Dodaj do ulubionych

jeżdżę powoli..

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.05, 13:01
Jestem baaardzo początkującym kierowcą i w związku z tym jeżdżę sobie powoli
40 max. 50 prawym brzeżkiem jezdni, wyraźnie dając do zrozumienia: proszę
wyprzedzajcie mnie, ale czuję się z tym dziwnie mam coś w rodzaju poczucia
winy że jestem zawalidrogą, czy słusznie?
Obserwuj wątek
      • Gość: tinta23 Codziennie ocieram się o śmierć! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.05, 12:56
        Mieszkam niedaleko Poznania. I codziennie ocieram się o śmierć. Muszę
        pzrejechać 15 km typowej polskiej drogi, w złym stanie, bez pobocza.
        Przejezdżam pzrez klika miejscowości, gdzie jest ograniczenie do 50. oczywiście
        tego zakazu nikt nie respektuje. Ale najważniejsze jest to, ze jeżdżac
        codziennie czasami kilka razy w ciągu jednej drogi widze śmierć w oczach.
        wyprzedzanie na zakrętach, bez znajomości terenu, na trzeciego (droga bez
        pobocza!), mimo ciąglej linii to typowe obrazki. I myslę sobie jedź wariacie,
        zabij się! o jednego debila mniej, ale wiem, że przez niego zginą niewinni
        ludzie. Ojcowie, matki kogoś bliscy. Za każdym razem modlę się żebym to nie
        byla ja. Ci ludzie -zwierzęta liczą tylko na to, że ktoś z naprzeciwka
        zahamuje, uniknie zderzenia. a jęsli się np zagapi, niezauważy. Jestem za
        bardzo surowymi karami dla takich palantów!!! wczoraj znów spóźnilam się do
        domu bo był karambol na 7 samochodów, nawet nie wiem czy ktoś zginął. Już
        brakuje miejsca na krzyże przy tej drodze.
        • Gość: to ja Re: Codziennie ocieram się o śmierć! IP: 5.5R6D* / 62.215.3.* 22.10.05, 13:37
          Musisz zdac sobie sprawe, ze ludzie maja rozna zdolnosc percepcji i
          umiejetnosci jazdy. Wprawdze jest jedno prawo jazdy, ale wcale nie oznacza to,
          ze wszyscy kierowcy sa identyczni - sa lepsi i gorsi. To, ze Ty przerazona
          jazda, odbierasz pewne sytuacje jako niebezpieczne, oznacza tylko tyle, ze
          niebezpieczne sa w Twoim wykonaniu z Twoimi umiejetnosciami, inni kierowcy -
          bardziej doswiadczeni, mniej zestresowani, o lepszym refleksie, moga sobie
          czesto pozwolic na wiele wiecej i to wiecej w ich wykonaniu tez jest
          bezpieczne, natomiast Ty oceniasz te manewry w/g swoich umiejetnosci.
            • jamtoja Re: Codziennie ocieram się o śmierć! 24.10.05, 12:32
              ja mam 20 kilka lat, zauważyłem, że jeżdże znacznie ostrożniej niż kiedyś, nie
              tylko wolniej, wiecej mysle, polecam to wszystkim :-)... przejechałem póki co ok
              150 tys. km, moze to nie duzo ale wystarczy zeby widziec np na trasie wawa
              gdansk tylu wariatow, zeby nauczyc sie myslec tez za nich :-/ Koledze to ja też
              to polecam... (o ile on nie jest tym wariatem jak twierdzi)
              • Gość: to ja Re: Codziennie ocieram się o śmierć! IP: *.kems.net 24.10.05, 20:46
                Mam troche wiecej lat i troche wieksze doswiadczenie (wlaczajac w to m.in.
                jazde w krajach arabskich i Londynie) - osbiscie unikam siodemki, wlasnie ze
                wzgledu na tych wariatow, wole spokojnie pojechac bocznymi drogami. Dla mnie
                przejawem braku umiejetnosci jest glownie jazda w miescie - zachowania typu
                zajmowanie tylko lewego pasa na rondach, brak umiejetnosci wlaczania sie do
                ruchu, brak umiejetnosci ruszania kolumna, brak wyobrazni i umiejetnosci
                przewidywania.
          • Gość: piegus Re: Codziennie ocieram się o śmierć! IP: *.daimi.au.dk 22.10.05, 17:13
            > Musisz zdac sobie sprawe, ze ludzie maja rozna zdolnosc percepcji i
            > umiejetnosci jazdy. Wprawdze jest jedno prawo jazdy, ale wcale nie oznacza to,
            > ze wszyscy kierowcy sa identyczni - sa lepsi i gorsi. To, ze Ty przerazona
            > jazda, odbierasz pewne sytuacje jako niebezpieczne, oznacza tylko tyle, ze
            > niebezpieczne sa w Twoim wykonaniu z Twoimi umiejetnosciami, inni kierowcy -
            > bardziej doswiadczeni, mniej zestresowani, o lepszym refleksie, moga sobie
            > czesto pozwolic na wiele wiecej i to wiecej w ich wykonaniu tez jest
            > bezpieczne, natomiast Ty oceniasz te manewry w/g swoich umiejetnosci.

            A Ty, przyjacielu, z jakiego pieknego swiata do nas do Polski przybyles? :>
            • Gość: oj oj Re: Codziennie ocieram się o śmierć! IP: 195.117.18.* 22.10.05, 23:35
              wyobraż sobie sytuację (ostatni mi się prytrafiła). Jadę z prędkością 90km/h na
              długim i zupełnie nie widocznym łuku w lesie. Z ledwością dogania mnie polonez
              i zaczyna wyprzedzać. Znacznie zwolniłem i puściłem idiotę przodem. Czy ja mam
              myślec za debila który mnie właśnie wyprzedza? Przecież to paranoja. Nie
              twierdze że jestem baz grzechu ale takie coś to jest przegięcie. Nie zrobiłbym
              takiego motywu nawet mając pod maską 3.0turbo
              • Gość: 900i Re: Codziennie ocieram się o śmierć! IP: *.satfilm.net.pl / *.satfilm.pl 23.10.05, 13:10
                > wyobraż sobie sytuację (ostatni mi się prytrafiła). Jadę z prędkością 90km/h
                na
                >
                > długim i zupełnie nie widocznym łuku w lesie. Z ledwością dogania mnie
                polonez
                > i zaczyna wyprzedzać. Znacznie zwolniłem i puściłem idiotę przodem. Czy ja
                mam
                > myślec za debila który mnie właśnie wyprzedza? Przecież to paranoja. Nie
                > twierdze że jestem baz grzechu ale takie coś to jest przegięcie. Nie
                zrobiłbym
                > takiego motywu nawet mając pod maską 3.0turbo

                Kierowcy Polonezów to odrębna kategoria, albo są to panowie w kapeluszach i
                jeżdżą co niedziela 10km/h mniej od ograniczenia, albo kolesie wyprzedzający
                na "podwójniaku" na czołówkę wioząc całą rodzinę na przejażczkę śmierci:):):[
                • Gość: kierowca Re: Codziennie ocieram się o śmierć! IP: *.atman.pl / *.atman.pl 24.10.05, 08:31
                  rzadko sie wypowiadam w takich miejscach ale jak widze niektóe opinie, śmiech
                  mnie ogarnia.Albo przerażenie.Albo jedno i drugie.
                  jestem zawodowym kierowcą, w drodze spędzam wiekszosc swojego czasu - jeżdżę
                  czymś, co juz nie jest osobowka a jeszcze nie cieżarówką.Pod maska 3,3 , 193
                  konie - naprawde JEST czym przwalić gdyby sie chciało.Ale przeważnie nie
                  wychodze powyzej 105 na godzine. Powód? Prosty.Jedno łatwe słowo :
                  odpowiedzialność.
                  Szanowny "dobry" kierowco którego refleks i umiejetnosci "pozwalaja na
                  wiecej".Jezeli sadzisz ze twoj refleks i umiejetnosci wystarczaja na
                  zapewnienie pelnego bezpieczenstwa czemus, co wazy najmarniej 1000 kilogramow i
                  jest rozpedzone do np 140 kilometrow na godzine - Bóg z tobą.Ale lepiej wróc na
                  lekcje fizyki do szkoly podstawowej.Albo na kurs prawa jazdy - teoria,kategoria
                  B. Pamietaj ze kiedy wyprzedzasz na podwojnej ciaglej pod gorke, po drugiej
                  stronie gorki drugi kierowca - rownie bystry i doswiadczony jak ty - zaczyna
                  ten sam manewr.Byc moze zdążysz.A być może nie.I byc moze spotkacie sie na
                  szczycie górki na środku jezdni.Byc moze bedziesz mial refleks, zniszczysz
                  tylko swoj samochod i zabijesz tylko siebie.A byc moze nie.
                  Bo tak sie składa twoje bezpieczenstwo, chocbys byl najlepszym kierowca czego
                  ci z całego serca zyczę, zależy jedynie w 50 procentach od ciebie.A co jesli
                  ten z naprzeciwka NIE jest tak dobrym kierowca i NIE ma takiego refleksu i
                  umiejetnosci jak ty? Odpowiedz sobie na to pytanie. Bowiem "dobry" kierowca to
                  taki, który dojeżdża z punktu A do punktu B w jednym kawałku - bez względu na
                  to czy jedzie 20 na godzine czy szybciej.Niedobrych kierowców upamiętniają
                  krzyże z napisem Bóg tak chciał. Tylko co to za Bóg, który chce żeby ludzie
                  zabijali się na własne życzenie ?
                  • Gość: to ja Re: Codziennie ocieram się o śmierć! IP: 5.5R6D* / 62.215.3.* 24.10.05, 10:12
                    Problemem wszystkich piszacych tutaj jest wylacznie kwestia szybko, czy wolno
                    (podobnie zreszta jak polskiej policji, ktora praktycznie innych wykroczen nie
                    zauwaza - np. jazdy lewym pasem). Mowiac o roznych umiejetnosciach mialem na
                    mysli zupelnie cos innego, a maila napisalem w kontekscie pierwszej wypowiedzi
                    z ktorej jasno wynika, ze kierujaca boi sie KAZDEJ sytuacji na drodze
                    (wyprzedzanie rowerzysty). Chodzi mi glownie o umiejetnosc plynnego poruszania
                    sie - szczegolnie w miescie, ktorej, jak na pewno potwierdzisz, Polscy kierowcy
                    nie posiedli. Plynnie NIE oznacza szybkiej, bezmyslnej jazdy! I to glownie w
                    tym upatruje umiejetnosci lub ich brak, a nie w "umiejetnosci" wyprzedzania na
                    ciaglej czy szybkiej jezdzie w obszarze zabudowanym.
                    • andyzeus Re: Codziennie ocieram się o śmierć! 24.10.05, 13:35
                      No i właśnie dochodzimy do sedna.
                      W Polsce można jechać bardzo kiepsko czyli niepewnie, ślamazarnie z tysiacem
                      drobnych błędów jak " nadzrzucanie" , kierunkowskaz właczany NA ZAKRĘCIE itp.
                      To nie jest karane indywidualnie a tylko zbiorowo - SMIERCIA LUB KALECTWEM
                      niewinnych - przypadkowych ludzi , którzy sie własnie tu i teraz znależli.
                      Ale kochana przez pospólstwo "władza" potrafi tylko zarabiać na jeżdżących
                      szybciej - niewazne czy potrafia czy nie.
                      Pozdrawiam wszystkich przejeżdzajacych służbowo po Polsce wiecej niż 25 000 km
                      rocznie
                      Andy
                    • Gość: tinta23 Re: Codziennie ocieram się o śmierć! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.05, 15:50
                      W kwestii formalnej. Jestem autorką pierwszej wypowiedzi. Chyba źle mnie
                      zrozumiałes. Nie jestem przerażonym kierowcą bo nie umiem jężdzić. Jeżdże 8 lat
                      pzrynajmniej 50 tyś rocznie. Mój mąż woli gdy ja jadę bo uważa, że jestem
                      dobrym kierowcą. Przerażają mnie ludzie bez wyobrażni, ja mam ją dość
                      rozwiniętą, nie uważam tego za wadę i nie chcialabym osieracać moich dzieci, bo
                      ktoś uważa, że jest na tyle dobry, że nie dotyczą go prawa fizyki!
                • Gość: krm Re: Codziennie ocieram się o śmierć! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.10.05, 10:30
                  Gość portalu: 900i napisał(a):
                  > Kierowcy Polonezów to odrębna kategoria, albo są to panowie w kapeluszach i
                  > jeżdżą co niedziela 10km/h mniej od ograniczenia, albo kolesie wyprzedzający
                  > na "podwójniaku" na czołówkę wioząc całą rodzinę na przejażczkę śmierci:):):[

                  nie szalej z tymi kategoriami bo ja nie pasuję do żadnej z nich

                  pozatym uważam że świeżo upieczony kierowca powinien przez rok mieć zek
                  poruszania się Polonezem :) Jak się nauczysz nim jeździć, parkować to będziesz
                  umiał poruszać się wszystkim. Pozatym to świetna szkoła przewidywania i
                  oceniania odległości i swoich możliwości przy wyprzedzaniu.

                  A idioci zdażają się w każdym samochodzie.
                    • Gość: KBL Re: Codziennie ocieram się o śmierć! IP: 149.226.255.* 24.10.05, 13:19
                      Jezeli idzie o kierowcow polonezow to faktycznie - cos w tym jest.
                      Na codzien jezdze po miescie jednosladem - i jazda w ciasnych korkach jest normalka. Niestety - czesto sie zdaza ze ktos bez kierunkowskazu, bardzo nagle zmienia pas albo przypomina sobie o skrecie. I co ciekawsze - okolo 75% takich wozow to polonezy... Nie mam nic do tego auta, ale widac ze jezdzi nimi pewna specyficzna grupa ludzi w specyficzny dla nich sposob.
              • mmarko2 Re: Codziennie ocieram się o śmierć! 28.10.05, 01:22
                Byłeś ty jeden i polonez, ja widziałem jak na niewdocznym prawym zakręcie
                jeszcze pod górkę i sznurem samochodów wyprzedzał dostawczy mercedes. Ja też
                lubię jeździć szybko ale mam parę zasadę np. że jak nie widzę to nie jadę nawet
                jakby to był traktor i musiałbym jechać za nim parę minut.
            • andyzeus Re: Codziennie ocieram się o śmierć! 24.10.05, 13:42
              Niestety głownie dzieki takim prymitywom jak Ty.!!!
              Zamiast Myślenia gęba pełna komunałów.


              Gość portalu: A napisał(a):

              > Właśnie dzięki takim jak Ty jest tyle wypadków.
              > Zamiast myślenia zadufanie w swoje umiejętności których najcześciej nie ma.
          • bartolomeo81 Re: Codziennie ocieram się o śmierć! 22.10.05, 17:59
            Niesamowite wytłumaczenie, co Ty człowieku piszesz? Myślisz że jakiś gnojek
            jadący dobrym autem uważa że jeździ lepiej?? On po prostu nie ma wyobraźni. Moi
            znajomi też się cieszyli kiedy dostali prawko, no i pojechali się przekonać o
            tym że wcale to nie oznacza że dobrze jeżdżą, kończąc wycieczkę na drzewie.
            Nikt nie jest w stanie racjonalnie określić czy jeździ dobrze czy źle. Życzę
            powodzenia :)
          • Gość: Tommy Re: Codziennie ocieram się o śmierć! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.05, 19:09
            Uważam sie za dobrego kierowce (ponad 300 tys km bez wypadku), ale czasami mam
            ochotę tych "lepszych o lepszej percepcji" zastrzelić. Szczególnie droga
            Warszawa Poznań (a zwłaszcza Warszawa Konin) to miejsce wyjątkowego
            nagromadzenia kretynów. Już kilka razy musiałem zjechać na trawę bo debile z
            naprzeciwka się wyprzedzali (i zapewniam, że trzeci by się tam nie zmieścił) -
            skrajny przypadek to TIR-owcy wyprzedzający się przez 2 km.
            • Gość: rav Re: Codziennie ocieram się o śmierć! IP: *.ppp.onetel.net.uk 22.10.05, 20:05
              i wyraz tu swoja opinie na forum...Mniej wypadkow bylo by napewno gdyby takie
              zestresowane palanty nie zamykaly oczu podczas kolejnego mijania nadjezdzajacego
              samochodu..A jak jada nawet te 40km/h waska droga,z glowa 10 cm od przedniej
              szyby i spoconymi rekami zacisnietymi na kierownicy , czesto sa wiekszym
              zagrozeniem niz doswiadczony kierowca ktory jedzie szybko..kto sie nie czuje na
              silach niech zamowi taksowke..albo moze ryksze,bo powoli nie zawsze znaczy
              bezpiecznie moi mili..ale coz -nie kazdy moze byc kierowca.Spojrzcie prawdzie w
              oczy i wykupcie jeszcze kilka godzin jazdy z instruktorem!
              • Gość: mbishop Re: Codziennie ocieram się o śmierć! IP: *.attu.pl 23.10.05, 06:26
                Gość portalu: rav napisał(a):

                > i wyraz tu swoja opinie na forum...Mniej wypadkow bylo by napewno gdyby takie
                > zestresowane palanty nie zamykaly oczu podczas kolejnego mijania nadjezdzajaceg
                > o
                > samochodu..A jak jada nawet te 40km/h waska droga,z glowa 10 cm od przedniej
                > szyby i spoconymi rekami zacisnietymi na kierownicy , czesto sa wiekszym
                > zagrozeniem niz doswiadczony kierowca ktory jedzie szybko..

                Co za bzdura! Wypadki w 99% powodują kierowcy, którzy jadą ZA SZYBKO -
                zsazwyczaj podczas wyprzedzania, ew. wypadają z łuku.
                Kierowcy jeżdżący wolno są wkurzający, ale NIE SĄ ZAGROŻENIEM.

                kto sie nie czuje na
                > silach niech zamowi taksowke..albo moze ryksze,bo powoli nie zawsze znaczy
                > bezpiecznie moi mili..ale coz -nie kazdy moze byc kierowca.Spojrzcie prawdzie
                > w
                > oczy i wykupcie jeszcze kilka godzin jazdy z instruktorem!

                Ja bym wysłał na jazdy z instruktorem wszystkich mistrzów kierownicy nie
                schodzących na trasie poniżej 140. I kopał prądem za każde przekroczenie 90tki.
                Może wtedy by przyswoili.

                • Gość: fifion Większość kierowców nie powinna mieć prawa jazdy IP: *.kalisz.mm.pl 23.10.05, 13:02
                  Nie boję się jeździć, mimo to za każdym razem kiedy wyruszam w dłuższą trasę
                  jestem świadom, że może to być moja ostatnia podróż. Większośc kierowców nigdy
                  nie powinna dostac prawa jazdy, poniewaz po prostu nie mają wystarczających
                  możliwości intelektualnych, aby wyobrazić sobie możliwe konsekwencje swoich
                  manewrów,ale też jak napisał "Toja" wielu jest takich którzy, są zbyt strachliwi
                  a na zagrożenie reagują paniką przez co stwarzają podobne zagrożenie jak ci bez
                  wyobraźni. Niestety, gdyby ograniczyć wydawanie uprawnień do prowadzenia
                  pojazdów tylko do tych , którzy mają odpowiednie predyspozycje, najwyżej 5 - 10
                  % populacji miałoby szanse otrzymać prawo jazdy. Miałoby to fatalne skutki dla
                  gospodarki.
                  Dodam jeszcze, że sam uwielbiam jeździć szybko i niejednokrotnie doprawadzałem
                  podróżujących ze mną pasazerów do drżenia łydek, mimo ze w mojej ocenie ryzyko
                  było minimalne. To tak jak z bungee jumping, ja skacze przy każdej okazji a
                  wiele osób nawet boi się spojrzeć przez okno z 4 piętra.
                • Gość: rav Re: Codziennie ocieram się o śmierć! IP: *.ppp.onetel.net.uk 24.10.05, 00:08
                  Nastepny niedzielny kierowca!bzdura to te 99%!pamietaj ze za zbyt wolne
                  poruszanie sie w okreslonych warunkach tez mozna dostac mandat...a co to znaczy
                  za szybko?Jasne ze zima na waskiej drodze 140 to zdecydowanie za duzo,ale np.na
                  suchej i szerokiej drodze to pikus.Gdybys mial racje,to komputery odcinaly by
                  doplyw paliwa po przekroczeniu setki a nie np.250 km/h.Mowimy tu przeciez o
                  SAMOCHODACH! Pozatym sierota trzymajaca sie kurczowo kierownicy i skraju jezdni
                  stanowi ogromne zagrozenie dla pieszych..Sama autorka pierwszego listu wspomina
                  pozniej ze ma problem z rowerzystami-nic dziwnego-zapewne tez sa dla niej
                  zaszybcy i na dodatek utrudniaja jazde tuz przy samym krawezniku lub po
                  poboczu!!A wyprzedzic takiego to juz powazny manewr, i jaki niebezpieczny!!!
                  Brak slow....
                  • Gość: ja Re: Codziennie ocieram się o śmierć! IP: *.acn.waw.pl 24.10.05, 00:20
                    > za szybko?Jasne ze zima na waskiej drodze 140 to zdecydowanie za duzo,ale np.na
                    > suchej i szerokiej drodze to pikus

                    Taaa bo w przyrodzie nie występują dziury w drogach, koleiny, zwierzęta
                    przebiegające przez jezdnie itd.
                    Głupiś, i mam nadzieje że życie nauczy cie mądrości w miarę bezboleśnie.
                    Zwłaszcza dla innych.
          • pds1 Re: Codziennie ocieram się o śmierć! 22.10.05, 20:25
            Większość jeżdżacych ma na pewno wygórowane zdanie o swoich możliwościach percepcji, dopóki nie spowodują wypadku albo nie uda im się uniknąc wypadku, bo niestety zostało za mało czasu reakcję. Nie da sie przewidzieć wszystkich niebezpiecznych sytuacji i reakcji innych kierowców. Dlatego są przepisy, których niestety nikt nie respektuje. Wyprzedzania na podwójnej ciągłej , na zakręcie nie da się inaczej wytłumaczyć jak tylko bezdenną głupotą i kompletną beztroską. Podobnie jest z jazdą setką przez wieś gdzie w kazdej chwili może wybiec dziecko albo pies. Nie ma nadludzi na drodze. Są tylko kretyni. Sam nie jestem aniołkiem i jeżdżę czasem za szybko. Tak się nauczyłem, bo nie da się jeździć bezpiecznie i zarazem zgodnie z przepisami ,gdy nikt ich nie respektuje. Tak jest na pewno bezpieczniej dla mnie, ale nie zawsze bezpieczniej dla pieszego który wtargnie na jezdnię.
          • Gość: to ja TROCHE SIE NIE ZROZUMILISMY IP: 5.5R6D* / 62.215.3.* 23.10.05, 16:21
            1. Nie ulega kwestii, ze kierowcy maja rozne umiejetnosci, ten kto twierdzi
            inaczej jest co najmniej dziwny,
            2. nie chodzi mi o sytuacje skrajne, ale jest masa (wlasciwie wiekszosc
            kierowcow, ktora:
            - staje przed pustym rondem,
            - wlaczajac sie do ruchu na wielopasmowej jezdni czeka az WSZYSTKIE pasy beda
            puste po horyzont,
            - staje na koncu pasa rozbiegowego, zamiast wlaczyc sie plynnnie do ruchu,
            - wlacza pierwszy bieg, gdy poprzedzajacy samochod jest 20m z przodu,
            - boi sie wyprzedzac w miejscach gdzie jest to DOZWOLONE!

            Jeszcze raz podkreslam - w ramach tego co wolno - mozna jezdzic w rozny sposob
            i na prawde nie ulega kwestii, ze to co dla jednych jest niewykonalne, dla
            innych jest prostym manerem. Nigdy nie mowilem o wyprzedzaniu przy ograniczonej
            widocznosci, czy jezdze przez obaszar zabudowany z chora predkoscia.
            Swoja droga dla mnie wyznacznikiem moich umiejetnosci jazdy jest to, ze udalo
            mi sie bezkolizyjnie kierowac samochodem na kilku kontynentach, w roznych
            krajach (w tym tez powszechnie uznawanych za trudne), po obu stronach jezdni...
          • Gość: Juri Re: Codziennie ocieram się o śmierć! IP: 62.233.200.* 23.10.05, 16:46
            nic tylko pogratulowac. "lepsze umiejetnosci" daja wg ciebie prawo do
            brawurowej jazdy? przez takich kretynow gina ludzie...
            a co jazdy 50... jak na drodze dozwolone jest 80 czy 90 to jak ktos jedzie 50
            to tez stanowi zagrozenie, zwlaszcza jak jest po jednym pasie. wyobraz sobie,
            ze po wyjsciu z zakretu czy luku widzisz nagle przed soba samochod jadacy z
            taka predkoscia...
            • Gość: ig Re: Codziennie ocieram się o śmierć! IP: *.acn.waw.pl 23.10.05, 19:40
              to po to sa wlasnie przepisy, zeby stosujac je umozliwic sobie czas na odpowiednia reakcje. Zauwaz, ze na autostradach gdzie sa dozwolone wieksze predkosci, jest tez okreslona minimalna. Wole, zeby taki kierowca mnie troche wkurzal, niz zabil kogos.

              Z innej beczki. Niedawno byly robione jakies badania i z tego co pamietam okolo 80% kierowcow uwaza, ze jezdzi lepiej od innych...
          • Gość: baranek Re: Codziennie ocieram się o śmierć! IP: *.54.224.96.tisdip.tiscali.de 23.10.05, 16:53
            cóż..
            to brzmi butnie - jestem dobry wiec jade szybciej :)
            wg mnie wlasnie wiekszosc tych "dobrych" ginie w wypadkach. niestety - i to jest najgorsze - ktos kto uwaza ze moze wiecej (bezpiecznie) rzadko bierze pod uwage bezpieczenstwo innych. chcesz sie zabic na drzewie - prosze! ale nie zabijaj innych. oczywiscie to nie bezposrednio do Ciebie, uzytkowniku "to ja"!
            moj tata zawsze mi powtarzal zebys myslec na drodze podwojnie: za siebie, i za innych. szkoda ze Ci, ktorzy powoduja smierc innych, mysla tylko za siebie "jestem lepszy, moge szybciej.."
            szerokiej i rownej drogi!
            • Gość: to ja Re: Codziennie ocieram się o śmierć! IP: 5.5R6D* / 62.215.3.* 23.10.05, 17:02
              Pozostaje tylko kwestia oceny - co znaczy szybciej. Niektorzy oburzaja sie na
              krytyke ograniczen, ale:
              - nawet najwieksze pierdoly nie przestrzegaja ograniczenia do 70 km/h na Trasie
              Siekierkowskiej w Warszawie (bezkolizyjne skrzyzowania, szerokie pasy - po 3,
              dobra naiwerzchnia),
              - sporo kierowcow, nie jest w stanie jechac 90km/h na wyremontowanej ulicy
              Spacerowej w Gdansku (a tyle wolno) - kreta, jednojezdniowa, pagorkowata.
              Dokad nie bedzie spojnej polityki ograniczen predkosci i sposobu oznakowania,
              dotad trudno bedzie wymagac od kierowcow szacunku dla oznakowania. Czlowiek o
              miernej inteligencji porownujac te dwie ulice dojdzie do wniosku, ze cos tu
              chyba nie gra...
              Generalnie ten przyklad ma pokazac, ze nie nalezy byc bezkrytycznym.
          • tbernard Re: Codziennie ocieram się o śmierć! 24.10.05, 08:58
            Powiedzmy szczerze, ci superowi o których piszesz są superowi najczęściej tylko
            w swoim o sobie mniemaniu. Pełno jest krzyży przy drogach od takich
            superrajdowców. Gdyby ginęli jednak tylko oni, to pal licho, ale często mordują
            zupełnie niewinnych. Dlatego supermniemanologia o swoich umiejętnościach powinna
            być ostro tępiona jeśli idzie ona w parze z łamaniem przepisów.
          • Gość: Emeryt Re: Codziennie ocieram się o śmierć! IP: *.telsten.com / *.internetdsl.tpnet.pl 24.10.05, 14:02
            Wielce Szanowny "to ja" ! Stwierdzam,ze jestes kompletnym debilem.Takie
            oswiadczenie z Twojej strony,ze sa kierowcy,ktorzy moga sobie pozwolic na
            wiecej,czyt.lamanie przepisow i ignorancje swiadczy o tym,ze jestes w
            najgorszym okresie dla kierowcy.Uwierzyles w swoje umiejetnosci.Oswiadczam,ze
            ja nie chce zginac przez Twoja glupote.Ja,to znaczy kierowca z 52-letnim stazem
            za kierownica i doswiadczeniem z innych krajow,mieszkalem 20 lat poza
            Polska.Zglos sie natychmiast do psychiatry,ktory napewno odbierze Ci prawo
            jazdy.Nie masz prawa byc kierowca.Jestes zbyt agresywny.Tolerancja i jeszcze
            raz tolerancja dla innych to zasadnicza cecha dobrego kierowcy.Pamietaj!!!
            • Gość: to ja Re: Codziennie ocieram się o śmierć! IP: 5.5R6D* / 62.215.3.* 24.10.05, 14:55
              Czy mozesz zacytowac zdanie, w ktorych JA cos takiego powiedzialem? Jest
              roznica miedzy lamaniem przepisow, a UMIEJETNOISCIA np. bezpiecznego
              wyprzedzenia rowerzysty, czego brak kolezance, ktora rozpoczela watek I TO JEST
              WLASNIE TA ROZNICA W UMIEJETNOSCI JAZDY, NIE "UMIEJETNOSC" LAMANIA PRZEPISOW!
              Jej moze sie wydawac, ze rowerzysty nie da sie wyprzedzic, a dla wielu innych
              bedzie oczywiste, ze sie da - o to chodzi!
              • Gość: julianna Szanowny "to JA" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.05, 15:30
                Ale się wyżywasz. Umiem wyprzedzić bezpiecznie rowerzystę, nie zasuwam
                poboczem, nie tarasuję Warszawy, bez problemu ruszam ze skrzyżowań. Nie jestem
                taka tępa, czegoś tam się nauczyłam i z każdym dniem jest lepiej. Lękliwa też
                nie jestem.
                Czy tobie nigdy nie wjechał pod machę rowerzysta skręcający w lewo bez żadnego
                sygnału.Może jestem na to uczulona bo moja teściowa tak jeździ, dziw że jeszcze
                żyje, ale pare razy ja trącnięto. Na szczęście ten ktoś jechał powoli. W
                starciu z Tobą nie miałaby pewnie szans.
                Pozdrawiam wszystkich
                Julianna
                • Gość: to ja Re: Szanowny "to JA" IP: 168.187.0.* 24.10.05, 20:38
                  Szanowna Julianno,

                  To o czym pisalem jest pewna generalna obserwacja - absolutnie nie odbieraj jej
                  personalnie. Mozesz byc pewna, ze nigdy nie doradzilbym osobie jezdzacej powoli
                  z przekonania, zeby zaczela jezdzic szybko (zreszta chyba gdzies napisalem cos
                  takiego). Prawda jest tez, ze podobnie jak wszyscy nie mamy idealnego sluchu,
                  zdolnosci plastycznych, takiego samego wyksztalcenia, zdolnosci manulanych czy
                  intelektualnych, tak samo wszyscy nie jestesmy takimi samymi, idealnymi
                  kierowcami, pomimo, ze wszyscy mamy takie samo prawo jazdy. Pozdrawiam.
                  • Gość: Emeryt Re: Szanowny "to JA" IP: *.telsten.com / *.internetdsl.tpnet.pl 26.10.05, 18:33
                    Szanowny "to ja" ! tak jak sobie zyczysz przeczytalem Twoj nastepny post i
                    nadal nie jestem przekonany do Twoich racji.Wszyscy mamy takie samo prawo jazdy
                    i wszyscy mamy takie same obowiazki i uprawnienia.Nic nie uprawnia nas do
                    lamania przepisow i stwarzania niebespieczenstwa na drogach.W zwiazku z tym
                    podtrzymuje ocene Twojej wypowiedzi.Niczego nie zrozumiales i wobec tego jestes
                    wyjatkowo niebespiecznym facetem.To,ze mamy rozne zdolnosci napewno nie
                    uprawnia nas do lamania przepisow.Te zdolnosci moga pomagac nam w trudnych
                    sytuacjach a nie do swiadomego stwarzania ich.
                    • Gość: to ja Re: Szanowny "to JA" IP: 5.5R6D* / 62.215.3.* 27.10.05, 17:41
                      Oczywiscie, ze NIC nie uprawnia do lamania przepisow. Natomiast jeszcze raz
                      podkresle - dla mnie wieksze umiejetnosci przejawiaja sie np. w umiejetnosci
                      zajmowania miejsc na rondzie (unikalna umiejetnosc!), plynnym ruszaniu ze
                      swiatel kolumna, plynnym wykonywaniu manewrow bez zbednego opoznienia w
                      stosunku do poprzednika, umiejetnosci wlaczania sie do ruchu, korzystania z
                      pasow rozbiegowych, przewidywaniu i wyobrazni. Na pewno nie w bezmyslnym
                      wyprzedzaniu tam, gdzie jest to niebezpieczne i zabronione!
        • superpole Tej sytułacji winna jest głownie POLICJA. 22.10.05, 18:32
          Wielokrotnie powtarzalem ze winna tej sytulacji jest polska policja. Ludzie sa
          rozni, maja wysoka lub niska kulture osobista (lub w ogole jej nie maja),
          czesto sa zupelnie bez wyobrazni lub wrecz maja zbyt wybujala wyobraznie jesli
          chodzi o ich samych - przykladem jest wypowiedz
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=30707391&a=30810734
          Polskie spoleczenstwo zostalo POZOSTAWIONE SAME SOBIE, na drogach NIE MA
          POLICJI, przy drogach stoja atrapy policyjnych samochodow! (ktore maja pilnowac
          przestrzegania przepisow drogowych????!!!) Policja ma tysiac wymowek na wlasne
          usprawiedliwienie a prawdą jest glownie to ze jest beznadziejna. Nie ma jej na
          osiedlach nie ma jej na drogach nie ma jej gdy leją sie kibole.
          GDZIE ONA JEST???
          ----> A spoleczenstwo pozostawione samemu sobie - NA DROGACH WYKSZTALCILO
          REGULY PIACHA I PALY .
          Dobranoc panstwu.




        • Gość: 52b1 Re: Codziennie ocieram się o śmierć! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.05, 14:47
          ja dojeżdzam 10 km z Sulejowka do Rembertowa i przezywam to samo- wyprzedzanie
          na 3 lub 4 , zajeżdzanie drogi , wpychanie sie , bo kretyn bez wyobrażni
          znienacka orientuje sie, ze jednak nie adąży wyprzedzić. Wyjeżdzam z domu
          wczesniej, zeby spokojnie nie spoznic sie do pracy i codziennie przeżywam
          horror. Policja najczęściej stoi za przejazdem juz w Rembertowie a mogliby
          postać troche blizej to moze pochamowaliby tych scigaczy. A potrafia
          wyprzedzać nawet na przejezdzie kolejowym. Oni nie jeżdza powoli , uwazaja sie
          za dobrych kierowcow ale to wlasnie tacy ryzykanci powoduja wypadki i sa
          zagrozeniem dla innych uzytkownikow drogi. Na tym 10 km odcinku drogi widziałam
          juz kilka wykadków.pozdrowienia
      • Gość: wtw Re: jeżdżę powoli.. IP: *.pckom3.internet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 23.10.05, 14:43
        Cóż z tego że to napiszę!
        Po co ktoś każe malować linie w tym kraju to dużo kosztuje a nikt z wyjątkiem
        policji na to nie patrzy. WIDZĘ JADĘ - NIE WIDZĘ NIE JADĘ i koniec.
        Pomalować środek przerywaną boki ciągłą (ewentualnie) jak jest to droga główna.
        A ograniczenia prędkości wymyślać jakieś realne bo jak JEŻDŻĘ PRZEPISOWO to
        jestem wyprzedzany na przejściach dla pieszych,łukach, na IDIOTYCZNYCH LINIACH
        CIĄGŁYCH itp przez różne maluchy i inne małej mocy samochody. Mam auto 140 KM
        więc mam czym jechać. (i co z tego)
        ==== JEŻDŻE POWOLI TYLE ILE WOLNO (nie stać mnie na szybką jazdę) I JESTEM
        ZAWALIDROGĄ, ILE ZAGROŻEŃ TO POWODUJĘ TO TYLKO MOŻNA SOBIE WYOBRAŻAĆ =====
        Wolałbym jeździć trochę szybciej ale bez przesady{70-100km\h) wiadomo zima
        inaczej lato mgła, autostrada, droga szybkiego ruchu itd. ale przepis jest
        przepis głupi czy mądry ale jest.
        WIĘC JAK JEŹDZIĆ??????????????????????????
        • Gość: pobre diablo Re: jeżdżę powoli.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.05, 21:00
          Gość portalu: wtw napisał(a):
          > WIĘC JAK JEŹDZIĆ??????????????????????????

          Jakto jak? Rozsądnie i bezpiecznie. Odpowiedż jest prosta - tak jak mawia
          osoba, która mnie uczyła: nikogo nie najechać ale też nie dać się najechac
          innym. Cała prawda, ale jkże trudna do zrealizowania.
          Szerokiej drogi wszystkim tym, którzy tak zarabiają na chlebek.
      • elfhelm w sumie jesteś zawalidrogą 23.10.05, 19:37
        vei napisała:
        > "jestem zawalidrogą, czy słusznie?"

        Ale masz do tego prawo. Co do 50 masz nawet obowiązek zachować takie
        ogranieczenie (teoretyczny - bo często ogr. do 50 km nie ma żadnego
        uzasadnienia).
        Co do jazdy 40 km - to prędkość ta może być uznana za niebezpieczną, bo zbyt
        wolną ;)

        Pół biedy jeszcze, gdy jest dwupasmówka i można lewym wyprzedzić spokojnie.
        Przy jednym pasie w każdą stronę można dostać cholery, jeśli ktoś jeździ z
        prędkością PKSu. Podobnie na obszarze niezabudowanym.
      • Gość: miki Re: jeżdżę powoli.. IP: *.dip.t-dialin.net 23.10.05, 22:17
        Nalezy predkosc dostosowac do warunkow jazdy.czyli rowniez poruszac sie z taka
        predkoscia jak wiekszosc uzytkownikow drog.Ty jedziesz do sasiedniej wsi,inni
        maja do pokonania setki kilometrow.Dla tych niemozliwe jest poruszanie sie z
        Twoja predkoscia.A wiec zmuszeni sa do wyprzedzania.
    • beata_k1 Re: jeżdżę powoli.. 20.10.05, 15:36
      jesli bedziesz jechala szybciej, niz jestes to w stanie kontrolowac, to bedzie
      duuuuzo wieksze "przestepstwo" niz bycie "zawalidroga".
      Jak dla mnie - dopoki prawym, to nie jestes, ale nie daj sie sprowokowac do
      szybszej jazdy tylko dlatego, ze masz wyrzut sumienia w stosunku do tych, co za
      Toba. Jak bedzie im sie spieszylo, to Cie wyprzedza. Jak Tobie bedzie sie
      spieszylo z tego powodu a nie bedziesz miala kontroli nad samochodem - bedziesz
      zagrozeniem.

      Aha - jezdzenie wolniej mija - z czasem nabierzesz pewnosci i bedziesz jezdzila
      szybciej. Przyjdzie samo.
    • barbarella1111 Re: jeżdżę powoli.. 21.10.05, 11:19
      Ja także zaczynam i także trzymam się tej prędkości. Powiedz jak Ci idzie. Ja
      mam problem z opanowaniem strachu kiedy zostaję sam na sam z kierownica i
      ruszam. Zastanawiam się czy to tylko ja przeżywam takie lęki, bo gdy czytam to
      forum to mam wrażenie że wszyscy urodzili się z kierownicą w rękach i gardza
      poczatkującymi od razu przyklejając im etykietkę nieudaczników. Nie mówię
      oczywiście o wszystkich. Jest mnóstwo takich którzy potrafią dać naprawdę dobre
      rady.
      • Gość: maksym Re: jeżdżę powoli.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.05, 11:32
        Co to znaczy "jeżdżę powoli" - przecież piszesz, że jeździsz 40 - 50 wię jest
        to przepisowa prędkość np. w mieście. Staraj się być uważna, nie przyspieszaj
        tylko dlatego, że ktoś tak chce. Pamiętaj, że to ty znasz swój samochód, swoje
        umiejętności, obserwujesz ruch i wiesz jak masz się zachować na jzdni. Jeśli
        masz trzy pasy ruchu to śmiało wjeżdzaj na ten środkowy, jedź np. 55 - 60, ale
        tylko wtedy gdy nie ma bardzo dużego ruchu. Uważaj na motocyklistów, ktorzy
        rykiem swoich maszyn potrafią przestraszyć nawet doświadczonego kierowcę.
        Jesteś mądrą, wspaniała dziewczyną, masz wyobraźnię i rozsądek - a to u
        kierowcy najważniejsze i niestety nie są to częste zalety. Powodzenia.
        • Gość: kier.owca Re: jeżdżę powoli.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.10.05, 12:09
          to brzmi jak tandetne wazelinowanie, szkoda, ze nie ma za wiele wspolnego z
          rzeczywistoscia. co podryw jest? jak czytam to forum to sam sie zaczynam
          obawiac o siebie, bo wiedzialem, ze na drodze sa nieudacznicy ale nie
          wiedzialem, ze sie tym chwala. jak ktos sie boi jezdzic 50km/h to w ogole nie
          powinien jezdzic samochodem
          • povilas kier.owca - oh, kobiety szaleją 21.10.05, 17:47
            Ależ ty jesteś wspaniały, prawda? Wszystko zawsze Ci wychodziło, a w
            przedszkolu to już drugiego dnia zostałeś panią od starszaków! Winszuję!
            A autorce wątku - wyrazy uznania. "Techniki jazdy nauczy się przeciętnie
            uzdolniona małpa, najgorzej, gdy brak wyobraźni" (zaprzyjaźniony kierowca
            zawodowy)
          • mborko no to sie dowiedziales 22.10.05, 08:56
            no to i dobrze, ze juz wiesz, ze na drodze sa nie tylko tacy mistrzowie
            kierownicy jak ty. i jeszcze jedno w wypadku czesto jest dwoje lub wiecej
            uczestnikow. czesto tylko jedenemu z nich brakuje umiejetnosci innym brakuje
            wyobrazni, ze niektorzy umiejetnosci nie posiadaja. niestety skutki bywaja
            oplakane dla wszystkich. umiejetnosc szybkiej jazdy to jedno a wyobraznia i
            zdrowy rozsadek to drugie. wiele osob jezdzi bo musi i nie chca stanowic
            zagrozenia ale bywa, ze ktos pomyli publiczna jezdnie z trasa rajdowa i
            terroryzuje wszystkich do wokol.
            • Gość: KREDENS TURBO VVTI Re: jeżdżę powoli.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.10.05, 12:35
              ja zauwazylem cos innego. pare lat temu szalalem, beznzyna tania po 1,20 jeszcze starzy placili wiec mi czerwone pole nie schodzilo,a jak ktos po miescie jezdzil 100 to narzekalem ze sie wlecze. a teraz jak juz sam tankuje i place mandaty to tez jezdze 50km/h bo malo pali, a do pracy mi sie juz tak nie spieszy jak kiedys na imprezy. do jezdzenia wolno sie po prostu dorasta!
            • Gość: piotrek jezdze szybko IP: *.server.ntli.net 23.10.05, 01:47
              kocham jezdzic, jam mam okazje jezdze jak najwiecej....

              potracilem dwie osoby, raz zaliczylem slup, raz wjechalem w tyl gosciowi przy
              wjezdzaniu na rondo....

              policja orzekla ze potracenia nie byly moja wina (drugi raz to nawet na pasach
              bylo, a i tak nie moja wina, na pasach jechalem przepisowo - ponizej 50 km/h w
              miescie) wiec nie mam kompleksow, slup zaliczylem w glebokim sniegu (przy
              predkosci 10 km/h, ustepujac drogi panu z naprzeciwka na dordze bez asfaltu,
              fakt, wjazd w tyl byl moja wina ale gosc mial prawo jazdy od miesiac i
              zatrzymal sie w polowie drogi na puste rondo (gdy ja patrzylem czy i ja moge
              wjechac na to rondo)....

              nie wyprzedzam na trzeciego, nie wyprzedzam na zakretach, nie strasze jadacych
              wolno swiatlami, nie powoduje zagrozenia
              co na pewno moge powiedziec to to ze kierowcom w polsce brakuje kultury i
              wyobrazni (wiekszosc kilometrow zrobilem za granica niz w polsce)... za to
              umiejetnosci mamy wieksze ale to wynika moim zdaniem z zalosnych drog, po
              ktorych aby sie sprawne poruszac nalezy miec jako takie umiejetnosci...

              nie denerwuje sie jak ktos jedzie przepisowo, ale juz jak ktos na sile
              uniemozliwia mi wyprzedzanie, to jest to denrewujace....sam pokornie zjezdzam
              gdy widze szybszy samochod za mna...

              mam nadzieje ze wciagu 5 lat powstana wreszcie autostrady nawet platne, co
              zaoszczedzi stresu i zmniejszy niebezpieczenstwo, bo nie mam nic przeciwko
              jechaniu duzo szybciej niz przepisowa predkosc, gdy robi sie to z wyobraznia i
              nie zagrazajac innym...

              • Gość: pobre diablo Re: jezdze szybko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.05, 21:13
                Gość portalu: piotrek napisał(a):

                > kocham jezdzic, jam mam okazje jezdze jak najwiecej....
                >
                > potracilem dwie osoby, raz zaliczylem slup, raz wjechalem w tyl gosciowi przy
                > wjezdzaniu na rondo....
                >
                > policja orzekla ze potracenia nie byly moja wina (drugi raz to nawet na
                pasach
                > bylo, a i tak nie moja wina, na pasach jechalem przepisowo - ponizej 50 km/h
                w
                > miescie) wiec nie mam kompleksow, slup zaliczylem w glebokim sniegu (przy
                > predkosci 10 km/h, ustepujac drogi panu z naprzeciwka na dordze bez asfaltu,
                > fakt, wjazd w tyl byl moja wina ale gosc mial prawo jazdy od miesiac i
                > zatrzymal sie w polowie drogi na puste rondo (gdy ja patrzylem czy i ja moge
                > wjechac na to rondo)....
                >
                > nie wyprzedzam na trzeciego, nie wyprzedzam na zakretach, nie strasze
                jadacych
                > wolno swiatlami, nie powoduje zagrozenia
                > co na pewno moge powiedziec to to ze kierowcom w polsce brakuje kultury i
                > wyobrazni (wiekszosc kilometrow zrobilem za granica niz w polsce)... za to
                > umiejetnosci mamy wieksze ale to wynika moim zdaniem z zalosnych drog, po
                > ktorych aby sie sprawne poruszac nalezy miec jako takie umiejetnosci...
                >
                > nie denerwuje sie jak ktos jedzie przepisowo, ale juz jak ktos na sile
                > uniemozliwia mi wyprzedzanie, to jest to denrewujace....sam pokornie zjezdzam
                > gdy widze szybszy samochod za mna...
                >
                > mam nadzieje ze wciagu 5 lat powstana wreszcie autostrady nawet platne, co
                > zaoszczedzi stresu i zmniejszy niebezpieczenstwo, bo nie mam nic przeciwko
                > jechaniu duzo szybciej niz przepisowa predkosc, gdy robi sie to z wyobraznia
                i
                > nie zagrazajac innym...
                >


                Mam nadziej, że szybciutko skończysz swoją karierę jako kierowca. Na litość,
                oby było jak najmniej takich jak ty na drodze.
                tego sobie i innym życzę.
          • Gość: BRUNO Re: jeżdżę powoli.. IP: 195.117.18.* 22.10.05, 23:49
            Może wyraziłeś swoje poglądy nieco zbyt ostentacyjnie ale również uważam że
            jeśli ktoś ma problem z jazdą powyżej 50tki to niech zrezygnuje z jeżdzenia
            wogóle. Niestety na kursach na prawo jazdy z reguły nikt nie uczy jazdy z wiele
            większą prędkością i wyprzedzania. Do tej pory pamiętma swoje pierwsze
            wyprzedzanie. To był koszmar (Corsa 1.0 z gazem-moja eLka). Teraz to jest
            pikuś. Wszystkiego się można nauczyć samemu ale czemu jeśli ktoś mógłby Ci w
            tym pomóc.
          • tbernard Re: do maksyma 24.10.05, 10:11
            Jak się nie zna za dobrze trasy, to najbezpieczniej jechać środkowym, bo jazda
            skrajnym, czy to lewym czy prawym może okazać się niespodziewanym nakazem skrętu.
            Jeśli nie mamy zamiaru skręcać, to zmiana pasa na drodze zatłoczonej (ale bez
            korka) jest niemal niewykonalna zgodnie z przepisami jak ktos nie wpuści i wtedy
            blokujemy tych za nami. Wzrasta wtedy niepotrzebnie poziom zdenerwowania. Nie ma
            tego problemu, gdy przed skrzyżowaniami pojawiają się dodatkowe pasy do skrętu,
            tylko nie zawsze wiemy czy na takie właśnie natrafimy jeśli nie znamy wcześniej
            trasy. Tak więc środkowy pas jest najbezpieczniejszy jeśli nie zamierzamy skręcać.
          • Gość: pobre diablo Re: jeżdżę powoli.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.05, 21:17
            Gość portalu: kim napisał(a):

            > > Uważaj na motocyklistów, ktorzy
            > > rykiem swoich maszyn potrafią przestraszyć
            >
            > - tacy tez sa, ale nie generalizuj.
            > nie potepiaj czlowieka, tylko za to ze jezdzi
            > motocyklem.

            A dlaczego nie potepiać motocykistów. Każdy, kto trochę jezdzi wie do czego są
            zdolni.
            Wydaje im się, że są "prawdziwymi mężczyznami", a tak naprawde to jest
            żenada. "Prawdziwi mężczyżni" - hłe hłe hłe
            • Gość: JayJay Re: jeżdżę powoli.. IP: *.acn.waw.pl 24.10.05, 11:53
              >A dlaczego nie potepiać motocykistów. Każdy, kto trochę jezdzi
              >wie do czego są
              >zdolni.

              Ales ty glupiutki. Oczywiscie wiesz wszystko o wszystkich...

              >Wydaje im się, że są "prawdziwymi mężczyznami", a tak naprawde to jest
              >żenada. "Prawdziwi mężczyżni" - hłe hłe hłe

              No, hłe hłe. Pokaze twoj post mojej jezdzacej na motocyklu żonie.
              Usmieje sie. Dodam ze nie jezdzi jako pasazerka, tylko sama. Ja
              nie jezdze motocyklem. Tez mnie czesto brawurowcy wkurzaja, ale
              nie mam zamiaru tak bezmyslnie generalizowac...
            • w_h Re: jeżdżę powoli.. 24.10.05, 14:31
              Zupelnie niezrozumialy stosunek do motocyklistow (może zazdrość?), jeżdżę wiele
              lat i jeszcze nie zdarzylo mi sie, by jakikolwiek motocyklista potrafil
              zirytować mnie tak jak to czynią Kierowcy Aut Codziennie!!; głównie wymuszając
              pierwszeństwo na skrzyżowaniach w mieście czy wyprzedzając na ciagłej i na
              trzeciego poza miastem. Pomijając tych kierowców samochodów, większe zagrożenie
              stanowią rowerzysci wjeżdżający rowerem na skrzyżowanie (czego im robić nie
              wolno, ale policja to lekceważy).
              • reggatta Re: jeżdżę powoli.. 24.10.05, 15:04
                >większe zagrożenie stanowią rowerzysci wjeżdżający rowerem na skrzyżowanie
                (czego >im robić nie wolno, ale policja to lekceważy).

                Po pierwsze, to rowerzyście w ogóle nie wolno (poza paroma ściśle określonymi
                przypadkami - gł. wiekowymi) jeździć po chodnikach. Jednak jeżdżą. Dlaczego? Bo
                na ulicach panuje dzicz, aż strach o swoje życie. Więc radzę zacząć od siebie.
                A teraz wracając do omawianego przypadku:
                Jeżeli rowerzysta wieżdża na skrzyżowanie, to albo jedzie na zielonym, a ty
                chcesz skręcić w prawo i łamiesz przepisy nie zatrzymując się przed wiazdem na
                skrzyżowanie. Albo Ty skręcasz w ulicę prostopadłą, którą on przecina, gdzie
                jednak jak mówią przepisy, kierowca jest obowiązany przepuścić każdego, kto się
                tam znajduje, nawet gdy ma czerone światło. I co? ten przepis jest mniej ważny?
                Jako pieszy dużo częściej muszę zwiewać przed olewającym go kierowcą, niż jako
                kierowca ustępować swojego pierszeństwa rowerzyście. Punkt widzenia jak zwykle
                zależy od punktu siedzenia.
      • Gość: julianna Re: jeżdżę powoli.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.05, 18:01
        Idzie mi nieźle myślę że będzie ze mnie kiedyś kierowca, lubie jeździć i muszę
        jeździć (dzieci do szkół wożę). Troche się denerwuję PRZED wyruszeniem
        gdziekolwiek. Obmyślam najlepszą trasę - czasem wolę nadłożyć drogi niż pchać
        się tam gdzie największy "kocioł" np. w okolice bazarów. Kiedy ruszam uspokajam
        się. Naprawdę denerwuja mnie tylko młode typki w "wypasionych" maluchach,
        którzy jada za mną i w lusterku widzę "siekiery" w ich oczach, wtedy głupieję.
        Mieszkam w małej mieścinie więc boje się rowerzystów - niektórzy są
        nieobliczalni.
        Taki los początkujących ale każdy musi przez to przejść.
          • barbarella1111 Re: jeżdżę powoli.. 21.10.05, 22:43
            Jak ja bym chciała się z Tobą zamienić - wolałabym jezdzić w mału\ym miescie.
            niestety mieszkam w Warszawie - ruch duży i statystycznie większa możliwość
            spotkania się na drodze z prawdziwei chamskimi zachowaniami. Ale nie damy się.
          • Gość: es Re: jeżdżę powoli.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.05, 17:09
            Kurna z rowerzystami trzeba cholernie uwazac. Ja jezdze autkiem cos od 3lat to teraz bez kurtki odblaskowej na rower bym nie wsiadl - wiem po sobie ze czasami trudno zauwazyc rowerzyste (nie mowiac o durniach jezdzacych w nocy bez swiatel - jak jedzie cos z naprzeciwka to masz wybor wjechac w niego lub w rower bo na hamowanie za pozno - dlatego w nocy jezdze szybciej tylko na dlugich, na drogowych wole zwolnic)
            Strach przed kotłem... na poczatku mialem to samo - wolalem jechac naokoło nich pchac sie przez ronda. Pomaga jezdzenie i jezdzenie ale najlepiej pomaga co innego - sam tak zrobilem:
            Wez sobie 2h jazdy (L-ką) po miescie z tym ze po samych rondach i kotłach - w Poznaniu najlepiej w sobote albo kolo 18tej bo o 15-17 jest jeszcze za duzy tłok i 1h to w korku bedziesz stac zamiast jezdzic i kotłować. ;-))
            Wez sobie godzine np w sobote w południe, przejedz Kaponiery, na Rataje itp i juz sie nie bedziesz bała - to naprawde duzo daje bo czlowiek - na poczatku zwlaszcza - boi sie wjechac na duze ronda - zamiast tego lepiej wziac godzine jazdy pojedzic sobei po rondach i zobaczyc ze strachu nie ma - a nie martwisz sie bo o wszystko musi sie martwic koles koło Ciebie - isntruktor
        • Gość: fistak1 Re: jeżdżę powoli.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.05, 03:12
          Osobiście chyle czoło przed Tobą!
          Jeżeli zdajesz sobie sprawe z tego co robisz za kierownicą to jest naprawdę ogromny plus, a że jeździsz sobie prawym pasem 50km\h... Bywa, 95% kierowców miało taki sam początek więc się nie przejmuj.
          Z biegiem czasu zaczniesz przyśpieszać i nawet nie będziesz zdawała sobie z tego sprawy jak zaczniesz śmigać wszystkimi dostępnymi pasami ruchu, oczywiście w dobrą stronę :P .
          Więc się nie przejmuj "urodzonymi kierowcami" bo takich jest naprawde niewielu, wg mnie 1/100 jak nie mniej... I trzymaj się z dala od rowerzytów jak ich wymijasz/wyprzedzasz, bo nie wiadomo czy nie jedzie "zawiany" a jak nim rzuci to szkoda mówić...
        • Gość: to ja Re: jeżdżę powoli.. IP: 5.5R6D* / 62.215.3.* 22.10.05, 13:25
          Nie daj sie sprowokowac tym, ze ktos jedzie za Toba i wydaje Ci sie, ze
          powinnas jechac szybciej. Po prostu sprobuj ulatwic osobie z tylu wyprzedzanie
          (nie przyspieszaj, ew. mignij prawym kierunkowskazem, ale tylko jesli przed
          Toba jest pusto!!!). No i oczywiscie truizm - nie jedz powoli lewym, ani
          srodkowym pasem - po to sa 3, zeby rozdzielic predkosci potokow - wykroczeniem
          drogowym jest przekroczenie predkosci, ale tak samo WYKROCZENIEM JEST JAZDA
          LEWYM PASEM - o czym zapominaja ludzie potepiajacy tych jadacych szybciej.
        • dorsai68 Julianno, ogromny szacunek dla Ciebie 22.10.05, 15:07
          mało jest w Polsce kierowców, którzy po otrzymaniu prawa jazdy nie głupieją inagle z dnia na dzień nie stają się mistrzami kierownicy. Gratuluje wyobraźni i odpowiedzialności.
          Jeżdzę od 20 lat i takie podejście wśród młodych stażem kierowców jest niezwykle żadkie.

          Pozdrawiam.
        • sophia76 Re: jeżdżę powoli.. 22.10.05, 21:06
          Julianno.To masz tak jak ja. Odczuwam tremę przed wyruszeniem w drogę. Jak juz
          usiade za kółkiem, to stres mija. U mnie na ulicach też nie ma natęzonego ruchu
          więc mogę powoli sie wprawiać. Miałam juz kiedyś taka sytuację, że niecierpliwy
          kierowca malucha wyprzedził mnie jadac po chodniku tylko dlatego, że przy
          skręcie w lewo przepuściłam ciężąrówkę. Wychodzę z tego założenia, że czasem
          ktos może jechać szybciej niż nam sie wydaje i czekam na troche większą lukę.
          Jak ktos nie rozumie ostrożności, to niech sobie wyprzedza na trzeciego, albo
          chodnikiem ;)a mnie życie miłe i mój samochód też lubie.
          Zyczę powodzenia i szerokiej drogi ))
          • Gość: busio Re: jeżdżę powoli.. IP: *.biztech.pl 24.10.05, 16:01
            Najbezpieczniej jest jechać tak jak wszyscy, po prostu nie wychylać się, jeżeli
            jadę gesiego za jadącym przede mną (oczywiście nie za variatem) pojazdem ,
            utrzymuję odstep to uważam ze jest to zachowanie optymalne. Najwięcej jest
            zagrożenia w momencie gdy na drodze pojawia się variat lub zawalidroga (i jedno
            i drugie w sumie prowadzi do wyprzedzania a to wiemy...). Druga sprawa to
            księzycowe ograniczenia prędkości (robotnicy kończą pracę a ograniczenia
            zostają, mieszkańcy pragną by przez ich miejscowość jeździło sie 30/h -
            oczywiście wszyscy poza nimi). Trzecia sprawa to stan dróg...

            Pozdrawiam busio
      • Gość: A Re: jeżdżę powoli.. IP: *.siec2000.pl 22.10.05, 17:49
        Nie przejmuj się.
        Ci wszyscy którzy opowiadają jacy to nie są dobrzy próbują się w ten sposób
        dowartościować, bo to reprezentują na drodze to łagodnie mówiąc kretynizm.
        Potem tragedia, bo spowodowali wypadek.
        Żaden dobry kierowca nie będzię miał do Ciebie pretensji że jeździsz wolno.
        Mówimy oczywiście o wolnej jeździe a nie tamowaniu ruchu, np.: przepisy
        pozwalają jechać 100km/h a ktoś jedzie 30km/h.
        Pamiętaj, lepiej zajechać 5 minut później niż zniszczyć sobie życie.
        Warto sobie czasem pytanie, czy 5, 10, 15 minut warto ryzykować np. wózek
        inwalidzki?
      • Gość: pm Re: jeżdżę powoli.. IP: 212.106.19.* 23.10.05, 12:54
        Nie przeszkadza mi nikt kto jedzie wolno, chyba że rzeczywiście przesadza jadąc
        20km/h gdy ograniczenie wynosi 40km/h. Ogólnie jestem cierpliwy, a jazda szybka
        w mieście po prostu się nie opłaca bo dojedziemy o kilka minut szybciej a
        czasami nawet i nie, ponieważ zatrzymują nas czerwone światła.

        Najważniejsze jest to, żeby nie stwarzać zagrożenia na drodze, między innymi
        przez nadmierną prędkość. Przy zderzeniu gdzie prędkość wynosi 40 km/h zazwyczaj
        nikt nie ginie, a przy 100 km/h niestety są ofiary.

        Pozdrawiam.

    • callafior Re: jeżdżę powoli.. 21.10.05, 21:02
      Jedź wolno, jeżeli uważasz, że to dla Ciebie "pewna", bezpieczna prędkość.
      Nabierzesz wprawy i się przyzwyczaisz. Nie jesteś "zawalidrogą". Tylko nie jedź
      tak lewym pasem, bo wtedy nim będziesz.
      • Gość: rambo Re: jeżdżę powoli.. IP: *.lubin.dialog.net.pl 22.10.05, 01:50
        skoro jezdzisz 50 km/h a wiec dopuszczlne max, nie zgodze sie co do unikania
        lewego pasa (w miescie), to nie autostrada. jezeli masz zaglowki, z tylu nic ci
        nie grozi i nie ma sensu sie stresowac lusterkami jezeli nie zmieniasz akurat
        pasa. a jak ktos bedzie chcial wyprzedzic to jego sprawa jak potrafi to
        wyprzedzi.
        • lukasbo Re: jeżdżę powoli.. 22.10.05, 10:47
          No cóż... unikanie lewego pasa jest bezwzględnie konieczne przy przyprędkości <
          90 km/h. Uważam, że każdy powinien poruszać się samochodem z taką prędkością,
          która daje mu komfort jazdy ale BŁAGAM nie lewym pasem. Jadąc rano do pracy
          zdarza mi się przyspieszyć do 110 -130 km/h. Nie traktuję tego jako brawurę
          tylko ...hmm.. koniecznośc i... niestety przyzwyczajenie. Kiedyś (kiedy tak
          strasznie zdrożało paliwo;-) postanowiłem sobie, że będę jeżdził max. 90 km/h
          ale nie udało się - miałem poczucie potwornej straty czasu. Zwyczajnie nie
          potrafię jeżdzić wolno... I w przypadku kiedy ktoś blokuje mi lewy pas mam
          chamską tendencję do włączania długich świateł. Gdybyśmy wszyscy poruszali się
          jak należy - tzn. "wolni" prawym pasem, "średni" środkowym a wariaci lewym
          jazda byłaby stanowczo bezpieczniejsza.
          • reggatta Re: jeżdżę powoli.. 22.10.05, 11:49
            Tylko widzisz miasto to nie autostrada. Często jadzie się prawym pasem, bo ten
            jest najwygodniejszy do wykonania planowanego manewru.
            130/h w mieście to wybacz, ale jest niebezpieczne dla pozostałych użytkowników
            drogi. Nic mnie nie obchodzi Twoje poczucie straconego czasu. To Ty jesteś
            przestępcą jadąc z taką prędkością. Jak Ci nie pasują ograniczenia wynikające z
            życia w mieście to się wyprowadź. Proste.
          • Gość: leming Re: jeżdżę powoli.. IP: *.aster.pl 22.10.05, 16:40
            > Uważam, że każdy powinien poruszać się samochodem z taką prędkością,
            > która daje mu komfort jazdy

            Przede wszystkim kazdy powinien jechac z taka predkoscia, jaka dyktuja przepisy.
            Czyli - w Warszawie poza paroma szybszymi trasami - 50. A jaka ideologie sobie
            dorobisz do szybszego smigania, to juz twoja sprawa. Lamiesz prawo.
            A twoje "chamskie tendencje" mowia same za siebie... Chociaz lepsze to niz klakson.
          • tbernard Re: jeżdżę powoli.. 24.10.05, 10:28
            Jeśli skręcasz w lewo to może być problem z przejściem na lewy pas, gdy śmigają
            po nim tacy co to czasu nie mają i zawsze się śpieszą i jakoś nigdy nie ma w
            takich okolicznościach tych nieoznakowanych policjantów. Bezpieczniej jest
            wcześniej zająć taki pas na który nie trzeba będzie się później nerwowo wciskać.
    • Gość: kapelusznik Re: jeżdżę powoli.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.05, 06:34
      OK, o ile Twoja jazda nie prowokuje innych do idiotycznych i dzikich manewrów
      wyprzedazania. Uważam że w mieście trzeba jeździć ostrożnie. Prędkość i tak nie
      wpłynie na znacząco na czas przejazdu.
      Ostrożnie trzeba jeździć też poza miastem jednak jeśli w biały dzień przy
      dobrych warunkach pogodowych wyprzedza was ciężarówka to zastanówcie się czy
      nie powodujecie zagrożenia dla ruchu. Obawiam się że tak.
      • Gość: Marek Re: jeżdżę powoli.. IP: *.it-net.pl 22.10.05, 08:41
        z tym wyprzedzanie przez ciężarówkę to nie masz racji. zdarza sie czesto że jadę
        sobie 100-110 km/h i wyprzedzam ciężarówkę (część tirów tak goni że nie da się
        tego manewru przeprowadzić nawet przy tej prędkości). zaczyna się teren
        zabudowany więc się ograniczam do 50-60 km/h a ciężaróweczka mnie dogania i
        wyprzedza bo ich przecież zwolnienie w terenie zabudowanym nie dotyczy. wiem, że
        może uogólniam, ale myślę że i wasze doświadczenia wskazują na takie nie inne
        zachowania kierowców ciężarówek (po prostu władza szos i nikt mu nie podskoczy).
      • Gość: Wania Re: jeżdżę powoli.. IP: *.itcmp.pwr.wroc.pl 24.10.05, 11:19
        Średnia prędkość w miescie to 18-25km/h, przy czym te 25 to w niedzielę przy
        pustych drogach. Sprawdziłem to na "komputerze pokładowym" swojego auta. A
        jeszcze jedno. Ci co jeżdża >70 (mówię o terenie zabudowanym) powodują
        najwięcej korków. Nie żartuję. To jazda z taką prędkością łamie płynnosć ruchu
        tzw. zielonej fali i nie tylko. Taki facio rusza na zielonym (które zauważa po
        kilku sek.) celebrując przejazd przez skrzyżowanie 10-20, po czym przypomina
        sopie o pedale gazu przed następnym skrzyżowaniem, do którego dociera 100-ką i
        tam stoi bo nadziewa się na czerwone. Tymczasem "zwawalidrogi" "doturliwują
        się" do skrzyzowania 50 i muszą hamować bo mistrz znów duma na zielonym.
        Oczywiście, ktoś moze powiedzieć że zielona fala to fikcja, ale to nie prawada.
        Są ciągi ulic z zieloną falą, najczęściej zsynchronizowaną na 50km/h. Na
        przykład we Wrocławiu ul.Karkonowska kierunek południe. Nestety wystaczy, że
        ktoś pojedzie za szybko lub dużo za wolno i zieloną fale trafia szlag wg.
        schematu opisanego wyżej.

        Pozdrowienia dla rozsądnych.
    • Gość: Piort Re: jeżdżę powoli.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.05, 06:57
      Z moich 48 lat doświadczenia za kierownicą wynika, że najbezpieczniej jest
      jechać tak, jak jedzie większość. Jeżeli dopuszczalne jest 40 km/h, a wszyscy
      jadą 80, to jedź jak oni i podobnie gdy dopuszczalne jest 80 a jadą 20, to Ty
      też 20. Przy równych prędkościach nie ma potrzeby wyprzedzać ani być
      wyprzedzanym, a to najbardziej ryzykowny manewr. W obcej okolicy staram się
      przyczepić do lokalnego kierowcy, bo on zna realia. Samochód jadący wolniej od
      pozostałych jest dla mnie podejrzany, bo nie wiem co jego kierowca zrobi za
      chwilę, czy nie zamierza skęcić albo się zatrzymać. Szerokiej drogi!
      • Gość: sen Re: jeżdżę powoli.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.05, 09:05
        Weż sobie do serca radę tej pani co powiedźała , że z czsem nabierzesz rozpędu
        oraz tego pana co ma 48 lat doświadczenia . Rozsądnie prawią - popieram . A ja
        radzę Ci się nie bać i zawsze być czujnym podczas ruszania nawet za 20 lat . No
        i gdy jest pusta jezdnia to prubuj cisnąć szybciej.
      • Gość: Paweł Re: jeżdżę powoli.. IP: *.bielsko.dialog.net.pl 22.10.05, 11:38
        Dobra rada. Ale czasem można się przejechać.
        Miejsce - Hradek na Slezsku - trasa na Słowację,
        piękna pogoda, weekend. Żyć nie umierać. Jedziemy
        wszyscy zgrabnie 70-80. W pewnym momencie zatrzymuje 2-3 auta
        czeska policja. Mam do zapłacenia 1000 koron. Próbuję tłumaczyć,
        że wszyscy tak jechali, pan z uśmiechem odpowiada - i wszyscy
        teraz płacą ;)
      • Gość: wazow Re: jeżdżę powoli.. IP: *.adsl.cybercity.dk 22.10.05, 12:28

        > Ludzie
        > Czy wy wszyscy z choinki się urwaliście.Czy wszyscy jeżdzicie przepisowo 50/h
        > po mieście.Jakoś tego nie widzę.

        Tak urwalismy sie. Wyobraz sobie, ze sa cale panstwa w Europie gdzie znakomita
        wiekszosc tak jezdzi, a ludzie nie pokazuja sobie fuckow zza kierownicy. Jest
        przyjemnie, bezpieczenie i statystyki wygladaja o rzad wielkosci lepiej. Takich
        jak Ty stawialbym pod murem i kulka w leb.
        • konkretniekarol Re: jeżdżę powoli.. 23.10.05, 12:48
          Dobrze, dobrze... Tylko kiedy czytam to forum, zastanawiam sie: jakiz to
          nieprawdopodobny zbieg okolicznosci sprawil, ze 90% wypowiadajacych sie osob
          sumiennie przestrzega przepisow drogowych z ograniczeniami predkosci na czele,
          jednoznacznie sugerujac, ze wszelkie brzydkie wystepki dotycza ICH -
          zwierzo-ludzi w maluchach itp. A co zlego to nie MY. Ja wiem, ze portal gazety
          odwiedzaja w wiekszosci ludzie na jakims tam poziomie (czasem nawet wyzszym od
          sredniej krajowej), ale spojrzmy na ulice (chocby w Warszawie - miescie
          inteligentow)... Hipokryzja jest czasem tak wdzieczna...
    • Gość: mariusz Re: jeżdżę powoli.. IP: *.spray.net.pl 22.10.05, 11:41
      > Jestem baaardzo początkującym kierowcą i w związku z tym jeżdżę sobie powoli
      > 40 max. 50 prawym brzeżkiem jezdni, wyraźnie dając do zrozumienia: proszę
      > wyprzedzajcie mnie,
      Na początek OK. Z czasem nabierzesz doświadczenia i będziesz sobie lepiej
      radzić na drogach, tylko nie bój się jeździć.

      >ale czuję się z tym dziwnie mam coś w rodzaju poczucia
      > winy że jestem zawalidrogą, czy słusznie?
      No właśnie - nie bój się jeździć. 40-50 km/h to w większości przypadków jak
      najbardziej odpowiednia szybkość - jak będziesz się czuła na siłach to bedzięsz
      jeździła szybciej a na teraz wystarczy 50 (zresztą po mieście zwykle nie można
      jeździć szybciej). Pamiętaj, że to TY jesteś kierowcą pojazdu, który właśnie
      prowadzisz i to TY decydujesz o tym jak jechać (oczywiście z uwzględnieniem
      przepisów), aby zachować bezpieczeństwo i żaden debil za kierownicą nie ma
      prawa Cię ponaglać.

      Dobrze napisał "SEN" i osoby wskazane w jego odpowiedzi.
      Obserwuj zdarzenia/sytuacje na drodze - po jakimś czasie będziesz w stanie
      całkiem trafnie przewidywać coraz więcej zdarzeń/sytuacji co da Ci więcej
      pewności siebie i swobody w prowadzeniu.
      UWAŻAJ gdy będzie Ci się wydawało, że jesteś już świetnym kierowcą - podobno
      wtedy najłatwiej o wypadek.

      Aha, jeszcze jedno - jeśli chodzi o jeżdżenie prawą stroną to jest OK ale
      jeżdżąc poza miastem nie zjeżdżaj na pobocze, aby przepuścić TYCH CO IM SIĘ
      ŚPIESZY - możesz narobić sobie niezłych kłopotów, włącznie z rozjechaniem
      jakiegoś pieszego, który na przykład ciemną nocą wybrał się na spacer poboczem
      ubrany w ciemne spodnie i ciemną kurtkę. Poza tym pobocze nie jest do jeżdżenia
      jak to się niektórym kierowcom wydaje.

      Pozdrawiam gorąco życząc szerokiej drogi,

      mariusz
      • Gość: Judasz Re: jeżdżę powoli.. IP: 212.11.57.* 22.10.05, 14:05
        Racja z tymi poboczami - szczególnie nocą. Nocą najlepiej w ogóle nie zjeżdżać. Za dnia unikać zjeżdżania na zakrętach - szczególnie w prawo - nawet gdy jest linia przerywana.

        Nie zjeżdżaj na pobocze za pojazdem ograniczającym widoczność (np. tir), aby komuś z tyłu ustąpić. Najgorszy przypadek jest wtedy, gdy ten z tyłu zaczyna Cię wyprzedzać, a pojazd przed Tobą zjeżdża na środek aby ominąć babę z jajkami. Wtedy masz dwa wyjścia - albo baba albo spychasz wyprzedzającego na nadjeżdżajcych z przeciwka... Przypadek dosyć częsty...
    • Gość: JOLA Re: jeżdżę powoli.. IP: *.havo.pl 22.10.05, 11:44
      NIE BIERZ DO GŁOWY CO MYŚLĄ INNI JAK IM SIĘ ŚPIESZYSZ NIECH SOBIE WYPRZEDZAJĄ
      TRĄBIĄŁ I BÓG WIE CO JESZCZE POKAZUJĄ I MÓWIĄ POD NOSEM.NAJWAŻNIEJSZE ŻEBYŚ
      CAŁO I ZDROWO DOJECHAŁA DO CELU. JA ZACZĘŁAM JEŹDZIĆ PO 7 LATACH OD ZROBIENIA
      PRAWO JAZDY BO MYŚLAŁM TAK JAK TY.DUŻO POMÓGŁ MI WYJAZD DO USA. TAM NIKT SIĘ
      NIE ŚPIESZY NIE MA TAKIEGO PĘDU JAK U NAS KIEROWCY JEŻDŻĄŁ SPOKOJNIE I DOSYĆ
      WOLNO.NIE SKACZĄŁ Z PASA NA PAS JAK U NAS I TO MI BARDZO POMOGŁO.TRZYMAM KCIUKI
      NAPEWNO SIĘ "PRZEŁAMIESZ"
    • Gość: KREDENS TURBO VVTI Re: jeżdżę powoli.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.10.05, 12:38
      ja zauwazylem cos innego. pare lat temu szalalem, beznzyna tania po 1,20 jeszcze starzy placili wiec mi czerwone pole nie
      schodzilo,a jak ktos po miescie jezdzil 100 to narzekalem ze sie wlecze. a teraz jak juz sam tankuje i place mandaty to tez jezdze
      50km/h bo malo pali, a do pracy mi sie juz tak nie spieszy jak kiedys na imprezy. do jezdzenia wolno sie po prostu dorasta!

      a teraz to nawet utrudniam zycie kierowcom ktorzy jezdza nieprzepisowo i jadac z maksymalna dozwolona np.50 dbam by mnie nikt nie wyprzedzal i sie nie narazal zajezdzajac droge itp.