Dodaj do ulubionych

Most poniatowskiego-mostem smierci

IP: *.astercity.net 17.09.02, 13:55
------------------------------------------------------------------------------
--
Most Poniatowskiego - mostem smierci... wyjasnienie

Wielokrotnie jadac tym mostem bylem przyduszany do kraweznika, idioci o
milimetry omijali mnie z predkoscia tak okolo 130 km/h, zajezdzano mi droge w
okolicach zjazdow, bylem niemalze taranowany przez kierowcoow autobusow. To
fakt, ze jesli jest korek ( i to w dodatku korek stojacy) to Poniatowski jest
w miare przyjemny. Niestety, Poniatowski jest tak zmodernizowany, ze daje
mozliwosc rozpedzenia sie do idiotycznych predkosci i wlasnie wszyscy idoci
to notorycznie wykozystuja. Tylko sporadycznie czuje sie pewnie na tym
moscie. Jest to wtedy kiedy ciagne za soba rowerowa przyczepke do przewozu
dzieci ( oczywiscie w srodku dziecka nie ma). Jestem wtedy dosyc szeroki i
bez najmniejszych skrupulow zajmuja caja szerokosc prawego pasa. Jade wtedy
wolniutko i tylko obserwuje w lusterku jak wozidupki gwaltownie hamuja i
poslusznie zmieniaja pas. Jak dotad jeszcze nikt uzyl sygnalu dzwiekowego.

A moze ktos z uzytkownikow blachosmrodow nie zgadza sie ze mna?
Obserwuj wątek
    • lxlxl Re: Most poniatowskiego-mostem smierci 17.09.02, 19:03
      Jesli ktorys z wlascicieli "blachosmrodow" sie nie bedzie zgadzal to jeszcze
      pol biedy. Gorzej bedzie, jesli ktorys z nich, "zaliczy cie" (i siebie przy
      okazji) i dolaczysz do grona niemal 200 innych, ktorzy gina rocznie na ulicach
      Warszawy.
      Dla porownania: w dwukrotnie wiekszym Berlinie zginelo w 2001 roku zaledwie 65
      ludzi w wypadkach drogowych. Ale tam tez malo kto jest tak "odwazny",
      zeby jechac mostem w centrum miasta 130 km/h. Niemcy z reszta nigdy nie byli
      odwazni i sa nawet na tyle glupi, ze staja, gdy ktos przechodzi przez
      ulice. "Odwaga" to nasza cecha narodowa!
      • robertrobert1 Re: Most poniatowskiego-mostem smierci 18.09.02, 09:40
        Nasza cecha narodowa nie jest odwaga lecz GLUPOTA i z nia zwiazane inne
        przywary: brawura, egoizm, chamstwo, brak kultury, nietolerancja etc. A jezeli
        ktos mnie "zaliczy" albo przypadkiem sprubuje to gwarantuje, ze juz wiecej nie
        zasiadzie za kierownica samochodu. Kontakty z Policja ( i to na bazie nie tylko
        sluzowej) przydaja sie. Pozdrawiam wszystkich kierowcow i zycze im szerokiej
        drogi... ale z daleka od rowerzystow!

        A ROWERY SWOJA DROGA...
        • Gość: Krecik Re: Most poniatowskiego-mostem smierci IP: *.atone.waw.pl / 192.168.1.* 18.09.02, 20:17
          Hmm... jeżdze troche i rowerem i samochodem, poprawcie mnie, jesli sie myle,
          ale czy czasem na drogach gdzie dopuszczona jest prędkość > 60kmh, rowerzysta
          nie nie powinien jechac po chodniku ??? Ja wiem, ze na poniatoszczaku to sie
          trzeba troche przespacerowac schodkami ale chyba cos takiego ostatnio wymyslili
          w kodeksie... A moze to było ze wtedy moze jechac po chodniku. W trosce o
          wlasne bezpieczeństwo, jechał bym chodnikiem :-)

          A z drugiej strony wk**** mnie kiedy klient na rowerze jedzie ulicą, kiedy obok
          ma śliczną drogę dla rowerów... wtedy bede tępił takich zawsze i wszędzie,
          drugi wariant kiedy bede tepił, to gdy jedzie przez pasy dla pieszych , w
          miejscu gdzie nie ma drogi dla rowerów, z tego co mnie uczyli to zsiąść, i sie
          przespacerowac.

          A co do znajomosci na policji, to trzeba uważać, bo sie mozna nadziac, i albo
          ten ktos bedzie miał lepsze znajomosci, albo po prostu nie bedziesz mial jak
          sie ze znajomym skontaktować. Niestety, ale na ulicy kto wiekszy ten jedzie
          pewniej, przejedź się ciężarówką :-) wiesz jak fajnie sie tym jedzie,
          kierunkowskaz i skręcasz nie przejmując sie takim klientem który pędzi 130kmh :-
          ) Az dym z hamulcy idzie jak próbuje zredukowac do przepisowych 50:) (no cóż,
          jeden kiedys nie wychamował, trzeba goscia było wydłubac spod mostu napędowego
          bo sie wbił...
          • Gość: Robert-rowerzysta Re: Most poniatowskiego-mostem smierci IP: *.astercity.net 20.09.02, 16:08
            Gość portalu: Krecik napisał(a):

            > Hmm... jeżdze troche i rowerem i samochodem, poprawcie mnie, jesli sie myle,
            > ale czy czasem na drogach gdzie dopuszczona jest prędkość > 60kmh, rowerzyst
            > a nie nie powinien jechac po chodniku ???

            Masz racje. Tam gdzie predkosc dopuszczalna jest powyzej 60 km rowerzysta
            powinien jechac chodnikiem pod warunkiem, ze takowy istnieje. Ale na
            Ponitoszczaku obowiazyje ograniczenie w strefie do 50 km/h.

            A moze to było ze wtedy moze jechac po chodniku. W trosce o
            > wlasne bezpieczeństwo, jechał bym chodnikiem :-)

            w trosce o wlasne bezpieczenstwo i bezpieczenstwo pieszych jezdze ulica. Moja
            zona jezdzila po chodniku i na zdrowie jej to nie wyszlo: miala polamane palce
            a obecnie jeden z nich ma sztywny.
            >
            > A z drugiej strony wk**** mnie kiedy klient na rowerze jedzie ulicą, kiedy
            obok ma śliczną drogę dla rowerów...

            Gosciu! Niektore sciezki rowerowe przypominaja tor przeszkod i moze dlatego
            normalni rowerzysci jezdza po ulicy. A co maja powiedziec posiadacze szosowek?
            Dla nich najmniejszy kraweznik to mordega i obawa, ze uszkodza sobie rower. A
            ponad to na wielu sciezkach samochody uzadzaja sobie miejsca postojowe.

            wtedy bede tępił takich zawsze i wszędzie,

            Powiedz w jaki sposob bedziesz tepil? Czy bedziesz ich rozjezdzac? Czy moze
            przyciskac do kraweznika? A moze zastosujesz jakies inne radykalne srodki? Nie
            sadze abys ruszyl troche mozgownica i goscia podal na Policje.

            > drugi wariant kiedy bede tepił, to gdy jedzie przez pasy dla pieszych , w
            > miejscu gdzie nie ma drogi dla rowerów, z tego co mnie uczyli to zsiąść, i
            sie przespacerowac.

            Proponuje podobne rozwiazanie dla ciebie: wszedzie tam gdzie bedziesz zmuszony
            przejedzac przez pas, chodnik, sciezke zarezerwowana dla pieszych lub
            rowerzystow wylacz silnik, wyjzdz z pojazdu i przepchnij go. Pchanie samochodu
            po osiedlu niewatpliwie bedzie atrakcja dla wielu osob. Jednoczesnie przy tak
            niskiej predkosci nie bedziesz zagrozeniem dla slabszych uzytkownikow ruchu
            drogowego ani nikt wowczas nie zajedzie ci drogi.
            >
            > A co do znajomosci na policji, to trzeba uważać, bo sie mozna nadziac, i albo
            > ten ktos bedzie miał lepsze znajomosci, albo po prostu nie bedziesz mial jak
            > sie ze znajomym skontaktować. Niestety, ale na ulicy kto wiekszy ten jedzie
            > pewniej, przejedź się ciężarówką :-) wiesz jak fajnie sie tym jedzie,
            > kierunkowskaz i skręcasz nie przejmując sie takim klientem który pędzi
            130kmh :Az dym z hamulcy idzie jak próbuje zredukowac do przepisowych 50:) (no
            cóż, jeden kiedys nie wychamował, trzeba goscia było wydłubac spod mostu
            napędowego bo sie wbił...

            Gosciu! Doskonale wiem jak sie jezdzi ciezarowka: wszystko lepiej jest widac i
            dlatego wlasnie kierowcy ciezarowek powinni robic mniej wypadkow. A tak nie
            jest. Jak widac na ulicy panuje prawo silniejszego. A moze takie samo prawo
            wprowadzic na chodniku? Jak zobacze jakis samochod to... scyzorykiem po gumach.
            Co bedzie tu jakas zardzewiala ruru zasmradzac mi powietrze. Ludzie zastanowcie
            sie do czego to doprowadzi? Lepiej chyba byc milym i tolerancyjnym niz byc
            gburowatym, chamskim i przez to obawiac sie agresji ze wszystkich stron!
            • Gość: Krecik Re: Most poniatowskiego-mostem smierci IP: *.pse.pl / 10.5.1.* 23.09.02, 11:03

              > > A z drugiej strony wk**** mnie kiedy klient na
              rowerze jedzie ulicą, kiedy
              >
              > obok ma śliczną drogę dla rowerów...
              >
              > Gosciu! Niektore sciezki rowerowe przypominaja tor
              przeszkod i moze dlatego
              > normalni rowerzysci jezdza po ulicy. A co maja
              powiedziec posiadacze szosowek?
              > Dla nich najmniejszy kraweznik to mordega i obawa, ze
              uszkodza sobie rower. A
              > ponad to na wielu sciezkach samochody uzadzaja sobie
              miejsca postojowe.

              Hmm... co do jakosci dróg rowerowych - są i tak w o niebo
              lepszym stanie niż asfalt, szczególnie po prawej stronie,
              gdzie masz koleiny i dziury, prawda ? Wiec to o dziurach
              odpada, co do samochodów parkujących, no cóz, zgłaszac na
              policji, albo do SM, bo to zdajsie oni tym sie zajmują.



              >
              > wtedy bede tępił takich zawsze i wszędzie,
              >
              > Powiedz w jaki sposob bedziesz tepil? Czy bedziesz ich
              rozjezdzac? Czy moze
              > przyciskac do kraweznika? A moze zastosujesz jakies
              inne radykalne srodki? Nie
              > sadze abys ruszyl troche mozgownica i goscia podal na
              Policje.

              nie, po prostu nie bede sie przejmował tym ze tam jedzie,
              nie ma prawa go tu być, wiec tak jak by go nie było, nie
              bede omijał specjalnie jak by to jaka święta krowa była.
              Podkreślam, dotyczy to tylko sytuacji, kiedy obok idz
              edroga dla rowerów, bo wtedy nawet jesli mi sie pod koła
              właduje to bedzie to tylko i wyłącznie jego wina

              Ostatnio klient probował sie wpasować między ciezarówke a
              przyczepe, bo mu drogi rowerowej było za mało i na asfalt
              wypadł, sporo miał szczescia, bo z naprzeciwka jechał
              autobus i niewielki wybór był... I co o takim mam myslec?

              >
              > > drugi wariant kiedy bede tepił, to gdy jedzie przez
              pasy dla pieszych , w
              > > miejscu gdzie nie ma drogi dla rowerów, z tego co
              mnie uczyli to zsiąść, i
              >
              > sie przespacerowac.
              >
              > Proponuje podobne rozwiazanie dla ciebie: wszedzie tam
              gdzie bedziesz zmuszony
              > przejedzac przez pas, chodnik, sciezke zarezerwowana
              dla pieszych lub
              > rowerzystow wylacz silnik, wyjzdz z pojazdu i
              przepchnij go. Pchanie samochodu
              > po osiedlu niewatpliwie bedzie atrakcja dla wielu osob.
              Jednoczesnie przy tak
              > niskiej predkosci nie bedziesz zagrozeniem dla
              slabszych uzytkownikow ruchu
              > drogowego ani nikt wowczas nie zajedzie ci drogi.

              Polecam zapoznanie sie z przepisami ruchu drogowego, mimo
              ze rower, to i tak one dotyczą, jesli jeszcze tego nie
              zrobiłes, bo na to wygląda, od kilku miesięcy mamy taki
              przepis (wczesniej chyba tez był, ale nie pamietam) ze
              jadący rowerem ma obowiązek przeprowadzania roweru przez
              pasy w miejscach gdzie nie ma drogo dla rowerów
              (odpowiednio oznakowanej i tak dalej). NIe ma natomiast
              przepisu o nakazie pchania samochodu jadąc po drogach
              osiedlowych (jedynie o ograniczeniu prędkosci),
              przejsciach dla pieszych i tak dalej, jest o zachowaniu
              ostrożnosci, ale nie ma o pchaniu Prawda ??? wiec o czym
              ty piszesz ?

              > >
              > > A co do znajomosci na policji, to trzeba uważać, bo
              sie mozna nadziac, i a
              > lbo
              > > ten ktos bedzie miał lepsze znajomosci, albo po
              prostu nie bedziesz mial j
              > ak
              > > sie ze znajomym skontaktować. Niestety, ale na ulicy
              kto wiekszy ten jedzi
              > e
              > > pewniej, przejedź się ciężarówką :-) wiesz jak fajnie
              sie tym jedzie,
              > > kierunkowskaz i skręcasz nie przejmując sie takim
              klientem który pędzi
              > 130kmh :Az dym z hamulcy idzie jak próbuje zredukowac
              do przepisowych 50:) (no
              > cóż, jeden kiedys nie wychamował, trzeba goscia było
              wydłubac spod mostu
              > napędowego bo sie wbił...
              >
              > Gosciu! Doskonale wiem jak sie jezdzi ciezarowka:
              wszystko lepiej jest widac i
              > dlatego wlasnie kierowcy ciezarowek powinni robic mniej
              wypadkow. A tak nie
              > jest. Jak widac na ulicy panuje prawo silniejszego. A
              moze takie samo prawo
              > wprowadzic na chodniku?
              Próbowałes kiedys odbic kierownicą jadąć 70kmh z
              przyczepą ??? Albo ostro hamować ?? Bo ja próbowałem raz,
              i więcej nie będę, niestety, nie my powodujemy wypadki,
              tylko ci którym wydaje sie ze zdążą sie wpasować przed
              nami... sory, no bonus, mam spowodowac wypadek przez to
              ze klientowi w czarnym BMW zabrakło miejsca - i zabic
              przy okazji kilka osob niewinnych - w momencie kiedy mi
              przyczepe ustawi bokiem ??? Niesteyt, gosc w bmw bedzie
              miał pecha, nawet hamowac nie bede, mi sie nic nie
              stanie, a on mógł myslec wczesniej. To samo tyczy sie
              rowerzystów, nie są świętymi krowami, i ktos im moze kuku
              zrobic


              > Jak zobacze jakis samochod to... scyzorykiem po gumach.
              a potem sie dziwisz ze cie na krawężnik zepchnie...

              >
              > Co bedzie tu jakas zardzewiala ruru zasmradzac mi
              powietrze. Ludzie zastanowcie
              >
              > sie do czego to doprowadzi? Lepiej chyba byc milym i
              tolerancyjnym niz byc
              > gburowatym, chamskim i przez to obawiac sie agresji ze
              wszystkich stron!

              no wlasnie
                • Gość: Krecik Re: Most poniatowskiego-mostem smierci IP: *.pse.pl / 10.5.1.* 23.09.02, 14:47
                  Co zrobic, zycie, jak sie chce miec miekie serce to
                  trzeba mieć twardą dupe :)

                  A co do sciezek, to bywam tam, ale rowerem, wiec mam
                  nadzieje ze nie zamordujesz mnie za niewinnosc ;)))
                  (moich 20 ton na sciezke nie wolno mi wprowadzac :-(
                  nawet gdybym chciał, to za wąsko i miejsca za mało, chlip
                  chlip, i parkowac tez mi nie wolno poza miejscami
                  wyznaczonymi, i tak dalej i tak dalej, i wjeżdzac do
                  centrum, ehhh, jak ja mam źle :)

                  ps. a co do obrazania , to no comment ;)

                  pozdrawiam mimo wszystko radykalnego rowerzyste nie
                  znającego do konca przepisów, ale krzyczącego bardzo
                  głośno :-)


                  • Gość: Robert Re: Most poniatowskiego-mostem smierci IP: *.pl 26.09.02, 17:49
                    Dzięki za pozdrowienia. To fakt, że jestem radykalny ale życie mnie zmusza do
                    działań radykalnych. Jeśli chodzi o przepisy: to mogę stanąć w szranki z
                    najleprzymi policjantami z drogówki ( w końcu swego czasu komendant proponował
                    mi tam pracę).
                    Pozdrawiam wszystkich NIELICZNYCH kulturalnych i zdyscyplinowanych kierowców.
    • jaceq Re: Most poniatowskiego-mostem smierci 09.10.02, 18:33
      Gość portalu: Robert napisał(a):

      > ------------------------------------------------------------------------------
      > --
      > Most Poniatowskiego - mostem smierci... wyjasnienie

      Sądząc z ilości płodzonego ntt przez Ciebie materiału i wynikającego zeń "kompleksu świętej krowy",
      mam wrażenie, gościu, żeś się uparł ów most oglądać spod spodu, przelatując pod nim rowerem...
        • jaceq Re: Most poniatowskiego-mostem smierci 10.10.02, 21:05
          robertrobert1 napisał:

          > Nie rozumiem o co ci chodzi? Rozwiń wypowiedż to może wtedy będę mógl sensownie
          > odpowiedzieć!

          Skoro nie rozumiesz, to nie widzę potrzeby; byś Ty odpowiadał, a ja czytał Twą odpowiedź.
          • Gość: Robert Re: Most poniatowskiego-mostem smierci IP: proxy / *.pl 14.10.02, 10:59
            jaceq napisał:
            > Skoro nie rozumiesz, to nie widzę potrzeby; byś Ty odpowiadał, a ja czytał
            Twą odpowiedź.

            A szkoda... Może byś wtedy mogł czegoś sensownego dowiedzieć się o świecie i
            żyjących w nim istotach? Może byś dowiedział się jak pomóc ludziom w ich
            ciężkiej doli? Może byś wtedy dojżał ciepło i miłość drugiego człowieka?

      • Gość: Robert Re: Most poniatowskiego-mostem smierci IP: *.astercity.net 13.01.03, 14:56
        Gość portalu: jj napisał(a):

        > powiedz,dlaczego nie jezdzisz tamtedy po chodniku.

        po pierwsze: chodnik nie ma na calym odcinku szerokości 2 metrow a jest to
        warunek korzysania przez rowerzyste
        po drugie: tuz za zjazdem z mostu na wysokosci zjazdu na wislostradę znajduje
        sie zabytkowa budowla a w niej schody. Rowerem po schodach trudno sie jezdzi.
        po trzecie: gdybym jezdzil po chodnikach to musialbym wskakiwac badz zjezdzac z
        bardzo wysokich kraweznikow a to nie jest mile
        po czwarte: jazda po waskim chodniku oznaczalaby notoryczne zwalnianie i
        trabienie na pieszych
        po piate: przy chodniku od strony zewnetrznej wystepuje barierka, ktorej gorna
        granica jest ponizej srodka ciezkosci rowerzysty. Zapewne wiesz co mogloby sie
        stac gdybym zbytnio zblizyl sie do niej a potem o nia zawadzil?
        po szóste: w zime, gdy chodnik jest odsniezany do nieg jest odgarniany na
        granice jezdnia/chodnik a przez to chodnik zaweza sie do szerokosci 0.5 metra
        po siodme: bo takie mam prawo
          • Gość: Robert Re: Most poniatowskiego-mostem smierci IP: *.astercity.net 21.01.03, 14:07
            Gość portalu: greg napisał(a):

            > Gość portalu: Robert napisał(a):
            >
            > > > po czwarte: jazda po waskim chodniku oznaczalaby notoryczne zwalniani
            > e i
            > > trabienie na pieszych
            >
            > Koledze rowerzyscie przeszkadza zachowanie kierwoców samochodów, natomiast
            > trąbienie na pieszych na chodniku to dla niego normalka. Punkt widzenia
            zalezy
            > od...?

            A po co służy dzwonek w rowerze? Ja wiem i dlatego go uzywam. Czy sadzisz, ze
            zamiast trabienia wskazane byloby wolanie: dzyń, dzyn albo tii tit?
            Trabie na pieszych nie dlatego aby przegonic ich z chodnika ale dlatego aby
            zwrocic ich uwage i aby zrobili mi troche miejsca na przejechanie. A to jest
            chyba znaczna roznica , nieprawdaz?
            >
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka