Ile razy unikełeś wypadku

04.12.05, 09:51
Przez wzgląd na to że każdy wszędzie się spieszy i ciśnie pedał do podłogi
napewno jest spośród nas mnóstwo osób które w różnych okolicznościach cudem
unikneły mniej lub bardziej poważnych wypadków. Czasem zależy to od naszych
umiejętności jednak liczy się też łud szczęścia. Napiszcie coś jak wam się
udało uniknąć róznych starć.
Zapraszam na www.maister.pl
    • mejson.e Nic do opowiadania 04.12.05, 13:34
      Niebezpiecznych sytuacji nie zliczę.

      Mówi się, że dobry kierowca nie ma nic do opowiadania o sensacyjnych
      przeżyciach na drodze.

      Chciałbym takim być...

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • vatseq Re: Nic do opowiadania 05.12.05, 12:48
        Byłoby tak, gdyby wszystkie sytuacje niebezpieczne były naszą winą, czasem
        jednak zależą od osób trzecich i zdarzeń losowych.

        vatseq
    • kozak-na-koniu Re: Wiele razy. 04.12.05, 14:42
      Kilka kolizji nawet przeżyłem ale nie chce mi się liczyć... "Na oko" jednak
      mogę powiedzieć, i to ze spokojnym sumieniem że ogromna większość tych
      nieprzyjemnych sytuacji nie miała nic wspólnego ze stopniem docisku pedału gazu
      do podłogi...
    • vatseq Re: Ile razy unikełeś wypadku 05.12.05, 12:54
      Pamiętam dwa przypadki.

      1. Na autostradzie w Czechach: jadę ok. 120-130, wyprzedza mnie ford sierra. Gdy
      jest już ok 10 metrów przede mną następuje strzał opony w fordzie i delikwentem
      rzuca na prawo i lewo tuż przed moim nosem. Ja zatrzymałem się, facet wylądował
      na prawym poboczu, przelatując z lewej na prawą tuż przed moją maską.

      2. Droga krajowa w Pl, zakręt w lewo o 90°, ale na tyle łagodny, że można jechać
      ok. 80-90 km/h. Po lewej stronie las, nie widać, co za zakrętem. Z przeciwka
      jedzie sznurek TIRów. Wyjeżdżam z zakrętu i widzę, że jeden z TIRów bawi się w
      wyścigi i wyprzedza. Jedyna możliwość, to uciekać na pobocze, ale go nie ma: od
      razu rów. Na szczęście ciut dalej przystanek PKSu, na który m schowałem się w
      ten sposób, że nie wyhamowałem, ale idelanie zsynchronizowałem się: ja
      wyskoczyłem z zatoki, gdy minął mnie ów TIR. Gdyby nie ta zatoka (na szczęście
      bez ludzi), byłaby ze mnie marmolada.

      vatseq
    • pietnacha40 Re: Ile razy unikełeś wypadku 05.12.05, 15:18
      Najgorsza rzecz jaka mi się zdarzyła,to zaśnięcie za kierownicą.Na szczęście
      autostrada była pusta,mnie ściągnęło na lewo,przez linię z odblaskami,czy co to
      tam jest przyklejone,obudziło mnie dudnienie koła.To była moja pierwsz długa
      podróż i nie znałam symptomów zasypiania. Do wtedy. Teraz pierwszy objaw
      zmęczenia i zjeżdżam na parking.
    • stefan4 Re: Ile razy unikełeś wypadku 05.12.05, 17:21
      emilpi:
      > Przez wzgląd na to że każdy wszędzie się spieszy i ciśnie pedał do podłogi
      > napewno jest spośród nas mnóstwo osób które w różnych okolicznościach cudem
      > unikneły mniej lub bardziej poważnych wypadków.

      Czasem ktoś się spieszy i zaniedba coś innego niż zdjęcie nogi z gazu. Kiedyś
      jechałem sobie na rowerze nocą a z ciemnego parkingu wyjechał z prędkością może
      5 km/h spaliniak i wjechał mi z boku w tylne koło. Na szczęście był tam lód,
      więc tylko przesunął mnie w bok; gdyby był czarny asfalt, to by mnie przewrócił
      i najechał.

      Gościu tłumaczył się, że nie widział mnie. Miałem z przodu jasny halogen; z
      tyłu lampkę migotkę z silnymi bateriami oraz duży czerwony odblask; na
      szprychach duże żółte odblaski. Jak mógł mnie nie widzieć?! Otóż on wracał do
      domu drogą, którą pokonuje codziennie rutynowo w 10 minut. Wiedział, że za 10
      minut będzie sobie jadł kolację i perspektywa poświęcenia 15 minut na odmrażanie
      i czyszczenie szyby wydała mu się szykaną. Dlatego tylko wydłubał sobie w niej
      tylko dziurki na oczy i pojechał. Żeby mu nawet przed maska siadło UFO z
      dyskoteką, to by nie zauważył i rozjechał kosmitów.

      Facet był bardzo przerażony i przepraszający. Troszczył się bardziej o stan
      mojego roweru niż swojej blaszanki. Więc mu już darowałem, że mi pogiął pręty
      wspierające bagażnik i rozstaliśmy się w pokoju.

      - Stefan

      www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
    • b-beagle Re: Ile razy unikełeś wypadku 05.12.05, 18:08
      Takie sytuacje zawsze sie zdarzaja i dlatego dobrze, że wszyscy staraja sie
      uważać bo czasami zawdzięczmy życie tylko dlatego ,że ktos inny w pore
      zareagował )))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja