Proste, naiwne pytanie ... troche refleksji

IP: 195.94.218.* 27.08.02, 14:06
... Ilu z nas - kierowcow, wsiadajac za "kolko" i biorac je w rece pamieta o
tym, ze w tym momencie bierze w rece takze odpowiedzialnosc za zycie nie
tylko swoje, ale takze pasazerow oraz innych uzytkownikow drog, przypadkowych
mieszkancow przydroznych miejscowosci?

Po co komu znajomosc przepisow, jesli nie dostrzega sie w czynnosci
prowadzenia pojazdu mechanicznego zadnych zdroworozsadkowych plaszczyzn
samoswiadomosci. A taka jest potrzeba i dotyczy to kazdego pojazdu
mechanicznego: Nawet pchajac taczke mozna zrobic komus krzywde.

Przepisy, jakie by nie byly, nie uchronia od nieszczesc. Wiekszosc z nas
zastanawia sie, czy w mysl przepisow ja mam pierwszenstwo, czy "on", czy moge
tu jechac z taka predkoscia, czy z inna.
A ja Wam mowie, ze jesli zabijecie pijanego rowerzyste wychodzacego wlasnie
po "odlaniu kartofelkow" z przydroznego rowu wprost pod kola waszego
samochodu jadacego 70 km/h tam gdzie przepisy pozwalaja jechac 80 km/h i
gdzie obowiazuje zakaz jazdy rowerem, to i tak bedziecie sie czuc podle za
kazdym razem, kiedy usiadziecie za kierownica, jesli jeszcze kiedys w ogole
sie na to zdecydujecie.
Znam czlowieka, ktory to przeszedl. Swiadomosc, ze samemu bedac bez zadnej
winy pozbawil trojke dzieci ojca nie pozwala mu spokojnie spac po nocach
nawet 6 lat po tragicznym wypadku.
Ci policjanci, którzy maja watpliwa przyjemnosc zabezpieczania takich zdarzen
wiedza najlepiej, ze nawet najwieksze hojraki miekna, gdy przyjdzie im posrod
nocy na prawie putej drodze wysiasc z gwaltownie zatrzymanego samochodu, by
stanac twarza w twarz z czyms, co budzi przerazenie swoja nieodwracalnoscia,
a co stalo sie ich bezbyslnym udzialem. Trzeba sobie wziac do serca stare
ulanskie powiedzenie: "Fantazja nie wzbogaci czlowieka ubogiego w
wyobraxnie". Czasem zachowanie lysych twardzieli, ktorych dlonie odziane sa w
czarne skurzane bezpalczaste rekawiczki mogloby uchodzic za zabawne, ale w
takich okolicznosciach jest zenujace. Bo co powiecie, gdy w lezacym na jezdni
zakrwawionym dziecku, ktore jeszcze przed chwila przed chwila bawilo sie w
dyskotece taki hojrak widzi jakas "pieprzona sarne" i wszystkim, ktorzy sie
zatrzymuja wmawia, ze jakas "pieprzona sarna" wylazla z lasu wprost pod jego
kola. Pewnie tak bardzo by chcial, zeby to byla sarna, ze traci kontakt z
rzeczywistoscia.

A jak na razie mile dla oka obrazki pieknie nawoskowanych 300-konnych bryczek
zrywajacych asfalt maja sie w mediach coraz lepiej. Pokazywanie takich
materialow w porze najlepszej ogladalnosci nie jest wszak zakazane.
Co innego drastyczne sceny wypadkow, ofiar w szoku, czasem ze zmiazdzonymi
konczynami, ktore trzeba amputowac na miejscu, by wydobyc z wraku to co
zostalo z czlowieka, a co powinno wystarczyc do dalszej egzystencji.
Za takie obrazki KRRiT z cala pewnoscia ukaralaby nadawce, bedac przy okazji
przekonana, ze swietnie w ten sposob wypelnila ciazacy na niej obowiazek
dbalosci o kondycje psychiczna spoleczenstwa, ze szczegolnym uwzglednieniem
mlodszej jego czesci.

Niestety filozofia "miec zamiast byc" tu takze odcska swoje pietno. Smierc i
cierpienie zamiast byc przedmiotem glebszej refleksji, staja sie swietna
kanwa coraz to nowszych gier komputerowych i produkcji Hollywoodu. W zyciu
codziennym natomiast szeroko propagowane jest szczescie pod niemal kazda
postacia. Czy nie wiesz, ze Twoje szczescie jest na wyciagniecie reki. Trzeba
tylko ta reke po nie wyciagnac. No i dobrze jest miec w niej czasem 7,99,
czasem 7.999, a czasem 799.900 zl. To juz zalezy pod jaka postacia chcialoby
sie tego szczescia doswiadczyc.

Pozdrawiam wszystkich myslacych inaczej
    • Gość: Alicja Re: Proste, naiwne pytanie ... troche refleksji IP: *.dialup.medianet.pl 27.08.02, 15:00
      Gość portalu: arcious napisał(a):

      > ... Ilu z nas - kierowcow, wsiadajac za "kolko" i biorac je w rece pamieta o
      > tym, ze w tym momencie bierze w rece takze odpowiedzialnosc za zycie nie
      > tylko swoje, ale takze pasazerow oraz innych uzytkownikow drog, przypadkowych
      > mieszkancow przydroznych miejscowosci?
      >
      > Po co komu znajomosc przepisow, jesli nie dostrzega sie w czynnosci
      > prowadzenia pojazdu mechanicznego zadnych zdroworozsadkowych plaszczyzn
      > samoswiadomosci. A taka jest potrzeba i dotyczy to kazdego pojazdu
      > mechanicznego: Nawet pchajac taczke mozna zrobic komus krzywde.
      >
      > Przepisy, jakie by nie byly, nie uchronia od nieszczesc. Wiekszosc z nas
      > zastanawia sie, czy w mysl przepisow ja mam pierwszenstwo, czy "on", czy moge
      > tu jechac z taka predkoscia, czy z inna.
      > A ja Wam mowie, ze jesli zabijecie pijanego rowerzyste wychodzacego wlasnie
      > po "odlaniu kartofelkow" z przydroznego rowu wprost pod kola waszego
      > samochodu jadacego 70 km/h tam gdzie przepisy pozwalaja jechac 80 km/h i
      > gdzie obowiazuje zakaz jazdy rowerem, to i tak bedziecie sie czuc podle za
      > kazdym razem, kiedy usiadziecie za kierownica, jesli jeszcze kiedys w ogole
      > sie na to zdecydujecie.
      > Znam czlowieka, ktory to przeszedl. Swiadomosc, ze samemu bedac bez zadnej
      > winy pozbawil trojke dzieci ojca nie pozwala mu spokojnie spac po nocach
      > nawet 6 lat po tragicznym wypadku.
      > Ci policjanci, którzy maja watpliwa przyjemnosc zabezpieczania takich zdarzen
      > wiedza najlepiej, ze nawet najwieksze hojraki miekna, gdy przyjdzie im posrod
      > nocy na prawie putej drodze wysiasc z gwaltownie zatrzymanego samochodu, by
      > stanac twarza w twarz z czyms, co budzi przerazenie swoja nieodwracalnoscia,
      > a co stalo sie ich bezbyslnym udzialem. Trzeba sobie wziac do serca stare
      > ulanskie powiedzenie: "Fantazja nie wzbogaci czlowieka ubogiego w
      > wyobraxnie". Czasem zachowanie lysych twardzieli, ktorych dlonie odziane sa w
      > czarne skurzane bezpalczaste rekawiczki mogloby uchodzic za zabawne, ale w
      > takich okolicznosciach jest zenujace. Bo co powiecie, gdy w lezacym na jezdni
      > zakrwawionym dziecku, ktore jeszcze przed chwila przed chwila bawilo sie w
      > dyskotece taki hojrak widzi jakas "pieprzona sarne" i wszystkim, ktorzy sie
      > zatrzymuja wmawia, ze jakas "pieprzona sarna" wylazla z lasu wprost pod jego
      > kola. Pewnie tak bardzo by chcial, zeby to byla sarna, ze traci kontakt z
      > rzeczywistoscia.
      >
      > A jak na razie mile dla oka obrazki pieknie nawoskowanych 300-konnych bryczek
      > zrywajacych asfalt maja sie w mediach coraz lepiej. Pokazywanie takich
      > materialow w porze najlepszej ogladalnosci nie jest wszak zakazane.
      > Co innego drastyczne sceny wypadkow, ofiar w szoku, czasem ze zmiazdzonymi
      > konczynami, ktore trzeba amputowac na miejscu, by wydobyc z wraku to co
      > zostalo z czlowieka, a co powinno wystarczyc do dalszej egzystencji.
      > Za takie obrazki KRRiT z cala pewnoscia ukaralaby nadawce, bedac przy okazji
      > przekonana, ze swietnie w ten sposob wypelnila ciazacy na niej obowiazek
      > dbalosci o kondycje psychiczna spoleczenstwa, ze szczegolnym uwzglednieniem
      > mlodszej jego czesci.
      >
      > Niestety filozofia "miec zamiast byc" tu takze odcska swoje pietno. Smierc i
      > cierpienie zamiast byc przedmiotem glebszej refleksji, staja sie swietna
      > kanwa coraz to nowszych gier komputerowych i produkcji Hollywoodu. W zyciu
      > codziennym natomiast szeroko propagowane jest szczescie pod niemal kazda
      > postacia. Czy nie wiesz, ze Twoje szczescie jest na wyciagniecie reki. Trzeba
      > tylko ta reke po nie wyciagnac. No i dobrze jest miec w niej czasem 7,99,
      > czasem 7.999, a czasem 799.900 zl. To juz zalezy pod jaka postacia chcialoby
      > sie tego szczescia doswiadczyc.
      >
      > Pozdrawiam wszystkich myslacych inaczej


      To bardzo poruszjacy list. Będę wdzięczna autorowi listu za kontakt. alicjamp@gazeta.pl
      Dziekuję.
    • Gość: Alicja Re: Proste, naiwne pytanie ... troche refleksji IP: *.dialup.medianet.pl 27.08.02, 15:01
      Gość portalu: arcious napisał(a):

      > ... Ilu z nas - kierowcow, wsiadajac za "kolko" i biorac je w rece pamieta o
      > tym, ze w tym momencie bierze w rece takze odpowiedzialnosc za zycie nie
      > tylko swoje, ale takze pasazerow oraz innych uzytkownikow drog, przypadkowych
      > mieszkancow przydroznych miejscowosci?
      >
      > Po co komu znajomosc przepisow, jesli nie dostrzega sie w czynnosci
      > prowadzenia pojazdu mechanicznego zadnych zdroworozsadkowych plaszczyzn
      > samoswiadomosci. A taka jest potrzeba i dotyczy to kazdego pojazdu
      > mechanicznego: Nawet pchajac taczke mozna zrobic komus krzywde.
      >
      > Przepisy, jakie by nie byly, nie uchronia od nieszczesc. Wiekszosc z nas
      > zastanawia sie, czy w mysl przepisow ja mam pierwszenstwo, czy "on", czy moge
      > tu jechac z taka predkoscia, czy z inna.
      > A ja Wam mowie, ze jesli zabijecie pijanego rowerzyste wychodzacego wlasnie
      > po "odlaniu kartofelkow" z przydroznego rowu wprost pod kola waszego
      > samochodu jadacego 70 km/h tam gdzie przepisy pozwalaja jechac 80 km/h i
      > gdzie obowiazuje zakaz jazdy rowerem, to i tak bedziecie sie czuc podle za
      > kazdym razem, kiedy usiadziecie za kierownica, jesli jeszcze kiedys w ogole
      > sie na to zdecydujecie.
      > Znam czlowieka, ktory to przeszedl. Swiadomosc, ze samemu bedac bez zadnej
      > winy pozbawil trojke dzieci ojca nie pozwala mu spokojnie spac po nocach
      > nawet 6 lat po tragicznym wypadku.
      > Ci policjanci, którzy maja watpliwa przyjemnosc zabezpieczania takich zdarzen
      > wiedza najlepiej, ze nawet najwieksze hojraki miekna, gdy przyjdzie im posrod
      > nocy na prawie putej drodze wysiasc z gwaltownie zatrzymanego samochodu, by
      > stanac twarza w twarz z czyms, co budzi przerazenie swoja nieodwracalnoscia,
      > a co stalo sie ich bezbyslnym udzialem. Trzeba sobie wziac do serca stare
      > ulanskie powiedzenie: "Fantazja nie wzbogaci czlowieka ubogiego w
      > wyobraxnie". Czasem zachowanie lysych twardzieli, ktorych dlonie odziane sa w
      > czarne skurzane bezpalczaste rekawiczki mogloby uchodzic za zabawne, ale w
      > takich okolicznosciach jest zenujace. Bo co powiecie, gdy w lezacym na jezdni
      > zakrwawionym dziecku, ktore jeszcze przed chwila przed chwila bawilo sie w
      > dyskotece taki hojrak widzi jakas "pieprzona sarne" i wszystkim, ktorzy sie
      > zatrzymuja wmawia, ze jakas "pieprzona sarna" wylazla z lasu wprost pod jego
      > kola. Pewnie tak bardzo by chcial, zeby to byla sarna, ze traci kontakt z
      > rzeczywistoscia.
      >
      > A jak na razie mile dla oka obrazki pieknie nawoskowanych 300-konnych bryczek
      > zrywajacych asfalt maja sie w mediach coraz lepiej. Pokazywanie takich
      > materialow w porze najlepszej ogladalnosci nie jest wszak zakazane.
      > Co innego drastyczne sceny wypadkow, ofiar w szoku, czasem ze zmiazdzonymi
      > konczynami, ktore trzeba amputowac na miejscu, by wydobyc z wraku to co
      > zostalo z czlowieka, a co powinno wystarczyc do dalszej egzystencji.
      > Za takie obrazki KRRiT z cala pewnoscia ukaralaby nadawce, bedac przy okazji
      > przekonana, ze swietnie w ten sposob wypelnila ciazacy na niej obowiazek
      > dbalosci o kondycje psychiczna spoleczenstwa, ze szczegolnym uwzglednieniem
      > mlodszej jego czesci.
      >
      > Niestety filozofia "miec zamiast byc" tu takze odcska swoje pietno. Smierc i
      > cierpienie zamiast byc przedmiotem glebszej refleksji, staja sie swietna
      > kanwa coraz to nowszych gier komputerowych i produkcji Hollywoodu. W zyciu
      > codziennym natomiast szeroko propagowane jest szczescie pod niemal kazda
      > postacia. Czy nie wiesz, ze Twoje szczescie jest na wyciagniecie reki. Trzeba
      > tylko ta reke po nie wyciagnac. No i dobrze jest miec w niej czasem 7,99,
      > czasem 7.999, a czasem 799.900 zl. To juz zalezy pod jaka postacia chcialoby
      > sie tego szczescia doswiadczyc.
      >
      > Pozdrawiam wszystkich myslacych inaczej


      To bardzo poruszjacy list. Będę wdzięczna autorowi listu za kontakt. alicjamp@gazeta.pl
      Dziekuję.
Pełna wersja