zmiana pasa

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.05, 12:21
mam z tym problem kiedy jest duży tłok i zagęszczenie samochodów. na przykład
dojeżdżam do świateł prawym pasem a wiem, że mam skręcić w lewo i wypadałoby
zmienić pas na lewy i wtedy za cholerę nie wiem kiedy sie pchać a kiedy nie.
w efekcie jak ostatnia dupa jadę prosto. help!
    • Gość: zieloność Re: zmiana pasa IP: *.smrw.lodz.pl 03.09.05, 14:53
      Zawsze można włączyć kierunkowskaz, stanąć i czekać, czy najpierw nas ktoś
      wpuści, czy zostaniemy zlinczowani przez tych z tyłu. No i nie przejeżdżać
      przez ciągłą.
    • b-beagle Re: zmiana pasa 03.09.05, 15:20
      Wszystko trzeba sobie wczesniej zaplanować.Patrzeć we wsteczne lusterka aby nie
      zjeżdżać nikomu drogi i odpowiednio wczesniej wykonać ten manewr aby potem nie
      powodować zamiesznia.Jak długo masz prawo jazdy? Sądząc z twojego opisu to od
      niedawna.Naklej sobie zielony liść nie zaszkodzi a może inni kierowcy nie będą
      się wściekać.
      • Gość: zuza Re: zmiana pasa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.05, 16:21
        Prawko mam, uwaga, 8 lat ale jeżdżę czynnie gdzieś tak od 4 miesięcy. No i mam
        z tym pasem problem i z wyprzedzaniem. Dzisiaj na przykład wracałam z roboty i
        przede mną pojawił się traktor. I nie wyprzedziłam. Jechałam do domu 20km/h. Co
        za wstyd!
    • Gość: Moto. Re: zmiana pasa IP: *.lot.pl 03.09.05, 15:25
      Musisz po prostu zawczasu zajmować odpowiedni pas, im większy tłok, tym
      wcześniej. Wciskanie się w ostatniej chwili to niebezpieczeństwo kolizji, bo
      każdy uzna Cię za cwaniarę, która do ostatniej chwili jedzie "nie swoim pasem",
      żeby np. nie czekać w kolejce do skrętu w lewo i na wcisk skręca w ostatniej
      chwili. Ostatecznie możesz skręcić w prawo - jeśli to możliwe - i zawrócić po
      skręcie w ulicę, którą chciałaś jechać. Wszystko jest lepsze niż powodowanie
      zamieszania na drodze.
    • rapid130 Re: zmiana pasa 03.09.05, 18:22
      Naście lat temu mój instruktor uczył kursantów dobrego zwyczaju:
      - Przyspieszaj przy zmianie pasa.
      Oczywiście, wszystko w ramach rozsądku, tylko jeżeli jest możliwość
      przyspieszenia, bez konieczności gwałtownego hamowania za moment.

      Ale generalnie ten zwyczaj jest bardzo rozsądny.
      Zmniejsza prawdopodobieństwo zajechania drogi komuś, kto już ten pas zajmuje.
    • Gość: lucyperek2 Re: zmiana pasa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.05, 09:32
      To jest problem w skali całej Polski i nie tylko Ty się z nim borykasz. Ja
      niemal zawsze gdy chcę zmienić pas (nie mówię o wciskaniu 3 m przed skrętem)
      napotykam wściekły bulgot polaczków. Pisałem o tym w poście o kierunkowskazach
      przy skręcaniu w lewo. Więc gdy zamierzam zmienić pas jedynie upewniam sie że
      jest nieco miejsca i że facet przed którego wjadę nie będzie zmuszony do
      gwałtownego hamowania (nie należy zajeżdżać drogi). Włączam mrygadło i po 2-3
      sekundach (żeby potem nie mówił że został zaskoczony) spokojnie przesuwam się
      tam gdzie muszę. Na ryk klaksonu, piąchy, pianę i wyzwiska nie zważam.
      A smutne jest to, że nigdzie w Austrii, Włoszech, Szwajcarii, Niemczech gdy chcę
      zmienić pas nie spotykam tego parszywego polskiego świnienia. Chyba że akurat
      jedzie polaczek.
      • michalfront Re: zmiana pasa 08.09.05, 11:13
        to ty jesteś chamem a nie polaczki, na których plujesz - samo włączenie
        kierunkowskazu nie upoważnia cię do zmiany pasa ruchu, nikt też nie jest
        upoważniony do bycia uprzejmym i wpuszczania własnie ciebie, bo jaśnie panu
        akurat zachciało się zmienić pas bez patrzenia czy może i czy komuś innemu tym
        manewrem nie przeszkadza (to że nie zmuszasz do gwałtownego hamowania to żadna
        zasługa - nie powinieneś zmuszać do jakiegokolwiek hamowania czy zmiany toru i
        jazdy)

        jesli chcesz zmienić pas to sygnalizujesz to i czekasz na możliwość a nie
        jedziesz na chama

        ciekawe kiedy ktoś zechce sobie wyremontować przód na twój koszt... już wolę
        polaczków spotkać na drodze niż takich jak ty
        • emes-nju Re: zmiana pasa 08.09.05, 11:44
          michalfront napisał:

          > to ty jesteś chamem a nie polaczki, na których plujesz - samo włączenie
          > kierunkowskazu nie upoważnia cię do zmiany pasa ruchu, nikt też nie jest
          > upoważniony do bycia uprzejmym i wpuszczania własnie ciebie, bo jaśnie panu
          > akurat zachciało się zmienić pas bez patrzenia czy może i czy komuś innemu
          > tym manewrem nie przeszkadza (to że nie zmuszasz do gwałtownego hamowania to
          > żadna zasługa - nie powinieneś zmuszać do jakiegokolwiek hamowania czy zmiany
          > toru i jazdy)
          >
          > jesli chcesz zmienić pas to sygnalizujesz to i czekasz na możliwość a nie
          > jedziesz na chama
          >
          > ciekawe kiedy ktoś zechce sobie wyremontować przód na twój koszt... już wolę
          > polaczków spotkać na drodze niż takich jak ty


          HEJ! Z jakiej wsi pochodzisz?! Bo z miasta na pewno nie.

          W miescie, w gestym ruchu, nie da sie zmienic pasa bez wspolpracy tych z tylu! Wlaczenie kierunku jest sygnalem, ze na te wspolprace sie czeka. Lucyperek zachowuje sie jak najbardziej ok. Wlacza kierunek i daje temu z tylu czas na reakcje. Jezeli reakcji nie ma - zmienia pas. To ze PO zmianie pasa slyszy klakson swiadczy o chamstwie "trebacza". Zreszta ten sam "trebacz" bedzie szalenie zbulwersowany jak ktos go w takiej samej sytuacji obtrabi... Ot, taka mentalnosc Kalego :-/
          • vtec_z Złoty środek 08.09.05, 12:01
            Mamy dwa skrajne zachowania (oba "burackie"):
            1. ortodoksyjnie kodeksowe - właczenie kierunkowskazu do niczego nie upoważnia
            i nie wpuszczę bo mam pierwszeństwo
            2. cwaniackie - włączam kierunkowskaz i już (albo nawet nie włączam i już), do
            tego nie patrzę na oznakowanie poziome i pionowe określające zasady ruchu.
            A my usiłujemy znaleźć w tym wszystkim granice oddzielające chamstwo od kultury
            i jazdę przepisową od "mania kodeksu w d...".
            Możemy spotkać kierowców wyznających wszystkie odcienie zachowań w tej
            sytuacji, weźmy zatem na to poprawkę i nie wpychajmy się na siłę przed kierowcę
            ignorującego prośbę o wpuszczenie na sąsiedni pas. Jego zachowanie nie musi
            świadczyć o braku kultury ale także o braku umiejętności, gapiostwie,
            roztargnieniu, może być zajety czymś innym itp. Skutki kolizji w takim wypadku
            będą zawsze oceniane na niekorzyść zmieniającego pas...
            • emes-nju Re: Złoty środek 08.09.05, 12:14
              Calkowicie podpieram!

              Wez jednak pod uwage, ze wiekszosc kierowcow zaczyna jednak zauwazac pozytywne skutki uprzejmosci na drodze i zachowania z pkt. 1 i 2 powoli sie marginalizuja. Coraz czesciej widze nawet wyrazne zwalnianie samochodow, ktore "prosze" kierunkiem o miejsce.

              Znajomy ze Szwecji skomentowal kiedys koszmarny brak kultury w Polsce - "za malo macie samochodow - jak bedzie wiecej wariaci wygina, a reszta zacznie jezdzic kulturalnie bo inaczej sie nie da". Prorok jakis...?
              • vtec_z Re: Złoty środek 08.09.05, 12:35
                emes-nju napisał:

                > Wez jednak pod uwage, ze wiekszosc kierowcow zaczyna jednak zauwazac
                > pozytywne skutki uprzejmosci na drodze i zachowania z pkt. 1 i 2 powoli sie
                > marginalizuja.

                Zgadza się co do zmniejszenia osób wyznających prawo bezwzględnego
                pierwszeństwa. Coraz częściej wida reakcję na "kierunkowskazową prośbę",
                wczoraj miałem okazję obserwować takie zachowania w horrendalnym warszawskim
                korku (50 min zamiast 5). Działało choć kierowcy mieli prawo być wkur... na
                cały świat.
                Niestety drugie zachowanie znajduje także wcoraz więcej wyznawców. Nieważne
                jak, ważne żebym był z przodu - bo przecież mi się spieszy!
                • baryla2000 Re: Złoty środek 08.09.05, 13:17
                  A ja miałem ciekawy przypadek wczoraj. Jadę sobię dwupasmową ulicą późne
                  popołudnie, ruch znikomy. Chciałem zmienić pas na lewy, spojrzenie w lusterko,
                  toyotka jedzie, więc wrzucam kierunek i jadę dalej swoim pasem i co widzę w
                  lusterku? Kierowca toyoty panicznie uciekł na pas dla jadących z przeciwka i
                  obtrąbił mnie straszliwie. A ja zawsze sądziłem, że kierunkowskaz służy do
                  informowania o tym co się chce zrobić a nie o tym co się właśnie robi lub zrobiło.
                  • vtec_z Re: Złoty środek 08.09.05, 13:28
                    Widać, że kierowca Toyoty wyrobiłjuż w sobie odruch warunkowy na kierunkowskaz
                    samochodu z przodu po prawej. A tak na marginesie - jeżeli było tak pusto i
                    zamierzałeś wjechać za Toyotą to mogłeś zasygnalizować zamiar dopiero gdy Toyta
                    cię wyprzedzi. Oszczędziłbyś toyociarzowi odbioru niepotrzebnych mu informacji
                    i nie wprawiłbyś go w osłupienie. Ale to tylko taka kosmetyka...

                    ---------------------------------------
                    First man then machine (Soichiro Honda)
                  • etom Re: Złoty środek 08.09.05, 16:37
                    baryla2000 napisał:

                    > A ja zawsze sądziłem, że kierunkowskaz służy do
                    > informowania o tym co się chce zrobić a nie o tym co się właśnie robi lub
                    > zrobiło.

                    Masz racje ...ale 2/3
                    nie - co sie chce zrobic
                    nie - co sie zrobilo !
                    tak - co sie wlasnie robi
                    z zastrzezeniem ze sygnalizuje sie z wyprzedzeniem manewr ktory rozpoczynasz ,
                    oczywiscie po spelnieniu innych koniecznych warunkow.
                    Jednym slowem mozna mrugac wtedy gdy masz mozliwosc wykonania manewru - czyli
                    mrugasz i na pewno zmieniasz pas.
                    Postaw sie w jego sytuacji ,dojezdza do Ciebie i naraz widzi ze mozesz mu
                    wjechac przed nos.Jak byl blisko to sie nie dziwie ze odbil w lewo ,bo nie mial
                    czasu sie zastanawiac czy wjedziesz czy nie.Tym bardziej wlasnie ,ze byl maly
                    ruch , przy duzym i tak wszyscy raczej sa "odporni" na takie mruganie ,bo
                    raczej oznacza ono prosbe o miejsce przy zmianie pasa i skrecajacy i tak nie
                    wjedzie jak sie mu nie ustapi.
                    • vtec_z Re: Złoty środek 08.09.05, 16:50
                      etom napisał:

                      > Masz racje ...ale 2/3
                      > nie - co sie chce zrobic
                      > nie - co sie zrobilo !
                      > tak - co sie wlasnie robi

                      Muszę cię zmartwić - też trafiłeś w 2/3 - pierwsza odpowiedź jest prawdziwa!.
                      Zobacz jak sformułowano to w kodeksie:
                      Art. 22. 5. Kierujący pojazdem jest obowiązany zawczasu i wyraźnie sygnalizować
                      zamiar zmiany kierunku jazdy lub pasa ruchu oraz zaprzestać sygnalizowania
                      niezwłocznie po wykonaniu manewru.

                      Sygnalizować zamiar oznacza właczyć kierunkowskaz przed rozpoczęciem mamnewru,
                      po to by ostrzec wszystkich zainteresowanych. Manewr wolno rozpocząć dopiero po
                      spełnieniu także innych warunków:

                      2. Kierujący pojazdem jest obowiązany zbliżyć się:
                      1) do prawej krawędzi jezdni - jeżeli zamierza skręcić w prawo;
                      2) do środka jezdni lub na jezdni o ruchu jednokierunkowym do lewej jej
                      krawędzi - jeżeli zamierza skręcić w lewo.

                      4. Kierujący pojazdem, zmieniając zajmowany pas ruchu, jest obowiązany ustąpić
                      pierwszeństwa pojazdowi jadącemu po pasie ruchu, na który zamierza wjechać,
                      oraz pojazdowi wjeżdżającemu na ten pas z prawej strony.
                      • etom Re: Złoty środek 08.09.05, 17:19
                        vtec_z napisał:

                        > Muszę cię zmartwić - też trafiłeś w 2/3 - pierwsza odpowiedź jest prawdziwa!.

                        Raczej nie - chodzilo mi o to ,ze nie powinno sie sygnalizowac manewru ,ktorego
                        nie mozna wykonac ,tylko taki ktory "dochodzi do skutku"

                        > Art. 22. 5. Kierujący pojazdem jest obowiązany zawczasu i wyraźnie
                        > sygnalizować zamiar zmiany kierunku jazdy lub pasa ruchu...

                        oczywiscie ,sam tez przeciez o ty pisalem,ale to "zawczasu i wyraźnie" okresla
                        sposob uzycia kierunkowskazow przy tym manewrze ale nie upowaznia do niego

                        > Sygnalizować zamiar oznacza właczyć kierunkowskaz przed rozpoczęciem
                        > mamnewru, po to by ostrzec wszystkich zainteresowanych

                        Tak ,przed rozpoczęciem "mamnewru" - po wlaczeniu kierunkowskazu powinien
                        nastapic manewr - mrugam i zmieniam pas a nie mrugam bo chce zmienic pas.
                        Wychodze z zalozenia ,ze nie ma po co wlaczc kierunkowskazu jezeli nie mam
                        mozliwosci wykonania tego manewru.
                        To tak generalnie ,bo faktycznie np. przy duzym ruchu kierunkowskaz jest tez
                        prosba o umozliwienie manewru.

                        PS
                        poza tym zacytowales tylko czesc z mojej wypowiedzi z ktora sie nie zgadzasz:

                        " tak - co sie wlasnie robi "

                        a bylo tak :

                        " tak - co sie wlasnie robi
                        z zastrzezeniem ze sygnalizuje sie z wyprzedzeniem manewr ktory rozpoczynasz ,
                        oczywiscie po spelnieniu innych koniecznych warunkow. "

                        to chyba nie to samo ?
                        • vtec_z Re: Złoty środek 08.09.05, 22:12
                          Mam nieodparte wrażenie, że myślimy o tym samym, choć wyrażamy to trochę
                          inaczej :-) Istotne są wnioski i ich realizacja - a to już jest takie samo.
                        • baryla2000 Re: Złoty środek 09.09.05, 13:53
                          A to wyjaśnijcie mi dlaczego miga się stojąc na skrzyżowaniu przed skęceniem w
                          lewo a nie ma możliwości wykonania manewru bo jadą z naprzeciwka? Migacz moim
                          zdaniem jest po to żeby pokazać wszystkim kogo to interesuje co zamierzam a nie
                          co robię bo jak już skręcam czy zmieniam pas to kierunek jest musztardą po
                          obiedzie i moim zdaniem, to puszczanie kierunku tylko w sytuacji gdy manewr
                          można wykonać jest, że się tak wyrażę, z lekka pozbawione celowości. A poza tym
                          wydaje mi się, że z dwojga złego lepiej migacza nadużywać niż go użyć o raz za mało.
                          • vtec_z Re: Złoty środek 09.09.05, 14:07
                            baryla2000 napisał:

                            > A to wyjaśnijcie mi dlaczego miga się stojąc na skrzyżowaniu przed skęceniem w
                            > lewo a nie ma możliwości wykonania manewru bo jadą z naprzeciwka?
                            Robisz to po to by:
                            1) uprzedzić o tym co zamierzasz zrobić, gdy będziesz mógł kontynuować jazdę
                            (inaczej wyglądasz jak baran, który chce jechać prosto, ale stoi na środku
                            skrzyzowania)
                            2) Zasygnalizować tym z przeciwka, by dali Ci możliwość przejazdu w sytuacji
                            gdy sami nie będą mogli jechać lub po prostu ze zwykłej uprzejmości.

                            Ad 1) Jeżeli geometria skrzyzowania jest taka, że zatrzymujesz siew pozycji "po
                            skręcie" lub blisko takiej pozycji sygnalizowanie możesz sobie darować.

                            > Migacz moim zdaniem jest po to żeby pokazać wszystkim kogo to interesuje co
                            > zamierzam a nie co robię bo jak już skręcam czy zmieniam pas to kierunek jest
                            > musztardą po obiedzie

                            Kodeks mówi, że sygnalizować powinniśmy zamiar oraz manewr i wyłaczyć
                            kierunkowskaz natychmiast po zakończeniu manewru. W praktyce to wygląda tak, że
                            często w trakcie manewru i tak jesteś zajęty kręceniem kierownicą oraz
                            obserwacją drogi i inych pojazdów i nie masz czasu na wyłaczanie
                            kierunkowskazu. Ponadto zbyt wczesne wyłaczenie kierunkowskazu moze być
                            sygnałem dla innych, że odstąpiłeś od swojego zamiaru - a to już byłoby
                            wprowadzenie w błąd.

                            > i moim zdaniem, to puszczanie kierunku tylko w sytuacji gdy manewr można
                            > wykonać jest, że się tak wyrażę, z lekka pozbawione celowości.

                            Nie rozumiem, przeczysz tutaj temu co napisałeś wcześniej...


                            > A poza tym wydaje mi się, że z dwojga złego lepiej migacza nadużywać niż go
                            > użyć o raz za mało.

                            Racja, o ile to "nadużycie" nie spowoduje błędnej interpretacji wśród innych
                            użytkowników drogi.
                  • pocieszne Re: Złoty środek 08.09.05, 16:47
                    baryla2000 napisał:


                    > Chciałem zmienić pas na lewy, spojrzenie w lusterko,
                    > toyotka jedzie, więc wrzucam kierunek i jadę dalej swoim pasem i co widzę w
                    > lusterku? Kierowca toyoty panicznie uciekł na pas dla jadących z przeciwka

                    raczej blad ,po co mu "migales" skoro i tak chciales zmienic pas za nim ?
                    mial prawo spanikowac ,bo mogl myslec ze go nie widzisz i zaczynasz manewr
          • michalfront Re: zmiana pasa 08.09.05, 12:15
            emes-nju napisał:

            > HEJ! Z jakiej wsi pochodzisz?! Bo z miasta na pewno nie.

            ciekawe przypuszczenie, szkoda że nie trafione...

            > Wlaczenie kierunku jest sygnalem, ze na te wspolprace sie czeka.

            zgadza się...

            > Wlacza kierunek i daje temu z tylu czas na reakcj
            > e. Jezeli reakcji nie ma - zmienia pas.

            a tu się nie zgadza - jeśli reakcji nie ma to nie znaczy że może się na chama
            wpychać. żaden przepis nie mówi że włączenie kierunkowskazu upowaznia do zmiany
            pasa. ono tylko sygnalizuje chęć zmiany pasa - musza być jeszcze odpowiednie
            warunki na drodze (czyt. miejsce na zmianę pasa bez przeszkadzania innym).
            inaczej mamy do czynienia ze zwykłym wciskaniem się i cwaniactwem na drodze -
            to że ktoś jest chamem i nie chce Cię wpuścić nie upowaznia Cie do tego żeby
            też być chamem i wciskać się przed innych zmuszając ich do hamowania - ktoś tu
            mówił o mentalności kalego? :)

            mnie jakoś nigdy nie przyszło mi do głowy zmianiać pasa tak, żebym musiał
            zmuszać innych do hamowania - raczej pojadę skrzyżowanie dalej i nadłożę drogi
            niż zachowam się tak jak Ty czy Lucuperek - powtarzam, dobry kierowca tak
            zmieni pas ruchu żeby inni nie musieli zmieniać ani predkości ani toru jazdy
            • emes-nju Pkt. 1 z wypowiedzi kol. vtec_z - gratulacje! n/t 08.09.05, 12:25


              • vtec_z Re: Pkt. 1 z wypowiedzi kol. vtec_z - gratulacje! 08.09.05, 12:29
                Emes-nju, spudłowałeś. Michal opisuje sytuację od strony zmieniającego pas
                ruchu a mój punkt 1. dotyczy tego, przed którego chce wjechać.
                Cóż, Michal jest gdzieś pośrodku - ale bezpieczny!
                • michalfront Re: Pkt. 1 z wypowiedzi kol. vtec_z - gratulacje! 08.09.05, 12:37
                  dokładnie - ja staram sie wpuszczać, jeśli ktoś o to prosi i liczę o to że
                  kiedy ja będę potrzebował takiej zmiany również trafię na kogoś życzliwego

                  natomiast jeśli nie trafię na takiego kierowcę, to do głowy mi nie przyjdzie
                  uczyć go dobrych manier na zasadzie "nie chcesz mnie chamie wpuścić to ja ci
                  pokażę" - trudno, wolę nie zmienić pasa niż zaryzykować kolizję (której w
                  dodatku to ja zostałbym uznany winnym, jakby co)

                  zresztą nikt nie jeżdzi "jak po sznurku" - zawsze znajdzie się ktoś kto jedzie
                  wolniej i przestrzeń między nim a samochodem poprzedzającym zwiększa się (lub
                  przynajmniej nie maleje) - wtedy manewru zmiany pasa można dokonać szybko,
                  bezkonfliktowo i zgodnie z przepisami (które są ważne, ale nie są w stanie
                  przewidzieć wszystkiego - wtedy konieczny jest jeszcze zdrowy rozsądek)

                  i jeszcze jedno (ktoś już o tym pisał) - podczas zmiany pasa lekko
                  przyspieszajmy - to ułatwi życie i nam i osobie przed którą wjeżdżamy
                  • emes-nju Re: Pkt. 1 z wypowiedzi kol. vtec_z - gratulacje! 08.09.05, 12:57
                    A no to ja przepraszam!

                    Szczerze powiedziawszy bylem calkowicie pewien, ze mam do czynienia z ortodoksem, ktory nie popusci bo MU SIE NALEZY. Tez wpuszczam wszystko, co moge wpuscic i coraz czesciej spotykam sie z duza zyczliwoscia innych. Wczoraj specjalnie dla mnie zrobil miejsce (zanikajacy pas) jadacy przedtem bardzo szybko Mercedes. Zwolnil zanim wlaczylem kierunek - widac, ze gosc jechal szybko, ale nie tracil kontroli nad swoim zachowaniem, a i Mercedes do lba mu nie uderzyl :-) I tylko tak dalej - po Warszawie juz jezdzi sie znacznie mniej nerwowo niz kilka lat temu.
                    • michalfront Re: Pkt. 1 z wypowiedzi kol. vtec_z - gratulacje! 08.09.05, 13:03
                      faktycznie - szczerze mówiąc nie wiem czym jest to spowodowane ale coraz
                      częsciej można liczyć (nie tylko w Warszawie ale i w innych miastach) na
                      kulturalne zachowanie innych uczestników ruchu - czyżby ludzie nagle sami z
                      siebie zmądrzeli? a może po prostu zobaczyli że tak jest lepiej, milej i de
                      facto szybciej?

                      i oby tak dalej (chociaż nie łudźmy się, że nagle wszyscy będą jeździć z głową -
                      pewnien odsetek szaleńców zawsze będzie na drodze)

            • Gość: lucyperek2 Re: zmiana pasa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.05, 12:32
              Jasne, Kolego. Wszystko jest proste, gdy świat jest piękny a ludzie są dobrzy.
              Ja wyraźnie opisałem specyficzną i CHARAKTERYSTYCZNĄ sytuację, gdy :
              1. jedziemy z podobna prędkością, a więc NIKT nie musi hamować.
              2. jest miejsce
              3. na widok mojego mrugacza facet zaczyna ewidentnie przyspieszać.

              Oczywiście jest wiele sytuacji, gdy ktoś się zagapił, było zbyt mało miejsca
              itd. itd. Wtedy oczywiście się nie wpycham. Masz rację, że właczenie
              kierunkowskazu nie upoważnia, tak jak stanie na podporządkowanej nie upoważnia
              do wjazdu na główną. Jeśli jednak tak literalnie będziemy podchodzić do tego to
              lepiej jeździć czołgami. Ja nie widze problemu gdy ktoś obok z przodu mruga i
              chce wjechać. Często wręcz zwalniam, robiąc mu miejsce i żadna korona mi ze łba
              nie spada. Nawet mi miło, że oddałem komuś przysługę.

              Aha, stopień świnienia zależy czy jadę autem żony (Toyota Avensis) czy swoim
              (Mercedes 300SE). Niestety Mercem się dość uciążliwie jeździ po Polsce.
              • vtec_z Re: zmiana pasa 08.09.05, 12:37
                No i też mieścisz się w złotym środku, choć wyglądało to trochę inaczej ;-)
                P.S. Wytępić wszystkie Merole - są za duże na nasze ulice! ;-)))
          • b-beagle Re: zmiana pasa 08.09.05, 16:41
            emes-nju napisał:

            > michalfront napisał:
            >
            > > to ty jesteś chamem a nie polaczki, na których plujesz - samo włączenie
            > > kierunkowskazu nie upoważnia cię do zmiany pasa ruchu, nikt też nie jest
            > > upoważniony do bycia uprzejmym i wpuszczania własnie ciebie, bo jaśnie pa
            > nu
            > > akurat zachciało się zmienić pas bez patrzenia czy może i czy komuś innem
            > u
            > > tym manewrem nie przeszkadza (to że nie zmuszasz do gwałtownego hamowania
            > to
            > > żadna zasługa - nie powinieneś zmuszać do jakiegokolwiek hamowania czy zm
            > iany
            > > toru i jazdy)
            > >
            > > jesli chcesz zmienić pas to sygnalizujesz to i czekasz na możliwość a nie
            >
            > > jedziesz na chama
            > >
            > > ciekawe kiedy ktoś zechce sobie wyremontować przód na twój koszt... już w
            > olę
            > > polaczków spotkać na drodze niż takich jak ty
            >
            >
            > HEJ! Z jakiej wsi pochodzisz?! Bo z miasta na pewno nie.
            >
            > W miescie, w gestym ruchu, nie da sie zmienic pasa bez wspolpracy tych z
            tylu!
            > Wlaczenie kierunku jest sygnalem, ze na te wspolprace sie czeka. Lucyperek
            zach
            > owuje sie jak najbardziej ok. Wlacza kierunek i daje temu z tylu czas na
            reakcj
            > e. Jezeli reakcji nie ma - zmienia pas. To ze PO zmianie pasa slyszy klakson
            sw
            > iadczy o chamstwie "trebacza". Zreszta ten sam "trebacz" bedzie szalenie
            zbulwe
            > rsowany jak ktos go w takiej samej sytuacji obtrabi... Ot, taka mentalnosc
            Kale
            > go :-/
            >

            Tylko pod warunkiem ,że jest bardzo duzy ruch albo korek.Samo syganalizowanie
            zamiaru nie upoważnia do wpychania się.
    • emes-nju Re: zmiana pasa 08.09.05, 11:55
      Probuj, bez zmniejszania predkosci (wskazane jest nawet niewielkie przyspieszenie, zeby nie hamowac tych z tylu), wjezdzac tuz za samochodem jadacym pasem, na ktory chcesz wjechac. W ten sposob jadacy z tylu bedzie mial dosc miejsca. Chyba, ze jedzie za blisko - pod takich sie nie pchaj.

      Jezeli masz problemy ze zmiana pasa, planuj manewr z duzym wyprzedzeniem i staraj sie, na trzypasmowkach, jezdzic srodkowym pasem - kazdy skret to wtedy tylko jeden pas do zmiany :-) Tylko prosze - jak juz usadowisz sie na lewym pol kilometra przed skretem, nie jedz 40 km/h!

      pzdr
      • Gość: zuzka Re: zmiana pasa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.05, 16:45
        ok:)
    • b-beagle Re: zmiana pasa 08.09.05, 16:45
      No i zawsze myślimy o innych a nie o sobie czyli tak jeżdzić żeby nie zjeżdżać,
      nie wpychać się, nie być zawalidrogą.......nie blokować rond ani skrzyżowań itd
      itd itd.A jezeli się zagapiło to trzeba nadrobić drogi a nie powodować
      niebezpiecznego zamieszania.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja