Gość: opona balonowa
IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl
15.10.05, 19:24
Jade sobie ja ci pewną arterią w moim mieście, a tu nagle
zza mego lewego ramienia wyłania się citroenek "C-ileś tam",
taki nieduży z dwoma rozgestykulowanymi panienkami,
a młode ci one były nad wyraz. Na przednich siedzeniach,
ci one siedziały, i coś żywo sobie opowiadając,
skikały z jednego pasa na drugi bez jakiegokolwiek
kierunkowskazu. Ja tylko gdzieś zrobiła się jakaś
mała luczka( żeby nie powiedzieć - dziurka ),
to one szybko - "skik" do tej luczki-dziurki.
I tak cały czas ci one skikały, aż dojechały do
skrzyżowania, na którym pojechały ci one sobie
na czeronym światełku, bo akurat tak było
im po drodze, a nie chciały ci one tracić
cennego czasu na jakieś tam czerwone światełko,
które skojarzyć im się mogło co najwyżej
z kolorem seksownej bielizny ( kto wymyślił ten
wyraz-bielizna ?, co ?) albo w najlepszym wypadku z kolorem
szminki do ust, które im się i tak nie zamykały.
I w tym momencie przypomniał mi się motylek
cytrynek, który to motylek lata sobie
gdzie chce i jak chce i tylko od czasu do czasu
krótko przysiądzie na kwiatku lub listku
i tak całkiem niezdecydowany porusza się on
w przestworzach łąki, aż się zmęczy.
I te dwie panieki skojarzyły mi sie właśnie z tym motylkiem.
To jest właśnie styl jazdy na motylka cytrynka.
Nie róbcie tego drogie Panie,
bo motylki żyją może pięknie, ale za to krótko.
Morału nie będzie.