > hamujac silnikiem (np jadac dlugo z gory) podobno mozna zatrzec silnik (silnik
                    > sie kreci a dostaje malo mieszanki = słabe smarowanie) pytanie czy komus sie
                    > kiedys cos podobnego zdarzylo? ile by takie hamowanie musialo trwac?

                    Kto w dzisiejszych czasach jeździ dwusuwami? W czterosuwach zaś silnik jest
                    elegenacko smarowany właśnie podczas hamowania silnikiem - samo smarowanie bez
                    spalania.

                    I jeszcze jedno - instrukcje do aut często każą wymieniać pasek rozrządu
                    wcześniej, o ile auto jest częściej uzywane na bigu jałowym. Co oznacza... że
                    jazda na jałowych obrotach jest wbrew pozorom bardzo niszcząca dla silnika.
                  • Gość: uchol Re: Jazda na luzie-prawidłowo czy nie???? IP: 80.50.60.* 30.08.05, 12:14
                    a tak poza tym to jeszcze pytanie do osob znajacych sie na dwusuwach
                    hamujac silnikiem (np jadac dlugo z gory) podobno mozna zatrzec silnik (silnik
                    > sie kreci a dostaje malo mieszanki = słabe smarowanie) pytanie czy komus sie
                    > kiedys cos podobnego zdarzylo? ile by takie hamowanie musialo trwac?

                    Jeśli dobrze pamiętam w niektórych dwusuwach (ostatnio jechałem takim ze 25 lat
                    temu) była tak zwana wolnobieżka, która miała zapobiegać takiej sytuacji. Jadąc
                    na biegu przy zjeździe z góry na biegu silnik pracował, ale nie był spięty ze
                    skrzynią. Jeśli się dodało gazu, wolnobieżka się wyłączała i silnik napędzał
                    koła.
                  • darr.darek ruda napisała o poślizgach 29.08.05, 16:47
                    > Dodatkowo jak sie nie jedzie na luzie to przy hamowaniu samochod takze hamuje
                    > silnikiem i mniejsza szansa na poslizg
                    > chlopcy znawcy hi hi hi

                    Poślizg pojawia się wtedy, gdy któreś z kół przekroczy siłę tarcia statycznego.
                    Siła tarcia statycznego zależy wyłacznie i wprost proporcjonalnie od
                    współczynnika tarcia (zależnego od warunków na styku opona-podłoże) i siły
                    nacisku na dane koło.
                    Siła tarcia statycznego NIE ZALEŻY od mechanizmu hamującego koło na osi
                    (silnik, rodzaj hamulca) !!! Ruda, poczytaj podstawy fizyki.

                    W świetle powyższej definicji - hamowanie silnikiem, przy maksymalnie ostrym
                    hamowaniu, MOŻE wprowadzić na przednią oś niepotrzebne dodatkowe siły zrywające
                    przyczepność i wywołujące poślizg. Uwaga: hamowanie silnikiem jest tak słabe w
                    stosunku do max siły tarcia statycznego, że ta MOŻLIWA sytuacja jest bardziej
                    hipotetyczna niż praktyczna.

                    • Gość: Bielin Re: ruda napisała o poślizgach IP: 62.111.144.* 31.08.05, 14:45
                      To prawda na kursach nauki jazdy nie ucza podstaw praw fizyki bo w koncu nie oto
                      chodzi , ale nie ucza tez jak nie dopuscic do poslizgu kol no i jak prawidlowo
                      wyprowadzic samochod w przypadku utraty sterownosci np przy gwaltownym zjechaniu
                      jedna strona samochodu na pobocze przy duzej predkosci(co zreszta zdarza sie
                      bardzo czesto gdy siegamy po cos do schowka) lub na sliskiej nawierzchni. Wtedy
                      naprawde bardzo wazna jest znajmosc umiejetnego poslugiwanaia sie kierownica
                      hamulcem czy innymi czesciammi samochodu w taki sposob aby uniknac
                      niebezpieczenstwa lub je zminimalizowac.Moim zdaniem warto pocwiczyc takie
                      umiejetnosci w wolnym czasie w bezpieccznych miejscach (najlepiej Akademiach
                      Bezpiecznej Jazdy) a nawet podczas codziennej jazdy do pracy starajac sie pozbyc
                      zlych nawykow takich jak rozmawianie przez telefon czy trzymania kierownicy
                      jedna reka, a w szczegolnosci dawac przyklad mlodszym kierowcom ktorzy latwo sie
                      ucza jak jezdzic (tylko wedlug nich) bezpiecznie.
                      • gosc.forum Re: ruda napisała o poślizgach 31.08.05, 17:10
                        Gość portalu: Bielin napisał(a):

                        > To prawda na kursach nauki jazdy nie ucza podstaw praw fizyki bo w koncu nie
                        ot
                        > o
                        > chodzi , ale nie ucza tez jak nie dopuscic do poslizgu kol no i jak prawidlowo
                        > wyprowadzic samochod w przypadku utraty sterownosci np przy gwaltownym
                        zjechani
                        > u
                        > jedna strona samochodu na pobocze przy duzej predkosci(co zreszta zdarza sie
                        > bardzo czesto gdy siegamy po cos do schowka) lub na sliskiej nawierzchni.
                        Wtedy
                        > naprawde bardzo wazna jest znajmosc umiejetnego poslugiwanaia sie kierownica
                        > hamulcem czy innymi czesciammi samochodu w taki sposob aby uniknac
                        > niebezpieczenstwa lub je zminimalizowac.Moim zdaniem warto pocwiczyc takie
                        > umiejetnosci w wolnym czasie w bezpieccznych miejscach (najlepiej Akademiach
                        > Bezpiecznej Jazdy) a nawet podczas codziennej jazdy do pracy starajac sie
                        pozby
                        > c
                        > zlych nawykow takich jak rozmawianie przez telefon czy trzymania kierownicy
                        > jedna reka, a w szczegolnosci dawac przyklad mlodszym kierowcom ktorzy latwo
                        si
                        > e
                        > ucza jak jezdzic (tylko wedlug nich) bezpiecznie.

                        Popieram!

                        Krzysztof Hołowczyc
                        Fundacja "Kierowca Bezpieczny"
            • Gość: karmi Re: Jazda na luzie-prawidłowo czy nie???? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 30.08.05, 10:57
              Zdecydowanie NIE !
              Jak nie wierzysz zrób prosty test, ale lepiej rowerem niż samochodem ;)
              Test łosia z napędem (pedałując) i na luzie (nie pedałując), najlepiej na mokrym
              asfalcie albo asfalcie z odrobiną piasku. Nie zapomnij o kasku.
              Przypomnij sobie lekcje fizyki a wszystko stanie się prostsze ;)
              Jazda na luzie jest po prostu niebezpieczna przy jakichkolwiek manewrach. A
              gwarancji że nikt nie wyskoczy przed maskę kiedy sobie jedziesz na luziku nie ma ...

    • Gość: tor Krok po kroku zatrzymanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.05, 09:12
      W sytuacji kiedy masz pewne zatrzymanie w określonym miejscu - możesz zatrzymać
      z każdego biegu : noga z gazu (hamowanie silnikiem); jazda z prędkością
      odpowiadającą obrotom jałowym silnika; wciśnięcie sprzęgła przy początku
      duszenia silnika; dalsze wyhamowanie hamulcem zasadniczym; po zatrzymaniu luz a
      przy możliwości dalszej jazdy I bieg ...
      Takie postępowanie wydaje mi się racjonalne a pewne obroty silnika zapewniają
      skuteczne wspomaganie układu hamulcowego.
      pozdr
          • darr.darek "kulawe" hamowanie silnikiem 29.08.05, 16:53
            Gość portalu: go napisał(a):
            > Po kulaniu się gościu z prędkością żółwia.

            Gościu, dojeżdżam do skrzyżowań na luzie i ze względu na mój styl jazdy z
            trochę większą prędkością od średniej, to JA ciągle wściekam się na turlających
            się "regulaminowców" (wśród tych przestrzegajacych "regulaminów" większość to
            właśnie hamujący silnikiem).
            • Gość: tom Re: "kulawe" hamowanie silnikiem IP: *.hcm.com.pl / *.hcm.com.pl 29.08.05, 17:38
              > Gościu, dojeżdżam do skrzyżowań na luzie i ze względu na mój styl jazdy z
              > trochę większą prędkością od średniej, to JA ciągle wściekam się na
              turlających
              >
              > się "regulaminowców" (wśród tych przestrzegajacych "regulaminów" większość to
              > właśnie hamujący silnikiem).
              no i zuzywasz sobie klocki hamulcowe błyskawicznie, bo jak z Twojego postu
              wynika dojeżdżasz do skrzyżowania z większą (czyli bardziej niebezpieczną)
              predkością, nagle hamujesz - a tu nagle pac - pękł przewód hamulcowy, zawiodła
              pompa itp. - wpadasz na krzyżówkę, bo nim zareagujesz przejeżdżasz kilkanaście
              do kilkudziesięciu metrów bez panowania nad pojazdem, hamujesz ręcznym? - ok
              każdy tak zrobi tyle że ten działa tylko na jedną oś i jego skuteczność jest
              mizerna w porównaniu ze zwykłym układem hamulcowym, a w tej sytuacji
              pociągniesz z pewnością za dźwignię z maksymalną siłą, zablokujesz koła jednej
              osi i "płyniesz" bez możliwości ratunku - bo jak jeszcze w tym czasie będziesz
              próbował włączyć bieg żeby się ratować, to pozostaje Ci puścić kierownicę i
              walczyć z drążkami między fotelami - chyba że masz hamulec pomocniczy
              uruchamiany nogą, ale to jest akurat rzadko spotykane rozwiązanie. A co do
              prędkości dojazdu do skrzyżowania - niezależnie od tego czy hamujesz silnikiem
              czy wyrzucasz na luz jest ona uzależniona tylko od kierowcy. Życzę by nie
              zawiódł Cię nigdy hamulec zasadniczy, bo szkoda życia i zdrowia - nie tylko
              Twojego.
              • darr.darek Re: "kulawe" hamowanie silnikiem 29.08.05, 18:16
                Gość portalu: tom napisał(a):
                >A co do
                >prędkości dojazdu do skrzyżowania - niezależnie od tego czy hamujesz silnikiem
                >czy wyrzucasz na luz jest ona uzależniona tylko od kierowcy. Życzę by nie
                >zawiódł Cię nigdy hamulec zasadniczy, bo szkoda życia i zdrowia - nie tylko
                >Twojego.

                No i dopisałeś sobie całę resztę na podstawie dwóch odrębnych cech mojej jazdy :
                1. szybszej niż średnia na drodze
                2. z wykorzystaniem DŁUŻSZEGO dojeżdżania na luzie do skrzyżowań.

                Ad.1) Jeżdżę szybciej (i ciągle bezpiecznie! max zniżki OC !) i dlatego ja
                częściej denerwuję się na "regulaminowców".

                Ad.2) Wykorzystuję DŁUŻSZĄ drogę "luźnego" wyhamowywania przed czerwonymi
                światłami i zwykle, dzięki zostawianiu większych odległości od poprzednika nie
                ma stresogennych sytuacji przy takich hamowaniach przed światłami.

                Stresogenne(lekko!) sytuacje czasami pojawiają się i są dwojakiego rodzaju :

                1. ja np. jadę 70km/h zaczynam np. 300 metrów przed skrzyżowaniem "luźną" jazdę
                tak aby przed skrzyżowaniem wyhamować ostatnie jakieś 45km/h (zazwyczaj staram
                się na koniec dla hamulców zostawić mniejszą prędkość końcową). Mam jednak zbyt
                małą odległość od poprzednika. Poprzednik 150m przed skrzyżowaniem zaczyna
                jazdę hamowaną silnikiem, ja dojeżdżam do jego tyłka i zamiast szybkiego
                wyhamowania końcowego, zaczyna sie powolne wyhamowywanie za "kapelusznikiem",
                który chce stopniowo silniczkiem wyhamować do 20km/h do samego skrzyżowania.

                Wniosek : moja wina, bo nie zostawiłem sobie ponad 100m odległości
                od "kapelusznika"-regulaminowca. moja wina, bo mogłem jechać 60 zamiast 70km/h
                i nawet przy luźnym dojeżdżaniu bardziej dostosowałbym się do zwykle
                stosowanego stylu jazdy.

                2. ja np. jadę 70km/h zaczynam np. 300 metrów przed skrzyżowaniem "luźną" jazdę
                tak aby przed skrzyżowaniem wyhamować ostatnie jakieś 45km/h (zazwyczaj staram
                się na koniec dla hamulców zostawić mniejszą prędkość końcową). Następny za mną
                jedzie równie szybko jak ja, ma jednak ... zbyt małą odległość ode mnie. Ja już
                bardzo powoli, "luźno" zwalniam (wiedząc, że przed samym skrżyżowaniem i tak
                wykonam dość ostre hamowanie końcowej prędk.ok.45km/h) a tamten za mną pogania
                mnie, bo on sobie "wyliczył", że zacznie hamowanie silnikiem dopiero za jakieś
                150m. Dojeżdża mi do tyłka, głupio pogania, POTEM zaczyna szybsze wyhamowywanie
                silnikiem i ... zostaje w tyle. Wkurzony pewnie, że chciał ostrzej dojechać i
                wyhamować pewnie podobną szybkość ok. 45km/h przed skrzyżowaniem, ale ja go
                zatrzymałem i już musiał się doturlać ledwie, ledwie do skrzyżowania hamując
                silnikiem.

                Wniosek : JEGO wina, bo mając ostrzejszy styl jazdy nie zostawił sobie ponad
                100m odległości od poprzednika (czyli mnie w tym przypadku).
            • Gość: Margo Re: "kulawe" hamowanie silnikiem IP: *.aster.pl / *.aster.pl 29.08.05, 23:13
              A jaki jest sens szybkiego dojeżdżania do świateł?

              Jak zwalniam i wolno podjeżdżam do świateł, bardzo często się zdarza, że w
              trakcie światła się zmieniają, a wówczas tylko przyspieszam i jadę dalej, bez
              zatrzymywania samochodu.

              Po drugie, zwalniając, wcześniej uprzedzam o tym, że zatrzymuję się, zarówno
              tych, co jadą za mną, jak i tych co są przede mną, czyli pieszych. Biedni piesi
              nie muszą się stresować, wyczekując na moje zatrzymanie się do ostatniego
              momentu.

              Po trzecie, zatrzymuję się łagodnie i nie szarpię.

              Ja widzę same plusy. Dla mnie szybkie dojeżdżanie do świateł i gwałtowne
              zatrzymywanie samochodów, jest wyłącznie przejawem nadmiaru testosteronu!
              • darr.darek Re: "kulawe" hamowanie silnikiem 30.08.05, 10:17
                Gość portalu: Margo napisał(a):
                >A jaki jest sens szybkiego dojeżdżania do świateł?
                >Jak zwalniam i wolno podjeżdżam do świateł, bardzo często się zdarza, że w
                >trakcie światła się zmieniają, a wówczas tylko przyspieszam i jadę dalej, bez
                >zatrzymywania samochodu.
                >Po drugie, zwalniając, wcześniej uprzedzam o tym, że zatrzymuję się, zarówno
                >tych, co jadą za mną, jak i tych co są przede mną, czyli pieszych. Biedni piesi
                >nie muszą się stresować, wyczekując na moje zatrzymanie się do ostatniego
                >momentu.

                Gdybyś uważniej czytała moje wypowiedzi, zauważyłabyś, że mimo mojej szybszej
                jazdy niż średnia, dojeżdżam własnie BARDZIEJ PŁYNNIE do skrzyżowań niż
                hamujący silnikiem. Dostosowuję jazdę już z odległości 200-300-400 metrów przed
                skrzyżowaniem w rytm zmniany świateł na znanych mi skrzyżowaniach (zauważyłem,
                że kierowcy hamujacy silnikiem, z naturalnych przyczyn, zaczynający powolne
                wyhamowywanie silnikiem z dużo bliższej odległości do skrzyżowania - ZWYKLE,
                nie postrzegają tak odległej perspektywy jak zmiany świateł w odległości 300-
                400 metrów).

                Przyznaję Ci rację, że szybsze, końcowe dojeżdżanie, tak jak i cała szybka
                jazda, rzadziej ma na celu szybsze dojechanie na ważne spotkanie, a częściej
                wynika z nadmiaru "testosteronu".

    • kozak-na-koniu Re: Jazda na luzie-prawidłowo czy nie???? 15.08.05, 10:03
      Myślę, że to jest bzdura. W ten sposób "oszczędzało" się paliwo kilkadziesiąt
      lat temu w pojazdach dziś zaliczanych do kategorii zabytkowych a i tu
      oszczędności są wymierne chyba w mikrolitrach. Znacznie większe oszczędności
      daje "płynna" jazda - bez nadużywania hamulców, gwałtownych przyspieszeń
      (oczywiście tam, gdzie jest to możliwe) itd. Dodatkowo, klocki hamulcowe i
      tarcze przecież również kosztują: chyba nie jest obojętne czy klocki wymieniasz
      co 20 000 czy też co 60-80 000 km (u mnie np. wystarczają na tyle). Poza tym,
      ogromna większość używanych dzisiaj samochodów osobowych ma silnik z przodu,
      przedni napęd i środek ciężkości przesunięty do przodu, co sprawia że mają
      właściwości podsterowne oraz mają hamulce z przodu tarczowe ("lepsze") i z tyłu
      bębnowe ("gorsze"). Taka technika jazdy w pewnych warunkach (hamowanie na
      zakręcie, w warunkach gorszej przyczepności, silnego bocznego wiatru itd. może
      być wręcz niebezpieczna (grozi boczny poślizg tylnych kół). Chyba więc lepiej
      hamować silnikiem...
      • kierowiec1 Re: Jazda na luzie-prawidłowo czy nie???? 15.08.05, 10:37
        kozak-na-koniu napisał:

        > Znacznie większe oszczędności
        > daje "płynna" jazda - bez nadużywania hamulców, gwałtownych przyspieszeń
        > (oczywiście tam, gdzie jest to możliwe) itd.

        To jest truizm. Nijak zreszta nie kolidujacy z luzem.

        > Dodatkowo, klocki hamulcowe i
        > tarcze przecież również kosztują: chyba nie jest obojętne czy klocki
        > wymieniasz
        > co 20 000 czy też co 60-80 000 km (u mnie np. wystarczają na tyle).

        U nie tez. A nawet wiecej. Bez ekscesywnego uzywania redukcji do hamowania.

        > Poza tym,
        > ogromna większość używanych dzisiaj samochodów osobowych ma silnik z przodu,
        > przedni napęd i środek ciężkości przesunięty do przodu, co sprawia że mają
        > właściwości podsterowne oraz mają hamulce z przodu tarczowe ("lepsze") i z
        > tyłu
        > bębnowe ("gorsze"). Taka technika jazdy w pewnych warunkach (hamowanie na
        > zakręcie, w warunkach gorszej przyczepności, silnego bocznego wiatru itd. może
        > być wręcz niebezpieczna (grozi boczny poślizg tylnych kół). Chyba więc lepiej
        > hamować silnikiem...

        Moglbys dokladniej przyblizyc, JAKA konkretnie technika jazdy (najlepiej opisz
        sytuacje) w jakich warunkach moze byc niebezpieczna, i jak sie to ma do ukladu
        napedowego, a takze w jakich warunkach hamowanie silnikiem moze uchronic przed
        bocznym poslizgiem tylnych kol.

        Pozdr.

        K.
        • kozak-na-koniu Re: Jazda na luzie-prawidłowo czy nie???? 15.08.05, 10:56
          kierowiec1 napisał:

          > Moglbys dokladniej przyblizyc, JAKA konkretnie technika jazdy (najlepiej opisz
          > sytuacje) w jakich warunkach moze byc niebezpieczna, i jak sie to ma do ukladu
          > napedowego, a takze w jakich warunkach hamowanie silnikiem moze uchronic przed
          > bocznym poslizgiem tylnych kol.
          >
          > Pozdr.
          >
          > K.

          Chyba nie liczysz na wykład z ogólnej teorii jazdy, poparty przykładami z
          praktyki??? To nie jest miejsce dla takich wywodów. Jestem po prostu
          zwolennikiem zasady: "właściwe zachowanie we właściwym czasie i miejscu". Co do
          hamowania silnikiem, oczywiście również tutaj boczny poślizg jest możliwy w
          wyżej wymienionych warunkach, jednak przy odrobinie doświadczenia taką sytuację
          wyczuwa się natychmiast i w 99% przypadków można poradzić sobie po prostu
          dodając gazu. Przy jeździe "na luzie" jest to bardzo utrudnione lub wręcz
          niemożliwe. Poza tym, jeszcze jest kwestia (o której ktoś już wspomniał)
          sprawności układu wspomagania w zależności od obrotów silnika. W ogóle, uważam
          że takie metody jak jazda "na luzie", wyłączanie silnika na czerwonym świetle
          lub nawet przy jeździe z góry (wprawdzie już bardzo rzadko stosowane ale jednak
          czasem spotykane) itp. już dawno powinny trafić do muzeum.
          pzdr
          • kierowiec1 Re: Jazda na luzie-prawidłowo czy nie???? 15.08.05, 21:32
            kozak-na-koniu napisał:

            > Chyba nie liczysz na wykład z ogólnej teorii jazdy, poparty przykładami z
            > praktyki???

            Nie. Liczylem na konkretne wyjasnienie. Bo myslalem, ze wiesz, o czym mowisz,
            skoro podales konkretne sytuacje i konkretne niebezpieczenstwa. Ale Ty nie
            wiesz, lecz powtarzasz zaslyszane obiegowe przesady motoryzacyjne.

            >To nie jest miejsce dla takich wywodów. Jestem po prostu
            > zwolennikiem zasady: "właściwe zachowanie we właściwym czasie i miejscu".

            Takie wywody pozwalaja odroznic postepowanie wlasciwe od przekazywanych od
            pokolen przesadow motoryzacyjnych.


            > hamowania silnikiem, oczywiście również tutaj boczny poślizg jest możliwy w
            > wyżej wymienionych warunkach, jednak przy odrobinie doświadczenia taką
            > sytuację
            > wyczuwa się natychmiast i w 99% przypadków można poradzić sobie po prostu
            > dodając gazu.

            Obawiam sie, ze nie wiesz, o czym mowisz.

            > Przy jeździe "na luzie" jest to bardzo utrudnione lub wręcz
            > niemożliwe.

            Z cala pewnoscia nie wiesz, o czym mowisz.

            > Poza tym, jeszcze jest kwestia (o której ktoś już wspomniał)
            > sprawności układu wspomagania w zależności od obrotów silnika.

            Wspomaganie hamulcow nie jest proporcjonalne do obrotow silnika. Wspomaganie
            elekryczne kierownicy (coraz powszechniejsze w dzisiejszych czasach) rowniez. A
            zaleznosc serwa hydraulicznego od wyskosci obrotow tez jest minimalna.

            > W ogóle, uważam
            > że takie metody jak jazda "na luzie", wyłączanie silnika na czerwonym świetle
            > lub nawet przy jeździe z góry (wprawdzie już bardzo rzadko stosowane ale
            > jednak

            Znowu mieszasz rozne rzeczy.
            Wyjecie biegu podczas dobiegu ani ziebi, ani parzy. Paliwa nie oszczedza, ale
            jest wiele nieoszczednych stylow jazdy. Nie wiem, czemu ten ma byc gorszy od
            tych innych.
            Wylaczanie silnika podczas kilkuminutowych przerw w jezdzie nie jest z lamusa,
            lecz wlasnie odwrtnie - to nowoczesne podejscie do tematu. Wspierane czasemm
            rozwizaniami technicznymi.
            Jazda z gory z wylaczonym silnikiem to zupelnie karygodna dzialalnosc.

            POzdr.

            K.
            • kozak-na-koniu Re: Jazda na luzie-prawidłowo czy nie???? 15.08.05, 22:15
              kierowiec1 napisał:

              > Nie. Liczylem na konkretne wyjasnienie. Bo myslalem, ze wiesz, o czym mowisz,
              > skoro podales konkretne sytuacje i konkretne niebezpieczenstwa. Ale Ty nie
              > wiesz, lecz powtarzasz zaslyszane obiegowe przesady motoryzacyjne.

              Więc jednak przykład (możesz wierzyć lub nie ale autentyczny, jeden z wielu):
              kiedyś, wczesnym rankiem jechałem sobie, nie za szybko (około 50km/godz) wąską
              drogą przez las. Przed wyjazdem z tego lasu były 2 ostre zakręty, które właśnie
              pokonywał traktor z przyczepą. Był koniec lutego, choć pogoda była ładna,
              sucho, śniegu nie było. Nie widząc przed sobą drogi przyhamowałem. Tak się
              jednak złożyło, że w tym miejscu droga była oblodzona (normalne na skraju lasu:
              rosa, przygruntowy przymrozek ale akurat w tym momencie zapomniałem o tym -
              zdarza się...) więc, widząc że prędzej wjadę traktorowi pod przyczepę jak
              wyhamuję lub "ucieknę w bok" (pobocza nie było, był za to dość głęboki rów),
              dodałem gazu i zacząłem go wyprzedzać. Gdy wyjechałem na przeciwległy pas, zza
              zakrętu, w odległości kilkudziesięciu metrów zobaczyłem nadjeżdżającą z
              przeciwka ciężarówkę... "Odwaliłem" więc takie wyprzedzanie, jakiego świat nie
              widział ale udało mi się wrócić na mój pas dosłownie kilka metrów przed
              nadjeżdżającą, choć również hamującą - oczywiście w poślizgu ciężarówką... Po
              prostu nie miałem innego wyjścia. Gdybym w tej sytuacji stracił cenne ułamki
              sekund na manipulowanie sprzęgłem i biegami - pewnie już bym nie żył.

              > Takie wywody pozwalaja odroznic postepowanie wlasciwe od przekazywanych od
              > pokolen przesadow motoryzacyjnych.

              Właśnie "jazda na luzie" jest takim przesądem (i nie chodzi bynajmniej tylko o
              kilkunastometrowy dojazd do skrzyżowania, na prostej).

              > Obawiam sie, ze nie wiesz, o czym mowisz.

              Obawiam się, że dobrze wiem...

              > Z cala pewnoscia nie wiesz, o czym mowisz.

              Z całą pewnością wiem.

              > Wspomaganie hamulcow nie jest proporcjonalne do obrotow silnika. Wspomaganie
              > elekryczne kierownicy (coraz powszechniejsze w dzisiejszych czasach) rowniez.
              A
              > zaleznosc serwa hydraulicznego od wyskosci obrotow tez jest minimalna.

              Nie wszyscy jeżdżą najnowszymi oraz najdroższymi "wynalazkami". Wyjedź 50km
              poza centrum Warszawy i skręć w jakąś boczną drogę, może zauważysz... Poza tym,
              zaczynasz teoretyzować!

              > Znowu mieszasz rozne rzeczy.

              Bo nie lubię "dzielić włosa na czworo". Pewne zasady mają działanie dużo
              szersze i bardziej ogólne niż mogło by się wydawać.

              > Wyjecie biegu podczas dobiegu ani ziebi, ani parzy. Paliwa nie oszczedza, ale
              > jest wiele nieoszczednych stylow jazdy. Nie wiem, czemu ten ma byc gorszy od
              > tych innych.

              Czy to nie jest truizm?;)

              > Wylaczanie silnika podczas kilkuminutowych przerw w jezdzie nie jest z lamusa,
              > lecz wlasnie odwrtnie - to nowoczesne podejscie do tematu. Wspierane czasemm
              > rozwizaniami technicznymi.

              Nie chodzi o przerwy kilkuminutowe lecz o, powiedzmy -
              kilkudziesięciosekundowe. W takim przypadku oszczędność paliwa bardzo szybko i
              w trójnasób jest tracona na jego ponowne uruchomienie... Ale chyba odbiegamy od
              tematu...

              > Jazda z gory z wylaczonym silnikiem to zupelnie karygodna dzialalnosc.

              Tu zgadzam się w 100%

              > POzdr.
              >
              > K.

              Ja również.
              • darr.darek chłopie,chwalisz się NAJGŁUPSZYM MANEWREM DROGOWYM 29.08.05, 17:12
                kozak-na-koniu napisał:
                >Więc jednak przykład (możesz wierzyć lub nie ale autentyczny, jeden z wielu):
                >kiedyś, wczesnym rankiem jechałem sobie, nie za szybko (około 50km/godz) wąską
                >drogą przez las. Przed wyjazdem z tego lasu były 2 ostre zakręty, które właśnie
                >pokonywał traktor z przyczepą. Był koniec lutego, choć pogoda była ładna,
                >sucho, śniegu nie było. Nie widząc przed sobą drogi przyhamowałem. Tak się
                >jednak złożyło, że w tym miejscu droga była oblodzona (normalne na skraju lasu:
                >rosa, przygruntowy przymrozek ale akurat w tym momencie zapomniałem o tym -
                >zdarza się...) więc, widząc że prędzej wjadę traktorowi pod przyczepę jak
                >wyhamuję lub "ucieknę w bok" (pobocza nie było, był za to dość głęboki rów),
                >dodałem gazu i zacząłem go wyprzedzać. Gdy wyjechałem na przeciwległy pas, zza
                >zakrętu, w odległości kilkudziesięciu metrów zobaczyłem nadjeżdżającą z
                >przeciwka ciężarówkę... "Odwaliłem" więc takie wyprzedzanie, jakiego świat nie
                >widział ale udało mi się wrócić na mój pas dosłownie kilka metrów przed
                >nadjeżdżającą, choć również hamującą - oczywiście w poślizgu ciężarówką... Po
                >prostu nie miałem innego wyjścia. Gdybym w tej sytuacji stracił cenne ułamki
                >sekund na manipulowanie sprzęgłem i biegami - pewnie już bym nie żył.

                Człowieku, odwaliłeś tym samym JEDNO Z NAJGLUPSZYCH rozwiązań jakie można było
                zrobić w Twojej sytuacji !!! Ta głupota mogła Cię kosztować życie !!!

                Co powinieneś był zrobić :
                Widząc, że masz zbyt dużą szybkość i możesz wjechać w tyłek przyczepie
                traktora, ZAWSZE jednak musisz HAMOWAĆ (bezpieczną siłą hamowania - bez
                poślizgu, ale HAMOWAĆ !!!). Jeśli widzisz, że możesz wykrzystać parę metrów
                lewego pasa, aby nie wjechać w tyłek poprzedzajacemu, MOŻESZ wykorzystać ten
                kawałek lewego pasa na hamowanie i po wyhamowaniu wrócić zaraz za "poprzednika"
                na swój pas, JEDNAK jest to BARDZO RYZYKOWNY MANEWR (jeśli nie widzisz co
                spotkasz na lewym pasie!). Suma sumarum lepiej klepnąć stłuczkę w czyjś tył
                (nie możesz nikogo winić - sam sobie zasłużyłbyś) niż liczyć na to, że może się
                uda i nikt Cię nie skasuje na lewym/nikogo Ty nie skasujesz na lewym.

                Ty zamiast takiej reakcji MINIMALIZUJĄCEJ RYZYKO (zmniejszanie swej szybkości
                zawsze minimalizuje ryzyko - do stłuczki w najgorszym przypadku) podjąłeś się
                manewrów MAKSYMALIZUJĄCYCH RYZYKO. Czyli zwiększanie szybkości w awaryjnej
                sytuacji.
                To,. że nie zabiłeś kogoś/siebie w takiej sytuacji możesz zawdzięczać
                opatrzności (akurat nikt z naprzeciwka nie wyjechał w tym miejscu na SWÓJ pas w
                czasie Twojego skrajnie nieprawidłowego manewru wyprzedzania) a nie
                jakowymś "swoim umiejętnoścom". Twoje reakcja była najgłupsza z możliwych.

                No, ale Ty widzę, cieszysz się, że uniknąłeś "klepania przodu" w tak "odważnym"
                manewrze.
                • kozak-na-koniu Re: Chłopie, PRZECZYTAJ DOKŁADNIE... 04.09.05, 20:42
                  ...co napisałem. Napisałem wyraźnie że droga była OBLODZONA a tu
                  różne "wynalazki" typu zimowe opony ABS, ASR itp., itd. stają się bezużyteczne
                  (może ewentualnie kolce...); były 2 ostre zakręty a hamowanie na zakręcie jest
                  zawsze czynnością niebezpieczną (wiesz jak rozkłada się nacisk poszczególnych
                  kół - przede wsztstkim przednie zewnętrzne i tylne wewnętrzne w takiej sytuacji
                  i czym to grozi, szczególnie w sytuacji gdy nie ma się możliwości operowania
                  napędem?), szczególnie w takich warunkach, gdy hamowania po prostu NIE MA;
                  ciężarówkę zobaczyłem w odległości kilkudziesięciu metrów, będąc już na lewym
                  pasie (pojazd jadądy z prędkością, powiedzmy 50km/godz przejeżdża w ciągu
                  sekundy około 14 metrów, zakładając więc że jadący z przeciwka znajdował się w
                  odległości, powiedzmy 50 metrów i jechał z prędkością 40 km/godz można
                  powiedzieć że miałem nie więcej jak 2 sekundy na wykonanie całego manewru - w
                  takich warunkach to jest chyba trochę za mało, by wyhamować i wrócić na swój
                  pas - przypominam że hamowania NIE BYŁO, nie uważasz?); nie mogło być mowy o
                  uderzeniu w tył, raczej o WJECHANIU POD przyczepę lub zderzeniu czołowym...
                  Poza tym, w takich sytuacjach nie ma czasu na teoretyczne rozważania w
                  stylu "co by było gdyby" - tu działają odruchy a te zawsze uwzględniają
                  doświadczenie i z daleka omijają wyuczoną na lekcjach logikę... Nie martw się,
                  jeśli kiedyś znajdziesz się w podobnej sytuacji (czego Ci nie życzę) - na pewno
                  zrozumiesz.
        • Gość: Gacek Re: Jazda na luzie-prawidłowo czy nie???? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.08.05, 01:39
          > Moglbys dokladniej przyblizyc, JAKA konkretnie technika jazdy (najlepiej opisz
          > sytuacje) w jakich warunkach moze byc niebezpieczna, i jak sie to ma do ukladu
          > napedowego, a takze w jakich warunkach hamowanie silnikiem moze uchronic przed
          > bocznym poslizgiem tylnych kol.
          ]

          na zakrecie sliskiej nawierzchni. Dodając gazu można łatwiej wyprowadzic
          samochód z rozpoczynajacego sie poślizgu po zauważeniu, ze samochód zaczyna
          tracic sterowność.
          • darr.darek kierowcy-żółtodzioby,SKOŃCZYĆz tym"wyprowadzaniem" 29.08.05, 17:31
            Gość portalu: Gacek napisał(a):
            > na zakrecie sliskiej nawierzchni. Dodając gazu można łatwiej wyprowadzic
            > samochód z rozpoczynajacego sie poślizgu po zauważeniu, ze samochód zaczyna
            > tracic sterowność.

            Nie znasz podstaw fizyki.
            Jazda na zakręcie z wykorzystaniem maksymalnej siły tarcia STATYCZNEGO opon
            PRZYLEGAJĄCYCH do podłoża grozi wypadnięciem z zakrętu. Jednak, aby NIE
            SPOWODOWAĆ tego wypadnięcia należy wówczas unikać dodawania dodatkowych sił
            zrywających przyczepność. Czyli nie nalezy hamować i nie należy przyśpieszać.
            Tak wygląda jazda przy wykorzystaniu tarcia STATYCZNEGO - jazda taka jak w
            Formule 1 .

            Inaczej wygląda jazda przy wykorzystaniu tarcia KINETYCZNEGO stosowana w
            tzw. "jeździe na żużlu" lub jazdach terenowych. Przede wszystkim musisz mieć
            auto o omocy conajmniej 300 KM (niższa moc nie nadaje się do wykorzystywania
            powiększajacego się tarcia kinetycznego przy poślizgu opon względem powierzchni
            przekraczającego prędk. 100km/h). Wówczas (w takich zawodach) musisz
            wjeżdżać "bokiem w zakręty" (kąt ustawienia auta - wypadkowa między styczną do
            okręgu zakrętu a promieniem zakrętu) i na pełnej mocy (300-500 koni
            mechanicznych) ślizgasz się po zakręcie żużlowym. Wypluwając setki kilogramów
            gruntu spod kół wprost na zachwyconą na publiczność.

            Oczywiście, jeśli jeszcze nie załapałeś, na jezdni radzę wykorzystywać tarcie
            statyczne na zakrętach - tak jak kierowcy Formuły 1.

            • Gość: tom Re: kierowcy-żółtodzioby,SKOŃCZYĆz tym"wyprowadza IP: *.hcm.com.pl / *.hcm.com.pl 29.08.05, 18:10
              ale sypiesz wiedzą, aż jestem zaskoczony. Porównywanie bolidu F1 i umiejętności
              kierowców w F1 do zwykłych warunków - brawo. Nawiązując do cytatu - czy na
              łuku, tracąc kontrolę nad tylną osią w samochodzie z napędem na oś przednią
              dodając "gazu" i odpowiednio kontrolując kierownicą jeszcze bardziej tracisz
              kontrole? Coś Ci się pomieszało. W F1 są inne moce i pojazdy, mają możliwości o
              jakich nawet nie śniło się zwykłym uzytkownikom. A pokonywanie łuków - co mozna
              zapozyczyć - polega na dohamowaniu czytaj dociążeniu przedniej osi aby wejść w
              łuk, a następnie przyśpieszaniu w trakcie pokonywania łuku. Spróbuj takiej
              techniki jazdy bo naprawde warto. Tyle że należy to robić z wyczuciem a
              wszystko będzie OK. Prawa fizyki bardzo fajnie wytłumaczyłeś, ale nie
              wytłumaczyłeś dlaczego się je wykorzystuje. A w praktyce wygląda to tak że gdy
              poczujesz uślizg jednej z osi należy ją natychmiast dociążyć, aby uzyskać
              przyczepność przez ujęcie lub dodanie gazu w zależności od tego która z osi
              traci przyczepność - dla przedniej osi ujmujemy, dla tylnej dodajemy - ale
              zawsze z wyczuciem, absolutnie nie hamujemy w takiej sytuacji bo to nas zgubi i
              tutaj się chyba zgadzamy - nie dodając dodatkowych sił zrywających przyczepność.
              • darr.darek Re: kierowcy-żółtodzioby,SKOŃCZYĆz tym"wyprowadza 29.08.05, 18:45
                Gość portalu: tom napisał(a):
                >ale sypiesz wiedzą, aż jestem zaskoczony. Porównywanie bolidu F1 i umiejętności
                >kierowców w F1 do zwykłych warunków - brawo.

                Dzięki :)

                > Nawiązując do cytatu - czy na
                > łuku, tracąc kontrolę nad tylną osią w samochodzie z napędem na oś przednią
                > dodając "gazu" i odpowiednio kontrolując kierownicą jeszcze bardziej tracisz
                > kontrole? Coś Ci się pomieszało. W F1 są inne moce i pojazdy, mają możliwości
                > jakich nawet nie śniło się zwykłym uzytkownikom. A pokonywanie łuków- co mozna
                > zapozyczyć- polega na dohamowaniu czytaj dociążeniu przedniej osi aby wejść w
                > łuk, a następnie przyśpieszaniu w trakcie pokonywania łuku. Spróbuj takiej
                > techniki jazdy bo naprawde warto. Tyle że należy to robić z wyczuciem a
                > wszystko będzie OK. Prawa fizyki bardzo fajnie wytłumaczyłeś, ale nie
                > wytłumaczyłeś dlaczego się je wykorzystuje. A w praktyce wygląda to tak że gdy
                > poczujesz uślizg jednej z osi należy ją natychmiast dociążyć

                Ładnie to ująłeś, ale jednak ... myslisz się.
                Tematy umiejętnego "dociążania" jednej lub drugiej osi ładnie wyglądają w
                kontekście rady "tego się trzeba nauczyć" (komentarz dla rozwalonego na łuku
                drogi - "nie nauczył się"). Jednak praktyka, no i teoria rzecz jasna :), nie
                daje żadnych szans na "dociążanie". Owszem, gdybyś miał dociążarki z silniczków
                rakietowych (gorzej ze sterowanymi spojlerami), to można byłoby rozpatrywać
                model. Faktycznie, wygląda to tak, że hamowanie jako SIŁA DODATKOWO ZRYWAJĄCA
                przyczepność w warunkach "rozpoczynającej się" utraty przyczepności przedniej
                osi jest DUŻO WIĘKSZA jako właśnie siła dodatkowo zrywająca przyczepność niż
                jako siła dociążająca przednią oś (a tą siłę dociążenia przodu pomnożymy razy
                wskażnik siły tarcia np. 0.8 i już mamy wynikową dodatkową siłę tarcia). Mało
                tego obiekt pod nazwą AUTO po dociążeniu poprzez hamowanie - przedniej osi ...
                ODCIĄZA tylną oś. Obiekt, zwyczajnie, ciągle ma stałą masę i stały ciężar
                (różne może być tylko rozłożenie nacisku na osie).
                No i identycznie wyglądałyby zarzuty z dociążaniem tylnej osi poprzez gwałtowne
                przyśpieszenie. Różnica polega tylko na tym, że w warunkach kraksowych ZAWSZE
                lepiej wyhamować prędkość (przy wylatywaniu na zakręcie to często już
                nieistotne) niż DODAWAĆ prędkość i zwiększać zagrożenie.

                Te opisane przez Ciebie "umiejętności" to tzw. kwadratura koła - chciałoby się,
                dopracowujesz teorię i praktykę a tu ciągle nici z rzeczywistych efektów.
                Identycznie jest z modelem "interwencjonizmu państwowego" w gospodarce.
                Szkoły "ekonomii socjalistycznej, keynesowskiej itp." wypuściły już miliony
                ekonomistów, a po dekadach zachwytu nad komunizmem, socjalizmem, roosveltyzmem,
                keynesizmem ... Świat znowu powraca do LIBERALNEGO KAPITALIZMU opisanego ponad
                200 lat temu przez Adama Smitha (który sam nie był w pełni liberałem
                gospodarczym).
                Żeby było ciekawiej, zarzuty socjalistycznych ekonomistów do liberalnego
                kapitalizmu idą m.in. w kierunku wykazywania PRYMITYWIZMU PROSTYCH REGUŁ
                rynkowych zamiast takich "dopracowanych interwencji : tu przyhamujemy, tam
                przyśpieszymy, tu dociążymy, tam odciążymy".

                Pozdro
                • Gość: tom Re: kierowcy-żółtodzioby,SKOŃCZYĆz tym"wyprowadza IP: *.hcm.com.pl / *.hcm.com.pl 29.08.05, 20:29
                  źle czytasz albo źle rozumiesz, pisząc o dociążeniu przedniej osi miałem na
                  mysli dojazd do łuku i normalną przyczepność, żeby ją poprawić odejmuje sie
                  nieco gazu, natomiast po ustawieniu samochodu do pokonania łuku (czyli po
                  rozpoczęciu pokonywania go) dociązamy oś tylna aby nie utraciła w łuku
                  przyczepności - teorię znasz praktyka bardzo miernie. Sytuacja w której już
                  utraciliśmy przyczepność wygląda nieco inaczej i samo dohamowanie nie powinno
                  być mylone z hamowaniem przy pomocy hamulca zasadniczego. Odnoszę wrażenie że
                  uważasz się za najlepszego kierowcę świata, który przed wyjazdem oblicza siły
                  fizyczne oddziałujące na jego samochód i jakimś cudem dzięki spostrzegawczości
                  innych kierowców udało Ci się osiągnąć max znizkę w O.C. W ramach wymiany ja
                  mam pełne zniżki w O.C. i A.C. Trochę tysięcy na cysternach paliwowych, więcej
                  tysięcy osobówką, ale co tam - Ty wiesz jak działają prawa fizyki i potrafisz
                  dodać współczynnik tarcia do sił działających na samochód w poślizgu. Pzdr
                • darr.darek Re: kierowcy-żółtodzioby,SKOŃCZYĆz tym"wyprowadza 30.08.05, 10:03
                  Gość portalu: Margo napisał(a):
                  >No i dokładnie o to chodzi, chociaż nie wiedziałam, że o to :-) Jak dojeżdżam
                  >do zakrętu to zwalniam, jak go opuszczam, to przyspieszam. I wówczas skręca sie
                  >super. A jak skręca się na sprzegle lub luzie, to samochód zachowuje się jak
                  >sanki i dupka samochodu ucieka.

                  Popatrz, jeżdżę, tak jak i "kierowiec", 20 lat i poza początkiem kariery
                  kierowcy, jeszcze mi "dupka nie uciekła" i jeszcze nie miałem "sanek na luzie".
                  Nieskromnie powiem, że moim atutem jest dobra znajomość fizyki - dlatego wiele
                  tzw. "specjalistycznych" wynurzeń z tego forum jestem w stanie od razu
                  zaklasyfikować jako bzdury. Wątek ten wziął się z pytania o sens dojeżdżania na
                  luzie lub na biegu. Tu odpowiedź jest krótka : "JEŹDZIJ TAK ABY BYŁO
                  BEZPIECZNIE" !!! Natomiast do wątku zostało dorobionych wiele pseudo-teorii o
                  zaletach jazdy na biegu i rzekomych niebezpieczeństwach dojeżdżania na luzie.
                  Krótko ujmując te pseudo-teorie (ucieka dupka, brak sterowności auta, gorsze
                  hamowanie, niebezpieczna jazda) - z punktu widzenia fizyki to kompletne bzdury.
                  HORROREM są wynurzenia niektrórych jak to w sytuacji wypadkowej należy (!!!)
                  dodać pełnej mocy silnika "aby np. ucieć do przodu, na bok
                  itd.". "Ucieczkowicze", idźcie do Waszych szkół jazdy i żądajcie oddania
                  pieniędzy - oskarżcie ich w Sądzie o nauczanie ... zbijania na drodze.


                  P.S.
                  Szybka jazda (np. Formuła 1) właśnie polega na wyhamowaniu do "bezpiecznej
                  prędkości zakrętu" przed wjechaniem w tzw. minimalny promień zakrętu i na
                  przyśpieszaniu zaraz po wyjechaniu z owego minimalnego promienia zakrętu.
                  Idealnie wykonany manewr pozwala w wyścigu zyskać nawet dziesiąte części
                  sekundy wobec gorszych kierowców Formuły1.

                  Normalna jazda (nie polega na ściganiu!) polega na wjeżdżaniu w normalny zakręt
                  normalną, stabilną prędkością bez NIEPOTRZEBNEGO wyhamowywania lub
                  przyśpieszania za zakrętem. Jeśli jeżdżę po mieście (i po trasie) trochę zbyt
                  szybko, a wiem, że większość zakrętów NIE WYMAGA niższej prędkości pokonywania
                  niż 70km/h, to nawet nie staram się udawać kierowcy Formuły1 tam gdzie to jest
                  niepotrzebne - kierowca jadący 60km/h i zwalniajacy przed zakrętem, który można
                  pokonywać z prędk.90km/h, a potem przyśpieszający nie wygląda profesjonalnie a
                  komicznie.
                  Oczywiście, jest wiele ostrych zakrętów i "zawrotów" i jest wiele zakrętów
                  normalnych, które w zimie przejeżdżam z 2-krotnie niższą prędkością niż w lecie.
                  To są sytuacjie, kiedy naprawdę trzeba zwolnić przed wyjechaniem w zakręt i
                  przyśpieszać po wyjechaniu z minimalnego promienia skrętu.

                  • Gość: Przemo Re: kierowcy-żółtodzioby,SKOŃCZYĆz tym"wyprowadza IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 30.08.05, 11:57
                    Z zakretami w miescie ( np. skrzyzowania ) sprawa jest prosta. Nie mam na mysli
                    tras szybkiego ruchu, skrzyzowan bezkolizyjnych ( jazda po "slimakach" ).

                    Zdejmujemy noge z gazu, w tym momencie spalanie=0, w tym momencie odbywa sie
                    hamowanie silnikiem, zwalniamy, jesli trzeba ( zblizamy sie za szybko ),
                    redukujemy dalej ( dalej hamujemy silnikiem, spalanie 0 ), kilkanascie metrow
                    przed skrzyzowaniem ew. lekkie przyhamowanie hamulcem zasadniczym, redukcja na
                    2, wchodzimy w zakret ( nie hamujemy, nie dodajemy gazu, predkosc na wejsciu
                    przecietnie 30-40 ), od ~polowy zakretu dodajemy gazu ( dodatkowy moment
                    prostuje kierownice ulatwiajac manewr ), za zakretem wrzucamy 3.

                    Nigdzie nie ma miejsca na zaden "luz" - bezpiecznie, ekonomicznie, dynamicznie.
                  • bratmarzeny profesjonalne zakrety.... 31.08.05, 16:06
                    darr.darek napisał:

                    > niepotrzebne - kierowca jadący 60km/h i zwalniajacy przed zakrętem, który można
                    > pokonywać z prędk.90km/h, a potem przyśpieszający nie wygląda profesjonalnie a
                    > komicznie.

                    Kwestia gustu. O ile sie nie myle sila odsrodkowa dzialajaca na samochod jadacy
                    90 km/h jest mniej wiecej dwukrotnie wyzsza niz w przypadku samochodu
                    pokonujacego ten sam zakret z szybkoscia 60 km/h?
                    Profesjonalizm profesjonalizmem ale kierowca, w ktorego samochodzie na kazdym
                    zakrecie fruwaja wszystkie duperele z kata w kat i pasazerowie musza robic
                    przerwe co pare kilometrow z powodu mdlosci moze wygladac jeszcze komiczniej.
            • Gość: c885 Re: kierowcy-żółtodzioby,SKOŃCZYĆz tym"wyprowadza IP: 85.159.105.* 31.08.05, 09:08
              Polecam "Szybkość bezpieczną" pana Zasady - do kupienia na kazdym portalu
              motoryzacyjnym. Troche wyjasni.
              Co do poslizgow, wyliczen wynikajacych z praw fizyki i rajdów:
              - zakret wziety "bokiem" prawie zawsze powoduje strate czasowa. Lepiej jest sie
              dohamowac, niz jeszcze za zakretem myslec o kolejnej kontrze ;)
              - aby przejsc luk w poslizgu nie trzeba 300KM. Starczy maluch. W rajdach aut o
              mocy przekraczajacej 300KM praktycznie nie ma, gdyz zgodnie z obowiazujacą
              homologacją ogranicza sie im moc (zwężki). Bardzo duza moc auta na luznej
              nawierzchni potrafi powaznie przeszkadzac (vide Ford Focus startujacy w
              wyscigach gorskich - 650KM, goscinnie na Warszawskim Bemowie - nie mógł pokonać
              szutrowego toru bo spadło troche deszczu i bidula sie po prostu zakopywał.)
              - koledze od obliczen teoretycznych polecam zrobienie licencji i sprobowanie
              swoich sił - jesli jego teorie sa sluszne to droga do "fabryki" pewnie stoi
              otworem :)
              - co do jazdy cywilnej - osobiscie jade tak zeby dojechac, za duzo dlugich tras
              (500 - 800km) zeby glupkowac na pierwszych 200 km i potem doic 7 redbulla pod
              koniec drogi i wygladac jak zombie, ale szczerze polecam wykorzystanie kazdej
              mozliwosci bezpiecznego treningu (osniezone place itp). Nabyte odruchy moga
              potem uratowac zycie tam gdzie zrobi sie naprawde niebezpiecznie i nie bedzie
              czasu zeby cos sobie "poobliczac" :)
              Pozdrawiam
    • mplace Re: Jazda na luzie-prawidłowo czy nie???? 26.08.05, 20:44
      wiesz ja zawsze od ojca zbierałam ochrzan za to że na luz nie wrzucam...też mu
      tłumaczyłam że mnie instruktor nauczył inaczej że auto zawsze ma być na biegu a
      tym bardziej jest to bezpieczne jak się wchodzi w zakręt...ojciec mnie
      uczył:"wrzuć na luz i za zakrętem wrzuć bieg" no ale ja niestety nie panowałam
      wtedy nad samochodem...
      dlatego teraz na prostej - jak mam okazję - to wrzucam na luz, rzeczywiście dla
      oszczędności (bo niedługo za litr benzyny zapłacimy 5zł) ale skręcając zawsze
      auto jest na biegu:)
      może z czasem sie przyzwyczaisz:>pozdrawiam
        • Gość: geg Re: Jazda na luzie-prawidłowo czy nie???? IP: *.ztpnet.pl 27.08.05, 00:16
          spór chyba nierozstrzygnięty (od pewnego momentu przeleciałem po postach pobieżnie :-) ), ale wtracec swoje 3gr. Do niedawna wrzucałem luz, ale odkąd przestawiłem się na gaz, zdaża się ze auto mi gaśnie na luzie. Co gorsza, wówczas, na wyłączonym silniku blokują mi się hamulce. Więc zacząłem hamować silnikiem, luzu nie używam i żyję.
          • Gość: emer Re: Jazda na luzie-prawidłowo czy nie???? IP: 213.241.67.* 30.08.05, 13:10
            > Do niedawna wrzucałem luz, ale odkąd przestaw
            > iłem się na gaz, zdaża się ze auto mi gaśnie na luzie. Co gorsza, wówczas, na w
            > yłączonym silniku blokują mi się hamulce. Więc zacząłem hamować silnikiem, luzu
            > nie używam i żyję.

            Spokojnie da się jeździć na luzie w samochodzie przerobionym na gaz. Twoje
            problemy polegają na złym dozowaniu powietrza, które zapewne jest za duże.
            Załatwia się to bardzo prosto - tę rurkę którą powietrze wlatuje zaklejamy od
            strony wlotu i wiercimy dziury od jej spodu, tak, że powietrze wlatuje ale jest
            go mniej. Wtedy Ci przestanie gasnąć. Jeśli sam nie chcesz dłubać, polecam
            pierwszy lepszy warsztat zarobią to w 2 minuty za kilka złotych.
            pzdr
        • c64 Re: Jazda na luzie-prawidłowo czy nie???? 27.08.05, 17:21
          Gość portalu: tom napisał(a):

          > samochód pali więcej na luzie niż na biegu, jeśli kręcisz silnik po
          > wyzej (około) 2000 rpm.

          Ciekawe, jak kręcę 7000 obrotów na minutę to też pali mniej niż na luzie? :)
          Czy można gdzieś w sieci przeczytać fachowy artykuł na temat tego jak zachowuje
          się system elektronicznego wtrysku paliwa podczas hamowania silnikiem? Czy gdy
          puszczam gaz przy powiedzmy 4000 obrotów to wtryskiwacze przestają pracować
          natychmiast, czy dopiero po jakimś czasie? Jeżeli wstryskiwacze nie pracują, to
          czy ktoś wie kiedy się włączają, czy przy osiągnieciu jałowych obrotów? To
          ciekawy temat, a benzyna coraz droższa, warto by wiedzieć czy przed światłami
          oszczędniej wrzucić na luz czy chamować silnikiem.
            • crannmer Nie masz pomyslu na nicka, podszywaczu? 31.08.05, 21:35
              Gość portalu: Kierowiec

              podszyl sie pod nicka.
              Jedyny prawdziwy kierowiec na tym forum uzywa nicka kierowiec1 i ZAWSZE sie loguje.

              A jak nie ma ochoty na zmiane loginu, to pisze pod nickem crannmer. Czyli tym
              wlasnie.

              Wszelkie inne nielogowane kierowce to podroby i podszywki.

              MfG

              C.
      • Gość: Kierowiec Re: Jazda na luzie-prawidłowo czy nie???? IP: *.nat.karneval.cz 31.08.05, 20:42
        Najgorsze jest to że w wielu komentarzach podpuszcza się ludzi tutaj.
        1. Jadąc na biegu można lepiej przyspieszyć w krytycznych sytuacjach, ale
        dojazd do szlabanu do takich nie należy, można też hamować silnikiem (na
        przykład zjeżdżając z górki.
        2. Jadąc na luzie silnik pracuje na bez włączonego biegu, czyli UWAGA TRUDNE
        SPOSTRZEŻENIE:
        Nie kręci kółkami
        A teraz uwaga trudne słowo DOŚWIADCZENIE.
        Jadąć samochodem (oczywiście na jakiejś drodze gdzie nie ma ruchu)
        przyspieszajmy powiedzmy do obrotów przy których powinniśmy zmienić bieg, a
        następnie puszczamy gaz - samochód zacznie dosyć gwałtownie zwalniać a silnik
        zacznie wyć(to jest hamowanie silnikiem)
        A teraz, celem eksperymentu zróbmy to samo ale po puszczeniu gazu wciśnijmy
        sprzęgło.... i co się stanie? Ależ oczywiśćie samochód przestanie zwalniać a
        silnik przestanie zachowywać się dosyć niekulturalnie.

        Jakie można wysnuć wnioski:
        1. W pierwszym przypadku silnik samochodu pracował na wysokich obrotach
        spalając więcej paliwa gdyż UWAGA TRUDNE SPOSTRZEŻENIE pracował, a jeżeli
        pracował na wysokich obrotach oznacza to że szybciej obracał się korbowód (taka
        rzecz do której przymocowane są tłoki), tłoki się poruszały, a zapłon działał,
        działanie zapłonu nie miało by sensu bez wtrysku paliwa, bo bez paliwa to
        samochód nie pojedzie. Ponadto hamowaniae UWAGA KOLEJNE TRUDNE SPOSTRZEZENIE
        wymaga wytwożenia oporu, a sinik jest budowany w ten sposób aby opór
        poszczególnych elementów był jak najmniejszy, ponieważ UWAGA NASTĘPNE TRUDNE
        SPOSTRZEŻENIE duże opory własne silnika wpływały by na zużycie paliwa.
        2. W drugim przypadku odłączyliśmy silnik od kółek z czego był wyraźnie
        zadowolony, opory zmalały a odczuwalne było przyspieszenie, w rzeczywistości
        nie było to przyspieszenie a poprostu brak hamowania.

        A jak to ma się do kierowania
        Jedyna sytuacja w jakiej można wyłączyć bieg jaką sobie wyobrażam to dojazd
        właśnie do zamkniętej rogatki, lub skrzyżowania.
        Nie wolno!!
        Wjeżdżać na tzw luzie w zakręty, samochód z napędem na przód znacznie lepiej
        się czuje wjeżdżając w zakręt na zredukowanym biegu i lekko zwolnionym gazie
        (nie mam doświadczenia z samochodami napędzanymi na tył).
        Używać luzu w tzw ruchu miejskim zwłaszcza o dużym natężeniu.
    • viking2 Re: Jazda na luzie-prawidłowo czy nie???? 27.08.05, 06:20
      > jade a przede mna zamkniety szlaban,mąz na to ze mam wrzucic na luz i
      > spokojnie dojechac-bo oszczednośc paliwa.A ja na to ze instruktor powiedział
      > ze nie powinno sie tak robic ze to jest niebezpieczne.Maz znowu swoje ze na
      > kursie co innego a teraz mam sie normalnie nauczyc jezdzic.Kto ma racje???
      > Doradzcie prosze!!!

      W zasadzie rzecz zalezy od warunkow drogowych. W lecie, na suchej drodze, przy
      stosunkowo niewelkiej predkosci (wlasnie dojezdzanie do szlabanu albo czerwonych
      swiatel), mozna spokojnie wyrzucic na luz. Na sliskiej drodze (deszcz albo zima,
      snieg i gololedz), nalezy hamowac pozostajac na biegu. Jest to zalecane dlatego,
      ze na biegu, przy w miare "sztywnym" polaczeniu ukladu kola-skrzynia
      biegow-pracujacy silnik, kola napedzane (przednie, tylne, lub wszystkie) beda
      sie obracac i nie zablokuja sie przy hamowaniu. Oczywiscie jest to moze jeszcze
      nie calkiem "stara szkola", ale juz i nie najnowsza. Zwazywszy, ze coraz wiecej
      samochodow ma ABS (hamulce anti-lock), nie ma znaczenia czy jestes na biegu, czy
      na luzie - kola nie zablokuja sie, bo czujnik ruchu ukladu hamulcowego
      natychmiast to dostrzeze i zacznie "pompowac" hamulce (zaciskac i odpuszczac na
      przemian) z czestotliwoscia od 15 do 20-kilku razy na sekunde, w zaleznosci od
      marki samochodu. Dziala to o tyle skuteczniej, ze na wszystkie kola, podczas gdy
      pozostawanie na biegu bez ukladu ABS powoduje, ze tylko kola napedzane nie
      zablokuja sie. Oczywiscie, ze nawet i taka, powiedzmy, ograniczona sterownosc
      jest o niebo lepsza od pelnego poslizgu.
      Wprawdzie i w lecie na calkiem suchej drodze mozna nagle wjechac na rozlany
      olej, ale jesli jest na jezdni kaluza oleju, to juz jest przed Toba katastrofa,
      albo co najmniej widzisz, ze inne pojazdy dziwnie sie zachowuja.
    • cogito-44 Re: Jazda na luzie-prawidłowo czy nie???? 27.08.05, 19:01
      Na kursach szkolą, aby jeżdzić samochodem na włączonym biegu. Niestety nie
      podają z jakich powodów. Przestrzegaja przed jazdą na luzie. Również nie podjac
      powodów.
      Być może zaszokuje wszystkich, ale będąc starym kierowcą tak wiekiem jak i
      praktyką, nie tylko jeżdżę na luzie, ale rónież nie hamuję. No, może nie
      dosłownie.
      Wyłączam napęd wówczas, gdy z sytuacji na drodze wynika, że będę zmuszony się
      zatrzymać. Dalszą drogę przebywam rozpędem i w ostateczności hamuję.
      Gdy nie ma potrzeby hamowania i sytuacja pozwala na dalsza jazdę, włączam
      odpowiedni bieg i kontynuuje jazdę.
      W ten sposób oszczędzam paliwo i klocki hamulcowe.
      Oczywiście wszystko zależy od warunków drogowych i od sytuacji. Na śliskiej i
      mokrej nawierzchni zmieniam technike jazdy. Jak datąd, tym sposobem, obniżyłem
      koszty utrzymania samochodu.
      Przesąd o niebezpiecznej jeździe na luzie prawdopodobnie wynika z
      niezrozumienia przyczyn tego zakazu. Jak wiemy, wspomaganie hamulców działa
      tylko na włączonym silniku. Zgaśnięćie silnika powoduje, że hamulce przestają
      działać, a włąściwie działają mniej skutecznie. I to jest główna przyczyna, dla
      której instruktorzy nauki jazdy zalecają kursantom jazdę na biegu.
      Dodam, że nikt rozsądny nie ryzykowałby jazdy na luzie na długich zjazdach
      górskich. Ale i tam jest to mozliwe, jeżeli komuś nie zależy na klockach
      hamulcowych. Wówczas jazda taka jest powolniejsza i grozi zagotowaniem płynu
      hamulcowego.
      A co do gaśnięcia silnika podczas jazdy na luzie? Na dobrze wyregulowanym
      silniku, nawet, gdy zasilany jest gazem, obroty powinny się utrzymywać na
      stałej wartości. Nie grozi więc to zgaśniećiem silnika.
      Nie namawiam jednak nikogo do tego, aby stosował moją technikę jazdy, chociaż
      przynosi ona dość znaczne oszcedności. Podobnie jak powolne wytracanie
      prędkości przed każdym zakrętem daje oszczędności na hamulcach. Niejednokrotnie
      tych pręciutkich i hamujacych doganiam przed każdym zakrętem. Na
      prostej "duszą" do dechy, na zakrętach nie wiedzą jak się zachować.
      Ale to inny temat.

      • Gość: gosc Re: Jazda na luzie-prawidłowo czy nie???? IP: *.bait.pl / *.225.121.1.bait.pl 28.08.05, 12:34
        > W ten sposób oszczędzam paliwo i klocki hamulcowe.

        W samochodzie z elektronicznym wtryskiem w czasie toczenia na luzie nie
        oszczędzasz paliwa bardziej niż hamując silnikiem. Ba, faktem jest, że samochód
        pali nawet więcej! W chwili puszczenia gazu na dosyć wysokich obrotach (nie w
        okolicach wolnych obrotów) wtryskiwacze przestają pracować, co nie można
        powiedzieć o pracy silnika na wolnych obrotach. Podam przykład z życia. Jeżdzę
        samochodem z silnikiem benzynowym 1.4 16 zaworowym. Mam też komputer pokładowy,
        który ma pożyteczną funkcję pokazywania chwilowego zużycia paliwa. W chwili gdy
        puszczam gaz na 5-ce przy np. 3 tyś obrotów po ok. 2 sekundach komputer
        pokazuje chwilowe zużycie paliwa na poziomie 0.0 litrów/100km. Sytuacja ta
        utrzymuje się do chwili gdy obroty nie spadną poniżej 1 tyś. Gdy wcisnę
        sprzęgło, czyli wrzucę na luz zużycie wzrasta do 1,5-2 litrów na 100-kę, bo
        paliwo musi być spalane, aby podtrzymać pracę silnika. Przy hamowaniu silnikiem
        praca silnika jest podtrzymywana kosztem pędu pojazdu i nie ma potrzeby
        spalania paliwa.
      • maruda.r Re: Jazda na luzie-prawidłowo czy nie???? 28.08.05, 18:36
        cogito-44 napisał:

        > Na kursach szkolą, aby jeżdzić samochodem na włączonym biegu. Niestety nie
        > podają z jakich powodów. Przestrzegaja przed jazdą na luzie. Również nie podjac
        >
        > powodów.

        **************************************

        I bardzo słusznie. Zawiłości konstrukcji samochodu raczej już się nie tłumaczy
        na kursach. To pozostawia się konstruktorom pojazdów.

        Najpierw bezpieczeństwo i opanowanie techniki jazdy, nawet kosztem większego
        zużycia samochodu i paliwa.

    • Gość: gosc portalu Re: Jazda na luzie-prawidłowo czy nie???? IP: *.qld.bigpond.net.au 28.08.05, 08:52

      www.rspw.waw.pl/img/oferta/2003/wrzesien/m-02-09.jpg
      i jeszcze to :

      za www.naukajazdy.pl/ADVICE.asp?cookies=4G5CMA2MYY78D6BQUDEU&count=1:
      "Zakręty
      Niedopuszczalne jest przejeżdżnie zakrętu na luzie. Powinniśmy do zakrętu
      zawsze dochodzić na biegu, na którym będziemy z tego zakrętu wychodzić. Czyli
      na ogół na niższym od tego, którym jedziemy po prostej.
      Niższy bieg ma więc być włączony przed zakrętem. Da to większe przyspieszenie
      na wyjściu z krzywizny, a przy tym, co jest ogromnie ważne, weliminuje
      konieczność przełączania biegów, kiedy wóz jest w zakręcie. No i - oczywiście -
      w zakręcie nie trzeba hamować. Bywają jednak i w takiej sytuacji przypadki, że
      musimy sie ratować i musimy zmienić bieg w zakręcie czy przyhamować. Ale to
      wyjątki. Na ogół do zakrętu dochodzimy na takim biegu, jakim z niego chcemy
      wyjść, i nie hamujemy.
      Źródło: Szybkość bezpieczna, Sobiesław Zasada. "

      • Gość: chybil Re: Jazda na luzie-prawidłowo czy nie???? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.08.05, 23:50
        Ale na luzie można zajechac dalej niż na biegu. Na moje oko tak z dwa razy. Wiec
        nawet minimalne zużycie paliwa aby podtrzymać jałowe obroty wychodzi taniej niż
        jazda na gazie i zupełnie darmowe hamowanie silnikiem ale na krótszym odcinku -
        czyli płacimy normalnie za 50m jazdy na biegu i nic nas nie kosztuje hamowanie
        silnikiem (50m), ale jadąc na luzie pokonujemu owe 100m przy niewielkim koszcie
        paliwa potrzebnego na podtrzymanie jałowych obrotów. W sumie wychodzi taniej.

        PS Podawanie zuzycia paliwa jak ktoś to wyzej zrobił przy biegu jałowym na 100km
        jest bez sensu. Bardziej odpowiednie będzie podawanie zuzycia paliwa w jednostce
        czasu, np 0,7 l/h. Bo np stojąc zuzywamy tyle samo paliwa co jadąc 150 km/h na
        luzie z górki.
        PS2 Może ktoś zrobi obiektywny test i zmierzy zużycie paliwa za pomoca komputera
        ale na danym odcinku drogi np. 5km uzywając obu technik. Jak do tej pory
        podawane były wyniki "chwilowego spalania paliwa" w momencie hamowania silnikiem
        i na luzie. Proponuje sprawdzić to spalanie na konkretnym dystansie
        rozpatrywanym jako całość. Sam niestety nie posiadam komputerka...