Jeszcze raz o rondzie

IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 01.09.02, 01:32
Ktoś założył wątek o zasadach jazdy po rondzie:
www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?
f=510&w=2552578&a=2552578.

Przyznam się ze mieszkajac w mieście Szczecin w którym w samym centrum jest
ok. 20 - 30 rond (a właściwie to w centrum Niemcy nie zbudowali żadnego
skrzyżowania, dopiero po wojnie z kilku rond zrobiono krzyżówki) to nie
spotkałem się z rondem na którym można skręcić w lewo. To jakieś wierutne
bzdury albo niezrozumienie istoty czegoś co nazywamy rondem. Często mylimy
rondo ze skrzyżowaniem dróg dwujezdniowych o kilku (2 - 3) pasach ruchu
przedzielonych pasem zieleni. W centrum takiego skrzyżowania siłą rzeczy
powstac musi wyspa czasami kwadratowa a czasami (nie daj Bóg) okrągła którą
trzeba objechać (ruch okrężny) aby skręcić. Przecinając pas ruchu pojazdów
jadących ze strony przeciwnej (sygnalizujemy wtedy kierunkowskazem ze
jedziemy w lewo)- czasami jeszcze musimy zmierzyć się z tramwajem
przecinającym wysepkę. Delikwent który nie patrzy na znaki myśli ze jest
właśnie na rondzie jedzie bez kierunkowskazów podczas gdy obowiązują tam
zasady analogiczne do reszty skrzyżowań - nieszczęście gotowe. Bezsensowne
wydają siwięc stwierdzenia o trzech pasach ruchu w różnych kierunkach ruchu
na rondzie (w tym w lewo). A w zasadzie na takich skrzyżowaniach powinny byc
światła i z doswiadczenia wiem że są i wszystko powinno być jasne.
(Ciemniaki - od początku)
Przypomnijmy wjazd na rondo poprzedzony jest niepozornym znaczkiem ze
strzałkami "w kółko". Na rondzie kierunki ruchu nie mogą się przecinać,
krzyżować za wyjątkiem zjazdu z niego - wtedy mamy sytuację kiedy z ronda
możemy zjechać tylko w prawo (Ewentualnie skręcamy w lewo jeśli chcemy
staranowac wysepkę i poczuć sie jak motorniczy tramwaju).
Po co bowiem wymyślono rondo (ruch okrężny nie musi dotyczyć tylko ronda -
patrz wyżej).

1. Ano wymyślono po to aby właśnie nie trzeba było się zatrzymywać przy
wjeździe (jak na skrzyżowaniu) i po to aby nie przecinały sie kierunki ruchu
2. Kolizjogenność skrzyżowań jest ok 100% większa niż rond
3. Rondo poprawia ekonomię jazdy (wiadomo co się dzieje na światłach)
4. Przepustowość rond jest kilkakrotnie wyzsza niż skrzyżowania.
5.Kto stoi przed przejściem na skrzyżowaniu a przed przjściem na rondzie
pewnie wyczuwa tą subtelna różnice w ilości smogu - na korzysć ronda.
6. Wymyślono po to żeby nikt nie miał dylematu jak skręcić i komu ustąpić
pierwszeństwa.

A jednak zdarzają się jednak idioci co na rondo wjadą pod prąd. Serio...
Stałem kiedyś przy Rondzie Hakena i obserwowałem... I jechali nie z
roztargnienia czy nieznajomości przepisów. Jechali tak bo nie chciało im się
objeżdżać ronda co ma ok 200m średnicy.
A jak jeżdżą po tych rondach? Tragedia...
Błędy:
1 Jechanie zewn. pasem przejeżdżając zjazd z ronda. Kochani! blokujemy wtedy
tych co chcą na nie wjechać. Skrajny pas służy wyłączniedo zjazdu.
2. Zajezdżanie drogi. Niestety większość kierowców nie wie gdzie chce skręcić
i w ostatniej chwili wymusza pierwszeństwo zjeżdżając nam przed nos. Kochani -
nie ma tak lekko. Nie wiesz gdzie jechać - jedź w kółko, za drugim razem
będziesz wiedział jak się ustawić. Rondo to nie rodeo ale karuzela.
3. Nadmierna prędkość - główna wada projektowanych obecnie rond. Rondo które
ma 200 m śr. pozornie wygląda jak autostrada. Nagle okazuje sie że chcemy
skręcić - na gwałt wrzucamy prawy kierunek, i wiooooo.... Przez trzy pasy w
prawo robiąc popłoch wśród kierowców. Jak kierowca mądry to da sobie spokój,
zjedzie na środkowy pas i objedzie jeszcze raz - inny właduje się komuś przed
maskę bo nie zmieści się w zakręt a wjeżdżający na rondo nie spodziewa się że
ten delikwent przejedzie nie tylko zjazd ale i maskę nowiutkiego cacuszka-
efekt ocenimy po wizycie u znajomego blacharza.
4. Kierunkowskazy - tak jak wszędzie przy zmianie pasa ruchu wypadałoby
mignąć. Jak jest - wszyscy wiemy
Na koniec - patrzmy kochani na znaki i myslmy logicznie.... Wiem że początki
są trudne. ja sam nie byłem i nie jestem w tym orłem. Jak dostałem prawo
jazdy (jakieś 9 lat wstecz) w ciagu 1 tygodnia zapłaciłem 2 mandaty. W dwóch
nastepnych miałem pierwszą stłuczkę. Los rzucił mnie na głęboką wodę - udało
mi się staranować bok radiowozu policji. Wrażeń miałem na najblizsze kilka
lat. Tyle są niestety warte nasze kursa prawa jazdy...
(Ciemniaki - wiadomo)
    • Gość: Ktos Re: Jeszcze raz o rondzie IP: *.tvn.pl 01.09.02, 11:57
      Masz racje ze ludzie nie rozruzniaja ronda o skrzyzowania z centralna wyspa.
      Np. w Krakowie (nie liczac rondek pod supermarketami) est tylko jedno rondo
      Mogilskie reszta to wszystko skrzyżowania z wyspą centralną. Ale to juz chyba
      wina drogowców, którzy ustawiaja przed takimi skrzyzowaniami znak że jest to
      skrzyzowanie o ruchu okrężnym czyli rondo. Na szczescie stoja tam swiatla i nie
      ma problemow. Natomiast w nocy gdy sa wyłączone to zaczyna sie horror.
      • Gość: Jack London Re: Jeszcze raz o rondzie IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 02.09.02, 09:43
        No jasne! Z tym znakiem to jest jakaś szopka.

        1. Nie wiem czy dobrze myślę: Załóżmy, przed wjazdem na "okrągłe skrzyżowanie"
        o godzinie 9 rano stajemy na światłach. Pod światłami mamy znak inf. "ustąp
        pierwszeństwa" i znak nakazu "ruch okrężny" (to najczestsze zestawienie).
        Jedziemy jak nam każą światła, bo te mają pierwszństwo przed znakami i wtedy
        jest to zwykłe skrzyżowanie z wyspą - jedziemy na takich samych zasadach jak na
        innych skrzyżowaniach choćby planista ze skrzyżowania zrobił idealne kółeczko.
        W lewo, w prawo, na wprost, pamiętając aby objechać tą wysepkę.

        2. Jedziemy przez to skrzyżowanie o 23. Nad ulicą migające żółte swiatło albo
        ich brak. Co wtedy? Logicznie rzecz biorąć dopiero wtedy skrzyzowanie staje się
        rondem czy też skrzyżowaniem o ruchu okrężnym (jeden pan od instruktarzu
        mawiał " synuś - rondo to ma dziadek w kapeluszu, po czym zasypiał mi w
        samochodzie. Jechałem kiedyś po mieście. Spał smacznie, ale pech chciał że cos
        mu się przyśniło i na środku skrzyżowania z krzykiem na ustach depnął po
        hamulcach. To ci był instruktor... że ho ho) i dopiero wtedy będący na rondzie
        są uprzwilejowani względem tych co na to rondo wjeżdżaja. Sytuacja sie mocno
        komplikuje bo kierowcy, czyli my, jeżdżą na pamięć a dodatkowo pasy ruchu są
        już przecież wymalowane. Nie wiem czy mam w tym wszystkim rację, ale bajzel
        jest niezły. Nie byloby lepiej usunąć i ten znak o pierwszeństwie, i ten nakaz
        o ruchu okrężnym a ustalić nadrzędność dróg, ustawić zwykly informacyjny o
        ruchu który odbywa się dookoła wysepki (jest taki znak) lub po prostu znak
        pokazujacy sposób jazdy w związku z koniecznością objechania wysepki (zdarza
        się że po takim skręcie w lewo wjeżdżamy pod prąd lub nie tam gdzie trzeba bo
        np. po lewej stronie są dwie drogi o odzielnych jezdniach dla każdego kierunku -
        w sumie aż cztery jezdnie i o pomyłkę nietrudno). I zgadzam się że prawdziwych
        rond jest w Polsce mało. Większość została przerobiona na zwykłe krzyżówki bo
        najzwyczajniej w świecie były za małe i nie sposób tam zachować ciągłości
        ruchu - dlatego są tam światła. Niemniej jednak w takim Szczecinie jest ich
        dużo - zapraszam na praktykę (choć tak naprawdę jazda po nich w porównaniu do
        tego co sie dzieje na skrzyżowaniach jest prawdziwa przyjemnością - łatwą
        przyjemnością).

        Pozdrowienia - niech Moc bedzie z Wami (wszystkimi)
Pełna wersja