hamowanie

IP: *.derbynet.pl 22.09.05, 17:46
witam, mam jedno szybkie pytanie...
jade dzis za jedną kobietą 40 km/h ... ona nagle po hamulach (ale tak na
maxa) i wrzuca lewy kierunek( ale dokładnie, pierw hamuje, tak że staje, a
dopiero potem kierunek w lewo)... ja niestety nie zdąrzyłem wyhamować do 0 i
delikatnie ją walnołem- mi nic sie nie stalo... ona blotnik wgnieciony...
początkowo byłem pewny, że nie zawiniłem- to ona stworzyła zagrożenie nie
inforująć innych kierujących o swoich zamiarach... no ale potem pomyślałem,
że to ja w nią wjechałem... i poddałem się- spisaliśmy oświadczenie o mojej
winie....bez policji itd., bez mandatu i punktów
teraz jak jestem w domu to sie zastanawiam czy dobrze zrobilem:moze miałem
szanse przy policji sie wybronić?!
    • emes-nju Re: hamowanie 22.09.05, 18:07
      W sadzie, jezeli mialbys milion swiadkow, moze bys sie wybronil. U panow policjantow bylbys do tylu jeszcze o mandat bo ich g... obchodzi, kto jak sie zachowal - jest uderzenie z tylu wiec wina najezdzajacego bo nie zachowal bezpiecznej odleglosci. Jak bylo naprawde nie chce im sie dochodzic. A jak swiadkow nie ma to po ptokach.

      Dobrze zrobiles. Chyba, ze masz duza znizke na OC - wtedy czasem lepiej jest dogadac sie z poszkodowanym na zwrot kosztow naprawy z reki do reki.
      • Gość: shp Re: hamowanie IP: *.derbynet.pl 22.09.05, 18:13
        jezeli chodzi o znizki to nic nie tracje.. mam natomiast kaca jak do tego moglo
        dojsc... jeszcze pare dni temu jadac z kumplem krytykowalem takie postepowanie,
        ze kierunek wrzuca sie jak samochód jest w połowie drogi na którą skręca... i
        po haulach..... i właśnie dziś dalem sie na to zrobic....

        pzdr
        shp
        • emes-nju Re: hamowanie 22.09.05, 18:23
          Nie dales sie na to zrobic. Sa sytuacje nie do unikniecia. Jedna z nich jest kobieta, ktora nagle sobie o czyms przypomniala - i tak, w drodze wyjatku, zostales zaszczycony wlaczeniem kierunku bo przeciez ona dobrze wie dokad jedzie, a jadacy za nia musza przewidziec, ze sie jej o czym przypomni. Np. o fryzjerze...

          pzdr
      • zubr_zalogowany Re: hamowanie 22.09.05, 18:28
        nie wybronilby sie
        nie ma w KD zakazu hamowania, nawet awaryjnego i nieuzasadnionego

        informowaniu o tym ze ktos zwalnia sluza swiatla stopu a nie kierunkowskazy

        po to nalezy zachowac odstep, zeby uniknac kolizji gdy komus przed toba
        wybiegnie na jezdnie kot, zobaczy nagle dziure lub galaz, pijaka itp
        generalnie wg KD kazdy ma prawo ostro hamowac bez powodu

        gdyby do koilizji doszlo przy wyprzedzaniu to rzeczywiscie moznaby majac
        swiadkow obciazyc kierowce, ktory nie sygnalizowal
        • Gość: shp Re: hamowanie IP: *.derbynet.pl 22.09.05, 18:49
          a jak sądzisz dlaczego, jechałem tak bliso... bo chciałem wyprzedzić....
          zbliżyłem się do niej i mialem zamiar kierunek wrzucić.... a ona po hamulach i
          lewy kierunek.... jak sie okazalo.. powiedziala mi, ze nie jest miejscowa i nie
          zabardzo wiedziala gdzie skręci,./.. dopiero jak wyczytala na znaku, ze to ta
          ulica w którą musi skręcić ... dala po hamulcach..... juz teraz tak ironizując
          troche... ciesze sie ze mam samochód który ma w zderzakach amortyzatory do 7
          km/h i mi sie nic nie stalo (kompletnie), natomiast ona miala zderzak tylny
          skasowany... no ale to z mojego ubezpieczenia niestety poleci.. i teraz sie
          zastanawiam co powiem PTU za rok... jak bede odnawial OC... a może w taiej
          sytyuacji wymienić za rok ubezpieczyciela?!(chociaż pewnie to nic nie da)

          pzdr
          shp
          • zubr_zalogowany Re: hamowanie 22.09.05, 18:58
            > a jak sądzisz dlaczego, jechałem tak bliso... bo chciałem wyprzedzić...

            wygodniej i bezpieczniej wyprzedza sie z wiekszego odstepu

            w ktory blotnik jej przylozyles?
            z boku czy z tylu?
            jak skrecala bez kierunkowskazu to jej wina, tylko jak to udowodnic?
            • Gość: shp Re: hamowanie IP: *.derbynet.pl 22.09.05, 19:12
              dostala w tylny zderzak z lewej strony.... ja uderzylem jakby środkiem(ale
              dokładnie nie wiem bo nie mam śladu).. wrzucila migacz ale równocześnie z ostry
              hamowaniem..... tak czy siak czuje sie winny. bo powinienem jechac nie 3 m
              tylko 30 metrów od kobiety która jedzie.... tak, ze widać, że nie wie gdzie jest

              pzdr
              shp
              • zubr_zalogowany Re: hamowanie 22.09.05, 19:15
                postapiles najlepiej jak mogles...
                pieniaczenie daloby ci jeszcze bardziej po kieszeni
            • entry ciekawa teoria 22.09.05, 19:54
              > jak skrecala bez kierunkowskazu to jej wina, tylko jak to udowodnic?

              teoretycznie jest przepis który zabrania gwałtownego nieuzasadnionego
              hamowania, ale praktyka wskazuje co innego, bo przyczynę można podać dowolną, a
              odstęp do poprzedzającego pojazdu należy zachować taki by móc bezpiecznie
              wyhamować. Co ma do tego kierunkowskaz nie mam pojęcia.
              Przypominam też, że włączenie kierunkowskazu nie zwalnia z obowiązku obserwcji
              drogi i np. przepuszczenia pojazdów które nas właśnie wyprzedzają, choćby
              działo się to na podwójnej ciągłej i skrzyżowaniu.
        • kozak-na-koniu Re: hamowanie 22.09.05, 20:23
          zubr_zalogowany napisał:

          > nie ma w KD zakazu hamowania, nawet awaryjnego i nieuzasadnionego

          Jest! Art. 19:
          www.kodeksdrogowy.pl/display.php?site=79#d2r3o3
          Teoretycznie, można by pewnie próbować udowadniać winę hamującego ale znając
          sprawność polskich sądów oraz dyletanctwo i lenistwo policji (pewnie nie
          wykonali nawet pomiaru drogi hamowania) trzeba by mieć benedyktyńską
          cierpliwość...
          • zubr_zalogowany Re: hamowanie 22.09.05, 21:24
            ten przepis nie mowi konkretnie o zbyt gwaltownym hamowaniu
            przeciez zbyt pozne i za slabe tez stwarza niebezpieczenstwo

            w praktyce martwy przepis, tym bardziej ze kazdy moze zeznac, ze widzial
            zagrozenie i musial awaryjnie hamowac
            • kozak-na-koniu Re: hamowanie 23.09.05, 10:15
              Jak przepisy... Tyle, że przepisy tworzą ludzie, podobno dla ludzi, ludzie je
              stosują w życiu, interpretują, egzekwują... I czasem cierpią!
              PS: Aha, powiniem był napisać "policjanci nie zmierzyliBY" nawet drogi
              hamowania, przepraszam.
    • zaq26 Re: hamowanie 22.09.05, 19:04
      bardzo dobrze zrobiłeś. policja wpieprzyłaby Ci mandat i punkty. a zniżkę OC i
      tak byś miał pomniejszoną.
      jakbyś kobiecie wmówił że to jej wina i żeby nie wzywała policji bo dostanie
      mandat to zrobiłbyś EXTRA :)))
    • justyszda Re: hamowanie 23.09.05, 12:00
      Mialam podobną sytuację- tzn. nie do udowodnienia. Byłam na podporządkowanej w
      kształcie literki T, skręcałam w prawo. Z lewej jechała kobieta maluchem,
      pokazywała, że skręca w prawo, czyli że skręca w ulicę, z któej ja chciałam
      wyjechać. No więc skoro tak, to mogę jechać, ale po chwili daję po hamulcach-
      pani jedzie prosto, dalej z migającym prawym kierunkiem. No i co?? Albo bym
      wymuisła pierszeństwo, albo przywaliłabym w panią, albo odwrotnie. Ciężko by
      było udowodnić, że miała włączony kierunkowskaz, nie?
      • zaq26 Re: hamowanie 23.09.05, 12:07
        to że ma włączony kierunkowskaz nie oznacza że możesz jechać.
        obowiązuje zasada ograniczonego zaufania.
        za włączony kierunkowskaz może co najwyżej mandat zarobić..
    • callafior Re: hamowanie 23.09.05, 12:09
      Mogłeś dyskutować, jak najbardziej nie wolno bez widocznej przyczyny hamować
      powodując utrudnienie i zagrożenie w ruchu pojazdów, ale z drugiej strony
      powiedzieliby Ci, że nie zachowałeś odstępu. Mogłeś się pokusić o dyskusję,
      zawsze jest jakaś szansa.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja