Winny bo wlaczyl kierunkwskaz?

16.11.05, 16:00
Jakas paranoja ..

motoryzacja.interia.pl/news?inf=686728
    • Gość: fragi Re: Winny bo wlaczyl kierunkwskaz? IP: 80.54.250.* 16.11.05, 17:54
      Portal interia to całkowite dno. Kto to pisze ? Z tego artykułu nic nie można
      zrozumieć. Kto przekroczył prędkość ? Kto komu zajechał drogę ?
      • staruch5 Re: Winny bo wlaczyl kierunkwskaz? 16.11.05, 18:34
        mnie sie wydaje, ze pojalem :-))

        nie rozumiem zas prokuratury. jezeli facet w peugeucie jest tez winny
        kolizji... On w koncu pasa nie zmineil. Czyli popatrzyl w lusterko, a dlatego
        tego nie zrobil w pelni prawidlowo, bo Olejnik jechal owe 150km/h, czyli nieco
        szybciej, nizby sie mozna bylo spodziewac. No wlasnie dlatego tak bylo. Nie
        zgodzilbym sie, ze facet w peugeocie jest tez winny.

        gdyby Olejnik jechal przepisowe 100km/h, a facet w peugeocie dal kierunek ale
        nie zmienil pasa, to mozna by mowic o jakiejs czesciowej jego winie. Ale tak?
        • Gość: Robert Re: Winny bo wlaczyl kierunkwskaz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.05, 13:36
          Coś namieszali na tej Interii. Kierowca włączając kierunkowskaz sygnalizuje
          ZAMIAR wykonania manewru a nie manewr - czyli po włączeniu kierunkowskazu
          powinien się upewnić, czy może go wykonać. Pisząc prościej - najpierw włączamy
          kierunkowskaz, a następnie patrzymy w lusterka czy nikomu nie zajedziemy drogi i
          jak droga wolna to jedziemy. I zresztą włączenie kierunkowskazu wcale nie
          zobowązuje nas do wykonania manewru, po prostu jak nam się odwidzi to możemy po
          prostu wyłączyć kierunkowskaz i jechać dalej tym samym pasem.
          • Gość: Misiek Re: Winny bo wlaczyl kierunkwskaz? IP: 162.119.64.* 17.11.05, 21:54
            Najpierw lusterko, potem kierukowskaz. Niedawno zdawalem tu (USA) egzamin na
            PJ, formalnie wymagaja zeby po lusterku jeszcze spojrzec przez ramie i dopiero
            kierunkowskaz i zmiana pasa.
            Jednak wg mnie samo wlaczenie kierunkowskazu przez kierowce Peugeota nie
            usprawiedliwia tak panicznej reakcji kierowcy Olejnika, podobno bardzo dobrego
            (BOR). No chyba ze jechal znacznie szybciej niz ustalili biegli.
            Pzdr.
            • Gość: Robert Re: Winny bo wlaczyl kierunkwskaz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.05, 07:25
              > Najpierw lusterko, potem kierukowskaz. Niedawno zdawalem tu (USA) egzamin na
              > PJ, formalnie wymagaja zeby po lusterku jeszcze spojrzec przez ramie i dopiero
              > kierunkowskaz i zmiana pasa.

              Moim zdaniem odwrotnie - najpierw kierunkowskaz a potem lusterko. Kierunkowskaz
              należy włączyć przed wykonaniem manewru odpowiednio wcześniej, a nie w trakcie
              jego wykonywania.
              • vatseq Re: Winny bo wlaczyl kierunkwskaz? 18.11.05, 08:49
                Zastanów się co piszesz!! Najpierw musisz sprawdzić, czy możesz wykonać manewr,
                potem zasygnalizować zamiar jego wykonania, a potem wykonać!

                Jeśli najpierw włączysz kierunkowskaz, to inni kierowcy, na przykład
                nadjeżdżający z tyłu i wyprzedzający Cię właśnie, mogą zrozumieć, że ich nie
                widzisz i podjąć kroki zapobiegawcze, które mogą oznaczać bardziej lub mniej
                gwałtowne hamowanie! Czy niegdy nie zdarzyło Ci się, że wyprzedzasz delikwenta,
                a ten włącza Ci lewy kierunkowskaz, gdy jesteś na wysokości jego tylnego
                zderzaka (swoim przednim)?? Adrenalina Ci nie skacze w takich przypadkach??

                A teraz ucz się nowego nawyku: lusterko, kierunkowskaz, manewr!!!

                vatseq
                • balandis Re: Winny bo wlaczyl kierunkwskaz? 18.11.05, 09:50
                  Hej, hej, nie tak ostro!!!
                  Masz coś na poparcie swoich tez??! Jakiś przepis? Czy tak z głowy piszesz?

                  Kierunkowskaz jest sygnalizacją zamiaru i nie oznacza natychmiastowego podjęcia
                  działań! Nadjeżdżający z tyłu, wyprzedzający mnie, jadący za mną, przede mną i
                  z naprzeciwka widząc mój kierunkowskaz mają wnioskować mniej więcej tyle:
                  "gość ma zamiar skręcać/posuwać się/zmieniać pas we wskazywanym przez
                  kierunkowskaz kierunku".
                  Jak wpadłeś na to, że wrzucenie kierunkowskazu oznacza, że >>już<< zmieniam pas?

                  A może tak jest w Twoim aucie: wrzucenie kierunkowskazu powoduje AUTOMATYCZNY
                  skręt kierownicy we wskazaną stronę??? Jeśli to wina auta - zmień je.
                  Jeśli Ty tak prowadzisz - oddaj prawo jazdy. Już czas!
                  I nie sądź ludzi na podstawie swoich błędów...

                  balandis
                • Gość: Robert Re: Winny bo wlaczyl kierunkwskaz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.05, 09:54
                  > Zastanów się co piszesz!! Najpierw musisz sprawdzić, czy możesz wykonać manewr,
                  > potem zasygnalizować zamiar jego wykonania, a potem wykonać!

                  Cóż, zastanowiłem się.
                  A co będzie w sytuacji, jak chcę wjechać na lewy pas, który jest wolny? Wg
                  Twojej teorii wygląda to tak: patrzysz w lusterko i widzisz że np. lewy pas jest
                  wolny, włączasz kierunkowskaz i przez kilka sekund jedziesz tym samym pasem,
                  ponieważ musisz odpowiednio wcześniej sygnalizować zamiar zmiany pasa. A w tym
                  czasie zaczyna Ciebie wyprzedzać samochód i po twoim manewrze :)

                  > Jeśli najpierw włączysz kierunkowskaz, to inni kierowcy, na przykład
                  > nadjeżdżający z tyłu i wyprzedzający Cię właśnie, mogą zrozumieć, że ich nie
                  > widzisz i podjąć kroki zapobiegawcze, które mogą oznaczać bardziej lub mniej
                  > gwałtowne hamowanie! Czy niegdy nie zdarzyło Ci się, że wyprzedzasz delikwenta,
                  > a ten włącza Ci lewy kierunkowskaz, gdy jesteś na wysokości jego tylnego
                  > zderzaka (swoim przednim)?? Adrenalina Ci nie skacze w takich przypadkach??

                  Nie skacze mi adrenalina, gdyż z racji swego zawodu jestem spokojny. W takich
                  sytuacjach wiem, co ten delikwent kombinuje i wiem, że może wjechać na mój pas
                  (nawet wymuszając pierwszeństwo) i mogę się do tego wcześniej przygotować.
                  Gorzej jest, jak włączy kierunkowskaz w chwili zmiany pasa, gdyż trzeba wtedy
                  szybko reagować, np. gwałtownie hamując.

                  > A teraz ucz się nowego nawyku: lusterko, kierunkowskaz, manewr!!!

                  A Ty naucz się nawyku: kierunkowskaz, lusterko, manewr!!! :)
                  • marilicia Re: Winny bo wlaczyl kierunkwskaz? 21.11.05, 19:00
                    > A Ty naucz się nawyku: kierunkowskaz, lusterko, manewr!!! :)

                    Masz tylko czesciowo racje, prawdopodobnie nie jezdziles jeszcze nigdy po
                    autostradach, a juz napewno nie na np. niemieckich. Kilka zasad:

                    1. Gdy wjezdzasz na autostrade to juz na rozbiegowym pasie wlaczasz
                    kierunkowskaz - inni wiedza ze chcesz wjechac na autostrade, moga cie wpuscic
                    zjezdzajac na lewy pas.

                    2. To samo przy zjezdzaniu z autostrady. 300m przed zjazdem wlaczasz
                    kierunkowskaz. Dzieki temu ewentualnie oszczedzisz kierowcy w samochodzie za
                    toba niepotrzebne wyprzedzanie.

                    3. Przy zmianie pasa ruchu NA AUTOSTRADZIE (zamiar wyprzedzania) NIE WLACZASZ
                    kierunkowskazu przed manewrem, bo to moze wystraszyc innych nadjezdzajacych z
                    tylu np. z predkoscia wieksza od twojej o 80km/h. Przy takich roznicach
                    predkosci trzeba szybko reagowac i mozesz byc pewny, ze twoim kierunkowskazem
                    zmusisz innego kierowce do przyhamowania. A to napewno nie uplynnia ruchu.

                    4. MIASTO: Z zasady wlacza sie kierunkowskaz przed zmiana pasa ruchu ze wzgledu
                    na gesty ruch. To umozliwi innym ewentualne wpuszczenie cie na ich pas.


                    Opisalam ci tutaj zasady niemieckie. Mysle ze zastosowanie ich w Polsce jest
                    tylko dobre, bo wywodza sie z ponad 40letniego niemieckiego doswiadczenia
                    autostradowego i doswiadczenia z zapelnionych samochodami miast.

                    pozdrawiam
                    • Gość: Robert Re: Winny bo wlaczyl kierunkwskaz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.05, 07:50

                      > Masz tylko czesciowo racje, prawdopodobnie nie jezdziles jeszcze nigdy po
                      > autostradach, a juz napewno nie na np. niemieckich. Kilka zasad:

                      Zgadza się, jeszcze nie jeździłem. Jeżdżę w Polskich warunkach


                      > 3. Przy zmianie pasa ruchu NA AUTOSTRADZIE (zamiar wyprzedzania) NIE WLACZASZ
                      > kierunkowskazu przed manewrem, bo to moze wystraszyc innych nadjezdzajacych z
                      > tylu np. z predkoscia wieksza od twojej o 80km/h. Przy takich roznicach
                      > predkosci trzeba szybko reagowac i mozesz byc pewny, ze twoim kierunkowskazem
                      > zmusisz innego kierowce do przyhamowania. A to napewno nie uplynnia ruchu.

                      To nawet w Polsce jest zabronione, i nazywa się WYMUSZENIEM PIERWSZEŃSTWA :)


                      > 4. MIASTO: Z zasady wlacza sie kierunkowskaz przed zmiana pasa ruchu ze wzgledu
                      > na gesty ruch. To umozliwi innym ewentualne wpuszczenie cie na ich pas.

                      Kierunkowskaz włącza się ze względu na przepisy KRD a nie z zasady :)

                      Pozdrawiam
                      • marilicia Re: Winny bo wlaczyl kierunkwskaz? 22.11.05, 12:42
                        > To nawet w Polsce jest zabronione, i nazywa się WYMUSZENIEM PIERWSZEŃSTWA :)

                        Wlaczasz krotko przed manewrem po upewnieniu sie, ze na lewym pasie jest
                        miejsce. Przez takie akcje kierunkowskaz-lusterko a nie lusterko-kierunkowskaz
                        tylko straszysz innych i zmuszasz do hamowania.

                        > Kierunkowskaz włącza się ze względu na przepisy KRD a nie z zasady :)

                        A czy w przepisach nie jest napisane nic o bezpiecznej i nie utrudniajacej innym
                        jezdzie?


                        pozdrawiam
                        • Gość: Robert Re: Winny bo wlaczyl kierunkwskaz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.05, 13:29
                          > Wlaczasz krotko przed manewrem po upewnieniu sie, ze na lewym pasie jest
                          > miejsce.

                          Jak nie ma to też włączam. A nuż ktoś mnie wpuści. A jak nie wpuści, to trudno,
                          czekam spokojnie na dośc dużą lukę i wjeżdżam, w skrajnym wypadku wyłączam
                          kierunkowskaz i jadę dalej swoim pasem.

                          > Przez takie akcje kierunkowskaz-lusterko a nie lusterko-kierunkowskaz
                          > tylko straszysz innych i zmuszasz do hamowania.

                          Czym zmuszam? Czym straszę? To że włączyłem kierunkowskaz nie oznacza że od razu
                          wjeżdżam, a tym bardziej nie zmuszam innych do hamowania. Co innego, gdybym od
                          razu po włączeniu kierunkowskazu wjechał na dany pas bez spojrzenia w lusterko.
                          I wcale włączając kierunkowskaz nic innym nie utrudniam. Według Ciebie pewnie na
                          skrzyżowaniach też nie powinienem włączać kierunkowskazu skręcając w lewo, bo
                          wystraszę jadących z przeciwka prosto?
                          • marilicia Re: Winny bo wlaczyl kierunkwskaz? 22.11.05, 13:46
                            > Czym zmuszam? Czym straszę? To że włączyłem kierunkowskaz nie oznacza że od raz
                            > u
                            > wjeżdżam, a tym bardziej nie zmuszam innych do hamowania. Co innego, gdybym od
                            > razu po włączeniu kierunkowskazu wjechał na dany pas bez spojrzenia w lusterko.
                            > I wcale włączając kierunkowskaz nic innym nie utrudniam. Według Ciebie pewnie n
                            > a
                            > skrzyżowaniach też nie powinienem włączać kierunkowskazu skręcając w lewo, bo
                            > wystraszę jadących z przeciwka prosto?

                            Pisalam o autostradach, ok? Przeczytaj moj stary post. Pisalam odrebnie o
                            autostradach, odrebnie o jezdzie w miastach.
                            • Gość: Robert Re: Winny bo wlaczyl kierunkwskaz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.05, 13:50
                              Ok.
                              Ale i tak się z Tobą nie zgodzę. Miałabyś rację, gdyby samochód wjeżdżający na
                              twój pas miał przed Tobą pierwszeństwo. A przecież on musi Tobie ustąpić
                              pierwszeństwa, prawda? :)
                              • marilicia Re: Winny bo wlaczyl kierunkwskaz? 22.11.05, 14:04
                                > Ok.
                                > Ale i tak się z Tobą nie zgodzę. Miałabyś rację, gdyby samochód wjeżdżający na
                                > twój pas miał przed Tobą pierwszeństwo. A przecież on musi Tobie ustąpić
                                > pierwszeństwa, prawda? :)

                                Oczywiscie, ze musi tobie ustapic pierwszenstwa, ale moze ciebie nie widziec,
                                prawda? Albo moze zle ocenic odleglosci. Jesli na autostradzie jedziesz z
                                predkoscia 180km/h lewym pasem, na prawym jada ciezarowki z predkoscia 80km/h i
                                nagle ktos jadacy za ciezarowka wlacza lewy kierunkowskaz, to co zrobisz?
                                Jedziesz o 100km/h szybciej niz ten inny samochod, czyli 27 m/s. Ile masz czasu
                                na reakcje? Jak dluga jest droga hamowania? TO SA INNE PREDKOSCI, dlatego twoja
                                metoda tutaj nie daje dobrych efektow, rozumiesz? Opisuje ci tutaj, jak jezdzi
                                sie na niemieckich autostradach, jak mnie tutaj uczyl instruktor,bo tutaj
                                robilam prawo jazdy i tutaj jezdze od wielu lat.

                                pozdrawiam
                                • Gość: Robert Re: Winny bo wlaczyl kierunkwskaz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.05, 14:14
                                  Cóż, póki co w Polsce nie ma wielu autostrad, a te, które są mają ogramiczenie
                                  prędkości do 130 km/h. Owszem, na niemieckiej autostradzie obowiązywać mogą inne
                                  zasady - to inny kraj, inny KRD.


                                  > Jesli na autostradzie jedziesz z
                                  > predkoscia 180km/h lewym pasem, na prawym jada ciezarowki z predkoscia 80km/h i
                                  > nagle ktos jadacy za ciezarowka wlacza lewy kierunkowskaz, to co zrobisz?
                                  Zwrócę na niego uwagę. I być może zachowam się tak, jak wcześniej opisujesz :)

      • callafior Re: Winny bo wlaczyl kierunkwskaz? 19.11.05, 21:49
        Dokładnie, plątanina niesamowita. Ledwo zrozumiałem o co ogólnie chodziło.
    • rapid130 Re: Winny bo wlaczyl kierunkwskaz? 17.11.05, 14:54
      Zdaniem prokuratury, kierowca [Peugeota], podejmując decyzję o zamianie pasa
      ruchu, wykonał manewr nieprawidłowo. (...) Prokuratura ustaliła jednak, że do
      zmiany pasa ruchu nie doszło. (sic!)

      Według mnie prokurator (albo dziennikarz, który sklecił ten tekst) ma wyraźne
      objawy dysgrafii. Nie pojmuje słowa pisanego.

      No bo czy można wykonać konkretny manewr, a POTEM go nie wykonać????
    • Gość: der 50 procent nie rozumie czytanego tekstu! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.11.05, 22:05
      i tu widze potwierdzenie tego stwierdzenia. sprawa jasna. oboje winni.
      • vatseq Re: 50 procent nie rozumie czytanego tekstu! 18.11.05, 08:50
        Gość portalu: der napisał(a):

        > i tu widze potwierdzenie tego stwierdzenia. sprawa jasna. oboje winni.

        Oboje? To znaczy Peugeotem kobieta jechała?? :-)

        vatseq
    • Gość: kosa Czy tylko kierunkwskaz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.05, 22:44
      Kierowca opla chyba nie wystraszył się włączonego kierunkowskazu tylko
      zmieniającego pas peugeota - to wynika z logiki rozumowania.
      Bo przecież nie jest on chyba nowicjuszem na drodze co się stracha
      kierunkowskazem.
      Udowodnić to będzie trudno tak jak udowodnić winę odjeżdżających w dal
      winowajców skazujących ratujących ich tyłki na poważne szkody w mieniu i życiu.
      pozdr
      • vatseq Re: Czy tylko kierunkwskaz? 18.11.05, 08:54
        Chyba właśnie tak było jak piszesz: peugeociarz zaczął manewr, ale dopiero
        później spojrzał w lusterko, przestraszył się opla i wrócił na swój pas, ale
        było już za późno, bo opel skraksował :-(

        W podobnym przypadku znajomy zaliczył potrójne dachowanie, bo podczas
        wyprzedzania maluch włączył lewy kierunek i zaczął zjeżdżać na lewo, po czym
        wrócił na swój pas. Znajomy, bojąc się kolizji z maluchem uciekał na lewe
        pobocze, niestety rozmiękczone wodą - złapał grząski grunt i skończył koziołkująć.

        więc jeszcze raz dla niektórych kolejność przy wykonywaniu zmiany pasa:
        1° lusterko
        2° kierunkowskaz, gdy nikomu nie zajedziemy drogi
        3° manewr.

        vatseq
        • balandis Re: Czy tylko kierunkwskaz? 18.11.05, 12:19
          > więc jeszcze raz dla niektórych kolejność przy wykonywaniu zmiany pasa:
          > 1° lusterko
          > 2° kierunkowskaz, gdy nikomu nie zajedziemy drogi
          > 3° manewr.

          To co mam zrobić w takiej sytuacji:
          muszę zmienić pas przed skrzyżowaniem, by skręcić, a pas jest szczelnie zajęty.
          Wg Ciebie nie mam miejsca na manewr (pas szczelnie zajęty, musiałbym się na
          chama wpychać, a jest to zajechanie drogi!!!) więc jadę wolniutko wzdłuż
          kolumny. Dojeżdżam do skrzyżowania i mimo zielonego światła staję. Na wprost
          jechać nie chcę, skręcić nie mogę bo pas jest do jazdy na wprost. Więc stoję i
          czekam na lukę w kolumnie aut obok mnie, by dać im znak, że chcę w tę lukę
          wjechać...
          Nadstaw ucha, usłyszysz te joby, jakie lecą na moją głowę, od tych ktorzy STOJĄ
          za mną mimo, że mają zielone??? I co gorsza nie wiedzą co się dzieje...

          A wszystko przez to, że jadę zgodnie z Twoimi radami...
    • emes-nju Re: Winny bo wlaczyl kierunkwskaz? 18.11.05, 09:49
      Taaak...

      Skupiamy sie na kierunkowskazie, Peugeocie itd.

      Mnie za to ciekawi na czyje polecenie kierowca Jasnie Pana Prokuratora Generalnego Kazimierza Olejnika jechal 150 km/h? Jasnie Pan Prokurator Generalny Kazimierz Olejnik ma oczywiscie immunitet wiec moze jechac gdzie chce i jak chce.

      I teraz mam dwa pytania. Czy Jasnie Pan Prokurator Generalny Kazimierz Olejnik zmuszal kierowce do szybkiej jazdy (bo mu sie spieszy, a policje i bezspieczenstwo ma w d... bo ma immunitet)? Czy tez jako stroz prawa (generalny) OLAL, bedac w samochodzie, 50% przekroczenie predkosci przez jego kierowce?

      Hm... ciekawe... Siedziec oczywiscie pojdzie kierowca :-/ Bo to pirat drogowy!
      • staruch5 o kieruknkowskazie ale o/t 18.11.05, 10:09
        jestem przerazony, ze sa tu ludzie piszacy, ze najpierw kierunek, a potem
        lusterko. To przerazajace.
        NIGDY nie wlaczam kierunkowskazu ZANIM nie popatrze w lusterko. Jak sie robi
        odwrotnie to mozna spowodowac wypadek. Ludzie zastanowcie sie.

        Sporadycznie w RFN w nocy jak zanosi mi sie na wyprzedzanie i widze daleko w
        lusterku goscia o niejasnej dla mnie przyszlosci (na ogol mysli o czyms innym,
        niz prowadzenie samochodu i ma w d. to, ze jak lekko nie docisnie gazu, to mnie
        ostro przyblokuje), a nie chce ostro hamowac, to daje lekko kierunek i patrze,
        czy gosc mnie wpusci. jezeli zwolni, to wchodze, jezeli nie, no to ja hamuje i
        go przepuszczam.
        Przypominam, ze w RFN na autostradzie bez ograniczenia goscie jadacy powyzej
        130 nie maja pelnegoo pierwszenstwa na lewym pasie.

        Czesto tez wyprzedzajac kolumne (na autostardzie oczywiscie) widzac dziure, w
        ktora 99% Niemcow by nie wchodzilo, tylko walilo dalej lewym, (czesto z
        predkoscia 120km/h), a majac na ogonie jakiegos sportsmana, daje lekko
        (wczesniej) prawy kierunek. na ogol gosciu pojmuje, ze zaraz zrobie mu miejsce.
        Wtedy nie jest zaskoczony, jak wchodze w dziure na prawym pasie i zgrabnie i
        SZYBKO mnie wyprzedza, a ja miekko moge wrocic na lewy pasek, nie powodujac
        niepotzrebnego korkowiska.
        W takiej sytuacji wiekszosc kierowcow po prostu caly czas sunie lewym pasem i
        czesto powoduje spore spietrzenie pojazdow.

        No ale to sa sytuacje zupelnie inne, niz na naszych drogach...
        • Gość: Robert Re: o kieruknkowskazie ale o/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.05, 10:22
          > jestem przerazony, ze sa tu ludzie piszacy, ze najpierw kierunek, a potem
          > lusterko. To przerazajace.
          > NIGDY nie wlaczam kierunkowskazu ZANIM nie popatrze w lusterko. Jak sie robi
          > odwrotnie to mozna spowodowac wypadek. Ludzie zastanowcie sie.

          Dobra, nie kłóćmy się o kolejność, ważne jest, aby przed zmianą pasa był i
          kierunkowskaz i spojrzenie w lusterko, a nie jak to ma miejsce na drogach:
          lusterko i zmiana pasa bez kierunkowskazu.

          Ponadto, jak to mówi nam KD art.22,
          Art. 22. 1. Kierujący pojazdem może zmienić kierunek jazdy lub zajmowany pas
          ruchu tylko z zachowaniem szczególnej ostrożności.
          5. Kierujący pojazdem jest obowiązany zawczasu i wyraźnie sygnalizować zamiar
          zmiany kierunku jazdy lub pasa ruchu oraz zaprzestać sygnalizowania niezwłocznie
          po wykonaniu manewru.

          Czyli mogę jechać danym pasem z włączonym kierunkowskazem i czekać na jakąś lukę
          między pojazdami (ptrząc w lusterko ocywiście). A w praktyce jest tak: samochód
          jedzie przede mną, nagle włącza kierunkowskaz i od razu zmienia pas. A art. 22
          p.5 wyraźnie mówi: Kierujący pojazdem jest obowiązany zawczasu i wyraźnie
          sygnalizować zamiar zmiany kierunku jazdy lub pasa ruchu oraz zaprzestać
          sygnalizowania niezwłocznie po wykonaniu manewru.
          Czyli nie może od razu wjechać na mój pas tylko chwilę jechać swoim pasem z
          włączonym kierunkowskazem (wyraźna sygnalizacja).
          • staruch5 Re: o kieruknkowskazie ale o/t 18.11.05, 10:53
            no dokladnie. Po to jest kierunkowskaz.
            gdyby bylo inaczej, to juz dawno inzynierowie motoryzacji zrobiliby
            autoamtyczny kierunkowskaz wlaczajacy sie przy skrecaniu kierownicy.
            Kierunkowskaz sluzy do komunikacji z innymi!
            • Gość: Robert Re: o kieruknkowskazie ale o/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.05, 10:58
              Dokładnie :)

            • balandis Re: o kieruknkowskazie ale o/t 18.11.05, 12:08
              No więc jadę sobie spokojnie i kiedy muszę zmienić pas lub skręcić wrzucam
              kierunek i rozgądam się za możliwością wykonania planowanego manewru.
              Inaczej: komunikuję innym kierowcom moje zamiary i liczę na pozytywny odzew.
              • emes-nju PARANOJA!!! 18.11.05, 12:35
                LUDZIE!

                Rozwodzicie sie kierunkowskazach i innych pie..ch, a zupelnie nie interesuje Was jak to jest mozliwe, ze samochod ze STROZEM PRAWA jechal z taka predkoscia? W koncu Prokurator Generalny "sluzy" do egzekwowania prawa. Dlaczego wiec je lamie (jezeli zmusza kierowce do szybkiej jazdy) lub pozwala je lamac (jezlei pozwala na taka szybka jazde swojemu kierowcy)? Dlaczego skupiacie sie na dzieleniu wlosa na czworo zamiast zadac to pytanie? Dlaczego ten narod w ogole nie zadaje swojej wladzy takich pytan? Dzieki temu, ze nikt tego nie robi, waaaadza robi co chce, kiedy chce, jak chce itd.

                Czyjs kierunkowskaz nie ma w tym wypadku wiekszego znaczenia - znaczenie ma to, ze stroz prawa (GERNERALNY!) swiadomie uczestniczyl w powaznym lamaniu przepisow, a siedziec pojdzie jego szofer!
                • staruch5 Re: PARANOJA!!! 18.11.05, 12:37
                  no ale wlasnie Ty to pytanie juz zadales.
                  • emes-nju Re: PARANOJA!!! 18.11.05, 12:42
                    No wlasnie. I nie uzyskalem odpowiedzi! Nie uzyskam jej zreszta od Was - spodziewalem sie za to jakiejkolwiek reakcji.

                    W watku 9-10 osob i nikt nie zadal tego pytania. Nikt tez nie przylaczyl sie. A waaadza robi co chce. Bo jestesmy (jako narod) jak te barany!
                    • prawdziwy.tebe Re: PARANOJA!!! 18.11.05, 14:49

                      bo ludzie wola bolszewizm od PJKM, ktora by stosunkowo szybko zrobila porzadek w tym biednym kraju.
                      • emes-nju Re: PARANOJA!!! 18.11.05, 15:30
                        Warunkowo sie zgodze. Warunek zniknie jak mnie, glupawemu, odcyfrujesz skrot PJKM :-)
                        • prawdziwy.tebe Re: PARANOJA!!! 18.11.05, 15:42

                          Platforma Janusza Korwina Mikke (powstala po upadku UPR).
                          • emes-nju Re: PARANOJA!!! 18.11.05, 15:44
                            No widzisz - pisalem, zem glupawy :-)

                            No to zgadzam sie z Toba.
                • Gość: Robert Re: PARANOJA!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.05, 12:42
                  > Czyjs kierunkowskaz nie ma w tym wypadku wiekszego znaczenia - znaczenie ma to,
                  > ze stroz prawa (GERNERALNY!) swiadomie uczestniczyl w powaznym lamaniu przepis
                  > ow, a siedziec pojdzie jego szofer!

                  W końcu to jego szofer prowadził, nie on :)
                  • emes-nju Re: PARANOJA!!! 18.11.05, 12:47
                    Ale na pokladzie byl PROKURATOR GENERALNY. Z urzedu odpowiada za przestrzeganie prawa!

                    Dlaczego nie zareagowal? Jak moj pracownik robi cos niezgodnego z prawem, reaguje mimo, ze jestem tylko bandyckim, burzuazyjnym wyzyskiwaczem.

                    A moze Pan Prokurator Generalny zmuszal kierowce do takiej jazdy? Bedac szoferem (jak kazdy zagrozonym utrata pracy) powiedzialbys swojemu szefowi, zeby sie wypchal jak ten nakaze Ci lamanie przepisow?!
                    • Gość: Robert Re: PARANOJA!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.05, 12:58
                      Mogło być tak:pan prokurator wsiadł do samochodu, rzucił tekstem: "gazu! mamy
                      mało czasu" no i kierowca dał gazu. Pewnie prokurator wiedział, że kierowca
                      łamie przepisy, ale który policjant o zdrowych zmysłach by podskoczył
                      prokuratorowi? Zresztą wiadomo, jak postępują posłowie, sędziowie i inne osoby z
                      immunitetem - jeżdżą po pijaku i co? Ktoś im zabrał prawo jazdy za to? NIE!!!
                      Należałoby po prostu zlikwidować ten immunitet a ponadto przykładnie ich karać.
                      • emes-nju Re: PARANOJA!!! 18.11.05, 13:07
                        A ukarany zostanie kierowca...
                    • balandis Re: PARANOJA!!! 18.11.05, 13:16
                      Na temat tego prokuratora mam wyrobione zdanie, i nie jest ono pozytywne.
                      I to, że tam był to jeszcze jeden pryszcz, do całej fury jego błędów i win -
                      ale to zawsze pryszcz. Powinien za to beknąć, ale pewnie nie beknie.
                      Poza tym to sprawa polityczna.

                      Mnie bardziej interesuje problem tego drugiego oskarżonego. Czy wrzucenie
                      kierunku może być powodem ukarania? Czy może gość wrzucił-i-wjechał a potem
                      uciekł z pasa? Czy twierdzenia coponiektórych, że kierunek wrzucamy jak mamy
                      gdzie wjechać są słuszne? To jest w końcu kwestia bezpieczeństwa...
                      • staruch5 na temat kierunkowskazu 18.11.05, 16:03
                        dla mnie jest oczywiste (nie w tloku w obszarzee zabudowanym, ale na
                        tzw. "trasie:):
                        1. najpierw patrzymy, czy jest miejsce, potem kierunkowskaz i zmiana pasa.
                        2. jak widze, bedac na lewym pasie, ze facet przede mna na prawym daje
                        kierunkowskaz, to natychmiast daje po hamulcach (no, nie na lodzie...) i
                        trabie, bo to znaczy, ze on zdecydowal wyprzedzac. A dlaczego? Moze slepy...
                        • Gość: Greg Re: na temat kierunkowskazu IP: *.bait.pl / *.225.121.1.bait.pl 18.11.05, 23:19
                          a ja zalecam przy wyprzedzaniu przede wszystkim zdrowy rozsadek. ze swojego
                          doswiadczenia robie tak: lusterko, kirunkowskaz+lusterko, manewr+lusterko,
                          lusterko. ja po prostu lubie wiedziec co sie wkolo mnie dzieje ;-)
                          • zgryzliwy1 Re: na temat kierunkowskazu 22.11.05, 02:26
                            Gość portalu: Greg napisał(a):

                            > a ja zalecam przy wyprzedzaniu przede wszystkim zdrowy rozsadek. ze swojego
                            > doswiadczenia robie tak: lusterko, kirunkowskaz+lusterko, manewr+lusterko,
                            > lusterko. ja po prostu lubie wiedziec co sie wkolo mnie dzieje ;-)

                            ja tez, dlatego podpisuje sie pod tym "obiema recami"
              • zgryzliwy1 Re: o kieruknkowskazie ale o/t 22.11.05, 02:22
                balandis napisał:

                > No więc jadę sobie spokojnie i kiedy muszę zmienić pas lub skręcić wrzucam
                > kierunek i rozgądam się za możliwością wykonania planowanego manewru.

                no i jak sie okaze ze nie da sie wykonac tego manewru ,bo np. tym pasem zbliza
                sie kolumna aut to...zostajesz z migajacym kierunkowskazem

                pytanie :wolno migac jak nie wykonasz manewru ?
                odp. : nie wolno,mozna ( z odpowiednim wyprzedzeniem) tylko jezeli do manewru
                dojdzie

                gdybys najpierw spojrzal to bys nie sygnalizowal manewru,ktorego nie mozesz
                wykonac - inaczej to bez sensu
                • Gość: Robert-instruktor Re: o kieruknkowskazie ale o/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.05, 07:45
                  > pytanie :wolno migac jak nie wykonasz manewru ?
                  > odp. : nie wolno,mozna ( z odpowiednim wyprzedzeniem) tylko jezeli do manewru
                  > dojdzie

                  I tu się mylisz. Kierunkowskazem sygnalizujesz zamiar zmiany pasa lub kierunku
                  jazdy. A zamiar zawsze może się zmienić w wyniku zaistnienia jakiegoś czynnika,
                  którego nie brałeś pod uwagę. Nie jest tak, że jak włączysz kierunkowskaz to
                  koniecznie musisz ten pas zmienić, możesz się rozmyślić wtedy po prostu
                  wyłączyć kierunkowskaz.

                • balandis Re: o kieruknkowskazie ale o/t 22.11.05, 09:19
                  > pytanie :wolno migac jak nie wykonasz manewru ?
                  > odp. : nie wolno,mozna ( z odpowiednim wyprzedzeniem) tylko jezeli do manewru
                  > dojdzie
                  Z czego wynika, że nie wolno? Jakiś cytat poproszę.
                  Po za tym w momencie migania wiem (zakładam), że wykonam zamierzony manewr.
                  Zawsze coś się może zdarzyć, co mi ten manewr uniemożliwi (np. może się okazać,
                  że policja właśnie zamknęła skręt w lewo, bo jest tam demonstracja).

                  > gdybys najpierw spojrzal to bys nie sygnalizowal manewru,ktorego nie mozesz
                  > wykonac - inaczej to bez sensu
                  Z tego co piszesz wynika, że Ty REZYGNUJESZ ze skrętu (i jedziesz dalej), jeśli
                  pas do skrętu zajmuje kolumna samochodów. Jakież to piękne i wielkoduszne!
                  A daleko tak jedziesz?
                  A może BEZ KIERUNKOWSKAZU czatujesz na jelenia, przed którego się wepchniesz w
                  tą kolumnę. To się z kolei nazywa się chamstwem i jest wymuszeniem
                  pierwszeństwa (jeśliby Cię taki jeleń puknął lekko z boku, policja wskaże
                  Ciebie jako wymuszającego).
                  • marilicia Re: o kieruknkowskazie ale o/t 22.11.05, 12:47
                    > Z czego wynika, że nie wolno? Jakiś cytat poproszę.

                    Zwykly rozsadek mowi, ze w pewnych sytuacjach sie tego nie robi. Np. na
                    autostradzie nie powinno sie tego robic, bo to zmusza do hamowania.


                    pozdrawiam
                    • Gość: Robert Re: o kieruknkowskazie ale o/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.05, 13:31
                      > Zwykly rozsadek mowi, ze w pewnych sytuacjach sie tego nie robi. Np. na
                      > autostradzie nie powinno sie tego robic, bo to zmusza do hamowania.

                      Głupoty piszesz. Porozmawiaj o tym z jakimś instruktorem nj lub egzaminatorem.
                      Niech wyjaśnią Tobie zasady korzystania z kierunkowskazów.
                      • marilicia Re: o kieruknkowskazie ale o/t 22.11.05, 13:50
                        > Głupoty piszesz. Porozmawiaj o tym z jakimś instruktorem nj lub egzaminatorem.
                        > Niech wyjaśnią Tobie zasady korzystania z kierunkowskazów.

                        Polscy egzaminatorzy sami nie wiedza, bo skad maja wiedziec? Ilu z nich wogole w
                        zyciu nie jechalo po autostradzie? Pojezdzisz kiedys troche szybciej niz
                        130km/h, mze i za granica, to zrozumiesz o czym pisze.

                        pozdrawiam

                        • Gość: Robert Re: o kieruknkowskazie ale o/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.05, 13:58
                          > Polscy egzaminatorzy sami nie wiedza, bo skad maja wiedziec? Ilu z nich wogole
                          > w
                          > zyciu nie jechalo po autostradzie? Pojezdzisz kiedys troche szybciej niz
                          > 130km/h, mze i za granica, to zrozumiesz o czym pisze.

                          :)))))
                          Cóż, czyli wiesz lepiej od egzaminatorów jak używać kierunkowskazy :))))))
                        • stefan4 Re: o kieruknkowskazie ale o/t 22.11.05, 15:00
                          marilicia:
                          > Polscy egzaminatorzy sami nie wiedza, bo skad maja wiedziec? Ilu z nich wogole
                          > w zyciu nie jechalo po autostradzie?

                          Dużo Polaków jeździło po niemieckich autostradach. Niektórzy egzaminatorzy
                          pewnie też. Ale Niemcy są w Europie ewenementem, czymś w rodzaju gęsi z dwiema
                          głowami. W normalnych krajach prędkość nawet na autostradzie jest ograniczona.

                          Ale nawet w Niemczech zaleca się nieprzekraczanie 130 km/h. Kto chce jechać
                          prędzej, nie powinien liczyć na to, że inni będą mu ułatwiać taką fanaberię.
                          Tyle, że nie zapłaci mandatu dopóki kogoś nie zabije.

                          - Stefan

                          www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
                          • marilicia Re: o kieruknkowskazie ale o/t 22.11.05, 16:07
                            >Kto chce jechać
                            > prędzej, nie powinien liczyć na to, że inni będą mu ułatwiać taką fanaberię.

                            Nie chodzi o fanaberie, chodzi o bezpieczenstwo. Na autostradzie bardzo latwo o
                            karambol.

                            pozdrawiam
                            • stefan4 Re: o kieruknkowskazie ale o/t 22.11.05, 20:01
                              Ja:
                              > Kto chce jechać prędzej, nie powinien liczyć na to, że inni będą mu ułatwiać
                              > taką fanaberię.

                              marilicia:
                              > Nie chodzi o fanaberie, chodzi o bezpieczenstwo. Na autostradzie bardzo latwo
                              > o karambol.

                              Łatwo, jeśli się jedzie z idiotyczną prędkością tylko dlatego, że nie jest to
                              zakazane. Dla normalnych ludzi autostrada jest bezpieczniejsza niż polskie
                              drogi. Ale jesli ktoś koniecznie MUSI wyprzedzać wszystkich z prędkością 180
                              km/h, to dla niego ŻADNA organizacja ruchu nie będzie bezpieczna.

                              Na niemieckich autostradach tacy są, ale w zdecydowanej mniejszości i nie są
                              uważani za chlubę swojego Vaterlandu. Większość kierowców zachowuje na tyle
                              rozsądną prędkość, że poradzą sobie niezależnie od tego, czy samochód przed nimi
                              włączy migacz na 15 czy na 30 sekund przed rozpoczęciem wyprzedzania.

                              - Stefan

                              www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
                  • zgryzliwy1 Re: o kieruknkowskazie ale o/t 22.11.05, 17:02
                    balandis napisał:

                    > > pytanie :wolno migac jak nie wykonasz manewru ?
                    > > odp. : nie wolno,mozna ( z odpowiednim wyprzedzeniem) tylko jezeli do man
                    > ewru
                    > > dojdzie

                    > Z czego wynika, że nie wolno? Jakiś cytat poproszę.

                    a chocby ze zdrowego rozsadku - po co "migac" jezeli manewru nie mozna wykonac
                    i po co straszyc innych ?
                    ci co tu pisza ,ze np. wyprzedzajac kilka aut z duza roznica szybkosci nie
                    reaguja ( nie przestrasza sie) jak ktores z nich zaczyna im sygnalizowac
                    kierunkowskazem wjazd prze "dziob" nie maja instynktu samozachowawczego i/lub
                    refleksu
                    predzej czy pozniej sie nadzieja ,bo nie sa przygotowani na nieprzewidziane
                    sytuacje na drodze - takie swiete krowy drogowe
                    • marilicia Re: o kieruknkowskazie ale o/t 22.11.05, 17:14
                      > a chocby ze zdrowego rozsadku - po co "migac" jezeli manewru nie mozna wykonac
                      > i po co straszyc innych ?
                      > ci co tu pisza ,ze np. wyprzedzajac kilka aut z duza roznica szybkosci nie
                      > reaguja ( nie przestrasza sie) jak ktores z nich zaczyna im sygnalizowac
                      > kierunkowskazem wjazd prze "dziob" nie maja instynktu samozachowawczego i/lub
                      > refleksu
                      > predzej czy pozniej sie nadzieja ,bo nie sa przygotowani na nieprzewidziane
                      > sytuacje na drodze - takie swiete krowy drogowe

                      DOKLADNIE TAK. Masz racje.


                      pozdrawiam
        • wojtek33 Re: o kieruknkowskazie ale o/t 19.11.05, 10:32
          staruch5 napisał:

          > ostro przyblokuje), a nie chce ostro hamowac, to daje lekko kierunek i patrze,
          > czy gosc mnie wpusci.

          A już przy zmianie pasa dajesz ten kierunek ciężko? Napisz co to za samochód, to
          rozwiązanie przydałoby się miszczom, którzy sygnalizują kierunkowskazem chęć
          jazdy prosto przez skrzyżowania oznakowane tablicami T6.
          • zgryzliwy1 Re: o kieruknkowskazie ale o/t 22.11.05, 02:31
            wojtek33 napisał:

            > to rozwiązanie przydałoby się miszczom, którzy sygnalizują kierunkowskazem
            > chęć jazdy prosto przez skrzyżowania oznakowane tablicami T6.

            widze ,ze czytales posty goscia o nicku kompletny_idiota :-))
    • etom Re: Winny bo wlaczyl kierunkwskaz? 22.11.05, 17:15
      Moze mi ktos wytlumaczyc sens tego ,by najpierw wlaczac kierunkowsakz a dopiero
      pozniej sprawdzac czy manewr zmiany pasa jest wogole mozliwy do wykonania ???
      Co to daje i dla kogo ?
      Oczywiscie nie w miescie ,kiedy wszystkie pasy sa zajete.
      • balandis Re: Winny bo wlaczyl kierunkwskaz? 22.11.05, 22:16
        Ja, ja, ja na ochotnika Ci wytłumaczę!
        Jak musisz tu, właśnie TU skręcić, to nie będziesz czekał na lukę na pasie
        obok, bo takiej luki możesz się nie doczekać (jeśli nie włączysz
        kierunkowskazu). Poza miastem też możesz mieć zajęty pas obok, na przykład ten
        na który musisz wjechać by skręcić... Więc jeśli chcesz skręcić to włączasz
        kierunkowskaz.

        Włączony kierunkowskaz daje Tobie pewność, że inni wiedzą, co chcesz zrobić, i
        jeszcze pewność, że nie zachowasz się jak .... i nie zajedziesz komuś drogi, ot
        tak znienacka. A innym daje rozeznanie w tym co zamierzasz.
        To są na drodze poważne wartości.
        No chyba, że jazdę traktujesz jako grę: zgdanij o czym teraz myślę, zgadnij co
        teraz zrobię.
        • etom Re: Winny bo wlaczyl kierunkwskaz? 23.11.05, 00:14
          balandis napisał:

          > Ja, ja, ja na ochotnika Ci wytłumaczę!
          > Jak musisz tu, właśnie TU skręcić, to nie będziesz czekał na lukę na pasie
          > obok, bo takiej luki możesz się nie doczekać (jeśli nie włączysz
          > kierunkowskazu)........

          nie czytales ?
          pislem tak : " Oczywiscie nie w miescie ,kiedy wszystkie pasy sa zajete. "

          > Poza miastem też możesz mieć zajęty pas obok, na przykład ten
          > na który musisz wjechać by skręcić... Więc jeśli chcesz skręcić to włączasz
          > kierunkowskaz.

          uciekasz od tematu ,chodzi o sensownosc wlaczania najpierw kierunkowskazu a
          pozniej dopiero sprawdzania sytuacji na drodze a nie o "proszenie" migaczem o
          miejsce do manewru

          a co daje kierunkowskaz to wiem i bez Twoich rad

          wyrwales sie do odpowiedzi i ...nic z tego nie wyniklo :-((
          • balandis Re: Winny bo wlaczyl kierunkwskaz? 23.11.05, 09:42
            > uciekasz od tematu ,chodzi o sensownosc wlaczania najpierw kierunkowskazu a
            > pozniej dopiero sprawdzania sytuacji na drodze a nie o "proszenie" migaczem o
            > miejsce do manewru
            Sensowność włączenia kierunkowskazu wynika wprost z Art 22 pkt 2) KD:
            5. Kierujący pojazdem jest obowiązany zawczasu i wyraźnie sygnalizować
            zamiar zmiany kierunku jazdy lub pasa ruchu oraz zaprzestać sygnalizowania
            niezwłocznie po wykonaniu manewru.
            To nie jest tylko "proszenie", ale również informacja dla innych użytkowników
            drogi. By do moich planów mogli dostosować swoje.

            < Moze mi ktos wytlumaczyc sens tego ,by najpierw wlaczac kierunkowsakz a
            < dopiero pozniej sprawdzac czy manewr zmiany pasa jest wogole mozliwy do
            < wykonania ???
            < Co to daje i dla kogo ?

            > a co daje kierunkowskaz to wiem i bez Twoich rad
            Pytałeś (patrz wyżej) - odpowiedziałem. Nie mój problem, że Ci odpowiedź nie
            odpowiada.
            • kilovolt Re: Winny bo wlaczyl kierunkwskaz? 23.11.05, 17:52
              Najczęściej w sytuacjach poza miastem nie ma sensu włączać kierunkowskazu za
              wcześnie, najczęściej włącza się go gdy jesteś pewien, że manewr możesz wykonać.
              Nie ma sensu włączać kierunkowskazu przed gościem, który wali np. 150 km/h,
              kiedy widzisz, że za nim możesz spokojnie ten manewr wykonać. Na autostradzie
              wogóle takiego zwyczaju się nie praktykuje, ponieważ wszystkie zjazdy są
              podawane chyba na 3 km naprzód, są duże różnice prękości i nie istnieje raczej
              konieczność szybkiej zmiany pasa, tam dajesz kierunkowskaz zawwsze gdy jesteś
              pewien, że możesz go teraz wykonać, a nie że w międzyczasie wyprzedzi cię gość
              jadący znacznie szybciej od ciebie. W mieście oczywiście sytuacja jest inna i
              gdy chcesz się wcisnąć np. na lewy pas i tak musisz ten kierunkowskaz przed kimś
              dać. Ale nie zwalnia to oczywiście nikogo przed spojrzeniem w lusterko zanim się
              kierunkowskaz włączy, nic to nie kosztuje a może być bardzo przydatne.
            • etom Re: Winny bo wlaczyl kierunkwskaz? 24.11.05, 00:42
              balandis napisał:

              > > uciekasz od tematu ,chodzi o sensownosc wlaczania najpierw kierunkowskazu
              > > a pozniej dopiero sprawdzania sytuacji na drodze
              >
              > Sensowność włączenia kierunkowskazu wynika wprost z Art 22 pkt 2) KD:
              > 5. Kierujący pojazdem jest obowiązany zawczasu i wyraźnie sygnalizować
              > zamiar zmiany kierunku jazdy lub pasa ruchu oraz zaprzestać sygnalizowania
              > niezwłocznie po wykonaniu manewru.

              niepotrzebny ten cytat z przepisow ,bo to nie jest odpowiedz na powyzsze pytanie
              pytamlem nie o sens "migania" ,ale o " sensownosc wlaczania NAJPIERW
              kierunkowskazu a POZNIEJ dopiero sprawdzania sytuacji na drodze "

              chyba widzisz roznice ?
        • w_r_e_d_n_y Re: Winny bo wlaczyl kierunkwskaz? 23.11.05, 00:24
          balandis napisał:

          > Poza miastem też możesz mieć zajęty pas obok, na przykład ten
          > na który musisz wjechać by skręcić... Więc jeśli chcesz skręcić to włączasz
          > kierunkowskaz.
          >
          > Włączony kierunkowskaz daje Tobie pewność,że inni wiedzą, co chcesz zrobić, i
          > jeszcze pewność, że nie zachowasz się jak .... i nie zajedziesz komuś drogi,
          > ot tak znienacka. A innym daje rozeznanie w tym co zamierzasz.

          wlasnie tak zebraja "migaczem" na drodze niedouczeni kierowcy ktorzy czekaja do
          ostatniej chwili by zmieniac pas
          nie chodzi o ruch w miescie
          • wojtek33 Re: Winny bo wlaczyl kierunkwskaz? 23.11.05, 11:58
            w_r_e_d_n_y i kilku innych napisali:

            > nie chodzi o ruch w miescie

            Proszę o wskazanie artykułu lub rozporządzenia PRD uzależniającego sposób
            sygnalizowania manewrów w zależności od tego, czy dzieje się to w mieście, na
            wsi, lesie, czy nad jeziorem.
            • w_r_e_d_n_y Re: Winny bo wlaczyl kierunkwskaz? 24.11.05, 00:57
              wojtek33 napisał:

              > w_r_e_d_n_y i kilku innych napisali:
              >
              > > nie chodzi o ruch w miescie
              >
              > Proszę o wskazanie artykułu lub rozporządzenia PRD uzależniającego sposób
              > sygnalizowania manewrów w zależności od tego, czy dzieje się to w mieście, na
              > wsi, lesie, czy nad jeziorem.

              czytac potrafisz a nie skumales ,ze chodzilo mi tylko o wylaczenie z dyskusji
              miasta ( bo niektorzy maja inklinacje do rozmydlania dyskusji)
              oprocz wyjetego z kontekstu zdania jest jeszcze reszta a tam widac wyraznie o
              co chodzi
              i nie znaczy to ,ze uwazam iz sa inne przepisy w miescie i na innych drogach
              sa te same i staram sie zawsze je stosowac,ale kazdy ktory troche chocby jezdzi
              autem ( nie tylko "po monitorze") dobrze wie ,ze nie zawsze w miescie przy
              zajetych pasach da sie tak literalnie je stosowac

              czy Ty zawsze jak masz "zabetonowany" pas na ktory chcesz wjechac ,jedziesz
              dalej swoim przez skrzyzowanie i nie "prosisz" kierunkowskazem o umozliwienie
              wjazdu ???
              nawet jak potwierdzisz to i tak nie uwierze
              • balandis Re: Winny bo wlaczyl kierunkwskaz? 24.11.05, 10:05
                > autem ( nie tylko "po monitorze") dobrze wie ,ze nie zawsze w miescie przy
                > zajetych pasach da sie tak literalnie je stosowac
                >
                > czy Ty zawsze jak masz "zabetonowany" pas na ktory chcesz wjechac ,jedziesz
                > dalej swoim przez skrzyzowanie i nie "prosisz" kierunkowskazem o umozliwienie
                > wjazdu ???
                > nawet jak potwierdzisz to i tak nie uwierze
                >
                Chyba Ci się coś pomerdało :)
                Przykład który podajesz (zabetonowany pas, kierunkowskaz wrzucony nie kiedy
                WIESZ że możesz zmienić pas, ale właśnie po to by móc zmienić pas) jest
                potwierdzeniem, że kierunek wrzucasz by mieć miejsce, a nie dlatego, że
                zauważyłeś że masz miejsce (zerknąłeś w lusterko). Więc kolejność jest taka:
                kierunek, lusterko (kto mnie wpuści na pas), zmiana pasa!!!

                I to jest właśnie LITERALNE stosowanie przepisu:
                Art 22 pkt 2
                5. Kierujący pojazdem jest obowiązany zawczasu i wyraźnie sygnalizować zamiar
                zmiany kierunku jazdy lub pasa ruchu oraz zaprzestać sygnalizowania
                niezwłocznie po wykonaniu manewru.


                Wracając do prośby Wojtka33:
                czy abstrahując od ruchu w mieście możesz wskazać artykuł lub rozporządzenie,
                wg którego prawidłowym jest kolejność:
                lusterko, kierunek, zmiana pasa ?
                • marilicia Re: Winny bo wlaczyl kierunkwskaz? 24.11.05, 12:23
                  > czy abstrahując od ruchu w mieście możesz wskazać artykuł lub rozporządzenie,
                  > wg którego prawidłowym jest kolejność:
                  > lusterko, kierunek, zmiana pasa ?

                  Nie ma przepisu stosowania w zimie zimowych opon, prawda? Czy to oznacza, ze nie
                  trzeba ich stosowac? Czasem zdrowy rozsadek wystarczy, zeby niektore rzeczy
                  pojac. Zacznij myslec, a nie pros o wycinki z kodeksu. Juz mam dosc uczenia
                  chlopow jak sie samochodem jezdzi.

                  pozdrawiam
                  • balandis Re: Winny bo wlaczyl kierunkwskaz? 25.11.05, 10:39
                    > Zacznij myslec, a nie pros o wycinki z kodeksu. Juz mam dosc uczenia
                    > chlopow jak sie samochodem jezdzi.
                    Myślę sobie, że fakt włączenia kierunkowskazu w momencie gdy Twoje auto mija
                    inny samochód nie jest ani ujmą na honorze, ani wykroczeniem, ani chamstwem,
                    ani przestępstwem i w ogóle nie jest powodem do odsądzania od czci i wiary,
                    tudzież do linczu.
                    Takie zachowanie (włączenie kierunku, gdy NIE możesz w tym właśnie momencie
                    zmienić pasa - czyli włączenie go tylko dla sygnalizacji zamiarów) jest zgodne
                    z literą i sensem prawa - informuje innych o Twoich zamiarach, pozwala im
                    dostosować do tego i zmodyfikować własne zamiary (predkość, kierunek itp.)

                    Zdrowy rozsądek nakazuje by przy prędkości 100kmph wszyscy w około wiedzieli co
                    zamierzasz. Jeśli tego nie pojmujesz, może oddaj prawo jazdy.
                    I uczyć nikogo nie próbuj, co najwyżej dzieci jeźdźic na wrotkach.

                    BTW: nie ma przepisu nakazujące przekraczanie dozwolonej prędkości, prawda?
                    A wszyscy przekraczają... I czego to dowodzi???! Niczego.

                    • marilicia Re: Winny bo wlaczyl kierunkwskaz? 25.11.05, 12:20
                      > Takie zachowanie (włączenie kierunku, gdy NIE możesz w tym właśnie momencie
                      > zmienić pasa - czyli włączenie go tylko dla sygnalizacji zamiarów) jest zgodne
                      > z literą i sensem prawa - informuje innych o Twoich zamiarach, pozwala im
                      > dostosować do tego i zmodyfikować własne zamiary (predkość, kierunek itp.)

                      Dokladnie. Wlaczajac kierunkowskaz na autostradzie (chodzi mi tylko o
                      autostrade, przeczytaj wczesniejsze posty) w momencie gdy kto inny chce cie
                      wyprzedzic zmusi wyprzedzajacego do hamowania, bo nie moze byc pewny, ze go
                      zauwazyles. A jezeli sznur aut probuje cie wyprzedzic, to wszyscy beda hamowac.
                      To twoj cel?

                      Co wogole jest takiego trudnego, zeby zajrzec do lusterka? Jezdzac po polskich
                      autostradach ciagle jest problem zajetego lewego pasa, bo ludzie nie sa nauczeni
                      zagladac do lusterka. GDZIE JEST PROBLEM? Nie ucza tego w szkolach jazdy?


                      pozdrawiam
                  • wojtek33 Re: Winny bo ... [trochę OT] 25.11.05, 11:33
                    marilicia napisała:

                    > Nie ma przepisu stosowania w zimie zimowych opon, prawda? Czy to oznacza, ze ni
                    > e
                    > trzeba ich stosowac? Czasem zdrowy rozsadek wystarczy, zeby niektore rzeczy
                    > pojac. Zacznij myslec, a nie pros o wycinki z kodeksu. Juz mam dosc uczenia
                    > chlopow jak sie samochodem jezdzi.

                    1) opony zimowe - nie ma przepisu i nie ma obowiązku ich używania. Jest
                    natomiast przepis o dostosowaniu jazdy do panujących warunków. Posiadanie opon
                    zimowych pozwala dostosować się do niektórych warunków, ich brak utrudnia.
                    2) tzw. zdrowy rozsądek - a cóż to jest? Kto decyduje, który sąd jest zdrowszy?
                    Czy istnieje jakaś kodyfikacja, instytucja rozsądzająca zdroworozsądkowe spory?
                    Myślisz, że jeśli kierując się swoim 'zdrowym rozsądkiem' zderzysz się z kimś,
                    kto kierował się swoim własnym, ale innym od Twojego, to sędzia będzie
                    rozstrzygał wg swojego? Nie! Sędzia będzie kierował się Prawem o Ruchu Drogowym.
                    To jedyna instytucja regulująca poruszanie się na drogach publicznych. To jest
                    PRAWO.
                    Rozumiesz co to jest prawo, szacunek dla niego i przestrzeganie? Na jakiej
                    podstawie rościsz sobie prawo do jego interpretacji? Jesteś sędzią Sądu
                    Najwyższego? Chciałoby się napisać, że to typowo polska postawa, ale to nie
                    prawda. To typowo komusza postawa. Kiedyś prawo stanowili 'oni' i w dobrym tonie
                    była jego kontestacja. Ale komuna skończyła się 16 lat temu. Teraz prawo uchwala
                    wybrany w wolnych wyborach sejm, wybrany także przez Ciebie. Wybory są momentem,
                    gdy masz na nie wpływ, a nie ruch na drodze publicznej.
                    Uprzedzając pytania o moją "świętość" napiszę, że zdarza mi się przekroczyć
                    przepisy PRD, ale nie tłumaczę ich bezmyślnością "urzędniczyny ustawiającego
                    znaki", nie roszczę sobie prawa do interpretacji przepisów wg mojego 'zdrowego
                    rozsądku', mam świadomość wykroczenia i ponoszę jego konsekwencje.
                    A naukę zacznij od siebie, płeć i wiek nie ma tu nic do rzeczy.

                    • marilicia Re: Winny bo ... [trochę OT] 25.11.05, 12:13
                      > To typowo komusza postawa. Kiedyś prawo stanowili 'oni' i w dobrym tonie
                      > była jego kontestacja. Ale komuna skończyła się 16 lat temu.

                      Komusza postawe to pamietam, to byla dyskryminacja ludzi innych pogladow lub
                      INNEGO POCHODZENIA, co zmusilo juz dawno temu moja rodzine do opuszczenia twojej
                      ojczyzny, wiec nie opowiadaj mi o komuszych postawach, szczegolnie nie, jesli w
                      twoim kraju te komuchy wciaz sa u wladzy.

                      > Teraz prawo uchwalaa wybrany w wolnych wyborach sejm, wybrany także przez
                      > Ciebie.

                      Ja w Polsce nie wybieram, wybieram gdzie indziej i sie z tego ciesze.

                      > Wybory są momentem, gdy masz na nie wpływ, a nie ruch na drodze publicznej.

                      Obrazasz moja inteligencje.


                      Przeczytaj moje posty, pisalam jak sie jezdzi na zachodzie. Nie uwazam, zeby
                      akurat polski styl jazdy byl godny nasladowania. Jesli nie uwazasz sie za
                      betonowego, to zaadaptuj pare dobrych nawykow, ulatwi to wszystkim zycie.
                      Naprawde, zasada wlaczania kierunkowskazu na autostradzie przed spojrzeniem do
                      lusterka to glupota jakich malo. Powody opisalam w moich wczesniejszych postach.


                      pozdrawiam

              • wojtek33 Re: Winny bo wlaczyl kierunkwskaz? 24.11.05, 11:33
                w_r_e_d_n_y napisał:

                > czy Ty zawsze jak masz "zabetonowany" pas na ktory chcesz wjechac ,jedziesz
                > dalej swoim przez skrzyzowanie i nie "prosisz" kierunkowskazem o umozliwienie
                > wjazdu ???

                Wręcz przeciwnie, zawsze włączam wcześniej kierunkowskaz.
    • Gość: zaba nie dziwie sie kierowcy IP: *.ikard.pl / 195.187.84.* 25.11.05, 12:28
      A ja sie nie dziwie kierowcy Olejniczaka, ze sie przestraszyl ....
      Ile razy widzieliscie manewr typu "skret i w trakcie skretu kierunkowskaz"?
      Albo "kierunkowskaz i skret bez patrzenia w lusterko"?
      No wlasnie ...
      • Gość: Robert Re: nie dziwie sie kierowcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.05, 12:49
        > A ja sie nie dziwie kierowcy Olejniczaka, ze sie przestraszyl ....
        > Ile razy widzieliscie manewr typu "skret i w trakcie skretu kierunkowskaz"?
        > Albo "kierunkowskaz i skret bez patrzenia w lusterko"?
        > No wlasnie ...

        Jeszcze trzeba dodać skręt (lub zmiana pasa ruchu) bez kierunkowskazu. I dziwią
        się wszyscy, skąd tyle zhamstwa i wypadków na drodze.
    • deadeasy belkot 26.11.05, 09:29
      Napisane bez skladu i ladu.

      Dlaczego ten baran w oplu po prostu nie zwolnil jak widzial, ze mu sie ktos
      *zaczyna* pchac. Typowe zachowanie macho bez wyobrazni.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja