Dodaj do ulubionych

O kierunkowskazach raz drugi - skręcanie w lewo

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.05, 09:49
Czy zastanawialiście się kiedyś nad fenomenem zwyczaju nadzwyczaj powszechnego
w priwislańskim kraju - włączania lewego kierunkowskazu przy skręcie w lewo
na światłach dopiero gdy auto ruszyło i już jest na środku (wtedy to mrygadło
jest mi potrzebne na plaster). Jaki motyw kieruje tymi ludźmi ? Czy to chęć
bycia dyrektorskim zatwierdzaczem czy raczej strach przed ujawnieniem swojego
zamiaru, gdyż jak wiadomo wówczas inny rodaczek zrobi wszystko by ten manewr
utrudnić ?
Obserwuj wątek
    • vtec_z Re: O kierunkowskazach raz drugi - skręcanie w le 07.09.05, 10:26
      Zastanawiałem się. Szczególnie wtedy gdy zaplanowałem przejazd przez
      skrzyżowanie na wprost i stanąłem za takim "oszczędnym".

      Mam wrażenie, że od tego nawyku zaczął się ogólny trend zminimalizowania
      używania kierunkowskazów we wszystkich wymagających tego sytuacjach aż do
      całkowitego zaniku tej czynności. Nastepny etap do dorabianie pokrętnej
      ideologii (vide - część postów w wątku "O kierunkowskazach raz jeszcze").

      Słyszałem kiedyś taką radę: "Nie włączaj kierunkowskazów, bo pozostali kierowcy
      będą wiedzieli jak Cię wyprzedzić!" Czyzby to o to chodziło?
      • Gość: lucyperek2 Ja też myślałem, że chodzi o oszczędzanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.05, 10:41
        ale obserwując rozmaite zachowania zaczyna mi się to rozjaśniać. Gdyby chodziło
        tylko o oszczędzanie lub zagapianie się, wówczas jeden z drugim samemu klnąc na
        takiego, co na środku włączył szybko poszliby po rozum do głowy i sami zaczęliby
        włączać czekając na światłach, widząc w tym działanie, które bumerangiem
        przyniesie korzyść także i im. Ale to chyba inny motyw. Otóż od pewnego czasu
        obserwuję zjawisko, które juz zacząłem traktowac jako formę zabawy. Jedziemy na
        kilku pasach. Wszyscy mniej więcej z taka samą prędkością. Zamierzam zmienić pas
        (to się jednak czasami robi). Włączam więc zawczasu właściwy kierunkowskaz by
        ten z tyłu dobrze widział co zamierzam. I dokładnie w tej chwili w 70% sytuacji
        polaczek jadący z tyłu na pasie, na który chcę wjechać doznaje cudownego
        przyspieszenia i podjeżdża pod zderzak jadącego przed nim, tak bym nie miał
        szans na zmianę pasa.
        Ochronił swoją DUMĘ. Widać pojawienie się mojego auta przed jego było aktem
        zamachu na jego honorek. Inni obserwują to samo i podświadomie nie ujawniają się
        z zamiarem. Pokazują go dopiero post factum. To się być może podświadomie
        przenosi także i na skręcanie w lewo na światłach.
        A ja po prostu po kilkusekundowym mruganiu gdy widzę, iż polaczyna podejmuje
        "walkę" i zaczyna gwałtownie przyspieszać spokojnie przesuwam się na sąsiedni
        pas. Bawi mnie wściekły bulgot i ujadanie debila.
      • Gość: ktb Re: O kierunkowskazach raz drugi - skręcanie w le IP: 141.11.234.* 15.09.05, 18:10
        Czego chcesz, pamietam wciąż jak ktoś mi streścił swojego instruktora z prawa
        jazdy: A kierunkowskaz to można tak sobie razem z kierownicą - kierownica w
        lewo, to lewy się włączy w prawo to prawy. Tylko trzeba palec wystawić...
        Takie usprawnienie.
        Pojedźcie do Częstochowy, tam zobaczycie, czemu prosto zawsze warto jechać
        prawym pasem. Bo na lewym zawsze się stanie za cepem, który lewego
        kierunkowskazu nie włączył a skręca. Horror.
    • szklane_domy To może być śmieszne ale... 07.09.05, 20:40
      nie jeżdżę najnowszym autem i jestem przyzwyczajony do klasycznego dźwięku
      kierunkowskazu. Czyli takie cyk-cyk-cyk. Przesiadłem się do nowej 407 na kilka
      dni i powiem Wam.. strasznie mnie wkurzało to co słyszałem przy mryganiu. Jakieś
      komputerowe pik-pik-pik. Takie piskliwe melodyczne coś.
      W sumie może to nie przyczyna ale gdyby te bzyczki miały łagodne miłe cykanie a
      nie napieprzanie wysokimi tonami, to byłoby niektórym lżej.
      Oczywiście ostatecznie nie zarzuciłem wrzucania migacza, ale mnie to irytowało.
      Może głupie spostrzeżenie ale ludzie bywają prości i niektóre rzeczy
      przeszkadzają im tak boleśnie, że nie są w stanie ich przetrzymać :)))
    • klubow Re: O kierunkowskazach raz drugi - skręcanie w le 16.09.05, 23:49
      Witam
      Przez dluzszy czas jezdzilem w Hiszpanii, kraju w ktorym
      kierunkowskazy wlacza sie praktycznie tylko w sytuacjach gdy
      ten kierunkowskaz sluzy pomoca tylko i wylacznie tobie, czyli np.
      przy wcinaniu sie na inny pas. W innych sytuacjach wlaczanie kierunkowskazu
      jest w zaniku (oczywiscie wg. prawa obowiazek istnieje).
      I wbrew pozorom nie jest to takie straszne, bo kazdy wie ze ten jadacy za nim
      czy przed nim moze zrobic wszystko i jest na to przygotowany.

      I niestety przywiozlem ten zwyczaj tutaj, to ja jestem tym ktory wlacza
      kierunkowskaz w polowie skretu w lewo, jesli sobie przypomni zeby go wlaczyc.

      Z innej strony - jesli stoisz na pasie tylko dla skrecajacych w lewo czy prawo
      to kierunkowskaz uznalbym za powiedzmy .... nadmiarowy :)


      pozdr
      krzysiek








      • vtec_z Re: O kierunkowskazach raz drugi - skręcanie w le 17.09.05, 13:06
        klubow napisał:

        > Z innej strony - jesli stoisz na pasie tylko dla skrecajacych w lewo czy
        > prawo to kierunkowskaz uznalbym za powiedzmy .... nadmiarowy :)
        >

        Jest nadmiarowy ale dla Ciebie (i tak wiesz dokąd jedziesz) i dla kierowcy za
        Tobą (widzi te same znaki co Ty). Inni użytkownicy drogi - Ci na innych
        odnogach skrzyżowania i piesi mogą nie widzieć oznakowania pionowego i
        poziomego adresowanego do Ciebie i to dla nich włączasz kierunkowskaz.
        Jedyny wyjątek to taka sytuacja w której geometria drogi (jezdni) wyklucza inny
        sposób jazdy - np. oddzielenie wysepką pasów do skrętu od reszty jezdni.
        • t-omash Re: O kierunkowskazach raz drugi - skręcanie w le 17.09.05, 14:01
          Moimz skromnym zdaniem to jeśli nie ma innej możliwości jak na danym pasie
          skrecic w lewo to po co stać, a czekając słuchać pik-pik-pik, mnie nie
          przeszkadza ten dzwięk, ale ta mysl że wcześniej będe musial wymienić żarówkę,
          niby koszt nie duży - ale kto ma na to czas? Po drugie czasem lepiej niech ktoś
          nie włączy kierunku niż miałby "wrzucić" nie ten co powinien - Pozdrawiam pana
          Krzysztofa S., mam nadzieje że samochodzik już po blacharce! :)
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka