O dwóch takich motylkach, jechały sobie citroenkim

IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 15.10.05, 19:24
Jade sobie ja ci pewną arterią w moim mieście, a tu nagle
zza mego lewego ramienia wyłania się citroenek "C-ileś tam",
taki nieduży z dwoma rozgestykulowanymi panienkami,
a młode ci one były nad wyraz. Na przednich siedzeniach,
ci one siedziały, i coś żywo sobie opowiadając,
skikały z jednego pasa na drugi bez jakiegokolwiek
kierunkowskazu. Ja tylko gdzieś zrobiła się jakaś
mała luczka( żeby nie powiedzieć - dziurka ),
to one szybko - "skik" do tej luczki-dziurki.
I tak cały czas ci one skikały, aż dojechały do
skrzyżowania, na którym pojechały ci one sobie
na czeronym światełku, bo akurat tak było
im po drodze, a nie chciały ci one tracić
cennego czasu na jakieś tam czerwone światełko,
które skojarzyć im się mogło co najwyżej
z kolorem seksownej bielizny ( kto wymyślił ten
wyraz-bielizna ?, co ?) albo w najlepszym wypadku z kolorem
szminki do ust, które im się i tak nie zamykały.

I w tym momencie przypomniał mi się motylek
cytrynek, który to motylek lata sobie
gdzie chce i jak chce i tylko od czasu do czasu
krótko przysiądzie na kwiatku lub listku
i tak całkiem niezdecydowany porusza się on
w przestworzach łąki, aż się zmęczy.

I te dwie panieki skojarzyły mi sie właśnie z tym motylkiem.
To jest właśnie styl jazdy na motylka cytrynka.

Nie róbcie tego drogie Panie,
bo motylki żyją może pięknie, ale za to krótko.

Morału nie będzie.


    • okrutny_mariuszek Re: O dwóch takich motylkach, jechały sobie citro 15.10.05, 22:38
      cholera czytałem te bzdety do końca i nie ma morału!
      Pier*ole, więcej nei czytam!
      • Gość: franki Re: O dwóch takich motylkach, jechały sobie citro IP: *.aster.pl 16.10.05, 11:44
        Morał: na następnym skrzyżowaniu, przez które motylki przefruwały na czerwone,
        jechała akurat duża ciężarówka, która miała zielone. Jak w motylki pi*****nęła
        to nie było co zbierać...
        • Gość: opona balonowa A mariuszkowi się nie podobało. IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 16.10.05, 16:09
          Morał jest dobry, tylko idiotki go i tak nie zrozumieją.
        • Gość: tadeusz miałem ja raz podobną przygodę z motylkiem IP: *.kg.net.pl / *.kg.net.pl 16.10.05, 16:17
          Którego /tfu - którą / akurat wyprzedzałem i byłem na wysokości jej buźki
          więc powinna mnie spokojnie zauważyć gdyby chciała.
          Ale zobaczyłem jak jej malutka lewa lampka nad przednim lewym kołem błysnęła i
          zanim zgasła motylek wykonał manewr.
          Szczęśliwie bozia nie poskąpiła mi refleksu więc motylek wyszedł cało i ja też
          Jakież było moje zdumienie kiedy skonstatowałem ,że kobieta zajeżdża mi drogę
          nie pozwala się wyprzedzić i wyraźnie chce mnie sprowadzić na pobocze.
          Jestem człowiekiem wyglądającym na 70 lat więc nie robiłem sobie nadziei ale na
          bok zjechałem.
          Otóż motylek chciał mnie po prostu opierd..ić bo:
          1/ jak ja mogłem jej nie ustąpić skoro ona puściła kierunkowskaz
          2/ była przecież z mojej prawej strony więc miała pierwszeństwo
          3/ poważni i bogaci mężczyźni na jej widok zatrzymują swoje mercedesy a ja
          pozwalam sobie nie dać jej pierwszeństwa.

          Ponieważ widziałem ,że z motylkiem nie pogadam po prostu udałem ,że coś mi
          upadło pochyliłem się nad kołem odkręciłem kapturek a kapturkiem poluzowałem
          wentyl i poszedłem sobie zostawiając motylka latającego jak rakieta dookoła
          pojazdu.

          I teraz ponieważ motylek był niedawno po kursie /wiek/ to chciałbym się zapytać
          1/ jak to jest możliwe ,że nie pamięta procedur któe kierowca musi spełnić
          zanim przystąpi do zmiany pasa ruchu.
          2/ Jak to możliwe ,że nie rozróżnia pierwszeństwa przy zmianie pasa ruchu od
          sytuacji która następuje w chwili kiedy droga dwupasmowa przyjmuje charakter
          skrzyżowania bo wtedy rzeczywiście ma pierwszeństwo / jeśli droga została
          zamknięta wskutek robót/
          3/ To to już była megalomania

          • rapid130 Re: miałem ja raz podobną przygodę z motylkiem 16.10.05, 20:35
            Gość portalu: tadeusz napisał(a):

            Tacy kierowcy, jak opisałeś poniżej, przerażają mnie najbardziej - niedouczeni,
            ale zadufani, absolutnie pewni, że mają rację. A tak naprawdę mający w czaszce
            tylko drucik łączący uszy. Żeby nie odpadły.
          • bejzbol Re: miałem ja raz podobną przygodę z motylkiem 18.10.05, 08:13
            Strasznie irytujący są idioci, którzy wychodzą z założenia, że po włączeniu
            kierunkowskazu mogą już wszystko i wpierdzielają się na sąsiedni pas. Nie mam
            litości w takich sytuacjach, nie wpuszczam i zdecydowanie wyżywam się na
            klaksonie.
            • Gość: na zimno Takie sytuacje reguluje tzw. kultura jazdy IP: *.dip0.t-ipconnect.de 18.10.05, 14:17
              Badzmy zyczliwi dla innych, kiedys moze nam odplaca tym samym.
              (... moze kiedys...)
              • Gość: bejzbol Re: Takie sytuacje reguluje tzw. kultura jazdy IP: 62.29.248.* 18.10.05, 14:40
                J
              • bejzbol Re: Takie sytuacje reguluje tzw. kultura jazdy 18.10.05, 14:44
                Jestem życzliwy, ale dla ludzi którzy wiedzą jak się zachować na drodze. Zmiana
                pasa jest rzeczą normalną, ale trzeba wiedzieć, że włączenie kierunkowskazu nie
                uprawnia do natychmiastowego manweru. Trzeba używać lusterek, albo liczyć się z
                konsekwencjami, z których najlżejszą jest właśnie otrąbienie.
    • Gość: elwin Re: O dwóch takich motylkach, jechały sobie citro IP: 195.94.201.* 18.10.05, 14:49
      typowo polska reakcja, ktos wlacza kierunkowskaz, to ja przyspiesze i nie
      wpuszcze ch..ja, bo co on sobie mysli.

      w cywilizowanym kraju, jak ktos sygnalizuje chec zmany pasa ruchu, to auta
      zwalniaja i pozwalaja wjechac.
      • trojanski Re: O dwóch takich motylkach, jechały sobie citro 18.10.05, 15:29
        Dobre ! Jak byl na "wysokosci buzi motylka" i go wyprzedzal to mial depnac
        ostro po hamulcach byle tylko "motylka" przepuscic.
        W cywilzowanym kraju dziala to podobnie jak opisujesz ale standardowe zachowanie
        wiekszosci uczestnikow drogi jest o wiele mniej agresywne i bezmyslne niz u nas
        tzn ten ktory daje kierunkowskaz najpierw sygnalizuje ZAMIAR zmiany pasa a nie
        potwierdza ze wlasnie ZACZAL zmieniac lub ew WLASNIE ZMIENIL pas
        i wtedy ten drugi "cywilizowany" spokojnie zwalnia i przepuszcza tamtego
        na swoj pas. Po prostu w takich sytuacjach kierunkowskaz jest traktowany
        jako "prosba" a w cywilizownych miejscach jak ktos prosi to sie te prosby
        najczesciej spelnia jesli jest to tylko mozliwe ;)
        U nas kierunkowskaz jest traktowany w takich sytuacjach jako "k.wski wymysl
        jakiegos barana" ktory mnie nie powinien dotyczyc - jak zreszta wiekszosc
        przepisow w "TYM KRAJU". A potem mamy skutki i na drogach i wszedzie indziej

        Poza tym Polak na drodze nie prosi tylko zada, egzekwuje swoje "prawa" i rzuca
        jobami. Czyzby to tylko temperament ?


        • Gość: na zimno kultura jazdy,kultura jazdy,kultura jazdy,kultura IP: *.dip0.t-ipconnect.de 19.10.05, 11:21
          Czy to jest takie trudne ?
          • bejzbol Re: kultura jazdy,kultura jazdy,kultura jazdy,kul 19.10.05, 14:20
            A czy trudne jest używanie lusterek?

            Ja osobiście widzę dosyć wyraźną różnicę w manewrze zmiany pasa, poprzedzonym
            znacznie wcześniejszą sygnalizacją, a zmianą pasa na zasadzie "włączam
            kierunkowskaz, wtryniam się na siłę na sąsiedni pas i g.no mnie obchodzi, czy
            narażam siebie i kogoś na niebezpieczeństwo, czy nie".

            Jestem zdecydowanie za życzliwością podczas jazdy, ale to musi mieć podstawy w
            odpowiedzialnym zachowaniu za kółkiem.
            Kapujesz?

            • Gość: na zimno Re: kultura jazdy,kultura jazdy,kultura jazdy,kul IP: *.dip0.t-ipconnect.de 19.10.05, 17:17
              Ja nie zarzucam Ci braku kultury ani braku odpowiedzialnosci.

              ("I moja kapowac znacznie wiecej niz sie Twoja wydawac".)

              Problem polega jednak na tym, aby ktos wreszcie kiedys zaczal
              stosowac te kulture. Przy Twoim podejsciu jest to nieco utrudnione.

    • rapid130 Re: O dwóch takich motylkach, jechały sobie citro 20.10.05, 12:12
      Drodzy piewcy kultury, kultury, kultury, kultury... ;)

      Staram się ułatwiać życie zmieniającym pas, nie przyspieszam. Ba, często nawet
      im zwalniam, żeby był więcej miejsca, czyli bezpieczniej.

      Pod jednym tylko warunkiem - że zmieniający pas jedzie przede mną (patrząc zza
      kierownicy w prawo lub w lewo, po przekątnej) i da mi przynajmniej 2-3 sekundy
      czasu, żebym spostrzegł, że on chce zrobić taki manewr!!!

      Natomiast nienajlepiej znoszę opisanych wyżej zmieniających pas bez
      kierunkowskazu, lub włączających kierunkowskaz z chwilą rozpoczęcia manewru.

      A już zupełnie wkurzają mnie tzw. "spychacze" - jadący równolegle do mojego
      samochodu po sąsiednim pasie, ze zbliżoną szybkością i wpychający się
      bezpardonowo na pas, po którym jadę.

      Wówczas zawsze dochodzi do scysji. Nie dlatego, że jestem złośliwy i
      nieuprzejmy - po prostu przy jeździe na wprost z pierwszeństwem przejazdu żaden
      kierowca nie spogląda przez boczne szyby swojego auta, wypatrując czy aby
      przypadkiem w jadącym równolegle samochodzie właśnie nie zapalił się boczny
      kierunkowskaz. Nie wymagajcie niemożliwego!

      Zmieniając pas w dużym tłoku NIGDY nie oczekuję uprzejmości od kierowcy
      samochodu jadącego równolegle. On nie ma dodatkowych oczu z boku głowy!
      • Gość: opona balonowa Re: O dwóch takich motylkach, jechały sobie citro IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 22.10.05, 19:10
        Podsumowanie:

        Przepisy sa zapisane i znane. Ludzie mają je jednak gdzieś i głęboko.
        Ludzie wiedzą wszystko "lepiej".

        Bezmyślność jest więc "zaletą" upartych i twardych, ale broń Cię Panie Boże,
        zwrócić komuś uwagę na tę właśnie bezmyślność.
        Nawracanie przez tłumaczenie jest bezcelowe. Nie ma adresata.

Inne wątki na temat:
Pełna wersja